Dodaj do ulubionych

Bank of China :)

01.06.10, 08:26
My już są, zwarte i gotowe (tj. załoga) ale statek ciągle na
stoczni. Znowu im się coś opóźniło, no ale my już są. Cały dzień w
hotelu, to się w końcu znudziłem i poszedłem pozwiedzać Zhoushan.
Tj., sprawdzić ceny, przede wszystkim piwa. No i ceny jak u nas,
butla 0,6 ltr kosztuje ok. 2 złotych, w przeliczeniu.
No to podrałowałem do banku of China, odstałem swoje kilka minut w
kolejce, wręczyłem kasjerce 10 USD i już po 2 minutach się
porozumieliśmy, co ja chcę aby ona z tymi pieniędzmi zrobiła,
i wówczas padła prośba o mój paszport. No i d. blada, bo paszport
został w hotelu. Nic to, przynajmniej miałem spacerek, i ciut
zaoszczędziłem. smile

A co do miasta, to maszerowałem chodnikiem przy głównej ulicy,
szerokiej na 4 samochody, mającej po obu stronach dodatkowe pasy dla
motorynek i rowerów, plus chodniki. A przy tych chodnikach takie
otwarte boksy od 4 do 8 metrów szerokości, w których mieszczą się
wszelkiego typu drobne biznesy. Opony obok fryzjera, obok sklepiku
z napojami, obok sklepiku z komputerami, itp. I w każdym minimum
jeden Chińczyk lub Chinka. Interesantów nie widziałem, może dlatego,
że to środek dnia i ciut ciepło. Z nikim, poza w/w kasjerką nie
rozmawiałem, ale wszyscy z którymi rozmawiałem byli bardzo mili i
uśmiechnięci. Nawet jeden gościu na motorynce, któremu o mało nie
wpadłem pod koło, też się uśmiechnął. Może dlatego, że ja się do
niego uśmiechnąłem? wink

No i to by było na tyle, póki co. Krążą ploty, że jutro już nas
zawiozą na statek, przynajmniej na dzień, do pracy, a wieczorem
odstawią do hotelu. Zobaczymy.
Obserwuj wątek
    • tytanya Re: Bank of China :) 01.06.10, 08:29
      Niesamowitesmile Chińczycy w Chinach. wink
    • hummer Re: Bank of China :) 01.06.10, 08:30
      taziuta napisał:


      > uśmiechnięci. Nawet jeden gościu na motorynce, któremu o mało nie
      > wpadłem pod koło, też się uśmiechnął. Może dlatego, że ja się do
      > niego uśmiechnąłem? wink

      A coś się zmieniło w sposobie traktowania pieszych. Ten na motorynce uważał, ale
      ten w autobusie już nie będzie zważał, że masz zielone, bo on jest większy i
      silniejszy. A jak Cię potrąci to masz murowane odwiedziny aresztu. Muszą
      ustalić, kto był winny.

      Przynajmniej tak było 5 lat temu.
    • bikej5 Re: Bank of China :) 01.06.10, 11:15
      a co jadłeś do tej pory?Podobno ichnie chińskie w niczym nie przypomina tego co
      nazywamy chińskim w Europiesmile
      • taziuta Re: Bank of China :) 01.06.10, 12:08
        bikej5 napisała:

        > a co jadłeś do tej pory?Podobno ichnie chińskie w niczym nie
        > przypomina tego co nazywamy chińskim w Europiesmile

        No więc tyło tak:
        1. Śniadanie - w hotelowej restauracji wszystko jest wymieszane.
        Serwują chleb tostowy, czyli można sobie zrobić tosta, tak jak na
        całym świecie, plus masło w takich miniaturowych pozłotkach, plus
        jogurt. No i jeszcze maszynka do kawy, naciskasz odpowiedni guzik i
        masz kawę z mlekiem. Reszta już jest jakaś dziwna. Jajka są czarne
        (nie spróbowałem), wędlin i serów brak, natomiast są jakieś warzywa
        na ciepło plus na zimno wymieszane z jakimiś drobnymi skrawkami
        czegoś. Na szczęście to coś się nie ruszawink. Spróbowałem, i nawet
        smaczne. Były jeszcze jakieś pampuchy (takie dmuchane kluchy, nie
        pamiętam jak to się u nas nazywa), i jakieś dziwne kulki, ale nie
        zaryzykowałem. Poza tym, 2 tosty, plus mnóstwo tych różnych warzyw,
        plus dżem, wystarczyły mi aż nadto (masło odkryłem przy wyjściu). smile

        2. Lunch - podali menu do wyboru, na szczęście z obrazkami, bo
        ichnich 'krzaczków' ciągle nie rozumiem, i chyba nie mam ambicji
        zrozumieć kiedykolwiek. Wybrałem owoce morza, bo na obrazku widać
        było krewetki olbrzymie. Te które podali, nawet w połowie nie
        dorównywały tym z obrazka, ale i tak były smaczne. Były tam jeszcze
        2 rodzaje małżów/y plus jakaś drobno pokrojona ośmiorniczka, w
        bardzo ostrym sosie sojowo-podobnym. Plus miseczka ryżu. Zjadłem
        wszystko, do ostatniego okruszka, bo lubię owoce morza, ale prawie
        mi łezki pociekły, takie to było ostre.

        3. Dinner, czyli kolacja - wybieram się o 19-tej, czyli za niecałą
        godzinę. Wrócę, to opowiem, jeśli nie zapomnę. smile
        • hummer Re: Bank of China :) 01.06.10, 14:40
          A kacze łby jadłeś? smile

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka