Dodaj do ulubionych

weźcie mi to wytłumaczcie

28.08.09, 21:44
... czy czujecie,że poświęcacie się swoim dzieciom?Że dziecko tylko od was wymaga,że rezygnujecie dla niego z siebie,z męża,ze swoich pasji i wolnego czasu?że ciągle coś musicie robić,a to jest strasznie przytłaczające i ograniczające was?

tak mnie natchnęło,bo poczytałam ematkę i doprawdy niczego pojąć nie mogę
Obserwuj wątek
    • bernimy Re: weźcie mi to wytłumaczcie 28.08.09, 21:53
      Absolutnie nie!!! Pomimo, że z powodu i tak długiej nieobecności w
      domu (praca), resztę dnia spędzam głównie z córką, nie mam takich
      myśli i takich problemów! To jest bardzo krótki okres w Jej i naszym
      życiu, kiedy jest tak mała (ma prawie dwa latka) i wymaga ogromnej
      naszej uwagi, że nie mam zamiaru tracić (poza pracą) tego czasu na
      inne bzdety i się nad sobą użalać.
      Teraz mamy taki czas z córką, że wracamy do domu i jesteśmy cali
      dla Niej, no chyba że już pójdzie spać big_grin I nie żałujemy, ten czas
      i tak jest zbyt krótki smile
      Mąż nie czuje się zaniedbywana, ja też nie (przez Niego jak i przez
      siebie - że niby nie mam dla siebie czasu) więc nie mamy takich
      zmartwień!
    • karra-mia Re: weźcie mi to wytłumaczcie 28.08.09, 21:58
      nie
      bo jestem dorosła i wiem, na co się pisaliśmy
      bo dziecko nie jest dla mnie gadżetem: warto mieć, ale kto to
      wychowa, nie jestem trendysuspicious
      bo kocham czas spędzony z dzieciakiem
      bo przyjdzie czas na mnie, na moje pasje, na moja karierę
    • jkk74 Re: weźcie mi to wytłumaczcie 28.08.09, 22:05
      poświęcenie... hmmm raczej nie... pewne ograniczenia na pewno tak... na przykład
      mniejsza swoboda w wychodzeniu na imprezki itp...
      mam dwójkę... skoro już się zdecydowałam mam świadomość przyjętych na siebie
      zobowiązań...
      ale nie traktuję ich jako poświęcenia... potrafię w tym rodzinnym "bałaganie"
      znaleźć miejsce na samą siebie...
    • anorektycznazdzira tak Ci powiem: 28.08.09, 22:07
      nie, jasne, że nie- i pewnie takiej odpowiedzi oczekiwałaś? wink
      Dzieci wymagają czasu, pracy, nakładów finansowych i energetycznych,
      zaangażowania. Nie wszystko da się zrobić co do łba akurat wpadło.
      Ale żeby zaraz poświecenie i rezgnacja z siebie?
      To śmieszne. Zakładam, że wypowiadają się dorosli ludzie, którzy się
      decyduja na dzieci (lub na słabo zabezpieczany sex), więc COŚ
      WYBRALI. Jeśli wybrali dzieci i je mają, to o co raban?
      Jak pojadę do Japonii, to to będzie straszne poświecenie i
      ograniczenie własnej wolności, bo nie będę mogła być jednocześnie w
      Australii...
      tongue_out wink
      • lisek78 Re: tak Ci powiem: 28.08.09, 22:18
        bo wiecie,wkurza mnie strasznie takie mówienie - "kiedy w końcu wyrośnie z tych pieluch?", "jak pójdzie do przedszkola/szkoły to będę miała spokój", "znienawidzony okres niemowlęctwa" itp.teksty.Mój młody ma dopiero 8 miesiecy,a ja nie cierpię,dlatego że wymaga ode mnie "czasu,pracy,nakładów finansowych i energetycznych"wink Nie robię z siebie matkipolkipoświęcaczki i nie wiem jak można w ten sposób myśleć o dzieciach...
    • nutka07 Re: weźcie mi to wytłumaczcie 28.08.09, 22:10
      Nie mam takiego uczucia w sobie, ze sie poswiecam.
      Ale niezaprzeczalne jest to, ze jestem ograniczona i wielu rzeczy nie moge
      robic. Nie mam poprostu czasu, nie mam ich z kim zostawic. Nie wyjde z domu i
      nie wroce nad ranem albo na nastepny dzien, wczesniej tego nie planujac. Nie mam
      narazie mozliwosci chodzic na fitness, wczesniej mialam 4 godziny w tyg. No i to
      sprzatanie wink ja nie wiem jak te dzieci to robia, ze tak brudza. A no i nakarmic
      trzeba, a wczesniej przygotowac. Prania wiecej, skladania wiecej. Przewijanie,
      mycie. No i oczywiscie wystaraczajaca ilosc uwagi dla dzieci, chca sie bawiac,
      krzycza, placza, cos rozleja, chca pic, jesc itd. itd. No i staly punkt dnia
      jakas histeria wink
    • mathiola To jest złożony problem w mom przypadku.... 28.08.09, 22:16
      Bo z jednej strony mogę powiedzieć: Nie, niczego nie poświęcam. Jestem
      egoistycznie nastawiona do życia. Nie poświęcam go więc na realizowanie potrzeb
      innych. Nie zamęczam się, żeby innym było dobrze. Znam swoje potrzeby i się im
      oddaję w odpowiednim momencie, żeby nie oszaleć. Umiem i lubię zrzucać obowiązki
      na innych członków rodziny (na razie na męża, bo tylko on jest dorosły).
      Z drugiej jednak strony........ Jestem z natury samotnikiem. Lubię chodzić
      własnymi ścieżkami. Lubię wsłuchać się w siebie, lubię pobyć sama ze sobą. Nie
      mam tego od dawna, bo nie mam kiedy. Więc jednak mam poczucie, że coś poświęcam.
      Poświęcam siebie samą. Ale ponieważ poświęcam siebie dla tych, których sama
      stworzyłam i są częścią mnie - jakoś to przeżyję. Oby do przodu, niedługo będą
      duże a ja znowu odnajdę siebie..... uncertain
    • aurinko Re: weźcie mi to wytłumaczcie 28.08.09, 23:42
      Nic mnie nie przytłacza, realizuję swoje plany, fakt, że niektóre z opóźnieniem, ale nie rezygnuję z niczego z powodu dzieci.
    • slimakpokazrogi Re: weźcie mi to wytłumaczcie 28.08.09, 23:59
      o , ja mam trochę jak mathiola... tyle, że ja do tego wszystkiego
      nie jestem samotnikiem, a życie towarzyskie z dzieckiem jest jak
      najbardziej możliwe! może niekoniecznie w zadymionych knajpach, ale
      ilość grillików na wolnym powietrzu dowolnabig_grin. soł ja tam jestem
      hepi. i robię duuuużo dla siebiebig_grin, np - mam fitness, gdzie jest
      opieka nad dziećmi, na masaże tez mogę z dzieckiem pójść, uczę się
      języków - ostatnio hiszpańskiego - mam koleżankę , do której chodzę
      na lekcje z młodym (ma syna rówieśnika), do tego basen, a właściwie
      doskonalenie pływania (uczę się pływać stylowobig_grin) - tu juz
      dzieckiem zajmuje się mąż, no i multibaby kino - mam korbę na
      punkcie kina od zawsze i jeden seans w tygodniu to zawsze dla mnie
      była norma, więc teraz chodzę z dzieciem. A między tym wszystkim
      magielek..... kurde nie potrafię wymyślić, co niby bym miała
      poświęcać... Wg mnie zbyt wiele matek nie widzi, ile można zrobić
      nie upychając dziecka komuś pod opiekę, tylko z nim - ale
      niekoniecznie dla niego.... i siedzą bidule w domu albo na placu
      zabaw i tylko narzekają....
      • lisek78 Re: weźcie mi to wytłumaczcie 29.08.09, 00:18
        Wg mnie zbyt wiele matek nie widzi, ile można zrobić
        nie upychając dziecka komuś pod opiekę, tylko z nim - ale
        niekoniecznie dla niego.... i siedzą bidule w domu albo na placu
        zabaw i tylko narzekają....

        bo one chcą być bidule i cierpiętnice i wcale nawet nie szukają inych możliwości i rozwiązań.I dlatego nacierzyństwo to dla nich poświęcenie właśnie
        • dlania Re: weźcie mi to wytłumaczcie 29.08.09, 08:12
          Mnie brakowało chwil spędzonych samotnie albo we dwoje. Wyjazd na 3 dni w góry
          bez dzieci to było to, o czym marzyłam. Tęskniłam za tymi chwilami, az sobie
          powiedziałam: nie będzie ich i chuj. I zaczęłąm sie cieszyć z wyjazdów, wyjśc i
          czasu spędzanego we 4wink
      • little_fish Re: weźcie mi to wytłumaczcie 29.08.09, 10:52
        fajnie, ale ja mieszkam w małym mieście, fitnessu z opieką nie ma,
        multibaby kino najbliższe 80 km, mąz w domu tylko w weekendy i
        takiej sytuacji sprawa wygląda trochę inaczej - nie to, że narzekam,
        wiedziałam na co się decyduję, ale czasem mimo wszystko czuję się
        uziemiona i ograniczona. Myślę,że możliwości mamay różne w zależnści
        gdzie mieszkamy, a poczucie ograniczenie związane jest też z tym co
        lubimy robić - jeśli ktoś lubi np. grille, spotkania przy kawce w
        domowym zaciszu, długie spacery po lesie to po pojawieniu się dzieci
        w zasadzie nic sie nie zmienia, ale jeżeli ktoś lubi nocami
        przesiadywać w zadymionych pubach, prowadzi bardzo intensywne życia
        zawodowe itd itp to sprawa wyglada juz nie tak różowo
      • mathiola Oj ślimak 30.08.09, 21:39
        ja jestem samotnikiem w dzień. Wieczorem jestem zwierzę imprezowe wink
    • figrut Re: weźcie mi to wytłumaczcie 29.08.09, 01:32
      Nie, nie czuję, że się poświęcam i ograniczam, ale muszę przyznać z ręką na
      sercu, że posiadając dzieci jest się w jakiś sposób ograniczonym. Ja to jestem
      taki typ, który we wszystkim widzi coś fajnego, więc i w tym ograniczeniu widzę
      dużo plusów.
      Przyznam też, że czasami kilkugodzinne piski i krzyki potrafią mnie przytłoczyć.
      Wtedy wychodzę z domu i rozkoszuję się nocną ciszą.
      • grave_digger Re: weźcie mi to wytłumaczcie 29.08.09, 08:09
        nie
        czasem wykańczają psychicznie wink ale robię dalej co robiłam. no, może bardziej
        muszę się nagimnastykować pod czyją opieką zostawić dzieci, gdy dorabiam
        popołudniami, ale tylko tu czuję niesmak. ale to z ograniczeniem chyba nie ma
        zbyt dużo wspólnego wink
    • guderianka Re: weźcie mi to wytłumaczcie 29.08.09, 08:32
      Tak, poświęcałam się przez kilka lat. I nie było mi źle. Bo ciągle
      jak mantrę sobie powtarzałam że to mój wybór a nie losu (od razu
      dodam że mam niepełnosprawną córkę )
    • lucyna_83 Re: weźcie mi to wytłumaczcie 29.08.09, 11:11
      Mi sie akurat wydaje że za mało poświęcam dziecku czas bo zajmuję
      się swoimi zainteresowaniami i pasjami. Dzieć ma 3 lata i potrafi
      się sobą zająć ale czasami chce coś ze mną porobić a mi to nie leży
      i mówię mu "zaraz przyjde" i dalej robię co robiłam aż on zapomni..
      czasami rzucam co mam i bawię się z nim jak chce- nie jestem aż tak
      obojętna na jego zachęty i potrzeby.
    • deela Re: weźcie mi to wytłumaczcie 30.08.09, 21:41
      nie
      jestem matka ze wszystkimi tego konsekwencjami
      nie jestem debilka z niemowlakiem na mont everest nie wchodze
    • gacusia1 To zawsze wpajala mi matka 30.08.09, 21:50
      Ona sie dla mnie posiwecila,nie pracowala bo ja chorowalam i przeze
      mnie nie mogla robic kariery...To chore!
      Mam dzieci na wlasne zyczenie! Poswiecam sie dla nich w jakims
      sensie na pewno ale nie jestem menczennica! Robie to,co uwazam za
      stosowne. To naturalne,ze sie czlowiekowi-matce-zycie przestawia o
      180' gdy pojawia sie dziecko i nie ma sie co ludzic,ze jest inaczej.
      No i dalsza czesc tego tematu-nie rodzilam dzieci po to by miec
      darmowa opieke na starosc.
    • sebaga Re: weźcie mi to wytłumaczcie 30.08.09, 22:11
      zwał jak zwał. Ja nie cierpię opiekujac się dzieckiem, ale nie będę
      wciskać nikomu kitu, ze mnie macierzyństwo nie ogranicza. Zalezy co
      kto lubi i tyle. Ja uwielbiam wypady do róznych miejsc i szwendanie
      sie po nocach, lezenie pół dnia z ksiązką w ręku, sluchanie muzyki z
      kawą w ręku, łażenie po barach, kawę z przyjaciółką, mężem itd. Duzo
      by wymieniać, z dzieckiem robić tego się nie da, nie jestem w stanie
      zrezygnować z własnych przyjemności, więc mały ląduje często u
      dziadków. Nie robię tego co chcę tak często jak dawniej, no ale takie
      zycie, wiedzialam w co się pakuję. Tak więc trochę mnie macierzyństwo
      ogranicza, ale radzę sobie wink
      • mathiola Sebaga 30.08.09, 22:41
        Dziękuję za ten post smile Mam identycznie tylko do tego jestem zbyt "doskonała",
        żeby zwalać swoje obowiązki na innych (psychiatra nazwała mnie Zosia - samosia).
        No i ja mam więcej niż jedno. Dlatego jestem bardziej ograniczona jednak.
        Ale właśnie dokładnie tak samo mam. A do tego kocham swoje dzieci, czuję się
        odpowiedzialna za ich wychowanie i uważam, że ja jedna potrafię zrobić to tak
        jak należy. Mieszanka wybuchowa? Chyba tak.
    • emigrantka34 Re: weźcie mi to wytłumaczcie 30.08.09, 23:52
      Czyuje, ze poswiecam moj czas dziecku, nie czuje, jakbym to JA sie
      poswiecala. Podchodze do tego jako do kolejnego etapu w zyciu.
      Opiekujac sie dzieckie, mam mnostwo czasu na myslenie o moim zyciu
      zawodowym i urodzenie dziecka dalo mi odpowiedz na pytanie, co chce w
      zyciu robic.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka