Dodaj do ulubionych

problem z rodzicami

30.04.07, 14:56
zagmatwałam się w sytuację bez wyjścia poradźcie co robić, bo głowa mi juz
pęka

Mam 2 letniego syna i kochającego męża, jesteśmy małzeństwem od 5 lat.
Problem dotyczy moich rodziców. Kiedys mieliśmy super kontakt, bylismy
naprawdę szczęśliwą rodziną, z mężem bardzo lubilismy bywac u moich rodziców,
często razem wyjeżdżalismy itp. rodzice polubili się też z teściami,
spotykali sie ma gruncie towarzyskim kilka razy w roku.

Zaczęło sie psuć jak byłam w ciąży. Moja mama jest dosyć apodyktyczną osobą,
często wtrącała się w nasze życie. Ma tez problem z alkoholem. I to zwłaszcza
gdy trochę wypije, jest agresywna i kłótliwa. Zdarzało się że była "niemiła"
w stosunku do mego męża, często jej cos nie pasowało w jego charakterze,
zaczęła się z nim kłócic, narasło miedzy nimi uczucie wzajemnej niechęci.

Będąc na macierzynskim i wychowawczym spędzałam z rodzicami dużo czasu. Teraz
kiedy pracuje kazdy weekend prawie cały spędzam u nich, chce aby nacieszyli
sie wnuczkiem. Ale oni sa tak zaborcz, że sytuacja zaczyna byc chora. Mam
chce więcej i więcej, najlepiej jakbym małego oddała im na zawsze.

Ona nie rozumie że nie chcę jej go oddać na noc, albo na cały weekend, może
jestem samma zaborcza nie wiem, ale umarłabym z tęsknoty.

Musze dodac, że z racji jej pracy przebywa w domu od piątku do poniedziałku.
Jestem u nich ( lub daje im syna) przynajniej 3 razy w ciągu tych 4 dni.
Przykładowo u tesciów jesteśmy na obiedzie pw niedzielę okolo 2 godziny. A
cały czas słysze wydumane pretensje, ze wole tamta rodzinę, że oni mna
zmanipulowali, że ona jest niby gorsza wg mnie, bo teście kupili nam
mieszkanie a ona nie. Kiedy odmówię że nie przyjdę, to wymyśla że to mąż mnie
buntuje i zabrania kontaktu z dziadkami. Zaczęla wydzwaniac do tesciów i się
z nimi kłocić

Dochodzi do strasznych awantur, poradzcie co robic??? jak z nimi rozmawaic
zwłaszcza z mamą?
najchęteniej rzuciłabym to w cholere, jestem tym zmęczona, postawiłabym się ,
ale wtedy ucierpi na tym moje dziecko.

jestem coraz blizsza mysli o wyprowadzce do innego miasta, ale jak to wszysto
rzucic?


Wczoraj
Obserwuj wątek
    • buzka25 Re: problem z rodzicami 30.04.07, 15:40
      witaj, tez mam problem z rodzicami (mieszkamy niesttey razem) we wsyztslp sie
      wtracaja, a nasze malzenstwo wisi na wlosku, na twoim miejscy rzucilabym to w
      cholere, ale nie do konca- na jakis czas, moze wtedy twja mam sie opamieta i
      zrozumie swoj blad.Tymbardziej ze mieszkasz osobno jest ci latwiej niz mi.
    • agnieszka_iwaszkiewicz Re: problem z rodzicami 03.05.07, 13:29
      Wygląda na to, że podstawowym problemem w Pani relacjach z rodzicami jest
      problem separacji czyli koniecznego i prawidłowego oddzielania się, w Waszym
      przypadku już dorosłych dzieci, od rodziców. Niestety w tym wypadku zamieszane
      są w ten proces obie strony, czyli w równym stopniu Pani jak i mama.
      Wydaje się, że mamie trudno jest pogodzić się z Pani dorosłością
      przypieczetowaną nieodwołalnie ciążą i powstaniem Pani własnej ,odrębnej
      rodziny. Trudno jej znieść Pani samodzielność i natychmiast to atakuje
      awanturanmi z Panią i sprawcą Pani separacji ,Pani mężem. Do tego widoczna pani
      pozycja w swojej rodzinie ( jest Pani mamą, ważną osobą dla swojego synka i żoną
      atrakcyjną dla swojego męża ) wyzwala różne rywalizacyjne uczucie, bo mama swoją
      pozycję w jakimś sesnsie utraciła lub zamieniła ją na inną , bardziej
      drugoplanową. Stąd być może zaborczość wobec Pani synka. Pani natomiast na
      takie zachowania mamy reaguje lękiem i poczuciem winy. Skoro jej tak bardzo
      zależy a Pani mniej, to może Pani jest złą córką, za mało Pani jej pozostawiła
      , może chce Pani dzielić się z nią jescze bardziej swoim życiem. Obawia się Pani
      swojej samodzielności, oduwania się od mamy i przesuwanie się w kierunku
      męża,. A przede wszystkim obawia się Pani , że te wszystkie Pani, naturalne
      skądinąd działania, bardzo urażają mamę i bardzo ją krzywdzą. Ona też się jako
      taka pokazuje Pani. Oczywiście wszytkie te motywy są nieświadome. Na świadomym
      poziomie to są kłótnie o drobiazgi i Pani zmęczenie.
      Rolą rodziców jest pozwolić dzieciom odejść do dorosłego życia. Nie zawsze się
      to jedak im udaje ( bo i nie jest to łatwe ) i wtedy trzeba im pomóc własną
      stanowczością. Prezedłużanie takiej sytuacji nie służy Pani rodzinie, a to ona
      jest teraz najważniejsza.
      Wiem, że sytuacja jest trudna, bo dotyczy nabliższych osób, które Pani kocha.
      Tym niemiej zamiast wyprowadzać się do innego miasta, co może być tylko iluzją
      separacji, trzeba konsekwntnie przestrzegać podziału na własną rodzinę i jej
      potrzeby i w drugiej kolejnosci na potrzeby mamy. Część zachowań mamy nosi cechy
      manipulacji.Szczególnie te, że pani woli tamtą rodzinę a ona jest gorsza, albo,
      że mąż Panią w czymś zbuntował. Proszę się im nie poddawać. To znaczy dbać o
      to aby nie wzbudzały w Pani poczucia winy w wyniku którego Pani zaczyna
      podejmować zachowania, które nie służą Pani rodzinie. Nie ma zatem powodu żeby
      spędzać każdy weekend popołudnia u rodziców , żeby nacieszyli się dzieckiem.
      Mogą to robić także odwidzając Panią lub zabierając raz na jakiś czas w
      artakcyjne miejsce.
      Rozmowy niewiele pomogą, raczej działania. Powolne, ale systematyczne. Zobaczy
      Pani, że mama powoli zacznie przyzwyczajać się do takiej sytuacji. Pani ma prawo
      sam decydować jak spędzać czas z dzieckiem i jak włączać w to dziadków.
      Dobrze byłoby, żeby mąż panią w tym wspierał. Nie chodzi oczywiście o to, aby
      nie widywać sie z dziadkami i ich oddalać od wnuka, ale kontrolować to, bo to są
      Pani decyzje lub wspólnie ustalane.
      Będzie to wymagało od Pani stanowczości i wytrzymałości. Ale tak postępując
      zachowa Pani , mam nadzieję, dobre kontakty z rodzicami i jednocześnie zbuduje
      Pani należną samodzielność. Nie może Pani znajdować się ciągle w pozycji
      przetraszonego dziecka. Jeśli mama nadal nic nie zrozumie, to trudno. Może
      nadejdzie to za jakiś czas, może nigdy. Ale, brutalnie mówiąc, to jest jej
      problem. Problem matki dorosłej córki. Pani problemem jest odnaleźć
      samodzielność do budowania swojej rodziny. Powodzenia. Agnieszka Iwaszkiewicz

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka