maria421 08.06.12, 08:47 www.gazeta.pl/0,0.html?utm_source=czapeczka&utm_medium=AutopromoCzp&utm_campaign=a_logoczapa Wlasciwie- czemu nie? Propagowanie sukcesu lepiej wplywa na ludzi niz wieczne narzekanie. Odpowiedz Link Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
astra18 Re: Propaganda sukcesu 08.06.12, 08:57 maria421 napisała: > www.gazeta.pl/0,0.html?utm_source=czapeczka&utm_medium=AutopromoCzp&utm_campaign=a_logoczapa > Wlasciwie- czemu nie? > Propagowanie sukcesu lepiej wplywa na ludzi niz wieczne narzekanie. Brakuje tu jeszcze metod Kaszpirowskiego i wmówienie niektórym o rzekomym sukcesie pójdzie jak po maśle:) Astra Odpowiedz Link
maria421 Re: Propaganda sukcesu 08.06.12, 09:21 Astro, a Ty nie sadzisz ze to jednak jest sukces, ze mamy nowe autostrady, dworce, lotniska (o stadionach nie wspomne,bo wiem ze jestes przeciwna) , nie sadzisz ze mozna sie cieszyc ze Polska nowoczesnieje? Ja pamietam moja pierwsza podroz do Polski , bylo to w roku 1991, po 9 letniej nieobecnosci. Pamietem Polske szara, biedna, odrapana, z dziurawymi ulicami i smutnymi, zmeczonymi ludzmi. I widze jaka Polska jest teraz. Oczywiscie, duzo jeszcze brakuje, duzo jeszcze jest do zrobienia, ale widzac ile juz zrobiono wierze ze jeszcze wiecej sie zrobi. Odpowiedz Link
jureek Re: Propaganda sukcesu 08.06.12, 10:03 Mamy się cieszyć, że trzeba aż Euro 2012, żeby zrobić to, co normalnie powinno zostać zrobione? Poza tym to straszne zadęcie, wciskanie Euro gdzie się da, paraliżowanie centrów miast z powodu Euro, to wszechobecne "zastaw się, a postaw się" - nie cieszy mnie to wcale. Gdyby to Euro wyglądało tak jak 4 lata temu, gdy w Wiedniu tylko w okolicach stadionu było widać, że jest Euro, a reszta miasta żyła normalnie, wtedy bym się cieszył, że w Polsce dokonał się skok cywilizacyjny. Jura Odpowiedz Link
maria421 Re: Propaganda sukcesu 08.06.12, 10:18 jureek napisał: > Mamy się cieszyć, że trzeba aż Euro 2012, żeby zrobić to, co normalnie powinno > zostać zrobione? Mamy sie cieszyc ze JEST zrobione. > Poza tym to straszne zadęcie, wciskanie Euro gdzie się da, paraliżowanie centró > w miast z powodu Euro, to wszechobecne "zastaw się, a postaw się" - nie cieszy > mnie to wcale. > Gdyby to Euro wyglądało tak jak 4 lata temu, gdy w Wiedniu tylko w okolicach st > adionu było widać, że jest Euro, a reszta miasta żyła normalnie, wtedy bym się > cieszył, że w Polsce dokonał się skok cywilizacyjny. > Jura Jureek, zapomnij o Euro, pomysl o tym jak wygladala Polska jeszcze 5-10 lat temu i porownaj. Odpowiedz Link
jureek Re: Propaganda sukcesu 08.06.12, 10:19 maria421 napisała: > Jureek, zapomnij o Euro, pomysl o tym jak wygladala Polska jeszcze 5-10 lat tem > u i porownaj. Nie da się zapomnieć, kiedy wszędzie wali to Euro po oczach. Np. tutaj: wroclaw.gazeta.pl/wroclaw/1,80198,11885801,Kibice_beda_sikac_na_oczach_wroclawian__W_fanzonie.html Odpowiedz Link
maria421 Re: Propaganda sukcesu 08.06.12, 10:24 jureek napisał: > Nie da się zapomnieć, kiedy wszędzie wali to Euro po oczach. > Np. tutaj: > wroclaw.gazeta.pl/wroclaw/1,80198,11885801,Kibice_beda_sikac_na_oczach_wroclawian__W_fanzonie.html > He he he... czegos takiego jeszcze nie widzialam :) Ale faceci to maja fajnie, tylu moze naraz, a kobiety musza w kolejce stac :) Odpowiedz Link
maitresse.d.un.francais Wiesz co Mario 08.06.12, 20:02 Pożyj sobie tutaj, przy tutejszych podatkach, opłatach i emeryturach. Zza granicy to sobie możesz się zachwycać. Odpowiedz Link
maria421 Re: Wiesz co Mario 08.06.12, 20:27 maitresse.d.un.francais napisała: > Pożyj sobie tutaj, przy tutejszych podatkach, opłatach i emeryturach. > > Zza granicy to sobie możesz się zachwycać. Kochanico, cala moja rodzina i wielu przyjaciol jest w Polsce, wiem jak sie w Polsce zyje i na ile ludzi stac. Wszyscy maja niezle samochody, niezle wyposazone mieszkania (choc ciasne) , sa niezle ubrani, chetnie podrozuja, chocby autobusem na wczasy do Chorwacji. Na ulicach polskich miast widze, owszem, biednych i zaniedbanych ludzi, ale widze tez ze przeliczne lokale gastronomiczne nie swieca pustka , czyli ludzie maja na to. Do Polski takiej, jaka jest teraz (mowie o Poznaniu, na przyklad) moglabym wrocic. Naprawde widze sie tam, choc nie w jakims starym bloku z wielkiej plyty, ale w jakims nowym budownictwie. Mialybym tylko jeden problem- sluzba zdrowia. Poznalam polski szpitale od srodka w 2008 roku, kiedy przez 3 tygodnie siedzialam przy mojej konajacej Mamie. W tej dziedzinie Polska ma jeszcze bardzo, bardzo duzo do nadrobienia, tak materialnie, jak i mentalnie. Odpowiedz Link
a000000 Re: Wiesz co Mario 08.06.12, 20:50 maria421 napisała: > Do Polski takiej, jaka jest teraz (mowie o Poznaniu, na przyklad) moglabym wrocic. Bo widziałaś FASADĘ, za którą się kryje życie ponad stan, długi i niepewność jutra. > Mialybym tylko jeden problem- sluzba zdrowia. Służby zdrowia dotknęłaś własną ręką. A tak jest w każdej dziedzinie, tylko z zewnątrz tego nie widać. Odpowiedz Link
koelscher Re: Wiesz co Mario 08.06.12, 21:16 Jakies 6 lat temu moj syn - wtedy jeszcze dziecko - zarazil sie salmonela. W Polsce jestesmy na ogol w lasach, daleko od cywilizacji. Wiozlem go w srodku nocy ok. 30 km do prowincjonalnego szpitala, bo balem sie, ze karetka nas nie znajdzie (zajelo mi to najwyzej 15 min. :-) Wiedzieli, ze nie mieszkamy w Polsce, chocby po tablicach, poza tym maly mowi z lekkim akcentem. Mimo to: 1) Zrobiono natychmiast pierwsze badania 2) Nikt nawet nie zapytal, czy i gdzie jestesmy ubezpieczeni 3) Bez pytania zaproponowano nocleg matce w tym samym pokoju 4) Otoczono syna b. troskliwa opieka 5) Gdy przy wypisie po 3 dniach chcialem przekazac "datek" w kopercie (nie jako lapowke, lecz jako wyraz uznania i wdziecznosci, pani lekarka nie udawala wprawdzie zgorszonej, byla jednak - wyraznie - lekko zaskoczona, podzikowala, wyjela "datek" z koperty i wlozyla do puszki "dla wszystkich", ktora dzieli sie na caly zespol (tez pielegniarki). Chcialbym, zeby bylo wiecej takich szpitali (mowie o ludziach, nie o stanie technicznym) - nie tylko w Polsce. k-r a000000 napisała: > Służby zdrowia dotknęłaś własną ręką. A tak jest w każdej dziedzinie, tylko z z > ewnątrz tego nie widać. Odpowiedz Link
a000000 Re: Wiesz co Mario 08.06.12, 23:22 koelscher napisał: > 1) Zrobiono natychmiast pierwsze badania > 2) Nikt nawet nie zapytal, czy i gdzie jestesmy ubezpieczeni > 3) Bez pytania zaproponowano nocleg matce w tym samym pokoju > 4) Otoczono syna b. troskliwa opieka bajka o żelaznym wilku.... Gdzie takie cuda na kiju można oglądać? a poza tym - 6 lat temu niejaki Dorn Ludwik niepokornych w kamasze wysyłał.... więc się bractwo starało.... dziś wyrosły im liberalne piórka - o czym Maria pisała. lekko zaskoczona, podzikowala, wyjela "datek" z koperty > i wlozyla do > puszki "dla wszystkich", ktora dzieli sie na caly zespol wielce do dziwne. Pierwsze słyszę o dzieleniu kasy na cały zespół. To jest nielegalne. Odpowiedz Link
koelscher Re: Wiesz co Mario 08.06.12, 23:29 1) To nie jest bajka, lecz suche fakty w punktach. 2) Chcesz moze powiedziec, ze legalne byloby przyjecie datku do prywatnej kasy, ale podzielenie sie z zespolem juz nie? Troszke dziwna ta twoja wiedza... k-r a000000 napisała: > wielce do dziwne. Pierwsze słyszę o dzieleniu kasy na cały zespół. To jest niel > egalne. Odpowiedz Link
a000000 Re: Wiesz co Mario 08.06.12, 23:55 koelscher napisał: > 1) To nie jest bajka, lecz suche fakty w punktach. ale brzmi jak bajka, zwłaszcza dla kogoś, kto miał do czynienia z leczeniem zamkniętym. > 2) Chcesz moze powiedziec, ze legalne byloby przyjecie datku przyjęcie datku było nielegalne. Zresztą dziś także takie datki są nielegalne. Nielegalna jest także puszka do podziału. Tego nie przewiduje prawo, ze szczególnym uwzględnieniem Urzędu Skarbowego. Fakt, dziwna moja wiedza, która stoi na kolizyjnej drodze z łapówkami. Lekarka wzięła zbiorową łapówkę - to, że się podzieliła z personelem - sprawy nie legalizuje. Odpowiedz Link
koelscher Re: Wiesz co Mario 09.06.12, 00:02 Sadze, ze powinnas twoja wiedze regularnie odswiezac. Wydaje ci sie, ze wiesz, co to jest "lapowka"? Zajrzyj moze tu: sjp.pwn.pl/szukaj/%C5%82ap%C3%B3wka Powiesz mi moze, w jakiej kwestii chcialem pania doktor, z ktora sie wlasnie zegnalem (z duzym prawdopodobienstwem, ze nigdy wiecej jej nie zobacze) "przekupic"? k-r a000000 napisała: > ale brzmi jak bajka, zwłaszcza dla kogoś, kto miał do czynienia z leczeniem zam > kniętym. > > przyjęcie datku było nielegalne. Zresztą dziś także takie datki są nielegalne. > > Nielegalna jest także puszka do podziału. Tego nie przewiduje prawo, ze szczegó > lnym uwzględnieniem Urzędu Skarbowego. > Fakt, dziwna moja wiedza, która stoi na kolizyjnej drodze z łapówkami. Lekarka > wzięła zbiorową łapówkę - to, że się podzieliła z personelem - sprawy nie lega > lizuje. > Odpowiedz Link
jureek Re: Wiesz co Mario 09.06.12, 09:48 koelscher napisał: > Sadze, ze powinnas twoja wiedze regularnie odswiezac. Wydaje ci sie, ze wiesz, > co to jest "lapowka"? Zajrzyj moze tu: > > sjp.pwn.pl/szukaj/%C5%82ap%C3%B3wka > Powiesz mi moze, w jakiej kwestii chcialem pania doktor, z ktora sie wlasnie ze > gnalem (z duzym prawdopodobienstwem, ze nigdy wiecej jej nie zobacze) "przekupi > c"? Według interpretacji Azerki napiwek też byłby łapówką. No i jeszcze to uzasadnienie, że jeśli przepisy czegoś nie przewidują, to jest to zabronione. Ja uważam, że dozwolone jest wszystko, czego przepisy nie zabraniają. Robiłem kiedyś zakupy we wrocławskim supermarkecie i w koszu z przecenionymi rzeczami zobaczyłem płytę Janerki (Fiu fiu to było), więc chociaż miałem już ją, to wrzuciłem do koszyka (nie zaszkodzi druga płyta chociażby do mojego drugiego polskiego domu). Przy kasie okazało się, że kasjerka też jest fanką Janerki i zagadała mnie, gdzie znalazłem tę płytę, bo nawet nie wiedziała, że mają to sklepie. Zapłaciłem więc i wróciłem do sklepu kupić jeszcze jedną płytę. Ustawiłem się do kolejki do tej samej kasy i po zapłaceniu podarowałem tę drugą płytę kasjerce. Wg Azerki popełniłem czyn, którego nie przewidują przepisy i pewnie zarówno mnie jak i kasjerkę powinien na miejscu aresztować agent Tomek z CBA. Jura Odpowiedz Link
maria421 Re: Wiesz co Mario 09.06.12, 10:01 Oczywiscie ze lapowka to jest cos, co sie daje PRZED faktem. To, co sie daje PO fakcie to sa wyrazy wdziecznosci i nikomu nie mozna ich zabronic. Odpowiedz Link
ja.nusz Re: Wiesz co Mario 09.06.12, 10:49 Okazanie wdzięczności jest lekarzowi jest z jednej strony czynem szlachetnym, z drugiej może być niestety podciągnięte pod paragraf "przyjmowania korzyści majątkowej". I niech ktoś się wytłumaczy, że nie jest wielbłądem, jeżeli ktoś postronny zaobserwuje sytuację wrączania koperty i go podkabluje. Dlatego osobom pełniącym funkcje publiczne nie wolno przyjmować NIC - nawet jako wyraz wdzięczności. PS. Pomimo tego prawie każdy lekarz ma pełne szafy "nielegalnych" koniaków i innych mniej lub bardziej szlachetnych trunków. Odpowiedz Link
koelscher Re: Wiesz co Mario 09.06.12, 10:52 Zapewniam Cie, Mistrzu, ze nic "szlachetnego" w tym nie bylo. To byl najzwyklejszy odruch i nic poza tym. k-r ja.nusz napisał: > Okazanie wdzięczności jest lekarzowi jest z jednej strony czynem szlachetnym, z > drugiej może być niestety podciągnięte pod paragraf "przyjmowania korzyści maj > ątkowej". Odpowiedz Link
ja.nusz Re: Wiesz co Mario 09.06.12, 10:57 Odruchowo rozdajesz koperty z kasą? Twój odruch mógłby niestety również zostać potraktowany, jako wrączanie korzyści majątkowej. Odpowiedz Link
koelscher Re: Wiesz co Mario 09.06.12, 11:01 Jesli zgodzisz sie, ze pewne zachowania wywoluja pewne odruchy, to owszem - odruchowo. Zebys sie jednak za bardzo nie troszczyl: potrafie tez odruchowo dac w morde. k-r ja.nusz napisał: > Odruchowo rozdajesz koperty z kasą? > > Twój odruch mógłby niestety również zostać potraktowany, jako wrączanie korzyśc > i majątkowej. Odpowiedz Link
maria421 Re: Wiesz co Mario 09.06.12, 12:09 ja.nusz napisał: > Okazanie wdzięczności jest lekarzowi jest z jednej strony czynem szlachetnym, z > drugiej może być niestety podciągnięte pod paragraf "przyjmowania korzyści maj > ątkowej". > > I niech ktoś się wytłumaczy, że nie jest wielbłądem, jeżeli ktoś postronny zaob > serwuje sytuację wrączania koperty i go podkabluje. > Dlatego osobom pełniącym funkcje publiczne nie wolno przyjmować NIC - nawet jak > o wyraz wdzięczności. > > PS. > Pomimo tego prawie każdy lekarz ma pełne szafy "nielegalnych" koniaków i innych > mniej lub bardziej szlachetnych trunków. W niemieckich szpitalach, na oddzialach polozniczych, swiezoupieczony tatus czesto zanosi tort czy czekoladki do pokoju pielegniarek kiedy odbiera zone z dzieckiem. To jest przyjety zwyczaj, zadna lapowka, pielegniarki skonsumuja wspolnie ciasto czy czekoladki na miejscu i nikt sie takiego poczestunku nie czepia. Wyrazy wdziecznosci w postaci np. kartonu wybornego wina mozna poslac lekarzowi na jego adres domowy. PO wyjsciu ze szpitala, nie przed. Odpowiedz Link
koelscher Re: Wiesz co Mario 09.06.12, 12:16 W niemiecki szpitalach (we wszystkich szpitalach) datki (nie czekoladki) sa rzecza zupelnie normalna - albo dla konkretnej osoby (zwykle pielegniarki), albo do "Kaffeekasse". k-r maria421 napisała: > W niemieckich szpitalach, na oddzialach polozniczych, swiezoupieczony tatus cze > sto zanosi tort czy czekoladki do pokoju pielegniarek kiedy odbiera zone z dzie > ckiem. > To jest przyjety zwyczaj, zadna lapowka, pielegniarki skonsumuja wspolnie ciast > o czy czekoladki na miejscu i nikt sie takiego poczestunku nie czepia. Odpowiedz Link
koelscher Re: Wiesz co Mario 09.06.12, 10:48 PIKNIE !!! :-) :-) :-) k-r jureek napisał: > Według interpretacji Azerki napiwek też byłby łapówką. No i jeszcze to uzasadni > enie, że jeśli przepisy czegoś nie przewidują, to jest to zabronione. Ja uważam > , że dozwolone jest wszystko, czego przepisy nie zabraniają. > Robiłem kiedyś zakupy we wrocławskim supermarkecie i w koszu z przecenionymi rz > eczami zobaczyłem płytę Janerki (Fiu fiu to było), więc chociaż miałem już ją, > to wrzuciłem do koszyka (nie zaszkodzi druga płyta chociażby do mojego drugiego > polskiego domu). Przy kasie okazało się, że kasjerka też jest fanką Janerki i > zagadała mnie, gdzie znalazłem tę płytę, bo nawet nie wiedziała, że mają to skl > epie. Zapłaciłem więc i wróciłem do sklepu kupić jeszcze jedną płytę. Ustawiłem > się do kolejki do tej samej kasy i po zapłaceniu podarowałem tę drugą płytę ka > sjerce. Wg Azerki popełniłem czyn, którego nie przewidują przepisy i pewnie zar > ówno mnie jak i kasjerkę powinien na miejscu aresztować agent Tomek z CBA. > Jura Odpowiedz Link
a000000 Re: Wiesz co Mario 09.06.12, 13:37 jureek napisał: > Robiłem kiedyś zakupy we wrocławskim supermarkecie po pierwsze - kasjerka nie jest pracownikiem państwowym, wynagradzanym z budżetu, a więc ustawa o nielegalności korzyści majątkowych jej nie dotyczy. a po drugie - pięknie się znalazłeś... no a po trzecie - agent Tomek zna prawo i prywatne uprzejmości go nie interesują. Ale gdyby był świadkiem wręczania koperty lekarzowi czy urzędnikowi - to MUSIAŁBY zareagować. > Według interpretacji Azerki napiwek też byłby łapówką. Nie zmyślaj. Napiwek to nie łapówka wręczana urzędnikowi państwowemu. Są zawody w których napiwek jest rzeczą oczywistą, gdy pracownik dołoży starań aby klient był zadowolony. Napiwku lekarzom się nie wręcza..... drobna suma ich obraża. I nie mówię złośliwie - za ich trud, wiedzę, a i ocalenie zdrowia czy życia które jest bezcenne - winni jesteśmy znacznie więcej, niż nawet nie drobna korzyść majątkowa. Winniśmy wdzięczność i szacunek! Odpowiedz Link
jureek Re: Wiesz co Mario 09.06.12, 14:20 a000000 napisała: > jureek napisał: > > > Robiłem kiedyś zakupy we wrocławskim supermarkecie > > po pierwsze - kasjerka nie jest pracownikiem państwowym, wynagradzanym z budżetu, To lekarz jest pracownikiem państwowym? Ja myślałem, że on pracuje na swoim, tylko wystawia rachunek kasie chorych. Jura Odpowiedz Link
ja.nusz Re: Wiesz co Mario 09.06.12, 14:52 Polska jet fajnym krajem - łapownictwo jest zabronione tylko w stosunku ludzi z budżetówki. Odpowiedz Link
maria421 Re: Wiesz co Mario 09.06.12, 14:59 ja.nusz napisał: > Polska jet fajnym krajem - łapownictwo jest zabronione tylko w stosunku ludzi z > budżetówki. > A tu szefostwo Siemensa musialo odpowiadac za dawanie lapowek za zagraniczne zlecenia.... Odpowiedz Link
a000000 Re: Wiesz co Mario 09.06.12, 15:05 maria421 napisała: > A tu szefostwo Siemensa musialo odpowiadac za dawanie lapowek za zagraniczne zl > ecenia.... być może podpadli pod inny paragraf. Odpowiedz Link
koelscher Re: Wiesz co Mario 09.06.12, 15:10 Popadli pod zmiany prawne: kiedys lapowki, placone za granica, mozna bylo - w pewnych okolicznosciach - odpisywac od podatku, po zmianie prawa juz nie. W wyniku tego zaczeli placic z "czarnej kasy"... :-) k-r a000000 napisała: > być może podpadli pod inny paragraf. Odpowiedz Link
a000000 Re: Wiesz co Mario 09.06.12, 13:26 koelscher napisał: > Powiesz mi moze, w jakiej kwestii chcialem pania doktor, z ktora sie wlasnie ze > gnalem (z duzym prawdopodobienstwem, ze nigdy wiecej jej nie zobacze) "przekupi > c"? w żadnej i nie o to chodzi. Chodzi o wręczanie korzyści majątkowych urzędnikowi państwowemu, który dostaje wynagrodzenie za swoją pracę z BUDŻETU państwa ( czyli z podatków) . Jest to czynność w naszym kraju nielegalna. I nie ode mnie to zależy. Znajomy lekarz przyznał, że taka sytuacja jest dla medyków wielce krepująca. Z jednej strony może być ścignięty przez CBA czy cuś, a z drugiej strony nie może nie wziąć "dowodu wdzięczności" gdyż dla pacjenta to może oznaczać, że lekarz nie bierze, bo źle wykonał pracę... no a nastawienie pacjenta w kwestii rekonwalescencji to bardzo ważny środek terapeutyczny. I tak źle i tak niedobrze. Znajomy ma całą szafę drogich alkoholi, z którymi nie wie co zrobić. Odpowiedz Link
koelscher Re: Wiesz co Mario 09.06.12, 13:35 Twierdzilas, ze dalem lekarce lapowke, co bylo ewidentna bzdura. k-r a000000 napisała: > w żadnej i nie o to chodzi. Chodzi o wręczanie korzyści majątkowych urzędnikowi > państwowemu, który dostaje wynagrodzenie za swoją pracę z BUDŻETU państwa ( cz > yli z podatków) . Jest to czynność w naszym kraju nielegalna. I nie ode mnie to > zależy. Odpowiedz Link
a000000 Re: Wiesz co Mario 09.06.12, 13:42 koelscher napisał: > Twierdzilas, ze dalem lekarce lapowke, co bylo ewidentna bzdura. jak zwał tak zwał. Korzyść wręczana pracownikom wynagradzanym z budżetu jest nazywana łapówką. Dla wyjaśnienia: uważam, że prawo powinno przewidzieć sytuację, w której pacjent ma potrzebę wyrażenia wdzięczności lekarzowi. Nie wiem... może jakiś rejestr korzyści jaki obowiązuje wysokich urzędników państwowych.... Odpowiedz Link
koelscher Re: Wiesz co Mario 09.06.12, 13:48 Owszem, nazywana jest tak przez ciebie i innych, ktorzy - podobnie jak ty - nie sa zainteresowani tym, aby jezyk gietki powiedzial wszystko, co pomysli glowa... k-r a000000 napisała: > jak zwał tak zwał. Korzyść wręczana pracownikom wynagradzanym z budżetu jest na > zywana łapówką. > > Dla wyjaśnienia: uważam, że prawo powinno przewidzieć sytuację, w której pacjen > t ma potrzebę wyrażenia wdzięczności lekarzowi. Nie wiem... może jakiś rejestr > korzyści jaki obowiązuje wysokich urzędników państwowych.... Odpowiedz Link
koelscher Re: Wiesz co Mario 09.06.12, 14:03 Na marginesie: "Absolutne" zakazy prowadzilyby do sytuacji kompletnie absurdalnych, np. przyjaznie sie od lat z profesorem H., ktory operuje moja (prywatnie ubezpieczona) matke. Operacja przebiega - zgodnie z moimi oczekiwaniami - b. pomyslnie. 3 tygodnie po operacji proponuje mu wspolne (z rodzinami) poplywanie lodka na Morzu Srodziemnym, na co on radosnie przystaje, bo udaje mu sie "wyrwac" tydzien urlopu, ktorego nie mial od 3 lat. Oczywiscie nie biore od niego kasy za wspolne plywanie. Pytam, co to w takim razie oznacza? 1) "Korzysc majatkowa" w zwiazku z operacja? 2) Zwykle zabranie przyjaciela na tygodniowy urlop? 3) Jeszcze inna ewentualnosc? Poza tym: Czy moj przyjaciel nie mogl / nie powinien operowac mojej matki? Czy jesli juz operowal, nie wolno mi go zabrac nieodplatnie na urlop? To tylko jeden przyklad z wielu mozliwych, absurdalnych sytuacji... k-r > > a000000 napisała: > > > jak zwał tak zwał. Korzyść wręczana pracownikom wynagradzanym z budżetu j > est na > > zywana łapówką. > > > > Dla wyjaśnienia: uważam, że prawo powinno przewidzieć sytuację, w której > pacjen > > t ma potrzebę wyrażenia wdzięczności lekarzowi. Nie wiem... może jakiś re > jestr > > korzyści jaki obowiązuje wysokich urzędników państwowych.... > > Odpowiedz Link
a000000 Re: Wiesz co Mario 09.06.12, 15:03 koelscher napisał: >Pytam, co to w takim razie oznacza? spytaj agenta Tomka - on jest biegły w te klocki. MOIM zdaniem - każdemu wolno zabrać przyjaciela na pokład własnego jachtu.... Odpowiedz Link
koelscher Re: Wiesz co Mario 09.06.12, 15:07 Mowilem o lodce (a moze nawet lodeczce?)... k-r a000000 napisała: > MOIM zdaniem - każdemu wolno zabrać przyjaciela na pokład własnego jachtu.... Odpowiedz Link
a000000 Re: Wiesz co Mario 09.06.12, 15:27 koelscher napisał: > Mowilem o lodce (a moze nawet lodeczce?)... a ja "dowód wdzięczności" zwielokrotniłam. Gdyby facet nie był przyjacielem, to prawdopodobnie musiałby fiskusowi haracz odpalić - za korzyść w drodze darowizny. Choć co do przyjaciela, znając naszego fiskusa, też miałabym wątpliwości czy się nie czepią. U nas tak jest, że gdy masz mieszkanie i udostępnisz komuś za darmo - gdy nie jest to bliska rodzina - nawet przy braku przepływu kasy - podatek trzeba odprowadzić jak za wynajem. Odpowiedz Link
jureek Re: Wiesz co Mario 09.06.12, 16:26 a000000 napisała: > U nas tak jest, że gdy masz mieszkanie i udostępnisz komuś za darmo - gdy nie j > est to bliska rodzina - nawet przy braku przepływu kasy - podatek trzeba odprow > adzić jak za wynajem. Czytałem gdzieś, że nawet od przedsiębiorców, którzy nie mieli na firmowych komputerach windowsa tylko darmowego linuksa, urzędnicy skarbowi domagali się wykazania tej oszczędności jako przychodu do opodatkowania. Jura Odpowiedz Link
jureek Re: Wiesz co Mario 08.06.12, 21:36 a000000 napisała: > Bo widziałaś FASADĘ, za którą się kryje życie ponad stan, długi i niepewność ju > tra. Dokładnie tak, a ja dodałbym jeszcze, że znajomi w moim wieku nie są reprezentatywni, bo oni już czegoś tam się dorobili. Dużo gorzej wygląda to u młodych, którzy dopiero co założyli rodzinę, a pracują tylko na umowach śmieciowych czyli zero stabilizacji. > Służby zdrowia dotknęłaś własną ręką. A tak jest w każdej dziedzinie, tylko z z > ewnątrz tego nie widać. Żeby to zobaczyć, trzeba pojeździć trochę pekaesem, albo elektryczną jednostką o piątej rano, zrobić zakupy w sklepie, gdzie sklepowa prowadzi "zeszyt", zjeść obiad w barze mlecznym itd. Jura Odpowiedz Link
maria421 Re: Wiesz co Mario 08.06.12, 22:16 Azerko, Jurku, jezeli kogos stac na samochod i benzyne, nowoczesna domowa elektronike, wczasy , niezle jedzenie , nadazajace za moda ciuchy i okazjonalne piwo w pubie, to nie jest to zadna fasada, tylko rzeczywistosc. Jureek, w Niemczech tez mozna zobaczyc ludzi wyciagajacych butelki ze smietnikow, tez mozna zobaczyc ludzi stojacych w kolejce po darmowa zupe, mozna zobaczyc tych, ktorzy przed zamknieciem sklepu ida uzbierac jakies warzywa , mozna zobaczyc bezdomnych i zebrzacych, i to jest taka sama prawda jak ci, ktorzy w Polsce kupuja "na zeszyt". Umowy smieciowe sa tu i tam, nie musze Ci chyba mowic ile zarabia fryzjerka w przecietnym salonie, albo ze wiekszosc kasjerek pracuje "na bazie 400 €", nie musze Ci chyba mowic jaka rzesze stanowia "Leiharbeiter" i za jakie stawki pracuja. Tak samo wiec mozna powiedziec ze normalnie pracujaca rodzina niemiecka , te wszystkie samochody na ulicach , te wypucowane domy i domki to fasada. Jest tylko jedna roznica- niemiecki biedak jak zachoruje, to ma taka sama opieke jak kazdy przecietnie ubezpieczony, a jezeli jest na socjalu to go to nawet mniej kosztuje. Polski biedak czesto nie ma na lekarstwa. I to jest tragedia. Odpowiedz Link
a000000 Re: Wiesz co Mario 08.06.12, 23:16 maria421 napisała: > Azerko, Jurku, jezeli kogos stac na samochod i benzyne, tych ludzi nie stać, mają to wszystko na kredyt. I spłacają raty, które wielu, w warunkach gospodarki polskiej, zarzynają i prowadzą do nędzy. Bo praca u nas bardzo niepewna. I to jest główna tragedia. Gdyby rynek pracy był stabilny - widziałabym to wszystko w jaśniejszych barwach. A kogo naprawdę stać bez brania kredytów - ten jest bogaty. Takich jest niewielu. >Polski biedak czesto nie ma na lekarstwa. biedak? regularny emeryt nie ma na lekarstwa... Mario, polskie "bogactwo" jest fasadowe. To dopiero pierwsze pokolenie, które coś posiada. W Niemczech na dzisiejszy stan pracowało kilka pokoleń. Więc nie da się porównać biedy niemieckiej z biedą polską. Odpowiedz Link
maria421 Re: Wiesz co Mario 09.06.12, 09:55 a000000 napisała: > tych ludzi nie stać, mają to wszystko na kredyt. I spłacają raty, które wielu, > w warunkach gospodarki polskiej, zarzynają i prowadzą do nędzy. Bo praca u nas > bardzo niepewna. I to jest główna tragedia. Gdyby rynek pracy był stabilny - wi > działabym to wszystko w jaśniejszych barwach. Azerko, wiekszosc nowych samochodow w Niemczech tez jest kupowana na kredyt. Za gotowke kupuje sie moze jakies uzywane male samochody jako pierwszy pojazd dla dziecka ktore wlasnie prawo jazdy zrobilo. Nie wiem, czy moi znajomi w Polsce maja samochody kupione na kredyt, czy nie, ale widze, ze nikogo z nich taki kredyt do nedzy nie doprowadzil. > A kogo naprawdę stać bez brania kredytów - ten jest bogaty. Takich jest niewiel > u. Podobnie tutaj. > biedak? regularny emeryt nie ma na lekarstwa... Nie wiem czy "regularny", ale prawda jest ze wielu emerytow zyje w ubostwie. > Mario, polskie "bogactwo" jest fasadowe. To dopiero pierwsze pokolenie, które c > oś posiada. W Niemczech na dzisiejszy stan pracowało kilka pokoleń. Więc nie da > się porównać biedy niemieckiej z biedą polską. Alez ja nie porownuje tylko pisze to, co widze w Polsce. A widze ze coraz wiecej ludzi po prostu normalnie zyje, na normalnym poziomie. Odpowiedz Link
jureek Re: Wiesz co Mario 09.06.12, 11:24 maria421 napisała: > Azerko, Jurku, jezeli kogos stac na samochod i benzyne, nowoczesna domowa elekt > ronike, wczasy , niezle jedzenie , nadazajace za moda ciuchy i okazjonalne piwo > w pubie, to nie jest to zadna fasada, tylko rzeczywistosc. Tak, tylko ilu takich jest? W moim pokoleniu jest może takich trochę więcej, bo już zdążyli się dorobić, poza nasz krąg znajomych obejmuje jednak ludzi z trochę wyższym niż przeciętne wykształceniem. Wejdź jednak w inne środowiska, szczególnie ludzi młodych, bez żadnych widoków na stabilizację, bo na śmieciowych umowach nawet szansy na kredyt na mieszkanie nie mają. > Jureek, w Niemczech tez mozna zobaczyc ludzi wyciagajacych butelki ze smietniko > w, tez mozna zobaczyc ludzi stojacych w kolejce po darmowa zupe, mozna zobaczyc > tych, ktorzy przed zamknieciem sklepu ida uzbierac jakies warzywa , mozna zoba > czyc bezdomnych i zebrzacych, i to jest taka sama prawda jak ci, ktorzy w Polsc > e kupuja "na zeszyt". To nie jest ta sama prawda, bo to jest kwestia skali. Wypadki żebrzących i bezdomnych to są w Niemczech wyjątki i przeważnie jest to życie z wyboru, bo jednak w niemieckim systemie socjalnym nie umrze się z głodu i dach nad głową też się ma. A spróbuj wyżyć w Polsce z zasiłku, jeśli w ogóle go dostaniesz. Są w Polsce okolice, gdzie prawie całe wsie kupują na zeszyt, tego nie ma ani w byłej NRD. Za te około 300 euro na osobę zasiłku plus czynsz da się w Niemczech przeżyć bez żebrania i niejeden polski pracujący chciałby mieć tyle, co niemiecki bezrobotny. A ceny żywności są przecież prawie takie same, a na niektóre artykuły jak masło, cukier czy jaja są nawet w Niemczech niższe. > Umowy smieciowe sa tu i tam, nie musze Ci chyba mowic ile zarabia fryzjerka w p > rzecietnym salonie, albo ze wiekszosc kasjerek pracuje "na bazie 400 €", > nie musze Ci chyba mowic jaka rzesze stanowia "Leiharbeiter" i za jakie stawki > pracuja. To są stawki o jakich polscy pracownicy mogą pomarzyć. > Tak samo wiec mozna powiedziec ze normalnie pracujaca rodzina niemiecka , te ws > zystkie samochody na ulicach , te wypucowane domy i domki to fasada. > > Jest tylko jedna roznica- niemiecki biedak jak zachoruje, to ma taka sama opiek > e jak kazdy przecietnie ubezpieczony, a jezeli jest na socjalu to go to nawet m > niej kosztuje. Polski biedak czesto nie ma na lekarstwa. I to jest tragedia. Nie trzeba w Polsce być biedakiem, żeby nie mieć na lekarstwa. Chociaż jeśli chodzi o służbę zdrowia, to ludzie trochę sami zgotowali sobie ten los. Weź na przykład usługi dentystyczne. Prawie wszyscy chodzą do dentysty prywatnie. Nie rozumiem dlaczego. Czy te protezy i koronki robione na koszt kasy chorych są aż tak złe? Korzystałem ostatnio w Polsce z usług dentystycznych właśnie na koszt kasy chorych i jestem bardzo zadowolony z ich jakości. No i druga rzecz, której nie rozumiem, to polski rynek mieszkaniowy. Dlaczego nie buduje się w Polsce mieszkań na wynajem? W biednej Polsce prawie każdy musi mieć mieszkanie na własność, podczas gdy w bogatych Niemczech duża część ludzi mieszka w mieszkaniach wynajmowanych. Jura Odpowiedz Link
maria421 Re: Wiesz co Mario 09.06.12, 12:03 jureek napisał: > Tak, tylko ilu takich jest? W moim pokoleniu jest może takich trochę więcej, bo > już zdążyli się dorobić, poza nasz krąg znajomych obejmuje jednak ludzi z troc > hę wyższym niż przeciętne wykształceniem. Wejdź jednak w inne środowiska, szcze > gólnie ludzi młodych, bez żadnych widoków na stabilizację, bo na śmieciowych um > owach nawet szansy na kredyt na mieszkanie nie mają. Jureek, mowie o tym co widze. Nie znam zadnej rodziny w Polsce na bezrobociu. Albo oboje pracuja, albo sa na emeryturze . Niektore moje rowiesniczki juz od ladnych kilku lat sa na emeryturze, bo sie na jakies tam pomostowe zapaly. Najwyrazniej mogly sobie na mniejsze dochody pozwolic. Nie znam tez zadnego bezrobotnego wsrod mlodszego pokolenia. Owszem, bez pomocy rodzicow trudno jest mlodym ludziom sie urzadzic, ale w Polsce , w przeciwnosci do Niemiec, jest tak, ze rodzice pomagaja dzieciom urzadzic sie. Jak to robia- nie wiem. Polacy zawsze byli mistrzami w dawaniu sobie rady. > To nie jest ta sama prawda, bo to jest kwestia skali. Wypadki żebrzących i bezd > omnych to są w Niemczech wyjątki i przeważnie jest to życie z wyboru, bo jednak > w niemieckim systemie socjalnym nie umrze się z głodu i dach nad głową też się > ma. A spróbuj wyżyć w Polsce z zasiłku, jeśli w ogóle go dostaniesz. Są w Pols > ce okolice, gdzie prawie całe wsie kupują na zeszyt, tego nie ma ani w byłej NR > D. Za te około 300 euro na osobę zasiłku plus czynsz da się w Niemczech przeżyć > bez żebrania i niejeden polski pracujący chciałby mieć tyle, co niemiecki bezr > obotny. A ceny żywności są przecież prawie takie same, a na niektóre artykuły j > ak masło, cukier czy jaja są nawet w Niemczech niższe. Zgoda, tylko ze ja wcale nie mowie, ze w Polsce jest tak dobrze jak w Niemczech. Ja tylko mowie to co wiedze. Nie mowie nawet o skali, bo do tego potrzebne bylyby statystyki. > To są stawki o jakich polscy pracownicy mogą pomarzyć. Zalezy. > > Nie trzeba w Polsce być biedakiem, żeby nie mieć na lekarstwa. Zgoda. Ale powtarzam- nigdy nie mowilam ze w Polsce jest tak dobrze jak w Niemczech. Chociaż jeśli ch > odzi o służbę zdrowia, to ludzie trochę sami zgotowali sobie ten los. Weź na pr > zykład usługi dentystyczne. Prawie wszyscy chodzą do dentysty prywatnie. Nie ro > zumiem dlaczego. Czy te protezy i koronki robione na koszt kasy chorych są aż t > ak złe? Korzystałem ostatnio w Polsce z usług dentystycznych właśnie na koszt k > asy chorych i jestem bardzo zadowolony z ich jakości. Na ten temat sie nie wypowiem, bo od 30 lat nie mam zadnego doswiadczenia z polskimi dentystami. > No i druga rzecz, której nie rozumiem, to polski rynek mieszkaniowy. Dlaczego n > ie buduje się w Polsce mieszkań na wynajem? W biednej Polsce prawie każdy musi > mieć mieszkanie na własność, podczas gdy w bogatych Niemczech duża część ludzi > mieszka w mieszkaniach wynajmowanych. > Jura Zajrzyj do pierwszej lepszej gazety i zobacz ile jest ofert mieszkan do wynajecia. Oczywiscie mieszkan prywatnych. Wysokosc czynszu i tak reguluje rynek, wiec co za roznica, czy wynajmujesz prywatne czy panstwowe. Odpowiedz Link
jureek Re: Wiesz co Mario 09.06.12, 13:08 maria421 napisała: > Jureek, mowie o tym co widze. Nie znam zadnej rodziny w Polsce na bezrobociu. A > lbo oboje pracuja, albo sa na emeryturze . Niektore moje rowiesniczki juz od la > dnych kilku lat sa na emeryturze, bo sie na jakies tam pomostowe zapaly. Najwyr > azniej mogly sobie na mniejsze dochody pozwolic. Nie znam tez zadnego bezrobotn > ego wsrod mlodszego pokolenia. Właśnie o tym piszę, że to, co widzimy, nie jest reprezentatywne. Jura Odpowiedz Link
maria421 Re: Wiesz co Mario 09.06.12, 13:31 jureek napisał: > Właśnie o tym piszę, że to, co widzimy, nie jest reprezentatywne. > Jura Wlasnie ta przecietna wrazen jest dla nas reprezyntatywna. Nie jestesmy w stanie zobaczyc wszystkiego, nie jestesmy w stanie stwierdzic czy biedak na ulicy nie jest milionerem (takie przypadki tez sie zdarzaja) , ani czy ktos zamoznie wygladajacy nie jest scigany za dlugi. Opinie wyrabiamy na podstawie wlasnych wrazen, tego co widzimy. Na tym budujemy nasza wlasna opinie. Odpowiedz Link
ja.nusz Re: Wiesz co Mario 09.06.12, 12:16 Jura, opierasz swoje wypowiedzi na półprawdach i oklepanych stereotypach. tylko jeden przykład: Zywność - patrząc ogólnie, a nie wyłapując pojedyncze produkty - w Polsce jest znacznie tańsza niż w Niemczech. Gdyby było inaczej pół Polski by głodowała. A jak chcesz porównywać pojedyncze ceny, to spróbuj w DE kupić kilo kartofli za złotówkę. Wracając do punktu wyjścia - ze wzglądu na organizację Euro w Polsce nie przybędzie biednych i nie ubyłoby ich gdyby Euro się w Polsce nie odbyło. Odpowiedz Link
jureek Re: Wiesz co Mario 09.06.12, 12:44 ja.nusz napisał: > Jura, opierasz swoje wypowiedzi na półprawdach i oklepanych stereotypach. Opieram je na tym, że robię zakupy - i w Polsce, i w Niemczech. Ziemniaki za złotówkę to znajdziesz w Polsce tylko z ubiegłego roku, fatalnej jakości (jeżeli przy obieraniu połowę wyrzucasz, to tak naprawdę kosztują one 2 złote za kilo), a nowe ziemniaki kosztują tyle samo, co w Niemczech, albo i więcej. Jura Odpowiedz Link
maria421 Re: Wiesz co Mario 09.06.12, 12:54 Jureek, jak juz pisalam, ja w Polsce robie zakupy zawsze w Poznaniu, zawsze u Piotra i Pawla, czyli w raczej dobrym i drogim sklepie. Ceny jakie tam place sa przecietnie o 30% nizsze niz te, ktore place w naszej Edece. Oczywiscie porownuje tylko artykuly porownywalne, a nie np. kabanosy, ktorych tu nie ma. Kiedy jeszcze moja Mama zyla, chetnie chodzilam na rynek Jezycki , pamietam np. glowke salaty (swiezutkiej) za, w przeliczeniu, 10 centow. Ale to bylo dosyc dawno, wiec moze nieaktualne. Odpowiedz Link
jureek Re: Wiesz co Mario 09.06.12, 13:07 maria421 napisała: > Jureek, jak juz pisalam, ja w Polsce robie zakupy zawsze w Poznaniu, zawsze u P > iotra i Pawla, czyli w raczej dobrym i drogim sklepie. No właśnie, czyli porównujesz sklepy drogie (Edeka też nie jest tania), w których nie kupują biedni. Ja kupuję Lidlu czy Aldi (oprócz wędlin i warzyw), i w Polsce, i w Niemczech, więc widzę to trochę z innego punktu widzenia. Jura Odpowiedz Link
ja.nusz Re: Wiesz co Mario 09.06.12, 13:19 Powtórzę się: gdyby ceny żywności były choć zbliżone do niemiecki, to w Polsce panowałby gód jak w Etiopii. Podam ci jeszcze jeden przykład: chleb W Polsce miąso jest tańsze niż w Niemczech chleb. Ja też robię zakupy tu i tu i widzę zawartość wózka tam za 400 PLN i tu za 100 euro - kolosalna różnica na krzyść Polski. Odpowiedz Link
jureek Re: Wiesz co Mario 09.06.12, 14:59 ja.nusz napisał: > Powtórzę się: gdyby ceny żywności były choć zbliżone do niemiecki, to w Polsce > panowałby gód jak w Etiopii. Głód nie panuje, ale porównaj jaki procent dochodów przeznacza na żywność Niemiec, a jaki Polak. > Podam ci jeszcze jeden przykład: chleb > W Polsce miąso jest tańsze niż w Niemczech chleb. Co? Jakie mięso jest w Polsce tańsze niż 8 złotych za kilogram? Nie mówiąc już o tym, że dzisiaj rano kupiłem kilogramowy bochenek chleba za pół euro. Kupisz w Polsce kilo chleba za 2 złote? > Ja też robię zakupy tu i tu i widzę zawartość wózka tam za 400 PLN i tu za 100 > euro - kolosalna różnica na krzyść Polski. Co konkretnie w Polsce jest tańsze? Majonez jest droższy. Cukier jest droższy. Jaja są droższe. Konserwy rybne są droższe. Piwo jest droższe. Wódka jest droższa. Papierosy są jeszcze trochę tańsze, choć ta różnica zmniejsza się stale. Tańsze są może lepsze gatunki wędlin i chleba, ale te gorsze gatunki (czyli te, które kupują ludzie biedni) mają ceny zbliżone. Jura Odpowiedz Link
ja.nusz Re: Wiesz co Mario 09.06.12, 15:48 Nie jestem pewien do końca, czy ty nie mylisz przypadkiem Polski z jakimś innym krajem. Majonez droższy? - Kilelecki 400g - poniżej 3 pln w DE każdy markowy (200g) minimum 1 euro. Cukier był droższy (jeden PB wie dlaczego) teraz jest tańszy. Wódka droższa? Nie kpij proszę z fachowca. A w Niemczech pół euro to kosztuje taka ciut lepsza bułka. Bochenek chleba za tę cenę, to chyba z tego kosza przeznaczonego dla świń, albo wobotę wieczorem ze zgrzytaniem zębów. Cena za 1 kg normalnego chleba w DE wynośsi między 3 a 4 euro. Pakowane gówno z Aldiego jest namiastką chleba - a i tak droższy niż w Polsce. Wybacz, ale też kupuję chleb i wiem ile on tu kosztuje. Mięso jest w Polsce minimum 2 razy tańsze niż w Niemczech. Odpowiedz Link
jureek Re: Wiesz co Mario 09.06.12, 16:18 ja.nusz napisał: > Bochenek chleba za tę cenę, to chyba z tego kosza przeznaczonego dla świń, albo > wobotę wieczorem ze zgrzytaniem zębów. Nie mam w domu skanera, więc nie mogę Ci zeskanować paragonu, musisz mi więc uwierzyć na słowo, że kupiłem dzisiaj rano w Lidlu kilogramowy bochenek chleba (Weizenmischbrot) za 65 centów, czyli za połowę jego normalnej ceny, bo został upieczony wczoraj wieczorem. Uważasz, że tylko świnie jedzą chleb upieczony poprzedniego dnia? Zawsze zjadasz w tym samym dniu to, co kupiłeś? > Cena za 1 kg normalnego chleba w DE wynośsi między 3 a 4 euro. Pakowane gówno z > Aldiego jest namiastką chleba - a i tak droższy niż w Polsce. Chyba już dawno w Aldim nie byłeś, bo i w Aldim i Lidlu nie ma już pakowanego pieczywa z konserwantami pieczonego tydzień wcześniej i rozwożonego do marketów. Są automaty, w których jest to pieczone na bieżąco. A eksperci w programie "Hart aber fair" stwierdzili, że bułki z tych automatów nie różnią smakowo od tych sprzedawanych w piekarniach, kilka razy droższych. > Wybacz, ale też kupuję chleb i wiem ile on tu kosztuje. Widocznie kupujesz gdzie indziej. > Mięso jest w Polsce minimum 2 razy tańsze niż w Niemczech. Jeżeli porównujesz w górnym segmencie cenowym to tak, ale porównując promocje (a to z promocji korzystają ci, którym się nie przelewa) wychodzi na to samo. Jura Odpowiedz Link
maria421 Re: Wiesz co Mario 09.06.12, 13:37 jureek napisał: > No właśnie, czyli porównujesz sklepy drogie (Edeka też nie jest tania), w który > ch nie kupują biedni. Ja kupuję Lidlu czy Aldi (oprócz wędlin i warzyw), i w Po > lsce, i w Niemczech, więc widzę to trochę z innego punktu widzenia. > Jura To chyba wlasnie jest poprawne porownanie, jezeli porownuje sklepy o podobnym standardzie, prawda? W Piotrze i Pawle jestem zbyt rzadko zeby powiedziec kto tam kupuje, jednakze w Edece kupuja wszyscy ci, ktorzy mieszkaja w okolicy, rowniez staruszki ktorym sie pewnie nie przelewa, jak tez ci, ktorych nie stac na samochod zeby nim pojechac do Aldi, Lidla czy Plusa. Wiec Edeka to nie jest to wcale sklep dla zamoznych. Odpowiedz Link
a000000 Re: Wiesz co Mario 09.06.12, 13:43 maria421 napisała: > To chyba wlasnie jest poprawne porownanie, nie jest. Aby porównać, należy znaleźć wspólny mianownik. Czyli: siłę nabywczą!!!! A tu Polska przegrywa w przedbiegach. Odpowiedz Link
maria421 Re: Wiesz co Mario 09.06.12, 14:57 a000000 napisała: > maria421 napisała: > > > > To chyba wlasnie jest poprawne porownanie, > > nie jest. Aby porównać, należy znaleźć wspólny mianownik. Czyli: siłę nabywczą! > !!! A tu Polska przegrywa w przedbiegach. > Azerko, sila nabywcza obliczana jest w stosunku do przecietnych cen. Ja porownywalam ceny porownywalnych sklepow w Niemczech i w Polsce, nie porownywalam sily nabywczej, bo wiem ze Niemcy pod tym wzgledem lepiej stoja. Porownywalam ceny w porownywalnych sklepach, bo Jureek twierdzil ze w Polsce jest podobnie drogo jak tutaj. Jeszcze jedno powiem- liczba klientow w poznanskich delikatesach Alma jest porownywalna z liczba klientow w tutejszych Kaufhof Delikatessen. Odpowiedz Link
jureek Re: Wiesz co Mario 09.06.12, 15:04 maria421 napisała: > Jeszcze jedno powiem- liczba klientow w poznanskich delikatesach Alma jest poro > wnywalna z liczba klientow w tutejszych Kaufhof Delikatessen. I znowu jakieś drogie sklepy porównujesz. Stąd może Twoje wrażenie, bo całkiem możliwe, że w tym segmencie tak jest. Nie wiem, bo nie kupuję w drogich delikatesach, ani tu, ani tam. Jura Odpowiedz Link
maria421 Re: Wiesz co Mario 09.06.12, 15:08 jureek napisał: > I znowu jakieś drogie sklepy porównujesz. Stąd może Twoje wrażenie, bo całkiem > możliwe, że w tym segmencie tak jest. Nie wiem, bo nie kupuję w drogich delikat > esach, ani tu, ani tam. > Jura Porownuje to, co jest porownywalne. Odpowiedz Link
jureek Re: Wiesz co Mario 09.06.12, 15:26 maria421 napisała: > Porownuje to, co jest porownywalne. To jest porównywalne, ale nie jest reprezentatywne, bo większość ludzi robi zakupy w tanich super- i hipermarketach, a nie w drogich delikatesach. To jest margines, to co porównujesz. Podobnie nie są reprezentatywne nasze kręgi znajomych obejmujące dobrze ustawionych w życiu ludzi. Jura Odpowiedz Link
maria421 Re: Wiesz co Mario 09.06.12, 15:32 jureek napisał: > To jest porównywalne, ale nie jest reprezentatywne, bo większość ludzi robi zak > upy w tanich super- i hipermarketach, a nie w drogich delikatesach. To jest mar > gines, to co porównujesz. Podobnie nie są reprezentatywne nasze kręgi znajomych > obejmujące dobrze ustawionych w życiu ludzi. > Jura Ale to porownanie pokazuje ze podobny procent osob robi zakupy w najdrozszych sklepach. Odpowiedz Link
jureek Re: Wiesz co Mario 09.06.12, 16:22 maria421 napisała: > Ale to porownanie pokazuje ze podobny procent osob robi zakupy w najdrozszych s > klepach. Tego nie kwestionuję. Kwestionuję to, że dla tych, którym się nie przelewa, ceny w Polsce są znacząco niższe od niemieckich. Nie są. Ci ludzie mają wielokrotnie niższe dochody przy prawie takich samych cenach. Jura Odpowiedz Link
jureek Re: Wiesz co Mario 09.06.12, 14:49 maria421 napisała: > To chyba wlasnie jest poprawne porownanie, jezeli porownuje sklepy o podobnym s > tandardzie, prawda? Ale nie jest to standard ludzi biednych > W Piotrze i Pawle jestem zbyt rzadko zeby powiedziec kto tam kupuje, jednakze w > Edece kupuja wszyscy ci, ktorzy mieszkaja w okolicy, rowniez staruszki ktorym > sie pewnie nie przelewa, jak tez ci, ktorych nie stac na samochod zeby nim poje > chac do Aldi, Lidla czy Plusa. Wiec Edeka to nie jest to wcale sklep dla zamozn > ych. Edeka odpowiada mniej więcej sklepowi w mojej wsi, gdzie ziemniaków za złotówkę nie dostaniesz, masło kosztuje prawie 4 złote za kostkę 200 gramów, a mały słoiczek musztardy 2 złote. No i też w tym wiejskim sklepie zmuszeni są kupować ci, którzy nie mają możliwości, żeby pojechać do miasta do supermarketu. Jura Odpowiedz Link
a000000 Re: Wiesz co Mario 09.06.12, 13:54 jureek napisał: > Ziemniaki za złotówkę to znajdziesz w Polsce tylko z ubiegłego roku, a nie! dziś kupiłam na targu młode malutkie ziemniaczki, za złotówkę za kilo. Obranie tego z brudnych jak nieszczęście skorupek jest wprawdzie pokutą za grzechy moje i całego foruma... ale co za smak!!! z masełkiem, koperkiem, młodą zasmażaną kapusteczką.... :-) kartofle normalnych rozmiarów można kupić za 3,50 zł. Pomidory (lepsze, malinowe) 15 zł, szparagi 7,50zł, średni kalafior - 3,80zł, truskawki 7zł.... czereśnie (lipne) 9 zł... jajka (wiejskie, małe) 0,9 zł... kapusty i buraków nie pamiętam.... a buraczki o tej porze roku są BOSKIE!!! Mój ryneczek jest jednym z tańszych w mieście. Odpowiedz Link
maitresse.d.un.francais Mario, czy w Niemczech też... 09.06.12, 20:15 ... emeryt/rencista może sobie pojechać pociągiem ze zniżką AŻ DWA RAZY W ROKU??? pomocspoleczna.ngo.pl/x/10784 Czy też macie dyżurnego liberała, który twierdzi, że ponieważ część osób pobiera świadczenia bezprawnie, to należy obciąć wszystkie renty? Czy rencista pobierający 700 euro też ma za to opłacić czynsz i media? Czy orzekanie rentowe sprowadza się do tłumaczenia osobie niesłyszącej, że "może pracować, bo widzi", osobie niewidomej - "może pracować, bo słyszy", a osobie spastycznej - że "mózg jej działa prawidłowo, więc może pracować, zatem renty nie dostanie"*? Czy osoby bez ręki lub bez nogi mają się co kilka lat stawiać na posiedzenie komisji, która sprawdzi, czy aby nadal są niepełnosprawne? *Historia autentyczna. Odpowiedz Link
zbyfauch Re: Mario, czy w Niemczech też... 09.06.12, 20:48 maitresse.d.un.francais napisała: (...) Ja nie w imieniu Marii,w swoim własnym, mogę Ci powiedzieć, że piwo w Niemczech jest w tej samej cenie, co w Polsce, a często tańsze. I w większości lepsze. Ceny alkoholu są w ogóle porównywalne. Takoż niemiecki emeryt może relatywnie taniej, dużo taniej niż w Polszcze, wprowadzić się w stan euforyczny, umilający proces wygasania bytu osobniczego. Odpowiedz Link
maitresse.d.un.francais Bardzo zabawne :-(((((( 09.06.12, 21:37 nie wiem, co miałeś na myśli Odpowiedz Link
a000000 Re: Mario, czy w Niemczech też... 09.06.12, 20:49 maitresse.d.un.francais napisała: > ... emeryt/rencista może sobie pojechać pociągiem ze zniżką AŻ DWA RAZY W ROKU? pod warunkiem, że sobie tą ulgę WYKUPI w postaci legitymacji związku emerytów!!! Jeśli do związku nie należy - zero zniżki na pociąg. > Czy osoby bez ręki lub bez nogi mają się co kilka lat stawiać na posiedzenie ko > misji, która sprawdzi, czy aby nadal są niepełnosprawne? nogi i ręce odrastają, więc komisja musi być czujna. Młoda dziewczyna, mająca wzdłuż kręgosłupa tytanowe szyny wzmacniające usłyszała na komisji: taka ładna i niepełnosprawna???!!!! Nie kwalifikuje się. Odpowiedz Link
koelscher Re: Mario, czy w Niemczech też... 09.06.12, 21:39 Chcesz przez to powiedziec, ze osoby niewidzace lub nieslyszace nie moga pracowac??? k-r > Czy orzekanie rentowe sprowadza się do tłumaczenia osobie niesłyszącej, że "moż > e pracować, bo widzi", osobie niewidomej - "może pracować, bo słyszy" Odpowiedz Link
maitresse.d.un.francais Re: Mario, czy w Niemczech też... 09.06.12, 21:58 koelscher napisał: > Chcesz przez to powiedziec, ze osoby niewidzace lub nieslyszace nie moga pracow > ac??? > k-r Nie. Chcę przez to powiedzieć, że zacytowane przeze mnie rozumowanie komisji skutkuje NIEPRZYZNANIEM renty. Ależ może, może. W Polsce w ogóle niepełnosprawni pracują, że hej, aż 4% z nich. Natomiast osobom z zaburzeniami psychicznymi z Warszawy pani E.G. oferuje grzebanie w śmieciach, płacąc za to 500 zł i twierdząc, że dla nich nawet takie pieniądze są ważne. Odpowiedz Link
maria421 Kochanico, nie wiem po co te pytania 09.06.12, 22:46 bo ja przeciez NIGDY nie mowilam, ze w Polsce jest tak dobrze jak w Niemczech. Odpowiedz Link
koelscher Re: Kochanico, nie wiem po co te pytania 09.06.12, 23:53 Eeeech te njenushnoje spory... Mnie jest dobrze pod Kolonia. I jeszcze w Colijnsplaat, Jersey, Bordeaux, Gijón, Lissabon, Malaga, Murcia, Maó, Ajaccio, Valletta, Kerkyra i z powrotem. O Liivalauka juz w ogole nie wspominajac... :-) Tyle jest pieknych miejsc... k-r maria421 napisała: > bo ja przeciez NIGDY nie mowilam, ze w Polsce jest tak dobrze jak w Niemczech. Odpowiedz Link
jureek Re: Kochanico, nie wiem po co te pytania 10.06.12, 00:13 koelscher napisał: > Tyle jest pieknych miejsc... No właśnie. Tak mnie natchnąłeś, że chyba przejadę się znowu w najbliższym czasie tramwajem do Offenbachu. Dawno tam nie byłem. A jak będę w Polsce, to siądę sobie na rower i pojeżdżę po Borach Stobrawskich. Jura Odpowiedz Link
koelscher Re: Kochanico, nie wiem po co te pytania 10.06.12, 00:16 W Polsce to ja wole konikiem po Tucholskich... :-) k-r jureek napisał: > koelscher napisał: > > > Tyle jest pieknych miejsc... > > No właśnie. Tak mnie natchnąłeś, że chyba przejadę się znowu w najbliższym czas > ie tramwajem do Offenbachu. Dawno tam nie byłem. A jak będę w Polsce, to siądę > sobie na rower i pojeżdżę po Borach Stobrawskich. > Jura Odpowiedz Link
jureek Re: Kochanico, nie wiem po co te pytania 10.06.12, 00:46 koelscher napisał: > W Polsce to ja wole konikiem po Tucholskich... > :-) Do Tucholskich mam za daleko, a Stobrawskie pod nosem. Stobrawskie mają jeszcze tę zaletę, że prawie nie spotkasz w nich turystów i drogi leśne nie są w nich oznaczone. A to jest dla mnie najfajniejsze uczucie, gdy wjeżdżam rowerem w jakiś duży, słabo znany kompleks leśny, kieruję się ogólnie na jakąś miejscowość, a potem wyjeżdżam z drugiej strony z lasu, widzę z daleka dachy domostw i zastanawiam się, co to za wieś. Jura Odpowiedz Link
maria421 Re: Kochanico, nie wiem po co te pytania 10.06.12, 08:42 Oczywiscie ze jest bardzo duzo pieknych miejsc na swiecie,( mnie "lekarz przepisal" :) coroczna dawke Limone sul Garda), ale przeciez nie o to Kochanicy chodzi . Jezeli chodzi o Polske, to ja bardzo lubie polski krajobraz, ten zwykly wiejski, wielkopolsko-mazowiecki krajobraz. Odpowiedz Link
koelscher Re: Kochanico, nie wiem po co te pytania 10.06.12, 11:42 Jesli juz Ci przepisal, podjedz przy okazji do hotelu Limonaia short4u.de/4fd46a2686fb0 Wskrab sie schodami do apartamentow (powyzej hotelu) i podziwiaj przepiekny widok na Lago di Garda i Monte Baldo. Jesli sie postarasz, znajdziesz (na ostatnim pietrze) i moj apartament... :-) Kiedy bedziesz w "porcie", na wysokosci hoteliku Azzuro, wez koniecznie wodolocik do Malcesine. Czeka tam wspaniale Castello Scaligero z popiersiem... no wlasnie - sprawdz. :-) k-r maria421 napisała: > Oczywiscie ze jest bardzo duzo pieknych miejsc na swiecie,( mnie "lekarz przepi > sal" :) coroczna dawke Limone sul Garda), ale przeciez nie o to Kochanicy chodz > i . > > Jezeli chodzi o Polske, to ja bardzo lubie polski krajobraz, ten zwykly wiejski > , wielkopolsko-mazowiecki krajobraz. Odpowiedz Link
ja.nusz Re: Kochanico, nie wiem po co te pytania 10.06.12, 13:10 koelscher napisał: > Jesli juz Ci przepisal, podjedz przy okazji do hotelu Limonaia > short4u.de/4fd46a2686fb0 > Wskrab sie schodami do apartamentow (powyzej hotelu) i podziwiaj przepiekny wid > ok na Lago di Garda i Monte Baldo. Jesli sie postarasz, znajdziesz (na ostatnim > pietrze) i moj apartament... :-) Co tam się starać, wystarczy zapytać o un Polacco aus Germania i od razu pokażą. Odpowiedz Link
jureek Re: Kochanico, nie wiem po co te pytania 10.06.12, 13:32 ja.nusz napisał: > Co tam się starać, wystarczy zapytać o un Polacco aus Germania i od razu pokażą ROTFL :)))) Odpowiedz Link
maria421 Re: Kochanico, nie wiem po co te pytania 10.06.12, 13:16 Koelscher, ja do Limone jezdze od 24 lat, prawie co roku, a bywalo ze i dwa razy do roku, choc zawsze na krotko, wiec znam tam wszystkie sciezki:). Mam znajomych w Riva, w Gargnano i w Lazise, kupuje oliwe od producenta w Arco , moge Ci powiedziec gdzie sa najlepsze lody w Malcesine i gdzie podaja najlepsza trota salmonata w Sirmione :) Odpowiedz Link
koelscher Re: Kochanico, nie wiem po co te pytania 10.06.12, 13:35 Wiesz, gdzie najlepsze lody w Malcesine, a nie wiesz, czyje popiersie stoi w Castello Scaligero... NIGDY nie bylas na najwyzszej kondygnacji apartamantow Limonaia... :-( Poza tym: Come su esso con un piccolo viaggio dopo Spiazzi (Madonna della Corona) ? :-) k-r maria421 napisała: > Koelscher, ja do Limone jezdze od 24 lat, prawie co roku, a bywalo ze i dwa raz > y do roku, choc zawsze na krotko, wiec znam tam wszystkie sciezki:). > Mam znajomych w Riva, w Gargnano i w Lazise, kupuje oliwe od producenta w Arco > , moge Ci powiedziec gdzie sa najlepsze lody w Malcesine i gdzie podaja najleps > za trota salmonata w Sirmione :) Odpowiedz Link
koelscher Re: Kochanico, nie wiem po co te pytania 10.06.12, 13:42 Nie chodzi o to, zeby Marysia sciagala. Dlatego: siadac, pala!!! :-) k-r ja.nusz napisał: > Odpowiedz Link
maria421 Re: Kochanico, nie wiem po co te pytania 10.06.12, 13:57 koelscher napisał: > Wiesz, gdzie najlepsze lody w Malcesine, a nie wiesz, czyje popiersie stoi w Ca > stello Scaligero... NIGDY nie bylas na najwyzszej kondygnacji apartamantow Limo > naia... :-( Zeby wiedziec czyje popiersie stoi przy zamku w Malcesine, nie trzeba wcale jechac do Malcesine , moj drogi :) Podobnie nie trzeba byc w Limone, zeby sie rozeznac w jego bazie lokalowej. Ale zeby wiedziec gdzie najlepiej zjesc, gdzie najlepiej jakie wino kupic, to trzeba tam bywac:) > Poza tym: > Come su esso con un piccolo viaggio dopo Spiazzi (Madonna della Corona) ? :-) > k-r Scusa, ma questa frase non ha senso :) Poza tym, do Madonna della Corona jest blizej z Verony niz Limone :) Odpowiedz Link
koelscher Re: Kochanico, nie wiem po co te pytania 10.06.12, 14:15 maria421 napisała: > Zeby wiedziec czyje popiersie stoi przy zamku w Malcesine, nie trzeba wcale jec > hac do Malcesine , moj drogi :) > > Podobnie nie trzeba byc w Limone, zeby sie rozeznac w jego bazie lokalowej. > > Ale zeby wiedziec gdzie najlepiej zjesc, gdzie najlepiej jakie wino kupic, to t > rzeba tam bywac:) - To jest logiczna bzdura. Wszystko mozesz wyguglowac, takze to, gdzie kupic (czyims zdaniem) "najlepsze" wino... Poza tym: Scusa, ma questa frase non ha senso :) -Una piccola escursione a Spiazzi è sempre utile. > Poza tym, do Madonna della Corona jest blizej z Verony niz Limone :) - Co do ma to rzeczy? Podobno spedzasz czas w Limone, a nie w Veronie. k-r Odpowiedz Link
maria421 Re: Kochanico, nie wiem po co te pytania 10.06.12, 16:11 koelscher napisał: > > Ale zeby wiedziec gdzie najlepiej zjesc, gdzie najlepiej jakie wino kupic > , to t > > rzeba tam bywac:) > > - To jest logiczna bzdura. Wszystko mozesz wyguglowac, takze to, gdzie kupic (c > zyims zdaniem) "najlepsze" wino... Nie pisalam gdzie kupic "najlepsze wino", tylko gdzie najlepiej kupic jakie wino. Zeby to wygooglowac trzeba chociaz wiedziec jakiego wina sie szuka :) > -Una piccola escursione a Spiazzi è sempre utile. Ci sono stata una volta e una nuova gita a Madonna di Corona non m´interessa. > - Co do ma to rzeczy? Podobno spedzasz czas w Limone, a nie w Veronie. No wlasnie dlatego- po co mam tracic czas na dojazd z Limone do Madonna di Corona, kiedy moge przy okazji pobytu w Veronie ? Odpowiedz Link
ja.nusz Re: Kochanico, nie wiem po co te pytania 10.06.12, 13:37 maria421 napisała: > Koelscher, ja do Limone jezdze od 24 lat, prawie co roku, a bywalo ze i dwa raz > y do roku, choc zawsze na krotko, wiec znam tam wszystkie sciezki:). > Mam znajomych w Riva, w Gargnano i w Lazise, kupuje oliwe od producenta w Arco > , moge Ci powiedziec gdzie sa najlepsze lody w Malcesine i gdzie podaja najleps > za trota salmonata w Sirmione :) No to musiz następnym razem koniecznie napisać czerwoną szminką na drzwaich wejściowych do apartamentu Koelschera: "Mary was here" :) Odpowiedz Link
koelscher Re: Kochanico, nie wiem po co te pytania 10.06.12, 13:40 Popieram w calej r o z c i o n g l o s c i ! :-) k-r ja.nusz napisał: > No to musiz następnym razem koniecznie napisać czerwoną szminką na drzwaich wej > ściowych do apartamentu Koelschera: "Mary was here" :) Odpowiedz Link
maria421 Re: Kochanico, nie wiem po co te pytania 10.06.12, 13:44 ja.nusz napisał: > No to musiz następnym razem koniecznie napisać czerwoną szminką na drzwaich wej > ściowych do apartamentu Koelschera: "Mary was here" :) ROTFL :) Odpowiedz Link
koelscher Re: Kochanico, nie wiem po co te pytania 10.06.12, 14:00 Nic w tym smiesznego!!! Moze byc tez: Maria era qui. :-) k-r maria421 napisała: > ROTFL :) Odpowiedz Link
maria421 Re: Kochanico, nie wiem po co te pytania 10.06.12, 16:23 koelscher napisał: > Nic w tym smiesznego!!! Moze byc tez: Maria era qui. > :-) > k-r Koelscher, La Limonaia (i "Twoj apartament", ktory sobie mozesz wynajac za calkiem przystepna cene na tydzien czy dwa) mnie nie interesuje. La Limonaia jest zbyt daleko od centrum, polozona przy samej szosie i ma fatalna sytuacje parkingowa. Ja sie zatrzymuje tutaj : www.hotelideal.net/index.asp?lang=de nad samym jeziorem, do centrum moge dojsc plaza, widok na Monte Baldo (jak widzisz na zdjeciu) tez mam i na Malcesine z jego Castello tez. A do tego mam wygodny parking kryty. Odpowiedz Link
jureek Re: Kochanico, nie wiem po co te pytania 10.06.12, 16:55 maria421 napisała: > Ja sie zatrzymuje tutaj : > > www.hotelideal.net/index.asp?lang=de > nad samym jeziorem, do centrum moge dojsc plaza, widok na Monte Baldo (jak widz > isz na zdjeciu) tez mam i na Malcesine z jego Castello tez. > A do tego mam wygodny parking kryty. Właściwie to chciałem tam jechać nad jezioro Garda z Lidlem: www.lidl-reisen.de/unsere-angebote/angebot/Italien-Gardasee_I25A03.html ale to, co Ty opisujesz, też brzmi nieźle. Napisz tylko, jak wygląda sprawa z parkowaniem roweru (czy jest bezpiecznie i pod dachem) i czy można wypożyczyć do pokoju czajnik elektryczny. Jura Jura Odpowiedz Link
maria421 Re: Kochanico, nie wiem po co te pytania 10.06.12, 17:20 jureek napisał: > Właściwie to chciałem tam jechać nad jezioro Garda z Lidlem: > www.lidl-reisen.de/unsere-angebote/angebot/Italien-Gardasee_I25A03.html > ale to, co Ty opisujesz, też brzmi nieźle. Napisz tylko, jak wygląda sprawa z p > arkowaniem roweru (czy jest bezpiecznie i pod dachem) i czy można wypożyczyć do > pokoju czajnik elektryczny. > Jura Ten hotel ma parking kryty, platny, i dwa parkingi otwarte, nie wiem jak jest z parkowaniem roweru, ale widze ze wiele ludzi przywozi rowery, musza tez je jakos parkowac. Najlepiej zapytac w hotelu, maja obsluge niemieckojezyczna. Cos mi sie kojarzy ze widzialam jakies stojaki do rowerow, ale nie dam glowy za to. Ten hotel sklada sie z kilku budynkow (jak wiekszosc hoteli nad Garda), to jest fajne bo nie buduja wielkich klocow jak na Majorce, tylko male, wkomponowane w nature domy. Ja sie zatrzymuje tam na ogol na 4 noce, biore Halbpension, i najczesciej pokoj w Haupthaus, a wtedy z balkonu widze ze ludzie na balkonach na przeciwko robia sobie sami sniadania- znaczy ze tam sa apartamenty z urzadzonymi kuchniami. Ponownie radze zapytac bezposrednio w hotelu. Pamietaj ze we Wloszech sa inne gniazdka, wiec wtyczka od niemieckiego czajnika moze nie pasowac. Pomniejsze urzadzenia (ladowarki do komorek) mozna bez problemu podlaczyc. Odpowiedz Link
maria421 Jeszcze jedno, Jureek 10.06.12, 17:28 Toscolano Maderno jest na poludnie od Limone i tam juz jest bardziej plasko, co dla mnie oznacza nie tak pieknie jak w polnocnej czesci jeziora, czyli w polnocnym luku od Campione na zachodnim brzegu przez Limone, Riva, Torbole do Malcesine na wschodnim brzegu. Odpowiedz Link
maria421 Re: Jeszcze jedno, Jureek 10.06.12, 17:39 Jeszcze jedna wiadomosc- niektore hotele wynajmuja rowery, np. ten : www.lagodigardamagazine.com/hotel-saturno-limone-sul-garda.aspx nie musialbys wlasnego transportowac. Odpowiedz Link
jureek Re: Jeszcze jedno, Jureek 10.06.12, 18:39 maria421 napisała: > nie musialbys wlasnego transportowac. A czym przyjadę? Jura Odpowiedz Link
maria421 Re: Jeszcze jedno, Jureek 10.06.12, 19:58 jureek napisał: > A czym przyjadę? > Jura To Ty sie tam rowerem wybierasz? Ode mnie jest to grubo ponad 800 km. Odpowiedz Link
koelscher Re: Kochanico, nie wiem po co te pytania 10.06.12, 17:36 Bla, bla, bla, Marysiu. 1) Nie bardzo mnie interesuje, co kto wynajmuje. 2 przylegajace apartamenty kupilem w 1993 roku od syna ludzi, ktorzy zajmowali sie jeszcze nie turystami, lecz tarasowa uprawa cytryn. Cena byla - wierz mi - smieszna. 2)Jesli Limonaia, a zwlaszcza apartamenty, sa dla Ciebie "przy szosie", to od razu widac, ze Twoje wiadomosci mozesz miec tylko z Google... 3) Sytuacja parkingowa jest taka, ze mam parking na najwyzszym poziomie (w metrach n.p.m.) i ok. 150 plaskich metrow do apartamentu (o schodach od glownego parkingu wspomnialem tylko, bo uwazam, ze powinnas sie powspinac :-) 4) Twoje widoki z poziomu "nad samym jeziorem" sa oplakane w porownaniu z tym, co ja moge zobaczyc (lacznie z Riva na zachodzie)... 5) Jesli zas chodzi o plaze (i spokoj!), preferuje zdecydowanie Lago di Idro k-r maria421 napisała: > Koelscher, La Limonaia (i "Twoj apartament", ktory sobie mozesz wynajac za calk > iem przystepna cene na tydzien czy dwa) mnie nie interesuje. La Limonaia jest z > byt daleko od centrum, polozona przy samej szosie i ma fatalna sytuacje parking > owa. > > Ja sie zatrzymuje tutaj : > > www.hotelideal.net/index.asp?lang=de > nad samym jeziorem, do centrum moge dojsc plaza, widok na Monte Baldo (jak widz > isz na zdjeciu) tez mam i na Malcesine z jego Castello tez. > A do tego mam wygodny parking kryty. Odpowiedz Link
koelscher Re: Kochanico, nie wiem po co te pytania 10.06.12, 17:41 To jest tylko widok z hotelu (kierunek wschodni), apartamenty (ostatni poziom) sa prawie 100 m wyzej. :-) fotoforum.gazeta.pl/zdjecie/3135838,2,1,1629467-16-b.htmlk-r Odpowiedz Link
maria421 Re: Kochanico, nie wiem po co te pytania 10.06.12, 20:15 Koelscher, a ja mam taka lodeczke na jeziorze Garda ;) Odpowiedz Link
koelscher Re: Kochanico, nie wiem po co te pytania 10.06.12, 20:25 Musze Cie zmartwic: To nie jest Twoja lodeczka. To jest, cumujaca na stale w Riva, Siora Veronica... Przypadkiem wiem, do kogo nalezy... :-) k-r maria421 napisała: > Koelscher, a ja mam taka lodeczke na jeziorze Garda ;) > > Odpowiedz Link
maria421 Re: Kochanico, nie wiem po co te pytania 10.06.12, 20:33 Do mnie nalezy :) Bo Ty jeszcze nie wiesz kto ja jestem :) Odpowiedz Link
koelscher Re: Kochanico, nie wiem po co te pytania 10.06.12, 20:45 Niestety, Marysiu... Wlasciciel mowi po wlosku, niemiecku i troszke po angielsku, ale ani w zab po polsku. Chyba, ze tylko udajesz znajomosc polskiego... :-) k-r PS Wybacz, ale fakt, ze wrzucasz wszystkich emigrantow lat 80-ych do jednego worka swiadczy jedynie o pewnej... waskosci horyzonu. Ja nie przyjechalem do Niemiec ani na "pochodzenie" (choc i niemieckie jest niewatpliwe), ani "za chlebem", gdyz chleba (i nie tylko) rowniez w Polsce mi nie brakowalo. Celem mojego przyjazdu - nie mowie tu nic nowego - byla regulacja pewnych spraw rodzinno-spadkowo-wlasnosciowych. Osiedlenie sie akurat tu, przynajmniej jesli chodzi o "Hauptwohnsitz" bylo jedynie - wcale nieplanowanym - nastepstwem. maria421 napisała: > Do mnie nalezy :) Bo Ty jeszcze nie wiesz kto ja jestem :) Odpowiedz Link
maria421 Re: Kochanico, nie wiem po co te pytania 10.06.12, 20:56 koelscher napisał: > Niestety, Marysiu... Wlasciciel mowi po wlosku, niemiecku i troszke po angielsk > u, ale ani w zab po polsku. Chyba, ze tylko udajesz znajomosc polskiego... :-) > k-r > PS > Wybacz, ale fakt, ze wrzucasz wszystkich emigrantow lat 80-ych do jednego worka > swiadczy jedynie o pewnej... waskosci horyzonu. Ja nie przyjechalem do Niemiec > ani na "pochodzenie" (choc i niemieckie jest niewatpliwe), ani "za chlebem", g > dyz chleba (i nie tylko) rowniez w Polsce mi nie brakowalo. Celem mojego przyja > zdu - nie mowie tu nic nowego - byla regulacja pewnych spraw rodzinno-spadkowo- > wlasnosciowych. Osiedlenie sie akurat tu, przynajmniej jesli chodzi o "Hauptwoh > nsitz" bylo jedynie - wcale nieplanowanym - nastepstwem. Pseudologia phantastica? Odpowiedz Link
koelscher Re: Kochanico, nie wiem po co te pytania 10.06.12, 21:00 Proponuje Ci raczej ewangelie - Jan 20, 19-31 k-r maria421 napisała: > Pseudologia phantastica? Odpowiedz Link
maria421 Re: Kochanico, nie wiem po co te pytania 10.06.12, 17:44 Koelscher, snuj sobie dalej Twoje bajki o Twoich apartamentach w Limone, o Twojej lodeczce ktora plywasz po Morzu Srodziemnym, o Twoim samochodzie ktory im starszy tym zyskuje na wartosci. Jezeli to Ci do czegos potrzebna, to masz tutaj do tego platforme. Ale nie oczekuj , ze ktos w to wszystko uwierzy. P.S. Zebys mi chociaz powiedzial ze te stara wille z kawalkiem plazy kupiles ... ;) Odpowiedz Link
koelscher Re: Kochanico, nie wiem po co te pytania 10.06.12, 17:51 Nie potrafie Ci odpowiedziec, bo nie wiem, ktora masz na mysli... Ale raczej nie, poniewaz "z kawlkiem plazy" mam tylko skorome "Ferienwohnung" w Playa Blanca... k-r maria421 napisała: > P.S. Zebys mi chociaz powiedzial ze te stara wille z kawalkiem plazy kupiles .. > . ;) Odpowiedz Link
koelscher Re: Kochanico, nie wiem po co te pytania 10.06.12, 18:01 Tak na marginesie - cos takiego np. podpadaloby Twoim zdaniem pod "wille"? k-r Odpowiedz Link
zawszekacperek Re: Ach Mario, Mario... 10.06.12, 18:43 Gdybyś tylko pozwoliła, to skrobnąłbym na Twoim forum taką biografię Pana Barona, że aż hej.... Kuźwa, Kacperek rozmarzył się....:):):) Kacperek Odpowiedz Link
jureek Re: Kochanico, nie wiem po co te pytania 10.06.12, 19:02 maria421 napisała: > Ale nie oczekuj , ze ktos w to wszystko uwierzy. A tak właściwie, to jaka to różnica, czy się w to wierzy, czy nie? Gdyby Koelscher obiecywał mi jakieś zyski za zainwestowanie u niego pieniędzy, to miałoby to dla mnie jakieś znaczenie, czy wierzyć mu, czy nie. Co jednak stracę, jeżeli uwierzę mu w te kupione apartamenty, arystokratyczne koneksje czy co tam jeszcze? Jura Odpowiedz Link
koelscher Re: Kochanico, nie wiem po co te pytania 10.06.12, 19:12 I tu masz, jureeczku, calkowita racje, z jednym, ale istotnym, wyjatkiem: Nigdy nie mowilem o "arystokratycznych koneksjach", gdyz takowe moge miec - co najwyzej - poza rodzina... W rodzinie to nie sa "koneksje", lecz pokrewienstwa badz powinowactwa. Notebane, nie uplynelo wcale duzo wody w Renie od momentu, kiedy wyznalem tu, jak serdecznie mnie obchodzi, kto w co wierzy lub nie wierzy. Widocznie Marysia raczyla o tym zapomniec... :-( Na koniec zas: Nigdy nie gralem i nie gram cudzymi pieniedzmi. k-r jureek napisał: > A tak właściwie, to jaka to różnica, czy się w to wierzy, czy nie? Gdyby Koelsc > her obiecywał mi jakieś zyski za zainwestowanie u niego pieniędzy, to miałoby t > o dla mnie jakieś znaczenie, czy wierzyć mu, czy nie. > Co jednak stracę, jeżeli uwierzę mu w te kupione apartamenty, arystokratyczne k > oneksje czy co tam jeszcze? > Jura Odpowiedz Link
jureek Re: Kochanico, nie wiem po co te pytania 10.06.12, 19:36 koelscher napisał: > I tu masz, jureeczku, calkowita racje, z jednym, ale istotnym, wyjatkiem: Nigdy > nie mowilem o "arystokratycznych koneksjach", gdyz takowe moge miec - co najwy > zej - poza rodzina... > W rodzinie to nie sa "koneksje", lecz pokrewienstwa badz powinowactwa. Rozumiem. Czyli poza rodziną nie masz żadnych arystokratycznych koneksji. Wybacz, że aż tak dokładnie nie studiuję Twoich postów. Myślałem, że poza rodziną też masz jakieś znajomości z arystokratami. Jura Odpowiedz Link
koelscher Re: Kochanico, nie wiem po co te pytania 10.06.12, 19:40 Nie, jureeczku, mowiles co innego. Ja rowniez mowilem co innego i Ty mnie doskonale zrozumiales... :-) k-r jureek napisał: > Rozumiem. Czyli poza rodziną nie masz żadnych arystokratycznych koneksji. Wybac > z, że aż tak dokładnie nie studiuję Twoich postów. Myślałem, że poza rodziną te > ż masz jakieś znajomości z arystokratami. > Jura Odpowiedz Link
zawszekacperek Re: Kochanico, nie wiem po co te pytania 10.06.12, 19:29 Romantyk jesteś Jura, mimo żeś matematyk z wyboru.:) Czucie i wiara silniej mówi do mnie Niż mędrca szkiełko i oko. by A.M. Kacperek już dawno opisał fenomen koelschera prostym równaniem: das (Ich) = ein N(ich)ts po przekształceniach: ein Taugen(ich)ts :):):) Kacperek - Odpowiedz Link
koelscher Re: Kochanico, nie wiem po co te pytania 10.06.12, 19:37 Gdyby nie to, ze jestesmy na marysiowym podworku, powiedzialbbym ci bardzo dokladnie, gdzie mozesz sobie wgladnac twoim szkielkiem i okiem... Mnie moze uda ci sie zobaczyc... w przyszlym zyciu. k-r zawszekacperek napisał: > Romantyk jesteś Jura, mimo żeś matematyk z wyboru.:) > Czucie i wiara silniej mówi do mnie > Niż mędrca szkiełko i oko. by A.M. > > Kacperek już dawno opisał fenomen koelschera prostym równaniem: > das (Ich) = ein N(ich)ts > po przekształceniach: > ein Taugen(ich)ts :):):) > > Kacperek > - Odpowiedz Link
zawszekacperek Re: Kochanico, nie wiem po co te pytania 10.06.12, 20:01 Boże wspieraj, Boże ochroń Nam koelschera i Nasz Kraj... :):):) Kacperek koelscher napisał: > Gdyby nie to, ze jestesmy na marysiowym podworku, powiedzialbbym ci bardzo dokl > adnie, gdzie mozesz sobie wgladnac twoim szkielkiem i okiem... > Mnie moze uda ci sie zobaczyc... w przyszlym zyciu. > k-r > > t0.gstatic.com/images?q=tbn:ANd9GcRRbVVFsflAiqHjMOs5ih-3VgBfZGtn-uq2gNjKaXGjxhT_yOlwOw > > Odpowiedz Link
jureek Re: Kochanico, nie wiem po co te pytania 10.06.12, 19:41 zawszekacperek napisał: > Romantyk jesteś Jura, mimo żeś matematyk z wyboru.:) Romantyzm? Chyba raczej rozsądek. Co mam tracić energię na roztrząsanie, prawda to, czy nieprawda, jeżeli nie ma to praktycznie żadnego znaczenia. To trochę jak ze znakami ograniczenia prędkości. Po co mam tracić energię na zastanawianie się, czy organizator ruchu słusznie czy niesłusznie jakieś ograniczenie postawił, jeżeli praktycznie nic nie stracę, jeżeli po prostu dostosuję się do ograniczenia. Jura Odpowiedz Link
koelscher Re: Kochanico, nie wiem po co te pytania 10.06.12, 19:48 Chociaz ten temat juz mielismy, jeszcze raz: To wlasnie rozsadek podpowiada ludziom, z jaka predkoscia jechac, a nie znaki. Swoja droga, ciekawi mnie naprawde, po ilu kilometrach obudzilby sie np. Twoj rozsadek po tym, jak minales nieuprzatniete ograniczenie "80" na jakiejs tam - bylej - "bausteli"... :-) Takich miejsc sa na niemieckich autostradach (i drogach) setki. k-r jureek napisał: > To trochę jak ze znakami ograniczenia prędkości. Po co mam tracić energię na za > stanawianie się, czy organizator ruchu słusznie czy niesłusznie jakieś ogranicz > enie postawił, jeżeli praktycznie nic nie stracę, jeżeli po prostu dostosuję si > ę do ograniczenia. > Jura Odpowiedz Link
zawszekacperek Re: Jura, nie bądź głuchy na ... 10.06.12, 20:10 na prośbę naszego Koelegi koelschera. Może ta informacja jest dla niego przysłowiowym być albo nie być? :):):) Kacperek koelscher napisał: > Chociaz ten temat juz mielismy, jeszcze raz: > To wlasnie rozsadek podpowiada ludziom, z jaka predkoscia jechac, a nie znaki. > Swoja droga, ciekawi mnie naprawde, po ilu kilometrach obudzilby sie np. Twoj r > ozsadek po tym, jak minales nieuprzatniete ograniczenie "80" na jakiejs tam - b > ylej - "bausteli"... :-) Takich miejsc sa na niemieckich autostradach (i drogac > h) setki. > k-r > > jureek napisał: > > > To trochę jak ze znakami ograniczenia prędkości. Po co mam tracić energię > na za > > stanawianie się, czy organizator ruchu słusznie czy niesłusznie jakieś og > ranicz > > enie postawił, jeżeli praktycznie nic nie stracę, jeżeli po prostu dostos > uję si > > ę do ograniczenia. > > Jura > > Odpowiedz Link
jureek Re: Jura, nie bądź głuchy na ... 10.06.12, 21:46 zawszekacperek napisał: > > Chociaz ten temat juz mielismy, jeszcze raz: > > To wlasnie rozsadek podpowiada ludziom, z jaka predkoscia jechac, a nie z > naki. To Ty masz radary w oczach, że widzisz, co będzie za zakrętem, czy wzniesieniem? Ja tam nie wiem, czy akurat za kolejnym wzniesieniem nie będzie skrzyżowania, z powodu którego ograniczenie do sześćdziesiątki ma sens. > > Swoja droga, ciekawi mnie naprawde, po ilu kilometrach obudzilby sie np. > Twoj r > > ozsadek po tym, jak minales nieuprzatniete ograniczenie "80" na jakiejs t > am - b > > ylej - "bausteli"... :-) Osiemdziesiątka to bardzo przyzwoita prędkość. Myślisz, że na Hermsdorfer Kreuz (skrzyżowanie A4 z A9) ta osiemdziesiątka jest zapomniana po remoncie drogi? Znajomy, z którym jechałem też tak myślał i pojechał tam 150, mimo iż ostrzegałem go, żeby zwolnił. Tam jest taki "chopek", z którego już przy 120 wylatuje się jak z progu skoczni narciarskiej, no i też polecieliśmy. Dobrze, że był mały ruch. Takich miejsc sa na niemieckich autostradach (i > drogac > > h) setki. Przesadzasz. A nawet, gdyby połowa ograniczeń była niesłuszna, to i tak opłaca się ich przestrzegać. To po prostu rachunek prawdopodobieństwa, a konkretnie wyliczenie wartości oczekiwanej. Pomyśl sam, co stracisz, jeśli będziesz przestrzegał ograniczenia, które okazało się niesłuszne i co możesz stracić, jeśli nie będziesz przestrzegał ograniczenia, które jest jak najbardziej uzasadnione. Jura Odpowiedz Link
koelscher Re: Jura, nie bądź głuchy na ... 10.06.12, 22:02 Fakt, bede musial pomyslec o nowym szoferze... :-) k-r jureek napisał: Pomyśl sam, co stracisz, jeśli będziesz przestrz > egał ograniczenia, które okazało się niesłuszne i co możesz stracić, jeśli nie > będziesz przestrzegał ograniczenia, które jest jak najbardziej uzasadnione. > Jura Odpowiedz Link
maria421 Re: Kochanico, nie wiem po co te pytania 10.06.12, 20:24 jureek napisał: > A tak właściwie, to jaka to różnica, czy się w to wierzy, czy nie? Gdyby Koelsc > her obiecywał mi jakieś zyski za zainwestowanie u niego pieniędzy, to miałoby t > o dla mnie jakieś znaczenie, czy wierzyć mu, czy nie. > Co jednak stracę, jeżeli uwierzę mu w te kupione apartamenty, arystokratyczne k > oneksje czy co tam jeszcze? > Jura Jureek, lubisz jak ktos Cie usiluje w balona robic? Bo ja nie bardzo. Wszyscy wiemy na jakim wozku jedziemy, wszyscy jestesmy emigrantami, dorabialismy sie od zera i wiemy jakie szanse ma emigrant ktory opuscil Polske w latach 80-tych na zakup "dwoch apartamentow" w Limone nad jeziorem Garda w dziesiec lat po emigracji. Ja rozumiem, ze Koelscher ma jakas psychiczna potrzebe fantazjowania, niech mu tam, ale ja przeciez nie musze udawac ze wierze. Odpowiedz Link
zawszekacperek Re: Kochanico, nie wiem po co te pytania 10.06.12, 21:04 Droga Mario, nie znasz koelschera tak jak Kacperek. Otóż Pan Baron ma całą flotę. Yellow submarine Beatles'ów to mały pikuś w porownaniu z poniższym cackiem koelschera: A gdybyś wiedziała co ma Pan Baron w Tybecie albo na Antypodach to zzieleniałabyś z zazdrości.:) Kacperek maria421 napisała: > Ja rozumiem, ze Koelscher ma jakas psychiczna potrzebe fantazjowania, niech mu > tam, ale ja przeciez nie musze udawac ze wierze. Odpowiedz Link
koelscher Re: Kochanico, nie wiem po co te pytania 10.06.12, 21:18 Obiekt kacperowych westchniec? k-r zawszekacperek napisał: > A gdybyś wiedziała co ma Pan Baron w Tybecie albo na Antypodach to zzieleniałab > yś z zazdrości.:) > > Kacperek Odpowiedz Link
zawszekacperek Re: A mnie się marzy kurna chata... 11.06.12, 06:55 Kuźwa koelscher, trafiłeś w dziesiątkę. Kacperek oddałby cały swój nędzny :)Hab und Soll, żeby zostać właścicielem takiego cacka architektury. Podejmowałby świeżym mlikiem i pyrami zblazowanych arystokratów a la koelscher. Kuźwa, Kacperek znowu się rozmarzył..... Kacperek Odpowiedz Link
a000000 Re: Kochanico, nie wiem po co te pytania 10.06.12, 21:27 zawszekacperek napisał: > A gdybyś wiedziała co ma Pan Baron w Tybecie albo na Antypodach pies ugryzł antypody, ale Tybet mnie zelektryzował... no to tam CO MA? Odpowiedz Link
zawszekacperek Re:Oj ma... 11.06.12, 07:06 Nie wiedziałaś? W Tybecie koelscher jest właścicielem źródeł Jangcy, Bramaputry, Indusu i Mekongu!!! Za pomocą swojej "łódeczki" kontroluje wszystkie główne śródlądowe szlaki wodne w Azji. :) Kacperek a000000 napisała: > zawszekacperek napisał: > > > A gdybyś wiedziała co ma Pan Baron w Tybecie albo na Antypodach > > pies ugryzł antypody, ale Tybet mnie zelektryzował... no to tam CO MA? Odpowiedz Link
koelscher Re:Oj ma... 11.06.12, 17:45 Widze, ze twoje rozeznanie geograficzne dorownuje przynajmniej lingwistycznemu (arabski w Teheranie)... k-r zawszekacperek napisał: > Nie wiedziałaś? W Tybecie koelscher jest właścicielem źródeł Jangcy, Bramaputry > , Indusu i Mekongu!!! > Za pomocą swojej "łódeczki" kontroluje wszystkie główne śródlądowe szlaki wodn > e w Azji. > :) > Kacperek > a000000 napisała: > > > zawszekacperek napisał: > > > > > A gdybyś wiedziała co ma Pan Baron w Tybecie albo na Antypodach > > > > pies ugryzł antypody, ale Tybet mnie zelektryzował... no to tam CO MA? > > Odpowiedz Link
a000000 Re:Oj ma... 11.06.12, 17:51 koelscher napisał: > Widze, ze twoje rozeznanie geograficzne ja nie mylę Persów z Arabami.... to może mnie powiesz, co masz w Tybecie? Odpowiedz Link
koelscher Re:Oj ma... 11.06.12, 18:18 Chetnie: 2 dzwony, jeden mlynek modlitewny, no i - oczywiscie - Shangri-La (aktualnie troche sie zapodziala). Poza tym mam tam 2 dosc bliskich przyjaciow... Nie, nie tak - oni mieszkaja aktualnie troche w Indiach, troche w Londynie... k-r a000000 napisała: > koelscher napisał: > > > Widze, ze twoje rozeznanie geograficzne > > ja nie mylę Persów z Arabami.... to może mnie powiesz, co masz w Tybecie? Odpowiedz Link
a000000 Re:Oj ma... 11.06.12, 18:50 koelscher napisał: >i - oczywiscie Shangri-La czyli co? a te dzwony to czynne? czy gdzieś sobie leżą w głuchości? dzwony, czy gongi? taki młynek modlitewny to wielce ciekawa sprawa. Moim zdaniem - obraża bóstwo... no bo skoro człowiek aż taki jest leń, że mu się nie chce osobiście, to dlaczego bóstwo ma mu pomagać? Odpowiedz Link
ja.nusz Re:Oj ma... 11.06.12, 18:59 a000000 napisała: > taki młynek modlitewny to wielce ciekawa sprawa. Moim zdaniem - obraża bóstwo. To jest punkt widzenia kato-dewoctwa. Odpowiedz Link
koelscher Re:Oj ma... 11.06.12, 19:14 Co mozna na takie dictum, po ktorym rence opadajom? - Jak sie nie ma wyksztalcenia, ma sie przeca wiki, czy nie?! k-r a000000 napisała: Shangri-La czyli co? Odpowiedz Link
a000000 Re:Oj ma... 12.06.12, 16:54 koelscher napisał: > - Jak sie nie ma wyksztalcenia, ma sie przeca wiki, czy nie?! jak się nie jest Duchem Świętym i się nie wie, co autor ma na myśli - to przede wszystkim pyta się przyjaciółki - wiki. A co ta odpowiada? Że jest to pojęcie fikcyjne, oznaczające mniej więcej: więżę z kości słoniowej. A więc pytam ponownie. Co pan hrabia miał na myśli? Odpowiedz Link
maria421 Re:Oj ma... 12.06.12, 17:24 a000000 napisała: > jak się nie jest Duchem Świętym i się nie wie, co autor ma na myśli - to przede > wszystkim pyta się przyjaciółki - wiki. A co ta odpowiada? Że jest to pojęcie > fikcyjne, oznaczające mniej więcej: więżę z kości słoniowej. > > A więc pytam ponownie. Co pan hrabia miał na myśli? Koelscher jest milosnikiem fikcji, wiec mnie nie dziwi jego fikcyjne, utopijne miejsce w Tybiecie :) Odpowiedz Link
koelscher Re:Oj ma... 12.06.12, 22:09 Jakie tam fikcyjne? Tu masz! fotoforum.gazeta.pl/photo/2/cj/qd/zpxz/gdfLJyjaeb1bqOFYcX.jpg :-) k-r maria421 napisała: > Koelscher jest milosnikiem fikcji, wiec mnie nie dziwi jego fikcyjne, utopijne > miejsce w Tybiecie :) > Odpowiedz Link
zawszekacperek Re:Oj ma... 11.06.12, 21:34 Pan Baron daje Ci niedwuznacznie do zrozumienia, że nie chodzi mu o powieść J. Hiltona lecz o posiadanie tego przybytku w N. : mein-shangrila.de/index.php?id=2 Starym forumowiczom wiadomo, że Pan Baron chętnie lokuje swój kapitalik w takowe przedsięwzięcia. Vide : Pascha. :):):) Kacperek Odpowiedz Link
jureek Re: Kochanico, nie wiem po co te pytania 10.06.12, 21:36 maria421 napisała: > Jureek, lubisz jak ktos Cie usiluje w balona robic? Bo ja nie bardzo. W balona to jestem robiony wtedy, gdy ktoś mi coś obiecuje, a potem nie dotrzymuje słowa. Z koelscherem to nie ten przypadek. > Wszyscy wiemy na jakim wozku jedziemy, wszyscy jestesmy emigrantami, dorabialis > my sie od zera i wiemy jakie szanse ma emigrant ktory opuscil Polske w latach 8 > 0-tych na zakup "dwoch apartamentow" w Limone nad jeziorem Garda w dziesiec lat > po emigracji. Bywają wyjątki (jak na przykład Solorz), a poza tym (pewnie mi nie uwierzysz) nie interesuje mnie w ogóle, kto czego się dorobił, bo ani mi od tego nie przybędzie, ani nie ubędzie. > Ja rozumiem, ze Koelscher ma jakas psychiczna potrzebe fantazjowania, niech mu > tam, ale ja przeciez nie musze udawac ze wierze. Nie musisz. Jura Odpowiedz Link
maria421 Re: Kochanico, nie wiem po co te pytania 10.06.12, 21:44 > W balona to jestem robiony wtedy, gdy ktoś mi coś obiecuje, a potem nie dotrzym > uje słowa. Z koelscherem to nie ten przypadek. A jak nazwac jak Cie zarzuca przechwalkami, o ktorych wiesz, ze sa klamstwem? Ze robi z Ciebie idiote? > Bywają wyjątki (jak na przykład Solorz), a poza tym (pewnie mi nie uwierzysz) n > ie interesuje mnie w ogóle, kto czego się dorobił, bo ani mi od tego nie przybę > dzie, ani nie ubędzie. Jureek, mnie tez nie interesuje co kto ma! Czy ja sie tutaj kogos pytam o jego stan majatkowy? Ale Koelscher zalewa nas historiami o swym bogactwie choc nikt go o to nie pyta. Odpowiedz Link
jureek Re: Kochanico, nie wiem po co te pytania 10.06.12, 21:51 maria421 napisała: > A jak nazwac jak Cie zarzuca przechwalkami, o ktorych wiesz, ze sa klamstwem? Z > e robi z Ciebie idiote? Nie. To jest sytuacja, że robi z siebie idiotę. > Jureek, mnie tez nie interesuje co kto ma! Chyba jednak tak, skoro tak przejmujesz się historiami serwowanymi przez koelschera. > Czy ja sie tutaj kogos pytam o jego > stan majatkowy? Nie. Ale, jak ktoś już o nich pisze, to wyrażasz swoje żywe zainteresowanie. > Ale Koelscher zalewa nas historiami o swym bogactwie choc nikt go o to nie pyta No i? Serwery Agory są pojemne :) Jura Odpowiedz Link
maria421 Re: Kochanico, nie wiem po co te pytania 10.06.12, 21:57 jureek napisał: > Nie. To jest sytuacja, że robi z siebie idiotę. Fakt :) > > Chyba jednak tak, skoro tak przejmujesz się historiami serwowanymi przez koelsc > hera. Masz racje, powinnam zaczac ignorowac te opowiastki. > Nie. Ale, jak ktoś już o nich pisze, to wyrażasz swoje żywe zainteresowanie. To sie odnosi tylko do Koelschera, bo nikt inny tu o swym bogactwie nie pisze :) Odpowiedz Link
koelscher Re: Kochanico, nie wiem po co te pytania 10.06.12, 21:59 maria421 napisała: > A jak nazwac jak Cie zarzuca przechwalkami, o ktorych wiesz, ze sa klamstwem? Z > e robi z Ciebie idiote? "Przechwalki", najzacniejsza? O czym Ty mowisz? I - przepraszam, ze wyraze sie jasno, cytujac powiedzenie regionalne: "Wissen tust du einen großen Scheiss"... > Jureek, mnie tez nie interesuje co kto ma! Czy ja sie tutaj kogos pytam o jego > stan majatkowy? Ale Koelscher zalewa nas historiami o swym bogactwie choc nikt go o to nie pyta No coz, jesli punktem wyjsciowym jest ..... k-r Odpowiedz Link
ja.nusz Re: Kochanico, nie wiem po co te pytania 10.06.12, 21:49 Zostałaś już odesłana do "błogosławieni, którzy nie widzieli a uwierzyli" - a dodatkowo masz szansę przeprowadzić wizję lokalną. Podczas następnego urlopu przeprowadziłbym na twoim miejscu mały wywiad środowiskowy i sprawa się wyjaśni. Może już nawet kiedyś widziałaś Koelscera nad jeziorkiem, może ustąpił ci miejsca w kolejce w supermarkecie, może puścił cię gdzieś przedem - a ty nic nie wiesz. Kilka pytań na najbliższej stacji benzynowej i wszystko jasne. Odpowiedz Link
maria421 Re: Kochanico, nie wiem po co te pytania 10.06.12, 22:04 ja.nusz napisał: > Zostałaś już odesłana do "błogosławieni, którzy nie widzieli a uwierzyli" - a d > odatkowo masz szansę przeprowadzić wizję lokalną. > Podczas następnego urlopu przeprowadziłbym na twoim miejscu mały wywiad środowi > skowy i sprawa się wyjaśni. > Może już nawet kiedyś widziałaś Koelscera nad jeziorkiem, może ustąpił ci miej > sca w kolejce w supermarkecie, może puścił cię gdzieś przedem - a ty nic nie wi > esz. > Kilka pytań na najbliższej stacji benzynowej i wszystko jasne. Janusz, to jest tak- jak sie po jakichs 8 godzinach jazdy autostrada w koncu z niej zjedzie, to po kolejnych 20 minutach otwiera sie w koncu przepiekny widok na lezace w dole jezioro Garda zatopione wsrod gor, to czlowiek o wszystkim zapomina... Wiec, jezeli i w tym roku tam pjade, to najpozniej w obliczu tego cudu natury, zapomne o Koelscherze :) Odpowiedz Link
koelscher Re: Kochanico, nie wiem po co te pytania 10.06.12, 23:38 A jednak, dam Ci szanse, choc niezobowiazujaco... :-) Poczatek wrzesnia, wieczorkiem u Pierico i Michele www.enoteca-online.com/catalog/ bo ponoc znasz sie na dobrym jedzeniu... k-r maria421 napisała: > Janusz, to jest tak- jak sie po jakichs 8 godzinach jazdy autostrada w koncu z > niej zjedzie, to po kolejnych 20 minutach otwiera sie w koncu przepiekny widok > na lezace w dole jezioro Garda zatopione wsrod gor, to czlowiek o wszystkim zap > omina... > Wiec, jezeli i w tym roku tam pjade, to najpozniej w obliczu tego cudu natury, > zapomne o Koelscherze :) Odpowiedz Link
maria421 Re: Kochanico, nie wiem po co te pytania 11.06.12, 09:18 koelscher napisał: > A jednak, dam Ci szanse, choc niezobowiazujaco... :-) > Poczatek wrzesnia, wieczorkiem u Pierico i Michele Nie rob sobie nadziei. Odpowiedz Link
ja.nusz Re: Kochanico, nie wiem po co te pytania 11.06.12, 09:42 maria421 napisała: > koelscher napisał: > > > A jednak, dam Ci szanse, choc niezobowiazujaco... :-) > > Poczatek wrzesnia, wieczorkiem u Pierico i Michele > > Nie rob sobie nadziei. Ja tam takiej propozycji bym nie odrzucił. Weź pod uwagę, że: Sigi cię odbierze, Sigi cię odwiezie a między tymi dwiema czynnościami odbędzie się balanga jakiej jeszcze na jeziorem Garda nie widzieli - i wszystko za free. Nie wiesz co tracisz. Potem mogłabyś tu zaprezentować fotki z imprezy - coś w stylu " The Hangover" ("Kac Vegas") Odpowiedz Link
maria421 Re: Kochanico, nie wiem po co te pytania 11.06.12, 09:55 ja.nusz napisał: > Ja tam takiej propozycji bym nie odrzucił. > Weź pod uwagę, że: Sigi cię odbierze, Sigi cię odwiezie a między tymi dwiema cz > ynnościami odbędzie się balanga jakiej jeszcze na jeziorem Garda nie widzieli - > i wszystko za free. Sigi to kierowca Koelschera? :) > Nie wiesz co tracisz. > Potem mogłabyś tu zaprezentować fotki z imprezy - coś w stylu " The Hangover" ( > "Kac Vegas") :) Odpowiedz Link
ja.nusz Re: Kochanico, nie wiem po co te pytania 11.06.12, 12:49 maria421 napisała: > Sigi to kierowca Koelschera? :) Kierowcami to my wszyscy jesteśmy - Sigi to szofer - ale chyba zakres jego obowiązków wykracza poza dostarczanie Koelschera do różnych miejsc destynacji. W amerykańskich filmach taki szofer (lub kulturysta od czyszczenia basenu) to często dba o to, aby i pani domu była z niego zadowolona ;) Odpowiedz Link
koelscher Re: Kochanico, nie wiem po co te pytania 11.06.12, 19:10 Jesli ktos mialby sobie robic nadzieje, to raczej chyba nie ja... Daje Ci przeciez niepowtarzalna okazje zweryfikowania rzekomych "klamstw", o ktorych Ty przeciez "wiesz", ze sa klamswami, czyz nie tak? Jestem dla Ciebie prawie jak Jezus dla Tomasza, a Ty co - nic ??? Dziwne. k-r maria421 napisała: > koelscher napisał: > > > A jednak, dam Ci szanse, choc niezobowiazujaco... :-) > > Poczatek wrzesnia, wieczorkiem u Pierico i Michele > > Nie rob sobie nadziei. > Odpowiedz Link
maria421 Re: Kochanico, nie wiem po co te pytania 11.06.12, 19:20 koelscher napisał: > Jesli ktos mialby sobie robic nadzieje, to raczej chyba nie ja... Daje Ci przec > iez niepowtarzalna okazje zweryfikowania rzekomych "klamstw", o ktorych Ty prze > ciez "wiesz", ze sa klamswami, czyz nie tak? Jestem dla Ciebie prawie jak Jezus > dla Tomasza, a Ty co - nic ??? Dziwne. > k-r > Dajesz mi szanse na zweryfikowanie Twej prawdomownosci umawiajac sie ze mna w knajpie? Chcesz mi tam pokazac akty notarialne ? :) Odpowiedz Link
koelscher Re: Kochanico, nie wiem po co te pytania 11.06.12, 19:50 No prosze, jaka potrafisz byc konkretna... Aktow ze soba raczej nie woze, ale chetnie przewioze Cie autkiem, ktore przybiera na wartosci (klamstowo 1), np. od Gato do parkingu na samej gorze Limonaia. - Nareszcie dowiesz sie, gdzie trzeba mieszkac, zeby miec naprawde piekny widok. Oczywiscie mozesz zajrzec do srodka aby usunac wszelkie watpliwosci, do kogo ta dziupla nalezy(klamstwo 2). W ostatecznosci mozemy wypic kieliszeczek z Giani d'Agata (manager hotelu, zna mnie od prawie 20 lat), ktory zapewne chetnie Cie oswieci... W ten sposob, malym nakladem czasu + zerowym nakladem sil masz okazje zweryfikowac 2 "klamstwa" - tak na poczatek... k-r maria421 napisała: > koelscher napisał: > > > Jesli ktos mialby sobie robic nadzieje, to raczej chyba nie ja... Daje Ci > przec > > iez niepowtarzalna okazje zweryfikowania rzekomych "klamstw", o ktorych T > y prze > > ciez "wiesz", ze sa klamswami, czyz nie tak? Jestem dla Ciebie prawie jak > Jezus > > dla Tomasza, a Ty co - nic ??? Dziwne. > > k-r > > > Dajesz mi szanse na zweryfikowanie Twej prawdomownosci umawiajac sie ze mna w k > najpie? > Chcesz mi tam pokazac akty notarialne ? :) Odpowiedz Link
maria421 Re: Kochanico, nie wiem po co te pytania 11.06.12, 21:07 Koelscher, akt notarialny mozesz zeskanowac i mi na poczte GW poslac, nie musisz go wozic do Limone:) P.S. Ty jedziesz do Limone zeby caly czas siedziec w hotelu i delektowac sie tylko widokiem? Po taki widok lepiej sie samemu wspiac :) Odpowiedz Link
koelscher Re: Kochanico, nie wiem po co te pytania 11.06.12, 21:41 maria421 napisała: > Koelscher, akt notarialny mozesz zeskanowac i mi na poczte GW poslac, nie musis > z go wozic do Limone:) - Dobre sobie! Chcialabys ogladac akty notarialne, ktorych nie ogladala moja zona, o latoroslach nie wspominajac? Kochasz zycie pelne przygod i niespodzianek, i dlatego zostalas ksiegowa? Po co Ty jezdzisz dokadkolwiek? Sa przeciez ksiazki, albumy, mapy i - last but not least - internet... P.S. Ty jedziesz do Limone zeby caly czas siedziec w hotelu i delektowac sie tylko widokiem? Po taki widok lepiej sie samemu wspiac :) - Kto Ci opowiadal, ze siedze hotelu?! Czasem wpadne - i owszem - do Giani, np. na rundke scopa i tyle. Wieczorkami czesto bawie w Gato, bo nie tylko smaczne zarcie (o buteleczce, np. Garda Cabernet Le Zalte 2004 Cascina La Pertica, juz nie wspominajac :), ale i przemili wlasciciele. Jesli jestem we wiekszym towarzystwie i troszke dluzej (moze sie to zdarzyc i w tym roku), czarterujemy chetnie "Twoja" lodke (Siora Veronica) i robimy calodzienna rundke, np.: wyspa, wodospad Brasa, Campione, San Vigilio, Bogliaco, Gargnano... W mniejszym towarzystwie (lub sam) wybieram sie chetnie na rybki, w sobie tylko znane miejsca... :-) Poza tym mam pewien Faible do sztuki, wiec objezdzam okolice w poszukiwaniu ukrytych skarbow... k-r Odpowiedz Link
maria421 Re: Kochanico, nie wiem po co te pytania 11.06.12, 21:45 koelscher napisał: > - Dobre sobie! Chcialabys ogladac akty notarialne, ktorych nie ogladala moja zo > na, o latoroslach nie wspominajac? Kochasz zycie pelne przygod i niespodzianek, > i dlatego zostalas ksiegowa? Po co Ty jezdzisz dokadkolwiek? Sa przeciez ksiaz > ki, albumy, mapy i - last but not least - internet... Nie jestem ksiegowa. Twoich aktow tez "nie chcialabym" ogladac, ale skoro sie napraszasz o to , zeby mi udowodnic ze jestes wlascicielem dwoch apartamentow w Limone, to Ci podpowiadam jak najlatwiej to mozesz zrobic :) > - Kto Ci opowiadal, ze siedze hotelu?! Czasem wpadne - i owszem - do Giani, np. > na rundke scopa i tyle. > Wieczorkami czesto bawie w Gato, bo nie tylko smaczne zarcie (o buteleczce, np. > Garda Cabernet Le Zalte 2004 Cascina La Pertica, juz nie wspominajac :), ale > i przemili wlasciciele. > Jesli jestem we wiekszym towarzystwie i troszke dluzej (moze sie to zdarzyc i w > tym roku), czarterujemy chetnie "Twoja" lodke (Siora Veronica) i robimy calodz > ienna rundke, np.: > wyspa, wodospad Brasa, Campione, San Vigilio, Bogliaco, Gargnano... W mniejszym > towarzystwie (lub sam) wybieram sie chetnie na rybki, w sobie tylko znane miej > sca... :-) > Poza tym mam pewien Faible do sztuki, wiec objezdzam okolice w poszukiwa > niu ukrytych skarbow... > k-r To baw sie dalej :) Odpowiedz Link
koelscher Re: Kochanico, nie wiem po co te pytania 11.06.12, 22:45 Chetnie, Marysiu, chetnie! :-) Zachowuje jeszcze pewna...hmm - lekkosc istnienia, ktora Tobie, jak sie wydaje, jakos uciekla... Ja preferuje jedzonko w Gato, przejazdzke autkiem, ktorego wartosc wzrasta, kontemplacje Garda (i nieba! :) z najwyzej polozonego apartamentu w Limone. Ty preferujesz akty notarialne i ksiegi wieczyste. k-r maria421 napisała: > To baw sie dalej :) Odpowiedz Link
maria421 Re: Kochanico, nie wiem po co te pytania 12.06.12, 08:44 koelscher napisał: > Chetnie, Marysiu, chetnie! :-) Zachowuje jeszcze pewna...hmm - lekkosc istnieni > a, ktora Tobie, jak sie wydaje, jakos uciekla... Ja preferuje jedzonko w Gato, > przejazdzke autkiem, ktorego wartosc wzrasta, kontemplacje Garda (i nieba! :) > z najwyzej polozonego apartamentu w Limone. Ty preferujesz akty notarialne i ks > iegi wieczyste. > k-r > Koelscher, ja naprawde nie potrzebuje Twojego zaproszenia zeby w Limone moc zjesc gdzie chce , wspiac sie gdzie chce, lub pojechac moim autkiem gdzie chce :) Towarzystwo do tych przedwsieziec tez mam :) Odpowiedz Link
zawszekacperek Re: Kochanico, nie wiem po co te pytania 11.06.12, 23:49 Mario, koelschera nie przeanalityzujesz. :):):) Nawet Chuckowi Norrisowi to się nie udało.:):):) Kacperek Odpowiedz Link
a000000 Re: Kochanico, nie wiem po co te pytania 12.06.12, 16:57 zawszekacperek napisał: > Nawet Chuckowi Norrisowi to się nie udało. Jak to nie udało???? On nawet dwa razy do nieskończoności policzył!!! co dla niego analiza jakiegoś tam barona... Odpowiedz Link
a000000 Re: Kochanico, nie wiem po co te pytania 10.06.12, 20:33 maria421 napisała: > Koelscher, snuj sobie dalej Twoje bajki o Twoich apartamentach w Limone, niekoniecznie bajki. Istnieje taka forma własności, gdy hotel ściągając brakującą kasę na coś tam, sprzedaje cegiełki które się składają na cenę apartamentu - wygląda to tak, że można być właścicielem części lub całości apartamentu, który zostaje wynajmowany gościom hotelowym za pieniądze - a część zysku jest przekazywana właścicielom cegiełek. W Kołobrzegu budowano taki hotel.... właściciele cegiełek mogą przyjechać określoną ilość razy i nie są zakwaterowani w "swoim" apartamencie. Kuzyn koleżanki kupił... Odpowiedz Link
maria421 Re: Kochanico, nie wiem po co te pytania 10.06.12, 20:39 > niekoniecznie bajki. Istnieje taka forma własności, gdy hotel ściągając brakują > cą kasę na coś tam, sprzedaje cegiełki które się składają na cenę apartamentu - > wygląda to tak, że można być właścicielem części lub całości apartamentu, któr > y zostaje wynajmowany gościom hotelowym za pieniądze - a część zysku jest przek > azywana właścicielom cegiełek. > W Kołobrzegu budowano taki hotel.... właściciele cegiełek mogą przyjechać okre > śloną ilość razy i nie są zakwaterowani w "swoim" apartamencie. Kuzyn koleżanki > kupił... > Ale Koelscher napisal ze kupil od kogos dwa apartamenty (czyli przejal wlasnosc, a nie prawo do wspolwasnosci) w roku 1993. Odpowiedz Link
koelscher Re: Kochanico, nie wiem po co te pytania 10.06.12, 20:52 Nie musisz wprawdzie tego wiedziec, ale skoro Cie to uspokoi... 2 polaczone apartamenty w Limonaia + Ferienwohnung w Playa Blanca (Lanzarote), kupione mniej wiecej w tym samym czasie, kosztowaly lacznie (w przeliczeniu) niecale 100.000,-€... Oddycha Ci sie juz lepiej? k-r maria421 napisała: > Ale Koelscher napisal ze kupil od kogos dwa apartamenty (czyli przejal wlasnosc > , a nie prawo do wspolwasnosci) w roku 1993. Odpowiedz Link
maria421 Re: Kochanico, nie wiem po co te pytania 10.06.12, 20:59 koelscher napisał: > Nie musisz wprawdzie tego wiedziec, ale skoro Cie to uspokoi... > 2 polaczone apartamenty w Limonaia + Ferienwohnung w Playa Blanca (Lanzarote), > kupione mniej wiecej w tym samym czasie, kosztowaly lacznie (w przeliczeniu) ni > ecale 100.000,-€... > Oddycha Ci sie juz lepiej? > k-r Co Ty oczywiscie zaplaciles gotowka i jeszcze Ci zostalo na "lodeczke" ,Cesne i samochod ktory ciagle przybiera na wartosci :) Odpowiedz Link
koelscher Re: Kochanico, nie wiem po co te pytania 10.06.12, 21:03 No i??? Poza tym, za pozwoleniem, "cessne". Co jest w tym dziwnego, ze oldtimer przybiera na wartosci?! k-r maria421 napisała: > Co Ty oczywiscie zaplaciles gotowka i jeszcze Ci zostalo na "lodeczke" ,Cesne i > samochod ktory ciagle przybiera na wartosci :) Odpowiedz Link
maria421 Re: Kochanico, nie wiem po co te pytania 10.06.12, 21:10 koelscher napisał: > No i??? Poza tym, za pozwoleniem, "cessne". Co jest w tym dziwnego, ze oldtimer > przybiera na wartosci?! > k-r No i nic, ciagle te same bajki :) Odpowiedz Link
koelscher Re: Kochanico, nie wiem po co te pytania 10.06.12, 21:13 Jezeli nic, zatem dlaczego tak sie dziwisz (nie pierwszy bodaj raz), ze "przybiera na wartosci"? k-r maria421 napisała: No i nic > > Odpowiedz Link
maria421 Re: Kochanico, nie wiem po co te pytania 10.06.12, 21:24 koelscher napisał: > Jezeli nic, zatem dlaczego tak sie dziwisz (nie pierwszy bodaj raz), ze "przybi > era na wartosci"? > k-r > Dziwie sie ze Ty taki samochod uzywasz do podrozy jakby to byl jakis tam zwykly mercedes:) Odpowiedz Link
a000000 Re: Kochanico, nie wiem po co te pytania 10.06.12, 21:25 koelscher napisał: >kosztowaly lacznie (w przeliczeniu) niecale 100.000,-€... kiedy Ci się to zwróci? Odpowiedz Link
maria421 Re: Kochanico, nie wiem po co te pytania 10.06.12, 21:39 a000000 napisała: > koelscher napisał: > > >kosztowaly lacznie (w przeliczeniu) niecale 100.000,-€... > > kiedy Ci się to zwróci? Azerko, takie pansko jak Koelscher kupuje dla kaprysu, nie po to, zeby mu sie zwracalo :) Ale jak on kupil (nawet w 1993 roku) dwa apartamenty w Limone i jeden nad morzem w Hiszpanii (?), za jedyne € 100.000 , to pewno bylo to w Monopoly :) Odpowiedz Link
koelscher Re: Kochanico, nie wiem po co te pytania 10.06.12, 21:45 maria421 napisała: > Azerko, takie pansko jak Koelscher kupuje dla kaprysu, nie po to, zeby mu sie z > wracalo :) - Tu akurat masz racje, o czym wlasnie wspomnialem. > Ale jak on kupil (nawet w 1993 roku) dwa apartamenty w Limone i jeden nad morze > m w Hiszpanii (?), za jedyne € 100.000 , to pewno bylo to w Monopoly :) - To zas swiadczy jedynie o Twojej ignroancji w dziedzinie rozwoju cen nieruchomosci w poludniowych regionach Europy... k-r Odpowiedz Link
maria421 Re: Kochanico, nie wiem po co te pytania 10.06.12, 21:48 > - To zas swiadczy jedynie o Twojej ignroancji w dziedzinie rozwoju cen nierucho > mosci w poludniowych regionach Europy... > k-r Koelscher, na temat cen w Limone akurat cos wiem. Od kiedy tam jezdze zawsze ogladam oferty w biurze nieruchomosci ;) Odpowiedz Link
a000000 Re: Kochanico, nie wiem po co te pytania 10.06.12, 21:45 maria421 napisała: > Azerko, takie pansko jak Koelscher kupuje dla kaprysu, nie po to, zeby mu sie z > wracalo niekoniecznie. Kaprys też można spieniężyć. Chyba, że kupił na własne potrzeby. > > Ale jak on kupil (nawet w 1993 roku) dwa apartamenty w Limone i jeden nad morze > m w Hiszpanii (?), za jedyne € 100.000 , to pewno bylo to w Monopoly to było jeszcze PRZED bańką nieruchomościową.... może kupił za długi od wierzyciela... kto go tam wie.... Przyznam, że mnie to ani ziębi ani grzeje... chciałabym tylko mieć jakieś zorientowanie co do stopy zwrotu takiego przedsięwzięcia. Odpowiedz Link
maria421 Re: Kochanico, nie wiem po co te pytania 10.06.12, 21:54 a000000 napisała: > > to było jeszcze PRZED bańką nieruchomościową.... może kupił za długi od wierzy > ciela... kto go tam wie.... Przyznam, że mnie to ani ziębi ani grzeje... chci > ałabym tylko mieć jakieś zorientowanie co do stopy zwrotu takiego przedsięwzięc > ia. Banka nieruchomosciowa byla w Hiszpanii, nie we wloskim Limone o ktorym mowa, ktore jest osada liczaca niewiele ponad 1000 mieszkancow, reszta to turysci . Tam sie juz od dawna bardzo malo co buduje , tak dla miejscowych jak i dla turystow, ceny sa stabilnie wysokie ze wzgledu na brak terenow pod budowe. Taniej jest zaplacic hotel raz do roku niz inwestowac w mieszkanie w takim miejscu, do ktorego i tak sie czesciej nie zaglada. Odpowiedz Link
koelscher Re: Kochanico, nie wiem po co te pytania 10.06.12, 21:40 Kpisz, czy o droge pytysz? W € "zwrocilo" sie to juz jakie 10 lat temu, co wcale nie znaczy, ze bede sprzedawal. To sa prywatnie "gniazdka", a nie inwestycje na procent. k-r a000000 napisała: > kiedy Ci się to zwróci? Odpowiedz Link
maria421 Koelscher 10.06.12, 21:46 gentlemeni o pieniadzach nie rozmawiaja. Oni je po prostu maja. Zapamietaj sobie to stare, dobre powiedzenie. Odpowiedz Link
a000000 Re: Kochanico, nie wiem po co te pytania 10.06.12, 21:48 koelscher napisał: > Kpisz, czy o droge pytysz? mało to grzeczne, jak na arystokratę... W € "zwrocilo" sie to juz jakie 10 lat temu, c > o wcale nie znaczy, ze bede sprzedawal. ładna stopa zwrotu!!! A podatek katastralny od tego jest? Odpowiedz Link
maitresse.d.un.francais Cóż, niemniej twoje wypowiedzi typu 10.06.12, 17:49 "Ale moi znajomi mają domy, samochody i noszą dobre ciuchy" MOGŁY ZOSTAĆ TAK ODEBRANE. Pomyśl o tym, dobrze? Odpowiedz Link
a000000 Re: Propaganda sukcesu 08.06.12, 13:51 maria421 napisała: > Mamy sie cieszyc ze JEST zrobione. NIE JEST!!! nie ma połączenia miast w których EURO się odbywa. Ani szosą ani koleją. Wszędzie jeszcze prace trwają, a np połączenie Poznania z A1, które miało być gotowe - pozostało w sferze planów. Jedynka od Torunia do Strykowa też "w budowie", siódemka - w budowie - czyli brak połączenia Gdańska z Warszawą.... jedzie się miejscami po wertepach (wiem, jechałam). Słynna dwójka jako rzut na taśmę - miejscami nie ma ostatniej nawierzchni, brak infrastruktury - to grozi zatrzymaniem się na poboczu z braku paliwa w baku, brak miejsc rekreacyjnych.... oddanie do użytku PRZED wykończeniem grozi ogłoszeniem przetargu na.... REMONT!!! Słynna już "gierkówka" - w remoncie, miejscami chyba wiekuistym.... ósemka łącząca Warszawę z Wrocławiem.... w polu.... Cieszmy się z tego co mamy, ale nie popadajmy w euforię, bo dużo jeszcze jest do zrobienia, a zdaje się - kasa się rozpłynęła w przepastnych długich kieszeniach, a i impulsu do wzmożonej pracy zabraknie... Po za tym: NAJWAŻNIEJSZE!!!! Nadmuchany balon EURO pęka. Firmy budowlane bankrutują masowo, co pociągnie gospodarkę w dół.... Mario, ten przysłowiowy nocnik jest całkiem realny. Jak wyglądała Polska 10 lat temu? Może rozsądniej... nie było wszystko jednocześnie rozgrzebane... i nie skończone. Nie lubię zrywów, bo co nagle to po diable... drogi i koleje trzeba budować powoli i dokładnie. Takie "przyspieszenia" źle rokują dla trwałości budowli. To wszystko mi przypomina piosnkę: Niech żyje bal!!! Autostrady i tak były w planach, zanim ktokolwiek pomyślał o EURO. Jest takie przysłowie rosyjskie: wolniej idziesz - dalej zajdziesz. Więc ja wolę dalej niż szybciej. A na marginesie: niedługo zacznę gryźć podłogę..... gdzie oczy i uszy nie obrócę, tam....EURO!!! Odpowiedz Link
jureek Re: Propaganda sukcesu 08.06.12, 14:13 a000000 napisała: > A na marginesie: niedługo zacznę gryźć podłogę..... gdzie oczy i uszy nie obróc > ę, tam....EURO!!! I to jest właśnie różnica cywilizacyjna. Gdy byłem w Wiedniu podczas ostatnich mistrzostw Europy, to oprócz okolic stadionu i kawałka starego miasta, gdzie umieszczono strefę kibica, nie było w ogóle poznać, że odbywają się tam mistrzostwa. Żadnych objazdów, zakazów ruchu dla ciężarówek, ani innych podobnych utrudnień w normalnym zyciu. Jura Odpowiedz Link
maria421 Re: Propaganda sukcesu 08.06.12, 16:28 a000000 napisała: > maria421 napisała: > > > Mamy sie cieszyc ze JEST zrobione. > > NIE JEST!!! > > nie ma połączenia miast w których EURO się odbywa. Ani szosą ani koleją. Wszędz > ie jeszcze prace trwają, a np połączenie Poznania z A1, które miało być gotowe > - pozostało w sferze planów. Jedynka od Torunia do Strykowa też "w budowie", s > iódemka - w budowie - czyli brak połączenia Gdańska z Warszawą.... jedzie się m > iejscami po wertepach (wiem, jechałam). Azerko, a mialo byc? Byly jakies plany ze wszystkie miasta w ktorych sa rozgrywane mecze beda ze soba polaczone autostrada lub szybka koleja do czerwca 2012? I skad mialyby byc na to pieniadze, skoro juz teraz sa narzekania na koszty? Odpowiedz Link
a000000 Re: Propaganda sukcesu 08.06.12, 17:22 maria421 napisała: > Azerko, a mialo byc? Byly jakies plany ze wszystkie miasta w ktorych sa rozgryw > ane mecze beda ze soba polaczone autostrada lub szybka koleja do czerwca 2012? autostradą i drogą ekspresową. Również szybką koleją. O tym mówił PREMIER TUSK. Czy te oczy mogą kłamać???? > I skad mialyby byc na to pieniadze, skoro juz teraz sa narzekania na koszty? aaaa.... o to pytaj polityka Tuska, gdy przedwyborczo obiecuje złote góry... a naiwni wierzą... Mnie nie nabrał. Doskonale wiem, że te plany były skrojone na URNĘ, nie na możliwości. Odpowiedz Link
a000000 Re: Propaganda sukcesu 08.06.12, 17:33 Tu do poczytania o stanie faktycznym. wyborcza.biz/biznes/1,100897,11889887,Ile_drog_zbudowalismy_na_Euro_2012.html Odpowiedz Link
maria421 Re: Propaganda sukcesu 08.06.12, 20:01 Azerko, co innego ambicje zbudowania czegos, a co inne konkretne plany budowy. Ja zadnych wyborczych ambicji nigdy nie biore na serio. P.S.Dowiedzialam sie dzisiaj ze stadiony na Euro pochlonely zaledwie 5% kosztow wszystkich inwestycji. Odpowiedz Link
astra18 Re: Propaganda sukcesu 08.06.12, 10:05 maria421 napisała: > Astro, a Ty nie sadzisz ze to jednak jest sukces, ze mamy nowe autostrady, dwor > ce, lotniska (o stadionach nie wspomne,bo wiem ze jestes przeciwna) , nie sadzi > sz ze mozna sie cieszyc ze Polska nowoczesnieje? > > Ja pamietam moja pierwsza podroz do Polski , bylo to w roku 1991, po 9 letniej > nieobecnosci. > Pamietem Polske szara, biedna, odrapana, z dziurawymi ulicami i smutnymi, zmecz > onymi ludzmi. > > I widze jaka Polska jest teraz. Oczywiscie, duzo jeszcze brakuje, duzo jeszcze > jest do zrobienia, ale widzac ile juz zrobiono wierze ze jeszcze wiecej sie zro > bi. Autostrady, lotniska,dworce bardzo mnie cieszą, ale to było w planach PRZED Euro i nie ulegnę za żadne skarby propagandzie, że to DZIĘKI Euro. Podam ci przykład z Gdańska - odkąd sie tu przeprowadziłam w 1995 znałam plany i czytałam o ROZPOCZĘCIU budowy słynnej teraz trasy Słowackiego i budowy nowego terminalu lotniczego. Więc te prace były dawno rozpoczęte, zanim doszło do faktu wylosowania ( jakkolwiek to nazwiemy )miejsca mistrzostw. I przypuszczam, że było tak w innych miastach "stadionowych".Więc jak to sama nazwałaś - to zwykła propaganda sukcesu, wtłaczana mniej zorientowanym -bez urazy:) Odbieranie środków instytucjom artystycznym, co w niektórych przypadkach skazuje je więc na likwidację TYLKO z powodu tego widowiska, uważam za ZBRODNIĘ!!!! I to mnie ustawiło na pozycji "przeciw" a nie brak zainteresowania sportem. Już napisałam to w poście innemu forumowiczowi - to Polacy mieszkający w Polsce obudzą się z ręka w nocniku, ciebie Mario co najwyżej to zmartwi. Astra Astra Odpowiedz Link
maria421 Re: Propaganda sukcesu 08.06.12, 10:15 Gdyby nie Euro, budowy pewno jeszcze by trwaly. Euro je przyspieszylo i taka jest jego zasluga. Ludzie mieli cel, spieli sie i zrobili. Euro minie, a to wszystko co pobudowano, zostanie. A czy Polacy obudza sie z reka w nocniku, czy nie, to sie jeszcze okaze. Zaden boom nie trwa wiecznie i na to trzeba byc przygotowanym. Poczekamy, zobaczymy. Ktos, kto buduje wlasny dom i bierze na niego kredyt tez nie ma zadnej pewnosci ze ten kredyt splaci, ze sie nie obudzi "z reka w nocniku". Ale gdyby wszyscy tylko o "nocniku" mysleli, to bysmy jeszcze w lepiankach mieszkali. Odpowiedz Link
jureek Re: Propaganda sukcesu 08.06.12, 10:27 maria421 napisała: > Euro minie, a to wszystko co pobudowano, zostanie. A czy Polacy obudza sie z re > ka w nocniku, czy nie, to sie jeszcze okaze. Już się budzą. Wrocław tak się zadłużył z powodu finansowania budowy stadionu, że o jakichkolwiek inwestycjach w infrastrukturę miejską w najbliższych latach można tylko pomarzyć. Jura Odpowiedz Link
maria421 Re: Propaganda sukcesu 08.06.12, 11:02 jureek napisał: > Już się budzą. Wrocław tak się zadłużył z powodu finansowania budowy stadionu, > że o jakichkolwiek inwestycjach w infrastrukturę miejską w najbliższych latach > można tylko pomarzyć. > Jura Nie wysokosc dlugu, lecz mozliwosc jego splaty sie liczy. Moze stadion bedzie dochodowy? Odpowiedz Link
jureek Re: Propaganda sukcesu 08.06.12, 11:31 maria421 napisała: > Nie wysokosc dlugu, lecz mozliwosc jego splaty sie liczy. > Moze stadion bedzie dochodowy? Dzięki Bogu dla ustawodawcy wysokość też się liczy, dlatego po przekroczeniu określonej granicy ustanawia się w mieście zarząd komisaryczny. Wrocław jest na krawędzi wprowadzenia takiego zarządu. Stąd rozpaczliwe próby łatania budżetu np. przez mandaty wystawiane przez straże miejskie. Jej komendant już dostał nakaz uzyskania określonych kwot dla budżetu miasta. A nawet, gdyby stadion był dochodowy (w co nie wierzę), to i tak zadaniem władz miejskich nie jest robienie ryzykownych geszeftów za pożyczone pieniądze, lecz dbałość o miasto i jego mieszkańców. Jura Odpowiedz Link
maitresse.d.un.francais Oświadczam, że jestem fanką 08.06.12, 20:04 Jureeka ;-) Dzięki Bogu dla ustawodawcy wysokość też się liczy, dlatego po przekroczeniu określonej granicy ustanawia się w mieście zarząd komisaryczny. Wrocław jest na krawędzi wprowadzenia takiego zarządu. Stąd rozpaczliwe próby łatania budżetu np. przez mandaty wystawiane przez straże miejskie. Jej komendant już dostał nakaz uzyskania określonych kwot dla budżetu miasta. A nawet, gdyby stadion był dochodowy (w co nie wierzę), to i tak zadaniem władz miejskich nie jest robienie ryzykownych geszeftów za pożyczone pieniądze, lecz dbałość o miasto i jego mieszkańców. Jura No chyba że mi podpadnie. ;-) Odpowiedz Link
jureek Re: Oświadczam, że jestem fanką 08.06.12, 20:16 maitresse.d.un.francais napisała: > No chyba że mi podpadnie. ;-) O, kurcze! Zabiłaś mi klina :) Jura Odpowiedz Link
maitresse.d.un.francais Re: Oświadczam, że jestem fanką 08.06.12, 20:46 jureek napisał: > maitresse.d.un.francais napisała: > > > No chyba że mi podpadnie. ;-) > > O, kurcze! Zabiłaś mi klina :) > Jura To proste Jureeku: ni podpadaj mi. ;-P Odpowiedz Link
jureek Re: Propaganda sukcesu 09.06.12, 12:14 maria421 napisała: > Nie wysokosc dlugu, lecz mozliwosc jego splaty sie liczy. > Moze stadion bedzie dochodowy? Póki co zabrakło środków własnych na budowę spalarni odpadów komunalnych, do której Unia mogła dołożyć nawet 65% kosztów budowy. I tak trzeba będzie ją wybudować, ale później Unia już nie dołoży. Interes jak diabli. wroclaw.gazeta.pl/wroclaw/1,109069,7983731,Swad_spalonej_dotacji_na_spalarnie_komunalnych_smieci.html Ponadto urząd miasta zapowiedział już, że aby dać odpocząć mieszkańcom, w 2013 roku nie będzie kontynuowana budowa obwodnicy śródmiejskiej. wroclaw.naszemiasto.pl/artykul/1392535,wroclaw-zabraklo-pieniedzy-na-obwodnice-srodmiejska,id,t.html Nie brak za to pieniędzy na inne bardzo ważne dla mieszkańców miasta wydatki: www.mmwroclaw.pl/413303/2012/5/17/baner-z-logo-euro--przykryje-dziure-przy-stadionie?category=news Odpowiedz Link
ja.nusz Re: Propaganda sukcesu 09.06.12, 12:29 jureek napisał: > maria421 napisała: > > Póki co zabrakło środków własnych na budowę spalarni odpadów komunalnych Zalinkowałeś artykuł , z którego nie wynka, jakoby komukolwiek czegokolwiekc zabrakło. Odpowiedz Link
jureek Re: Propaganda sukcesu 09.06.12, 12:37 ja.nusz napisał: > jureek napisał: > > > maria421 napisała: > > > > Póki co zabrakło środków własnych na budowę spalarni odpadów komunalnych > > Zalinkowałeś artykuł , z którego nie wynka, jakoby komukolwiek czegokolwiekc za > brakło. No jasne, a prawdziwą przyczyną przerwania budowy obwodnicy śródmiejskiej jest to, że łaskawa władza chce dać odpocząć mieszkańcom i nie dręczyć ich jakimiś inwestycjami. Jura Odpowiedz Link
astra18 Re: Propaganda sukcesu 08.06.12, 10:36 maria421 napisala: "Gdyby nie Euro, budowy pewno jeszcze by trwaly. Euro je przyspieszylo i taka jest jego zasluga. Ludzie mieli cel, spieli sie i zrobili. " Nawet gdyby jeszcze trwały nie byłyby sfinansowane KOSZTEM innych inwestycji. I to jest cały komentarz do mojego ubolewania. Astra Odpowiedz Link
maria421 Re: Propaganda sukcesu 08.06.12, 10:55 astra18 napisała: > Nawet gdyby jeszcze trwały nie byłyby sfinansowane KOSZTEM innych inwestycji. > I to jest cały komentarz do mojego ubolewania. > > Astra Momencik, to gdyby nie bylo Euro bylyby pieniadze na autostrady, lotniska, stadiony i rowniez na inne inwestycje? Czy tez byloby albo-albo? Odpowiedz Link
astra18 Re: Propaganda sukcesu 08.06.12, 11:07 maria421 napisała: > astra18 napisała: > > > Nawet gdyby jeszcze trwały nie byłyby sfinansowane KOSZTEM innych inwesty > cji. > > I to jest cały komentarz do mojego ubolewania. > > > > Astra > > Momencik, to gdyby nie bylo Euro bylyby pieniadze na autostrady, lotniska, stad > iony i rowniez na inne inwestycje? > Czy tez byloby albo-albo? Byłyby odpowiednio rozplanowane.Już ci pisałam wyżej, że pewne inwestycje były rozpoczęte dawno temu i nawet gdyby miały być ukończone rok poźniej a nie ucierpialyby na tym inne sektory, wtedy byłby powód do prawdziwej dumy. Odpowiedz Link
ja.nusz Re: Propaganda kłamstwa 08.06.12, 12:17 astra18 napisała: > Podam ci przykład z Gdańska - odkąd sie tu przeprowadziłam w 1995 znałam plany > i czytałam o ROZPOCZĘCIU budowy słynnej teraz trasy Słowackiego i budowy nowego > terminalu lotniczego. To nie jest przykład z Gdańska tylko z twoich chorych urojeń. Realizacja wymienionych inwestycji rozpoczęła się długo po przyznaniu Polsce i Ukrainie ME. Nie wypowiadaj się więc o sprawach, o których nie masz bladego pojęcia i nie siej zamętu. Słyszałem tu jakieś lamenty na temat zamykania placówek kulturylnych, bo pieniądze poszły na stadion. Co takiego zostało Trójmieście zamknięte? Opera Bałtycka? Stoi Teatr Wybrzeże? Stoi i doczekał się super nowczesnej sceny kameralnej w Sopocie. Filharmonia Bałtycka? Stoi i kwitnie. Teatr Miniatura? Stoi. Teatr Muzyczny w Gdyni? Stoi. Wiem, że im się nie przelewa, ale gołe stwierdzenie, jest to wina budowy stadionu jest po prostu idiotyczne. Odpowiedz Link
a000000 Re: Propaganda sukcesu 08.06.12, 14:14 astra18 napisała: > Więc te prace były dawno rozpoczęte, zanim doszło do faktu wylosowania ( jakkol > wiek to nazwiemy )miejsca mistrzostw. zgadza się. O rozbudowie ulicy Słowackiego było wiadomo już od 1974r gdy otwarto w obecnej lokalizacji lotnisko. W roku 2003 miasto zatwierdziło plan zagospodarowania przestrzennego który umożliwił budowę nowego terminala. > Odbieranie środków instytucjom artystycznym, co w niektórych przypadkach skazuj > e je więc na likwidację TYLKO z powodu tego widowiska, uważam za ZBRODNIĘ!!!! Wiem o zagrożeniu Opery Kameralnej. Samorządy obarczone kosztami infrastruktury na EURO - obcinają kasę tam, gdzie tylko mogą. A najłatwiej obciąć tam, gdzie odbiorca nie jest masowy. Odpowiedz Link
ja.nusz Re: Baby są jakieś inne - bardzo inne...ale 08.06.12, 16:19 ...na szczęście nie wszystkie. a000000 napisała: > astra18 napisała: > > > Więc te prace były dawno rozpoczęte, zanim doszło do faktu wylosowania ( > jakkol > > wiek to nazwiemy )miejsca mistrzostw. > > zgadza się. O rozbudowie ulicy Słowackiego było wiadomo już od 1974r gdy otwart > o w obecnej lokalizacji lotnisko. W roku 2003 miasto zatwierdziło plan zagospod > arowania przestrzennego który umożliwił budowę nowego terminala. Prace zostały rozpoczęte zanim doszło do faktu "wylosowania" (sic!sic!sic!)? Jakie prace? Sprawia ci przyjemność podpisywnie się pod debilizmami? a000000 napisała: > astra18 napisała: > > > Więc te prace były dawno rozpoczęte, zanim doszło do faktu wylosowania ( > jakkol > > wiek to nazwiemy )miejsca mistrzostw. > > zgadza się. O rozbudowie ulicy Słowackiego było wiadomo już od 1974r gdy otwart > o w obecnej lokalizacji lotnisko. W roku 2003 miasto zatwierdziło plan zagospod > arowania przestrzennego który umożliwił budowę nowego terminala. > Następny debilizm - chyba nawet większy. Odpowiedz Link
maria421 Re: Baby są jakieś inne - bardzo inne...ale 08.06.12, 16:25 Janusz, czy Ty startujesz tutaj w konkursie o palme chamstwa, czy co? Informuje ze nagrody nie bedzie, moze byc za to zupelnie cos innego. Odpowiedz Link
astra18 Re: Walka naszego forumowego dżentelmena Janusza.. 08.06.12, 16:27 ..z debilizmami. Tell me, why??jak mawiał klasyk. Astra Odpowiedz Link
a000000 Re: Baby są jakieś inne - bardzo inne...ale 08.06.12, 17:26 ja.nusz napisał: > Jakie prace? prace nad przedsięwzięciem ROZPOCZYNAJĄ się wraz z uchwaleniem planu zagospodarowania.... zabezpieczenie kasy, następnie plany budowy, zatwierdzenie planów, rozpisanie konkursu na wykonawcę.... wbicie pierwszej łopaty to KOLEJNY etap przedsięwzięcia. Odpowiedz Link
maria421 Nie tylko GW 08.06.12, 10:02 inne gazety tez propaguja sukces : wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,114871,11888448,Czolowki_polskich_gazet___To_nie_sen_to_Euro____Czas.html Odpowiedz Link
astra18 Re: Nie tylko GW 08.06.12, 10:44 maria421 napisała: > inne gazety tez propaguja sukces : > > wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,114871,11888448,Czolowki_polskich_gazet___To_nie_sen_to_Euro____Czas.html No wiesz Mario, nie widzisz różnicy w tym jak to opisuje GW a jak RZepa?? Odpowiedz Link
maria421 Re: Nie tylko GW 08.06.12, 11:00 astra18 napisała: > No wiesz Mario, nie widzisz różnicy w tym jak to opisuje GW a jak RZepa?? To tez jest propaganda sukcesu. Sukcesu patriotyzmu :) Odpowiedz Link