Dodaj do ulubionych

Decyzja...

21.10.05, 12:54
Mam w tym momencie bardzo ważna decyzje do podjęcia, nie wiem co mam
zrobić ,bo kazdy mowi mi co innego i dodaje ,ze sama musze sie zdecydowac
(nie chodzi tu o decyje typu ,wybrac tego faceta czy innego albo kolor
ubrania ).Chodzi o cos bardzo waznego w moim zyciu ,na co moj ojciec sie nie
zgadza(jestem juz dorosla ,ale caly czas zalezna finansowo od rodzicow -
studentka)powinnam byc egoistka i zrobic co ja uwazam za sluszne czy sluchac
(pewnie juz do konca zycia)taty i jego rad?Jak mieliscie wazne decyzje do
podjecia w zyciu to czy latwo bylo wam sie zdecydowac ,a potem czuliscie ,ze
to jest naprawde sluszne?Czy mam sluchac siebie czy innych?
Obserwuj wątek
    • rachela180 Re: Decyzja... 21.10.05, 13:04
      Serca słuchaj. I własnego rozumu.
      • lublinianka2 Re: Decyzja... 21.10.05, 13:12
        To nie takie proste ,bo nie wiem czy jak posłucham serca to będzie dla mnie
        dobre.Skad mam wiedzieć które wybory są dobre a które złe?!Wiem ,ze powinnam
        słuchać serca ,ale pewne decyzje trzeba brac z dobrodziejstwem inwentarza i
        liczyc na negatywne skutki...
        • asiulka81 Re: Decyzja... 21.10.05, 13:13
          serce zwykle wyklucza rozum i na odwrót :)
        • rachela180 Re: Decyzja... 21.10.05, 13:13
          A o jaka decyzje chodzi?
          • lublinianka2 Re: Decyzja... 21.10.05, 13:19
            Chce wyjechać odwiedzić kogoś kto mieszka dosyć daleko .Nie będzie mnie kilka
            dni , nie zawale studiow .Ojciec boi sie ,ze zostane ,mimo ,ze mu powtarzam ,ze
            nie .Dostalam zaproszenie od kogos bardzo waznego dla mnie ,a moj ojciec
            uwaza ,ze to swiadczy o tym ,ze ktos mnie nie bedzie szanowal ,skoro zaprasza
            mnie ,a ja sie od razu godze.Ale to nie tak ,bo myslalam na tym dlugo ,pozatym
            mam na to ochote, nie krzywdze nikogo ,nie pieprze sobie zycia ,wszystko jest
            ok.Problem tkwi w tym ,ze moj wyjazd (tzn. moja decyjza)moze sie potem wiazac z
            brakiem pomocy w przyszlosci od mojego ojca. Takze finansowej.co robic?...
            • rachela180 Re: Decyzja... 21.10.05, 13:23
              Nie rozumiem. Chcesz wyjechac na kilka dni i twój ojciec z tego powodu ma
              przestac ci pomagać?! Absurd jakiś
              • lublinianka2 Re: Decyzja... 21.10.05, 13:28
                Dokładnie tak ,bo nie chce wyjechać gdzies do Polski ,ale na inny kontynent i
                nie do cioci ani wujka ,ale to chlopaka. A on tego zwiazku nie akceptuje.
                Powiedzial ,ze jesli pojade to musze liczyc sie z konsekwencjami mojej
                decyzji,czyli znajac go ,wiec co to znaczy: "Zrobisz co chcesz, ale nie licz na
                mnie wiecej ,skoro nie chcesz posluchac moich "dobrych" rad".Chyba troche mniej
                absurdalne.
                • rachela180 Re: Decyzja... 21.10.05, 13:42
                  Oj, to mamy poważniejszy problem niż tylko zakaz wyjazdu :(

                  Lublinianko, to Twój facet, Twoje zycie. Nie można ci tak po prostu zabronic
                  spotkania z chłopakiem. Nie rozumiem... gdybyś wyjechała do koleżanki na parę
                  dni do Australii to by nie protestował?! Jesteś dorosłą dziewczyną. Nikomu nie
                  zrobisz krzywdy.

                  Ale z drugiej strony rozumiem. Sama miałam taki problem - rozwiązanie było
                  radykalne. Podzałało :)

                  na razie zrób tak: usiądź z ojcem i pogadaj z nim - na spokojnie, bez nerwów.
                  Powiedz, że nie ma nic złego w Twoim wyjeździe. Wytłumacz, że rozumiesz jego
                  obawy, ale są bezzasadne.

                  Jeśli nie podziała... cóż. Wybierzesz to, co dla ciebie najważniejsze. Nie
                  będziesz do końca życia słuchać dobrych rad tatusia, bo NIGDY się nie
                  usamodzielnisz.
                  • lublinianka2 Re: Decyzja... 21.10.05, 13:48
                    Mysle ,ze jeszcze musze sie naprawde gleboko zastanowic ,ale w kazdym razie
                    dziekuje za pomoc.:)
                    • rachela180 Re: Decyzja... 21.10.05, 13:58
                      Po prostu nie daj sobą rządzić. Jak będziesz chciała wyjść za mąż tatuś też
                      powie nie? A jak będziesz chciała urodzic dziecko - tatuś zaciągnie cię na
                      skrobankę, bo on tak chce? A jak będziesz chciała ufarbowac włosy na zielono,
                      to tatuś wyrzuci cię z domu?

                      Zaczyna się od pie..tów, a kończy na decyzjach życiowych.
    • margie Re: Decyzja... 21.10.05, 13:14
      siebie. W koncu to twoje zycie. Lrpiej zalowac wlasnych bledow, niz miec
      pretensje do innych ze ci zycie spaprali i zyjesz nie tak jak chcialas, czyli w
      sumie nieszczxesliwie.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka