13.09.10, 20:49
Ave napisała, że świat bez adrenaliny (czyli bezpieczny) byłby nudny.
Wcześniej jednak proponowała, coby dla amatorów większych dawek tejże
adrenaliny były przymusowe ubezpieczenia, a takie ubezpieczenia odbierają
pewnie z połowę atrakcji ;-) Na forum DDD z kolei Tojajurek wyrażał obawę,
że zasypanych pod ziemią górników może dopaść nuda. Jako sposoby na nią proponował dmuchane lale albo(i?) piwo.

Zastanawiam się, co to właściwie jest nuda. Wiem, wiem, na pewno każdy mógłby tu skopiować setki linków do mądrych i przemądrzałych wypowiedzi wielce uczonych w nudy temacie ;-) No ale przecie nie o to chodzi.


Kiedy się nudzicie?

Bo, szczerze mówiąc, ja chyba nigdy...
Obserwuj wątek
    • ave.duce Re: Nuda 13.09.10, 21:02
      tawerna_pod_gwiazdami napisała:

      Ave napisała, że świat bez adrenaliny (czyli bezpieczny) byłby nudny.
      Wcześniej jednak proponowała, coby dla amatorów większych dawek tejże
      adrenaliny były przymusowe ubezpieczenia, a takie ubezpieczenia odbierają
      pewnie z połowę atrakcji ;-)


      Miszmasz zrobiłaś z moich postów (przywykłam). Jedno z drugim nie ma nic wspólnego. Adrenalina jak najbardziej, ale na WŁASNY rachunek.

      ps. co do konkluzji > nie wiem, co to nuda.
      • tawerna_pod_gwiazdami Re: Nuda 13.09.10, 22:27
        ave.duce napisała:

        > Miszmasz zrobiłaś z moich postów (przywykłam).

        Dzięki za wyrozumiałość dla moich nieporadnych prób szukania sedna :-)

        > Jedno z drugim nie ma nic wspólnego. Adrenalina jak najbardziej, ale na
        > WŁASNY rachunek.

        Na własny rachunek, mówisz... To chyba jeśli przyjąć, że chodzi o jakiś ostateczny rachunek z całego życia (prowadzony przez Boga)
        Bo każdy inny rachunek będzie spłacany przez najbliższych,
        a często również przez zupełnie przypadkowych ludzi.

        > ps. co do konkluzji > nie wiem, co to nuda.

        Czyli innymi słowy : Twoje życie nie jest dla Ciebie nudne.
        A jednak wyobrażasz sobie sytuacje, w których takim byłoby?
        • ave.duce Re: Nuda 14.09.10, 10:02
          tawerna_pod_gwiazdami napisała:

          > Dzięki za wyrozumiałość dla moich nieporadnych prób szukania sedna :-)

          Nie za ma co, trening czyni mistrza ;)

          > Na własny rachunek, mówisz... To chyba jeśli przyjąć, że chodzi o jakiś ostatec
          > zny rachunek z całego życia (prowadzony przez Boga)
          > Bo każdy inny rachunek będzie spłacany przez najbliższych,
          > a często również przez zupełnie przypadkowych ludzi.

          Kręte są drogi tego wnioskowania i prowadzą na manowce.

          > Czyli innymi słowy : Twoje życie nie jest dla Ciebie nudne.
          > A jednak wyobrażasz sobie sytuacje, w których takim byłoby?

          Nie, nie wyobrażam sobie, bo i po co? Jestem fatalistką.
    • ploniekocica Re: Nuda 13.09.10, 21:38
      Zdarza mi się nudzić na:
      - zebraniach w szkole (niegdyś szkołach) moich dzieci - w porywach potwornie
      - zebraniach i naradach w miejscach pracy
      - spotkaniach towarzyskich szczególnie typu grill, podczas których omawia się stan majątkowy, postępy w budowie domu , wzory kafelków i podróże zagraniczne pod kątem wyposażenia hoteli oraz dzieci własne jako "osiągnięcie" (oczywista można to wszystko omawiać w sposób pasjonujący, ale niestety rzadko to się zdarza)

      w swoim towarzystwie nie nudzę się nigdy chociaż czasami mnie "nosi" i "gna"
      • tawerna_pod_gwiazdami Re: Nuda 13.09.10, 22:45
        ploniekocica napisała:

        > Zdarza mi się nudzić na:
        > - zebraniach w szkole (niegdyś szkołach) moich dzieci - w porywach potwornie
        > - zebraniach i naradach w miejscach pracy
        /.../
        Właściwie dlaczego? Co ma wspólnego zebranie w szkole z zebraniem w pracy?
        Obowiązkową obecność w jakimś miejscu?
        • ploniekocica Re: Nuda 14.09.10, 11:22
          tawerna_pod_gwiazdami napisała:

          > ploniekocica napisała:
          >
          > > Zdarza mi się nudzić na:
          > > - zebraniach w szkole (niegdyś szkołach) moich dzieci - w porywach potwor
          > nie
          > > - zebraniach i naradach w miejscach pracy
          > /.../
          > Właściwie dlaczego? Co ma wspólnego zebranie w szkole z zebraniem w pracy?
          > Obowiązkową obecność w jakimś miejscu?
          >
          Odpowiedź na to pytanie jest w miarę prosta. Narady w pracy, wywiadówki, wymuszone spotkania towarzyskie, a także np. nudne lekcje w szkole (czyli niestety dla człowieka w wieku szkolnym większość) to nie tylko przymusowa obecność, ale także konieczność bardzo określonego zachowywania się i niemal niemożliwość decydowania o czymkolwiek.
          W kolejce, w pociągu, w komunikacji miejskiej masz niewielki, ale zawsze, wybór zachowań: możesz czytać, wyglądać przez okno, obserwować ludzi, zamknąć oczy i myśleć o niebieskich migdałach, słuchać muzyki przez słuchawki, rozmawiać ze znajomymi, albo zagadywać nieznajomych itd. Zebrania, lekcje, niektóre obowiązki towarzyskie są po pierwsze dla mnie absolutnie nienaturalne, a po drugie tak mocno zhierarchizowane, że powodują u mnie nie tylko straszliwy dyskomfort, ale także poczucie beznadziejnej nudy.
          Aha, zdarza mi się także odczuwać nudę w święta.
    • damakier1 Re: Nuda 14.09.10, 00:45
      Zawsze nudziłam sie na zebraniach, a już potwornie na wszelkich akademiach ku czci. Pewnie dlatego, że na imprezach tego typu człowiek nie ma wpływu na to, co sie dzieje i co by sie nie działo, trzeba dotrwać do końca. Kiedy jestem panią swego czasu, nuda mnie nie dopada. Mam też poczucie, że z nudy sie wyrasta. Dzieci często narzekają na nudę, a W czasie deszczu się nudzą zawsze.
      Popularne sposoby na nudę to:
      - pluć i łapać
      - rozebrać się i ubrania pilnować
      --
      • tawerna_pod_gwiazdami Re: Nuda 14.09.10, 07:35
        damakier1 napisała:

        > Pewnie dlatego, że na imprezach tego typu człowiek nie ma wpływu na
        > to, co sie dzieje i co by sie nie działo, trzeba dotrwać do końca. Kiedy
        > jestem panią swego czasu, nuda mnie nie dopada.

        No, ale w pociągu, który ma opóźnienie albo w korkach ulicznych
        czy w szpitalu - mnożyć by można przykłady - też człowiek nie ma
        absolutnie żadnego wpływu na to, co się dzieje, a musi wytrwać do końca.
        Właściwie to człowiek nigdy nie jest panem własnego czasu (albo
        zawsze jest - zależy jak patrzeć :-).
        Chodzi przecież nie o faktyczne bycie panem/panią czasu, tylko o poczucie bycia.
        Od czego zależy to poczucie? Od przyczyny braku wpływu na to, co się dzieje? Od wewnętrznego nastawienia do tej przyczyny? Od oczekiwań?
        • trusiaa Re: Nuda 14.09.10, 10:47
          tawerna_pod_gwiazdami napisała:


          > Chodzi przecież nie o faktyczne bycie panem/panią czasu, tylko o poczucie bycia.
          > Od czego zależy to poczucie? Od przyczyny braku wpływu na to, co się dzieje? Od wewnętrznego nastawienia do tej przyczyny? Od oczekiwań?

          www.youtube.com/watch?v=ilsQK4UAIv0
        • damakier1 Re: Nuda 14.09.10, 11:10
          > No, ale w pociągu, który ma opóźnienie albo w korkach ulicznych
          > czy w szpitalu - mnożyć by można przykłady - też człowiek nie ma
          > absolutnie żadnego wpływu na to, co się dzieje, a musi wytrwać do końca.
          Ależ absolutnie w tych sytucjach ma się wpływ ogromny - można czytac gazetę, słuchac radia, rozmawiać, drzemać.... Właściwie ograniczenie jest tylko terytorialne (pociąg, samochód, oddział szpitala, skrajnie wyłącznie szpitalne łóżko). Pewnie, że w tych wszystkich przypadkach marzy się o ich rychłym zakończeniu i czas się dłuzy. Ale to nie jest to samo, co nuda.
          • trusiaa Re: Nuda 14.09.10, 13:59
            ... się z lenistwa bierze :)

            https://www.pieter-bruegel-the-elder.org/The-Land-of-Cockayne-1567.jpg
            • ave.duce Re: Nuda 14.09.10, 16:48
              Protest...song! Protest...uję! ;)

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka