Moja sasiadka, przemila kobieta, zwariowala z warzywami... Juz mam cala
reklamowke ogorkow, pomidorkow, zapowiedziala jeszcze papryke i patisony... A
i jagodzianki dla mlodego wlasnej roboty jeszcze przyniosla

Mile to bardzo,
ale juz mi sie glupio robi, a ona uparcie twierdzi, ze na dzialce wyjatkowo
obrodzilo i jej sie zepsuje.. I nie wiem, brac, czy grzecznie, acz stanowczo
podziekowac? A moze jej sie przykro zrobi?