Dodaj do ulubionych

Rozmowy przy układaniu podłogi...

23.03.12, 14:01
Zrobiliśmy sobie przerwę na kawę i mój mąż pyta: Ciekawe, czy można gdzies kupić lak? Wiesz do czego?
- Wiem
, odpowiedziałam, do zalakowania butelek, jak będziesz zlewał wino.
- Wszystkich to nie mąż mój na to, ale tak z jedną zalakować i otworzyć za 10 lat...
- 10 lat możemy nie dożyć powiedziałam Może lepiej na osiemnastkę Antka?
- Może być na osiemnastkę Antka
zgodził się mój mąż.
Pomyślał chwilę i spytał:
- To nam się opłaca zmieniać te podłogi na 10 lat?
Obserwuj wątek
    • almetyna_ilmatar Re: Rozmowy przy układaniu podłogi... 23.03.12, 15:25
      Może się opłacić, a nuż pożyjecie dłużej?
      :-)
      • damakier1 Re: Rozmowy przy układaniu podłogi... 23.03.12, 15:27
        Też tak myślę. Skoro przeżyłam 3256 lat, to śmiało jeszcze z tysiąc mogę pożyć.
        • ewa9717 Re: Rozmowy przy układaniu podłogi... 23.03.12, 16:20
          A jak nie znajdziecie laku (ja nie znalazłam) to można butelcyn łeb wsadzić w roztopioną swieczkę. Tak zabezpieczyłam jedną buteleczkę na okoliczność ;)
          • inna57 Tu jest lak do wina ;) 23.03.12, 16:25
            znalezione w 15 sekund

            www.sklep.drizzt.pl/pieczeci-wina-zloty-srebrny-p-239.html
            • ewa9717 Re: Tu jest lak do wina ;) 23.03.12, 17:07
              Ja swieczkowałam za byłego ustroju ;)
              • inna57 Re: Tu jest lak do wina ;) 23.03.12, 17:20
                W czasach słusznie minionych jak już nie można było kupić laku to wystarczyło uśmiechnąć się przy pomocy np. paczki herbaty do pani na poczcie i już lak był.

                Ech gdzie te czasy socjalistycznego handlu wymiennego dziś dwa kliki i masz co tylko chcesz nawet cenę możesz sobie wybrać.
            • damakier1 Re: Tu jest lak do wina ;) 23.03.12, 17:07
              Dziękuję. Jak już będziemy zlewać, to mam nadzieję jeszcze pamiętać;)
              • inna57 Re: Tu jest lak do wina ;) 23.03.12, 17:21
                Damo kochana wystarczy pamiętać gdzie mieszka wujek Googl ;)
    • dupetek Re: Rozmowy przy układaniu podłogi... 23.03.12, 17:12
      Ale sobie Damo zmartwienia wymyślacie:( Wino trzeba wypić szybko żeby mocy nie straciło! Poza tym, z tego co słyszałem, to większość domowych produkcji winnych nie da się długo przechowywać, a szczególnie z niektórych owoców.
      • damakier1 Re: Rozmowy przy układaniu podłogi... 23.03.12, 17:21
        A kto Ci powiedział, że to są zmartwienia?
        • dupetek Re: Rozmowy przy układaniu podłogi... 23.03.12, 17:31
          Brak laku, to przecież kłopot i zmartwienie zarazem! No i te terminy:(
      • dorola13 mój ex teściu 25.03.12, 18:49
        robił wina z jabłek. I te wina były dość paskudne, ale przechowywane w naszej piwnicy. Jak się rozwiodłam, to taki jeden baniak pozostał, zapomniany i omszały. I wołają mnie kiedyś dama z erte, i mówią- spróbuj.....Już mieli toto wylac, ale coś ich podkusiło, siorbnęli.....Otóż było to najlepsze, co w życiu piłam- mocniejsze niż wino, z wyraźnym aromatem jabłek z jabłoni z końca ogrodu, z idealną proporcją słodyczy.....Stało dobrych parę lat, nikt nie wie, ile, receptura nie do odtworzenia. Więc proszę mnie tu nie mówić, że domowe to nie może postać!!!
        • maniasza Re: mój ex teściu 25.03.12, 21:40
          dorola13 napisała:
          > Więc proszę mnie tu nie mówić, że domowe to nie może postać!!!

          Ależ domowe zawsze ma i może postać :))
    • gat45 Re: Rozmowy przy układaniu podłogi... 23.03.12, 19:24
      A u mnie zasię sójki sadzą dęby. Sójka jak sójka, żołądź znajdzie to i zagrzebie na zaś, a potem zapomni. I dwa dębczaczki się puściły pięknie. Jeden o metr od ściany domu, drugi o półtora. Tubylec chciał przesadzać, a ja protestowałam, że zdechną od tego. I że "kiedy one zaczną stanowić problem, to już nie będzie NASZ problem". Cóż, zobaczy się na jesieni, która strona wygra.
      • ta Re: Rozmowy przy układaniu podłogi... 25.03.12, 21:33
        gat45 napisała:

        > I dwa dębczaczki się puściły pięknie. Jeden o metr o
        > d ściany domu, drugi o półtora. Tubylec chciał przesadzać, a ja protestowałam,
        > że zdechną od tego. I że "kiedy one zaczną stanowić problem, to już nie będzie
        > NASZ problem". Cóż, zobaczy się na jesieni, która strona wygra.

        Tubylec rację ma! Przesadzać, szybciutko!
        Teraz mają jeszcze niewielki system korzeniowy i można je bezpiecznie przesadzić z całą bryłą ziemi- nawet nie poczują, gdy bryłę ziemi z drzewkiem.wyciętą szpadlem na płachcie przeniesiecie do nowego dołka. Stronę świata na drzewku zaznaczyć tasiemką i wsadzić tak samo. Im później, tym gorzej będą znosić przeprowadzkę. Dąb przy domu to źle dla obojga !
    • man_sapiens Re: Rozmowy przy układaniu podłogi... 23.03.12, 22:32
      Z braku laku radzę:
      1. Kupić butelkę dobrego wina z zakrętką (np. jakiś wermut w rodzaju Cinzano czy Filipetti, nowozelandzki Shiraz albo Chardonnay, włoskie Nero d'Avola itp. itd.).
      2. Butelkę otworzyć, zawartość rozlać do kieliszków i spożyć przegryzając dobrym serem. Toasty ku czci mana_sapiensa miło widziane.
      3. Butelkę napełnić własnym winem, starannie zakręcić i przechowywać (na leżąco, dodatkowo uszczelni zakrętkę).
      A votre sante!
      A propos podłogi: tak ze 100 lat temu brałem udział w układaniu podłogi, którą inwestor postanowił przykleić do podłoża Butaprenem. Ale był odlot - na szczęście nerki wytrzymały.
      • damakier1 Re: Rozmowy przy układaniu podłogi... 23.03.12, 22:59
        inwestor postanowił przykleić do podłoża Butaprenem. Ale był odlot

        Podobnie działał tez rozpuszczalnik TRI. Pamiętam, mąż mój czyścił coś przy pomocy tegoż tri, a potem dzień cały wyśpiewywał:

        Przy pomocy TRI
        znakomicie
        umiliłem
        sobie życie....
        • almetyna_ilmatar Ja nie na temat ale a propos 23.03.12, 23:20
          Mydełko ORO mi się przypomniało.
    • maniasza Re: Rozmowy przy układaniu podłogi... 25.03.12, 19:31
      Droga Damo, powiedz mężowi, że oczywiście, że się opłaca!
      Motywacja, skądkolwiek pochodzi, jest bezcenna!
      I tak siądziecie sobie za lat dziesięc, podłoga, dzieśc lat temu wymienionma, niby nie wymaga wymiany..., pomyslicie...
      Ale Antek - ma już 18 lat! A my nadal rześcy i radośni, i sru - wymieniamy podłogę na nowo, dlaczego nie? Jeszczę chwila i Antek z własnymi dzieciami zjedzie w odwiedziny!
      Czyż to nie cudowne?
      • damakier1 Re: Rozmowy przy układaniu podłogi... 25.03.12, 19:42
        O, co to, to nie! Antek, jak będzie kiedys chciał, to niech sobie sam wymienia!
        A powiem Ci, że spory już kawał ułożony - wygląda cudnie!
        • maniasza Re: Rozmowy przy układaniu podłogi... 25.03.12, 19:51
          A motywacja jaka była?
          • damakier1 Re: Rozmowy przy układaniu podłogi... 25.03.12, 20:10
            Motywacja będzie po! Bo w stanie zmotywowania się krzywo układa :)
            • maniasza Re: Rozmowy przy układaniu podłogi... 25.03.12, 20:28
              Eeee tam.
              Zawsze coś kogoś do czegoś motywuje. Zazwyczaj przed :)

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka