kasta4
01.02.10, 01:10
Moj maz umieral prawie 2 tygodnie. Umieral mozg. pewnego dnia lekarz
powiedzial, ze mozg juz umarl - ze juz nic nie mozna zrobic. Potem byly
przepychanki o podpisanie zgody na odlaczenie czego nie zrobilam. W efekcie
po milionach testow na aktywnosc i bezapelacyjne stwierdzenie zgonu -
podpisalam zgode na pobranie organow. Przed tym siedzialam 2 noce na necie i
czytalam o pobudzaniu mozgu i nic!!! nawet na szczurach malo badan robia - to
jest kosmos na dzis dzien. Poza tym musi byc jakas aktywna czesc aby pobudzic
reszte - oczywiscie dzis to wszystko tylko plany na papierze. Mam za soba
straszne dni - walke o wlasne zycie i teraz bylo lepiej - znalazlam nowe
zajecie, byle nie myslec, byle cos robic... i bum... wlaczylam program i
slysze pania X, ktorej maz trafil w krytycznym stanie do szpitala i to w
Polsce. a moj byl w USA - jeden z 2 najlepszych szpitali w USA od tych
spraw!!!!!! I u meza Pani X stwierdzono smierc mozgowa. dzien po - kiedy
siedziala przy lozku i czekala az go wywioza on sie obudzil i odezwal!!!!!!!!
Boze - moze ja powinnam byla cos zrobic - moze on mogl sie obudzic. Boze -
czuje sie okropnie. Usprawiedliwiam sie ze nie moglam go przeciez wykrasc -
aktywnosc bnyla podtrzymywana tylko maszynami aby pobrac organy. Zgon
stwierdzilo 5 niezaleznych lekarzy. Ale ja sie boje - Boze Swiety - co jesli
powinnam byla cos zrobic? Pani X wystepowala w programach o cudach ale moze
mnie tez mogl spotkac cud??!!