zosia_1
19.12.17, 10:41
jak co roku, kiedy przychodzą święta BN to jest to dla mnie ogromnie traumatyczne przeżycie, takie oczekiwanie co tym razem przykrego się wydarzy? jakiego rodzaju kalumnie będą na mnie zrzucane. kiedy żył ojciec, to on były winny wszystkiemu, kiedy zmarł okazało się, ze radość świat nie wróciła, strach był taki sam, awantury takie same, tym razem winna była babcia (mama mamy) i poniekąd ja z siostrą. Kiedy zabrakło babci winna jestem ja i siostra. Całe życie wigilia była najokropniejszym dniem w roku, takim , którego bałam się od połowy listopada, zresztą co roku okazywało się , ze słusznie. Zresztą inne wizyty u mamy , prawie każda takze jest nieprzyjemna. Mam zostałą sama znów zaprosiła nas na Wigilię, tym razem poproiła, zebyśmy przenocowali. Nie nocujemy u niej od ponad 2 lat, od czasu, kiedy bardzo zmęczona po całym dniu załatwiania pogrzebu i zrobieniu kilkuset km samochodem, podejmowaniem wielu różnych decyzji z tym związanych, żeby każdy w rodzinie był zadowolony chciałąm się u niej przenocować, ona zrobiła wtedy ogromną awanturę o jakiś drobiazg (hyba, że dzieci nie mówią wieczorem pacierza przed snem). w tym roku mąż powiedział dość, zaproponował , że możemy pojechać w I dzień świąt.
strach mnie nie opuścił, bo ja BOJĘ się zadzwonić do mamy z ta informacją, mąż zwleka (zwykle każdą sprawę odwleka albo zrzuca na mnie). Co mogę zrobić , zeby pozbyć się tego strachu, znamjej awantury, straszenie, miewałam już nawet telefony od znajomych mamy, ze POWINNAm być dla mamy lepsza, odwiedzać ja i w ten deseń, w sytuacjach kiedy nie dotyczyło to swiąt.
nie potrafię się odciąć, nie myśleć. Mam wrażenie, ze otoczenie wyczuwa, ze jestem psychicznie słaba, stąd mąż oznajmia mi info o podziale świąt i nie chce zadzwonić do mamy, bo chce to zrzucić na mnie, dzieci mnie pytają gzie spędzamy swięta, ludzie z otoczenia dzwonią z powinnością aby mnie upomnieć do mnie, do siostry nie dzwonią. Mama przyszłą kiedyś do mojej pracy, żeby powiedzieć mojemu szefowi jaka jestem niedobra, mama zadzwoniła do mnie nawet z awanturą, ze moja siostra jej nie zabrała, kiedy do mnie jechała. jestem kłębkiem nerwów, nie potrafię sobie z tym poradzić. Jeśli pojedziemy w I dzień swiąt będzie foch , i obraza, ze nie w Wigilie, jeśliby nawet miała to byc Wigilia wspólnie spędzona byłby foch, ze nie zostajemy na I dzień swiąt. zawsze źle, cokolwiek bym nie zadecydował ZAWSZE jest źle. nie potrafię już dać sobie z tym rady. Napiszcie mi cokolwiek, proszę