alajna2
04.09.09, 16:35
Zacznę od początku. mam dobrą koleżankę, a ona ma synka 2lata 3mce.
Piszę Jej smsa czy w sobotę nie wybierzemy się do Kropka/takie
miejsce zabaw dla dzieci/-dzieci się pobawią, my wypijemy kawę, a
ona mi pisze, ze idzie z synem na zajęcia plastyczne gdzieśtam. Ok,
nie ma czasu. Kiedy indziej pytam czy się dzieciowo spotkamy, o Ona,
ze idzie z synem na zajęcia przedprzedszkolne. Kiedy indziej znów
pytam, a Ona, z e idzie z małym na jakieś warsztaty. Nie chodzi o
to, ze nie ma dla mnie czasu, ale to jakieś wariactwo! Może jestem
jakaś zacofana, ale nie rozumiem czy już wyścig szczurów się zaczął?
ciągle gdzieś pędzi z dzieckiem na kolejne warsztaty. Wiem, ze uczy
małego liter.
Załapałam pseudodoła, bo maja córka ma prawie 2 lata maluje w domu,
chodzi na spacery, do parku, siedzi w piaskownicy w ogrodzie,
jeździz tatą na rowerowe wycieczki, czasem zabieram ją do takich
miejsc rozrywki jak ten Kropek.
Czy Wasze dzieciaczki też miały zapewnione tyle "rozwijających
rozrywek" ?