Dodaj do ulubionych

I ja planuję donosić

09.04.12, 00:58
I to na dwa fronty.
Dzisiejszy_donos_na_samą_siebie.
Obserwuj wątek
        • almetyna_ilmatar Re: Pog00biłam się :( 03.05.12, 00:36
          Jasne, Grzybowska jest długa. Najbardziej na lewo na planie miasta nazywa się Siedmiogrodzka (nieźle to brzmi, jak z bajki). Potem jest po prostu Grzybowską, co ma na starcie muzeum powstania warszawskiego, po czym staje się Królewską, co mi zresztą najbardziej odpowiada.
          To ja sobie szłam od Grzybowskiej 44 do skwerku Mirowskiego.


          Czy już wiesz o co chodziło moim oczom?
          ;-)
            • almetyna_ilmatar Re: Pog00biłam się :( 03.05.12, 10:28
              A mnie oświeciło, że w każdą stronę idąc można trafić na skrzyżowanie Al. Niepodległości, pardon, Jana Pawła z (po staremu) Grzybowską ;-)
              Do tego odkrycia wiekopomnego doszłam po sprawiedliwym odespaniu karczowania mojej wsi.
                        • almetyna_ilmatar Lepiej być drobiazgowym? 03.05.12, 21:50
                          :-)
                          Czy ja wiem...

                          Nie jestem drobiazgowa, Olgo nie ode mnie się nauczysz topografii Warszawy, ale nie szkodzi, prawda? I tak niedawno odkryłam, że chodzę prawie co dzień uliczką, która ma jakąś nazwę, ale znowu zapomniałam jaką. Albo Zimna, albo Ptasia. Za to pamiętam jej kolor, dźwięki patyka na płocie, dziury w jezdni i taki obrazek:
                          http://i50.tinypic.com/qrg036.jpg

                          Zupełnie bez sensu pamiętam, ale żeby to zaraz było wprowadzanie w błąd?

                          A przy okazji: wprowadzanie w błąd zakłada, że jeden wprowadza, a drugi daje się prowadzić, jak sądzę.
                                • almetyna_ilmatar Re: Lepiej być drobiazgowym? 04.05.12, 09:47
                                  Nie zgodzę się.
                                  Każda rzecz nadaje się do rozpatrzenia z różnych punktów widzenia.
                                  Moja "logika formalna" nie dotyczy dyscypliny o tej nazwie, lecz logikę jaką narzuca forma językowa. Forma -> formalny. Mądralsko jej badaniem zajmuje się metajęzyk, ale ja tu stosuję wersję dla amatorów.

                                  Słowo "wprowadzać" ma antonim "wyprowadzać".
                                  Wprowadzający kogoś prowadzi, czyż nie?
                                  Itd.

                                  Miłego dnia między świętami :-)
                                  • gat45 Metajęzyk według MJP 04.05.12, 11:11
                                    Reforma Słów

                                    Ja, kochająca polską mowę,
                                    widzê w niej z bólem braków dużo...
                                    i choć niejedni się oburzą,
                                    wprowadzę w nią
                                    reformy nowe.

                                    W wyrazach głębszy sens odkrywam,
                                    odkurzam sekret
                                    dawnych znaczeń,
                                    aby ta mowa, wiecznie żywa,
                                    brzmiała wciąż piękniej,
                                    wciąż inaczej!

                                    Więc RZECZOWNIKIEM zwę tragarza,
                                    a SZATANAMI:
                                    zwykłych krawców
                                    . Wyrazem BACHOR zaś wyrażam
                                    Bacha najlepszych wykonawców.

                                    Rozwód powinien brzmieć:
                                    WESELE,
                                    a złodziej jakżeż, jak nie
                                    BUCHAJ?
                                    WIERZBĄ znów wiarę zwę nieśmiele,
                                    słowo: PASIBRZUCH znaczy: kucharz.
                                    HYCEL - skoczek,
                                    MASZTALERZ: - lokaj,
                                    HYCEL: - skoczek,
                                    BARAN: - atleta, w barach tęgi,
                                    KOSZULE: - panny to urocze,
                                    które koszami dają cięgi.

                                    PRAŁAT: - piorący syna ojciec
                                    (tak mowę się udoskonala!),
                                    a żonę, gdy na bale chodzić
                                    pragnie za wiele -
                                    zowie: BALAST.

                                    CHORĄŻY: -pacjent...
                                    PROSIĘ: - żebrak,
                                    a słowo BOA
                                    tchórz oznacza.
                                    Słowo: kominiarz w PIECUCH przebrać
                                    zdążyłam, szczściem, jeszcze na czas.

                                    PODRÓŻ jest to, co podrożało,
                                    a KRAJCZYM zowię patryjotę.
                                    WYJAZD: psa na łańcuchu żałość,
                                    a CŁO - nie powiem, mniejsza o to!

                                    Tę, która płacze, nazwę BECZKA -
                                    a SKORKIEM znów: motocyklistę -
                                    snoba - CHRABĄSZCZEM zwijmy raczej,
                                    a MATNIĄ - poród, oczywi¶cie.

                                    NALEŚNIK
                                    zamiast leśniczego -
                                    brzmi apetycznie,
                                    w pamięć wrasta,
                                    zaś rozrzutnika bezwstydnego
                                    zwê WYDRWIGROSZEM -
                                    no i basta.

                                    KRYTYK
                                    bezpiecznie kryty człowiek,
                                    POCIĄGLE -
                                    nazwê konduktorów,
                                    BRAT - jednym słowem - ten, co bierze!
                                    SAMIEC: pustelnik z głębi boru.

                                    I tak nocami, wieczorami
                                    projekt
                                    Reformy Słów układam,
                                    pracuję - wyczerpana, blada,
                                    lecz zbożnie!
                                    to przyznajcie sami!


                                    Maria Pawlikowska-Jasnorzewska
                            • gat45 Re: Lepiej być drobiazgowym? 04.05.12, 08:50
                              Czy wprowadzanie w błąd zakłada zawsze świadome działanie wprowadzającego ?

                              Na moje wyczucie nie, ale moje własne wyczucie wyczuwam tu jako cieniutkie. Więc jak to jest ? Chyba jednak można wprowadzić w błąd niechcący ?

                              Na temat odpowiedzialności wprowadzonego nie będę się wypowiadać. Poczekam na wątek "zaufanie do ludzi".
                                    • dupetek Re: Lepiej być drobiazgowym? 04.05.12, 09:32
                                      Zła to Avcia nie jest, tylko pedantyczna sletka, noo.. i lubi się ciskać:)
                                      Wstawię się za Almetyną, bo odniosłem wrażenie, że o co innego jej chodziło niż odtwarzanie mapy ulic. Oczywiście dobrze byłoby być precyzyjnym, ale co innego było istotą tego wpisu i na pewno nie był to przewodnik dla taksówkarza. Zresztą podobne nieścisłości są prowokujące do głębszej analizy ( czemu Ave uległa) i często stosowana w sztuce. Ja malarce wybaczam jeśli to zrobiła niechcący nawet, ale wyszło fajnie.
                                • gat45 Re: Lepiej być drobiazgowym? 04.05.12, 09:10
                                  Przypomniało mi to historyjkę, opowiadaną w dziecięctwie mem (gdzieś tak na poziomie IV oddziału szkoły powszechnej)

                                  Facet prowadzi wycieczkę w Górach Skalistych. Na którymś tam etapie, w niedostępnych komyszach, morduje całą grupę i rabuje co mu w rękę wpadnie. Łapią łajdaka i skazują na śmierć. Ale z krzesła elektrycznego skazaniec wstaje z uśmiechem i pieśnią na ustach. "Jak to sie stało???" - pyta wstrząśnieta ekipa egzekucyjna. "A bo, proszę państwa, ja jestem bardzo zły przewodnik !".
                                  • ave.duce Re: Lepiej być drobiazgowym? 04.05.12, 09:21
                                    Całkiem od czapy:

                                    Siedzi zajączek i coś pisze. Podchodzi wilk:
                                    - Zajączku, co piszesz?
                                    - Doktorat o wyższości zajączków nad wilkami...
                                    - Ну, погоди!!
                                    I za zającem w krzaki. Zakotłowało się, z kempy wychodzi potargany wilk, a za nim niedźwiedź:
                                    - Trzeba się było najpierw spytać, kto jest promotorem!
                                • gat45 Re: "zaufanie do ludzi" 04.05.12, 10:19
                                  Eeeeeeee tam. Angielszczyzna :( i skauting. Czy w Polsce mogłoby powstać określenie czysto handlowe pod nazwą "zaufanie" ?

                                  A gdzie nasze, polskie, bliskoznaczne lub wręcz nakładające się brzegami obszary znaczeniowe pojęć takich jak ufność, a nawet łatwowierność ? Bez tego nie da się polskiego zaufania rozebrać na czynniki pierwsze (który to rozbiórr jest, jak wiadomo, jest Gacikonikiem nr 1).
                                  • ave.duce Re: "zaufanie do ludzi" 04.05.12, 10:36
                                    O ile mię pamięć nie myli - była już jakaś dysputa nt.
                                    Ale może trzeba doń wrócić - załóż wątek nowy ;)

                                    ps. mnie interesuje przerost formy nad treścią, ale nie dosłownie. Tzn. dążenie do tego, żeby przyciągnąć. Coś jak reklama albo "oglądalność/słuchalność/czytalność" w mediach fszelkich. Idę sobie, narka :)
                                    • almetyna_ilmatar Forma wciąż podnieca 04.05.12, 14:54
                                      ave.duce napisała:
                                      > ps. mnie interesuje przerost formy nad treścią, ale nie dosłownie. Tzn. dążenie
                                      > do tego, żeby przyciągnąć. Coś jak reklama albo "oglądalność/słuchalność/c
                                      > zytalność"
                                      w mediach fszelkich. Idę sobie, narka :)

                                      Co to znaczy przerost formy nad treścią, ale nie dosłownie?

                                      Akurat reklama i te -ości są niemal zupełnie ogołocone z formy (w naszym pięknym kraju, gdzie indziej to już niekoniecznie). Tak więc o przeroście mowy być nie może.
                                      Chyba że przez formę rozumiesz krzykliwe zdobnictwo?
                                      Jeśli zaś chodzi Ci o samą treść, to ona w reklamie i tych ościach jest starannie przemyślana, a nawet oparta o skomplikowane badania rynku. Jedyny kłopot, że autorzy oceniają publiczność na bardziej infantylną niż ona jest.

                                      Co do samego dążenia do tego, żeby przyciągnąć, to czy wszyscy go nie przejawiamy?
                                      • ave.duce Zależy kogo. 04.05.12, 15:29
                                        almetyna_ilmatar napisała:

                                        > Co to znaczy przerost formy nad treścią, ale nie dosłownie?

                                        To, co napisałam.

                                        > Co do samego dążenia do tego, żeby przyciągnąć, to czy wszyscy go nie przejawia
                                        > my?

                                        Nie sądzę.
                                        • almetyna_ilmatar Tego kto o niej pisze 04.05.12, 17:56
                                          ave.duce napisała:

                                          > almetyna_ilmatar napisała:
                                          >
                                          > > Co to znaczy przerost formy nad treścią, ale nie dosłownie?
                                          >
                                          > To, co napisałam.

                                          Napisałaś: "niedosłownie". Czyli jak? Chodzi o jakąś figurę stylistyczną czy wielki skrót myślowy?

                                          > > Co do samego dążenia do tego, żeby przyciągnąć, to czy wszyscy go
                                          > > nie przejawiamy?
                                          >
                                          > Nie sądzę.

                                          A jednak. To bardzo rozpowszechnione zjawisko. Każdy kto coś robi ma prawo liczyć na odzew. Nie znam nikogo, co by nic nie robił.
      • ploniekocica Re: Dwa nowe kawałki 04.05.12, 15:25
        A ja się zastanawiam w kontekście tego, co piszesz, dlaczego znawcy sztuki tak strasznie chćą nas pouczać. I to o dziwo przede wszystkim znawcy sztuk pięknych. Może dlatego, że to bardzo widać, z innymi gustami możemy się kryć, a to, co widzimy wali po oczach.

        I jeszcze się zastanawiam, czy dobry gust i znajomość sztuki ma się w jakikolwiek sposób do naszego dobrego samopoczucia? Co zrobić z takimi, którzy wspaniale się czują, odpoczywają i śpią znakomicie wyłącznie w otoczeniu kiczowatych okropności, a nie wysublimowanych dzieł sztuki nowoczesnej? Chociaż na dyplomie maja magister sztuki w zakresie?
        • almetyna_ilmatar Re: Dwa nowe kawałki 04.05.12, 18:04
          To raczej nie do mnie pytania. Nie jestem znawczynią sztuki. Jestem jej użytkowniczką i w skromnym zakresie autorką.
          Kicz jest zjawiskiem bardzo złożonym i ciekawym. Nie będę się rozpisywać, bo to nuży Dworzan.

          W kwestii pouczania, trochę się dziwię. Jeśli o czymś piszę w różnych miejscach to z banalnego powodu: temat mnie ciekawi. Poglądy innych ludzi mnie ciekawią. Mój sposób pisania jest czysto dyletancki i to mi wystarcza. Zapewne na sztuce znam się lepiej niż parę osób, ale gorzej niż parę innych, czy dlatego mam milczeć?
          Ale myślę, że już nie powinnam pisywać takich kawałków na tym forum. Psuję żartobliwie dowcipny styl Dworu.
          Postaram się powstrzymać.

          Zrozumiałam Kocico, że masz mi za złe. Ciekawi mnie też dlaczego?
          • ploniekocica Re: Dwa nowe kawałki 04.05.12, 18:53
            Ani nie mam Ci za złe, ani nie piszę personalnie do Ciebie, Almetyno. Tak sobie z ciekawości pytam, skąd u ludzi i taka potrzeba określanie innych przez ich gust. W każdej niemal dziedzinie, ale nade wszystko w sztukach wizualnych. Skąd to się bierze? Szczególnie wobec faktu, że sztuka począwszy od tej muzealnej a skończywszy na użytkowej już od dobrych dziesięcioleci ma mało wspólnego z tym, co naprawdę nam się podoba.Sztuka rzadko jest ładna, przytulna, rzadko dobrze nam w niej, nieprawdaż?
            Osobiście znam kilkoro co najmniej ludzi zajmujących się sztuką zawodowo (i to z sukcesami), którzy na co dzień otaczają się przedmiotami, które snobujący się znawcy sztuki uznaliby za banalne, kiczowate, mało wyrafinowane i we wogle be.

            Czy nie jest trochę ze sztuką jak z sushi?
            • almetyna_ilmatar Re: Dwa nowe kawałki 04.05.12, 19:13
              To mnie też zadziwia. Ile różnych rzeczy się nasuwa, gdy dotyka się czegoś co może zachwiać czyjąś samoocenę.
              Jest jakaś grupa ludzi, którzy uważają, że ich gust jest jedynie dobry. Przez gust każdy rozumie coś nieco innego, a to stopień "ładności", a to wyrobienie artystyczne, a to dobry ubiór lub ładnie urządzone mieszkanie. I te bajki dla dzieci i gry komputerowe, one też mają wielki wpływ na kształtowanie upodobań. Piszą o tym i krytycy sztuki i psycholodzy i socjolodzy i antropolodzy i pewnie inni różni znawcy. Oraz każdy pisze, kogo to interesuje.

              Był kiedyś taki wątek, bardzo długaśny, ale fajne jest w nim to, że wszyscy zabierają śmiało głos i wiele osób wyraża ciekawe myśli.

              forum.gazeta.pl/forum/w,10039,8438809,8438809,Czemu_nie_lubicie_sztuki_wspolczesnej_.html
              • maniasza Re: Dwa nowe kawałki 04.05.12, 23:09
                almetyna_ilmatar napisała:

                > Jest jakaś grupa ludzi, którzy uważają, że ich gust jest jedynie dobry.

                To zależy, kto to mówi i uważa.
                Ja na ten przykład kompletnie w zasadzie nie znam się na malarstwie. Jedyne co mogę powiedzieć, to albo coś mi się podoba, albo nie. Generalnie nie czuję malarstwa. I to nieczucie, podejrzewam, w dużej mierze wynika z nieznania :). Mam niewyrobiony, niewykształcony gust. Choć jakiś tam gust mam zapewne, ale nie wiedzę :)
                Coskolwiek znam sie na muzyce, i uważam swój gust muzyczny za nie najgorszy. Na pewno jestem w stanie stwierdzić, że dzieła Bacha są warte więcej (obiektywnie), niż hip-hop. :)
                Na pewno jestem w stanie stwierdzić, że przegięć ego Pendereckiego Krzysztofa nie sposób zaklasyfikować do dzieł wybitnych. Bo dla mnie to są wynaturzenia nie do strawienia, a nie muzyka. Ale jak najbardziej jest dla mnie wartościowa twórczość Kilara, czy Szymanowskiego czy Karłowicza, albo Dvorzaka i Lista, oraz Pink Floyd czy Możdżera i Bensona (na ten przykład :))
                Ale już za operą i operetką raczej nie przepadam, chyba że na żywo. Kawałków z płyty nie jestem w stanie słuchać w tym gatunku, bo mnie ten rodzaj twórczości po prostu irytuje, bo na słuchanie z płyty to nie nadaje się po prostu.

                Wyrobienie artystyczne, to ważna rzecz :) Tylko że nam sie nieraz wydaje, że artystą może być każdy i każdy jest w stanie artystę ocenić. Bo sztuka lepsza czy gorsza nas otacza, jest powszechna, szeroko dostępna. Ale "wyrobiony" nie każdy jest. Albo jest źle wyrobiony :)
                • almetyna_ilmatar Re: Dwa nowe kawałki 04.05.12, 23:28
                  Przewrotnie powiem, że "artystą wizualnym" bywa każdy, niektórzy o tym wiedzą, inni nie wiedzą. Układanie potraw na talerzu może być kreatywne. Lub nie, oczywiście, to drugie dużo częściej.

                  Tak samo jak z umiejętnością śpiewu: każdego można wyuczyć poprawnego wypuszczania dźwięków przez otwór gębowy. Co nie znaczy, że to będzie to wykonanie godne uwagi. Ale taka możliwość przecież istnieje.

                  trochę sianem się wykręcam, ale już mi oczy i rozum przysypiają.
                  Dobrej nocy!
                  • maniasza Re: Dwa nowe kawałki 04.05.12, 23:49
                    Jesli chodzi potrawy (nie mówimy tu o mistrzach kuchni, tak jak, rozumiem, nie mowimy o mistrzach sztuki)), to rozumiem, że chodzi po prostu o poczucie estetyki, harmonii. Co jest akurat do wypracowania.
                    Jeśli chodzi o śpiew natomiast, jednak, tu trzeba mieć wrodzone predyspozycje. Inaczej nici z tego. Ani teoria , ani praktyka, ani poczucie estetyki nie pomoże. :)

                    Również padam, dobrej nocy.
                    :)
                    • almetyna_ilmatar Re: Dwa nowe kawałki 05.05.12, 11:17
                      Nie wiem co to jest poczucie estetyki. Mój mąż go nie ma, a jest wielkim artystą, co żeby udowodnić, musiałabym wyjść z anonimatu. Parę osób na forach wie kim jest on i ja, ale to doprawdy rzadkie przypadki. Uwierz więc, albo nie.

                      Estetyka jest pojęciem pustym, jak dla mnie. Podobnie jak gust. Na oba te tematy pisuję tu i tam i dużo czytam, ale nie mam dobrego zwyczaju Witka, żeby gromadzić biblioteczki z linkami. Muszę zacząć.

                      O potrawach napisałam dlatego, że jest to najbanalniejszy przykład, że każda rzecz i każdy człowiek mogą być kreatywne. Bez rozróżniania na prawdziwych artystów ani oceniania stopnia utalentowania.
                      Poczucie estetyki jest do wypracowania, jak każda inna umiejętność. W tym umiejętność śpiewania. Nie trzeba mieć żadnych wrodzonych predyspozycji, a raczej, jak twierdzą różni naukowcy (czytałam, ale nie mam odnotowanego linka) wszyscy ludzie mają takie predyspozycje. Śpiew był wcześniej niż mowa. Trzeba mieć wadę wrodzoną organu słuchu lub deficyt odpowiedniego miejsca w mózgu, żeby być niewyuczalnym śpiewania. Ale śpiew łatwiej ocenić pod względem koherencji niż plastykę. Śpiew ma obiektywne parametry fizyczne. Nie ma ich sztuka, dlatego mało który śpiew nią jest.
                      • gat45 Że co proszę ???? 05.05.12, 11:57
                        almetyna_ilmatar napisała:

                        [...]

                        > Poczucie estetyki jest do wypracowania, jak każda inna umiejętność. W tym umiej
                        > ętność śpiewania. Nie trzeba mieć żadnych wrodzonych predyspozycji, a raczej, j
                        > ak twierdzą różni naukowcy (czytałam, ale nie mam odnotowanego linka) wszyscy l
                        > udzie mają takie predyspozycje. Śpiew był wcześniej niż mowa. Trzeba mieć wadę
                        > wrodzoną organu słuchu lub deficyt odpowiedniego miejsca w mózgu, żeby być niew
                        > yuczalnym śpiewania. Ale śpiew łatwiej ocenić pod względem koherencji niż plast
                        > ykę. Śpiew ma obiektywne parametry fizyczne. Nie ma ich sztuka, dlatego mało kt
                        > óry śpiew nią jest.

                        >
                        Śpiewu mużna się wyuczyć tak samo jak malowania. Do pewnego poziomu.

                        Ale moje zdziwienie - ba, zdumienie ! - skądinąd pochodzi. Z tej niby-paraleli, przeprowadzonej między śpiewem a plastyką. Pomijam nawet fakt, że malarstwo też ma obiektywne parametry fizyczne (każdy kolor to okeślona długość fal widma widzialnego), to przecież różnica gdzie indziej aż wrzeszczy i tupie : przy plastyce oceniamy twórczość wykonawcy, przy śpiewie - 999 razy na 1000 - odtwarzanie.

                        O ile więc artystę pędzla można od biedy porównać do kompozytora utworów muzycznych na głos ludzki, o tyle oceny śpiewu żadną miarą nie da się przymierzyć do oceny malarstwa. Śpiew to konjunkcja DWÓCH artystów i dwóch artyzmów. W plastyce nie widzę odpwiednika.
                        • maniasza Re: Że co proszę ???? 05.05.12, 12:25
                          Wydaje mi się, że nie o to Almentynie chodziło, co podkreślasz, że śpiew jest "to konjunkcja DWÓCH artystów i dwóch artyzmów". Mozna równie dobrze powiedzieć, że artysta malarz, to też koniunkcja samego artysty i wszystkich co byli przed :)
                          Chodzi, w moim odczuciu, o parametry fizyczne. Czyli struny głosowe, przeponę, płuca.
                          Te są, Almentyno, niestety wrodzone, i niewiele tu można zdziałać. Owszem słuch wykształcisz, nauczysz się pracować przeponą, ale strun nie wydłuzysz, nie pogrubisz, innych parametrów też nie zmienisz. itp
                          • gat45 Re: Że co proszę ???? 05.05.12, 12:31
                            Jest jeszcze : przepaść między słyszeniem dźwięków a umiejętnością ich odtwarzania oraz pamięć muzyczna.

                            Ale z paralelą - kompozytor-śpiewak = malarz i wszyscy poprzedzający go malarze absolutnie się nie zgadzam. Nic to do siebie nie pasuje.
                            • maniasza Re: Że co proszę ???? 05.05.12, 12:53
                              Oczywiście, tez sie zgadzam.

                              Co do przepaści... Moja najstarsza siostra w liceum muzycznym miała panią profesor, świetnego pedagoga, od kształcenia słuchu, która miała słuch idealny, ale nie potrafiła ŻADNEGO dzwieku czysto odtworzyć.
                        • almetyna_ilmatar Ależ proszę 05.05.12, 13:03
                          gat45 napisała:
                          > almetyna_ilmatar napisała:
                          > > Ale śpiew łatwiej ocenić pod względem koherencji
                          > > niż plastykę. Śpiew ma obiektywne parametry fizyczne.

                          A czy napisałam, że plastyka ich nie ma?
                          Ma, ale trudniej je zauważyć. Np. performance i wideoart trudno oceniać długością fali, ale od czego mamy piksele i tradycje teatralne?
                          Zresztą te parametry fizyczne śpiewu, dotyczą każdej fali dźwiękowej, a łatwość rozpoznania polega oczywiście na tym, że ludzie bardzo łatwo wychwytują fałszywe tony muzyki. Bardzo zaś słabo fałszywe tony przedmiotów widzianych.

                          >> Nie ma ich sztuka, dlatego mało który śpiew nią jest.

                          Sztuka nie jest mierzalna i to żadna. Zmierzyć można parametry techniczne i ewentualnie socjologiczne czy tym podobne.

                          > Śpiewu mużna się wyuczyć tak samo jak malowania. Do pewnego poziomu.

                          Jasne, że do pewnego poziomu. Ale pisałam o twórczości / kreatywności deskryptywnie, a nie normatywnie.

                          > Ale moje zdziwienie - ba, zdumienie ! - skądinąd pochodzi. Z tej niby-paraleli,
                          > przeprowadzonej między śpiewem a plastyką.

                          Żadnej paraleli nie robiłam, to nie jest esej porównawczy o sztukach wszelkich. Podałam dwa przykłady.
                          Może lepiej było o tańcu, który łączy wizualne z dźwiękowym.
                          Jednak ten wybór nie jest przypadkowy, dotyczy dwu dziedzin jakie najczęściej przyciągają ludzi w ramach hobby czy drugiej miłości.
                          > Pomijam nawet fakt, że malarstwo te
                          > ż ma obiektywne parametry fizyczne (każdy kolor to okeślona długość fal widma w
                          > idzialnego), to przecież różnica gdzie indziej aż wrzeszczy i tupie : przy plas
                          > tyce oceniamy twórczość wykonawcy, przy śpiewie - 999 razy na 1000 - odtwarzani
                          > e.

                          Jak oceniamy, to oceniamy. Ja tym razem nie oceniam.

                          > O ile więc artystę pędzla można od biedy porównać do kompozytora utworów muzycz
                          > nych na głos ludzki,

                          A czemu miałabym porównywać? I dlaczego akurat na głos ludzki?

                          > o tyle oceny śpiewu żadną miarą nie da się przymierzyć do
                          > oceny malarstwa. Śpiew to konjunkcja DWÓCH artystów i dwóch artyzmów. W plastyc
                          > e nie widzę odpwiednika.

                          Jakąś miarę by się znalazło, ale już mówiłam, nie o to mi chodziło.

                          Jeśli mam określić mój zamiar, to było nim wyrażenie przekonania (nie mojego, bo ono jest znane), że twórcami mogą być wszyscy. Bez oceniania poziomu. Wystarczy samoocena stopnia satysfakcji przez autora.

                          A co świat na to, gdy dzieło się upubliczni? To już inny temat.
                          • maniasza Re: Ależ proszę 05.05.12, 13:15
                            >Jeśli mam określić mój zamiar, to było nim wyrażenie przekonania (nie mojego, bo ono jest >znane), że twórcami mogą być wszyscy. Bez oceniania poziomu. Wystarczy samoocena stopnia >satysfakcji przez autora.

                            Ciekawe zagadnienie :)
                            Dwuletnie dziecko bazgrolące na kartce papieru kredkami też ma satysfakcję.
                            Chyba nie mówimy o tym, ze twórcą nie każdy może być. Pewnie, że każdy.
                            Chodzi jednak o owoce tej twórczości...
                            • almetyna_ilmatar Re: Ależ proszę 05.05.12, 15:37
                              Komu chodzi o owoce, temu chodzi ;-)
                              Dziecko jak najbardziej jest twórcą i to najszczerszym spośród wszystkich. Jeszcze wariaci bywają taki twórcami, chociaż zawsze jakoś odnoszą się do znanej im formy.

                              I dodam, że taka autentyczność jest celem wielu artystów, a mało kto ją osiąga. Tu mam na myśli wyzwolenie się z wszelkich zastanych manieryzmów, estetycznych oczekiwań klienta, nacisku otoczenia, zapomnienie własnego ego i bezwzględne skupienie się na treści i formie.
                              • almetyna_ilmatar To ja przepraszam 05.05.12, 15:41
                                Już wyżej zauważyłam, że mój bełkot na tematy okołoartystyczne raczej zniechęca.
                                Przenoszę tę rozmowę na Ducha. Mnie ona szczerze interesuje, ale Was chyba stresuje.
                                W każdym razie zapraszam za chwilę na tamto forum. Tylko poprzenoszę trochę treści dotyczących tej rozmowy.
                                Zapraszam Was Obie jak i każdego, kto zechce pogadać.
                                • ave.duce Re: To ja przepraszam 05.05.12, 15:56
                                  Nie stresuje, nie ma powodu stresować, chwilami bawi, a to chyba zdrowy objaw.
                                  Na Duchu nie pisuję, o czym wiesz, więc zaproszenie dla mnie nieaktualne, ale tak czy owak - dzięki.
                                  • almetyna_ilmatar Re: To ja przepraszam 05.05.12, 16:17
                                    Może zmienisz zdanie co do Ducha? Już tam nie ma tej osoby, która Cię zdaje się odrzuciła od niego. Jako właścicielka figuruje Kaciasta. Głownie pisuję tam ja, Olga i Witek. Byłoby miło, gdybyś zakończyła bojkot. Twoje uwagi są często tak skrótowe, że aż są sztuką. Ten gatunek nie ma wielu adeptów, dlatego też jest ciekawy.
                                    • ave.duce Re: To ja przepraszam 05.05.12, 16:24
                                      Nie odrzuciła mnie żadna osoba, tylko fakt zmiany właściciela na kogoś, kogo nie znam. O ile dobrze widzę - obecnego też nie kojarzę, ale raczej na moje oko nie jest to Kanciasta, a z tłumaczeń w międzyczasie nic nie zrozumiałam - amatorka! ;)

                                      Niech zostanie jak jest. Z mojej strony eot.
                                      • illmatar Re: To ja przepraszam 05.05.12, 16:35
                                        Zapewniam Cię, że to ona. Znamy się osobiście i od dawna, ale sama wpadła na pomysł, żeby podtrzymać upadający słup. Rozmawiałyśmy potem przez telefon na ten temat, Ba uważa, że szkoda by było posyłać zapisane tam posty gdzieś w kosmos.

                                        Szkoda, że tam na razie nie pisuje, może wróci jak będzie ruch.

                                        Oczywiście zrobisz jak zechcesz.
                                        Zdrówko!
                      • maniasza Re: Dwa nowe kawałki 05.05.12, 12:50
                        almetyna_ilmatar napisała:

                        > Nie wiem co to jest poczucie estetyki. Mój mąż go nie ma, a jest wielkim artyst
                        > ą, co żeby udowodnić, musiałabym wyjść z anonimatu. Parę osób na forach wie kim
                        > jest on i ja, ale to doprawdy rzadkie przypadki. Uwierz więc, albo nie.

                        Wierzę.
                        Ale nie wyobrażam sobie, jak można być artystą nie mając poczucia estetyki.
                        Dobrym artystą. Nie wiem, czy wielkim.
                        Dla mnie to nie jest pusty termin.

                        Jeśli chodzi o malarstwo i wielkich artystów, to przypomina mi się taki niewielki utwór Andre Maurois z matury z francuskiego. Do analizy go dostałam. "Narodziny mistrza" czy jakoś tak się zwał. Wtedy wypowiedziałam się o artystach wielkich i Wielkich. Aż szanowną komisję zatkało. :)
                        W żaden sposób nie podważam talentów Twojego męża, bo go po prostu nie znam. A naewt gdybym znała, to nie znam się na malarstwie i nie mnie oceniać.
                        Ale co nieco kumam w mechanizmach, różniastych, w tym również socjo- czy psychologicznych, z dzieciństwa to mam. :)
                          • maniasza Re: Dwa nowe kawałki 05.05.12, 13:39
                            Przypominają mi się teksty mojego filozofa. Proszę pani, proszę mi powiedzieć, co to jest krzesło, tak, żebym zrozumiał. Proszę zalożyć, że nagle wylądowałem na tej planecie, i nie mam pojęcia, co to jest krzesło. Proszę, słucham.
                            To bylo najprostsze ćwiczenie, pamiętam :)

                            Spróbuję, jednak. Tylko daj mi trochę czasu.
      • almetyna_ilmatar Ogłoszenie o miejscu gdzie ciąg dalszy 05.05.12, 17:01
        Maniasza, już. Zapraszam.

        Dworzanie! Zapraszam.

        Ave, zdaje się, że Ci to nie wadzi. To stwierdzenie, nie pytanie. Czuj się zaproszona, jak Ci przyjdzie taka fantazja, żeby ciągnąć tę rozmowę.

        Ciąg dalszy proponuję tutaj.
        Jakoś już nie mogę ciągnąć tego tematu na FzD.