otóż do Polski zawitał Wielki Świat
za wielkim światem przylazły wystylizowane śluby
za wystylizowanymi ślubami zaraza morowa w postaci nowoczesnych artystycznych
i mega wypasionych sesji ślubnych
tzn. takie zapewne miały być, a jakie są? zazwyczaj nieestetyczne, amatorskie
(w najgorszym tego słowa znaczeniu), żenujące, durne, psaudoartystyczne i
zwyczajnie niesmaczne
zacznijmy od najgorszego kiczu, najbardziej żenującego pokazu głupoty i
buractwa oto:
ZDEJMOWANIE PODWIĄZKI ZĘBAMI
istnieje też zaciekle broniona przez foremki ze Ślubu i Wesela wersja niby
artystyczna, niby alegącka, niby zmysłowa, ale nadal wywołująca u mnie co
najwyżej zażenowanie
czyli:
MAZ NURKUJE W CYCKACH
oraz wersja hard na w/w forum uchodząca za szczyt erotyzmu i zmysłowości, czyli
ZARAZ BĘDZIE RŻNIĘCIE

a ja się zapytuję:
czy SESJA ŚLUBNA powinna być erotyczna? sexi?
jest tyle miejsc na sexi/erotyzm/zmysłowość że naprawdę zadzieranie sukni
ślubnej i okazywanie tego światu można sobie darować
istnieją też zdjęcia które są najzwyczajniej w świecie głupie
i tak mamy
PARA MŁODA STOI W WANNIE

po którym nasuwa mi się młodzieżowe zawołanie: o co kurwa kaman? i dlaczego
kurwa wannie i dlaczego kurwa w polu i dlaczego kurwa na tle drzew
miało być artystycznie wyszło debilnie
a przecież można zrobić zdjęcie czyli:
CHCIEĆ TO MÓC

to takie przykładowe, ciekawe, niestandardowe ale nie niesmaczne i nie żenujące
ale po co?