Wklejam też tutaj:
wiadomosci.gazeta.pl/Wiadomosci/1,97659,7252133,Swieza_krew_prosi_o_pomoc.html
Przeczytałam ten artykuł i, wiecie co, zrobiło mi się autentycznie niedobrze

Wydawało mi się, że mam dość liberalne poglądy na aborcję, ale jak czytam o
kobiecie, której małżeństwo jest "w stanie rozkładu", a która mimo to dalej
współżyje z mężem bez zabezpieczenia, zachodzi w ciążę z 4. dzieckiem i chce
ją usunąć, bo tak surowo ją los pokarał..., autentycznie trafia mnie szlag.
Żałują sobie 20 zł miesięcznie na pigułki (można je mieć za 10-12 zł, ale to
już całkiem szczegół), a potem lamentują na cały internet, skąd wytrzasnąć 2
kawałki na zabieg u ginekologa albo jak szybko z Holandii sprowadzić leki
wczesnoporonne. Wiecie co