hummer
11.10.09, 22:19
Prosty lud się wziął za prawicę? Oj cienko widzę, jak w Polsce proboszczów już wywożą na taczkach spod Ołtarza.
Parafianie z Parciaków na Mazowszu wywlekli dziś z kościoła swego proboszcza, który właśnie odprawiał niedzielną mszę - donosi jeden z alertowiczów. Później wymienili w świątyni zamki.
Dalej można przeczytać.
Inne zarzuty? "Był przypadek, kiedy ksiądz spał, a ministranci sami rozdawali komunię", "Zdarza się, że odmawia przyjścia po ciało zmarłego, albo nie chce udzielić sakramentu", "Nic w parafii nie robi, nie remontuje kościoła, zaraz się rozleci. Pieniądze bierze chyba dla siebie. Składaliśmy się na dywany, to zabrał je na plebanię, składaliśmy się na ogrzewanie, do tej pory jest zimno w kościele. Kiedyś na tacę jak za mało dano, to proboszcz wyrzucił wszystkie pieniądze z tacy przy wiernych" itp. itd.
Po sprawie katechetki parafianie nie wytrzymali. Zwrócili się o pomoc do biskupa łomżyńskiego, ale ten ich nie przyjął, mimo że prosili o to - jak twierdzą - kilkanaście razy. - Nikt nie chciał z nami rozmawiać, a po kilkunastu próbach, gdy tylko mówiliśmy, że dzwonimy z Parciak to po prostu odkładano słuchawkę. Tak kuria traktuje wiernych - opowiada "Tygodnikowi Ostrołęckiemu" pani Monika.
Dlatego w dziś ok. 200 parafian przyszło do kościoła i wyjęło z drzwi klamki, by uniemożliwić księdzu wejście do środka. Ten ich jednak ubiegł - przyszedł do świątyni kilka godzin wcześniej. "Kilku mężczyzn weszło do środka i biorąc proboszcza pod ręce, poprosili aby wyszedł spod ołtarza. Poprosili również o wydanie kluczy do kościoła" - czytamy w Tygodniku Ostrołęckim". Jak mówią, wstyd im, że musieli to zrobić, by ktoś zwrócił uwagę na ich problemy z proboszczem.
A co na to biskup? Pewnie ma jakąś mądrą radę. Że to tylko człowiek, i tak się nie godzi...
--
"Żaden wiatr nie jest dobry dla okrętu, który nie zna portu swego przeznaczenia."
Konfucjusz