nordica84
26.07.09, 21:50
Troche wkurzaja mnie moi rodzice. Ich lekkomyslne podejscie do zycia i brak
szacunku dla cudzych pieniedzy :( Tym razem moich. Od kiedy pamietam cale
zycie borykalam sie z syndromem dziecka rodzicow wiecznie zadluzonych. Owszem
zdarzaly sie momenty, kiedy bylo dobrze, ale moi rodzice niejako nalogowo
pakowali sie w kolejne dlugi. Na ubrania zarabialam sama, na kosmetyki takze.
Tylko kilka razy w zyciu zdarzylo mi sie brac pieniadze od rodzicow na spodnie
czy bluzke. Praktycznie od 13 roku zycia sama fundowalam sobie wszelkie
podstawowe potrzeby. Oczywiscie nie pisze tego, aby narzekac, a po to, zeby
podkreslic moja terazniejsza sytuacje. Zyciowe turbulencje doprowadzily moich
rodzicow do totalnego splukania i rozwodu. Nagle okazalo sie, ze albo bede
miala 10 000 zl albo moim rodzicom grozi eksmisja. Mialam te pieniadze,
wspolnie zaoszczedzone razem z N. Pieniadze te mialy swoje przeznaczenie.
Jednak wiadomo, mieszkanie, potrzeba nadrzedna, trzeba pomoc. Oczywiscie od
razu padly wszelkie zapewnienia, ze zwrot otrzymamy. No i na tym historia
mialaby swoj koniec. Moj ojciec odszedl w koncu do kochanki, a mama sama z
depresja w rozpoznaniu zostala sama. Jej przyjaciolka stala sie karta
kredytowa i moje ciezko zarabiane pieniadze. Mimo, ze dzielilo nas 400 km
przyjezdzalam do niej, placilam jej czynsze, oraz...przelewalam jej pieniadze
na konto, by stworzyc sztuczny ruch na karcie kredytowej. Z poczatku oddawala
kazdy przelew co do grosza w ciagu tygodnia. Jednak przekonana chyba o tym, ze
jestem studnia pieniedzy coraz czesciej sie spozniala. Az ktoregos razu
przelala 1000zl mniej. No dobrze, pomyslalam, odda. Potem byla kolejna
pozyczka w wysokosci 250zl...Nie jestem kopalnia pieniedzy. Oczekuje dziecka.
Razem z N. mamy plany, chcemy budowac dom. Potrzebujemy pieniedzy. Mama 2
miesiace temu znalazla w koncu zajecie, platne 3500zl na reke. Oczywiscie od
razu zapewniala, ze ona zacznie placic za swoje mieszkanie, ze odda dlugi.
Mija drugi miesiac a ja bylo stac na 450zl zwrotu gdzie umawialysmy sie na
wiecej i juz te pieniadze byly rozplanowane :( Za jej mieszkanie zaplacilismy
my. Kolejny raz. Teraz musimy znowu wszystko od nowa rozplanowac.
Nie jestem sepem. To w koncu moi rodzice. Utrzymywali mnie cale zycie. Ale
prawde mowiac nie bylam gotowa zeby na starcie w wieku 24 lat fundowac im
takie pozyczki. Liczylam, ze rozumieja moje podejscie i to, ze to rowniez
ciezko zarobione pieniadze mojego N. poszly na ich dlugi. Zaznacze, ze moj
ojciec, kiedy odchodzil do kochanki zabral nasz sprzet komputerowy. Nie
godzilam sie na to. Ale on zaznaczyl, ze dzieki temu szybciej odda pieniadze.
Oczywiscie od 2 lat nie zobaczylam nawet zlotowki :(
Czy mam prawo sie wkurzac? Czy jezeli dzwoni do mnie mama i mowi, ze rozumie,
ze odda, ze to niezdrowa sytuacja, ze corka utrzymuje rodzicow. Mimo takich
zapewnien po dwoch latach dostalam 450zl? Mama potrafi dzwonic i chwalic sie,
ze kupila bluzke, jakies perfumy. Przykro mi, ze budza sie we mnie tak skrajne
uczucia. Z jednej strony milosc do mamy, a z drugiej zlosc, ze dalam sie
nabrac :( Moze po prostu jestem zlym czlowiekiem :(