Dodaj do ulubionych

Zabilam mojego meza

01.02.10, 01:10
Moj maz umieral prawie 2 tygodnie. Umieral mozg. pewnego dnia lekarz
powiedzial, ze mozg juz umarl - ze juz nic nie mozna zrobic. Potem byly
przepychanki o podpisanie zgody na odlaczenie czego nie zrobilam. W efekcie
po milionach testow na aktywnosc i bezapelacyjne stwierdzenie zgonu -
podpisalam zgode na pobranie organow. Przed tym siedzialam 2 noce na necie i
czytalam o pobudzaniu mozgu i nic!!! nawet na szczurach malo badan robia - to
jest kosmos na dzis dzien. Poza tym musi byc jakas aktywna czesc aby pobudzic
reszte - oczywiscie dzis to wszystko tylko plany na papierze. Mam za soba
straszne dni - walke o wlasne zycie i teraz bylo lepiej - znalazlam nowe
zajecie, byle nie myslec, byle cos robic... i bum... wlaczylam program i
slysze pania X, ktorej maz trafil w krytycznym stanie do szpitala i to w
Polsce. a moj byl w USA - jeden z 2 najlepszych szpitali w USA od tych
spraw!!!!!! I u meza Pani X stwierdzono smierc mozgowa. dzien po - kiedy
siedziala przy lozku i czekala az go wywioza on sie obudzil i odezwal!!!!!!!!
Boze - moze ja powinnam byla cos zrobic - moze on mogl sie obudzic. Boze -
czuje sie okropnie. Usprawiedliwiam sie ze nie moglam go przeciez wykrasc -
aktywnosc bnyla podtrzymywana tylko maszynami aby pobrac organy. Zgon
stwierdzilo 5 niezaleznych lekarzy. Ale ja sie boje - Boze Swiety - co jesli
powinnam byla cos zrobic? Pani X wystepowala w programach o cudach ale moze
mnie tez mogl spotkac cud??!!
Obserwuj wątek
    • kasik2222 Re: Zabilam mojego meza 01.02.10, 08:20
      Nie. Niemyśl o tym. Nic nie dałoby sie zrobić. Sama to wiesz. Nic..
      Ile ja po Darka śmierci scenariuszy wymyśliłam, co by było gdyby...
      Tylko ja wiem. Katowałam się, męczyłam dobijałam. Teraz wiem, to nie
      miało sensu. Nie miałaś na nic wpływu. na nic.
    • agni-123 Re: Zabilam mojego meza 01.02.10, 10:32
      kasta4 nie możesz wciąż rozmyslać w ten sposób,bo zwarjujesz.Mój mąż
      zginął nagle za granicą i tez zastanawiałam się,że gdyby tu był to
      by żył.Tego gdybania było dużo,ale stwierdziłam,że to mi nic nie da
      a ja tylko sie bardziej pogrążę.Ciężko pogodzić się ze śmiercią
      bliskiej osoby,ale my nie mamy na to wpływu.Tak cuda sie zdażają
      tylko pomyśl czy dałabyś radę.Teraz myślisz,że tak,ale nie wiesz co
      by było potem.Pomyśl nad tym i zastanów się,czy tego też pragnął by
      Twój mąż? Bo ja tez to przerabiałam jak powiedzieli mi tu w
      Polsce,że dobrze,że zginął na miejscu.Bo gdyby przeżył byłby rośliną.
    • karina.ge Re: Zabilam mojego meza 01.02.10, 18:22
      Nie możesz mysleć w taki sposób. Zrobiłaś to, co wydawało się Tobie
      słuszne. Jako jego żona podjęłaś decyzję najlepszą z mozliwych.
      Kierowałaś sie dobrym sercem i tylko to jest ważne. Nie można
      przewidzieć wszystkich scenariuszy życia. Z całego serca życzę Tobie
      spokoju ducha...
      K.
      • justynakm1 Re: Zabilam mojego meza 02.02.10, 11:31
        Słonce, czemu nie zadzwonilas po tym programie? Moze byloby latwiej
        jakbysmy pogadaly? Nie zameczaj sie, to nie ma sensu. Nic teraz nei
        zmienisz, a cuda - zdarzaja sie najczesciej w programach TV. Ja tez
        przerabialam 1000 pytan po odejsciu K, co moglibysmy byli zrobic,
        etc etc... tylko, ze bylo juz za pozno.usciski
    • biala999 Re: Zabilam mojego meza 02.02.10, 19:30
      Doskonale Cię rozumiem, ale wiem też, że nie powinnaś tak myśleć. Ja
      sama codziennie wyrzucam sobie, że nie wracałam tamtego strasznego
      wieczoru z moim Mężem. Chociaż mam świadomość, że żadne gdybanie już
      nic nie zmieni, to bez przerwy układam różne scenariusze. Mam
      ogromne wyrzuty sumienia, a przecież tak naprawdę nie mogłam zrobić
      nic. I Ty też nic byś nie zmieniła. Podjęłaś taką decyzję, którą
      uznałaś za słuszną. Chylę czoła za zgodę na pobranie organów. Mój
      mąż zawsze mówił, że gdyby coś Mu się przytrafiło, to mam również na
      to pozwolić. Zrobiłabym to, gdyby ktoś zapytał. Swoją decyzją
      podarowałaś zdrowie albo nawet życie innemu człowiekowi. Twój Mąż na
      pewno jest z Ciebbie bardzo dumny. Pozdrawiam, Patrycja.

      "A Ty mnie na wyspy szczęśliwe zawieź..."

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka