blue_ice1
12.10.06, 11:14
Wiadomo- gdy zostaje sie sama- cale dnie chodzi sie jak *zombie*, nawet
jesli ma sie dziecko /-ci , to i wszystko przy nim robi sie automatycznie,
niemal bez udzialu mysli.... Ja tak mialam dosc dlugo przynajmniej. Ale.
ALE - najgorsze byly zawsze wieczory- dziecie juz spalo, za oknem ciemno, u
sasiadow wesolo a ja......... najczesciej z glowa w poduszce , beczac do bolu
oczu. Zwyczajnie dlatego,ze wieczorem wlasnie gros czasu ja i maz
poswiecalismy sobie nawzajem:on robil herbatke kolo 22.00 :) , gadalismy o
wydarzeniach dniach, o corce, komentowalismy program w tv.......
Nienawidzilam tych samotnych wieczorow. A jak u Was?