maniasza
20.12.10, 10:14
Pomóżcie mi proszę, potrzebuję Waszych doświadczonych głów opinii i poglądów.
Obserwuję, co sie dzieje na Białorusi. 20 lat temu nikt w Polsce w ogóle nie interesowal się tym państwem ot, od czasu do czasu jakiś nic nieznaczący artykulik, potem za sprawą Pani Borys niewielkie wzmianki w polskich mediach i w zasadzie tyle.
Od paru dni media koncentrują się na Białorusi z powodu wyborów na Białorusi - wiadomo , że wygra (ł) Łukaszenka. I zaraz jazgot medialny - że biją, że milicja i takie tam.
A ja sobie siedzę, oglądam to i myślę, że - jakikolwiek jest ten Łukaszenka - to fajnie w trąbe robi zarówno Rosję, jak i Zachód. Lud tam żyje dobrze, miasta są czyste, pracy nie brakuje, powietrze czyste, lasy i pola piekne, jeziora czyste, wolność słowa większa niż w Rosji... Że jakis dziennikarz mowi, że średnia placa na Bialorusi to 500$ i że to jest bieda, no to dla porownania w Polsce jest tysiąc $, tyle że ten tysiąc ma raptem 30-40 proc społeczeństwa. Reszta leży i kwiczy, i koniec z końcem związać nie może.
I tak sobie myślę - czy aby nie lepiej, aby taki Łukaszenka kabzę sobie napchał rządząc niepodzielnie i , i jego świta, niż pozwolić, by ten piękny kraj zostal rozszarpany przez rosyjską zachłanność i zachodnie korporacje. I chyba (o boshshs, co ja mówię! a jednak!) powoli skłaniam sie ku temu, że Łukaszenka na dzień dzisiejszy jest lepszym gwaranten stabilności i jako takiego dobrobytu na Bialorusi, niz te wszystkie zachodnie koncepcje - pod przykrywką wolności slowa i poszanowania praw obywatelskich - rozkraść, zniszczyć, wyssać ostatnie soki i porzucić, kiedy juz nie będzie na czym mamony kręcić. Takie wpieprzanie się krajów zachodnich na zasadzie "my wam zrobimy dobrze" - zaczyna mnie razić.
Powiedźcie, proszę, co o tym myslicie. Czy aby zawsze ta wolnośc słowa, poszanowanie praw jednostki , co de facto w iwielu demokracjach sprowadza się do anarchii, - jest takim dobrem obiektywnym i niezaprzeczalnym, jak twierdzą jego wyznawcy?