Gość: Agrest
IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl
15.07.04, 18:34
Hej!
Zgodnie z umową zdaję relację. Nie jestem zachwycona swoim "występem", ale może z czasem lepiej to ocenię, jak już emocje opadną.
Komisja ogólnie miła (6 osób), ale dwie osoby są lekko naburmuszone (jeden facet mamrocze i trzeba się mocno wsłuchiwać) i nie uśmiechają się tak często jak pozostali. Za to reszta komisji nadrabia z nawiązką.
Jak pisali inni, do holu przychodzi sekretarka, sprawdza paszport i resztę papierów, które trzeba przynieść, no i zabiera CV do skserowania. Potem siadacie przed komisją, witają, gratulują dotarcia do tego etapu i pokrótce mówią, o czym będzie egzamin (sprawy zawodowe, doświadczenie, wiedza o UE, umiejętności integracji i pracy w międzynarodowym środowisku).
Pierwsza sprawa: to, co napiszecie w CV, jest b. istotne dla treści pytań w pierwszej częsci (przynajmniej u mnie tak było). Zahaczają o wszystko: dlaczego takie, a nie inne studia, co się konkretnie robiło w danej pracy, czego się nauczyłaś w danej pracy, co się tam podobało, a co nie, czy znasz jakieś inne języki poza wpisanymi.
Potem pytali o różne rzeczy z tłumaczeń, np. czy internet to dobre źródło wiedzy dla tłumacza, jak radzisz sobie ze stresem i pracą "na wczoraj", jak reagujesz na krytykę swojej pracy.
Inne "ogólnorozwojowe": dlaczego chcesz pracować w instytucji unijnej, w której najbardziej i dlaczego, jakie problemy można mieć w związku z przeprowadzką do innego kraju i pracą w wielonarodowym środowisku, jak wyobrażasz sobie życie w Brukseli albo Luksemburgu.
Z wiedzy o Unii: pokrótce etapy integracji, wymienić polityki unijne, co nowego wprowadza konstytucja, co robi Trybunał, kto zatwierdza Komisję, dlaczego były dyskusje o przyłączeniu Cypru. Tu uwaga: może być tak, że zaczepią o jakiś szczegół i będą drążyć, łapać za słowka (no i tu właśnie skefiłam, bo to ten pan mamroczący drążył i mnie zirytowało, że go nie rozumiem prawie... no i kilka głupich błędów zrobiłam.)
Na końcu jest "druga szansa" - możecie coś dodać do swoich wypowiedzi albo zapytać o coś. Nie skorzystałam, bo już wcześniej słyszałam, że wyniki będą we wrześniu albo w październiku, a o co więcej można pytać ;-) Teraz żałuję, że nie spytałam, czy kolejność na ustnym odzwierciedla wyniki pisemnych, bo pisał tu ktoś z ekonomistów, że tak powiedziała jego komisja. No i pytanie, czy zaczęli od tych z najlepszymi, czy najgorszymi wynikami... Może ktoś z Was naprawi moje niedopatrzenie? :-)
Aha, nie zadają pytań w języku nr 3.
Jak mi się jeszcze coś przypomni, to napiszę.
O, przypomniało mi się - wszyscy ciągle coś notują i odhaczają w tajemniczych tabelkach, a pani sekretarka też intensywnie pisze.
Poza Panem Mamroczącym wzystkich łatwo zrozumieć.
Przed wejściem dają listę instytucji, żeby ponumerować w/g preferencji co do zatrudnienia ewentualnego.
Wystarczy przyjść pół godziny przed egzaminem.
Powodzenia!