Dodaj do ulubionych

Czy mam prawo sie zloscic...?

26.07.09, 21:50
Troche wkurzaja mnie moi rodzice. Ich lekkomyslne podejscie do zycia i brak
szacunku dla cudzych pieniedzy :( Tym razem moich. Od kiedy pamietam cale
zycie borykalam sie z syndromem dziecka rodzicow wiecznie zadluzonych. Owszem
zdarzaly sie momenty, kiedy bylo dobrze, ale moi rodzice niejako nalogowo
pakowali sie w kolejne dlugi. Na ubrania zarabialam sama, na kosmetyki takze.
Tylko kilka razy w zyciu zdarzylo mi sie brac pieniadze od rodzicow na spodnie
czy bluzke. Praktycznie od 13 roku zycia sama fundowalam sobie wszelkie
podstawowe potrzeby. Oczywiscie nie pisze tego, aby narzekac, a po to, zeby
podkreslic moja terazniejsza sytuacje. Zyciowe turbulencje doprowadzily moich
rodzicow do totalnego splukania i rozwodu. Nagle okazalo sie, ze albo bede
miala 10 000 zl albo moim rodzicom grozi eksmisja. Mialam te pieniadze,
wspolnie zaoszczedzone razem z N. Pieniadze te mialy swoje przeznaczenie.
Jednak wiadomo, mieszkanie, potrzeba nadrzedna, trzeba pomoc. Oczywiscie od
razu padly wszelkie zapewnienia, ze zwrot otrzymamy. No i na tym historia
mialaby swoj koniec. Moj ojciec odszedl w koncu do kochanki, a mama sama z
depresja w rozpoznaniu zostala sama. Jej przyjaciolka stala sie karta
kredytowa i moje ciezko zarabiane pieniadze. Mimo, ze dzielilo nas 400 km
przyjezdzalam do niej, placilam jej czynsze, oraz...przelewalam jej pieniadze
na konto, by stworzyc sztuczny ruch na karcie kredytowej. Z poczatku oddawala
kazdy przelew co do grosza w ciagu tygodnia. Jednak przekonana chyba o tym, ze
jestem studnia pieniedzy coraz czesciej sie spozniala. Az ktoregos razu
przelala 1000zl mniej. No dobrze, pomyslalam, odda. Potem byla kolejna
pozyczka w wysokosci 250zl...Nie jestem kopalnia pieniedzy. Oczekuje dziecka.
Razem z N. mamy plany, chcemy budowac dom. Potrzebujemy pieniedzy. Mama 2
miesiace temu znalazla w koncu zajecie, platne 3500zl na reke. Oczywiscie od
razu zapewniala, ze ona zacznie placic za swoje mieszkanie, ze odda dlugi.
Mija drugi miesiac a ja bylo stac na 450zl zwrotu gdzie umawialysmy sie na
wiecej i juz te pieniadze byly rozplanowane :( Za jej mieszkanie zaplacilismy
my. Kolejny raz. Teraz musimy znowu wszystko od nowa rozplanowac.
Nie jestem sepem. To w koncu moi rodzice. Utrzymywali mnie cale zycie. Ale
prawde mowiac nie bylam gotowa zeby na starcie w wieku 24 lat fundowac im
takie pozyczki. Liczylam, ze rozumieja moje podejscie i to, ze to rowniez
ciezko zarobione pieniadze mojego N. poszly na ich dlugi. Zaznacze, ze moj
ojciec, kiedy odchodzil do kochanki zabral nasz sprzet komputerowy. Nie
godzilam sie na to. Ale on zaznaczyl, ze dzieki temu szybciej odda pieniadze.
Oczywiscie od 2 lat nie zobaczylam nawet zlotowki :(
Czy mam prawo sie wkurzac? Czy jezeli dzwoni do mnie mama i mowi, ze rozumie,
ze odda, ze to niezdrowa sytuacja, ze corka utrzymuje rodzicow. Mimo takich
zapewnien po dwoch latach dostalam 450zl? Mama potrafi dzwonic i chwalic sie,
ze kupila bluzke, jakies perfumy. Przykro mi, ze budza sie we mnie tak skrajne
uczucia. Z jednej strony milosc do mamy, a z drugiej zlosc, ze dalam sie
nabrac :( Moze po prostu jestem zlym czlowiekiem :(
Obserwuj wątek
    • krzysztof-lis Re: Czy mam prawo sie zloscic...? 26.07.09, 22:07
      > Czy mam prawo sie wkurzac?

      Masz.

      Przestań sponsorować matkę.

      A jeśli koniecznie chcesz ją dalej sponsorować, rozliczaj ją z każdej złotówki,
      której Ci nie oddaje.
    • triss_merigold6 Re: Czy mam prawo sie zloscic...? 26.07.09, 22:11
      Brednie. Przestań sie okłamywać, że Cie utrzymywali skoro byli
      wiecznie zadlużeni i od 13 roku życia zarabialaś na siebie. BTW
      utrzymywanie dziecka było ich ustawowym obowiązkiem a nie łaską.
      Pani matka zarabia, jej długi to jej problemy. Masz myśleć o swoim
      dziecku. Panią matke eksmitują za długi? Shit happens, dorosła jest,
      w przytułku tez można żyć.
      Powiem Ci tak, jakby mój chłop przeznaczył MOJĄ KASĘ na spłatę długu
      swoich starych to dostałyby natychmiastowego kopa z mojego życia.
      • verdana Re: Czy mam prawo sie zloscic...? 26.07.09, 22:47
        Rodzice w sposob wrecz skandaliczny Cie NIE utrzymywali. 13-latka
        nie pownna byc zmuszona do zarabiania na wlasne ubranie.
        Powinnaś powiedzieć matce, ze koniec - ze teraz potrzebujesz
        pieniędzy, bo oczekujesz dziecka i nie jesteś w stanie dawac jej
        wiecej pieniedzy. Nie bedziesz jej też , niestety, pozyczać, bo nie
        oddaje, a teraz dla Ciebie kazdy grosz się liczy.
        I nie dawaj wiecej ani grosza, niezaleznie od tego, jak dramatyczna
        będzie sytuacja - a na pewno bedziesz oklinana i zawiadamiana, ze
        przez Ciebie matka się zabije, straci mieszkanie itd. Jesli tego nie
        zrobisz - ucierpi Twoje dziecko, bo pieniadze dla niego przeznaczone
        jego babcia wyda na perfumy.
    • wanioliowa Re: Czy mam prawo sie zloscic...? 26.07.09, 22:47
      złościć? zawsze masz prawo. Ale nie korzystałabym z niego i zafundowała sobie
      święty spokój w postaci nie dawania swoim rodzicom ani złotówki.

      ustaliłabym wartość spłaty w postaci stałego zlecenia z banku. zlecenie powinno
      pojawiać się na twoim koncie co miesiąc w tej samej postaci - wtedy nie będziesz
      zaskakiwana niespodziankami.

      I pamiętaj że wobec rodziców dzieci również mają obowiązek alimentacyjny,
      dlatego czym prędzej uprzątnij ten burdel i niech matka zacznie sama o siebie
      dbać bo to co wyprawia to jest przesada.

      Wisi ci kupę kasy i chwali perfumami? To jest bezczelność i uwaząm ze za takie
      zagrywki nie należy się litość nawet jeśli to mama.

    • marzeka1 Re: Czy mam prawo sie zloscic...? 26.07.09, 23:14
      "Moze po prostu jestem zlym czlowiekiem :( "- nie jesteś wykorzystywanym przez
      rodziców, a szczególnie matkę człowiekiem. Na dodatek traktowana jesteś jak
      głupi jeleń, który zapłaci, bo kocha się mamunię. A prawda jest taka, że masz
      własną rodzinę,oczekujesz dziecka i wybacz, ale oprócz wkurzania jak mantrę
      powinnaś opanować tekst: nie pożyczę, bo tych pieniędzy potrzebujemy/potrzebuje
      dziecko. I koniec. A tak dajesz się złapać na biadolenie, płacisz i wkurzasz się.

      Poza tym, wkurzyłabym się na partnera, gdyby oddał odłożone wspólne pieniądze na
      spłatę długów rodziców. Wkurzyłabym się bardzo.
    • bas-122 Re: Czy mam prawo sie zloscic...? 27.07.09, 06:44
      Mam nadzieję,że dofinansowując rodziców, zadbałaś o to, by mieć
      potwierdzenie czarno na białym łożonych na nich kwot, pożyczanych
      pieniędzy i płaconych rachunków, oddanego ojcu komputera. Jeśli nie,
      torzeczywiście możesz sięzłościć, ale sama na siebie.
      A co na to Twój facet? Jak on widzi całą sytuację?
      • fabryka.lodow.napatyku Re: Czy mam prawo sie zloscic...? 27.07.09, 07:12
        no wlasnie, jak Twoj facet godzi sie na cos takiego?
        od teraz: przykro mi mamo, nie mam ani zlotowki, a wrecz potrzebuje na to i na to
        i co tydzien telefon, kiedy Ci odda kase, bo musisz miec juz teraz
    • alexxa6 Re: Czy mam prawo sie zloscic...? 27.07.09, 07:29
      Pomijając te wszystkie inne skandaliczne zachowania rodziców,ale jesteś też sama
      winna takiej sytuacji, odkąd stałaś się dorosła i całkowicie niezależna.To ,że
      pomagałaś rodzicom w bardzo trudnych chwilach to tylko dobrze o Tobie świadczy
      ale od jakiegoś czasu dajesz świadomie na sobie pasożytować i wykorzystywać
      finansowo.Relacja jest taka: Ten kto wykorzystuje i ten kto pozwala się
      wykorzystywać.Wszystko ma swoje granice, Ty wiesz że matka/rodzice już dawno ją
      przekroczyli ale masz w tym swój udział.Gdybyś w odpowiedniej chwili zakręciła
      kurek z kasą, matka musiałaby sama zatroszczyć się o własne finanse, bo nie
      miałaby innego wyjścia.Ty jej to pasożytnictwo ułatwiłaś. Złościć się i mieć za
      złe, nic Ci nie da, trzeba być konsekwentnym i nauczyć się odmawiać. Masz do
      tego pełne prawo.
      • nordica84 Re: Czy mam prawo sie zloscic...? 27.07.09, 11:30
        Macie racje...sama sobie jestem winna, ze w odpowiednim momencie nie
        powiedzialam stop. Wczoraj bylam bardzo zbulwersowana wysokoscia zwrotu. Ale
        dzisiaj juz troche podbudowana postanowilam napisac do rodzicow maila z
        dokladnym wyliczeniem.
        Co na to moj narzeczony? Na samym poczatku sam zaproponowal, zeby pozyczyc te
        pieniadze i naprawde obydwoje wierzylismy w rychly zwrot. A teraz? Wole go nie
        pytac. Wiem, ze nie podoba mu sie taki stan rzeczy.
        Rachunki jakie posiadam na te wszystkie pozyczki to blankiet wplaty do
        mieszkaniowki. To sa rowniez imienne przelewy bankowe, wiec tutaj raczej nie
        widze problemu.
        Ostatnimi silami wierze w to, ze moi rodzice sie opamietaja. Obydwoje maja teraz
        prace, obydwoje niezle zarabiaja. Zaczne mowic: "nie". Niestety tak jak mowicie
        pewne granice zostaly przekroczone. Tylko ja sie borykalam z tym, ze przeciez to
        rodzice i trzeba pomoc. Tak nalezy, ale do pewnego momentu. Jezeli ten moment
        przedluza sie w czasie, to wypada powiedziec: "stop". Dziekuje za wszystkie
        wypowiedzi. Dzieki nim powitalam dziesiejszy dzien podbudowana i zdecydowana...
        • annb Re: Czy mam prawo sie zloscic...? 27.07.09, 12:23
          Twój narzeczony na poczatku zaproponował pozyczkę bo mierzył twoich
          rodziców swoją miarką-czyli podszedł jak do normalnych ludzi a nie
          do pasozytów czy pijaw
          teraz wie z kim ma do czynienia.
          tak, to są twoi rodzice, wiec jak im kiedyś tam na leki zabraknie to
          weźmiesz od nich receptę i im te leki do domu przyniesiesz.
          Ale pieniędzy do reki nie dawaj.
        • marzeka1 Re: Czy mam prawo sie zloscic...? 27.07.09, 14:05
          "Ostatnimi silami wierze w to, ze moi rodzice sie opamietaja. Obydwoje maja teraz
          prace, obydwoje niezle zarabiaja. Zaczne mowic: "nie". Niestety tak jak mowicie
          pewne granice zostaly przekroczone. Tylko ja sie borykalam z tym, ze przeciez to
          rodzice i trzeba pomoc."

          - pewnie nie opamiętają się, bo mają w tobie jelenia, który daje, przykre, ale
          prawdziwe. Musisz zakręcić kasę i tyle, bo pracę mają, zarabiają, a jak już
          gospodarują, to ich sprawa. Nie widzisz różnicy miedzy pomóc rodzicom, a dać się
          doić przez dłuższy czas??????
    • tygodniowka Re: Czy mam prawo sie zloscic...? 27.07.09, 19:05
      Nordica,

      zeskanuj/zrób screeny dowodów wpłat. wyślij rodzicom pocztą, wraz z podaną datą
      - do tego a tego dnia oczekujesz spłaty długu.

      Twoi rodzice nie zachowują się jak rodzice - nie utrzymywali ciebie w takim
      wymiarze, w jakim powinni, a teraz matka świadomie i bezczelnie wyciąga od
      ciebie kasę niczym z dojnej krowy, zaś tatuś nie kwapi się z oddaniem pożyczki.
      Skoro nie postępują jak rodzice, potraktuj ich zgodnie z ich statusem - a ich
      status to DŁUŻNICY.

      kto ma miękkie serce, musi mieć twardą dupę. smutne, ale prawdziwe.
      • verdana Re: Czy mam prawo sie zloscic...? 27.07.09, 21:42
        Widze w całej sytuacji jeden plus, ale za to duzy - Twoj narzeczony
        wydaje się być bardzo dobrym czlowiekiem.
        • triss_merigold6 Re: Czy mam prawo sie zloscic...? 27.07.09, 21:58
          Ja bym powiedziała, że pierwszy naiwny bez instynktu
          samozachowawczego. Znając przeszłość rodzinną swojej partnerki
          powinien był w krótkich żołnierskich słowach zażądać zaprzestania
          finansowania pasożytów pod rygorem zakończenia związku.
          • krzysztof-lis Re: Czy mam prawo sie zloscic...? 27.07.09, 22:29
            Kiedy? Jeśli ona robi te przelewy w tajemnicy (a na to wygląda), nie ma żadnych
            szans by cokolwiek powiedzieć.
            • triss_merigold6 Re: Czy mam prawo sie zloscic...? 27.07.09, 22:34
              On dał pieniądze na spłatę któregos tam długu, sam zaproponował -
              tak pisze autorka. Ślepy jest? On dochód X, ona dochód Y, razem
              powinno być Z a jest znacznie mniej. Sorry to nie kasa na tic taki
              tylko opłacanie mamuni czynszu i rachunków, trudno nie zuważyć
              ubytku. Chyba, że jest Kulczykiem ale nie sądze.
              • krzysztof-lis Re: Czy mam prawo sie zloscic...? 27.07.09, 22:40
                > On dał pieniądze na spłatę któregos tam długu, sam zaproponował -
                > tak pisze autorka. Ślepy jest?

                Wystarczy, że mają oddzielne konta i poza wykładaniem pieniędzy na utrzymanie
                domu i inne wspólne wydatki nie wnikają w to, co dzieje się z resztą pieniędzy.
                • nordica84 Re: Czy mam prawo sie zloscic...? 28.07.09, 12:46
                  Udalo sie czesciowo rozwiazac sprawe...Zostal nam przekzany samochod. Formalnie
                  jest juz nasz. Jego wartosc to 6-7 tys.zl..do splaty zostalo okolo 4000. Juz
                  mniej niz wiecej. Ciesze sie z takiego obortu sprawy.
                  Nie atakujcie mnie prosze. Zadnych przelewow nie robie w tajemnicy. Mamy wspolna
                  kase, wspolne konta i zadnych tajemnic. Owszem, moj N. jest wspanialym
                  czlowiekiem. Jego samotna Mama tez moze zawsze na nas liczyc. Nie jestesmy
                  jeleniami, ktore sypia kasa na lewo i prawo. Pozyczylismy odlozone pieniadze i
                  wplacilismy po drodze kilka czynszow. Na wszystko mamy rachunki i nic nie
                  zostanie niezaplacone. Wkurza mnie tylko fakt rozpietosci tego w czasie. No i
                  nieslownosci co do wysokosci miesiecznej splaty.
                  A co do zachowania moich rodzicow, keidy bylam mlodsza..? Wiecie, nauczylo mnie
                  to zaradnosci. Nie mialam problemow, tak jak niektore moje kolezanki studiowac,
                  pracowac i otrzymywac stypendium naukowe. Nie siedzialam na dupie i nie czekalam
                  az mi sypna na cukierki. Sama potrafilam zarobic szybciej. Zbieralam truskawki,
                  kilka lat opiekowalam sie dzieckiem, stalam na promocjach. I wbrew pozorom nigdy
                  nie narzekalam. Stac mnie bylo na piwo na imprezie czy nowa bluzke. I naprawde
                  mialam wielka satysfakcje wiedzac, ze nie ciagne z portfela rodzicow. Owszem,
                  gdybym poprosila to zbieraliby dla mnie np na spodnie, pieniadze nawet i
                  miesiac, bylebym je miala. Ale po co, skoro mam 2 zdrowe rece i sprawna glowe.
                  Dlatego podkreslam jeszcze raz...Wkurzaja mnie, bo rozciaga sie to
                  niemilosiernie. Nie obawiam sie, ze mnie oszukaja. Dziekuje za wszystkie wypowiedzi.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka