Dodaj do ulubionych

co z seksem w ciąży?!

27.02.08, 13:36
Cześć! Jestem w 15 tyg ciąży i nie zawsze mam ochotę na seks.Mój mąż powtarza
mi że mnie rozumie.Jestem zazdrosna i zarazem jest mi przykro kiedy sam się
zadowala.On sam uważa że to normalne,że mężczyzna ma swoje potrzeby,a mnie nie
chce naciskać.Nie potrafię sobie tego przetłumaczyć a nie wiem jak reagować na
to wszystko,bo może żle postępuję?
Obserwuj wątek
    • martamarta_50 Re: co z seksem w ciąży?! 27.02.08, 16:31
      Szukaj z nim innej bliskości jeżeli seks odpada. Staraj się dużo rozmawiać, jeść
      z nim, pytać co u niego, oglądać z nim filmy...
      Nie rozumiem w którym momencie źle postępujesz. Przecież nie zmusisz się do
      kochania... To bardzo dobrze, że mąż też Cię nie zmusza i że Cię rozumie. Seks
      dobrze wpływa na budowania więzi, ale jak go braknie to nie ma co desperować
      tylko próbować inaczej.
      Teraz jesteś w ciąży i masz różne hormonalne przygody. Mąż ma swoje. Wszystko za
      jakiś czas minie i będziecie mogli się razem sobą cieszyć. Póki co przymknij oko
      na te "samozadawalanie się". Zdrowa kobieta czy też mężczyzna musi jakoś tę
      energię seksualną wypuścić. Moim zdaniem KAŻDY to robi jakoś. To nie jest
      działanie przeciwko Tobie czy komu innemu.
      • ledzeppelin3 Re: co z seksem w ciąży?! 29.02.08, 17:18
        Możecie wykorzystać jego masturbację- ty możesz patrzeć, jego to
        może kręcić, możesz pomóc mu ręką czy ustami. No chyba że całkiem
        Cię od seksu odrzuciło, bo bywa i tak. Wtedy pozostaje Wam jedno-
        przeczekać bez wzajemnych dąsów. Ty nie musisz zawsze być chętna i
        gotowa, jeśli partner to rozumie, i, że pozowlę sobie na cytat, "w
        milczeniu poleruje swój różowy hełm"- to w porządku. Wspólne bycie
        razem to nie tylko dziki seks przed-dzieciowy;)
    • your_and Re: co z seksem w ciąży?! 01.03.08, 09:53
      jaagae napisała:
      > Cześć! Jestem w 15 tyg ciąży i nie zawsze mam ochotę na seks.

      Nie rób drugiemu co tobie nie miłe.
      Faceci "nie zawsze mają ochotę" na bycie czułymi, opiekuńczymi i oddanymi -
      Budowanie bliskości nie po fazie zakochania nie polega na robieniu jedynie tego
      na co ma się ochotę. Czy stać twój związek na zmniejszanie bliskości w tym
      okresie - oceń sama. Wiadomo że można odmówić ale trzeba mieć świadomość
      konsekwencji - faceci też przestają mieć ochotę na wiele spraw na jakich zależy
      kobietom.

      • kicia031 Tak jest 02.03.08, 16:58
        Nie ma seksu, nie ma pomocy w domu, kasy, czulosci i na czym tam
        jeszcze kobietom moze zalezec.

        Naprawde sie zastanawiam, czy sa jakies granice obrazania swojej
        wlasnej plci ktorych nie przekroczysz.
        • your_and granice obrazania 03.03.08, 10:16
          kicia031 napisała:
          > Naprawde sie zastanawiam, czy sa jakies granice obrazania swojej
          > wlasnej plci ktorych nie przekroczysz.

          Czy ty Kicia jeszcze jesteś na etapie idealizowania facetów na
          romantycznych bohaterów i książąt z bajki którzy poświecają się nie
          mając żadnych własnych pragnień i oczekiwań, ewantualnie jeśli już
          wolno im mieć to tylko identyczne jak panie ich serca ???

          Okres przyjścia na świat dziecka jest statystycznie najgłębszym
          kryzysem w życiu pary - ponad połowa rozpadów małżeństw ma wtedy
          źródło, statystycznie 4 pary na 5 przechodzą w tym czasie poważny
          kryzys - wzajemne oczekiwania, potrzeby wizja przyszłości sie
          gwałtownie rozjeżdzają - to trywialna prawda od kuchni a nie wizja
          sielanki z magazynu Moje Dziecko.

          Można wierzyć w idealny świat i idealnych meżczyzn i obrażać sie jak
          mała dziewczynka że świat taki nie chce być. Albo można zastanowić
          się dlaczego tak jest, jakie są typowe pułapki i wykorzystywać tą
          wiedze do minimalizowania konfliktów i kryzysów.
          • ledzeppelin3 Re: granice obrazania 03.03.08, 14:56
            Okres przyjścia na świat dziecka jest statystycznie najgłębszym
            > kryzysem w życiu pary - ponad połowa rozpadów małżeństw ma wtedy
            > źródło, statystycznie 4 pary na 5 przechodzą w tym czasie poważny
            > kryzys
            Dziecko jest lustrem dla związku. Jesli ludzi łączyło głównie miłe
            spędzanie czasu razem i niewiele więcej, to po urodzeniu dziecka
            wszystko się je..nie za przeproszeniem.
            Z urodzeniem dziecka WSZYSTKO się zmienia, dlatego przyczyny kryzysu
            są różne. Choć zwykle ich źródło jest w rodzinnych domach partnerów-
            każde z nich ma nieco inną wizję rodziny, stąd nieuniknione
            konflikty. często przyczyną jest brak odpępnienia od rodziny
            pochodzenia jednego bądź obu partnerów, lub to, że właśnie
            pojawienie się dziecka jest momentem, gdy to odpępnienie
            nieodwracalnie musi nastąpić- a wejście w dorosłość boli jak każda
            inicjacja. Do tego dochodzi świadomość odpowiedzialności za kogoś,
            materialnej, społecznej, psychicznej, emocjonalnej. Kończy się
            okres, gdy odpowiadało się tylko za siebie. To jest przełom. Plus
            nieprzespane noce, kolki, płacz dziecka, wykańczający psychicznie,
            ciągłe zaspokajanie jego potrzeb. To nauka nowego życia. Jak żyć,
            żeby niemowlaka nie skrzywdzić, ale jak nie dac mu się zdominować?
            U kobiet dochodzi do tego okres gojenia rozległej rany poporodowej,
            wejście w rolę matki karmięcej piersią, co wcale nie zawsze
            przychodzi "naturalnie", wręcz przeciwnie. To dla kobiety okres
            zmierzenia się ze swoją fizycznością i seksualnością, czesto trauma
            po niesatysfakcjonującym porodzie, presja społeczna i rodziny
            ("Musze być matką Idealną"). Z kolei dla mężczyzny to okres, gdzie
            przestaje być jedynym obiektem miłości kobiety, której ciało i
            psychika nastawiają się głównie na zaspokajanie potrzeb noworodka,
            koniecznośc wejśca w rolę ojca i męża od nowa. do obowiązków
            mężczyzny nalezy "wprowadzenie" od nowa kobiety w rolę partnerki
            seksualnej, a nie tylko matki, on musi być dla niej oparciem i dac
            jej od nowa pewność siebie- inaczej kobieta może zatracić się w
            byciu matką. To wszystko sprawia, że świezo upieczeni rodzice są
            potwornie sfrustrowani i frustracje wyładowują na sobie. Jesli
            przejdą szczęśliwie przez zawirowanie, jakim jest pojawienie się w
            domu potomka, to ich związek się tylko wzmocmni.

            Jesli facet jest w stanie wstać w ciągu nocy 6 razy do noworodka,eby
            umyć go z kupy i zmienić pościel w łóżeczku, bo mi się kręci w
            głowie od potopu krwawych odchodów poporodowych, co sikają ze mnie
            jak z konewki, to ja takiemu facetowi moge zrobic trzy laski między
            jednym karmieniem dzidziuni a drugim
            I to z przyjemnością:P
            • your_and Re: granice obrazania 04.03.08, 11:42
              Ciekawie napisałaś, dodam że ludzie nie są zupełnie świadomi jak
              silnie ciąży na nich dziedzictwo urazów czy odwrotnie zbyt mocnych
              wiedzi wyniesionych z własnego domu rodzinnego i przypisują efekty
              tego wpływu złej woli lub cechom partnera (ki). Niestety zmiana ról
              po urodzeniu dziecka jest katalizatorem gdy zarówno urazy jak i brak
              odpępowienia zaczyna sie ujawniać w całej pełni.
              Ale to już temat na zupełne inne forum jak na przykład: Dorosłe Dzieci Rozwodników
    • to_ja76 Re: co z seksem w ciąży?! 01.03.08, 16:28
      trzeba się zmobilizować i do roboty a nie tłumaczyć brakiem ochoty,
      maż na pewno potrafi rozbudzić, jesli ciąża nie zagrożona, a o tym
      nic nie piszesz, jego potrzeby sa tak samo ważne jak twoje, więc
      ruszać się, ruszać a nie marudzić
    • mama-cudownego-misia Re: co z seksem w ciąży?! 03.03.08, 18:48
      Nie musisz uprawiać seksu, jeśli nie masz ochoty, ale to, że on
      rozładowuje napięcie onanizując się, nie powinno Cię stresować. To
      jest normalne i dzięki temu łatwiej mu będzie znieść okres ciąży i
      połogu. Nie ma to wpływu na Waszą bliskość (a przymuszanie się do
      seksu by miało, wierz mi), i nie znaczy ani, że Ty jesteś złą zona,
      ani, że on jest zboczony. Jak Cię to krępuje, po prostu poproś go,
      żeby to robił pod prysznicem, i tyle.
      • your_and Re: co z seksem w ciąży?! 03.03.08, 20:51
        mama-cudownego-misia napisała:
        > Nie ma to wpływu na Waszą bliskość (a przymuszanie się do
        > seksu by miało, wierz mi),

        Dziwi mnie że można mieć tak słabe pojęcie o seksualności przeciwnej płci... Że
        nie będzie to miało wpływu na bliskość...

        I po parunastu miesiącach ciąży połogu jej sie zachce i on tak pstryk przestawi
        sie z masturbacji na "więziotwórcza rolę seksu"? Szczęśliwy i rozpromieniony że
        pani jego serca znów sie zachciało?
        To że faceci nie umieją okazywać zwykle uczuć to nie znaczy że ich nie mają...
        • mama-cudownego-misia Re: co z seksem w ciąży?! 04.03.08, 09:03
          Oj, Kochana, masz bardzo złe zdanie o mężczyznach...
          Dziecko to jest wspólne przedsięwzięcie, a mężczyzna to nie pies
          Pawłowa, swój rozum ma i wie, że w i po ciąży się zdarza, że z seksu
          nici, i że powód jest ważny (nawet jeśli tym powodem jest opór
          spowodowany np. przez strach o dziecko albo huśtawkę hormonów).

          Jesli zaś chodzi o to, że miałby się przyzwyczaić do masturbacji i
          już do małżeńskiego łoża nie wrócić... litości! Seks z kobietą jest
          dla faceta o wiele atrakcyjniejszy, niż seks z własną dłonią. Wróci
          i będzie szczęśliwy, rozpromieniony i co tam jeszcze.
          • your_and babska naiwność - tak zaczyna się oddalanie 04.03.08, 11:01
            Po pierwsze jestem facetem i znam sprawę nie z teorii jak ty. Wiem
            też o wielu historiach moich znajomych o jakich pewnie ich żony nie
            maja pojęcia.
            I masz rację że seks z kobietą jest atrakcyjniejszy, ale
            niekoniecznie z żoną która przez parenaście miesięcy ciąży i połogu
            może kojarzyć się zupełnie aseksualnie i zbrakiem checi do tych
            rzeczy. I ty myślisz że potem cyk żonie chęć wraca i mąż leci
            szczęśliwy że żona po okresie postu sobie o mężu przypomniała? O
            naiwności, zapewniam cię że każda babka która lubi seks wygląda na
            drzwi do raju, nawet jeśli się nie skusi, rozłam bliskości i
            oddalenie następuje mimo że wcześniej facet by na nią nie spojrzał.

            Bez urazy - ale twój infantylny Nick już świadczy o tym że rola
            matki przesłania ci wszystko inne – a u mężczyzn ten efekt trafia
            się dość rzadko – lepiej wysil się sobie przejrzyj historię tego
            forum i emama jak często podobnie nastawione do tematu i wypisujące
            mamusie piszą po jakimś czasie rzewne posty o psychicznym oddaleniu,
            zdradzie itd. Wcale nie widzisz aspektu że nadchodzą najtrudniejsze
            chwile związku i rezygnowanie z więziotwórczej roli seksu w tym
            momencie to największe kuku jakie sobie można zrobić. Po urodzeniu
            dopiero zaczynają sie schody z zupełnym brakiem chęci...

            A jeśli już coś bierzesz na logikę, za co szacuneczek, to poczytaj o
            typowym schemacie kryzysu przy narodzinach dziecku od strony
            psychologa, gdzie właśnie początkiem jest niechęć do seksu zaczęcie
            się wzajemnego oddalana od masturbacji...
            Kryzys związku i jego naprawa
            Albo jakiegokolwiek innego psychologa o tym problemie -jest w nich
            duuużo mniej optymizmu niż u ciebie w tym zakresie.
            • mama-cudownego-misia Re: babska naiwność - tak zaczyna się oddalanie 04.03.08, 12:51
              Wiesz, bez urazy, ale obawiam się, że nie do końca wiesz, co to jest
              bliskość... Seks w Twoim wydaniu, taki roszczeniowy, więcej ma
              wspólnego z agresją, niż z tworzeniem więzi.

              Pozwól, że Ci opowiem, na czym opieram swój optymizm. Jesteśmy
              małzeństwem z dość długim stażem (w tym roku minie 7 lat), jednak
              nigdy się sobą nie znudziliśmy. Oboje bardzo dbamy o związek, o
              naszą satysfakcję, w sferze seksu, ale również poprzez codzienne
              komplementy, prezenty, przytulenia, wzajemne szukanie się przez
              sen... Myślę, że jeśli chodzi o częstotliwość, wyrabiamy tygodniowo
              jakieś 3-4 średnie krajowe. Jesteśmy nie tylko kochankami, ale też
              najlepszymi przyjaciółmi, razem idziemy przez zycie, wspieramy się,
              ścieramy tylko w ważnych sprawach, negocjujemy, wciąż od nowa
              odkrywamy i - chyba można to tak nazwać - zakochujemy. Oczywiście,
              nie jedziemy na samych uniesieniach, bywają miesiące miodowe, bywają
              też okresy, kiedy sie mijamy, albo nawet takie, kiedy musimy się na
              nowo dotrzeć, ale obydwoje cenimy to, co udało nam się stworzyć.

              Na dziecko zdecydowaliśmy się świadomie, zaplanowaliśmy wszystko od
              A do Z. Niestety życie lubi płatać figle. Ciąża była bardzo
              powikłana, co chwila trafiałam na patologię ciąży, a córcia urodziła
              się dwa miesiące przed czasem. Ważyła troszkę ponad kilogram, była
              reanimowana, przez trzy tygodnie walczyła o życie na respiratorze,
              przeżyła duże wylewy do mózgu, zapalenie płuc, długo nie było
              wiadomo, czy będzie widzieć, słyszeć, rozwijać się normalnie... Stąd
              zresztą mój nick - wola życia i dążenie do normalnego rozwoju mojego
              dziecka jest cudem, który chyba nigdy nie przestanie nas wprawiać w
              podziw i oniemienie. Chcę pamiętać to doświadczenie, bo na wiele
              miesięcy określiło ono moje życie.

              Z uwagi na powikłaną ciążę, ból po cięciu oraz koszmarny stres w
              seksie długo nam się nie układało - najpierw nie mogłam, potem nie
              chciałam, potem zaś po prostu nie miałam siły. Mąż to uszanował,
              radził sobie sam. Szukaliśmy innych form bliskości. Wspólna kolacja,
              róża od męża, przytulenie, rozmowy do białego rana, zapewnienia o
              tym, jacy jesteśmy dla siebie nawzajem ważni, że sobie poradzimy,
              cokolwiek los przyniesie, wyręczanie mnie w niektórych obowiązkach
              domowych... To scementowało nasz związek o wiele lepiej, niz
              zrobiłaby to roszczeniowa postawa w kwestii seksu. Smiem twierdzić,
              że były momenty, kiedy dążenie do seksu odebrałabym jako próbę
              gwałtu. Zapewniam Cię, że nie zrobiłoby to dobrze naszemu związkowi.
              Czułabym się w nim jak ofiara, i prędzej czy później bym się
              uwolniła, oczywiście kosztem małżeństwa.
              Z czasem wszystko wróciło do normy, i jeśli akurat mała nie ząbkuje,
              seks jest taki, jak kiedyś.

              Tyle wstawki osobistej. Teraz wnioski: owszem, zdarzają się
              niedjrzali mężczyźni i niedojrzałe kobiety. Zdarza się, że po
              porodzie ona już nie potrzebuje faceta, zdarza się też, że nie radzi
              sobie z burzą hormonalną i jest nieznośna. Zdarza się, że on nie
              widzi dalej, niż koniec wacka, i to, że nie może uprawiać seksu z
              własną żoną, traktuje jako pretekst, żeby lecieć na baby. Owszem,
              narodziny dziecka wywracają zycie rodziny do góry nogami, i trzeba
              je zbudować na nowo.
              Ale... Szacunek do siebie wymaga, żeby kobieta w ciąży czy połogu
              nie zadawała sobie gwałtu, zmuszając się do seksu, którego rola
              więziotwórcza będzie żadna, bo będzie to trudny do zniesienia
              przymus. Nie jest niewolnicą seksualną. Szacunek do towarzyszki
              życia wymaga, żeby facet to uszanował, chociaż oczywiście ma prawo
              mówić o swoich potrzebach i dopytywać się, kiedy już bedzie można.
              Odpowiedzialność wymaga, żeby żadna ze stron nie traktowała tego
              trudnego okresu jako pretekstu do działań rozwalających związek (od
              zdrady małżeńskiej po wyżywanie się na mężu). Wreszcie, konieczność
              wymaga, żeby obydwoje spróbowali się odnaleźć w nowej sytuacji
              najlepiej, jak potrafią - dokonać ponownego podziału obowiązków
              domowych, poszukać, jeśli to konieczne, innych form bliskości i
              takiego jej zakresu, jaki oboje mogą w danej chwili unieść.

              Pojawienie się dziecka to proces, tak skomplikowany i wymagający
              takich przewartościowań we wszystkich sferach życia, że do
              utrzymania więzi potrzeba czegoś więcej, niż myślenie końcem fiuta i
              dziecinne domaganie się seksu na zasadzie "A bo mi się należy, a jak
              nie, to się obrażę i pójdę na baby, i to będzie Twoja wina, bo nie
              dbałaś o więź i mi nie dałaś. Tup!"
              Cóż, mam przynajmniej tyle szczęścia, że spotkałam faceta, który to
              rozumie i nie ogranicza związku do spraw seksu. Szczerze Ci życzę,
              żebyś i Ty tego kiedyś zaznał.
          • to_ja76 Re: co z seksem w ciąży?! 04.03.08, 11:03
            dobrze jednak że wszyscy tak nie myślą jak ty, to że w ciążę nie
            zachodzi przez wiatropylenie to fakt, ale że przez ten okres + połóg
            bez seksu to już gruba przesada, w końcu to 9 miesięcy + 6 tygodni
            na ręcznym, wyobraźni i do roboty, nie wymawiać się bólami i
            hormonami, popracować razem z mężem, to zbliża weźcie to pod uwagę
            • mama-cudownego-misia Re: co z seksem w ciąży?! 04.03.08, 12:59
              Cóż... Nikt tu nie twierdzi, że jak już ona zajdzie w ciążę, to ma
              żyć w abstynencji, jak to zalecano w XIX w. Jeśli się boi ze względu
              na dziecko, powinna porozmawiać z lekarzem, może to ją uspokoi.
              Jednak nic na siłę, bo przymus szkodzi, również w sferze seksu.

              Niestety ciąża i połóg to taki okres, kiedy wszystko się może
              zdarzyć, i decydując się na dziecko oboje powinni się liczyć z taką
              możliwością, że z seksu nici, i to może nawet przez kilka miesięcy.

              Poza tym zauważ, że tworzymy tu fikcyjny problem. Autorka postu
              początkowego nie chce uprawiać seksu, ale jej mąż to szanuje i
              rozumie. Jej problemem jest to, że gdy on się zadowala sam, jej jest
              przykro i czuje się zazdrosna. Czyli ma problem z akceptacją jego
              potrzeb i sposobu radzenia sobie z nimi. Tu tkwi pies pogrzebany.
              • your_and Re: co z seksem w ciąży?! 04.03.08, 13:25
                mama-cudownego-misia napisała:
                > Poza tym zauważ, że tworzymy tu fikcyjny problem. Autorka postu
                > początkowego nie chce uprawiać seksu, ale jej mąż to szanuje i
                > rozumie. Jej problemem jest to, że gdy on się zadowala sam, jej
                jest
                > przykro i czuje się zazdrosna.

                I ja o tym właśnie. Autorka postu początkowego jak sama piszesz nie
                chce uprawiać seksu, ale jedynie WYDAJE JEJ się mąż to szanuje i
                rozumie i WYDAJE JEJ się że sprawa jest załatwiona gdy on zadowala
                sam. A taki najczęściej jest początek wzajemnego oddalania się.

                Poczytaj w archiwum forum o tych co im sie WYDAWAŁO że mąż ich
                rozumie że nie mają ją ochoty na seks, nie bedę wskazywał palcem
                żeby kogoś niepotrzebnie nie ranić - a nie odnoś do twojego partnera
                który (oby) jest idealny w tych sprawach.
                • mama-cudownego-misia Re: co z seksem w ciąży?! 04.03.08, 13:40
                  No tak, przepraszam, że nie doceniłam Twojego proroctwa. Oczywiście
                  teraz mnie olsniło: jemu się wydaje, że ją rozumie, jej się wydaje,
                  że on ją szanuje, obojgu im się wydaje, że ich więź opiera się na
                  czymś więcej, niż seksie, ale tylko Ty wiesz, jak to się skończy -
                  pewnego dnia jego oszalały wacek poniesie i zanim się spostrzeże,
                  nadzieje się na jakąś pannę, której zrobi dziecko, po czym oszalały
                  wacek znowu pociągnie swojego bezwolnego własciciela ku kolejnej
                  pannie i tak w kółko, aż do podeszłego wieku lat 70, kiedy to wacek
                  przegra z grawitacją... :-))

                  Pozwól, że pozostanę przy swojej optymistycznej wierze w Człowieka,
                  takiego, co oprócz wacka ma jeszcze rozum, zasady i zdolność
                  przewidywania.
                  • your_and Re: co z seksem w ciąży?! 04.03.08, 13:54
                    mama-cudownego-misia napisała:
                    > Pozwól, że pozostanę przy swojej optymistycznej wierze w
                    Człowieka,
                    > takiego, co oprócz wacka ma jeszcze rozum, zasady i zdolność
                    > przewidywania.

                    A myślisz że ta statystyczna połowa par które rozpadają się podczas
                    kryzysu pierwszego dziecka nie ma rozum, zasady i zdolności
                    przewidywania?
                    Właśnie o tym mówimy, że problemy nie biorą się z nikąd ale mają
                    gdzieś pierwszy kamień który z czasem niepostrzeżenie uruchamia
                    lawinę. A zarówno mechanizm powstawania lawin jak i kryzysu przy
                    dziecku jest nauce znany. Wiec niezależnie od wiary w człowieka,
                    trzeba wiedzieć co z doświedczenia innych uruchamia katastrofę, a co
                    umacnia ochronę przed nią.
                    • mama-cudownego-misia Re: co z seksem w ciąży?! 04.03.08, 14:06
                      A wiesz, że trafiłeś w sedno :-) Dokładnie tak myślę.

                      Ta statystyczna 1/3 par, które się rozwodzą, rozwodzi się nie
                      dlatego, że ona mu nie dała, tylko dlatego, że w jakimś zakresie nie
                      dorośli do małżeństwa - nie ocenili dobrze partnera, zanim za niego
                      wyszli, nie potrafią rozmawiac i rozwiązywać konfliktów, za bardzo
                      sie zmienili i już do siebie nie pasują, prezentują wszelkie typy
                      sztywnych postaw roszczeniowych - od jego braku wyrozumiałości w
                      kwestii seksu po jej zmuszanie zaharowanego tatusia do zajmowania
                      się dzieckiem czy domem w zakresie, w jakim on nie jest w stanie
                      tych obowiązków udźwignąć.
                      Przy odrobinie szczęscia ci ludzie w drugim związku będą już
                      mądrzejsi.

                      A kryzys... Człowieku! Kryzys, to przy odrobinie szczęścia
                      najlepsze, co Ci sie w życiu przydarza. Kryzys daje Ci mądrość i
                      wiedzę o sobie, o innych, o świecie i życiu, której inaczej byś nie
                      zdobył. Jest tylko jeden warunek: musisz zaakceptować fakt, że
                      kryzysy się zdarzają w każdym, nawet najbardziej udanym małżeństwie
                      i najbardziej usłanym różami życiu, i że są po to, żeby je
                      rozwiązywać, a nie żeby dać się im porwać i rozbić na kawałki.
                      • your_and Re: co z seksem w ciąży?! 04.03.08, 15:02
                        mama-cudownego-misia napisała:
                        > dorośli do małżeństwa - nie ocenili dobrze partnera, zanim za
                        niego
                        > wyszli, nie potrafią rozmawiac i rozwiązywać konfliktów, za bardzo
                        > sie zmienili i już do siebie nie pasują,

                        Rozumiem że to włąśnie próba sił i uczenie się rozwiązywania
                        konfliktów. Nie mam ochoty na seks i co on na to? Bedzie wyrozumiały
                        i ustąpi mi? Bedzie na moim czy na jego? Bo przecież rzekomo kryzys
                        to najlepsze co sie przydarza. Daje ci mądrość o sobie i innych. Z
                        reguły do momentu jak sobie pacjent uświadomi że cieżko haruję na to
                        co inni mają z łatwościa i że cięzki z niego frajer że dał się tak
                        zaprogramować :)

                        Wiesz, innaczej zupełnie sobie faktycznie wyobrażam i ja małzeństwo
                        partnerstwo, że ja szanuję na czym najbardziej zależy partnerce (jak
                        dzieci) a ona na czym zależy mi (jak właśnie seks dla wiekszości
                        facetów), a ustępujemy w wzajemnie w mniej ważnych.

                        I dziś ja robię rózne rzeczy na jakie zupełnie nie mam ochoty dziś
                        licząc że ona zrobi coś dla mnie jutro nawet jeśli nie bedzie miała
                        ochoty jutro - tak widze rozwiązywanie konfliktów nie oczekując aż
                        kryzys nauczy mnie mądrości. Oczekuję ucząc sie na błędach innych
                        unikać i minimalizować kryzysy, skupiając się na tej
                        satysfakcjonujacej a nie męczeńskiej roli związku (oby trwał
                        wiecznie!).
                        I tu pewnie zasadniczo sie różnimy.
                        • mama-cudownego-misia Re: co z seksem w ciąży?! 04.03.08, 15:20
                          Nie, znowu się doszukujesz złej woli w czymś, co jest względnie
                          proste: ona nie ma ochoty na seks, powiedziała, on uszanował i
                          zrobił se dobrze. Kryzysu nie było, a jeśli nawet, to on znalazł
                          rozwiązanie - zdając sobie sprawę ze szczególnej sytuacji (ciąża)
                          zaakceptował brak ochoty partnerki i rozładował napięcie w sposób
                          nie krzywdzący jej. Jedynym problemem jest, że ją to krępuje, ale to
                          jej problem. On ma prawo sobie robić dobrze, aż mu wacek albo ręka
                          odpadnie, jeśli taka jego ochota.
                          Wyłacznie Ty się znowu doszukujesz próby sił, złej woli, kryzysu.
                          Boże, skąd Ty czerpiesz wzorce, żeby tak podchodzić do związku?
                          Wiesz... Nie obraź się, ale wydaje mi się, że Ty szukasz w błędach
                          innych nie mądrości i rozwiązań, ale odbicia swoich lęków.

                          Wracając do omawianej pary: pozwól, że jako kobieta powiem Ci coś o
                          ciąży, o której wiesz tylko z teorii. Ciąża to przede wszystkim
                          hormonalna huśtawka nastrojów, to stale zmęczenie, puchnące nogi,
                          nudności nie tylko rano i nie tylko w I trymestrze, bolący krzyż,
                          kłopot z podrapaniem się w stopę, strach przed porodem, zamartwianie
                          się, bo na forum jedna pani napisała, że... Potem są nieprzespane
                          noce, ból przy każdym ruchu, pogryzione cycki, znowu zamartwianie
                          sie, bo jedna pani na forum napisała, że... Takie już z nas głupie
                          kury, że potem pamiętamy tylko to dobre i szczęśliwe (i dobrze!),
                          ale naprawde czasem zdarza się nam nie mieć ochoty na seks, i to nie
                          dlatego, że Was nie kochamy, czy nie chcemy Wam ustąpić. Po prostu
                          bardzo, ale to bardzo nie mamy ochoty. Kropka.
                          Mąż założycielki tego wątku jest chyba jednak mądrzejszy, skoro to
                          rozumie, a nie sztywno i bez względu na wszystko oczekuje, że
                          ona "zrobi dla niego to, na czym mu zalezy, bo on robi dla niej to,
                          na czym zależy jej"...
                          • your_and Uszczęśliwienie kobiety 05.03.08, 07:30
                            Droga mamo-cudownego-misia. Twoje argumenty są ciekawe i dziękuje ci za dyskusję
                            ale nie przekonają mnie do że można oczekiwać od partnera zaangażowania a samemu
                            nie wykazywać zaangażowania kiedy "się nie ma ochoty" i być przekonanym że to
                            "ma to wpływu na bliskość". To żywcem moralność Kalego. Winszować spotkania
                            partnera któremu to odpowiada.
                            Twoje podejście przypomina mi idealnie dowcip o kobiecych oczekiwaniach z
                            jakiego dopiero co zaśmiewały się moje przyjaciółki.

                            Uszczęśliwienie kobiety nie jest trudne. Należy tylko być :
                            1. przyjacielem
                            2. partnerem
                            3. kochankiem
                            4. bratem
                            5. ojcem
                            6. nauczycielem
                            7. wychowawcą
                            8. spowiednikiem
                            9. powiernikiem
                            10. kucharzem
                            11. mechanikiem
                            12. monterem
                            13. elektrykiem
                            14. szoferem
                            15. tragarzem
                            16. sprzątaczką
                            17. stewardem
                            18. hydraulikiem
                            19. stolarzem
                            20. modelem
                            21. architektem wnętrz
                            22. seksuologiem
                            23. psychologiem
                            24. psychiatrą
                            25. psychoterapeutą
                            Ważne tez są inne cechy. Należy być :
                            1. sympatycznym
                            2. wysportowanym, ale inteligentnym
                            3. silnym, ale kulturalnym
                            4. twardym, ale łagodnym
                            5. czułym, ale zdecydowanym
                            6. romantycznym, ale męskim
                            7. dowcipnym i wesołym, ale poważnym i dystyngowanym
                            8. odważnym, ale misiem
                            9. energicznym
                            10. zapobiegawczym
                            11. kreatywnym
                            12. pomysłowym
                            13. zdolnym ale skromnym i wyrozumiałym
                            14. eleganckim, ale stanowczym
                            15. ciepłym ale zimnym ale namiętnym
                            16. tolerancyjnym ale zasadniczym i honorowym i szlachetnym ale praktycznym i
                            pragmatycznym
                            17. praworządnym ale gotowym zrobic dla niej wszystko (np. skok na bank) czyli
                            18. zdesperowanym (z miłosci) ale opanowanym
                            19. szarmanckim ale stałym
                            20. wiernym
                            21 uważnym ale rozmarzonym
                            22. ambitnym ale godnym zaufania i szacunku
                            23.gotowym do poswięceń i przede wszystkim,
                            24. WYPłACALNYM.

                            Uszczęśliwić mężczyznę jest zadaniem daleko trudniejszym. Ponieważ mężczyzna
                            potrzebuje :
                            1. seksu
                            2. jedzenia

                            Większość kobiet jest oczywiście tak wygórowanymi męskimi potrzebami mocno
                            przeciążona, że zaspokojenie tych potrzeb przerasta siły naszych pań.

                            Wniosek :
                            Harmonijne współżycie można łatwo osiągnąć, pod warunkiem, ze mężczyźni wreszcie
                            zrozumieją, iż muszą nieco ograniczyć swoje zapędy i pohamować swoją
                            roszczeniowa postawę ! "
                            • mama-cudownego-misia Re: Uszczęśliwienie kobiety 05.03.08, 07:42
                              Drogi Your_And, ja też uważam tę dyskusję za fascynującą, myśle
                              jednak, że sednem rzeczy, które nas różni, jest nie podejście obu
                              płci do seksu (tu tez się nie zgadzamy, ale to materiał na inną
                              dyskusję), a pytanie: czy sytuacja wpływa, czy tez nie wpływa na
                              moje oczekiwania w stosunku do partnera? Czy ze względu na
                              okoliczności partner ma mi prawo odmówić czegoś, na czym mi zależy,
                              czy nie?

                              Odwróćmy sytuację: nie ona jest w ciąży, ale Ty masz grypę, pękający
                              łeb, zatkany nos i podrażnione gardło. Padasz z nóg i marzysz tylko
                              o tym, żeby żona zrobiła Ci gorącą herbatkę do łóżka, wlazła pod
                              kołdre, przytuliła się i trochę Cię ogrzała, jak będziesz zasypiał.
                              A ona tymczasem na Ciebie włazi i zaczyna się dobierać. Masz prawo
                              jej powiedzieć "kobieto, zlituj się, ja tu leżę w agonii", czy nie
                              masz prawa?
                              • your_and Re: Uszczęśliwienie kobiety 05.03.08, 08:28
                                Od początku od obracamy się wokół nie ciężkich stanów chorobowych tylko
                                nastawienia do seksu "nie zawsze mam ochotę".
                                Stan ciąży to stan fizjologiczny a nie stan chorobowy, podobnie połogu.
                                • mama-cudownego-misia Re: Uszczęśliwienie kobiety 05.03.08, 08:46
                                  Haha, grypa jako ciężki stan chorobowy, a ciąża to pikus... :Teraz
                                  już jestem pewna, że jesteś facetem :-))

                                  Po pierwsze wiec, dyskusję na inne tory próbujesz sprowadzić Ty, ja
                                  zaś próbuję Ci wykazać, dlaczego Twoje rady na wątku założonym przez
                                  ciężarną nie mającą ochoty na seks są krzywdzące i szkodliwe.

                                  Zapewniam Cię, że ciąża, mimo, że jest stanem fizjologicznym,
                                  stanowi dla organizmu znacznie większe obciążenie, niz infekcja
                                  wirusowa, i dlatego wiąże się bardzo często ze znacznie
                                  trudniejszymi do zniesienia objawami. Przypominam, do fizjologii
                                  ciąży należą nudności, koszmarne zmęczenie, nerwowość, zmienność
                                  nastrojów wywołana rewolucją hormonalną, bóle pleców i stóp,
                                  opuchlizny, szczególnie nóg, plamy i przebarwienia na twarzy, które
                                  bynajmniej nie poprawiają humoru, nadwrażliwość na zapachy (spocony
                                  facet w łóżku, bleee), i cała gama indywidulanych objawów, od
                                  nadwrazliwości (przekrwienie) lub suchości pochwy, powodującej ból
                                  przy stosunku, po częstsze w ciąży migreny, bóle mięśni (niedobory
                                  magnezu) i kości (niedobory wapna). Ginekolodzy, gdy kobiety się im
                                  skarżą na te objawy, mówią, że to dobrze, bo to znaczy, że poziom
                                  progesteronu jest wysoki i ciąża przebiega fizjologicznie.
                                  Do tego mogą dołaczyć objawy należące do obrazu patologii ciąży,
                                  takie jak nadciśnienie, żylaki, zatrucie ciążowe, cholestaza,
                                  bolesne problemy z szyjką macicy, czestsze zakażenia dróg
                                  moczowych... I mimo, że większość ciężarnych nie ma problemów z
                                  seksem, zwykle w II trymestrze, to jeśli akurat któraś nie ma
                                  ochoty, nie oznacza to jej złej woli. Po prostu ma powód.

                                  I Ty mi mówisz, że jak masz przez tydzień marną grypę, to Twych
                                  cierpień nie można porównywać do żoninych 9 miesięcy, bo Twoja grypa
                                  to choroba, a jej ciąża to fizjologia? Facet! Nie zasługujesz nawet
                                  na tą herbatkę z cytrynką w łóżku, i powinieneś żonę po rękach
                                  całować, jak Ci ją przynosi ;-)
                                • mama-cudownego-misia Re: Uszczęśliwienie kobiety 05.03.08, 08:50
                                  A! Zapomniałam o rozstępach. Wielgachne krwawe rozstępy na biodrach
                                  i brzuchu też nam swietnie robią na samopoczucie i sprawiają, że
                                  mamy taaaaką ochote na seks.
                                  Niestety, ale do seksu i bliskości, jak do tanga, trzeba dwojga.
                                  Inaczej to nie działa...
                                  • to_ja76 Re: Uszczęśliwienie kobiety 05.03.08, 11:11
                                    no teraz to juz chyba przesadziłaś, doszukiwać się zawsze można i
                                    jak widać nieźle idzie, ale ja dalej twierdzę do roboty, przeszłam 2
                                    ciąże z objawami czy bez nie myślałam tylko o powyższych powodach
                                    ale o mężu, a to wychodzi na zdrowie przede wszystkim małżeństwu,
                                    resztę odłóż na później
                                    • mama-cudownego-misia Re: Uszczęśliwienie kobiety 05.03.08, 11:46
                                      Ależ mąż sobie poradzi, zrozumie, jaka jest sytuacja i nie będzie od
                                      Ciebie oczekiwał przymuszania się, udawania, etc. W końcu to Wasza
                                      ciąża (razem zaplanowana), Wasze dziecko (razem spłodzone) i warto
                                      (a czasem trzeba) się przemęczyć.
                                      A jeśli tak nie jest, jesli uważasz, że mąż Cię zdradzi albo się
                                      odsunie, gdy tylko nie będziesz mu mogła służyć jako "zaspokajacz",
                                      że seks to jedyne spoiwo Waszego związku i związek ten się rozleci,
                                      jeśli przez pare miesięcy facet będzie musiał sobie radzić sam,
                                      to... no cóż... Wybacz, ale albo źle wybrałaś męża, albo źle się z
                                      nim dotarłaś, albo masz o nim krzywdzące zdanie. Nie tak powinno
                                      wyglądać małzeństwo, i wierz mi, zdrowe małżeństwo tak nie wygląda.

                                      No i ważniejsze pytanie: naprawdę uważasz, że seks bez ochoty, takie
                                      poświęcanie się, gdy Ty leżysz jak kłoda, on na Ciebie włazi i robi
                                      swoje, a potem idzie spać, albo gdy Ty udajesz, ze Ci dobrze, a tak
                                      naprawdę myslisz o jutrzejszym obiedzie, w jakikolwiek sposób spaja
                                      związek i zbliża Was do siebie? Wolne żarty! Naprawdę już lepiej
                                      poczekać, aż jej przyjdzie ochota (tym bardziej, że jak sama pisze,
                                      nie ma ochoty na seks czasami), i przeżyć razem coś cudownego, niż
                                      odzierać seks z wszystkiego, co w nim piękne, traktować go jak
                                      element wymiany handlowej, a swoje ciało jak materac...
                                      • your_and Re: Uszczęśliwienie kobiety 05.03.08, 12:57
                                        Wiesz, irytują mnie faceci którzy chętnie laskę pobzykają a na
                                        zaangażowanie, założenie rodziny, na które liczy kobieta nie mają
                                        ochoty i jeszcze się tym chwalą ze trafiają na takie frajerki
                                        (szkolenia NLP się kłaniają).

                                        I podobnie irytują mnie babki które chętnie przyjmą zaangażowanie
                                        faceta, ale jak mają to co chciały (dzidzulka) na seks od razu tracą
                                        ochotę i motywację. Przekonane że to w końcu jego potrzeby nie jej
                                        niech się przemęczy czy zamasturbuje na śmierć – jego problem.

                                        Co do zaś lezenia jak kłoda, to myślę że wzajemna empatia, i
                                        wzajemne zaangażowanie a nie wymiana handlowa, reguluje to
                                        wystarczająco jak to wcześniej ładnie ale dosadnie ujęła
                                        ledzeppelin3:
                                        "Jesli facet jest w stanie wstać w ciągu nocy 6 razy do noworodka,eby
                                        umyć go z kupy i zmienić pościel w łóżeczku(...) to ja takiemu
                                        facetowi moge zrobic trzy laski między jednym karmieniem dzidziuni a
                                        drugim I to z przyjemnością:P"
                                        • mama-cudownego-misia Re: Uszczęśliwienie kobiety 05.03.08, 13:08
                                          Empatia, poczucie obowiązku, to rozumiem.
                                          Tyle, że w Twoim świecie empatia działa jakby w jedną stronę - od
                                          niej do niego. Ona ma zrozumieć, że on ma potrzeby, i im ulec, ale
                                          on już wcale nie musi rozumieć, że ona się źle czuje w ciąży, albo
                                          że jej hormony grają na nerwach, i że jej aktualną potrzebą jest
                                          zasnąć w spokoju, nie zaś w zależności od natężenia niechęci ulegać,
                                          przełamywać się, zmuszać, poświęcać, zadawać sobie gwałt.

                                          Trochę więcej empatii dla kobiet poproszę! Szczególnie takich w
                                          ciąży!
                                          • to_ja76 Re: Uszczęśliwienie kobiety 05.03.08, 19:09
                                            rany a mąż nie może sprawić że jednak i tobie się będzie chciało a
                                            nie na siłę, nie wiem dlaczego tak do tego podchodzisz, najlepiej
                                            powiedzieć że nie i podać któryś z tysiąca powodów bo tak wygodniej,
                                            więcej zaangażowania życzę wszystkim ciężarnym, a w okresie
                                            połogowym stosować formę zastępczą, ale razem, poza tym dlaczego
                                            tylko mąż ma tyle rozumieć a ty nie możesz jego, przestaje docierać
                                            czy jak?
                                            • mama-cudownego-misia Re: Uszczęśliwienie kobiety 06.03.08, 10:04
                                              To_ja, dyskutujesz nie ze mną, ale ze swoim wyobrażeniem o tym, co
                                              napisałam.

                                              Po pierwsze, nikt nie zabrania cieżarnym seksu. Jesli "mąż może
                                              sprawic, że mi się będzie chciało", to super, ale tu nie mamy do
                                              czynienia z takim przypadkiem. Mamy do czynienia z przypadkiem, gdy
                                              kobita czasem nie ma ochoty. Jej prawo, a reakcja meża jest
                                              prawidłowa, szczególnie w tej sytuacji (ciąża).

                                              Po drugie, nie podaję inwentarza pretekstów, żeby powiedzieć "nie"
                                              partnerowi, tylko usiłuję wytłumaczyć, dlaczego libido kobiet w
                                              ciąży może podlegać bardzo znacznym zmianom. Nie jest to zalezne od
                                              ich złej woli, ale od aktualnego stanu zdrowia, stanu emocjonalnego
                                              i hormonów, a aktywność seksualna pary powinna się w tym wypadku
                                              dostosowac do tychże zmian libido. Inaczej ona będzie tylko
                                              materacem, i nikt mi nie wmówi, że taki seks ma jakikolwiek
                                              pozytywny wpływ na więź łączącą małżonków...

                                              Po czwarte, nie rób z mężczyzn idiotów, którym seks przysłania
                                              wszystko, i jak go nie mają przez te 6 czy 7 tygodni (a nawet
                                              miesięcy, jeśli taka jest konieczność), to usychają jak te mimozy, i
                                              dla ratowania życia muszą pójść na baby. Dziecko sie robi we dwoje,
                                              i przynajmniej w teorii powinno się je robić ze świadomością, że
                                              każde z rodziców będzie musiało ponieść pewne ofiary. Oczywiście,
                                              obowiązkowy facet będzie się męczył bez seksu, ale przeżyje, poczeka
                                              i w końcu się doczeka.

                                              Po piąte wreszcie, poruszyłaś sprawę połogu. Aż trudno uwierzyć, że
                                              miałaś dwójkę dzieci... Połóg jest bardzo cieżkim okresem w życiu
                                              kobiety, zarówno ze względu na bardzo silną burzę hormonalną
                                              (zaburzenia o wiele większe, niż na początku ciąży), jak i na
                                              zmęczenie, ból i osłabienie wywołane porodem/cięciem, oraz dodatkowe
                                              zmęczenie wywołane opieką nad noworodkiem. Seks tradycyjny w tym
                                              okresie kategorycznie odpada, nie tylko ze względu na ból, ale też
                                              ze względu na zwiększone ryzyko infekcji (odchody poporodowe są
                                              świetną pożywką dla bakterii, a drogi rodne są jedna wielką raną).
                                              Nie wmówisz mi, że wykończoną i obolałą położnicę mogą rajcowac inne
                                              formy seksu. Facet, który byłby na tyle egoistyczny, że oczekiwałby
                                              w tym okresie od swojej zmęczonej, obolałej i wykrwawionej żony
                                              usług seksualnych, to jakieś nieporozumienie. Owszem, o związek
                                              trzeba dbać, również w tym okresie, ale to jest właśnie jeden z tych
                                              nielicznych momentów, kiedy on musi ruszyć tyłek i podbać za dwoje,
                                              trochę jak w czasie zalotów - popomagać, poopiekowac się,
                                              poprzytulać, pokazać, jak docenia to, że dała mu dziecko... Jeśli
                                              się sprawdzi, to każda kobieta przy zdrowych zmysłach mu za to
                                              odpłaci z nawiazką, jak tylko się poczuje na siłach. Zresztą popatrz
                                              na obyczaje w innych krajach, wzorce, które ułatwiają facetom
                                              znalezienie się w sytuacji - w Anglii oczekuje się, że przez 6
                                              tygodni młoda mama będzie się zajmować wyłacznie dzieckiem, resztę
                                              obowiązków (w tym starsze dzieci) ma przejąć na ten czas ojciec, do
                                              którego zadań należy przede wszystkim opieka nad młodą mamą. We
                                              Francji i Włoszech kobieta, która dała mężczyźnie potomka, zasługuje
                                              na drogi prezent (najczęściej cos z diamentami)... U nas takich
                                              wzorców nie ma, a szkoda, bo okres ciąża-poród-połóg to czas pod
                                              każdym względem szczególny.
                                              • your_and brak ochoty kontra mobilizacja 06.03.08, 11:07
                                                Dobrze że sama zauwżyłąś że nie chodzi o te parę tygodni , nawet
                                                miesięcy ciąży. Katastrofa na brak chęci zaczyna się po urodzeniu.
                                                Jak pisze Depko 85 % kobiet w Polsce ma duże problemy z libido
                                                miesiącami z powodu burzy hormonalnej po urodzenia dziecka.
                                                I w parach gdzie kobiety uwierzą w bzdety które wygadujesz "możesz
                                                odmówić seksu i nie wpłynie to na naszą bliskość" życie seksualne
                                                zamiera nie na parę tygodni ale na lata i są to sytuacje bardzo
                                                częste. Bo z miesiąca na miesiąc ochoty coraz mniej a zmęczenia,
                                                progesteronu we krwi i bezsennych nocy więcej, i bez mobilizacji po
                                                tym czasie jest z bliskością w związku dawno pozamiatane.
                                                • mama-cudownego-misia Re: brak ochoty kontra mobilizacja 06.03.08, 11:34
                                                  Acha, i dlatego Twoim zdaniem gospodyni tego wątku, nie mająca
                                                  ochoty na seks w 15 tygodniu ciąży, ma zagryźć zęby i robić za
                                                  materac? Niech się kobieta przyzwyczaja, potem, w połogu, będzie
                                                  jeszcze ciężej, ale jak już zostanie tą męczennicą seksualną, której
                                                  się oczy zamykają, bo nie spała dwie noce, ale która grzecznie
                                                  rozkłada nóżki modląc się, żeby szybko skończył, to na pewno dobrze
                                                  to zrobi bliskości partnerskiej.

                                                  Kochana, tego typu problemy rozwiązuje się wtedy, kiedy sie
                                                  pojawiają, nie wcześniej. Problemem w połogu jest dojście do siebie
                                                  i poznanie dziecka, tylko to się wtedy liczy. Jesli połóg minie,
                                                  odchody przestaną się pojawiać, ginekolog stwierdzi, że wszystko
                                                  jest ok, a aktywność seksualna w związku nie wróci, wtedy jest czas
                                                  na zastanowienie się, w czym teraz tkwi problem. Może wystarczy
                                                  kupić żel nawilżający, a może potrzebna jest wizyta u specjalisty,
                                                  albo handel zamienny (stosowałam z dobrym skutkiem, polecam), na
                                                  zasadzie : Ty idziesz na 2 godz. na spacer z dzieckiem i robisz za
                                                  mnie pranie, ja sie wyśpię, wezmę prysznic i wieczorem
                                                  wygospodarujemy czas dla siebie.
                                                  Nie oznacza to jednak, że kobieta w połogu powinna się zmuszać do
                                                  seksu. Dla mnie to jakaś abstrakcja, mówisz jak facet, któremu sie
                                                  wydaje, że połóg to jak miesiączka, tylko trochę dłuższa...
                                                  • to_ja76 Re: brak ochoty kontra mobilizacja 07.03.08, 10:32
                                                    z tobą naprawdę dyskusja jest jałowa bo ty zawsze to samo, ja
                                                    uparcie twierdzę że można uprawiać sex bez względu na wszystko i
                                                    wcale nie trzeba się czuć zmuszaną czy jak to nazwiesz, zgadzam się
                                                    z your_and, ciesz się że ty masz tak wyrozumiałego męża z którym
                                                    seksu mogłaś nie uprawiać przez całą ciążę i co tam jeszcze dodasz,
                                                    i ciąża to fizjologia bez względu na to co twierdzisz i jak byś to
                                                    chciała widzieć, czyli nie może stanowić kolejnego argumentu przeciw
                                                    wspólnemu pożyciu, życze miłego dnia i więcej działania
                                                  • mama-cudownego-misia Re: brak ochoty kontra mobilizacja 07.03.08, 11:12
                                                    Owszem, można uprawiać seks, ale na dwa sposoby, tak jak się uprawia
                                                    ogródek - z obowiązku, albo dla przyjemności. Dopóki jest dla
                                                    przyjemności, wszystko gra. Jesli zaczyna być z obowiązku, to już
                                                    coś nie gra, ale powiedzmy, że od czasu do czasu można to jeszcze
                                                    znieść - w każdym związku są wzloty i upadki. Jesli ten obowiazek
                                                    jest dla nas przykry, bo jesteśmy zmęczone/obolałe/zdenerwowane itd
                                                    itp, i nic na to nie pomaga (!), to rozwiązaniem nie jest posłuszne
                                                    rozkładanie nóżek i myślenie o jutrzejszym obiedzie, aż małżonek
                                                    skończy.
                                                    Rozwiązania w tym ostatnim przypadku należy szukać w zależności od
                                                    przyczyn - jeśli sa nimi wahania nastroju i złe samopoczucie w
                                                    ciąży, należy sobie dać czas - w granicach rozsądku oczywiście - bo
                                                    tylko to tu może pomóc. Jesli są nim inne problemy zdrowotne
                                                    (menopauza, infekcja), należy iść do lekarza. Jeśli są nim problemy
                                                    w związku, należy spróbowac nad tym związkiem popracować samemu lub
                                                    pod kierunkiem mądrego doradcy. Nie jest rozwiązaniem zmuszanie się
                                                    do seksu bez względu na własne samopoczucie, a jedynie dla zasady,
                                                    bo "mąż ma mieć".
                                                    Zaś strasznie ciężarnej, że ten mąż od niej na pewno odejdzie, jak
                                                    tych nóżek nie rozłoży, i że tylko jej się wydaje, że on ją rozumie,
                                                    jest trochę niemoralne...

                                                    I jeszcze jedno: przykro mi, ale obawiam się, że ściemniasz, jeśli
                                                    chodzi o ciążę i połóg. Tak głębokiej niewiedzy na temat fizjologii
                                                    i patologii ciąży oraz fizjologii połogu, popartej takim brakiem
                                                    zrozumienia dla tej szczególnej sytuacji nie może mieć matka dwojga
                                                    dzieci... Może ją mieć Jur_and, i w jego wypadku dałoby się ją nawet
                                                    wytłumaczyć, chociaż dalej uważam, że jest coś patologicznego w jego
                                                    sztywnosci reakcji (ma mieć seks bez względu na wszystko, a jako
                                                    straszaka i wzbudzacza winy używa perspektywy rozpadu związku,
                                                    trochę to żałosne) i żądaniu od kobiety empatii dla swoich potrzeb
                                                    seksualnych przy jednoczesnym odmawianiu tejże empatii w wypadku jej
                                                    dolegliwości (zresztą go nawet rozumiem, jest to skuteczna obrona
                                                    przed zrozumieniem drugiej strony, a tym samym uznaniem, że jego
                                                    roszczenia nie w każdej sytuacji mają pierszeństwo). To jest właśnie
                                                    taki typ faceta, z którym się nie da nawiązać na dłuższą metę
                                                    satysfakcjonującego życia seksualnego, bo łączy postawę skrajnie
                                                    roszczeniową z bardziej lub mniej świadomą odmową uznania faktu , że
                                                    do seksu jak do tanga, trzeba dwojga, i to dwojga obecnych ciałem i
                                                    duchem, chcących ludzi... Inaczej to nie jest seks, a zwykłe
                                                    pieprzenie...
                                                  • your_and Re: brak ochoty kontra mobilizacja 07.03.08, 14:59
                                                    mamo-cudownego-misia cały czas mnie wmanipulowuwujesz w temat
                                                    problemów zdrowotnych. Ja go któryś raz sprowadzam na temat
                                                    pierwotny czyli jedynie braku ochoty. W temacie wspomnianych
                                                    problemów zdrowotnych, infekcji nie ma co dyskutować o seksie to
                                                    truizmy i twoje udowadnianie z coraz to nowej strony że jakoby mam
                                                    zawsze mieć seks jest bezcelowe. Ale wsadzanie w usta adwersarza
                                                    sformuoawań które łatwo potem zaatakować jedna z typowych
                                                    manipulacji w dyskusji, jestem uodporniony, bo na forum jestem nie
                                                    od dzisiaj.

                                                    Włączyłem się bo przeglądając to i inne forumy dużo się czyta postów
                                                    typu:
                                                    skupiłam się na dziecku nie zauważyłam że oddaliliśmy się, nie
                                                    mieliśmy seksu od dawna, nie wiedziałam że to dla niego takie ważne,
                                                    myślałam że samozaspokajanie mu wystarczy. Przecież to naiwna
                                                    postawa, jakkolwiek rozumiem że ochoty nie ma z tysiąca powodów, to
                                                    po prostu chciałem wyartykułować nie tylko swój męski pogląd.
                                                    Zupełny brak kojarzenia związków przyczynowo skutkowych! No ale to w
                                                    końcu typowo męska cecha.

                                                    Obiecuję zatem że już nie będę wścibiał nosa w wasz babski (bardzo
                                                    dla mnie) roszczeniowy świat, z moim męskim roszczeniowym.
                        • mkostki Re: co z seksem w ciąży?! 07.03.08, 14:20
                          Your_and - dzięki że mnie oświeciłeś. Ach, więc to ma tak działać!
                          Dziś facet np. pobawi się ze swoim własnym dzieckiem, bo na tym
                          zależy partnerce, a w zamian ona jutro zrobi mu laskę. Genialne.
                          Przychodzi ci do głowy czasem, że kobieta nie przewija obsranego
                          niemowlęcia oraz nie ściera zaplutej podłogi tylko i wyłącznie
                          dlatego, że jest to jej ulubione hobby i największy fun w życiu?
                          Jakoś nie widzę zrozumienia dla pewnej - dla mnie dość oczywistej
                          prawdy - że życie tak facetów, jak i kobiet składa sie z elementów
                          obowiązku i przyjemności, do których oboje mają prawo. I to nie ma
                          tak działać, że wypełnianie przez faceta obowiązków to jest forma
                          przyjemności dla kobiety, i za to w zamian facetowi nalezy sie
                          przyjemność.
                          Z drugiej strony zgadzam się, iż brak seksu, nawet bardzo doskonale
                          uzasadniony, wpływa na rozluźnienie więzi. Bo tak po prostu jest i
                          już. Ale to nie oznacza, że sie kobitka ma "zmobilizować", bo sie
                          chłopu należy, a jak nie to on sobie poszuka innej, bo co on poradzi
                          na to ze mysli fiutem.
                          Ale myślę, że warto uczynić wysiłek i znaleźc jakiś wspólny sposób
                          na zaspokajanie potrzeb seksualnych, który będzie do zaakceptowania
                          dla każdej ze stron. I w tym kontekscie mozna powiedzieć -dziewczyno
                          do roboty! Pokombinuj, pogadajcie o tym, poanalizuj - może jest
                          jakaś forma seksu czy choćby cielesnej bliskości, która ci sprawi
                          przyjemność? Oczywiście, można też leżeć i jęczeć i liczyć na to, że
                          on zrozumie. Ale życie uczy, że to niesie ze ssobą pewne ryzyko. I
                          to nie zawsze tylko dlatego że facet to kawał ch*ja i reszta chama.
                          Pozdrawiam
    • kicia031 Uwilebiam sex 07.03.08, 10:57
      Chcialam wam powiedziec, ze uwielbiam sex - w ciazy, w pologu,
      miedzy ciazami, w kazdych innych okolicznosciach. Brak sexu bylby
      dla mnie powowdem do odejscia z relacji.

      Ale sorki - gdyby moj partner oczekiwal, ze ja z obowiazku posluze
      za materac, BO ON CHCE, to chyba by mi sie odechcialo. Dlatego, mimo
      ze sex jest dla mnie swazny, to nie zmuszam mojego partnera wtedy,
      kiedy ja mam ochote, by on ja rowniez mial.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka