grand_bleu
15.10.09, 20:39
rzecz o wybaczaniu...
wyborcza.pl/1,102107,7096439,Rozliczanie_Polanskiego_dzis__to_karanie_innego_czlowieka.html
Własnie przeczytałam tekst Ewy Milewisz napisany w obronie
Polańskiego i jestem zdumiona.
Jestem zdumiona nie faktem, że pani Milewicz broni Polańskiego, co
jej sposobem myślenia i użytej argumentacji.
"Minęło 1/3 wieku odkąd Roman Polański zapragnął pobawić się
seksualnie z trzynastoletnią dziewczynką. Z dzieckiem. Rozliczenie
tego przestępstwa ma nastąpić teraz.
Po tak długim czasie sprawiedliwość jest wymierzana innemu
człowiekowi niż ten, który wykorzystał bezradność tamtej
dziewczynki. Z tego co widać, nie ma tamtego Polańskiego." -
pisze pani M.
"Ktoś donosił w PRL na przyjaciół, współpracowników, sąsiadów?
Paskudnie. Ale może sam się za to zganił? Ukarał, pamiętając o
zdradzie? Może dziś jest innym człowiekiem?" - byłych
współpracowników już też nie ma, dziś są innymi ludzmi, sugeruje
pani M.
Inaczej jest w przypadku Piotra Farfała - "Gdyby w polityce
trzymał się centrum, gdyby był nastawiony w życiu publicznym na
kompromis, dogadywanie się, gdyby hołubił wolność swoich
dziennikarzy rozliczanie go za przeszłość, od której minęło
prawie pół jego życia - (jego rozliczanie - dop. mój) nie miałoby
sensu."
Co to znaczy "trzymał sie centrum"? I dlaczego od pogladów
politycznych/przynależności partyjnej, ma zależeć fakt ewentualnego
rozliczenia? Czy pan F. popełnił przestepstwo? Kto decyduje o tym,
jakich ludzi w Polsce i z jakich "świństw"* będzie się rozliczać?
Pani Milewicz? Dzennikarze Gazety Wyborczej? KTO?
*mocno negatywnie wartościujące słowo "świństwo" padło tylko w
odniesieniu do młodzieńczej działalności pana Farfała, byli
donosiciele zachowali sie "paskudnie", a pan Polański tylko
się "zabawił". Pani Milewicz gratuluję relatywizmu.