wassock
31.12.07, 11:00
Witajcie,
chyba nawet nie oczekuję rad,chyba po prostu muszę sie wygadać,byłam już po
przejściach jak poznałam obecnego partnera.....uczciwy, solidny,nie pali,pije
umiarkowanie tak zwany dobry człowiek.Jesteśmy razem 15lat,mamy 12letniego
syna.Ja miałam córkę z pierwszego małżeństwa,teraz już dorosłą.Przez cały czas
naszego związku pracowałam dorywczo ( na czarno )opiekowałam się
synem,domem..... Od trzech lat choruję...bardzo poważnie,na tyle poważnie że
nie mogę pracować....i coraz bardziej dociera do mnie,że ten tak zwany dobry
człowiek jest koszmarnym egoistą.Nie mam ubezpieczenia a leczenie jest dosyć
kosztowne,proszenie o każdą złotówkę jest upokarzające...
Jest mi przykro..czuję się wykorzystana...jak byłam zdrowa dbałam sama o
siebie ale i oczywiście o niego i naszego syna,teraz czuję się jak
niepotrzebne stare kapcie....w dodatku uzależnione
&&&&&&&&&&&&&&&&&&&&&&&&&&&&&&&&&&&&&&&&&&&&&&&&&&&&&&&&&
Wierzę że moim Stwórcą jest łańcuch polinukleotydowy,
ale do kogo mam się modlić????