Dodaj do ulubionych

Rozwazanie o konkursie dla tlumaczy

IP: *.cec.eu.int 16.12.05, 11:52
Ja wlasnie tak sobie rozwazam na temat konkursow dla tlumaczy.

Kiedys dawno temu skonczylam lingwistyke stosowana. Opcja tlumaczenia nigdy
mnie nie pociagala wiec skonczylam drugie studia ktore daly mi szanse pracy w
zupelnie innej branzy a gdzie owszem 3 biegle jezyki obce bardzo sie przydaly.

Mimo to z ciekawosci obejrzalam teksty dla tlumaczy z dwu ostatnich konkursow
i doszlam do wniosku ze szanse na ich zdanie maja osoby ktore naprawde
tlumaczyc potrafia i ponadto juz niezle doswiadczenie w tej dziedzinie maja.

Co mnie zaskakuje ze masa ludzi w tym moich znajomych pcha sie na te konkursy
nie majac o tlumaczeniu zielonego pojecia. Potem padaja komentarze typu ze
tekst byl latwy itp. Moim zdaniem sa to sady totalnych ignorantow. Uwazam ze
teksty na obu konkursach byly bardzo dobrze wybrane i tylko ludzie bardzo nie
przypadkowi byliby w stanie je dobrze przetlumaczyc.

Moze sie myle i dlatego mam pytanie. Czy znacie osoby ktore zdaly konkursy
dla tlumaczy a nie mialy ani doswiadczenia ani wyksztalcenia w tej dziedzinie?

Mysle ze naprawede musi to byc wkurzajace dla tlumaczy ktorzy pracuja dosc
intensywnie i nie maja czasu wkuc glupich dat lub innych tego typu niuansow o
unii a potem nie przechodza preselection bo koledzy i kolezanki ktorzy juz
zawodowo te preselekcje zaliczaja a szans na zdanie tlumaczenia nie maja
zadnych.
Obserwuj wątek
    • Gość: byly eurokrata Re: Rozwazanie o konkursie dla tlumaczy IP: 80.122.97.* 16.12.05, 12:04
      Kalina poruszasz bardzo ciekawy temat. Niestetz tytul zawodowy tlumacz nie jest
      prawnie chroniony i kazdy moze sie nim poslugiwac.
      Co do laureatow pierwszego konkursu to z tego co wiem to sa w wiekszosci osoby
      bez doswiadczenia zawodowego. Zresyta nawet raport DGT z lipca o tym mowi, ze
      tlumacze z NMS musieli sie po czesci dopiero uczyc fachu i dlatego nie byli az
      tak efektywni jak zakladano.
      Jest to wynik procedury kwalifikacyjnej. Preselekcje najlatwiej jest zdac
      osobom swiezo po studiach przyywyczajonym do zdawania egzaminow.
      W 2003 roku bylo wiec tak, ze egzaminy pisemne zdalo mniej osob niz bylo miejsc
      na liscie rezerwowej wiec ustny byl farsa.

      Sorry za literowki ale pisze na austriackej klwaiaturze a tu wszzstko innaczej
      • puks01 Re: Rozwazanie o konkursie dla tlumaczy 16.12.05, 13:21
        A Ty ciagniesz teorie spiskowa o lysych, cyklistach i 'swiezych' absolwentach,
        zdajacych niejako z rozpedu? Jesli sa Ci sola w oku, to prosta sprawa - startuj
        na stanowiska, w ktorych wymagane jest doswiadczenie zawodowe. A swoja droga
        nie slyszales o ludziach, ktorzy przez wiekszosc zycia podnosza kwalifikacje,
        dzieki czemu nawet wiele lat po skonczeniu 'szkol' nie boja sie egzaminow?
        • Gość: byly_eurokrata Re: Rozwazanie o konkursie dla tlumaczy IP: *.customers.etel.at 16.12.05, 15:55
          Puks, po pierwsze sam jestem lysy, po drugie nosze czesto dresy, po trzecie mam
          kilkanascie lat doswiadczenia zawodowego, a po czwarte to nie JA wymyslilem
          raport "Where do we stand 1 year after the enlargement", znajdz go sobie na
          necie i przeczytaj, tam jest wyraznie napisane, ze wielu nowo zatrudnionych
          tlumaczy trzeba bylo dopiero przysposabiac do pracy. Kto umie czytac miedzy
          linijkami to wie, co takie dyplomatyczne okreslenia znacza. I nie zapominaj, ze
          ja sam juz pracowalem przez 1/2 roku w sluzbach jezykowych i nie rzucam slow na
          wiatr, bo bylo widac roznice miedzy tymi, ktorzy jako freelanci pracowali od
          lat a takimi swiezo po studiach. To sa po prostu fakty, ale oczywiscie troche
          generalizowane, bo nie do wszystkich to sie odnosi, Sa absolwenci po studiach
          lepsi od razu od starych wyjadaczy i odwrotnie
          • puks01 Re: Rozwazanie o konkursie dla tlumaczy 16.12.05, 16:03
            AD5 z zalozenia ma sie jeszcze czegos nauczyc w praktyce;), nieprawdaz? A
            przysposabiany tlumacz bez nawykow z pewnoscia jest lepszy, niz taki, ktoremu
            nijak nie wytlumaczysz, ze Ziemia nie wspiera sie na sloniach... a z zalozenia
            ma wykonywac pierwsza obrobke tekstu.
            Jesli to nie nadto osobiste pytanie, to czemu z kilkunastoletnia praktyka nie
            podchodziles do tlumaczeniowych konkursow wymagajacych tych paru lat
            doswiadczenia w zawodzie?
            • Gość: byly_eurokrata Re: Rozwazanie o konkursie dla tlumaczy IP: *.customers.etel.at 16.12.05, 16:09
              puks01 napisała:

              Jesli to nie nadto osobiste pytanie, to czemu z kilkunastoletnia praktyka nie
              > podchodziles do tlumaczeniowych konkursow wymagajacych tych paru lat
              > doswiadczenia w zawodzie?
              Oj puks, puks, ty nadal nic nie rozumiesz. A gdzie i kiedy byly takie konkursu
              dla nowych jezykow??? Ich nie bylo, bo podwyzka pensji dla urzednikow EU-15
              byla okupiona niepisana umowa, ze z nowych panstw bedzie sie zatrudniach
              wylacznie tlumaczy na AD 5 a nie wyzej, chociaz merytorycznie nie mialo to
              sensu.



              • puks01 Re: Rozwazanie o konkursie dla tlumaczy 16.12.05, 16:15
                Byl jeden w 2003 roku dla pisemnych, rownolegle z Toba 11.11 pisali kandydaci
                na A9 i A12, trwa jeden dla konferencyjnych. Ponawiac pytanie?
                • Gość: byly_eurokrata Re: Rozwazanie o konkursie dla tlumaczy IP: *.customers.etel.at 16.12.05, 16:19
                  Na head of units komorek jezykowych trzeba bylo miec 5-letnie doswiadczenie na
                  stanowiski kierowniczycm, ktorego ja nie mam, wiec nie spelnialem warunkow.
                  • puks01 Re: Rozwazanie o konkursie dla tlumaczy 16.12.05, 16:21
                    Myslalam, ze byles kiedys freelancem - dzialalnosc gospodarcza kwalifikuje sie.
                    • Gość: byly_eurokrata Re: Rozwazanie o konkursie dla tlumaczy IP: *.customers.etel.at 16.12.05, 16:23
                      Nigdy nie bylem freelancem i watpie, zeby jedno- czy dwuosobwe biuro tlumaczen
                      bylo uznawane za doswiadczenie na stanowisku kierowniczym. To by bylo
                      rzeczywiscie przegiecie.
                      • annajustyna Re: Rozwazanie o konkursie dla tlumaczy 16.12.05, 16:24
                        Byly, jak to mozliwe, ze raz jestes w Kolonii, a raz w Austrii? Masz 2 domy
                        czy bogate zycie zawodowe?
                        • Gość: byly_eurokrata Re: Rozwazanie o konkursie dla tlumaczy IP: *.customers.etel.at 16.12.05, 16:27
                          Bo ja jestem zgnilym kosmopolita a Kolonia jest centralnym hubem tanim linii
                          lotniczych w niemczech. Nazarlem sie tak torem sacher i tak sie opilem kawa, ze
                          sie ruszac nie moge. A w wiedniu tak wieje, ze mi sie nie chce juz po ulicach
                          lazic.
                          • annajustyna Re: Rozwazanie o konkursie dla tlumaczy 16.12.05, 16:32
                            Moj maz tak lubi sachera, ze az chcial go zamowic jako tort slubny:))). W koncu
                            poszlismy na kompromis: tort byl z wierzchu smietanowy, a w srodku wisniowy z
                            liekierem:)))). A do Wiednia tez sie w najblizszym czasie wybieram. U meza w
                            Monachium chyba tez bialo, a u mnie w Brandeburgii lalo i wietrznie... Jutro
                            maz przyjezdza i porywa mnie z siedliska sierot po Honeckerze... Niestety
                            dowcipy o bylej NRD nie sa prawdziwe: w rzeczywistosci jest duzo, duzo
                            gorzej... Te codzienne jeki za socjalizmem. Dzieki Bogu uciekam stad:))). Pzdr,
                            chyba tez sie najem starych ciastek (bo nic innego nie mam)...
                            • Gość: byly_eurokrata Re: Rozwazanie o konkursie dla tlumaczy IP: *.customers.etel.at 16.12.05, 16:34
                              Nic mi nie mow o enerdowie, bo ja ich tez nie trawie.

                              Ale ten tort sacher nie byl do konca w moim guscie. Wczoraj jadlem
                              Kaiserschmarrn, byl super, o wiele lepszy.
                              • annajustyna Re: Rozwazanie o konkursie dla tlumaczy 16.12.05, 16:39
                                Mnie tez mdli po sacherze:)))). Ale sie ciesze z konca "niewoli":))))
                      • puks01 Do Bylego 16.12.05, 16:30
                        Tu nie ma w co watpic, to sa fakty.
                        Pewnie dlatego, ze nie byles freelancem, traktujesz dzialalnosc z zalozenia
                        lekcewazaca, jako jedno-dwuosobowe biuro tlumaczen. W kazdym razie zycze
                        powodzenia w dalszych etapach konkursu, jesli bedzie Cie nadal interesowal.
                        • Gość: byly_eurokrata Re: do puks IP: *.customers.etel.at 16.12.05, 16:32
                          trzeba bylo mi wczesniej powiedzec, to bym pro forma dzialnosc gospodarcza
                          zglosil. Mi sie zdawalo, ze dla nich jest wazna umiejetnosc kierowania wiekszym
                          zespolem ludzkim a nie samym soba albo samym soba i zona ;-)
                          • puks01 Oj Byly Byly, 16.12.05, 16:38
                            I znowu pauschal, przesmiewczo, i w dodatku takie glupoty... Nie boj sie, z
                            dokumentow widac, ile jest warte takie doswiadczenie, i jak duzym zespolem
                            ludzkim kierowalo sie we wlasnej firmie.
                            • Gość: byly_eurokrata Re: Oj Byly Byly, IP: *.customers.etel.at 16.12.05, 16:39
                              no bo piszesz jakby bycie freelance rownalo sie kierowaniu firma, a to dwie
                              rozne rzeczy
                              • puks01 Re: 16.12.05, 16:52
                                Pisalam o konkretnym czlowieku - Bylym Eurokracie, ktory nie raz wspominal o
                                egzaminowaniu tlumaczy etc., a wiec jako freelance raczej nie poprzestalby na
                                jednoosobowym konkurowaniu z kolegami z branzy. Ciebie to nie dotyczy, zamykam
                                swoj udzial w watku.
                          • Gość: Kalina Re: do puks IP: *.cec.eu.int 16.12.05, 16:42
                            Byly ty sie nie martw nic nie przegapiles no chyba ze sa tak zdesperowani ze
                            naprawde dzialanosc zaliczaja.

                            Znam osobe ktora zdawala na HoU tlumaczy dla starej 15 i absolutnie jej
                            dzialanosci gospodarczj nie wzieli pod uwage.

                            Pozdrawiam.
                            • Gość: byly_eurokrata Re: dokaliny IP: *.customers.etel.at 16.12.05, 16:51
                              Nie przecze, ze to fajna fucha by byla. Na konkurs sie zglosilem, bo mialem 10
                              lat doswiadczenie zawodowego, ale odrzucili mnie wlasnie ze wzgledu na brak
                              doswiadczenia na stanowisku kierowniczym i w sumie im sie nie dziwie, bo HoU
                              nie musi dobrze tlumaczyc tylko byc dobrym organizatorem
                            • puks01 Do Kaliny 16.12.05, 16:59
                              No ale teraz biora, najwyrazniej sa tak zdesperowani ze nie boja sie sektora
                              prywatnego z nowej Dziesiatki :)) Pozdrawiam
                              • Gość: Kalina Re: Do Kaliny IP: *.cec.eu.int 16.12.05, 17:00
                                I chwala im.
                                • Gość: byly_eurokrata doswiadczenie zawodowe IP: *.customers.etel.at 16.12.05, 17:07
                                  wiem ze zrodel bardzo dobrze poinforomowanych, ze epso bylo krytykowane za
                                  wymog 10-letniego doswiadczenia zawodowego i dlugoletniego doswiadczenia na
                                  stanowisku kierowczniczym, bo takie doswiadczenie mogly miec z reguly tylko
                                  byle komuchy. epso chchialo pierwotnie o wiele dluszego doswiadczenia na
                                  stanowisku kierowniczym, dopiero im ktos przetlumaczych, kiedy nastapil przelom
                                  w Europie Srodkowej i ze nie moga stosowac miarki uzywanej wobec ludzi z europy
                                  zachodniej. Potem mimo wszystko zabraklo kandydatow o wystarczajacych
                                  kwalifikacjach
                                  • Gość: Lidia Re: doswiadczenie zawodowe IP: *.cec.eu.int 16.12.05, 17:12
                                    Nie chce byc natretna ale w takim razie jak oni ta dzialanosc gospodarcza
                                    zaliczaja?

                                    Na podstawie czego? Zeznan podatkowych czy zaswiadczenia z rejestru?

                                    Bo dzialanosc sobie mozna miec a zyski zerowe albo caly czas na minusie albo
                                    taka sobie poprostu spiaca.
                                    • annajustyna Re: doswiadczenie zawodowe 16.12.05, 17:15
                                      W opisowce o skladaniu dokumentach wlasnie tak pisza: zeznania podatkowe,
                                      ewentualnie wyciagi z ksiag...+ zasw o wpisie do rejestru
                                    • st_krokodyl Re: doswiadczenie zawodowe 16.12.05, 20:13
                                      Już Ci mówię, bo próbowałem działalnośc gosp. wpisać do dośw. zawodowego w adm.
                                      Otóż potrzebna jest rejestracja i zeznania podatkowe, z których można wyczytać
                                      jaki był obrót. Mnie się nie udało, bo miałem tylko kopie pitów, u nas, jak
                                      wiadomo, oryginał leży w US. Nie wiem, czy komuś się udało to rozwiązać i jak?
                                      Może się odezwie.
                                      pzdr
              • puks01 uzupelnienie 16.12.05, 16:17
                Ten w 2003 byl, jak zapewne wiesz, na odpowiednikow dzisiejszych A12.
        • Gość: byly_eurokrata Re: Rozwazanie o konkursie dla tlumaczy IP: *.customers.etel.at 16.12.05, 16:07
          Prosze bardzo puks, oficjalny tekst
          "The productivity of the translators for the new languages was not fully in
          line with expectations. This was due to the high training and technical
          coaching needs among the newly recruited translators, who had good language
          skills but little professional experience or knowledge of EU procedures and
          terminology."

          Podkreslam slowo "little professional experience", uwierz mi, ja pracuje od
          kilkunastu lat w sluzbie cywilnej, jak ktos pisze takie slowa oficjalnie czarno
          na bialym, to to znaczy ze jest dosyc tragicznie, bo normalnie w takich
          raportach wszystko sie upieksza.
          Nadal uzwasz ze wymyslam teorie spiskowe???
          • puks01 Re: Rozwazanie o konkursie dla tlumaczy 16.12.05, 16:13
            Male doswiadczenie w tlumaczeniu versus w procedurach i terminologii UE - to
            dwie rozne rzeczy. Podtrzymuje wiec teze o teorii spiskowej, choc dostales dwa
            punkty ulgowe za przynaleznosc do mniejszosci posiadaczy lysiny ;))) .
            • Gość: byly_eurokrata Re: Rozwazanie o konkursie dla tlumaczy IP: *.customers.etel.at 16.12.05, 16:19
              Ja po prostu staram sie myslec logicznie, i moim zdaniem trzeba bylo przyjac
              polowe swiezych, bez doswiadczenia, a druga polowe z min, 3 letnim
              doswiadczeniem zawodowym, bo wtedy bylaby ta oslawiona synergia, ale niestety
              ze wzgledow finansowych nie zwracano uwagi na doswiadczenie zawodowe. Sam
              mialem kolegow, ktorzy nieoficjalnie przy piwie mowili "tak miedzy bogiem a
              prawda, to ja tu nigdy nie powinienem byl pracowac". To chyba mowi wszystko.
              Ale nie chce "najezdzac" na nowych, bo mimo mojego kilkunastoletniego
              doswiadczenia zawodowego musialem stwierdzic, ze niektore tzw. zoltodzioby maja
              doskonaly background i sa bardzo bystrzy. Ale mimo wszystko do niektorych
              tekstow podchodzili tak beztroski, ze az strach bylo sie na to patrzec, wedlug
              hasla: najwazniejsze zeby ladnie po polsku brzmialo
              • Gość: vvanilia kilka refleksji IP: *.freenet.lu 16.12.05, 18:53
                Byly, absolutnie sie z Toba zgadzam. Niestety duza czesc nowych tlumaczy nie ma
                wystarczajacego doswiadczenia, by dobrze tlumaczyc. Skonczenie filologii czy
                tez przetlumaczenie kilku tekstow rocznie dla agencji nic nie znaczy (sama
                konczylam studia jezykowe ze specjalizacja tlumaczeniowa).
                Szkoda, ze na forum nie ma wpisow nowych tlumaczy, ktorzy zdali poprzedni
                konkurs i ktorym tzw. "rewizorzy" (czyli starsi koledzy) poprawiaja
                tlumaczenia, w ktorych roi sie od bledow nie tylko terminologicznych (bo to
                kazdemu moze sie zdarzyc), ale stylistycznych i gramatycznych. Nieznajomosc
                regul jezyka polskiego i tlumaczenie doslowne sa na porzadku dziennym (wiem cos
                o tym, bo sama poprawiam czesto takie tlumaczenia). Oczywiscie mlody tlumacz
                moze sie pewnych rzeczy nauczyc, ale nie wszystkiego. W instytucjach pracuje
                niestety zbyt wiele przypadkowych osob, ktore nigdy nie mialy do czynienia z
                tlumaczeniem i wydaje im sie, ze znajomosc jezyka i studia filologiczne
                predysponuja je do bycia swietnymi tlumaczami. Nie mowie, ze wszyscy, bo czesc
                nowych osob jest naprawde rewelacyjna. Instytucje nie powinny byc jednak polem
                doswiadczalnym. Zgadzam sie, ze konkurs w obecnej formie nie sprawdza
                kompetencji/predyspozycji tlumaczy w stopniu wystarczajacym i ze jest to
                czesciowo loteria. W konkursie dla tlumaczy powinno sprawdzac sie (oprocz
                znajomosci jezyka obcego) znajomosc regul jezyka polskiego. Byloby to bardziej
                miarodajne. Wszystkim sie wydaje, ze swietnie znaja polski ;))
                Teksty, ktore nalezalo przetlumaczyc w ramach ostatniego konkursu, byly tylko
                pozornie latwe. W rzeczywistosci zawieraly mnostwo "haczykow", ktore mogl
                dostrzec tylko doswiadczony tlumacz lub zoltodziob o duzych predyspozycjach.
                Wszystko zalezalo bedzie od osob sprawdzajacych tlumaczenia (miejmy nadzieje,
                ze beda to osoby bardziej profesjonalne niz dwa lata temu) :))
                Troche sie rozpisalam, ale nie moglam nie zareagowac na pewne ewidentne bzdury.
                Mysle, ze za kilka lat, kiedy nowi nabiora wprawy, sami dojda do podonych
                wnioskow.
                A konkurs jest dla A*5 nie dlatego, zeby wszystkim dac szanse, ale dlatego,
                zeby zaoszczedzic na pensjach. I w instytucjach wszyscy o tym wiedza.
                Papatki,
                vvanilia
                • Gość: byly_eurokrata Re: kilka refleksji IP: 80.122.97.* 16.12.05, 20:18
                  Wanilia, rzadko mozna na tym forum spotkac tak wywazone wypowiedzi. Wiekszosc
                  osob reaguje tutaj nieptorzebnie emocjonalnie.
                  Zupelnie popieram Twoja ocene sytuacji. I zreszta czesc tych "przypadkowych"
                  tlumaczy zdaje sobie z tego sprawe, jak napisalem juz w jednej poprzednich
                  wypowiedzi.
                  U tlumacza z doswiadczeniem zawodowym trudno sobie wyobrazic, zeby jego
                  wyobrazenia o zawodzie rozminely sie z rzeczywistoscia.
                  Co do znajomosci jezyka polskiego to slyszalem juz takie historie, ze wszystkie
                  wlosy na ciele deba staja. A ci ludzie to niby taka "elyta", co to zdala
                  konkors za pierwsza razom....
      • st_krokodyl Re: Rozwazanie o konkursie dla tlumaczy 16.12.05, 19:21
        Podejrzewam, że tym razem też tak będzie: pula dopuszczonych do egz. ustnych
        będzie mniejsza od zakładanej, a może inaczej, uważam, że powinna być mniejsza.
        Przecież tłumaczenie jest najważniejszą częścią egzaminu, dopiero tu kandydat ma
        okazję udowodnić, że potrafi posługiwać się językiem ojczystym, nie wspominając
        o innych składnikach kompetencji tłumaczeniowych. Tymczasem organizatorzy
        przewidują odchudzenie grona wannabes zaledwie o 1/3 (!). Nie jest więc tak jak
        głosi plotka, powtórzona kiedyś przez Byłego, że to wina akademickich wymagań
        sprawdzających, jestem wręcz przekonany, że byli, są i będą wyrozumiali.
        Z drugiej strony, czy można inaczej? Zgłasza ci się 2 tys. osób, za jakie
        pieniądze i kto to ma czytać? Powtórzę swoje, chwała UE, że dba o równość szans
        i każdemu chce je zapewnić, a że wymaga od tłumacza, który chce zostać
        urzędnikiem, żeby się też nauczył paru faktów z historii UE i umiał szybko
        analizować czytane teksty, to naprawdę chyba można zaakceptować.
        O egzaminie ustnym też bym miał coś do powiedzenia, ale może innym razem.
        Pzdr.
        • Gość: byly_eurokrata Re: Rozwazanie o konkursie dla tlumaczy IP: 80.122.97.* 16.12.05, 21:52
          Nie za bardzo rozumiem: wszystkie egzaminy sa 3-stopniowe i na ustnym w zwiazku
          z tym powinno byc wiecej kandydatow niz miejsc na liscie rezerwowej. W 2003 r.
          tak NIE bylo, ustny zrobiono pro forma, zeby "swirow wylapac" jak w kuluarach
          mowiono w kregach HR a ja akurat przez pol roku z nimi nie jednym korytarzu
          pracowalem.
          Do takiej sytuacji dochodzi dlatego, ze preselekcje dla tlumaczy zdaja po
          czesci osoby, ktore nie potrafia tlumaczyc albo w ogole nie znaja drugiego
          jezyka! (sam znam takich, ktorzy przystapili do egzaminu znajac tylko jeden
          jezyk obcy i ktorzy zdali preselekcje). To jest akurat dowod na to, ze
          procedura kwalifikacyjna dla tlumaczy nie jest optymalna
          • st_krokodyl Re: Rozwazanie o konkursie dla tlumaczy 17.12.05, 11:35
            Już Ci odpowiadam. Na pewno powinno się oblewać niektórych na ustnym, ale
            poprzeczka powinna być najwyżej ustawiona na tłumaczeniach. Niestety, a dla
            niektórych z nas na szczęście, tak nie jest. To rozwiązanie zadziałałoby wtedy,
            gdyby konkurencja była bardzo silna i o końcowym sukcesie decydowałoby nie
            zwykłe zaliczenie, ale zebranie odpowiedniej liczby punktów. Jestem pewien, że i
            tym razem tak nie będzie, bo śledzę wątki tłumaczeniowe na tym forum i nie mam
            złudzeń. A teraz załóżmy, że na końcową listę wpisują nie 125, ale 100 osób. I
            co w tym złego? Tylko oszczędzą złudzeń tym, którzy potem czekaliby latami (!)
            na telefon, który się nie odezwie.
            Co do ustnego jeszcze, to, tak jak mówisz, idąc na egzamin w 2004 spodziewałem
            się formalności. Zakładałem, że najważniejsze się już rozstrzygnęło, wiedziałem
            też, że zaproszono mniejszą liczbę kandydatów od zaplanowanej. Możliwe, że
            oceniam to właśnie z tego punktu widzenia, ale sam egzamin był jednak trudny i
            wyczerpujący, zwłaszcza dla kogoś, kto - tak jak ja - nie znał formuły, wg
            której jest przeprowadzany. Więc żebyś kogoś w błąd nie wprowadził. Kandydata
            zasypią gradem, łatwych co prawda, ale bardzo różnorodnych pytań i łatwo
            strzelić głupią gafę, której zawsze wstyd. Mnie udało się ustrzelić chyba ze
            trzy :-).
            Pzdr
            PS W sąsiednim wątku ktoś pyta, czy "anglosaksoński" to duży błąd. Co jej
            odpowiedzieć? Weź coś wymyśl!
            • Gość: byly_eurokrata Re: Rozwazanie o konkursie dla tlumaczy IP: *.customers.etel.at 17.12.05, 13:26
              Nie dramatyzowalbym bym z ustnym, bo wiem, co o nim mowili egzaminatorzy. To sa
              ludzie od kilkudziesieciu lat pracujacy w instytucjach, te egzaminy to dla nich
              nuda do kwadratu, wiec wymyslaja bzdurne pytania. Ale w sytuacji, gdzie jest
              mniej kandydatow niz miejsc na liscie rezrwowej, odsiewaja tzw. swirow a reszta
              zdaje, w najgorszym wypadku dadza nienajlepszej osobe minimalna liczbe punktow
              zapewniajaca przejscie to listy rezerwowej.
              Co do osoby, ktora sie pytala o wage bledu w stylu "anglosaksonski". Nie chce
              tego komentowac, bo wyjde na szuje. Ale chyba wiemy, jak taki blad ocenic.
              • Gość: dianette Re: Rozwazanie o konkursie dla tlumaczy IP: *.dip0.t-ipconnect.de 17.12.05, 14:06
                Nie wiem czy pamietacie, ale kilka lat temu (chyba w 2002 r. zanim powstalo
                EPSO) byly rozpisane konkursy dla tlumaczy jez. ang. i franc. Preselekcja
                skladala sie z testu z wiedzy o UE oraz tu uwaga zamiast werbali trzeba bylo
                przetlumaczyc tekst(30 linijek) BEZ SLOWNIKA.
                Uwazam, ze taka forma byla b. optymalna dla kandydatow na tlumaczy, bo juz
                podczas preselekcji kandydat musial sie wykazac umiejetnoscia tlumaczenia.
                Nie wiem dlaczego EPSO odeszlo od takiej formy testu preselekcyjnego i
                wprowadzilo testy werbalne.
                • Gość: byly_eurokrata Re: Rozwazanie o konkursie dla tlumaczy IP: *.customers.etel.at 17.12.05, 14:10
                  Dianette, to jest bardzo proste: sprawdzanie tlumaczen jest BARDZO
                  pracochlonne. A testy EPSO sprawdza komputer. Wyobraz sobie, ile osob ze sluzb
                  jezykowych unii byloby zablokowanych przez sprawdzanie 2000 prac x 2 jezyki =
                  4000 stron przy normie 6-7 stron dziennie na osobe. To jest po prostu
                  niewykonalne. A sa jeszcze gorsze rekordy. Np konkurs wloski w zeszlym roku:
                  6000 kandydatow na 30 miejsc!
          • eps_observer Re: Rozwazanie o konkursie dla tlumaczy 17.12.05, 14:18
            Byly, chcialbym zapytac co masz na mysli pod pojeciem "swity", nie bardzo
            rozumiem jak czlowiek, ktory zdal preselekcje, tlumaczenie i zlozyl
            oswiadczenie o niekaralnosci (!) ma jeszcze swierem byc. Jacys oblakancy-
            geniusze przychodza na te epso egzaminy?

            >W 2003 r. tak NIE bylo, ustny zrobiono pro forma, zeby "swirow wylapac"
            • Gość: byly_eurokrata Swiry IP: *.customers.etel.at 17.12.05, 14:24
              No coz, chodzi o to, ze niektorzy ludzie zyja zupelnie w wirtualnym swiecie.
              Najlepszym przykladem swirow sa czesto ludzie z sekcji IT, ktorzy nie potrafia
              sie w realu w ogole komunikowac z innym ludzmi.
              Tlumacze musza miec odpowiednie communication skills. To pojecie "swir" jest
              troche trudne do wyjasnienia. Jakbys mial kiedys okazje, to przejdz sie po
              korytarzu jakies wiekszej sluzby jezykowej i poobserwuj ludzi, szczegolnie
              takich z kilkudziesiecioletnim doswiadczeniem zawodowym, sam wtedy zrozumiesz,
              co to "swir" ;-)
              • eps_observer Re: Swiry 17.12.05, 14:36
                Byly, dzieki za odpowiedz, przyklad ludzi z IT dal mi do mylenia.
                Woli wyjasnienia, do grupy swirow chyba nie zaliczasz tlumaczy z kilku10letnim
                doswiadczeniem? Chyba tego nie miales na mysli piszac:
                > przejdz sie po korytarzu jakies wiekszej sluzby jezykowej i poobserwuj ludzi,
                > szczegolnie takich z kilkudziesiecioletnim doswiadczeniem zawodowym, sam > >
                > wtedy zrozumiesz, co to "swir" ;-)
                • Gość: byly_eurokrata Re: Swiry IP: *.customers.etel.at 17.12.05, 14:38
                  Jakbym mogl takich zaliczyc, przeciez sam mam doswiadczenie ponad 10-letnie (a
                  moze tez juz swir jestem i tego nie widze????)

                  Chodzi w praktyce o wykrycie dziwakow pod wzgledem zachowania a nie o "swirow"
                  w sensie braku inteligencji.
                  • eps_observer Re: Swiry 17.12.05, 14:52
                    > Jakbym mogl takich zaliczyc, przeciez sam mam doswiadczenie ponad 10-letnie
                    > (a moze tez juz swir jestem i tego nie widze????)

                    Oj Byly, to dopiero 10 lat w profesji, moze choroby zawodowe Cie jeszcze nie
                    dopadly ;-)

                    Milego weekendu we Wien'a
    • Gość: Aines Re: Rozwazanie o konkursie dla tlumaczy IP: 5.5.* / *.proxycache.rima-tde.net 16.12.05, 14:01
      Ja wszystkie osoby, ktore znam, ktore zdaly w 2003 i pracuja sa po roznych
      filologiach. Nie sa to swiezo upieczeni absolwenci, ale tak przynajmniej po 2
      latach od skonczenia studiów. I jak to zwykle bywa w przypadku osob zajmujacych
      sie tlumaczeniem, mialy juz jakies doswiadczenie w tym zakresie zanim skonczyly
      studia.

      Poza tym uwazam, ze to dobrze, ze konkurs jest otwarty dla wszystkich. Moze sie
      okazac, ze ktos kto jeszcze nie tlumaczyl i nie ma takiego wyksztalcenia jest w
      tej pracy swietny. I moze ma wystarczajace podstawy zeby sie doszkolic i byc
      swietnym tlumaczem.

      A jesli chodzi o doswiadczenie w tlumaczeniu roznie to bywa. Ktos kto siedzi
      latami nad tlumaczeniem literatury pieknej, nie bardzo sobie poradzi z
      dokumentami albo tematyka unijna i odwrotnie. Nie mowiac juz o tekstach
      technicznych czy prawniczych. Sama jestem po filologii, tlumacze (glownie
      filmy) ale typ tekstów, ktore tlumaczy sie w instytucjach jest mi raczej obcy.
      Kazda dziedzina ma swoja specyfike. Ja na przyklad tlumaczac filmy (na napisy)
      musze skracac i upraszczac (czasem nawet redukuje do 1/4). W wielu dziedzinach
      takie tlumaczenia bylyby nie do przyjecia. Musialabym sie wiec nauczyc calego
      warsztatu gdybym dostala te prace. I wydaje mi sie to calkiem normalne.

      Mnie tylko wkurza jak ktos mowi, ze tlumaczem nie jest ale z ciekawosci rzucil
      okiem na teksty z poprzednich konkursów i ze sa latwe bo wszystko zrozumial.
      Nie, wlasciwie mnie to nie wkurza. Usmiecham sie pod nosem...
      • annajustyna Re: Rozwazanie o konkursie dla tlumaczy 16.12.05, 14:03
        Aines, a ja marze, zeby byc tlumaczem literatury (bo na akord tlumaczyc wydaje
        mi sie troche absurdalne, chyba ze chodzi o symultanke, ato juz co innego)...
        • Gość: Kalina Re: Rozwazanie o konkursie dla tlumaczy IP: *.cec.eu.int 16.12.05, 14:46
          Aines,

          To teraz wiem na kogo sie powkurzac jak pan czyta film (uwazam ze to wstyd ze w
          Polsce nie ma porzadnego dubbingu) a co czyta nie bardzo oddaje tekst zrodlowy:)

          Zgadzam sie z Toba co do tlumaczy amatorow lub niedoszlych. Powiedzenie typu
          tekst byl bardzo latwy swiadcza tylko o tym ze z tlumaczeniami nie maja za duzo
          wspolnego.
          • annajustyna Re: Rozwazanie o konkursie dla tlumaczy 16.12.05, 14:59
            Moim skromnym zdaniem lektor nie jest tak idealnym rozwiazaniem jak napisy, ale
            dubbing to (choc jest to sztuka i istnieje tzw. polska szkola dubbingu i mialy
            tutaj miejsce takie majstersztyki jak Slaska dubbingujaca Glende Jackson)
            prosta droga do nieznajomosci jezykow obcych. Porownajcie sami poziom
            znajomosci jezykow w Skandynawii (napisy) i w Niemczech (dubbing)... Ja np.
            poznalam mnostwo slow hiszpanskim dzieki telenowelom... (Boze, jak ja wogole
            moglam to ogladac:)))).
          • Gość: Aines Re: Rozwazanie o konkursie dla tlumaczy IP: 5.5.* / *.proxycache.rima-tde.net 19.12.05, 10:09
            Niestety, nie mozesz wkurzac sie na mnie bo nie tlumacze fimow w Polsce :). Ale
            doskonale wiem o co Ci chodzi.
      • Gość: vvanilia a propos filologii IP: *.freenet.lu 17.12.05, 18:07
        Nie rozumiem, dlaczego większość z Was twierdzi, że jeśli ktoś skończył
        filologię, to z założenia jest dobrym tłumaczem. Nie chcę nikogo urazić, ale
        jest to totalna bzdura. Filologia dotyczy badań nad językiem, kulturą,
        literaturą, a stąd do tłumaczenia droga daleka. Nie neguję tego, że te
        wiadomości też są potrzebne, ale to nie wystarczy. Co z tego, że na czwartym
        czy piątym roku przewiną się jakieś zajęcia z tłumaczenia (prowadzone zresztą
        często przez wykładowców literatury czy gramatyki). Absolwenci filologii,
        którzy stawiają pierwsze kroki w tłumaczeniach, najczęściej błądzą po omacku.
        Niestety wśród początkujących tłumaczy wciąż pokutuje opinia, że wystarczy znać
        język i skończyć filologię, by być świetnym tłumaczem. Filologów czeka mnóstwo
        pracy zanim poznają tajniki tłumaczenia. Warto pomyśleć o jakichś studiach
        uzupełniających z tłumaczenia (np. na lingwistyce stosowanej) lub poczytać
        trochę książek poświęconych translatoryce i sztuce tłumaczenia, żeby zrozumieć,
        dlaczego nie należy żonglować terminami, jak radzić sobie z niektórymi
        pułapkami itp. Wbrew pozorom literatura w tej dziedzinie jest przebogata,
        powstają prace doktorskie i publikacje naukowe na ten temat.
        • Gość: byly_eurokrata Re: a propos filologii IP: *.netcologne.de 18.12.05, 00:29
          Swiete slowa wanilia, swiete, ja studiowalem i filologie i lingwistyke, wiec
          mam porownanie i rowzniez - m. in. z wlasnego doswiadczenia wiem - ze filologm
          absolutnie brakuje warstztatu. Ale ci filolodzy to jeszcze pol biedy, gorzej
          jak ktos po 2 semestrach studiow technicznych za granica uwaza, ze zna
          jezyk "perfekt" i dlatego moze tlumaczyc.
          Codziennie przegladam grupe "samopomocy" dla tlumaczy na polskim googlu. Tam sa
          zadawane takie pytania, ze przez pierwszy pare dni, myslalem, ze to jacys
          dowcipnisie sie pytaja - okazalo sie, ze tlumacze przysiegli! Odtad lektura tej
          grupy to moje ulubione zajecie, jak mam zly humor, zeby sie troche posmiac.
          • Gość: dianette Re: a propos filologii IP: *.dip0.t-ipconnect.de 18.12.05, 10:03
            A moglbys podac link do tej grupy?
            • Gość: byly_eurokrata Re: a propos filologii IP: *.netcologne.de 18.12.05, 10:44
              groups.google.pl/group/pl.hum.tlumaczenia?lnk=sg&hl=pl
              Jak przeczytasz pytania na niektore tematy, a jeszcze lepiej odpowiedzi od
              innych "ekspertow", to szczeka ci opadnie. To sa ludzie, ktorzy tlumacza
              pojecie "pracownik umyslowy" jako "geistlicher arbeiter" (spotkalem w mojej
              praktyce).
              • Gość: dianette Re: a propos filologii IP: *.netcologne.de 19.12.05, 09:57
                Dzieki za informacje
    • Gość: ruda Re: Rozwazanie o konkursie dla tlumaczy IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.12.05, 19:13
      powiem wam tak:
      zdałam egzamin w 2003, i wydaje mi się (subiektywnie, oczywiście), że byłabym
      dobrym tłumaczem
      teksty (w 2003 i teraz) uważam za dobre, "haczyki" widzę i się z nich cieszę,
      jestem przyzwyczajona do pracy "na akord", czyli szybko i w skupieniu, znam
      kilka dziedzin życia (praca, zainteresowania) wraz z ich terminologią, szybko
      się uczę, czegóż można życzyć więcej?!

      a do dziś siedzę, pewnie jako ostatnia, na liście rezerwowej,
      bo (?) nie skończyłam filologii (tylko ekonomię),
      nie tłumaczę zawodowo (jako tłumacz, chociaż oczywiście dość często jako
      pracownik międzynarodowej firmy)
      nie jestem świeżo po studiach (będzie już kilkanaście lat)

      apel: jeśli ktoś spotka się z którymś HoU na jakimś opłatku, niech mnie jakoś
      zareklamuje...

      P.S.
      > Mysle ze naprawede musi to byc wkurzajace dla tlumaczy ktorzy pracuja dosc
      > intensywnie i nie maja czasu wkuc glupich dat lub innych tego typu niuansow o
      > unii

      swego czasu w 2003 uczyłam się ostatnie 2 dni po 5-6 godzin (w tym tłumaczyłam
      też), plus przez miesiąc przeczytałam 2 książki, wyłącznie w tramwaju, jadąc do
      pracy i wracając, także w sumie nie ma co tak się tym podniecać...

      poza tym, dla tłumaczy z doświadczeniem (fakt, również kierowniczym) był
      preselection bez testu z wiedzy o UE, za to z "numerical reasoning" :o)
      • Gość: byly_eurokrata do rudej IP: 80.122.97.* 16.12.05, 20:15
        Bedziesz musiala niestety poczekac az skonczy sie komus z tempow kontrakt, bo
        innaczej nikt ci pracy nie zaoferuje, wyglada na to, ze w tym roku wszystkie
        etaty sa juz zablokowane.
        Ale po ogloszeniu wynikow pisemnych powinno sie cos ruszyc
        • Gość: byly_eurokrata Krotkie podsumowanie IP: 80.122.97.* 17.12.05, 00:07
          No jak widze mamy tutaj ciekawa dyskusje, jedni (wanilia) przychylaja sie do
          mojej opinii, inni (krokodyl) uwazaja, ze nie mam racji. Jedni sa przekonani,
          ze konkurs wygrywaja rzeczywiscie najlepsi, inni maja watpliwosci. Prawda lezy
          pewnie po srodku. Faktem jest jednak, ze we wspomnianym przeze mnie raporcie
          expressis verbis mowi sie o braku doswiadczenia tlumaczy z nowych krajow.
          Takich uwag nie bylo dotychczas przy zadnym dotychczasowym rozszerzeniu.

          Z pewnoscia prawda jest jednak, ze teksty na ostanim egzaminie, wcale nie byly
          takie proste, jak to sie na pierwszy rzut oka wydawalo. Nie zazdroszcze
          korektorom, szczegolnie tekstu o Europejskiej Agencji Obrony. Ten tekst byl
          bardzo nieszczesliwie dobrany, bo nawet w kregach naukowcow wojskowych w Polsce
          nie ma jednosci na temat wlasciwych okreslen struktur i zadan tej agencji. Wiec
          albo trzeba bedzie uznawac wszystkie warianty tlumaczenia albo liczyc sie z
          zalewem odwolan. Sam to szczerze mowiac zrobie, jesli dosane za ten tekst zbyt
          malo punktow. A juz zebralem cale dossier polskich artykulow wojskowych na
          temat tej agencji....
          Pamietam swiete slowa jednego z wykladowcow na mojej uczelni: "Ja zanim daje
          tekst na egzamin, sam go tlumacze na tych samych warunkach, jak robia to potem
          moi studenci". Niestety bardzo niewielu egzaminatorow zadaje sobie ten trud. A
          niektorzy sa tak zblazowani, ze z nudow wybieraja teksty, ktorych sami nie
          byliby w stanie przetlumaczyc.
          • st_krokodyl Re: Krotkie podsumowanie 17.12.05, 12:40
            Nie wiem, czemu piszesz, że się z Tobą nie zgadzam? Trochę się zgadzam, a trochę
            nie. Z Twoją fiksacją na punkcie preselekcji trudno się zgodzić, bo z jednej
            strony piszesz, że totolotek, a potem się okazuje, że ciągle dostajesz tę samą
            liczbę punktów. Gdzie tu prawda? Dojrzały człowiek, to nic że w dresie, powinien
            się chyba pogodzić z tym, że czasami trzeba się liczyć z nieprzewidzianym
            rozwojem sytuacji, lukami we własnej pamięci, zaskakującym pytaniem, itp. Mimo
            to, osoba doskonale przygotowana z każdego testu dostanie minimum 95% (no, to
            nie ja).
            Zgadzam się natomiast z tym, że preselekcję przebrnąć najtrudniej, a nie ma ona
            bezpośrednio wiele wspólnego z tłumaczeniami. Co z tego wynika, to się domyślam,
            a wtajemniczeni pisali o tym otwarcie.
            Teraz masz to za sobą i Agencji Obrony też chyba nie masz co się obawiać.
            A propos dresu, ja raczej nie posiadam, ale lubię nosić "monterki", z
            kieszeniami na udach. Czy w Brukseli by to przełknęli?
            pzdr
            • Gość: byly_eurokrata Re: Krotkie podsumowanie IP: *.netcologne.de 18.12.05, 00:47
              Krokodyl, chyba jakiegos wirusa do swojego posta wbudowales, bo z Wiednia za
              cholere nie moglem ci odpowiedziec, na inne posty natomiast tak.....

              Co do pojecia "totolotek", to musze rzeczywiscie uscilic: nie sadze, ze mozna
              zdac preselekcje wylacznie na zasadzie totolotka, bez zadnej wiedzy. Jestem
              jednak przekonany, ze na decydujace o przejsciu ulamki punktow ma wplyw nie
              tyle wiedza, co szczescie. I nie tworzmy tu mitow, ze ludzie z pierwszego
              konkursu to w wiekszosci geniusze, ktorzy opdowiedzieli na 95% poprawnie, bo
              jesli tak by bylo, to passmark w 2003 r. bylby o wiele wyzszy. Zresztak jak
              pisalem, bralem udzial w 2004 r. w preselekcji, w ktorej passmark byl wyzszy o
              prawie caly punkt niz na konkursie polskim w 2003 r. i zdalem. Do glowy by mi
              jednak nie przyszlo, by sie z tego powodu wywyzszac jakie to ja jestem wielkie
              halo w odniesieniu do osob, ktore nie zdaly. A niektorym osobom z konkursu z
              2003 r. najwyrazniej woda sodowa do glowy uderzyla, co potwierdza Wanilia w
              swoich wypowiedziach.

              Co do monterek i dresow: ja lubie wystawiac na posmiewisko stereotypy i
              konwenanse. Dlatego chodze wlasnie w tych dresach i adidasach po ulicy albo
              czasem do eleganckich lokali i smieje sie w duszy z konsternacji osob, ktorym
              ani moj jezyk ani moje zachowanie nie pasuja do schematu dresiarza-prymitywa.
              Mimo to do pracy w instytucjach unijnych w dresie bym sie nie wybral. Ale mimo
              to dosyc na sportowo bylem ubrany. Z monterkami bylby wiec raczej mniejszy
              klopot. A tak w ogole to moim mottem jest: lepiej nosic oryginalne adidasy i
              dresy niz badzierwiarski, ale za to niby elegancki garnitur z C&A, jak robi to
              szereg deputowanych z naszego kraju....
          • Gość: vvanilia Re: Krotkie podsumowanie IP: *.freenet.lu 17.12.05, 17:43
            Jeszcze jedna ciekawostka, a mianowicie reakcja niekórych "nowych", którzy
            dostali się po pierwszym konkursie, na wiadomość, że będzie drugi konkurs:
            teraz to będzie łatwo zdać, bo wszyscy najlepsi zdali za pierwszym razem
            (serio!). Najśmieszniejsze jest to, że osoby, które tak twierdzą, nie miały za
            dużo do czynienia z tłumaczeniem :))
            • st_krokodyl Re: Krotkie podsumowanie 18.12.05, 10:21
              Dajcie spokój, trochę wyrozumiałości. Te reakcje, które Was tak rażą, są
              najzupełniej zdrowe i normalne. Ci, którym się udało, nabierają wiary we własne
              możliwości, może przez chwilę je przeceniają, potem kolejne wydarzenia życiowe i
              tak to zweryfikują. Wanilia jest ewidentnie pod codzienną presją takich
              zachowań, i tak rozumiem jej reakcję, ale dziwię się Byłemu, któremu ktoś może
              raz zarzucił, że czepia się laureatów, bo sam oblał. Osoba, która to napisała,
              nic nie wiedziała o tych laureatach, chodziło jej tylko o zasady, bo zasady w
              tym względzie są jasne. Jeśli zgłaszasz się na start, a potem narzekasz, że ci
              się nie udało, bo sędzia był stronniczy, reporter cię oślepił, itp. itd., to
              odbiór jest zawsze taki sam.
              Tak to było, ale tylko raz się tak zdarzyło, bo Były jest osobą na tym forum
              popularną i wszyscy raczej mu wierzą, że ma doświadczenie i umiejętności, o
              których może zbyt często wspomina. No, taki jego urok, mimo swego gadulstwa
              budzi sympatię i mam nadzieję, że moich słów też nie weźmie zbyt serio.
              A co do tych laureatów, to jak ich poznam, może będę w stanie coś powiedzieć, na
              razie nie wiem nic, choć rozsiewane tu i ówdzie wieści oczywiście jakoś tam i
              mnie uprzedzają (aha, zapomniałem o własnej osobie, tutaj przyjmuję krytykę z
              całą pokorą, na jaką mnie stać - rzeczywiście, o kategorię "świrów" otarłem się
              z całą pewnością).
              • Gość: byly_eurokrata Re: Krotkie podsumowanie IP: *.netcologne.de 18.12.05, 10:51
                Oczywiscie konkurs to konkurs, jak sie nie zdalo, to trzeba to przyjac do
                wiadomosci i zastanowic sie, czy sie chce grac dalej lub czy czlowiek daje
                sobie spokoj z taka historia. Ale ani kilkudniowe rodzieranie szat ani woda
                sodowa nie sa odpowiednimi reakcjami na wyniki konkursu.

                Krytykuje tych od wody sodowej, bo jednym z pierwszych laueratow konkursu, nota
                bene nie-tlumaczem, jakiego spotkalem w zeszlym roku w Brukseli w stolowce
                parlamentu, byl pewien prawnik, ktory chyba w 3 czy 4 zdaniu naszej rozmowy
                stwierdzil, ze on musi byc jednacznie najlepszy, bo jest pierwszym prawnikiem
                polskim, ktory dostal angaz. Cos takiego to po prostu zenujaca dziecinada. I
                tyle. Ale krokodyl chyba masz racje, ze zycie z czasem zrewiduje i jedna i
                druga postawe.
                • st_krokodyl Re: Krotkie podsumowanie 18.12.05, 20:53
                  No to jednak nietrudno nam się zgodzić. Chyba po prostu mówiliśmy trochę na
                  różne tematy, jak mówią angole "at cross-purposes". Mówiąc szczerze, to na wodę
                  sodową u młodych pewnie bym zareagował jeszcze gorzej niż wanilia, różnica
                  między nami polega na tym, że ona zna pewne fakty, a ja nie.
                  Wcześniej broniłem tych konkursów, bo wiem, że w naszych warunkach jedyną
                  alternatywą jest zasada Chwała Nam i Naszym Kolegom, ale nie jestem taki naiwny,
                  by sądzić, że ludzie, którzy je liczą punkty za tłumaczenie lub oceniają ludzi
                  na ustnym potrafią wyłączyć zwykłą codzienną heurystykę bądź uprzedzenia.
                  • Gość: byla_eurokratka pare slow IP: *.chello.pl 18.12.05, 22:19
                    Zdawac na tlumacza powinny osoby, ktore naprawde lubia to robic i ktorym to wychodzi w miare dobrze. Pare miesiecy temu opuscilam jedna z instytucji unijnych po zakonczeniu kontraktu czasowego i po tym, jak przyjeto tlumaczy z konkursu i powiem szczerze, ze trafialy sie rozne osoby, i w miare doswiadczeni tlumacze (po filologiach i lingwistyce), i osoby, ktore nigdy w zyciu nie tlumaczyly...Nie wiem czy istnieje idealna formula na sprawdzenie wiedzy i umiejetnosci tlumacza, a najdziwniejsze jest to, ze teksty, ktore pojawiaja sie na egzaminie roznia sie calkowicie od tekstow, ktore robi sie potem.
                    Poza tym trzeba sobie zdawac sprawe z tego, ze tlumaczenia unijne sa bardzo specyficzne, w duzej czesci praca polega na odgrzebywaniu poprzednio tlumaczonych dokumentow i stosowaniu juz ustalonej terminologii, obowiazuje swieta zasada spojnosci; tlumacz musi sie przygotowac na wielogodzinna grzebanine w aktach prawnych i uzbroic sie cierpliwosci w oczekiwaniu na odpowiedzi od ekspertow.
                    To naprawde trzeba lubic!
                    Plus natomiast jest taki, ze jest to praca grupowa, mozna sie konsultowac, naradzac i czerpac z pomyslowosci tlumaczeniowej innych.
                    W kazdym razie - bardzo cenne doswiadczenie.
                    • Gość: Kalina Re: pare slow IP: 85.28.79.* 18.12.05, 22:35
                      Swieta prawda Byly.
                      I dzieki Bogu ze po studiach lingwistycznych skonczylam jeszcze inne.
                      Teraz nie musze siedziec i robic czegos co dla mnie jest zmudne i nudne.
                      O wiele bardziej wole jak moje teksty sa tlumaczone na 20 jezykow. :)
                      Powdrawiam.
            • Gość: mal Re: Krotkie podsumowanie IP: 212.190.72.* 19.12.05, 13:38
              Dementuje,
              Vanila chyba jest frustratka, u nas byla raczej radosc (ale tez bez skakania w
              niebo) i nadzieja, ze naszym kolegom, co pracuja uda sie moze tym razem i
              zostana na stale, bo to fajni ludzie sa. a poza tym malo kto zadziera nosa,
              raczej sobie wszyscy zdaja sprawe z brakow swoich, ale tez starsi koedzy
              (wiekiem i stazem) nie sa wcale madrzejsi i bardziej pomocni, bo dziedziny nowe
              i slownictwa po prostu czesto nie ma polskiego...
              • Gość: byly_eurokrata Re: Krotkie podsumowanie IP: *.netcologne.de 19.12.05, 14:07
                Mal, nie wiem, czy ona taka frustratka, bo przyklad tego prawnika z parlamentu
                wskazuje, ze z pewnoscia znajda sie ludzie, ktorzy beda nowych tlumaczy
                traktowac jako drugi sort, bo oni przeciez z drugiego rzutu.
                Ja mam ciagle jeszcze bardzo zywe kontakty z bylymi kolegai i uwagi Wanilii po
                czesci jak najbardziej sie pokrywaja z ich relacjami.
              • Gość: vvanilia jednak nie frustratka IP: *.freenet.lu 20.12.05, 19:26
                chyba jednak nie frustratka ;)) i niepotrzebnie poczułeś się dotknięty, skoro
                Ciebie to najwyraźniej nie dotyczy. Chyba nieuważnie czytałeś moje poprzednie
                wypowiedzi, w których wspominałam, że jest sporo nowych osób, które są -
                cytuję - rewelacyjne. A ponadto skromne, zdolne, itp., krótko mówiąc dobre. Są
                też jednak i takie, które się po prostu nie nadają. Jak to po konkursach bywa.
                Są też świetni "starzy" tłumacze, którzy nie zdali pierwszego konkursu (od razu
                zaznaczam, że się do nich nie zaliczam, żeby nie było podejrzeń o
                frustrację ;)) Konkurs w obecnej formie niestety nie sprawdza w pełni
                umiejętności. To wszystko.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka