Dodaj do ulubionych

problem z mężem

21.11.12, 10:42
Mój mąż ma taki charakter pracy, że teraz zaczyna się dla niego martwy sezon i jak co roku powraca ten sam problem. Otóż mąż nie poczuwa się do żadnych obowiązków domowych, kiedy nie pracuje. Ja, pomimo, że pracuję, muszę zajmować się w domu dosłownie wszystkim. Najbardziej męczy mnie to, że muszę o wszystkim myśleć i pamiętać.
Co roku przeprowadzam z mężem tę samą rozmowę, czasem tłumaczę, czasem wręcz krzyczę (bo do męża argumenty wypowiadane spokojnie w ogóle nie docierają): chcę, żeby mnie odciążył od części obowiązków, kiedy nie pracuje, ale nie na zasadzie, że ja mam pomyśleć i mu kazać, a on zrobi, chcę, żeby mnie trochę odciążył w tej całej logistyce domowej. Na każdy argument on odpowiada: przecież nie wiedziałem, że to jest do zrobienia, przecież nie prosiłaś...
Mąż umie dobrze gotować, ale robi to tylko wtedy, gdy mu powiem, co ma być i kupię/zaplanuję wszystkie produkty, sam nigdy nie pomyśli, żeby coś zrobić na obiad. Zna się na wszelkich naprawach i remontach, ale to ja musiałam zamówić nowe okna, pamiętać nawet o spryskaniu ścian płynem antygrzybiczym, choć konieczność spryskania jest każdej jesieni.

Jestem wykończona tym ciągłym myśleniem o wszystkim.

Mąż twierdzi, że się czepiam, bo nie każę czegoś zrobić, a potem mam pretensje, że nie zrobione. Nigdy niczego nie wyprał, nie rozwiesił, nie zauważa wielu prac domowych, które wykonuję. Jedyne, co robi, to myje naczynia (ja mam straszną alergię na płyny i na lateks też - widział moje ręce po fakcie, ale sprzątaniem ja się zajmuję - po generalnym sprzątaniu leczę się maściami ze sterydami).
2 dni temu spisałam na kartce, co zrobiłam przez cały dzień oprócz mojej pracy. Wyśmiał mnie i nawet nie zerknął na kartkę, więc mu to wszystko przeczytałam. On tylko umył naczynia i 2 razy wyszedł z psami. Rezultatów żadnych - bo nie każę, więc on nie robi.
Ja zajmuję się pracami domowymi (chyba, że go poproszę, to zrobi, ale sam nie pomyśli, że jest do zrobienia), opłatami, zarządzaniem budżetem, sprawami szkolnymi syna, planowaniem, no wszystkim... Widzi przecież, że to wszystko robię, widzi i nie zauważa...Mam dość... Jestem zmęczona

Uważam, że ten, kto aktualnie nie pracuje powinien przejąć część logistyki domowej.
Co byście zrobili na moim miejscu, jak żeby dotarło, bo nie dociera
Obserwuj wątek
    • mruwa9 Re: problem z mężem 21.11.12, 10:49
      mowic wprost. Nie marudzic, nie zrzedzic, tylko jasne komunikaty:
      dzis gotujesz obiad.
      Podejrzewam reakcje: a co?
      Odpowiedz: nie wiem, zobacz, co mamy w lodowce, w sszafkach, spytaj dzieci, na co maja ochote i zrob.
      To samo: wprost ustalac: odwozisz dzieci czy robisz zakupy?
      wielu facetow sama z siebie sie nie domysli, ze cos jest do zrobienia. Zwykle nie widza potrzeby odkurzenia piachu w przedpokoju czy umycia wanny, nie zauwazaja, ze cos jest brudne.
      Jasne komunikaty i konkretne ustalenia, co kto robi w domu/dla domu danego dnia, ulatwia zycie. I jest skuteczniejsze, niz jeczenie i histeryczne gesty z kartkami-lista wykonanych przez ciebie prac.
      Jesli maz sam nie wykazuje inicjatywy, to ty ja rzejmij i przy wieczornym ogladaniu tv lub przy porannej kawie ustalcie, co kto robi danego dnia. kto odprowadza dzieci a kto placi czynsz itd.
    • arlenaa Re: problem z mężem 21.11.12, 10:54
      Dodam, że do tej pory pracowałam na etacie i popołudniami dorabiałam w domu. Rano musiałam zaplanować mężowi, co ma zrobić, co ugotować itp. gdy jestem w pracy. Teraz moją domową działalność rozszerzyłam i pracuję tylko w domu od 13.00(14.00) do 20.00. Moje etatowe miejsce pracy przestało istnieć a nie znalazłam innej pracy . W domu zarabiam mniej więcej tyle, co przedtem na etacie.
      Słyszałam, jak mąż mówił do kolegi, że żona nie pracuje, tylko w domu zajmuje się usługami. Ja nie pracuję???? To było,,,dziwne...
      • edw-ina Re: problem z mężem 21.11.12, 11:55
        W czasach, kiedy mój mąż częściej pracował w domu, niż w biurze i miał spokojnie 2-3 godziny wolne w ciągu dnia, za to ja wychodziłam o 9 i wracałam po 20, zostawiałam mu kartkę na lodówce z informacjami, że: ma wywiesić pranie, odebrać buty od szewca, dostawał listę zakupów itp. Czasami dodatkowo dzwoniłam w ciągu dnia, by o tym przypomnieć. W późniejszych czasach, kiedy sprawy zawodowe nam się pozmieniały, bo kilku wojnach o obiad (jak on wracał późno zawsze czekało na niego jedzenie, jak ja, to najwyżej mogłam zrobić sobie kanapkę), dostał oblig zadbania o obiad w dane, konkretne dni. To nie musiało być coś ekstra, wystarczyło, by wpadł do sklepu, kupił i ugotował pierogi, ale to on miał o tym pamiętać. Dlatego powtórzę za poprzedniczkę - proste, konkretne komunikaty i konkretne ustalenia, a nie czekanie, aż się domyśli.
        • aqua48 Re: problem z mężem 21.11.12, 12:29
          Mój mąż mnie nauczył, że mężczyźni są zadaniowi, tzn zrobią w domu bardzo dużo, ale z konkretnym poleceniem. Tak jest i już, co potwierdzają pretensje mojego kolegi, który kiedyś powiedział, że jego żona wychodząc z domu mówi mu, obierz i ugotuj ziemniaki, utrzyj marchewkę, a po powrocie z pracy wbije jajko na patelnię i mówi: zrobiłam obiad. Na to usłyszał, że liczy się ta logistyka właśnie.
          Zamiast czekać do końca świata aż mąż się domyśli i mieć za złe, że tego nie zrobił, po prostu rób codziennie listę spraw do wykonania i listę zakupów.
          Albo wyjdź powtórnie za mąż, ale tym razem za kobietę :)
        • arlenaa co dzieje się z facetami? 21.11.12, 12:36

          Właściwie, to dlaczego ma się nie domyślić? Przecież mieszka w swoim własnym mieszkaniu, jest w domu całe dnie, widzi, że np. drzwi zepsute (zna się na tym, naprawdę), widzi, że lodówka pusta, wie, gdzie są pieniądze, No tego właśnie nie rozumiem. Czy ja mam dwoje dzieci zamiast jednego, którym trzeba kazać albo ich poprosić, bo nie są ,,zarządcami'' domu. Nawet mój syn sam się interesuje, czy ma wyprany strój na trening, wcześniej sprawdza sprzęt, ja nie muszę w ogóle o tym wiedzieć. Chce iść na zajęcia dodatkowe, to o nich pamięta i tyle.

          Czy nieporadni faceci to jakiś znak czasów? Nie pamiętam, żeby moja babcia, czy mama wszystkim zajmowałay się same. Tata zawsze chodził na wywiadówki i załatwiał sprawy urzędowe, kobiety zajmowały się jedzeniem na ogół, mężczyźni tym, co poza domem trzeba załatwić. I nie tylko w naszej rodzinie. Dziś siedzących na kanapie facetów i biegające kobiety widuję w wielu domach...
          • yoma Re: co dzieje się z facetami? 21.11.12, 12:45
            Jak sobie baby chłopów wychowają, tak mają.

            Ot przykład: > syn sam się interesuje, cz
            > y ma wyprany strój na trening,

            Znaczy: Matkaaaaaa - wyprałaś mi strój? Czy też nie daj Boże sam pierze?
            • arlenaa Re: co dzieje się z facetami? 21.11.12, 13:37
              No wygląda mi na to, że syna mam bardziej dojrzałego w tym względzie niż męża. Syn pamięta odłożyć dresy do kosza i dzień wcześniej sprawdzić, czy zostały uprane/wyschły, jak nie pierze sam. Ale pamięta i planuje odpowiednio wcześniej. Mąż natomiast nigdy nie sprawdzi, czy ma np. świeżą koszulę.
              • yoma Re: co dzieje się z facetami? 21.11.12, 13:43
                Bo go nauczyłaś, że nie jego problem :)
              • mruwa9 Re: co dzieje się z facetami? 21.11.12, 13:44
                no to w czym problem?
                Po co zajmujesz sie koszulami meza?
                Ja co najwyzej piore mezowskie ciuchy, razem z ciuchami innych domownikow.
                Ale zupelnie nie obchodzi mnie, czy trzeba cos wyprasowac , czy nie (jesli maz potrzebuje koszule, prasuje sobie sam), ani czy potrzebuje kupic sobie ciuchy czy buty. To jego sprawa, on mi ciuchow tez nie kupuje. Ani nie prasuje.
                Chyba sprawdza sie moja teoria: rozpuscilas chlopa.
                • arlenaa Re: co dzieje się z facetami? 21.11.12, 14:04
                  mruwa9 napisała:

                  > no to w czym problem?
                  > Po co zajmujesz sie koszulami meza?
                  > Ja co najwyzej piore mezowskie ciuchy, razem z ciuchami innych domownikow.
                  > Ale zupelnie nie obchodzi mnie, czy trzeba cos wyprasowac , czy nie (jesli maz
                  > potrzebuje koszule, prasuje sobie sam), ani czy potrzebuje kupic sobie ciuchy
                  > czy buty. To jego sprawa, on mi ciuchow tez nie kupuje. Ani nie prasuje.
                  > Chyba sprawdza sie moja teoria: rozpuscilas chlopa.

                  Nie,nie o to mi chodziło, piorę, jak jest w koszu razem ze wszystkim. Nie doglądam, czy ma świeżą. Ale często bywa, że nie ma (a nie sprawdził wcześniej) i wtedy jest rano tragedia - biega, szuka, kiedyś wyciągnął z kosza nawet, kiedyś rano kupował w drodze do pracy...

                  Jeśli jego i tylko jego rzeczy nie są zrobione na czas, to męża sprawa.
                  Chcę osiągnąć to, żeby zajął się częścią spraw ogólnodomowych, bo nie jest tak, że nie umie albo się nie zna. Rozumiem, że w sezonie pracuje cały dzień i nie ogarnie, ale teraz nie pracuje. On nie zauważa, że coś jest do zrobienia np. nieszczelne drzwi - gdybym nie zwróciła uwagi, że zima za pasem i będzie wiało, to ręczę, że nie byłyby naprawione przed zimą
        • sofi75 I to jest to ulatwienie zycia? 21.11.12, 12:44
          zostawiałam mu kartkę na lodówce z informacjami, że: ma wywiesić pranie, odebrać
          > buty od szewca, dostawał listę zakupów itp. Czasami dodatkowo dzwoniłam w ciągu
          > dnia, by o tym przypomnieć.

          Zobacz, jak sobie ulatwilas:
          1. najpierw Ty musisz pomyslec, co jest do zrobienia (czemu Ty? inni glow nie maja?)
          2. Spisac i zostawic na lodowce
          3. Jednoczesnie powinnas pamietac, co bylo na liscie 9tudziez posiadac kopie - punkt 3a?) po to aby
          4. zadzwonic z pracy i przypomniec (vel. skontrolowac czas i jakosc wykonania)

          Szkolenie z coachingu sie klania.

          A mam wrazenie, ze watkotfurczyni wlasnie o powyzsze czynnosci chodzilo: ja meczy, ze wlasnie pamietanie i ukladanie tych 'TO DO LISTS' jest na jej glowie; to ze nikt inny nie wpadnie na pomysl umycia podlogi,dopoki nie przyklei sie do niej na amen; eentualnie nie wpadnie na pomysl zakupow, dopoki z glodu nie stracil ze 4 kg.
          • mruwa9 Re: I to jest to ulatwienie zycia? 21.11.12, 13:14
            Nie wiem, dlaczego faceci tak maja, ale moze dlatego, ze nie sa szczegolarzami, tylko patrza calosciowo. Kobieta zauwazy opalcowana szybe i kurz na telewizorze, facet zauwazy balagan dopiero wtedy, gdy sie zaczyna potykac o graty pod nogami.Nie wiem,z czego to wynika.
            Poza tym wiele kobiet lubi odgrywac niezastapiona matke-Polke i brac na swoje barki caly ciezar prowadzenia domu i wychowywania dzieci, a potem jest pobudka z reka w nocniku, ze domownicy szybko przyzwyczaili sie do wygody i uslugiwania.
            Od poczatku zwiazku , wspolnego prowadzenia gospodarstwa, warto nad tym pracowac, nad komunikacja (mowic wprost, zamiast domyslow i fochow) i podzialem obowiazkow domowych. A juz ostatni dzwonek to pojawienie sie dziecka.
            Po jakims czasie da sie osiagnac samodzielnosc decyzyjna faceta:-)


            • noname2002 Re: I to jest to ulatwienie zycia? 21.11.12, 13:26
              Zadziwiajace, ze samotnie mieszkajacy mezczyzni potrafia prac, prasowac, sprzatac, ba! nawet oplaty robia na czas! ;-)
              • mruwa9 Re: I to jest to ulatwienie zycia? 21.11.12, 13:34
                no wlasnie nie zawsze i niekoniecznie. Tylko, ze wtedy nikt nie narzeka, ze niedojedzone resztki pizzy leza na stole w towarzystwie brudnych skarpetek, a toaleta od nowosci nie widziala szczotki...
                • noname2002 Re: I to jest to ulatwienie zycia? 21.11.12, 13:41
                  Standardy czystosci w domu pewnie maja inne niz kobiety ale do pracy jakos przychodza nie wygladajac na meneli, jak im sie to udaje bez list i przypomnien telefonicznych?
                  Niektorzy nawet biora dzieci na weekendy i wakacje i te dzieci przezywaja :-)
                • arlenaa Re: I to jest to ulatwienie zycia? 21.11.12, 13:48
                  Gdyby tak spojrzeć w daleką przeszłość, np. do człowieka pierwotnego, to jednak widać, że na faceta spadało więcej obowiązków - musiał pomyśleć, zaplanować, zrobić narzędzia, zapolować, dostarczyć, wyżywić siebie i dzieciaki, a kobieta kombinowała tylko w ,,domu'' i tylko z tego, co przyniósł. Jeśli się nie ogarnął na czas zginął z głodu z całym przychówkiem. Powinni być więc mężczyźni bardziej decyzyjni. I wydaje mi się, że w przeszłości byli...

                  • yoma Re: I to jest to ulatwienie zycia? 21.11.12, 14:03
                    No to dajże się chłopu ogarnąć na czas. Polata trochę z gołym torsem z braku świeżej koszuli, to się nauczy :)
                  • judith79 Re: I to jest to ulatwienie zycia? 22.11.12, 14:25
                    no niestety jak spojzec na czlowieka pierwotnego to przezycie zawdzieczal on zwykle samicy, ktora poszla i nazbierala cos do zarcia nie liczac na to , ze jelop cos upoluje:/
              • serendepity Re: I to jest to ulatwienie zycia? 21.11.12, 20:08
                Czasami to roznie z tym bywa, przyklad znajomego: koszule pierze, ale zawozi do pralni, zeby mu wyprasowali. Zakupy niby robi, ale nie raz pisal, ze cos mu sie skonczylo i musial nagle biec do sklepu. Niby sprzata (szczegolnie jak go mialam odwiedzic), ale sprzatal tylko pomieszczenia, ktora moglam zobaczyc. Sam powiedzial, ze jego sypialnia jest niesprzatnieta, a lazienka to biohazard.

                Drugi przyklad, ktory niedawno rozstal sie z zona, pizza zamawiania 3 razy w tygodniu, w pozostale dni resztki tej pizzy, a w niedziele obiad u mamusi. Dodam, ze mial ten sam tryb zycia przed zona.

                Inny znajomy: no niby bylo czysto u niego, ale lazienka byla wyraznie zarosnieta kamieniem, ale on tego pewnie nie widzi.

                Wiec moze i radza sobie, a moze nikt im po prostu nie truje i nie kontroluje ich.
          • edw-ina Re: I to jest to ulatwienie zycia? 21.11.12, 14:36
            Wyciągnęłaś błędne wnioski, że ja muszę myśleć o wszystkim. Przeciwnie. Od początku związku nie płacę rachunków, nie pilnuję terminów, nie zajmuję się żadnym z samochodów, nie noszę zakupów i wiele innych - bo to jest sprawa mojego męża. I radzi sobie z tym świetnie. Myślę o pewnej części wspólnego życia. Jeśli wiem, że mam ochotę np. zrobić na kolację lazagnę, to nie widzę powodu, by wracając z pracy iść jeszcze na zakupy, tylko zostawiam kartkę z M. Skoro lubię pranie suszące się na zewnątrz i włączam pralkę przed wyjściem do pracy, nie widzę problemu z przypomnieniem, by wywiesił je w wolnej chwili. Ma prawo nie pamiętać, bo nie on je robił.
            I wiesz, napisanie na kartce: kup, chleb, ser i proszek do prania oraz odbierz buty od szewca, to naprawdę nie jest wielka logistyka.
    • napis_z_obrazka Re: problem z mężem 21.11.12, 15:01
      arlenaa napisał(a):

      >
      > Jestem wykończona tym ciągłym myśleniem o wszystkim.
      >
      Niektórzy mówią, że myślenie ma przyszłość;-)

      > Uważam, że ten, kto aktualnie nie pracuje powinien przejąć część logistyki domo
      > wej.
      > Co byście zrobili na moim miejscu, jak żeby dotarło, bo nie dociera

      Arlenaa, ja to widzę tak:
      Masz zadatki na generała (wiesz czego chcesz:-) a zmęczyłaś się funkcją kaprala;-). Chcesz pobyć szeregowcem, odradzam...
      No, konieczny kurs z zarządzania, jak robić, żeby się nie narobić...
      Czy Ty męża chwalisz za to co zrobił? Dzieci się wychowuje także przez chwalenie (przypuszczam, że syna chwalisz). Dorośli też potrzebują głasków. Wołasz o głaski, to je rozdawaj. Wrócą, wcześniej lub później;-) Cierpliwości życzę.
    • urska Re: problem z mężem 21.11.12, 20:02
      mam chyba klona, dokładnie parę chwil temu wykrzyczałam mężowi to samo. Mam dosyć że ja to zakupy, sprzątanie, pranie, ściaganie z suszarki,mam dosyc takiego życia,pamietać o opłatach, ba nawet o zamknięciu mieszknia wieczorem. Wracam po pracy urobiona psychicznie i do chwili kiedy nie jest uszykowane jedzeni,e w kuchni jest pusto, jak juz jest to i jest ekipa do gara. Mam dość i o jak bardzo Cię rozumiem,
    • ramborambo Re: problem z mężem 22.11.12, 13:27
      Po pierwsze, chcesz od męża, aby sam wykazał się inicjatywą i żeby zajął się domem. On słyszy zajmij się domem i mówi, że nie wie jak. Ty tego nie umiesz ogarnąć - jak to? przecież to też jego mieszkanie. Jakby sam zakup urządzenia sprawiał, że potrafimy go obsługiwać.

      On ma urlop i z opisu wyczytałem, że zrobi coś jak mu się powie. Ponieważ awantury są głównie o to, że nic nie robi, a nie że o to iż nie wykazuje inicjatywy, to tej inicjatywy nie wykazuje. A bez inicjatywy nie ma robót.

      I teraz masz dwie opcje:
      1. Możesz go zmienić i postawić na swoim.
      2. Możesz pójść na kompromis i uzyskać zamierzony cel.

      ad1. nie będę się rozpisywał, bo próbujesz to zrobić latami i nie działa - raczej również nie odniosę sukcesu w tym temacie.

      ad.2 zrób wykaz/listę zadań do wykonania na każdy dzień tygodnia z konkretnymi informacjami typu, co ma być na obiad, jakie zakupy zrobić, ile razy wyjść z psami itp. - taka lista dla Ciebie to nie problem, przecież robisz te rzeczy codziennie.

      Opcja druga z pewnością odciąży Cie logistycznie, a jemu pozwoli NAUCZYĆ się zadań, które trzeba w domu wykonać. Tak jak przyuczamy się do każdej nowej pracy, tak trzeba czasami przyuczyć małżonka do prac domowych.

      Powodzenia.
      • napis_z_obrazka Re: problem z mężem 22.11.12, 13:58
        Nic dodać, nic ująć.
        • arlenaa Re: problem z mężem 23.11.12, 09:04
          Oczywiście macie rację, ale....
          Mąż zostawiony na kilka dni sam potrafi wszystko ogarnąć, zostaje wtedy sam i wie, że musi pomyśleć. I dobrze kombinuje, nawet dziecko zopiekowane i zwierzaki. Kiedy ja jestem, czuje się ze wszystkiego zwolniony.
          Tak długo trułam i podawałam przykłady znajomych, że w końcu zgodził się zajmować wszystkim, co związane z jedzeniem - planowanie posiłków i zakupy żywnościowe. To już bardzo dużo dla mnie. Zobaczymy, czy się uda i na jak długo. Wczoraj obiad był ugotowany :) i nie mówiłam, co ma być a potem zamknęłam się z moją pracą w gabinecie i zostawiłam telefon w kuchnii (słyszałam, jak dzwoni :) :) i słyszałam sygnał ustawiony na połączenia z mężem :) )
          • napis_z_obrazka Re: problem z mężem 23.11.12, 19:45
            arlenaa napisał(a):

            > Oczywiście macie rację, ale....
            1. Zobaczymy... na jak długo;-)
            2. Po "oczywiście" nie ma możliwości na "ale" zgodnie z zasadami logiki

            > Wczoraj obiad był ugotowany :) i nie mówiłam, co ma być
            A smakował?

            >a potem zamknęłam się z moją pracą w gabinecie i zostawiłam telefon w kuchnii (słyszałam, jak dzwoni :) :) i słyszałam sygnał ustawiony na połączenia z mężem :) )

            No umęczyłam się myśleniem;-) o co chodzi z telefonem w kuchni...
            Co Autorka miała na myśli?

            I jeszcze jedno:
            Czy jest jakaś dziedzina "okołorodzinna", w której nie nadążasz za mężem? Że np. uważasz, że jest w tej dziedzinie lepszy i nie masz ochoty się uczyć? Albo mąż woli zrobić sam, niż tłumaczyć Tobie?
            • arlenaa Re: problem z mężem 24.11.12, 10:56
              napis_z_obrazka napisała:

              > arlenaa napisał(a):
              >
              > > Oczywiście macie rację, ale....
              > 1. Zobaczymy... na jak długo;-)
              > 2. Po "oczywiście" nie ma możliwości na "ale" zgodnie z zasadami logiki
              >
              > > Wczoraj obiad był ugotowany :) i nie mówiłam, co ma być
              > A smakował?

              A co to ma do rzeczy????? Owszem, smakował, mąż bardzo dobrze gotuje, tyle, że nie z własnej inicjatywy

              >
              > >a potem zamknęłam się z moją pracą w gabinecie i zostawiłam telefon w kuch
              > nii (słyszałam, jak dzwoni :) :) i słyszałam sygnał ustawiony na połączenia z
              > mężem :) )
              >
              > No umęczyłam się myśleniem;-) o co chodzi z telefonem w kuchni...
              > Co Autorka miała na myśli?

              Czego nie rozumiesz? Gdybym miała przy sobie telefon, bomardowałby mnie pytaniami o ten obiad, dopytywał (zresztą próbował, bo słyszałam, że ten neszczęsny telefon dzwoni), zawsze tak robi, dzwoni nawet ze sklepu, bo nie wie, którą wędlinę wybrać... o niczym nie chce decydować, zachowuje się jakby nie był u siebie, no nie wiem, jak to wytłumaczyć


              >
              > I jeszcze jedno:
              > Czy jest jakaś dziedzina "okołorodzinna", w której nie nadążasz za mężem? Że np
              > . uważasz, że jest w tej dziedzinie lepszy i nie masz ochoty się uczyć? Albo mą
              > ż woli zrobić sam, niż tłumaczyć Tobie?

              Ja czasami udaję, że np. nie umiem podłączyć pralki. Gdy tylko widzi, że ja sobie z czymś poradzę, zrzuci to na mnie. Nie wprost, ale będzie czekało i leżało odłogiem... aż się wkurzę i zrobię sama. Gotuje dużo lepiej niż ja, ciągle go za to chwalę.
              • napis_z_obrazka Re: problem z mężem 24.11.12, 12:29
                Zaryzykuję... i zapytam;-)

                1. A praca męża za granicą to czyja inicjatywa? Męża czy Ty wysłałaś...
                2. Smutno się czyta nazwanie martwym sezonem pobyt męża w domu, nieprawdaż?
                3. A pomyślałaś zatrudnić pomoc domową podczas nieobecności męża? To dobra szkoła wydawania poleceń, moim zdaniem.
                4. Czy Ty lubisz swojego męża?

                i
                5. Czy razem wypoczywacie? Kto pyta? Zmęczony? Zmęczona?
                • janka345 Re: problem z mężem 24.11.12, 13:20
                  napis_z_obrazka napisała:

                  > Zaryzykuję... i zapytam;-)
                  >
                  > 1. A praca męża za granicą to czyja inicjatywa? Męża czy Ty wysłałaś...

                  Kolega zaproponował mu współpracę i mąż się zgodził ze względu na coraz trudniejszą sytuację na rynku pracy i kryzys tak sobie w jego branży ludzie radzą - za granicą lepsze zarobki
                  > 2. Smutno się czyta nazwanie martwym sezonem pobyt męża w domu, nieprawdaż?
                  Tak, smutno, nie jest to typowy urlop; na urlopie byliśmy już w tym roku - to martwy sezon ze względu na brak popytu na jego usługi aż do marca, taka specyfika pracy. Mąz nie pracuje od lat za granicą, nie jest to więc okres, kiedy po prostu przyjechał do domu

                  > 3. A pomyślałaś zatrudnić pomoc domową podczas nieobecności męża? To dobra szko
                  > ła wydawania poleceń, moim zdaniem.
                  Nie cierpię wydawania poleceń, cały wątek jest o tym, żebym nie musiała ich wydawać, bo mnie to męczy i jeśli mam rozkazywać i doglądać, wolę zrobić sama

                  > 4. Czy Ty lubisz swojego męża?
                  Coraz mniej niestety za to, że wszystko na mnie zrzuca, że nie wykazuje żadnej inicjatywy
                  >
                  > i
                  > 5. Czy razem wypoczywacie? Kto pyta? Zmęczony? Zmęczona?
                  Wypoczywamy razem poza domem, bo obydwoje bardzo lubimy podróże. Nie, mąż nie pyta, czy jestem zmęczona, choć zrobi kawkę albo drinka, jak poproszę oczywiście
                  • edw-ina Re: problem z mężem 24.11.12, 13:49
                    Wszystko wskazuje na to, że twój problem można skrócić do pytania: dlaczego on się nie domyśla! Bo przecież mówienie cię męczy. Rozumiem też, że nie ma żadnych rzeczy, którymi zajmuje się wyłącznie twój mąż. Jeśli takich rzeczy nie ma - to schrzaniliście podział obowiązków. Jeśli są - to jednak nie wszystko jest na twojej głowie.
                    Ja nie cierpię domyślania się. Nie znoszę drobnych sugestii lub wątków: jak ja mogłam! Celowało w tym kilka osób z mojego otoczenia, które zawsze czekały aż ktoś się domyśli, a po jakimś czasie wykazywały śmiertelne obrażenie, że jednak ktoś się nie domyślił. Z tego też powodu lubię krótki i konkretne komunikaty i całkowicie mi nie przeszkadza, jeśli taki usłyszę. Chcesz czegoś ode mnie - to mi to powiedz. Ja chcę - to o tym mówię. Nie oczekuję, że mój mąż będzie patrzył mi pilnie w oczy, by sprawdzić, czy przydałaby mi się kawa. Jeśli jestem zmęczona i chciałabym tę kawę wypić, to powiem: kochanie proszę zrób mi kawę. I tego samego oczekuję. Nie kumam wersji: dlaczego on/ona nie domyślają się.
                    • arlenaa Re: problem z mężem 24.11.12, 16:02
                      Alez kawa, to naprawdę nie problem! Mogę sobie ją sama zrobić. Sprawa dotyczy czegoś poważniejszego. Maż się niczego nie domyśla, ale ja muszę? Muszę pomyśleć, zaplanować, żauważyć, iść i załatwić. Dom popadłby w ruinę, gdybym ja też przestała się domyślać, co jest do zrobienia.
                      • edw-ina Re: problem z mężem 24.11.12, 16:20
                        Dlatego zadałam ci pytanie o podział obowiązków. Nie zrobiliście tego nigdy? Przez ileś lat małżeństwa czekałaś na co? Wiesz, ja nie oczekuję, że mój mąż będzie pamiętał, że skończył się ser, trzeba kupić kawę i proszek do prania. Ale oczekuję, że jeśli ma po drodze sklep, a ja do niego zadzwonię i powiem, co trzeba kupić, to do tego sklepu zajedzie. Tak samo jak on oczekuje, że choć nigdy nie koszę trawnika, to może zadzwonić i powiedzieć, bym wracając do domu kupiła benzynę do kosiarki. Czyli a) podział obowiązków, b) zwykła rozmowa i prośba o pomoc. A ja mam wrażenie, że ty zamiast to zrobić, czekasz aż szanowny pan mąż, który nigdy niczego nie musiał raptem sam z własnej nieprzymuszonej woli będzie ci zabierał robotę z rąk.
                  • napis_z_obrazka Re: problem z mężem 24.11.12, 15:13
                    Mąż bez inicjatywy, Ty bez inicjatywy... a synka Wam bocian przyniósł?
                    Załóż ręce i czekaj aż na horyzoncie pokaże się teraz koleżanka ... z inicjatywą i lubiąca wydawać polecenia;-)
                    Po co Ci dwa nicki?
                    • arlenaa Re: problem z mężem 24.11.12, 16:10
                      Drugi nick nie jest mój, należy do siostry, która często u mnie korzysta z kompa. Nie zauważyłam, że jest zalogowana.

                      Według Ciebie życie we wspólnym domu polega na tym, że ktoś komuś ciągle wydaje polecenia? Musi być zarządca?W moim odczuciu w kochającej się rodzinie, gdzie wszyscy są wsparciem dla wszystkich każdy robi to, co widzi, że jest do zrobienia. Widzę, że lodówka pusta, to idę kupić, widzę, że okno do wymiany, to dzwonię do fachowca itp. Pozostali robią coś innego i się kręci
                      • edw-ina Re: problem z mężem 24.11.12, 16:28
                        W moim odczuciu w kochającej się rodzinie, gdzie
                        > wszyscy są wsparciem dla wszystkich każdy robi to, co widzi, że jest do zrobien
                        > ia. Widzę, że lodówka pusta, to idę kupić, widzę, że okno do wymiany, to dzwoni
                        > ę do fachowca itp. Pozostali robią coś innego i się kręci

                        - a dla mnie to jest właśnie bez sensu, bo np. oboje dbamy o tę pustą lodówkę, po pracy wracamy z zakupami i okazuje się, że mamy za dużo jedzenia, które albo pochłoniemy na siłę, albo trzeba będzie wyrzucić. Dlatego osoba zarządzająca daną częścią życia jest potrzebna. Jeżeli np. mój mąż dba o rachunki i ogólnie finanse domowe, to ja wierzę, że on to ogarnia i nie muszę w to wnikać. Tak samo on wierzy, że ja jednak będę pamiętała o tym przykładowym serze. Kiedy każdy robi wszystko to:a) nie ma jednej osoby odpowiedzialnej za daną rzecz; b) ludzie się dublują lub każdy zwala na drugiego; c) z punktu widzenia efektywności pracy jest strata energii.

                        Dlatego jeszcze raz napiszę to samo: podzielcie obowiązki domowe biorąc pod uwagę WSZYSTKIE sfery wspólnego życia, a później rozmawiajcie ze sobą.
    • judith79 Re: problem z mężem 22.11.12, 14:29
      prosta sprawa, gotuj dla siebie i dzieciaka, pierz i prasuje swoje i dzieciaka.....jedz na papierowych talezach skoro masz uczulenie i juz
      • sebalda Re: problem z mężem 22.11.12, 14:51
        Rozumiem autorkę, bo sama mam często dość bycia służącą w swoim domu, bo rozumiem, że trudno szanować człowieka, który zachowuje się jak pijane dziecko we mgle. Ile razy można prosić o to samo? Jak dorosły człowiek może się zachowywać jak dziecko? Mam dwoje dzieci, nie chcę mieć trzeciego, męża. Ale... Jak go poprosić, zrobi. Nie miga się od pracy, nie umie jej jedynie podjąć bez popchnięcia. A to już połowa sukcesu.
        Pewne osoby mają jakieś deficyty i nic tego nie zmieni. Przykład: mąż, gdy rozpakowuje coś, nie umie się schylić i wyrzucić opakowania do kosza. Jak otworzy, to papierek czy kartonik kładzie na półce w łazience. To jest jeden ruch: wyrzucić do kosza, kosz jest, miejsce w koszu jest. I jak widzę te papierki i kartoniki, to bardzo źle myślę o poziomie mentalno-umysłowym męża. Ale jakież było moje zdziwienie, gdy jedna z forumek, bardzo mądra skądinąd, napisała, że też tak ma. Że ona w danej chwili o tym nie myśli, nie rejestruje tego. Czyli nie zła wola, lenistwo, ale deficyt;) Miałam taką teorię, że skoro ja i tak co jakiś czas sprzątam te papierki, to on nie ma motywacji. Tak też może być, ale może jednak to jest ten deficyt, o którym pisałam?
        Gdybym miała pewność, że mąż będzie robił wszystko, o co poproszę, tyle że będę musiała mu to napisać, bez wahania bym tak robiła. Liczy się efekt, a nie droga do niego.
        Potraktuj męża jako osobnika z deficytem (zakładam, że jakieś inne pozytywne cechy ma) i rozpisuj mu zadania. Tak będzie lepiej dla wszystkich. Tak uważam i życzę powodzenia:)
        • pibelle Re: problem z mężem 24.11.12, 01:33
          Nie ma deficytów. Gdy jest sam, radzi sobie dobrze - tak napisała autorka. Po prostu jest leniwy.
          • mruwa9 Re: problem z mężem 24.11.12, 10:29
            albo po prostu kobieta przybrala role matki swojego partnera, ktorym trzeba sie opiekowac, wyreczac, myslec i decydowac za niego, bo on sam jest niezdolny do takich spraw.
            A to wygodna rola, dziecka, ktore nic nie musi i nie ma zadnych obowiazkow.Kazdy by tak chcial, nieprawdaz?
            • arlenaa Re: problem z mężem 24.11.12, 10:45
              Idealnie to podsumowałaś. Tak się właśnie stało. Pomalutku, z czasem przejmowałam coraz to więcej obowiązków domowych, aż doszło do tego, że zajmuję się nawet tym, na czym mąż się zna, nierzadko lepiej niż ja (gotowanie, naprawy)
              Mąż dłuższy czas pracował za granicą, to wtedy musiałam zająć się wszystkim. I w tej roli zostałam.
    • agnieszka_iwaszkiewicz Re: problem z mężem 27.11.12, 22:21
      Nie można pominąć faktu, że mąż powtarza czy też odtwarza tę samą sytuację od lat. Jakby nie słuchał Pani oczekiwań. . Albo jakby słuchał, ale nie chciał ich spełniać. Trochę to wygląda na takie bierno - agresywne zachowanie w tym obszarze.
      Trudno z tym walczyć i osiągnąć satysfakcję.
      Spróbować wyznaczyć obszar domowej odpowiedzialności męża i nie robić w tym nic samej. Niech to będzie taki obszar na którym mu zależy. Może zadziala. Agnieszka Iwaszkiewicz
      • arlenaa Re: problem z mężem 28.11.12, 12:57
        Bardzo dziękuję za odpowiedź. Ponieważ mąż wymiguje się od rozmów o podziale obowiązków, to ja zdecydowałam i zakomunikowałam mu, że nie będę zajmować się obiadami, bo się na tym zna i wie co i jak. Ma pomyśleć, kupić lub poprosić kogoś o zakupy po drodze i przygotować. Jeśli nie zrobi, nie będzie obiadu, będziemy jedli kanapki. Jak na razie działa.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka