iza.bella.iza
08.04.12, 21:19
Ja 40+, Oni 60+
Niby ludzie współcześni, kompa mają i z netu też korzystają... Niby moje pierwsze autorytety, którym wiele zawdzięczam i dzięki którym poszłam tą ścieżką a nie inną, ale... dziś nijak nasze drogi przeciąć się nie chcą. Szanuję ich i staram się zrozumieć, dlaczego są jacy są, ale... po prostu nie lubię ich, takimi jacy są... Dlaczego? Głównie, ponieważ, dlatego, że... postanowili się zwijać i zamykać, odgradzać od świata zamiast go wciąż smakować i rozbierać na nowo... Ja wiem, urodzili się tuż po Wojnie, musieli wszystko zdobyć własnymi ręcami, ale... Ja wcale nie miałam łatwiej, czasami może nawet trudniej (czego, Oni nawet się nie domyślają, oczywizda) i się nie zwijam. Przynajmniej tak mi się wydaje...
Jasny Gwint!!!
Chciałabym ich znów polubić, zbliżyć się i nie potrafię. A najbardziej przeraża mnie myśl, że na końcu naszej wspólnej wędrówki będę się musiała zająć moim samotnym i zniedołężniałym ojcem. I co gorsza, myślę, że jego ta wizja przeraża bardziej, niż mnie:(
p.s. Jestem jedynaczką:(