Dodaj do ulubionych

maternelle czy zlobek komisyjny ?

IP: *.ec.europa.eu 09.02.11, 16:51
Czy warto dziecko zostawic w tej sekcji przedszkolnej w zlobku komisyjnym jesli nie planuje sie dziecka wyslac do szkoly europejskiej czy moze lepiej 3-latka poslac do maternelle w szkole belgijskiej. Jakie sa wasze doswiadczenia z ta sekcja przedszkolna w komisji ?
Obserwuj wątek
    • Gość: anbxl Re: maternelle czy zlobek komisyjny ? IP: *.access.telenet.be 09.02.11, 18:57
      moge podzielic sie doswiadczeniami nie jako rodzic,ale jako pracownik (swego czasu wszystkich unijnych zlobkow i najstarszych grup oraz 1 klas przedszkolnych flamandzkich 3 szkol.)Nigdzie w belgijskich przedszkolach dziecko nie bedzie mialo takiej opieki (najstarsze grupy nie sa liczne,bo wielu rodzicow przenosi dzieci na ten rok do innych szkol),takiego wyzywieniach,takich zajec (ruchowe,plastyczne,muzyczne,sportowe),opieki pielegniarskiej i lekarskiej jak w unijnych zlobkach,dodatkowy plus kontakty w roznych jezykach (dzieci szybko podchwytuja slowka).Minus-cena (w belgijskich placi sie tylko za wyzywienie lub daje kanapki i minimum za wycieczke i wyjscie na przedstawienie 1-2 w roku).
    • aggy80 Re: maternelle czy zlobek komisyjny ? 10.02.11, 09:59

      co do jezykow to w szkole belg. dzieci maja kontakt z rosyjskim, chinskim, arabskim, wiec pula jezykowa jest nawet wieksza niz w komisyjnym zlobku :).
      ja jestem zadowolona z przedszkola lokalnego i polecam, od dzieci oczekuje sie sporo samodzielnosci, ale tez szkola oferuje zajecia rozwijajace zdolnosci plastyczne, matematyczne, jezykowe. dzieci realizuja program, rodzice sa informowani co pol roku o "postepach" w nauce, sa wskazowki nad czym mozna popracowac zeby dziecko dobrze przygotowac do szkoly podstawowej. do tego w czasie lunchu sa zajecia dodatkowe dla chetnych, swietlica jest w miare tania i wyzywienie tez ok.
      • Gość: Franciszka Re: maternelle czy zlobek komisyjny ? IP: *.ec.europa.eu 10.02.11, 10:19
        A jakie sa koszty w przedszkolu belgijskim do poniesienia (posilki etc.)?
        • Gość: pomocny Re: maternelle czy zlobek komisyjny ? IP: *.fbx.proxad.net 10.02.11, 10:28
          mam nadzieje ze urzędników na to stać bo ci co zarabiają dużo mniej to na to nie narzekają

          w razie czego można prosić o zapomogę w cpas .
          • Gość: ghf Re: maternelle czy zlobek komisyjny ? IP: *.ec.europa.eu 10.02.11, 10:56
            > w razie czego można prosić o zapomogę w cpas .
            dobre ;) w sumie wiekszosc euro-obibokow to sknery

            co do ceny panstwowego(komunalnego), jest jeszcze drozsze od komisyjnego, przewaznie wpada sie w ostatni prog zarobkowy, i jest to okolo 900e. Ale wyzszy priorytet na liscie maja dzieci biednych, czy bezrobotnych (placa oni ~1e dziennie) ... wiec ciezko sie dostac, jak rodzice pracuja
            • Gość: anbxl Re: maternelle czy zlobek komisyjny ? IP: 91.194.202.* 10.02.11, 12:15
              pomocny tu pytano o rady,a nie zlosliwosci
              ghf ta osoba pytala o pierwsza klase przedszkolna,a nie o zlobek (zlobek za 900€/mies???? drogo)
              aggy-super ze trafilas wlasnie na takie przedszkole.Z moich obserwacji wynika,ze personel w belgijskich przedszkolach naprawde stara sie,ale nie ma wielu mozliwosci i warunkow.Ja pracowalam w 3 w dzielnicy Molenbeek i tam byly roznice miedzy jednym (Paloke na granicy z Dilbeek) a innym blisko stacji metra Ribbacourt (katastrofa)
              koszty-jezeli chodzi o wyzywienie wszystko zalezy czy to przedszkole komunalne czy katolickie,czy w szkole jest wlasna kuchnia czy posilki dowozi catering.Ale nie sa to wielkie sumy.Najlepiej odwiedzic kilka przedszkoli (w kwietniu-maju organizuja dni otwarte) i popytac,zobaczyc,etc
              • aggy80 Re: maternelle czy zlobek komisyjny ? 10.02.11, 14:43
                wyzywienie to 3 eur/dzien diner chaud
                swietlica 1.50 eur za popoludnie, srodowe tez
                5,5 eur/mc caisse de classe
                zajecia dodatkowe ok 90 120 eur na rok
                woluwe st lamb.
                • aggy80 Re: maternelle czy zlobek komisyjny ? 10.02.11, 14:46

                  miedzy 90 a 120 eur/rok -zebyscie sie nie przerazili ;) klikoro dzieci komisyjnych rodzicow jest w klasie
                  • Gość: do aggy Re: maternelle czy zlobek komisyjny ? IP: *.100-128-109.adsl-dyn.isp.belgacom.be 10.02.11, 17:32
                    a gdzie w WSL ? - ja mieszkam w WSP i zwiedzilam tu 6 przedszkoli- do jednego nawet poslalismy dziecko, ale i tak uwazam ze jest fatalnie... Duza rotacja opiekunek - pn, wt, sr - jedna pani, czw,pt - inna, w srody czesto jeszcze jedna dodatkowa. do tego inna pani od gimnastyki i jeszcze inna, ktora zabiera dzieci na przerwe. slowem dla dziecka, ktore nie jest zwyczajne (bo np. nie chodzilo do zlobka) do czestych zmian jest to dramat....
                    ale fakt - dzieje sie duzo - a to pani przyniesie zlowia, a to pan z pacynka, a to dzieci robia popcorn.
                    niemniej ta nadmierna rotacja personelu wplywa na nas dramatycznie...
                    no i poziom higieny w przedszkolach pozostawia duuuuuuzo do zyczenia...
                    • Gość: anbxl Re: maternelle czy zlobek komisyjny ? IP: *.access.telenet.be 10.02.11, 22:03
                      do innych "chlodnych" warunkow trzeba tu przyzwyczaic sie...Tak jest wszedzie i jak to chyba aga napisala ten rzut na gleboka wode uczy tu dzieci samodzielnosci.W wielu przedszkolach dzieci chodza caly dzien w butach,a przerwy maja razem z dziecmi ze szkoly (jak przedszkole jest obok).I wowczas na duza grupe dzieci jest 1-2 osoby do pilnowania.Podobnie jest podczas posilkow-najczesciej podczas przerwy obiadowej sa tez te same osoby -surveillants,co podczas pierwszej przerwy i tej popoludniowej.Najczesciej te osoby nie maja doswiadczenia pedagogicznego.Czesto jest tak ze przedszkolanki pracuja na pol etatu i dlatego 2 panie wymieniaja sie.Jak grupa jest liczna lub sa obce dzieci klasa otrzymuje dodatkowa pomoc,we vl szkolach nazywana juf GOK. W europejskich zlobkach (i najstarszych grupach tez) sa 2 a nawet 3 opiekunki. I w belgijskich i w europejskich dodatkowe zajecia prowadza inne osoby specjalnie zatrudnione np do zajec muzycznych,plastycznych czy tzw motoryki.Tak jak w czasie przerw tak podczas tych zajec przedszkolanki maja wolne (przerwe dla siebie).Tutaj jest duzo pracy administracyjnej (opis rozwoju dziecka,konspekty na poczatku pracy,przygotowywanie roznego rodzaju pomoce,ale pewnie podobnie jest w PL).Najgorszym problemem wg mnie to higiena.Niby o tym mowi sie na zajeciach,przypomina dzieciom,ale jak sa 2-3 toalety na cale przedszkole (tak bywa) to mozna mowic,a rzeczywistosc swoje.Mysle,ze najwiekszym problemem "nowych" dzieci (te ktore nie chodzily do zlobka) jest szybkie zarazanie sie od innych dzieci (wiekszosc dzieci przez to przechodzi,a niestety tu czesto nikt nie przejmuje sie tym,ze dzieci przychodza do przedszkola przeziebione a nawet z goraczka).Mysle,ze warto dowiesc dziecko do innej dzielnicy do przedszkola jezeli tam rodzice sa zadowoleni
                      • Gość: Ela Re: maternelle czy zlobek komisyjny ? IP: *.36-181-91.adsl-dyn.isp.belgacom.be 11.02.11, 10:02
                        Anblx,
                        widac jak dawno temu wyjechalas z Polski.
                        Ja ma w dalszym ciagu kontakt, jestem rocznikiem kobiet, ktore wlasnie teraz rodza lub beda rodzily, prowadzaja do przedszkoli i powiem Ci jak wyglada sytuacja w Polsce.
                        Tak, dzieci zmieniaja buty na kapcie, ale kapcie wykonane sa najczesciej w 100% z poliestru.
                        Wiec ja wole, zeby moje dziecko w przedszkolu smigalo we wloskich Serafini, Naturino lub francuskim Pom D'api, bo nie widze w tym nic zlego dla jego stopy. Ma wiecej niz jedna pare butow, jesli regularnie zmieniamy obuwie dziecka i nie nosi ono tych samych butow kazdego dnia,to nie jest to nic zlego ze w tych butach jest przez 8 godzin na dobe. Tym bardziej, ze nie kazdego dnia przez 8 godzin nosi buty. Wiec zanim powiesz o tym,ze tutejsze dzieci nie zmieniaja butow na kapcie, to powiedz tez jakiej jakosci butow, bo Belgowie - przynajmniej we Flandrii maja fiola na punkcie jakosci butow dzieci.
                        U nas 3 razy w tygodniu dziecko ma jakies zajecia "sportowe" w ramach przedszkola, a wtedy smiga na gola stope (juz slysze lament niektorych polskich matek, ze jak to, przeciez to bardzo niezdrowe i w male stopki zimno). W zlobku u mlodszego dzieci poruszaja sie na gole stopy w sezonie letnim, a w sezonie zimowym moga zakladac kapcie, ale widze ze nie wszyscy rodzice sie na to decyduja, a jesli juz, to sa to skorzane skarpetowe kapcie. Moj smiga na boso.

                        Zmieniajace sie panie w ciagu dnia.
                        Jesli dziecko w Polsce idzie do przedszkola o godzinie 8.00, a wychodzi z niego o 17.30, to na pewno nie opiekuje sie nim ciagle jedna i ta sama pani. Rytmiki, gimanastyki i inne jogi po angielsku tez prowadza najczesciej osoby spoza przedszkola, bo to zajecia za ktore dodatkowo sie placi w panstwowych placowkach w Polsce.
                        Obiady w Polsce tez wydaje inna pani, do toalety dzieci tez chodza z kim innym - z pomoca pani przedszkolanki.
                        Przerwa przedszkolakow laczona ze szkola podstawowa w Belgii: ja widze po 2,5 latach obserwacji same plusy. Ale moze trafilismy na instytucje, w ktorej podstawowka nie dusi przedszkolakow. ;-)

                        Porada ode mnie: ja wybieralam zawsze placowke w srodowisku lokalnym. Zycie towarzyskie przedszkolakow jest bardzo bogate. W ten weekend mamy 4 imprezy urodzinowe, na ktore dzieci trzeba dostarczyc. Do tego jeden syn ma basen, a drugi lyzwy. I my nasze zycie, zajecia i proze zycia.
                        Ciesze sie,ze nie musze pokonywac duzych odleglosci,zeby dziecko dostarczyc na urodziny, bo sa to urodziny przedszkolakow, mieszkajacych w sasiedztwie.
                        Dodatkowo,jesli meza nie ma w Belgii, a ja utkne gdzies w korku, to zawsze ktos moze odebrac moje dziecko z przedszkola, bo rodzice innych dzieci to ludzie z sasiedztwa. Sasiadki emerytki tez chetnie pojda po dziecko, jak im damy jakis grosik. A kiedy przychodza ferie i wakacje,to sa tygodnie, w ktorych dzieci nie chodza na polkolonie w miescie i wtedy dzielimy sie opieka nad dziecmi, ale nikt nie musi dowozic dziecka przez 30 minut, zeby dotrzec do domu przedszkolnego przyjaciela. To jest bardzo wygodne.
                        Nam zawsze bylo wygodniej miec przedszkole/zlobek blizej miejsca zamieszkania.

                        Dramat dziecka trzyletniego w zwiazku z pojsciem do przedszkola, no coz, przyzwyczai sie. Tylko niech mu mama/tata w tym nie przeszkadza i nie dramatyzuje sytuacji.
                        Dzieci odczuwaja wiecej niz nam sie wydaje. Jesli my jako rodzice zyjemy w zawieszeniu gdzies, bo to nasze miejsce tylko na chwile i bardzo to podkreslamy na kazdym kroku, spotykamy sie tylko z innymi ekspatami, emigrantami i rozmawiamy na tych spotkaniach o tym, ze to na chwile, ze tu nie fajnie,ze te przedszkola takie fee, a pokoj dziecka nie zrobiony,bo sie nie oplaca,albo szkoda wbijac gwozdzie bo to tylko na chwile, bo wynajete, bo po co robic cos na nie swoim, ale zaslaniamy sie tym,ze mamy ladny dom/mieszkanie w Polsce na tip top wykonczone i to na nas ciagle tam czeka, to ... no jest to nasz wybor. Ale zycie zbyt krotkie,zeby tak zyc. A juz szczegolnie kiedy mamy dzieci, one nie wybieraja zycia na walizkach, starajmy sie aby ich zycie bylo zyciem tu i teraz.








                        • anbxl Re: maternelle czy zlobek komisyjny ? 11.02.11, 11:05
                          Ela,przedszkole z PL pamietam z autopsji,a wiec dawno temu.Opisalam jak widzialam tutejsze przedszkole-zlobek z drugiej strony (nie tylko ze strony rodzica,ale i pracownika (rowniez w Brugge).Nie rozni sie wiele od tych flamandzkich w BXL. Tak troche przedstawiasz (i to nie pierwszy raz) West VL zawsze na plus.Zapewniam ciebie,ze i tam w Brugge jest bieda i nie wszystkie dzieci nosza markowe obuwie. Dalej twierdze,ze noszenie butow przez caly dzien nawet najlepszych i z najlepszej skorki jest niezdrowe. Wiem,w Brugge taki zwyczaj-nigdy nie moglam pojac jak znajomi i rodzina caly dzien w domu chodza tam w butach i w tych samych ubraniach,w ktorych ida rano do pracy.Troche jestem zaskoczona twoim entuzjazmem nt kontaktow sasiedzkich,bo gdzie jak gdzie,ale wlasnie w Brugge ludzie nie lubia akceptowac obcych.A dla nich obcy to kazdy (rowniez Flamand) nie mowiacy ich narzeczem (a perfekt "klapen" west vl to moze dopiero twoje dzieci beda,choc czasem i mnie to wychodzilo :-). A problem "wiecznego emigranta" istnieje nie tylko wsrod Polakow. Tak bylo,jest i bedzie,ze jedni szybko adaptuja sie w nowym kraju,a inni,nawet jezeli maja super sytuacje materialna nigdy nie beda zadowoleni przez co zawsze i wszedzie beda nieszczesliwi.Ale to nie temat....proponuje powrot do tematu....moze jeszcze ktos zaproponuje autorce tematu jakies "dobre" przedszkole w okolicach Woluwe???
                          • Gość: Ela Re: maternelle czy zlobek komisyjny ? IP: *.36-181-91.adsl-dyn.isp.belgacom.be 11.02.11, 16:51
                            A widzisz, tak sie stalo, ze czujemy sie tutaj u siebie. Zarowno ja, Polka, jak i maz nielokalny, ale belgijski. Ja nie mam kompleksow, wszyscy wiedza, ze ja jestem Polka.
                            I napisze Ci jeszcze cos, co bardziej Cie zaszokuje: ja czulam sie u siebie kiedy mieszkalam w Londynie, w Essex na wypierdowie, gdzie wrony zwracaja. No taka juz moja natura, dom nosze w walizce i w sercu.

                            Bieda w Brugge: tak,ale sa dosc duze szanse na wyjscie z nia. Firma dla ktorej czasami realizuje zlecenia od kilku miesiecy szuka ponad 200 osob do pracy, nie sezonowej, na stale kontrakty.Wielkich kwalifikacji nie trzeba miec, zapewniaja przeszkolenie - i co? Chetnych brak,a warunki bardzo dobre. Wiec ty tu nie probuj grac na moich uczuciach i tym, ze nie widze biedy w Brugii, bo czesto zawijam rekawy w tutejszym domu dla uchodzcow.

                            Cala reszta - od niezmieniania ubran, po chodzenie w butach po domu....
                            Anblx, ja ci wierze, ze ty jestes pani przedszkolanka z wyksztalcenia. Silisz sie na socjologiczne obserwacje z dziedziny zycia codziennego, no gdyby nie ten opiniodawczy ton wypowiedzi to jeszcze by uszlo. Ale tak to w sam raz na pania przedszkolanke.

                            Pozdrawiam,
                            ciagle siedze w tych samych szmatach co rano, na stopach mam baleriny.
                            W buciorach chodzilam tez na Mazowszu, na Dolnym Slasku i itd.
                            Uwielbiam. Albo w butach, albo na boso.



                            • anbxl Re: maternelle czy zlobek komisyjny ? 11.02.11, 17:28
                              Ela,bywam w Brugge z powodow rodzinnych dosc czesto,mieszkalam tam 2 krotnie i dlatego pozwalam sobie na polemizowanie z toba nt tego miasta.Przypuszczam,ze inni nie moga tu nic powiedziec,bo nie mieszkali tam.Pewnie,ze w Brugge latwiej bylo o prace,ale NIE WIERZE w 200 wakatow,bo jak pewnie wiesz,albo i nie-swego czasu bardzo zredukowali tam zatrudnienie zarowno w fabryce ryb,jak i Kathy oraz w Philips'ie.Podaj nazwe firmy,pewnie znajda sie chetni do pracy.Przedszkolanka i juf gok bylam tymczasowo,bo min mam takie wyksztalcenie i uznany dyplom.Podchodze socjologicznie do zycia,bo to socjologia jest mi blizsza jak pedagogika. Po to jest forum,zeby wymieniac spostrzezenia i dyskutowac.Ja dalej twierdze,ze chodzenie w butach caly dzien (zarowno dorosly jak i dziecko) jest niezdrowe,a ty mozesz miec inne zdanie na ten temat i jak najbardziej respektuje twoje zdanie. Zapewniam ciebie,ze nie mialam problemow z mieszkaniem w Brugge (mialam dobra prace ,blisko nad morze,lokum duzo tansze od tego kolo BXL,full rodziny,znajomych,praca spoleczna dla Sue Ryder,ale....preferuje obecne miejsce i zycie. Jednego jestem pewna,ze choc tam mialam wokol przyjaznych ludzi to ogolnie "Bruggelingen" nie sa grupa otwarta.I naszym rodakom jest tam trudniej z aklimatyzacja jak np w BXL,gdzie jest srodowisko multi. Ty sama napisalas,ze przebywasz w srodowisku miedzynarodowym. A tak przy okazji to jaka to dzielnica,gdzie podaja ta dobra kawe?
                              • Gość: Ela Re: maternelle czy zlobek komisyjny ? IP: *.36-181-91.adsl-dyn.isp.belgacom.be 11.02.11, 20:33
                                Anblx, ty masz podejscie socjologiczne (jak co drugi Polak), a nie rozrozniasz dwoch podstawowych pojec:
                                - byc z jakiegos miejsca (ja wiem skad jestem, gdzie sie urodzila, wychowalam i bede z tamtego miejsca na zawsze, tam sa moje korzenie)
                                - czuc sie gdzies u siebie (czulam sie u siebie wszedzie gdzie mieszkalam dotychczas, bo nie byly to przymusowe miejsca pobytu, a miejsca z wyboru innego niz finansowy czy karierowy)

                                I na tym zakoncze swoj udzial w dyskusji.





                                • Gość: anbxl prosba do Eli IP: *.access.telenet.be 11.02.11, 21:08
                                  W poprzednim poscie zadalam ci 2 pytania i pozwalam sobie je powtorzyc,bo skoro napisalas A dokoncz i B. Sorry ze to odejscie od tematu,ale temat dla mnie wazny (niedawno pomagalam grupie rodakow,ktorzy sa wykorzystywani przez pracodawcow,a wlasciwie polskiego posrednika (mieli obiecane "zlote gory" a spotkali sie z beznadziejna,ale legalna rzeczywistoscia,obecnie w ta historie jest zaangazowana inspekcja pracy z Gent i prokurator z Brugge).Pisalas o 200 wakatach,prosze podaj chociaz nazwe tej firmy,przekaze zainteresowanym.Po 7-4 mies pobycie blisko Brugge nawet radza sobie ze znajomoscia jezyka i desperacko szukaja innej pracy. A tu firma moze znalezc dobrych pracownikow,a nasi rodacy w potrzebie normalnie platna prace.
                                  2/ktora dzielnice opisujesz?Super kawa,galerie-to mi wyglada na centrum,a moze blankenbergsestw lub st;pieters :-)
                                  Oczywiscie,ze rorozniam te pojecia i wiem o czym piszesz,bo ja tez wszedzie i zawsze podkreslam,ze jestem Polka i czuje sie tu u siebie. Tylko juz pare razy swoimi postami zachecasz forumowiczow (najczesciej juz epsow lub wkrotce epsow) do zamieszkania w Brugge.Kiedys wspominalas,ze tam pracujesz to normalne,ze i tam zyjesz.Ja mieszkalam tam 2 krotnie i uwazam,ze wcale nie ma tam lepiej jak na podbrukselskiej wsi. Chyba tylko pod wzgledem cen nieruchomosci i bliskosci do morza.Choc pociag jedzie tylko 1h do BXL(czasem jade dluzej 11km) to integracja dla potencjalnego epsa i jego bliskich (minusy-codzienny dojazd do BXL,specyfika tubylcow,jezyk) jest mozliwa,ale moim zdaniem duzo trudniejsza.
                                  • Gość: Ela Re: prosba do Eli IP: *.36-181-91.adsl-dyn.isp.belgacom.be 11.02.11, 21:54
                                    Prosze bardzo, firma ktora szuka to:
                                    www.cnh.com
                                    nawet na aftobusach miejskich sie oglaszaja.

                                    Anblx,
                                    integracja?
                                    Ostatnio bylam zaproszona przez znajomego profesora amerykanskiego na spotkanie z kilkoma ambasadorami, takie nieformalne, lokalne tu u nas.
                                    Bylo na tym spotkaniu wielu mlodych ludzi, ktorzy wkrotce beda ubiegac sie o prace w strukturach unijnych, dyplomacji i itp.
                                    Rozmawialam sobie z nimi o wszystkim i o niczym. To co slyszalam, to ze miasto, w ktorym przyszlo im studiowac to skansen, nic sie nie dzieje.
                                    Mowie im tak, no przykro mi,ze przyszlo Wam studiowac na prowincji. Ale dodaje, ostatnie 6 miesiecy byly bardzo bogate, festiwal kultury i wystawy jakie zorganizowal nam artysta i kurator Luc Tuymans (nawet Flanders Today o tym pisalo, nie wspomne o miescie obwieszonym info o wystawach, o tym, ze nawet na lotnisku i dworcach w stolicy bylo info) byly wyjatkowe na skale europejska. Dla nas Polakow byla to chyba jedyna i niepowtarzalna okazja, bo chyba jeszcze w Belgii nie bylo tak glosno o polskiej sztuce wspolczesnej.
                                    Ci mlodzi ludzie nie mieli pojecia o tych wydarzeniach. Mogli wystawy zwiedzac za darmo. Nikt z nich nie czytal co Tuymans mial do powiedzania o Europie Centralnej, no ale tego na egzaminie nie bedzie. Poza tym prosciej sie wymadrzac o Egipcie.
                                    Gdyby te wystawy zawitaly w murach londynskiej Tate, to towarzystwo by sie lansowalo, ze tak czytalo, ze widzialo, ze moze nawet sie wybiera, bo przeciez Londyn jest rzut beretem.
                                    Ale majac cos pod nosem w zapyzialym miescie emerytow - e, po co sobie glowe tym zawracac.
                                    Opisuje dzielnice centrum. Mieszkam w okolicach placu Jan Van Eyck. Mamy u nas przy ulicy: 44Galery, Pinsart, Inzicht, Artmani, Monart.
                                    Jesli tu bywasz, to przejdz sie szlakiem "Bruges art road", aktualnie w mojej ulicznej galerii wisza rysunki mojego syna, lada dzien moje prace. Na poczatek lata przygotowywujemy projekt grupowy: Suspicious Landscapes.
                                    Jesli namawiam do zycia kogos tutaj, to tylko wtedy kiedy widze, ze narzeka na uroki zycia w wielkim miescie. Ale prywatnie ci powiem,ze ja osobiscie ani moj maz nie mielibysmy problemu z mieszkaniem w stolicy tego kraju, lubie to miasto i dobrze bym sie tam czula.
                                    A na kawe najbardziej lubie chodzic do Tonka Cafe (polecam wszystkim, ktorzy przyjezdzaja tutaj z wizyta turystyczna), Madame Moustache, Brazila Cafe, K&S, a jesli kawa z ciastkiem, to koniecznie u najlepszego wedlug mnie cukiernika w miescie Vun Mullem.
                        • Gość: Belgofan Re: maternelle czy zlobek komisyjny ? IP: *.ec.europa.eu 11.02.11, 11:14
                          Nie znam sie na butach dzieciecych, przedszkolach i innych takich, ale wydaje mi sie, ze piszac o higienie chodzilo to, ze jesli sie nie przebiera butow, to w przedszkolu moze byc po prostu syf. Bo jak ma byc inaczej jesli caly dzien sie siedzi w tych samych buciorach w ktorych sie przyszlo? Przy tutejszej pogodzie nie trudno by te buty byly usyfione. A potem sie po tej samej podlodze beda dzieciaki tarzac.....

                          Kapcie 100% poliester.... taaa w Polsce wszystkich stac jedynie na kapcie za 5PLN z bazaru a tutaj jest Europa i wszyscy jak jeden maz ubieraja dzieciaki w buty za 100Euro. Kpisz sobie?!
                          • anbxl Re: do Belgofana 11.02.11, 15:31
                            nie tak ostro,bo mowa o dzieciach.Ja piszac o higienie mialam na mysli za malo lazienek i toalet. Do obowiazkow przedszkolanki nie nalezy ich sprzatanie,a sprzataczki sa raz na dzien lub nawet dwa.Podczas zajec czesto powraca sie do tematu np mycia rak po wyjsciu z wc,ale jak sa 2 wc i 2 umywalki na cala grupe to ciezko dopilnowac czystosci
                            • Gość: Belgofan Re: do Belgofana IP: 158.169.131.* 11.02.11, 16:22
                              No i co z tego ze mowa o dzieciach?

                              Nie przebierane buty = syf w przedszkolu i tyle... Szczegolnie w przypadku jak dzieciaki wyjda do lasku, ktorym ktos w tym topiku sie zachwyca. Sprzataczka raz na 2 dni? Doskonale....
                              W przedszkolu do ktorego chodzilem w Polsce, buty sie zawsze przebieralo a sprzaczki byly codziennie. No, ale to bylo w tym barbarzynskim wschodnioeuropejskim kraju i to jeszcze za komuny - gdzie tam mojemu przedszkolu do belgijskich.....
                              • Gość: Belgofan Errata IP: *.ec.europa.eu 11.02.11, 16:28
                                Mialo byc "sprzataczki" a nie "sprzaczki".
                              • Gość: Ela Re: do Belgofana IP: *.36-181-91.adsl-dyn.isp.belgacom.be 11.02.11, 17:00
                                To ja ci powiem, jak wyglada wyjscie w blotniste tereny w przedszkolu mojego dzieciaka.
                                Ida po przerwie obiadowej.
                                Wracaja tak, zeby byc akurat na czas, kiedy odbieraja ich rodzice. Juz sie nie rozbieraja z ubloconych kurtek, spodni i butow. Czekaja w blotnym stroju na dziedzincu na odbior.

                                Belgofan, wyluzuj.
                                Przynajmniej dzieciory nie padaja na pierwsze lepsze sranie w trakcie safari tudziez trekingu w Wenezueli.
                                ;-)

                                Ja tez mam super wspomnienia z przedszkola w komunistycznej Polsce.
                                Bylam super szczesliwym dzieciakiem. Nasza kochana pani sprzataczka, jak wycierala parapety, to ta sama szmatka nam nosy podcierala,bo takie bidulki bylismy dla niej, a przedszkolanka pila wtedy kawe ku niezadowoleniu naszych starych. O ja pitole, jak ja ja rozumiem, ze ona sobie w swiat tej kawy w szklanie uciekala, toc to mozna w kosmos odleciec bedac przedskzolanka.



                                • Gość: belgofan Re: do Belgofana IP: *.31-128-109.adsl-dyn.isp.belgacom.be 11.02.11, 18:33
                                  Jesli jest tak jak piszesz, to nie mam zastrzezen. Ale ja regularnie widuje jadac rano do pracy, jak grupy dzieciakow maszeruja 'na WF' na Square Ambiorix. Pomiedzy 8H30 a 9H00. Nie sadze by zaraz potem rodzice ich odbierali do domu, tylko siedza w tych buciorach do konca. Stad moj wniosek, ze jest tam syf. Zwlaszcza jak sie sprzata co drugi dzien, hehe.

                                  Nie rozumiem tez jaki ma zwiazek zmienianie butow, z "padaniem na pierwsze lepsze sranie podczas trekkingu w Wenezueli"? Chyba, ze swom zwyczajem znowu sie chcesz pochwalic jaka jestes swiatowa, hehe. Tutaj to na nikim nie zrobi wrazenia....

                                  Co do peerelowskich szkol i przedszkoli. Uwazam, ze po wzgledem infrastruktury w PL (w miastach) jest sporo lepiej, przynajmniej jesli porownac to do Bxl. Nie widzialem w PL tego typu orzybytkow w kamiennicy o szerokosci 5 metrow (czesty widok w bxl). Albo w batakach przypominajacych te w ktorych mieszkaja budowlancy (jest taka szkola Woluwe).
                                  • Gość: Ela Re: do Belgofana IP: *.36-181-91.adsl-dyn.isp.belgacom.be 11.02.11, 21:20
                                    W przedszkolu/podstawowce (bo to jeden budynek) gdzie uczeszcza moj starszak nie jest brudno.
                                    Cwiczenia przedszkolaki maja regularnie na sali gimnastycznej - na boso, w ubraniach innych niz te w ktorych siedza w przedszkolu. Jesli jada od czasu do czasu na "dzien sportowy" poza szkole to wtedy tez od razu przychodza w ubraniu sportowym (okreslone jest w jakim kolorze i bez widocznej marki tudziez innych pokemonow).
                                    Buty, w ktorych dzieci przebywaja w szkole nie sa butami na zajecia sportowe. Podstawowka nosi buty w odgornie ustalonym kolorze, absolutnie nie sportowe.

                                    Wspomnienia licealne: po zajeciach WF moi koledzy z klasy nigdy nie wchodzili pod prysznic. Co wiecej przychodzili rano do szkoly w stroju sportowym, bo wtedy nie musieli sie przebierac. Smierdzialo od nich po zajeciach WF na potege, a bylo ich tylko 3 w klasie. Zadna laska nie chciala przy nich siedziec, a oni mieli z tego swietna zabawe. Do dzis pamietam, jak "straszyli" nas swoim smrodem i dumnie wchodzili do klasy zapoceni.
                                    Pewnego dnia pani dyrektor ukrocila ten proceder, bo liceum bylo elytarne.....
                                    Chlopaki wyrosli na fajnych facetow. Kazdy z nich wyglada jak metroseksualny, maja fajne zony i dzieci. Az im przypomne o tym smrodzie na najblizszym zjezdzie.

                                    A co ma sraka do wychowania we wzglednej czystosci - a no odpornosc sie zdobywa;-)


                                    • Gość: Belgofan Re: do Belgofana IP: *.31-128-109.adsl-dyn.isp.belgacom.be 11.02.11, 23:34
                                      W takim razie jest tak jak powinno (chyba) byc i przypomina mi twoj opis to co mialem w szkolach w Polsce. Niestety, to o czym opowiadaja mi znajomi, ktorzy posylaja dzieci do szkol w Bxl, rozni sie calkowicie od tego o czym piszesz. Czasami ciarki przechodza.

                                      Ja z kolei sam widze jak wygladaja belgijskie szkoly. Czesto jest to nic innego jak zwykla syfna, trzymajaca sie jedynie na silikonie i piance montazowej kamiennica typu "plomba" w kilometrowej dlugosci ciagu rownie atrakcyjnych szkaradziejstw. Jak patrzca na takie cos pzrypomne sobie moje polskie szkoly to lza sie w oku kreci: przedszkole, polozone blisko centrum mista na kilkudziesiecioarowej dzialce pelnej starych drzew, wsrod ktorych poustawiano rozne drabinki i inne zabawki. Kurwa, mielismy nawet gorke do zjezdzania na sankach.... W podstawowce byly tzry boiska - do pily, do kosza i do siatki - plus sala gimnastyczna, a do tego ogromny dziedziniec wewnetrzny ( szkola miala ksztal rozwleklegj litery 'U'). Czy takie szkoly sa w bxl? Watpie.... A jesli nawet sa, to jest to wyjatkek od reguly.

                                      Ja wiem, ze pewnych rzeczy z belgijskich szkol prozno by szukac w PL, jak na przyklad dietetycy i inne takie. Ale takie rzeczy w PL tez mozna bedzie latwo wprowadzic, gdy spoleczenstwo sie bedzie bogacic. Z kolei w bxl nigdy nie bedzie takich szkol ja te moje powyzej. Bo nie ma gdzie ich zbudowac. Tutaj jest wszexhobecna ciasnota i scisk.

                                      A propos prysznicow po WFie. Slyszalem juz od kilkunastu ludzi, ze w tutejszych szkolach nie ma cieplej wody! Prawda to? Nawet by rece umyc? Ciekawe co robia ci z Ambiorixu jak wroca juz z WF (bo nie wierze, ze dzien sportowy w calosci na tym ambiorixie spedzaja).

                                      Odpornosci nabywanie przez przebywanie w syfie? Dobre sobie, mnie rodzice nauczyli czystosci. W szkole tez zawsze bylo czysto. I nigdy nie zlapala mnie zemsta faraona, klatwa Montezumy, czy jakies azjatyckie dranstwo. Mimo, ze jadalem w miejscach, ktore musza byc koszmarem dla tych co w DG Sanco pracuja, hehe.

                                      Na spotkanie klasowym, chcesz przypominac kolegom z klasy, ze "fajnie kiedys smierdzieli"? Bez komentarza......
                                      • Gość: Ela Re: do Belgofana IP: *.239-181-91.adsl-dyn.isp.belgacom.be 12.02.11, 16:13
                                        Gestosc zaludnienia w Polsce: 122os/km2
                                        Gestosc zaludnienia w Belgii: 337os/km2

                                        To co mowisz o Polskich szkolach z czasow twojego dziecinstwa - wspaniale, ciesze sie, ze masz piekne wspomnienia.
                                        Ja tez takie posiadam. Jadlam kanapki na przerwie 10 minutowej siedzac na podlodze na korytarzu, od wczesnych lat podstawowki. Czy to bylo zle? Nie przypominam sobie, zebym marudzila, wciagalam kanapke, do tego jablko i jeszcze na nastepnej przerwie lecialam po jakis syf z sklepiku szkolnego, bo ja pokolenie obecnosci kapitalistycznych sklepikow szkolnych jestem. Jak szlam na obiad na stolowke, to mialam 25 minut czasu, zeby pojsc do stolowki,zjesc i wrocic na czas na lekcje.
                                        Jak chodzilam do szkoly muzycznej, to bywalo,ze nie jadlam cieplego obiadu,caly dzien jechalam na kanapce i wracalam do domu okolo godz. 20.00, 3 razy w tygodniu majac lat 13. Gdybym to komus powiedziala tutaj, to by podniosl lament,ze bardzo niezdrowo zylam, ze bardzo niehigieniczny tryb zycia prowadzilam. Jak te Belgi nosilam od rana do wieczora to samo ubranie i jak te belgijskie dzieci biedne buciory mialam na nogach bardzo dlugo, co gorsza latem martensy wkladalam, mimo iz mama mowila 100 razy, ze lepiej dla mojej stopy bedzie w sandalkach.
                                        Sraj tasmy nie bylo wtedy w szkolach, bo ciagle jakas wozna czy pan konserwator kradl, nawet pani dyrektor wynosila, bo malo zarabiala to co - nie wolno jej?
                                        Czy mam traume z tego okresu? Nie.

                                        A teraz do rzeczy: mam bardzo duzo kontaktu z osobami, ktore w Polsce mieszkaja, tam zakladaja rodziny i rodza dzieci.
                                        W miescie, ktore jest bliskie memu sercu jest 140 tys. mieszkancow, miejsc w zlobkach 200.
                                        Nie znam osoby, ktorej to miejsce zostalo przyznane, moi znajomi pracuja na pelnych etatach,we dwoje i niestety, ale musza korzystac z oferty nian na czarno.
                                        Tutaj takich osob nie znam. Ja jestem sama sobie pania, jedynie maz ma udokumentowany pelen etat -miejsce dla dziecka w zlobku bylo, dla 3 letniego przedzszkolaka tez. Wiesz co bedzie sie dzialo w Polsce we wrzesniu tego roku w przedszkolach? Wchodzi obowiazek dla pieciolatkow, miesc malo gdzie przybedzie, utna wiec na miejscach dla trzylatkow. Tak, jest "alternatywa" - przedszkola prywatne, ale tego kosztu nei mzona sobie odliczyc od podatku.
                                        Jestem zwiazana ze srodowiskiem wydajacych kwartalnik Gaga w Polsce.
                                        Poczytaj sobie to czasem. Moze zobaczysz, ze polityka prorodzinna w Polsce to zero, nie ma jej. Polki maja beznadziejne trudne sytuacje, bo jesli juz zdecyduja sie na dziecko, to moga zapomniec o zlobku czy innej formie LEGALNEj opieki. Dwa - pracy na pol etatu niemalze nie ma.
                                        Szkoly podstawowe - w kazdy dzien dziecko zaczyna o innej godzinie zajecia. O innej godzinie konczy. Bo? Bo plan jest dalej ustawiany pod nauczyciela,a nie pod ucznia. W skzolach prywatni przedsiebiorcy sprzedaja uslugi typu. angielski,francuski, sa to zajecia najczesciej przed lekcjami, jesli twoje dziecko z tych zajec platnych nie korzysta, to przychodzi do skzoly na 9 czy 10....
                                        Swietlica w pierwszej kolejce nalezy sie dzieciom:
                                        - z problemami rodzinnymi
                                        - z rodzin niepelnych
                                        - z rodzin,w ktorych obydwoje rodzice pracuja.
                                        Ja tutaj nawet nie zglaszam,ze moje dziecko zostanie na swietlicy. Ot jesli nie przychodze po niego o godzinie 16, to normalne, ze zostaje na swietlicy (otwartej do 18.30).
                                        Jesli wyjezdzam z Belgii i nie ma mnie tu przez 3 dni, moj maz, ktory ma nienormaowany czas pracy i zajmujaca prace jest w stanie zorganizowac sobie zycie zawodowe wokol dzieci (nawet jak sasiedzi polegna od niemycia rak w cieplej wodzie na gastro;-) )
                                        Bo raz - rano od 7.15 dzieci moga miec zapewniona opieke, a wieczorem do 18.30 tez moga spedzic czas pod okiem legalnych opiekunow. Nie musze zebrac, biegac, prosic.

                                        Zaplecze socjalne szkoly mojego dziecka: ogrod z kasztanowcami i orzechami wloskimi, kury, kroliki i zolwie. Plac zabaw z piaskownica przykrywana, zeby nie sraly do niej koty, malpi gaj w ogrodzie, drewniana ciuchcia na dziedzincu. Hulajnogi, rowery, jakies pojazdy inne jezdzace - tu musze powiedziec wszystklo kupione z kasy z akcji organizowanych przez rodzicow, dzieci i kadre nauczycielska. Boisko do kosza, do siatki, sala gimnastyczna, sala dla dzieci odrabiajacych lekcje po szkole, swietlica, sala dla dzieci, ktore z roznych powodow nie jedza cieplego obiadu tylko piknik z domu i kubek cieplej zupy ze szkoly.
                                        Dziedziniec szkoly byl odmalowany w ostatnie wakacje. Jedna rodzina, ktora ma tutaj fabryke farby podarowala farbe, kilkunastu rodzicow przyszlo i pomalowalo.
                                        Kazdego dnia szkola ma 8 wolontariuszy (babcie, dziadkowie, niepracujace mamy), ktorzy pomagaja w przeprowadzaniu dzieci na stolowke, ktorzy pilnuja, zeby wejscie do szkoly przebiegalo w normalny sposob. To jest cos co sie nazywa spoleczenstwem obywatelskim. Belgowie placa wysokie podatki, mogli by stanc przed szkola i powiedziec - mam to w d... , niby dlaczego to ja mam odmalowywac dziedziniec szkoly,niby dlaczego to ja mam przyniesc donice z kwiatem.
                                        Dyrketor szkoly stoi przy wejsciu do szkoly kazdego ranka i wita sie imiennie z dziecmi. Przy wejsciu na dziedziniec stoi nauczycielka, ktora odbiera dzieci.

                                        Dla tych ktorzy maja sielskie wspomnienia z Polski:
                                        w moim rodzinnym miescie kazda szkola ma zlecone uslugi firmie ochroniarskiej.
                                        Dziecko odbierane jest przy wejsciu do szkoly przez ochroniarza. Sekretarek w skzole jest 5, ale one sa od sekretarowania.
                                        W szkole belgijskeij mooch dzieci skeretara jest jedna, juz po 50 babeczka, ktora rano, czy to deszcz czy to slonce wklada na siebie kamizele fluo i pilnuje,zeby ruch aut,rowerow przed szkola przebiegal sprawnie i bezpiecznie.

                                        Az dziw bierze, ze jeszcze temat "wszechobecnej wszawicy" w Belgii nie zostal poruszony;-)
                                        W tutejszych szkolach (tych ktore znam) glowy regularnie raz na 3 m-ce sprawdzaja rodzice (u nas sa to dwie lekarki, ochotnicy, kobietki maja dzieci w naszej skzole). W polskich szkolach jest ciagle instytucja higienistki, ale ta nie ma prawa dotykac glowy dziecka. Glow sie nie sprawdza.

                                        I na koniec dla przeciwnikow pizzy. ;-)
                                        20 zlotych musieli wplacic rodzice dzieci pewnej panstwowej szkoly w Poznaniu na mikolajkowa paczke.
                                        W paczce byly:draze,baton, gumy do zucia, lizaki, cukierki, naklejki.
                                        Ja za mikolajkowa paczke nie zaplacilam nic. Byly w niej: ciastka korzenne, 3 praliny (szkola dostala je po symbolicznej cenie od rodzicow, ktorzy sa czekoladnikami) i kilka ciastek z beza.

                                        Pizza to super zdrowe danie, robi sie ja z maki typu 550, wypieka na kamieniu, dodaje pomidory, ziola, ser mozarella, oliwki lub inne skladniki.








                                        • Gość: tryton Re: do Belgofana IP: 91.86.8.* 12.02.11, 20:01
                                          Ela,
                                          absolutnie ze wszystkim się z Tobą zgadzam, oprócz pizzy-). Nadal uważam ją za danie niezdrowe, do tego bardzo kaloryczne, które powinno być absolutnie wyłączone z diety dwu-, trzylatka. Aczkolwiek wiem, że w szkole u mojego syna takową jedzą i nie robię z tego żadnego problemu. Zdziwiło mnie, że w Montessori serwowano ją dzieciom i rodzice byli tym zachwycenie, bo rączki tych małych dzieci kroiły składniki. Po prostu nie mogę uwierzyć jak rączki dwu-, trzylatka są w stanie pokroić np. paprykę. A'propos składników do pizzy. Masło też jest zdrowe, ale jajecznica na maśle już nie (smażone masło jest po prostu rakotwórcze).
                                          pozdrawiam, przeciwniczka pizzy -)
                                        • Gość: Belgofan Re: do Belgofana IP: *.ec.europa.eu 23.02.11, 14:52
                                          2,5 raza wyzsza gestosc zaludnienia. I co z tego? Fakt pozostaje faktem: scisk i ciasnota to tutaj standard i znajomosc statystyk wcale nie sprawia, ze postrzegam to inaczej. Po prostu nie kupuje tego, bo przyzwyczajony jestem do czegos innego. Nie docenialem tego, dokad nie przyjechalem do Bxl.

                                          Kanapka i jablko. U mnie przez bite 8 lat podstawowki byly obiady w stolowce. Kto chcial to chodzil. Lekcje konczyly sie o takich godzinach w jakich tutaj co niektorzy chodza do kantyny na obiad. Poza tym, suchotnicze kanapki popijane fanta z puszki to przeciez chyba tradycyjny posilek bruksleskich dzieciakow. Kolo mojej pracy regulranie widze cale czeredy dziaciakow posilajacych sie w ten sposob.

                                          Argument o kradziezy papeiru toaletowego jest smieszny i nie bede go komentowal.

                                          Przedszkola i zlobki: kilka sekund i wujek google wyplul mi dokumenty ze statystykami w moim miescie (troche wiekszse niz twoje 140k mieszkancow). Wynika z nich, ze na 1 miejsce w zlobkach przypadlo w 2008 roku (nie chalo mi sie szukac nowszych statystyk) przypadalo 1,8 urodzonych w 2008 roku dzieci.
                                          BTW: Liczba basenow i plywali w moim miescie jest taka sama jak w Bxl. Bez komentarza....

                                          Polityka prorodzinna w PL i w belgii: gdyby w PL mozan bylo na to wydawac tyle kasy ile w belgii to raczej nie byloby gorzej. Ja wiem, ze to gdybanie, ale to argument taki jak twoj o gestosci zaludnienia (gdyby bylo mniej ludzi to nie byloby scisku).

                                          Opis twojego przedszkola robi wrazenie - przyznaje. Ale jedno jest pewne: to prawdopodobnie nie jest belgijski standard, a juz na pewno nie jest to standard w Bxl. Przeciez te palrmerstony i clovisy to wlasnie takie dziadoskie kamienice-plomby. Nie wierze, po prostu nie wierze, ze po przejsciu na druga strone znajduje sie rajski ogrod ze zwierzyncem i ciuchcia. Z kolei takie szkoly do ktorych ja chodzilem mozna uznac za standard w miastach w PL, bo takich szkol i przedszkoli (tzn spory przestrzenny budynek zbudowany na normalnej dizlace a nie na znaczku pocztowym) za komuny pobudowano tysiace. W miare bogacenia sie spoleczenstwa, wydatki na szkoly i przedszkola tez beda rosly. I bedzie tam mozna zrobic 5 zwierzyncow i 8 placow zabaw. A w bruksleskich szkloach chocby nie wiem co zrobil, dzieci dalej beda sie kisic w syfiastej kamiennicy-plombie....

                                          Sekretarki i ochraniarze - nie zamierzam usprawiedliwiac, ale wcle mnie to nie dziwi, ze takie cos zdaza sie w panstwie na dorobku. Przyznaj, ze taki problem rozwiazac znacznie latwiej, niz sprawic by brukselska karykatura szkoly zamienila sie w cos takiego jak z twojego opisu.

                                          Teraz zapewne pojawi sie koment: jak ci tutaj tak zle, to wyjedz. Odpowiadam: tak, to jest czesc mojego planu. Po prostu: nie kupuje tej brukselskiej ciasnoty, gdzie w waskie jednokierunkowe uliczki wjezdza sie tirami i nikogo to nie dziwi.
                                          • Gość: pan samochodzik Re: do Belgofana IP: *.ec.europa.eu 03.03.11, 14:08
                                            Belgofanie czyTy jestes masochista? Nie widze innej mozliwosci wszak kazdy zdrowy czlek przy takim poziomie frustracji dawno by juz wrocil do kochanej Polski..nie czaje tego..troche mi to przypomina tych Arabskich imigrantow ktorzy Belgii nienawdiza, Maroko kochaja, ale nie wroca no bo jak? do syfu i bidy wracac?
                                            • Gość: Belgofan Re: do Belgofana IP: *.ec.europa.eu 03.03.11, 16:01
                                              Przeciez napisalem:

                                              >>> Teraz zapewne pojawi sie koment: jak ci tutaj tak zle, to wyjedz. Odpowiadam: tak, to >>> jest czesc mojego planu.

                                              Kolejny, ktory nie czyta postow na ktore odpisuje.... Wplyw belgii?
                        • Gość: mama dwulatka Re: maternelle czy zlobek komisyjny ? IP: *.ec.europa.eu 11.02.11, 15:02
                          Ela, no to tylko pozazdroscic sasiedzkiej idylli ;-) obawiam sie jednak, ze trafilas wyjatkowo, bo najczesciej nie jest az tak slodko. sporo znajomych na to narzeka, ze Belgowie nie sa zupelnie zainteresowani nowymi znajomosciami i maksymalnie sa sklonni wymienic pare zdan " o pogodzie". my tez probowalismy i wciaz probujemy zaprzyjaznic sie z sasiadami, bo wydawali sie nam bardzo sympatyczni, a do tego wielu jest w podobnej sytuacji, bo maja male dzieci, ale niestety nic z tego nie wychodzi. to znaczy zawsze jest milo jak sie spotkamy na ulicy i pogadamy chwile, ale na tym sie przewaznie konczy. probowalismy zrobic i sasiedzkiego drinka dla wielu sasiadow, zaprosilismy niektorych na parapetowe, na urodziny naszego synka, na grilla i jeszcze pare innych okazji, ale jakos dalej niemrawo... tak wiec mowienie o jakiejs jednej wielkie spolecznosci, ktora sie dzieli obowiazkami nad dziecmi, a sasiadki emerytki odbieraja ci dzieci jak utkniesz w korku - hmmm... mam wrazenie, ze w jakims innym kraju mieszkasz...

                          a co przedszkola, to jest pare ponoc dobrych miejsc lokalnych w WSL i WSP: Jean 23 Parmentier, Parc Malou, Don Bosco, itd.

                          my zapisalismy naszego malego do Montessori w St Stevens Woluwe. niestety nie mamy bezposredniej relacji od kogos, kto ma juz tam dziecko w sekcji maluchow (znajomi maja jedynie starsze dzieci), ale jedna wizyta z oprowadzeniem po szkole i uczestnictowo w zajeciach spowodowalo, ze sie zupelnie zakochalismy. stara, ale zupelnie odnowiona i zrekonstruwana obszerna farma wyda sie byc rajem dla dzieci, po drugiej stronie ulicy (zreszta zupelnie nieruchliwej) jest quasi parko-las gdzie mozna sie wybrac na spacery, a dzieci w czasie zajec byly zaangazowane w to co robily, oczy im blyszczaly z zaciekawienia i widac bylo, ze sa bardzo zadowolone z tego, co sie dzieje. no, ale zobaczymy jak juz maly zacznie chodzic do tego przedszkola... potem ewentualnie pojdzie do europejskiej szkoly, ale tam puscimy go najwczesniej w wieku 7-8 lat. po opowiesciach wszelkiego rodzaju uslyszanych od znajomych (a propos ilosci dzieci, zamieszania, dowozu na drugi koniec miasta i tak naprawde czesto dosc miernego poziomu zajec...), jakos nam sie nie pali... ale predzej czy pozniej nasze dzieciaczki chyba jednak wyladuja w szkolach europejskich...
                          • Gość: Ela Re: maternelle czy zlobek komisyjny ? IP: 91.181.36.* 11.02.11, 16:25
                            Mamodwulatka, ale jak sporo znajomych na to narzeka, to juz jest jakis punkt zaczepienia i mozna z nimi sobie zbudowac grupe wsparcia?
                            U nas w regionie mamy cos takiego jak Klub Miedzynarodowy. Brakowalo osobom z kregu anglosaskiego tzw. play group to sobie stworzyly. I dzialaja preznie.
                            Probowalas poznac Belgow przez np. roznego rodzaje grupy zainteresowan? Nalezysz do jakiegos klubu tenisa, rowerowego, piechurow, robienia ceramiki, malowania, rzezbienia, szycia, kulinarnego,winnego, fotograficznego? Tam najprosciej spotkac ludzi, z ktorymi bedzie mozna pozniej spedzic jeden dzien w terenie.

                            A na sasiadow zlego slowa nie moge powiedziec. W tym tygodniu mialam u siebie w domu i okolicy przez dwa dni ekipe filmowa. Spacerowalismy i po jakims czasie pani rezyser (lokalna jak najbardziej) powiedziala: Elzbieta, czy jest ktos tutaj kogo Ty nie znasz?
                            Tylko moja sytuacja jest moze prostrza - mieszkam w miescie, nie jestem odgrodzona od sasiadow wielkim ogrodem. Wiekszosc z nich ma miejsce pracy w domu. Sa bardzo otwarci. Prowadza galerie, kawiarnie, ksiegarnie, male atelier wyrobow ze szkla, bizuterii. Jesli odbieram z przedszkola starszaka i nagle zaczyna strasznie padac deszcz, a jeszcze musimy pojsc do zlobka po mlodszego bachorka, to pewne jest, ze starszak w ten deszcz ze mna nie pojdzie, chyba ze ma takie zyczenie. Ot spedzi sobie 30 minut w jednej z galerii przygladajac sie jak ktos robi rame do obrazu, maluje obraz, naprawia pierscionek, dostanie tam kartke i dwie kredki i milo spedzi czas. Ale on tez wie, ze ma nie przeszkadzac tym ludziom w pracy. Lub sadzam go przy stoliku w amerykanskiej pijalni kawy, ktora na naszej ulicy prowadzi moja znajoma i on sobie tam koloruje, pije sok i wciana ciacha.
                            Takie to jest moje sasiedztwo.
                            Kochani ludzie.







                    • aggy80 Re: maternelle czy zlobek komisyjny ? 11.02.11, 11:36
                      ecole parc schuman
                      web.me.com/davidmoussebois/Ecole_Parc_Schuman/Notre_projet.html
    • aggy80 Re: maternelle czy zlobek komisyjny ? 11.02.11, 11:34
      moim zdaniem nie ma co sie spierac, kazdy wybiera to co mu pasuje
      wczoraj np dostalismy list od dyrektora szkoly przypominajcy ze slodycze sa w zasadzie zakazane na terenie szkoly, wyjatek to urodziny i tort czy tarta i w piatek kiedy na drugie sniadanie dzieci moga przyniesc cosc z czekolady, a w inne dni owoce, platki, jogurty, warzywa. Ostatnio pojawila sie moda ze dziecko ktore ma urodziny przynosi male paczuszki dla kazdego kolegi z klasy, no i rodzice wkladali tam mnostwo chemii, zelki, lizaki, czeko itp i to ma zostac ukrocone ze wzgledow zdrowotnych - swietny pomysl msz.
      poza tym kazde dziecko z mat. dostalo list od dziecka z prim, ktore zostalo wyznaczone na starszego kolege, ktory ma sie przyjaznic z przedszkolakiem i chronic go w razie problemow ze starszakami, pomagac w zadaniach roznych itp - tez uwazam ze ciekawy projekt.
      brak zmiany obuwia to chyba ze wzgl logist. - kto by dopilnowal tych latajacych kapci.
      dzieciaki maja wycieczki do pobliskiej piekarni, weterynarza
      przygotowuja konfitury, uprawiaja swoj miniaturowy ogrodek i bardzo dokladnie segreguja odpadki, bo to szkola o prof. ekolog.
      podoba mi sie integracja lokalna wg Eli, tez powoli to sie zaczyna w naszej szkole i wsrod sasiadow, dzieci moga bez problemu sie odwiedzac w weekend, bo mieszkaja w poblizu
      • Gość: tryton Re: maternelle czy zlobek komisyjny ? IP: 91.86.10.* 11.02.11, 16:03
        Zawsze jestem ciekawy, w jaki sposób mierzy się poziom zajęć dla przedszkolaków -). To, że znajomi powiedzieli, że jest niski poziom zajęć dla dzieci przedszkolnych, jakoś mnie nie przekonuje. Mój syn chodzi do lokalnego przedszkola, jestem zadowolona, ale nie ośmieliłabym powiedzieć, że jest tam niski (lub wysoki) poziom -). Ale często słyszę, że dzieci znajomych chodzą do wspaniałych przedszkoli, gdzie oferują im mnóstwo zajęć. Ciekawa jestem jak taki trzy-, cztero-, czy pięciolatek to wytrzymuje. O szkole Montessori w Brukseli słyszałam. Już sama liczba dzieci, znajdująca się w jednej grupie przeczy tej idei.
        • anbxl Re: poziom (wysoki,niski) 11.02.11, 17:05
          HHHmmm poziom zajec????Rodzice w nich nie uczestnicza i moga zdobyc wiedze tylko od pani lub dziecka lub przeczytac w dzienniczku. Natomiast dzieci co roku robia testy (oczywiscie w formie zabawowej).Oczywiscie przedszkolanki pracuja pod katem tych testow,ze np po ukonczonie 1 grupy czy drugiej przedszkolnej dziecko powinno umiec to i to. Jak jest dobra grupa to i te testy wypadaja dobrze,jak sa slabe dzieci (np z dzielnic typu okolice Ribbacourt czy z samego Petit chateau,gdzie rodzice nie znaja jezyka tubylcow) to i trzeba z nimi tak pracowac,aby osiagnac wymagane wyniki i rezultaty. A dziecko jest jak gabka bardzo latwo wchlania np wiedze. Jak dziecko nie daje sobie rady (np problemy jezykowe czy z koncentracja W 2 grupie przedszkolnej) wowczas szuka sie rozwiazania np prosi rodzicow o wizyte u logopedy czy psychologa.
        • Gość: mama dwulatka Re: maternelle czy zlobek komisyjny ? IP: *.ec.europa.eu 11.02.11, 17:11
          O szkole Montessori w Brukseli słyszałam. Już sa
          > ma liczba dzieci, znajdująca się w jednej grupie przeczy tej idei.

          jakiej idei? a bylas kiedys na takich zajeciach w Montessori? rzeczywiscie w grupie jest okolo 20 dzieciaczkow, ale zajecia sie odbywaja w podgrupach kierowanych przez opiekunow. Montessori nie narzuca dzieciom zajec, ale za kazdym razem dzieci moga wybrac do ktorej podgrupy chca dolaczyc. to taki wybor sterowany, czyli dziecko ma poczucie, ze robi to, co chce i jest odpowiedzialne za dokonanie wyboru, a jednoczesnie dzieci nie sa zostawione same sobie, bo wybor dotyczy zajec, ktore sa wczesniej starannie opracowywane przez opiekunow. w czasie zajec, ktorym sie przygladalismy uzbierala sie grupka dzieci, ktore gotowaly. kroily koslawo jakies rzeczy do pizzy, ukladaly na niej warzywa. mialy poczucie, ze robia cos prawdziwego i ze na koncu robienia tej pizzy, sie te pizze naprawde je na lunch. to swietnie uczy szanowania wlasnej i czyjejs pracy. inna grupa rysowala i byla w tym asystowana przez nauczyciala, ktory podrzucal tematy, pokazywal obrazki, tworzyl razem z dziecmi. trzecia grupa zajmowala sie obsluga odtwarzacza CD. dzieci nacikaly guziki, wkladaly plyty, wyciagaly, potem tanczyly do wybranej przez siebie muzyki.
          nie mialam najmniejszych watpliwosci, ze dzieci sa super zaangazowane w to, co robia, byly tym zainteresowane, wrecz pochloniete, a tym samym nie bylo placzu, krzykow, marudzenia (mowimy tu o 2-3 latkach) i w zaden sposob nie wydawalo mi sie, ze duza grupa w czyms przeszkadza, bo dzieci nie byly zostawione same sobie.
          nie bede sie upierac ze Montessori to najlepszy system nauczania, bo tego jeszcze nie zglebilam, ale jesli chodzi o przedszkole, to bylam zachwycona :-)
          • Gość: tryton Re: maternelle czy zlobek komisyjny ? IP: 91.86.10.* 11.02.11, 18:21
            Nie byłabym tym zachwycona. Swojego dwulatka nie dopuszczałam do kuchni, owszem, robiłam mu masę solną, którą się bawił. O robieniu konkretnych rzeczy nie było mowy. Poza tym zabawa fasolą, grochem, ryżem też była fascynująca. Niedługo kończy 4 latka, do tej pory nie nauczył się obsługiwać odtwarzacza, telewizora itd. Oby jak najdłużej. Teraz, owszem, pomaga przy robieniu ciastek. Ale jest dużo starszy. W przedszkolu lokalnym, niedawno, robili naleśniki.
            Jestem absolutną zwolenniczką Montessori, ale uważam, że posyłanie dziecka do 20 osobowej grupy w takiej szkole nie ma najmniejszego sensu. Wiadomo, za dzieckiem idą pieniądze, więc przyjmą każdego chętnego. Zajęcia były pokazowe, więc nie oddały tego co na co dzień się tam dzieje. Sama liczba dzieci, które dobrowolnie mogą wybierać co chcą robić, wprowadza niezły bałagan. Umówmy się, dwulatek obsługujący wierzę? Czy to jest takie fascynujące?
            A teraz wyobraź sobie, jak takie zajęcia wyglądały by, gdyby w klasie znajdowało się o połowę mniej dzieci.
            • Gość: tryton Re: maternelle czy zlobek komisyjny ? IP: 91.86.10.* 11.02.11, 18:23
              aha, jeszcze jedno, pizza nie jest odpowiednim posiłkiem dla 2- i 3-latków.
              • Gość: anbxl Re: maternelle czy zlobek komisyjny ? IP: *.access.telenet.be 11.02.11, 21:20
                tryton chyba jestes typowo polska mamusia:-) (to nie jest minus,tylko inne podejscie do wychowania).A jak mieszka sie w Belgii to czy to nam sie podoba czy nie musimy przyzwyczaic sie,ze (z wlasnego doswiadczenia-przyszly ojciec wchodzi na porodowke w swoim ubraniu bez bialego fartucha,a 15 min po narodzinach dziecko jest w sali pelnej ludzi),male dzieci nawet w zimie chodza w kolanowkach,w przedszkolach nie maja wiele pomocy,ale stawiaja na kreatywnosc,rozwoj i prace w grupie i np wspolnie przygotowuja pizze i ja spozywaja.20os w grupie to jeszcze nie tak duzo.W wielu grupach jest max przepisowe 25 dzieci,powyzej musza zatrudniac dodatkowy personel.Trudno ocenic czy to jest dobrze czy zle.Pewnie,ze matki chca jak najlepiej dla swoich dzieci....Tutaj (bynajmniej w znanych mi przedszkolach i szkolach) nie lubia aby wchodzic do klas , preferuja,aby zostawiac i odbierac dzieci w jednym wyznaczonym do tego miejscu.
            • Gość: tryton Re: maternelle czy zlobek komisyjny ? IP: 91.86.10.* 11.02.11, 23:22
              poprawiam sama siebie, chodziło mi o wieżę -), ta ortografia...
              • Gość: do ela Re: maternelle czy zlobek komisyjny ? IP: *.68-128-109.adsl-dyn.isp.belgacom.be 13.02.11, 11:16
                jezu, dzieki, ze nie jestes moja mama... nie znosze takich postow jak ten przeze mnie napisany, ale tym razem nie moglam sie powstrzymac...
            • Gość: mama dwulatka Re: maternelle czy zlobek komisyjny ? IP: *.ec.europa.eu 16.02.11, 13:22
              posyłanie dziecka do 20 osobowej grupy nie ma sensu? wybacz, ale wciąż nie rozumiem dlaczego... jak dziecko ma odpowiednią i dobrą opiekę i możliwości rozwoju i kreacji, to nie widzę w tym najmniejszego problemu... jakoś po raz kolejny mi brakuje argumentów w tej krytyce... zajęcia w połowie mniejszej grupie wyglądałyby podobnie. po prostu byłoby mniej opiekunów i mniej rzeczy do wyboru. ot co. a zajęcia nie były pokazowe. nikt nie robił na nasz widok cyrku ani jakichś pokazów. przeszlismy przez większość szkoły z wieloma klasami, sami wybieralismy gdzie chcemy wejść i jak dlugo zostać. nie mówiąc o tym, ze w tej szkole raczej sie muszą odpędzać od chętnych, niż na siłę ciągnąć zainteresowanych...

              a co do faktu, ze nie dopuszczałaś dziecka do kuchni jak miało dwa latka, cóż, każdy wybiera co uważa za stosowne. mnie się to akurat podoba, że można włączyc dziecko w różne zajęcia życia codziennego. że choć nieudacznie, to ma szanse ulepić kluske albo coś zrobić, z czego potem bedzie dumne. nasz synek uwielbia jak dajemy mu się różne małe zadania. podaje mi ziemniaki jak obieram, wyrzuca smieci, umie je już nawet segregować!, odnosi rzeczy do lodówki, a ostatnio razem za babcią robił kopytka. był po prostu zachwycony. takie zajęcia są świetne, bo dużo uczą dziecko i integrują rodzinę. nie widzę więc sensu stawiania sztucznych ograniczeń typu "moje dziecko w wieku 2 lat nie jest dopuszczane do kuchni". dlatego też wspólne gotowanie w Montessori wydaje mi się dobrym zajęciem.

              a co do obsługi odtwarzacza CD, też nie widzę w tym nic fascynującego, ale też nic niestosownego. tak jak napisałam dzieci uczyły się puszczać piosenki po to, aby następnie przy nich tańczyć. miały przy tym świetna zabawę. a do tego nie widzę sensu utrzymywania dziecka w jakimś sztucznym swiecie. w dzisiejszych czasach na każdym kroku korzystamy z elektroniki, od której jesteśmy strasznie uzależnieni, więc udawanie, że nie jest ważna, do niczego nie prowadzi. sama stoję przed różnymi wyborami - na co pozwolić dziecku, co włączyć w naukę, a z czym poczekać. myślę jednak, że jak zachowuje się zdecydowany umiar, można łączyć wiele rzeczy bez zagrożeń. np. nie jestem wielkim fanem tv, sami z mężem mało ogladamy a często w ogóle. naszę dziecię do niedawna nie oglądało w ogóle telewizji/dvd, z czego byłam zadowolona. problem, że jak w czasie świąt pojawiło sie kilka bajek w tv, to jego reakcja daleka była bynajmniej od zadowalającej... mały całymi dniami marudził, że chce baję. budził się ze słowem baja na dzień dobry i próbował z bają przed zaśnięciem. w tym momencie zrozumiałam, że zrobilismy błąd. gdyby nasze dziecię miało wcześniej szansę obejrzeć od czasu do czasu bajkę nie byłoby takich cyrków. teraz nasz synek ogląda tv, ale starannie dobieramy mu bezpieczne bajki, bez przemocy, z których notabene wiele się można nauczyć, nie oglada ich każdego dnia i max 10-15 minut dziennie i wszystko jest w porządku. nie robi cyrków, temat jest oswojony, a jednoczesnie nie ma w tym przesady i nie stanowi to zagrożenia dla jego rozwoju. a tak na marginesie nauka obsługi (podstawowej) pilota zajęła naszemu synkowi parę minut, umie włożyć do odtwarzacza dvd i go wyciągnąć, a także włączyć sobie ulubiona płytę na odtwarzaczu CD. nie tryzmam go od tego z daleka, bo po pierwsze jest cały zadowolony jak czasami uda mu się posłużyć jakims sprzętem dla dorosłych, do tego nie robi nic złego, a ja mam poczucie, że nie chowam w domu dziecka, które za chwile będzie odstawać od rówieśników rozmawiających o cudach współczesnej techniki i opowiadających sobie o nowych przygodach ulubionego bohatera w tv. to chyba lepsze rozwiązanie od pisania później: "o robieniu konkretnych rzeczy nie było mowy", ale to może inny model rodziny... bo u nas o wszystkim jest mowa i nie trzymamy się ideologicznie jakichś dziwnych zakazów, tylko próbujemy wszystkiego trzymając rękę na pulsie.
              • Gość: tryton Re: maternelle czy zlobek komisyjny ? IP: 91.86.12.* 16.02.11, 18:39
                Mamo dwulatka,
                źle mnie zrozumiałaś. Widzę sens posyłania dwulatka do 20 osobowej grupy. Ale nie do szkoły, która pracuje wg programu Montessori. Nasz syn chodzi do przedszkola komunalnego, jego grupa liczy 16 dzieci, chyba (nie jestem pewna) 6 dzieci jest odbierana o godzinie 12. Zostaje 10. Mamy szczęście -). Wiem, że to sytuacja wyjątkowa. Szkoła Montessori jest drogą szkołą, dlatego też zapisując tam dziecko, sprawdziłabym przede wszystkim liczbę dzieci w grupie. Poczytaj sobie o tej metodzie. Jeżeli nie chcesz posyłać dziecka do szkoły komunalnej sprawdź inne prywatne przedszkola. Potem porównaj i wybierz to, które będzie dla Twojego syna najlepsze.

                Co do posiłków przygotowywanych przez dzieci. Nie chciałabym aby moje dziecko zjadało kanapkę przygotowaną przez kolegę, 2- lub 3-latka. Dzieci często wkładają rączki do buzi, do nosa, smakują to co przygotowały, ba...jak swędzi pupa to też nie mają oporu się tam podrapać. Nie wierzę, że pani panuje nad tym wszystkim. Wiem, wiem, że dzieci bawią się razem, dotykają tych samych rzeczy, ale to trochę co innego. Dlatego wolę, żeby moje dziecko zjadło kanapkę przygotowaną przeze mnie, a obiad przygotowany przez dorosłych.

                Nie dopuszczałam swojego dwulatka do kuchni, bo nie widziałam w tym sensu. Nie robił nic poza rozrzucaniem wszystkiego. Dlatego też dostawał trzy kubki, fasolę, groch i soczewicę i się tym bawił. Po prostu było to łatwiejsze do posprzątania. Integrować się można na różnych obszarach, niekoniecznie w kuchni. Może twój dwulatek jest wyjątkowy, bo dwuletnie dzieci znajomych zachowują się podobnie jak moje dziecko.

                Co do obsługi różnych sprzętów, to jestem absolutnym przeciwnikiem. Nie jest to nic skomplikowanego, wszystkie dzieci uczą się tego bardzo szybko. Nasz syn zaczął oglądać telewizję po ukończeniu drugiego roku życia. Ale znam rodziców, którzy dłużej nie pozwalają na to. Osobiście nie widzę nic złego w telewizji "kontrolowanej", ale szanuję też decyzję innych. Są to indywidualne sprawy. OK., muszę kończyć, syn nawołuje, idziemy grać w TCHIC- TCHAC, polecam -).

                Czekam na dalszą część dyskusji. Może ktoś się dołączy, czasami dobrze posłuchać opinii innych.

                Pozdrawiam
                • Gość: brie3 Re: maternelle czy zlobek komisyjny ? IP: 193.25.183.* 23.02.11, 16:21
                  Witajcie, czy żłobek komisyjny ma stronę www? Jeśli tak, to proszę o przesłanie linka? Nie znajduję w sieci. Dziękuję.
                  • Gość: anbxl Re: maternelle czy zlobek komisyjny ? IP: 91.194.202.* 23.02.11, 17:07
                    Z tego co wiem to zlobki nie maja takiej strony www tylko szkoly europejskie. Info nt zlobkow znajdziesz na komisyjnym intracomie myintracomm.ec.testa.eu/hr_admin/fr/children_bxl/Pages/index.aspx
                    • Gość: Voilà Re: maternelle czy zlobek komisyjny ? IP: *.177-128-109.adsl-dyn.isp.belgacom.be 23.02.11, 17:29

                      Nasz wspanialy rodak pracuje jako "head of unit".
                      Mozna mu napisac. Napweno odpowiedz na pytanie bedzie mila.
                      • Gość: brie3 Re: maternelle czy zlobek komisyjny ? IP: 193.25.183.* 24.02.11, 10:48
                        Dziękuję za info. Na razie strona intracom mi się nie otwiera, bom spoza Matrixa, ale od wiosny zaczynam, więc może wtedy zadziała :) Tak na marginesie: kwestia kluczowa i arcyważna, proszę się nie śmiać - odpieluchowanie. Musi być czy nie w belgijskim żłobie? Mała ma 1,5 roku.
                        • Gość: anbxl Re: maternelle czy zlobek komisyjny ? IP: 91.194.202.* 24.02.11, 11:21
                          Raczej dziewczynki 18 mies juz powinny wolac,ale od czego mamy super majtki-pieluchy roznych marek.
                        • karamela Re: maternelle czy zlobek komisyjny ? 24.02.11, 11:39
                          Belgowie sa bardzo cool w kwestii odpieluchowania, przynajmniej w zlobku do ktorego moje dzieci uczeszczaja: nikt nie bedzie od nich wymagal czystosci przed skonczeniem 2.5 lat
                          • Gość: Ela Re: maternelle czy zlobek komisyjny ? IP: *.28-181-91.adsl-dyn.isp.belgacom.be 24.02.11, 16:49
                            Karmela, ale przeciez nie ma obowiazku posylania dziecka do zlobka.
                            Mozesz wynajac nianie przychodzaca do domu. Bedzie ci na Twoje zyczenie odpieluchowywac tuz po tym, jak sie dziecko nauczy siedziec.
                            Moze jedno z rodzicow zrezygnowac z kariery i zajac sie dzieckiem, tak jak nalezy, tak jak sobie wymarzyli.
                            Mozesz z Polski sciagnac ukochana babunie, mozesz wziac au pair. Mozliwosci jest duzo.
                            Ciekawy przypadek ci opowiem, znowu z wlasnego podworka: moje dziecko korzysta z nocnika w zlobku, w domu - za nic w swiecie. Nie prosilam pan o to. Akurat z wlasnego wyboru posylamy dziecko do zlobka 3 dni w tygodniu, nie wpadlabym na to, aby panie prosic zeby zajely sie odpieluchowaniem. Uwazam, ze "odpieluchowanie" to nasz - rodzicow, zasrany obowiazek.









                            • karamela Re: maternelle czy zlobek komisyjny ? 03.03.11, 11:33
                              chyba mnie nie zrozumialas; ja wcale nie chcialam na sile odpieluchowywac dziecka; zupelnie mi nie przeszkadza ze chodzi z pampkiem do 2.5 roku i naszym zlobku spotyka sie to z absolutnym zrozumieniem.
                              • Gość: Ela Re: maternelle czy zlobek komisyjny ? IP: *.123-181-91.adsl-dyn.isp.belgacom.be 03.03.11, 15:11
                                Karamela, tak zle cie zrozumialam. Myslalam, ze ironicznie napisalas cool, w sensie, ze to negatywne, ze pozwalaja na chodzenie z pielucha dziecku, ktore ma 2,5 roku.
                                Przepraszam.

    • Gość: anja Zapisy via KiddyWeb IP: *.ec.europa.eu 21.02.12, 18:18
      W systemie KiddyWeb mozna wybrac pierwszy i drugi jezyk dziecka; poniewaz po raz pierwszy korzystam z tej aplikacji (i calego systemu rejestracji) czy ktos moglby mi prosze odpisac, jakie znaczenie ma wybor jezyka vis-a-vis czas oczekiwania na miejsce? moje dziecko bedzie dwujezyczne (mam nadzieje :P) PL-NL, ale nie wiem, czy wybierajac PL nie ogranicze mu szans bycia przyjetym odpowiednio wczesnie do zlobka. Moze wybierajac NL jako pierwszy jezyk szanse na miejsce beda wieksze?
      Serdeczne dzieki za wszystkie sugestie od doswiadczonych! pzdr
      • Gość: Mamusia Re: Zapisy via KiddyWeb IP: *.ec.europa.eu 22.02.12, 13:28
        Wybor jezykow nie ma kompletnie zadnego znaczenia.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka