Dodaj do ulubionych

problem z uległością syna wobec kolegów

25.08.13, 12:39
witam. mój syn jest dzieckiem wrażliwym, nieśmiałm, uległym. Nie wierzy we własne siły, ma kompletny brak poczucia własnej wartości. Jest zdolny, b. dobrze się uczy ale i tak uważa, że nie jest dobry, bo w konkursie zajął III a nie I miejsce. Od ubiegłego roku bardzo opuścił się w nauce, bo przestało mu na niej zależeć. Jest bardzo wpływowy. Najgorsze jest to , że robi wszystko aby koledzy go lubili. Przez pół roku był bity przez kolegę z klasy. Nie reagował bo nie chciał aby on się na niego obraził. Jak zareagowałam to największym problemem dla niego było to, że ten kolega przestanie go lubic. Teraz inny kolega zaczyna go wyzywac, każe mu skakać w pokrzywy i on to robi. Wysługuje się nim, każe przynosić picie ze sklepu. Syn opowiada mi o tym, ale nie pozwala reagować, bo kolega się obrazi. Ręce mi opadają, nie wiem już co mam robic. Mamy normalną rodzinę, nie ma awantur, patologii, kochamy syna, często mu to mówie. Mąż gra z nim w piłkę, rozmawia, tłumaczy. Za nami wiele rozmów, na darmo. On nie jest w stanie powiedzieć stop, jest bierny, uległy. Oboje z mężem jesteśmy osobami asretywnymi, mówimy co chcemy. Młodszy ysn jest przeciwieństwem , lepiej radzi sobie z kolegami brata niż on sam. Więc nie wiem czy to kwestia naszego wychowania.Myślę, ze niepewnoś syna pojawiła się gdy poszedł do przedszkola, nagle okazało się , że o wszystko trzeba walczyc, a on tego nie potrafił. Zawsze tłumaczyłam mu, ze trzeba być grzecznym, uczynnym miłym, dzielic się z innymi. A dzieci takie nie są. Jestesm umówieni z psychologiem, ale może macie jakiws sugestie?
Obserwuj wątek
    • blond_suflerka Re: problem z uległością syna wobec kolegów 25.08.13, 13:27
      Nie wiem czy dobrze myślę ale wydaje mi się, że tutaj padło kilka sprawa na podatny grunt. Tzn. Twój syn może być po prostu wrażliwszym dzieckiem i to jest jego cecha osobnicza a do tego zbyt mocno wziął sobie do serca uwagi o byciu grzecznym i miłym plus być może miał/ma jakiś stres związany z tym, że jest młodszy brat i zapewne był czas kiedy bardziej wszyscy koncentrowali się na tym młodszym właśnie.
      Może ta mieszanka sprawiła, że z jednej strony bardzo chce być lubiany i akceptowany a z drugiej nie potrafi zawalczyć, przestać być tym 'grzecznym' własnie.
      Teraz się dużo mówi własnie o tym, żeby nie wychowywać dzieci pod tym kątem 'grzeczności'. Bo grzeczny to ten co siedzi cicho i nie umie zawalczyć o swoje, grzeczny to ten co się nie sprzeciwi nawet jak mu źle i niewygodnie. Jak trafi na podatny grunt to ta grzeczność może być własnie tak nieprawidłowo rozumiana.
      Fajnie, że idziecie do psychologa i reagujecie poki syn jest mały więc i łatwiej będzie skorygować niewłaściwe podejście.
    • zuzi.1 Re: problem z uległością syna wobec kolegów 25.08.13, 14:11
      zgadzam się w pełni z tym co napisał suflerka, psycholog to b. dobry pomysł, poza tym przeczytaj książkę:

      www.google.pl/url?sa=t&rct=j&q=twoje%20kompetentne%20dziecko%20jesper%20juul&source=web&cd=3&cad=rja&ved=0CFYQFjAC&url=http%3A%2F%2Fdziecisawazne.pl%2Ftwoje-kompetentne-dziecko%2F&ei=ifMZUuWzIIjRtAbO_4HABw&usg=AFQjCNGTijZyFzJ9KgooSDRShoqGN3ObTw
      • blond_suflerka Re: problem z uległością syna wobec kolegów 25.08.13, 14:39
        Zuzi, dzięki za link. Akurat bliska mi osoba ma problemy z nastolatkiem, może ta książka jakoś jej pomoże. Recenzja zachęca do przeczytania.
    • elle-joan Re: problem z uległością syna wobec kolegów 25.08.13, 14:29
      Oprócz tego, co przedmówcznyie napisały, to uważam, że to nie jest tak, że problm jest tylko w postawie Twojego syna. Nie doczytałam (nie napisalaś?) ile chłopiec ma lat. Czy to wszystko dzieje się w szkole? Nauczyciele i rodzice też powinni bardziej obserwować, co dzieciaki wyprawiają. Z przemocą czasem i dorosły sobie nie poradzi. Problem mają tamte łobuzy i jeżeli to koledzy szkolni, to trzeba tak na to patrzeć i reagować. Dorośli powinni baczniej obserwować i reagować. A co do trzeciego miejsca, to wiesz, jeżeli syn się starał i wie, że jest b.dobry, to ma niedosyt z powodu braku wygranej. W zalezności od możliwości, wkładu pracy- jeden cieszy się z trójki, a drugi rozpacza nad czwórką z plusem. Ale rozmowa z psychologiem na pewno będzie przydatna.
      • blond_suflerka Re: problem z uległością syna wobec kolegów 25.08.13, 14:43
        O własnie, racja. Nie pomyślałam o tym. Przecież zasady, które Autorka wpajała synkowi same w sobie są ok pod warunkiem, że tak jak pisałam, dziecko nie zacznie ich niewłasciwie rozumieć a także to co Ty piszesz, Elle, że środowisko reaguje kiedy ktoś zachowuje się niewłaściwie. Dlaczego ktoś pozwalał, żeby chłopiec był bity i wykorzystywany? Przecież nie chodzi też o to, żeby uczyć dzieci prawa pięści i tego, że wygrywa silniejszy i bezczniejszy.
        Dobrze, żeby był przekaz był spójny. Asertywność i walka o swoje ale w granicach porozumienia bez przemocy.
        • zuzi.1 Re: problem z uległością syna wobec kolegów 25.08.13, 14:59
          dobrą metodą z takim dzieckiem jest uczenie go w formie odgrywanych scenek jak powinno postąpic przy takich zachowaniach kolegów, w praktyce przerobic z nim reakcje na różne, nieciekawe zachowania kolegów, wyszkolic go pod kątem prawidłowych reakcji na zaczepki i złośliwosci, uczyc asertywnosci codziennie
        • morekac Re: problem z uległością syna wobec kolegów 25.08.13, 15:14
          Być może jest to po prostu taki egzemplarz, któremu przydałoby się wpajanie "jeśli ktoś ci dokucza/krzywdzi/przeszkadza - masz prawo reagować, i to stanowczo".
          • krokodil123 Re: problem z uległością syna wobec kolegów 25.08.13, 15:35
            Mój syn w wieku 3-6 lat miał podobne zachowanie tylko i wyłącznie w stosunku do jednego kolegi z sąsiedztwa.
            Nie był wychowywany na grzecznego i spokojnego, też mnie to niepokoiło zwłaszcza że się dawał tamtego lać, tłumaczyłam mu zasady "zdrowego koleżeństwa" co wydawało mi się wtedy nie za bardzo rozumiał i nie za bardzo go interesowało.
            Po pewnym czasie mu przeszło, a nawet ograniczył kontakty z tamtym chłopcem, a raczej ten drugi znalazł innych "lepszych" do urabiana.
            Po tym okresie już nigdy nie zauważałam u mojego dzieciaka takie zachowania, nawet raz jak rozmawialiśmy o tym sam tego nie pamięta (ale teraz jest studentem).
            • benit14 Re: problem z uległością syna wobec kolegów 25.08.13, 17:27
              Dzięki za odzew. Mój syn od początku przedszkola był dzieckiem cichym uległym. Wtedy jeszcze nie było młodszego brata. Obecnie chłopcy mają po 11 i 5 lat. Bardzo się boje, że zostanie klasowym kozłem ofiRNYM. poprzedni rok szkolny bł trudny, nad synem znęcał się kolega, sprawa została zażegnana, ingerencję podjęła szkoła. Tamten kolega jest teraz obrażony, uważa syna za kapusia itp. No ale od niedawna zaczął się problem z następny kolegą. Pewnie wyczuł , ze synem można pomiatać i wszystko się zaczyna od początku. Już nie wiem co robic.
              • zuzi.1 Re: problem z uległością syna wobec kolegów 25.08.13, 17:45
                naucz go walczyc słownie i pomóż mu wyjsc z roli ofiary w jaką wchodzi w kontaktach z silniejszymi emocj. kolegami, po prostu pocwicz z nim własciwe zachowania, nauczy się słownej obrony i ostatecznie nie będzie przyciągał agresorów
                • benit14 Re: problem z uległością syna wobec kolegów 25.08.13, 18:16
                  naucz, łatwo powiedzieć. wbijamy mu do głowy niemal codziennie , ze musi się szanować, że osoby które go tak traktują nie zasługują by być jego kolegami, rozmawiamy, rozmawiamy i nic. jak grochem o ściane. on sam mówi, że nie jest w stanie się przeciwstawic, bo urazi kolegów, przestana go lubiec, nie potrafi. wydrukowałam mu nawet sposoby zachowania w takich sytuacjach, codziwennie mu je czytam... i nic
                  • t1ffany Re: problem z uległością syna wobec kolegów 25.08.13, 18:51
                    A czy Wam, rodzicom, syn potrafi się przeciwstawić w jakikolwiek sposób? Czy szanujecie (w ramach rozsądku) jeśli ma inne zdanie niż Wy?
                    Czy w otoczeniu syna są osoby (dziadkowie?) które nie znoszą sprzeciwu i nie uznają prawa dziecka do własnego zdania?

                    Bardzo często zdarza się, że ludzie (szczególnie starszej daty) mają specyficzne pojmowanie pojęcia grzecznego dziecka jako bezwzględnie posłusznego. W połączeniu z wrażliwym charakterem i potrzebą rówieśniczej akceptacji to owocuje takimi podległymi postawami. Nie twierdzę oczywiście że to koniecznie tego typu przypadek, psycholog jest bardzo dobrym pomysłem.

                  • blond_suflerka Re: problem z uległością syna wobec kolegów 25.08.13, 18:59
                    Trop T1fanny wydaje się też interesujący. Poza tym, skoro Wasze działania nie przynoszą efektu, to zaczekajcie na tę wizytę u psychologa. To chyba będzie najlepsze. Fachowiec najlepiej rozezna się w problemie i podejmie odpowiednią pracę z dzieckiem.
                    • benit14 Re: problem z uległością syna wobec kolegów 25.08.13, 19:17
                      słuchamy naszego syna, bierzemy jego zdanie pod uwagę. Czasami sami decydujemy sami (dodatkowe lekcje angielskiego) ale też pozwalamy mu na samodzielne wybory (w większości). Dziadek jest osobą bardzo wymagającą, on nawet boi się dziadka. Jak poszedł na wagary!!! to najbardziej bał się dziadka. Z nami zawsze się jakos dogada. Ale czy dziadek może mieć az taki wpływ? ieszka niedaleko , fakt.
                      • benit14 Re: problem z uległością syna wobec kolegów 25.08.13, 19:19
                        dodam jeszcze, że z nami syn radzi sobie doskonale, zawsze wyraża swoje zdanie. potrafi niezle manipulować, kręcic, by postawić na swoim. Z kolegami już tego nie robi
                      • t1ffany Re: problem z uległością syna wobec kolegów 25.08.13, 20:29
                        Podejrzewam że w dziadku może być pies pogrzebany. Być może okazywanie własnego,zdania przy dziadku jest dla niego bardzo przykre skutki. Oprócz tego dzieci są bardzo sprawnymi obserwatorami życia rodzinnego, być może syn nigdy nie widział gdy Ty lub mąż otwarcie postawiliście się dziadkowi. A on przenosi relacje typu "chodzenie na paluszkach" wokół dziadka na grunt rówieśniczy. To oczywiście spekulacje, nie wiem jak to u Was wygląda.

                        Oprócz pozwolenia synowi na samodzielne decyzje (właściwe dla jego wieku) warto spróbować czegoś trudniejszego; w dopuszczalnych granicach zaakceptować jego sprzeciw. Nie przełamywać jego woli w każdym możliwym przypadku. To jest dość trudna sztuka, szczególnie w okresie gdy dziecko szuka granic zachowania na które może sobie pozwolić, ale naprawdę warto od małego wpajać dzieciakowi że ma prawo się nie zgadzać, nawet nie zgadzać z rodzicami czy surowym dziadkiem.

                        Dobrze że problem zauważyłaś i korygujesz teraz. Wiele dzieciaków (szczególnie dziewczynek) którym rodzice całe dzieciństwo mantrują "musisz być grzeczna/ musisz być posłuszna" mają potwornie twarde lądowanie w dorosłym życiu.
                        • zuzi.1 Re: problem z uległością syna wobec kolegów 25.08.13, 20:35
                          t1ffanny napisała:"naprawdę warto od małego wpajać dzieciakowi że ma prawo się nie zgadzać, nawet nie zgadzać z rodzicami czy surowym dziadkiem."

                          Dokładnie tak, to jest b. ważne. Tego właśnie trzeba dzieci uczyc.

                          "Wiele dzieciaków (szczególnie dziewczynek) którym rodzice całe dzieciństwo mantrują "musisz być grzeczna/ musisz być posłuszna" mają potwornie twarde lądowanie w dorosłym życiu."

                          10/10, polecam 2 książki w tej kwestii: "Grzeczne dziewczynki idą do nieba a niegrzeczne tam gdzie chcą" i jeszcze jedną "Grzeczne dziewczynki zjadają wilka".
                          • zuzi.1 Re: problem z uległością syna wobec kolegów 25.08.13, 20:42
                            a odnośnie surowego dziadka, wykorzystaj go do cwiczenia przez dziecko asertywnych zachowań, porozmawiaj z dzieckiem które zachowania dziadka są ok a w przypadku których może się wprost przeciwstawiac, nie zgadzając się ze zdaniem dziadka i forsując swoje zdanie, taki dziadek to mimo wszystko dobry obiekt do cwiczenia asertywnosci ;) chyba, że baaardzo wiekowy, wówczas lepiej sobie darowac takie cwiczenia na dziadku ;)
                        • morekac Re: problem z uległością syna wobec kolegów 25.08.13, 22:14
                          w dopuszczalnych granicach zaakceptować jego s
                          > przeciw.
                          Mam wrażenie, że takie dzieci z natury grzeczne i posłuszne wręcz należy zachęcać do sprzeciwu od małego, tak samo jak te 'nieusłuchane' trzeba temperować.
                          Ale to trudne - bo z takim grzecznym dzieckiem całkiem wygodnie się żyje i właściwie rodzic nie czuje potrzeby zmiany tego stanu - do czasu.
                  • morekac Re: problem z uległością syna wobec kolegów 25.08.13, 19:23
                    codziwennie mu je czyt
                    > am... i nic
                    Bo samo czytanie nic nie da. Być może lepiej byłoby przećwiczyć konkretne sytuacje, jakie mu się zdarzyły - zachowania i odpowiedzi ( i jednej, i drugiej strony). Ale z tym wstrzymałabym się do konsultacji z psychologiem - żeby po prostu nie namieszać i nie zaszkodzić jeszcze bardziej.
                    A z samym drukowaniem zasad i czytaniem sposobów zachowania dałabym spokój. Myślę, że większości ludzi bardzo szkodziłoby na psychikę takie codzienne przypominanie sobie, że nie są doskonali i znowu dali ciała.
                    Lepiej poszukajcie mu jakiś fajnych zajęć pozalekcyjnych - dla podobnych wrażliwców jak on. Jest szansa, że zyska lepszych kolegów niż ci w szkole. Albo na sztuki walki - żeby w razie czego wiedział, że da radę odeprzeć atak i spuścić łomot dręczycielom...
                  • zuzi.1 Re: problem z uległością syna wobec kolegów 25.08.13, 20:15
                    benit tu nie chodzi o czytanie mu o sposobach zachowania, chodzi o przecwiczenie konkretnych scenek rodzajowych, podpytaj go jak wyglądały/-ją zaczepki kolegów i jak on wówczas reaguje co odpowiada, zapytaj czy płacze, a potem pokaż mu jak powinien zareagowac, co konkretnie odpowiedziec i nie mają to byc tylko miłe i grzeczne odpowiedzi, ale asertywne, dostosowane do wieku a jak trzeba to i takie, żeby agresorowi "w buty poszło", raz a skutecznie, ja cwiczyłam cos takiego ze swoim dzieckiem, tez był podobny problem, trwało to trochę czasu, ale dziecko przestało przyciągac agresorów, było po prostu zbyt grzeczne z natury, nie potrafiło się odciąc i słownie obronic, drugie dziecko ma zupełnie inny charakter i temperament, radzi sobie samo znakomicie beż żadnej pomocy, oboje wychowywani w ten sam sposób ;) czasem są takie wrażliwe i delikatne dzieci, którym trzeba po prostu pomóc radzic sobie z małymi agresorami, ja tłumaczę, że są takie dzieci i tacy agresywni ludzie, tłumaczę na co sobie potrafią pozwalac, jak się zachowują i jak nalezy z takimi dziecmi i ludzmi postępowac, stawiac granice i ucinac agresję na samym początku
                    • zuzi.1 Re: problem z uległością syna wobec kolegów 25.08.13, 20:27
                      i jeszcze odnośnie tego:"Zawsze tłumaczyłam mu, ze trzeba być grzecznym, uczynnym miłym, dzielic się z innymi. A dzieci takie nie są."

                      Lepiej powiedz mu, że ma dbac o swój interes, żeby nikt go nie wykorzystywał, że nie można wykonywac głupich poleceń głupich kolegów, że z takimi kolegami nie należy się kolegowac, że należy ich unikac. A w stosunku do tego, kto jest dla niego miły i koleżeński nalezy odwdzięczac się tym samym.
                      • mwiktorianka Re: problem z uległością syna wobec kolegów 26.08.13, 00:25
                        A ja pomimo wszystko nie przeceniałabym roli dziadka.
                        Autorka napisała, że syn ujawnił uległość w momencie zetknięcia się z grupą (przedszkole).
                        Bardzo często jest tak, że dzieci zachowują się diametralnie różnie w domu i poza nim.
                        W domu rozrabiaka, a w szkole spokojny, lub odwrotnie.
                        Wychowanie ma wpływ, ale moje dość długie i wnikliwe obserwacje, że decydująca jest jest jednak osobowość.
                        Mam koleżankę, matkę bliźniaków (dwujajowych),wychowywani razem, a więc co za tym idzie w ten sam sposób, tymi samymi metodami w tych samych okolicznościach, które w wychowaniu rodzeństwa z różnicą wieku mogą się różnić.
                        I co? Są kompletnie różni.
                        Jak mawia ich matka; dzień i noc.
                        Jeden pedant- drugi bałaganiarz, jeden wrażliwy- drugi typ cwaniaka, jeden rodzinny- drugi wcale.Na koloniach jeden tęskniący i wiszący na tel.-drugi nie zadzwonił ani razu,a po powrocie stwierdził, że nie tęsknił,a w ogóle to kolonie powinny trwać dwa m-ce.

                        Mnóstwo czynników ma wpływ na dzieci, ale moje zdanie jest takie, że to charakter ma decydujący wpływ.Nawet takie same zdarzenia mają tak naprawdę różny wpływ na nas, różnie je odbieramy w zależności od typu osobowości.
    • agnieszka_iwaszkiewicz Re: problem z uległością syna wobec kolegów 26.08.13, 00:09
      Może trzeba przestać zajmować się w taki szczególny sposób tym problemem syna. Bo mimo stosowania metod łagodnych i mimo dobrych motywacji i intencji, ciągła obserwacja jego zachowań, ciągłe komentarze i podpowiedzi , mogą być dla niego również prześladujące.
      I upokarzające, bo najwyraźniej czuje, że nie radzi sobie w sferze jakiś społecznych wymagań. A skoro syn jest wewnętrznie ambitny i z trudem znosi porażki, to taka presja z której się nie wywiązuje może być dla niego bardzo trudna. I dokładać się do i tak trudnej sytuacji.
      To nie jest zachęta do wycofania się z kontaktu w tej sprawie czy bycia obojętnym, ale może trzeba zmienić kierunek.
      Synowi zależy na kontaktach rówieśniczych. Ma ku temu powód. To jest ważna potrzeba. Nie znaczy, że ma się przyjaźnić z prześladowcami, ale to tej potrzebie warto się przyjrzeć.
      Poza tym syn może się borykać z Państwa ocekiwaniami, które są tak odmienne od jego. Jest w konflikcie, którego nie umie rozwiązać.
      Krótko mówiąc na jakich czas przyglądać się innym cechom syna i o nich mówić pozytywnie .
      Resztę może podpowie psycholog. Agnieszka Iwaszkiewicz
    • sop.hie Re: problem z uległością syna wobec kolegów 26.08.13, 00:36
      Najbardziej podoba mi sie sugestia zapisania na sztuki walki. Wiecie co, a ja mysle, ze rodzice powinni bardzo ostro reagowac na takie sygnaly od malego. Moj maz opowiadal mi jak kiedys mial takiego " streczyciela", do czasu az nie dowiedzial sie o nim wujek meza i poszedl porozmawiac z kolega. Po mesku i malo politycznie poprawnie. Nic mu oczywiscie nie zrobil, choc chyba podyndal chwile nogami nad ziemia,i nie wiem co powiedzial, ale przekaz byl jasny. Sytuacja nigdy sie nie powtorzyla. Z drugiej strony pamietam syna sasiadow przesladowanego w szkolnej szatni. Mial starego jak dab, ktory na dodatek byl policjantem, ale ktory cos bredzil o tym jak ten wrazliwy chlopaczek ma sam sobie radzic z banda starszych lozbuzow. Jedna jego wizyta w tej szkolnej szatni zalatwilaby sprawe. Tym chlopakom wystarczylby jasny przekaz, ze ten Mlody ma po prostu " plecy" i ze ta dorosla osoba nie popusci. A ze syn nie chcial? Wystarczylo powiedziec, ze absolutnie nie zgadza sie na to, zeby go zle traktowano, ze na to nie pozwola i ze moze na niego liczyc.
      Nie wierze w zadne bredzenie o szanowaniu siebie w takich sytuacjach. Doraznie to nic nie zalatwi. Mysle, ze w rezultacie interwencji rodzica, dziecko moze urosnac jego sila i przy okazji nauczyc sie jak sie bronic, a przesladowcy upuscic powietrza z balona.
      Mysle, ze maz gdyby sie dowiedzial, ze ktos nasze dziecko wsadza w pokrzywy, powiedzialby prowodyrowi, ze jeszcze raz i sam wyladuje w pokrzywach i ze nie sposci z niego oka dopoki sie nie upewni, ze wszystko jest w porzadku.
      • benit14 Re: problem z uległością syna wobec kolegów 26.08.13, 08:39
        Dziękuję za zainteresowanie. Najpierw odpowiem p. psycholog. Dajemy synowi czas na własne rozwiązanie problemu. Jak w ubiegłym roku kolega znęcał się nad nim, zanim wkroczyliśmy, staraliśmy się przekonac go by sam załatwił sprawę (zresztą na jego prośbę). Dopiero jak nie było efektów, a przemoc narastała poinformowaliśmy rodziców i szkołę.
        Syn ma swoje zdanie, i bierzemy to pod uwagę. Przekonał nas, że nie będzie chodził na karate, i odpuściliśmy, on wie, ze jak ma dobre argumenty to wygra z nami.
        Syn chodził 4 lata na zajęcia karate. Było super do czasu kiedy nie pojechał na zawody i poniósł „porażkę”, został pokonany przez przeciwników. Potem był 2 raz i było podobnie. Teraz nie chce już tam chodzic. Jak wracał z zawodów , mówiliśmy mu, ze najważniejsze, że był, zobaczył i to też jest sukces, ale on miał w tej kwestii inne zdanie.
        Kiedyś, owszem, uczyłam go, że ma być grzeczny, miły, teraz moja nauka zmieniła się o 180 stopni, na razie bezskutecznie.
        Syn dziadkowi nigdy się nie postawił, ale widzi, że my potrafimy to robic , zresztą dziadek z nami nie zaczyna, bo wie, że nic nie wskóra. Ale syn go ewidentnie się boi, choc potrafią mieć wspólne zajecia i pasje. Mój ojciec jest bardzo apodyktyczny, konserwatywny. Ja jako dziecko z nim walczyłam, ale siostra miała powazne problemy psychiczne. Tyle, że mój ojciec moich dzieci nie wychowuje, a jak próbuje to ja kategorycznie mu zabraniam. Zresztą mój młodszy syn kompletnie go nie słucha – co jest dla niego przerażeniem.

        Ech, te problemy. Młodszy syn jest przebojowy, pewny siebie, zawsze powie czego chce, próbuje nawet ustawiac kolegów starszego. Jakby tak troche oddał swojej pewności bratu byłoby super. Wychowujemy ich tak samo, a charaktery różnią się diametralnie
        • morekac Re: problem z uległością syna wobec kolegów 26.08.13, 08:56
          Ale problem prześladowania w szkole to nie jest problem, któremu trzeba dać czas. Bo tylko eskaluje. Z jednej strony prześladowcy posuwają się coraz dalej (zastopowani na początku przyjęliby za normę, że tak się nie robi), z drugiej - u ofiary utrwalają się zachowania ofiary.
          I wybacz, ale dziecko, które 4 lata chodziło na karate i poniosło dwie porażki - i tylko z tego powodu przestało chodzić - nie zgodziłabym się na to. Bo dziecko poznaje tylko smak przegranej, a nie smak zwycięstwa i pokonania własnych słabości.
          Chociaż wygrał jakieś walki czy dostał lanie od razu w pierwszej rundzie?
          Chociaż może nie była to po prostu dyscyplina dla niego? Poszukajcie innych zajęć -jeśli źle znosi rywalizację, niech to będzie dyscyplina nierywalizacyjna (tzn. bez jeżdżenia na zawody, rekreacyjna), jeśli jest dosyć słaby fizycznie (tzn. większość kolegów jest od niego wyższa, szybsza i bardziej wytrzymała) - to może dziedzina bardziej intelektualna?
      • morekac Re: problem z uległością syna wobec kolegów 26.08.13, 08:45
        Na pewno trzeba zrezygnować z czytania tej listy przed snem... Pomyślcie, jak wy byście się czuły, gdyby codziennie wieczorem ktoś wam czytał, jak macie się zachowywać (a jak się nie zachowaliście) . Samoocena od tego na pewno nie rośnie.
        Z drugiej strony: takie zdybanie młodzieńca w szatni przez dorosłego też może być bardzo źle widziane - moim zdaniem trzeba porozmawiać z nauczycielem i rodzicami dręczyciela - chłopak ma się trzymać z daleka od prześladowanego.
        • benit14 Re: problem z uległością syna wobec kolegów 26.08.13, 09:10
          To nie jest tak,. że mu czytamy co wieczór. Jak temat schodzi na kolegę, to zastanawiamy sie jak zareagowac, bierzemy kartke i czytamy. Co do sytuacji znecania się to na poczatku nie wiedzieliśmy, że wygląda to tak żle. Syn cos tam wspominał, ale raczej mówił, że go popchnął, szturchnął itp. Nie chcialiśmy wtedy wkraczac, gdyz uznaliśmy, że musi na początek spróbowac sam. Dopiero jak moja kolezanka była świadkiem jak kolega kopie go po plecach to nasza reakcja była natychmiastowa. obecnie kolega trzyma sie z daleka od syna, mysle, że sie więcej nie odważy. No ale pojawił sie następny. Mamy tak każdego odstraszac. Syn sam powinien nauczyc sie obrony, bo ja przez całe życie nie będę go chroniła.

          Z tym karate, wzięlismy jego zdanie pod uwage i tyle. Inne zajęcia raczej sa mało prawdopodobne, mieszkamy na wsi, gdzie nie ma innych zajęc. Oboje z mężem pracujemy więc, nie ma mozliwości by go dowozic. jest sekcja piłki nożnej, która zreszta kocha, ale nie chce tam isc, bo jak cos sie nie udaje, to koledzy7 jego obwiniaja za porazkę. Trudny przypadek
          • morekac Re: problem z uległością syna wobec kolegów 26.08.13, 09:12
            Tak, każdego odstraszać. Żeby wiedział, że nikt nie ma prawa go bić. Nie ma szans na zmianę szkoły?
            • benit14 Re: problem z uległością syna wobec kolegów 26.08.13, 09:18
              hm, zmiana szkoły, zawsze można, ale czy w innej bedzie lepiej. Ponadto syn jest lubiany w klasie. W sumie to ma wielu kolegów, ale poprostu niektórzy mają zapedy do robienia z niego ofiary. Z resztą klasy jego realcje sa poprawne.
          • morekac Re: problem z uległością syna wobec kolegów 26.08.13, 09:17
            Przy tak drastycznych metodach znęcania się nad kimś typu uporczywe lanie (nie mam tu na myśli jednorazowego pojedynku pięściarsko-zapaśniczego) również szkoła powinna być bardzo mocno zaangażowana w rozbrajanie takich zachowań. Problem z biciem nie jest w twoim dziecku - problem jest w agresorach. Twój syn jest typowym kozłem ofiarnym w grupie...
            Twój syn ma natomiast prawdopodobnie jakiś potężny problem z samooceną.
            • benit14 Re: problem z uległością syna wobec kolegów 26.08.13, 09:21
              Szkoła zareagowała obniżeniem koledze sprawowania. Ten kolega jak wspomniałam dał mu juz spokój. Nowy dokucza mu słownie, kaze robic rzeczy, na które syn nie ma ochoty, wyzywa. Syn postanowił dzisiaj z nim porozmawiac, bo nie wie dlaczego tak go traktuje,. Jeszcze 2 tygodnie temu byli całkiem dobrymi kolegami.
              • morekac Re: problem z uległością syna wobec kolegów 26.08.13, 09:34
                Obniżenie oceny z zachowania to jest pikuś. Coś poza tym zrobili?
                Szkoła powinna mieć jakieś zajęcia 'przeciwdziałania przemocy' - a w każdym razie jakiś cudownie brzmiący plan robienia tego.
                Kiedyś w poradni pedagogicznej (moje dziecko było tam w związku z dysleksją, nie przemocą, więc nie wnikałam nadmiernie w plan tych zajęć) widziałam zajęcia dla dzieci -ofiar przemocy rówieśniczej (czy chociażby zwykłego dokuczania).
            • agcerz Re: problem z uległością syna wobec kolegów 26.08.13, 09:32
              Zastanawiam się nad jednym - czy wy synkowi nie dajecie sprzecznych sygnałów. Ja co prawda jestem dziewczyną (no, już dużą), ale w szkole zaczepiali mnie/tłukli koledzy (początek lat 80.). Ja sobie z nimi świetnie radziłam, po prostu ich lałam. I wtedy wkraczał mój ojciec, tłumacząc mi, że nie wolno się bić, bo mogę im krzywdę zrobić, ble, ble, ble. Rzecz w tym, że z ofiary robiono agresora. Ojciec bał się, żebym się nie "rozkręciła"... Z tą jego postawą było mi bardzo źle.
              • zuzi.1 Re: problem z uległością syna wobec kolegów 26.08.13, 12:19
                benit czy Twój syn ma jakiegoś b. dobrego kolegę, przyjaciela z którym spędza dużo czasu i który go wspiera? Dobrze by było, gdyby takiego miał i najlepiej, żeby to był kolega z tzw. charakterem, który wesprze go w sparingu słownym z agresorem, wezwie nauczycielkę w razie potrzeby, to by mogło synowi bardzo pomóc w stawianiu granic prześladowcom. Jeżeli takiego kolego nie ma, to może popracujcie nad tym, aby z takim kolegą się głębiej zaprzyjaznił, zapraszajcie wybranych przez niego kolegów pojedynczo do domu i niech się razem integrują. Ja tak zrobiłam, moje dziecko znalazło sobie przyjaciela znacznie silniejszego emocj. od niego i ten przyjaciel pomógł też mojemu dziecku w utarczkach słownych z agresorami, odgryzając się razem z moim dzieckiem, to też b. pomogło. Raz ja sama zwróciłam dośc ostro jednemu z agresorów uwagę, strasząc go moim kontaktem z jego rodzicami i z dyrekcją i to na to konkretne dziecko też podziałało. Więcej takich akcji nie było. Reagujcie za każdym razem, na każdego agresywnego kolegę Waszego syna, pomagajcie mu uporac się słownie z agresorem, cwiczcie odpowiednie zachowania z nim. Jeżeli są jakieś warsztaty dla dzieci będących ofiarami agresji w pobliżu, to koniecznie syna na nie zapisz.
                • benit14 Re: problem z uległością syna wobec kolegów 26.08.13, 13:07
                  mój syn miał przyjaciela, który był silny i mu pomagał. Ale własnie w ubiegłym roku coś sie popsuło i to on stał sie agresorem. To z nim były problemy. Teraz syn ma kolege ale też słabego, którego matka ciągle broni przed innymi. I innymi kolegami nie jest tak blisko by nazwac ich przyjaciółmi.
                  • morekac Re: problem z uległością syna wobec kolegów 26.08.13, 13:30
                    Ale ty cały czas widzisz problem w synu - on jest słaby, on jest uległy i jego trzeba zmienić... Nie w agresorach.
    • sop.hie Re: problem z uległością syna wobec kolegów 26.08.13, 13:44
      .."Z drugiej strony: takie zdybanie młodzieńca w szatni przez dorosłego też może być bardzo źle widziane - moim zdaniem trzeba porozmawiać z nauczycielem i rodzicami dręczyciela - chłopak ma się trzymać z daleka od prześladowanego. "

      Zle widziane? A dobrze widziane jest kopanie syna po plecach? Ma byc skuteczne. Taka przemoc to nie przelewki. To jest prymitywna walka o wladze i hierarchie w grupie, ci przesladowcy sa tchorzami, ktorzy w wiekszosci przed silniejszym dadza spokoj. Oczywiscie od inteligencji rodzica zalezy jak i gdzie ta sprawe rozwiaze, nie widze powodu dla ktorego rodzic nie ma rozmawiac z przesladowca. Uwazam, ze ma rozmawiac i przejac ten ciezar choc w czesci od dziecka. Powiedziec bezposrednio sprawcy co zrobi jesli nie przestanie, ajesli miedzy wierszami doda, ze jesli nie przestanie to mu przyslowiowe nogi z dupy powyrywa, to tym wieksza szansa sukcesu. I oczywiscie dobrze jak to jest ojciec albo wujek, anie mamusia, bo synowi konska przysluge moze zrobic. A gdyby to starszy brat sprawil po prostu lomot takim malym bandytom, to by nie bylo juz tak zle widziane, prawda? dlaczego? bo dzieci zalatwily sprawe miedzy soba? a co jak nie ma starszego brata? Jakie szanse ma jeden chlopak wobec ilus tam i publicznosci, ktora zawsze w takich sytuacjach tez odgrywa chocby bierna role? Slabe lub zadne.
      W takich sytuacjach gdzies mam plityczna poprawnosc, liczy sie skutecznosc i zeby takie typy po prostu nie smialy do mojego dziecka sie zblizyc. Ja interweniuje mocno i natychmiast jesli trzeba, maz tez. Dziecko trzeba nauczyc jak sie stawia granice i warto zeby wiedzialo, ze ma za soba realna sile. Ja, ani moje kolezanki tego nie mialysmy, tez opowiadalysmy fragmenty jakis sytuacji rodzicom ze strachem przed sprawcami, ale tez z nadzieja, ze cos z tym zrobia. Oni mysleli, ze " jakos to bedzie" i " jakos sobie radzimy", bo najgorszego nie wiedzieli ( a w tym czasie moja kolezanke lobuzy ze starszych klas wrzucali np do smietnika osiedlowego, z ktorego nie mogla potem wyjsc bo byla za mala).W motywacji dziecka to zawsze jest nadzieja zmieszana ze strachem ( przed oprawca) dlatego dzieci prosza zeby nie interweniowac. A synowi wprost bym powiedziala, ze zadna strata bo ci koledzy i tak go nie lubia. Jesli ktos sie tak zachowuje to nie lubi, nie szanuje i nie ma to nic wspolnego z przyjaznia.
      • benit14 Re: problem z uległością syna wobec kolegów 26.08.13, 13:54
        Tyle, że jak sie dowiedziałam, że kolega kopał syna to moja interwencja była natychmiastowa. Telefon do rodziców, wycieczka do szkoły. Dorwałam tez sprawce i nie była to miła rozmowa. Z tym chłopakiem problemu juz nie ma, on teraz siada na drugim końcu klasy, autobusu, bo boi sie, że niechcaco szturchnie syna. On wie, że nastepnym razem to nie bedę bawic sie w szkołe ale ide na policje i do sadu rodzinnego.
      • verdana Re: problem z uległością syna wobec kolegów 26.08.13, 13:59
        Widzę dwa poważne problemy.
        Pierwszy to fakt, źe postrzegacie własnego syna jako ofiarę. Pokłócił się z kolegą, kolega zaczął go prześladować - to przykre, ale zdarza się bardzo często. Nie ma nic wspólnego z byciem "kozłem ofiarnym", ani klasową ofermą. Tymczasem to wystarczyło, aby rodzice włączyli cały mechanizm tłumaczenia stale dziecku, jak ma się zachowywać w roli ofiary. Innymi słowy, z problemu jednego kolegi zrobili problem własnego dziecka. Doszły do tego nierealistyczne wymagania - rodzice oczekują, że dziecko, stosując sie do ich wskazówek, poradzi sobie z agresorem. Dziecko sobie nie radzi i w ten sposób zaczyna funkcjonować rzeczywiście jako bezradna ofiara, a nie jako chłopak, z którym pokłócił się były kolega. Stąd być może kolejny agresor w kolejnym roku.
        Druga sprawa - chłopaka zaczął prześladować nie przypadkowy kolega, ale były przyjaciel. A nie widzę cienia refleksji nad tym "kto zaczął" i co się stało, zę były kolega jest byłym. Być moze nie jest to takie proste i ofiary są dwie...
        • benit14 Re: problem z uległością syna wobec kolegów 26.08.13, 14:06
          Były kolega został wezwany na dywanik u dyrektora, za brzydkie wpisy w zeszycie na temat nauczyciela. Pani nauczycielka powiedziała jego matce, że dowiedziała się o tym od syna, co nie było prawdą. Temat próbowałam wyjaśnić, bo to stało się przyczyną całej serii przemocy. Pani sama przyznała, ze to nie syn doniósł, tłumaczyła, ze kolega coś źle zrozumiał itd. Ale kolega swoje zrozumiał, i sie zaczęło. Zresztą rozmawiałam ze "sprawcą", on pomimo , iż nauczycielka przyznała, ze to nie syn, nadal jest przekonany o zdradzie. Ot i przez głupotę pół roku było koszmarem
          • bergamotka77 Re: problem z uległością syna wobec kolegów 27.08.13, 00:43
            to jakis koszmar - moim zdaniem jestescie zbyt bierni i ulegli. Ja tez zareagowalabym ostro na drobne nawet proby przemocy i dreczenia - z dzieckiem agresorem pogadalabym sam na sam w szatni bez doroslych i to tak ze prosiloby moje dziecko o litosc i przebaczenie. Jak mogliscie znosic pol roku dreczenia bez ostrej interwencji, dlaczego odpusciliscie karate, pilke nozna? Sport pomaga zbudowac pozycje w grupie chlopiecej. Bez urazy ale moim zdaniem wy jako rodzice jestescie rownie pie...waci jak wasz syn.
            • morekac Re: problem z uległością syna wobec kolegów 27.08.13, 07:06
              A nie zachęcam do żadnych ostrych rozmów w szatni. Były już sprawy karne...
              • sop.hie Re: problem z uległością syna wobec kolegów 27.08.13, 10:51
                Mozna rozmawiac tak, zeby nie lamac prawa.
    • noemi123 Re: problem z uległością syna wobec kolegów 27.08.13, 09:29
      Co zrobić?

      Psycholog i zajęcia pozalekcyjne typu szkoła samoobrony, judo itp.

      Syn trenując sztukę samoobrony nie tylko nabierze pewności siebie ale i być może odkryje nowe hobby, wypracuje swoje poczucie wartości, poszukaj dobrego trenera, który będzie wzorem dla syna.

      Psycholog koniecznie również.
      • benit14 Re: problem z uległością syna wobec kolegów 27.08.13, 10:31
        cyt. to jakis koszmar - moim zdaniem jestescie zbyt bierni i ulegli. Ja tez zareagowalabym ostro na drobne nawet proby przemocy i dreczenia - z dzieckiem agresorem pogadalabym sam na sam w szatni bez doroslych i to tak ze prosiloby moje dziecko o litosc i przebaczenie. Jak mogliscie znosic pol roku dreczenia bez ostrej interwencji, dlaczego odpusciliscie karate, pilke nozna? Sport pomaga zbudowac pozycje w grupie chlopiecej. Bez urazy ale moim zdaniem wy jako rodzice jestescie rownie pie...waci jak wasz syn.

        Uległi i bierni nie jestesmy. O tym ze jest przemoc, dłubo nie wiedzieliśmy. Sym wspominał o szturchnieciach, popchnieciu i nic więcej. Wybacz ale na kazde szturchniecie to reagować nie zamierzam, to sa chłopaki. Dopiero gdy kolezanka opowiedziała mi co wiedziała, zdobiłam szybki wywiad z synem, kolegami i wtedy to reakcja była natychmiastowa.. łącznie z rozmową ze sprawcą ( ostrą rozmową). Chłopak dostał przekaz, ze jeszcze raz sytuacja sie powtrzy powiadamiam policję i sąd rodzinny. Szkoła i rodzice też zostali powiadomieni. Jak posałam chłopak omija teraz syna szerokim łukiem. A kartate odpuściłam, bo uważam, że syn ma prawo wyrażac swoje zdanie. Nie odpuszczam zajęc z angielskiego, tu nie ma ustępstw.
        • agcerz Re: problem z uległością syna wobec kolegów 27.08.13, 11:27
          Ciekawe, czemu nie odpuszczasz angielskiego, a karate tak? Na co dziecku w tym wieku tyle angielskiego (jestem anglistą - żeby nie było). Czy naprawdę nie jest to sprzeczny przekaz? przecież to dziecko nie ma narzędzi do samoobrony. Judo byłoby dobrym rozwiązaniem, jest to sport ogólnorozwojowy ale pewnie znajdziesz jakąś wymówkę i w tym przypadku.
          • noemi123 Re: problem z uległością syna wobec kolegów 27.08.13, 11:56
            Uważam, że powinniście wrócić jak najszybciej do zajęć sportowych z rodzaju samoobrony.
            Na tych zajęciach chłopak nauczy się nie tylko obrony fizycznej ale i słownego gaszenia sporów, nieporozumień, nie myślałaś o tym? Nie zawsze karate to obrona fizyczna, bardzo ważnym czynnikiem jest właśnie w takim sporcie jest wyrabianie psychicznej przewagi nad osoba agresywną. Dobry trener pokierowałby twoim synem chyba lepiej niż ty.
            Na przykładzie mojej córki: była wycofana, zamknięta w sobie, nie uprawiała żadnego sportu, ja na siłę prowadzałam ją na jazdę konną, na początku płakała, nie chciała. Teraz sama zaliczyła dwa obozy jeździeckie, dwa razy w tygodniu jeździ na jazdę konną, sama. A zmiana charakteru niesamowita.
            Dziecko ma prawo do własnej opinii ale to my jako rodzice musimy wybrać co lepsze dla nich, ich wycofanie, humory często niechcemisię czy nasze perspektywiczne długofalowe wychowanie.
        • bergamotka77 Re: problem z uległością syna wobec kolegów 27.08.13, 11:51
          nie ma wymowki ze to sa chlopcy - mam dwoch synow w tym jedenastolatka. Syn jest bardzo wygadany, popularny wsrod rowiesnikow choc tez wrazliwy. Tak jest teraz, ale zdarzylo sie ze jak doszedl do klasy jako nowy uczen, klasowy rozrabiaka probowal na nim popchniec i szturchancow, a potem komentarzy o kujonie, bo dobrze sie uczy i ma duza wiedze. Nastepnego dnia po drugim takim incydencie dopadlam chlopaka i wytlumaczylam w kilku zolnierskich slowach co nastapi gdy sie od syna nie odczepi. Teraz jest grzeczny dla niego, mi klania sie z daleka, chlopcy razem graja w pilke w klubie sportowym - sa kolegami z boiska. Chlopak sie przekonal ze nie warto probowac akcji z moim synem, potem przerzucil sie na inne dziecko slabsze psychicznie i z nie reagujacymi rodzicami... To moze byc brat, starszy kuzyn, tata ktory odbedzie taka rozmowe ale jest ona konieczna i widzisz ze u ciebie tez to zadzialalo. Skoro syn nie ma mozliwosci uprawiania innego sportu to nalezalo go przekonac do pozostania przy karate. Nie musi zajmowac 1.miejsca, sport rozwija cialo i wzmacnia psychike sam w sobie - zwlaszcza u chlopcow to sie liczy. Moim zdaniem wychowujecie dziecko na takie bierne i ulegle w kontaktach z rowisenikami - ono ma byc mile, jak ktos napisal, gdy ktos jest dla niego mily, gdy mu dokuczaja powinien im odpowiedziec ostro a nie wystawiac drugi policzek. Musicie wzmacniac jego pewnosc siebie, dac poczucie ze nie wszyscy musza go lubic, a co ktorzy go lubia szczerze, wystarcza. Z obserwacji widze ze ofiara zwyle zostaja zbyt grzeczne, ulozone dzieci ktore wszystko zniosa bo im zalezy na sympatii a oprawca wie, ze nikogo nie maja po swojej stronie.
    • hugu Re: problem z uległością syna wobec kolegów 27.08.13, 15:21
      Szczerze, acz "niepoprawnie politycznie": Przeniosłabym syna do lepszej szkoły/klasy.
      Ta szkoła jest marna i nie spełnia swojej roli: nic nie robi z mobbingiem, nie dba o sprawy wychowawcze, nie zapewnia bezpieczeństwa.
      "Myszy harcują, gdy kota nie czują" - dzieci o patologicznych skłonnościach (i nie mam na myśli Twojego syna) ujawniają je w pełni, mając poczucie bezkarności w kiepskiej szkole. Normalne dzieci za to łapią się do roli ofiary. Jestem pewna, że nie tylko Twój syn ma w tej szkole kłopoty z chamskimi rówieśnikami, takich mobbingowanych dzieci jest więcej, tylko nikt nie lubi chwalić się swoim przykrym położeniem, więc na pierwszy rzut oka może nie być to widoczne. A szkoła "rżnie głupa" i udaje, że wszystko w porządku, bo tak najwygodniej: nikt nie truje sobie główki swoją pracą, a w szczególności pedagog i wychowawcy klas.
      Znam dwa przypadki bardzo fajnych dzieci, które w pewnym momencie w swojej rejonowej szkole były prześladowane i one same oraz ich rodziny zaczynali podejrzewać, że te dzieci są "jakieś dziwne", bo przecież "inni sobie radzą" etc. I co?
      Najprostszy sposób: Jedno z dzieci przepisano do starannie wybranej klasy w innej szkole publicznej (sprawdzono opinię o wychowawcy, dzieciach, atmosferze), drugie: do szkoły prywatnej. Problemy - jak ręką odjął!
      Gdyby te dzieci od początku lepiej trafiły, nigdy pewnie ani one, ani ich rodziny, nie zastanawialiby się, czy normalne, sympatyczne dziecko jest aby na pewno normalne. Oboje młodzi w swoich kolejnych szkołach czują się dobrze, dziewczynka wręcz została duszą towarzystwa. Tylko dowożenie stanowi kłopot, ale czasem lepiej się pomęczyć, aby być w lepszej szkole. W niektórych krajach ludzie ze względu na dzieci nawet przeprowadzają się w celu mieszkania w rejonie słynącym z dobrych, bezpiecznych szkół. ;) Powodzenia!
      • zuzi.1 Re: problem z uległością syna wobec kolegów 27.08.13, 16:47
        hugu syn autorki watku w przyszłości trafi jeszcze na niejedną znacznie b. agresywną i manipulującą osobę, dlatego zamiast przenosic do innej szkoły/klasy nalezy taką sytuację wykorzystac do wzmocnienia charakteru/osobowosci dziecka przy ogromnym wsparciu i pomocy rodziców, psychologa, przenosic można dopiero w sytuacji, gdy wszystkie sposoby realnej pomocy dziecku zawiodą i dziecko nie będzie w stanie obronic się przed agresorem samo lub przy wsparciu rodziców, każdą sytuację trudną w życiu nalezy przekształcac w sytuację, która posłuży nam/dziecku do wzmocnienia silnego charakteru/osobowosci i wiary w siebie i swoje umiejętnosci, najprosciej jest zrezygnowac z "walki", ale "walka" może także rozwijac i wzmacniac
        • hugu Re: problem z uległością syna wobec kolegów 28.08.13, 08:00
          Zasadniczo tak, ale do pewnych granic ta walka ma sens. Bo w przypadku braku wsparcia (szkolny wychowawca, pedagog, psycholog - to osoby, którym się płaci za to, by rozwiązywały problem mobbingu wśród dzieci, a jeśli tego nie chcą robić lub nie potrafią - powinny zmienić zawód), będzie to "walka z wiatrakami".
          Nie zauważyłam, aby w tym przypadku kogokolwiek ze strony szkoły obeszło to, co się dzieje. Tak często bywa, ale to źle świadczy o szkole. I trochę też o naszym jako społeczeństwa upokorzeniu. Przyzwyczailiśmy się nie liczyć na kompetencje instytucji państwowych, że, mimo, że to ich zadaniem jest zapewnienie pewnych spraw (w szkole: przyjazna atmosfera i warunki do nauki, vide hasło Szumilas "Przyjazna szkoła", do której nie strach słać nawet starszego pięciolatka). Uważamy, że nie mamy prawa domagać się od innych kompetencji. I że sprawą rodziców jest doprowadzanie do porządku w szkole i zastępowanie nieudolnych lub leniwych psychologa, pedagoga, wychowawcy.
          Nikt nie jest omnibusem. Każdy odpowiada za swój kawałek rzeczywistości.
          Jeśli się idzie do szkoły, gdzie zatrudnia się nie najgorzej opłacanych specjalistów od dbania o bezpieczeństwo, nie ma powodu, by żądać od rodziców, by cudownymi sposobami wyręczyli tych ludzi. Rodzic może, ale tylko trochę. Kluczową rolę do odegrania ma szkoła. Ta szkoła daje plamę, bo powinna zapewniać jakiś poziom bezpieczeństwa, fizycznego i psychicznego, a tego nie robi.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka