Dodaj do ulubionych

zwiazek na odleglosc

IP: *.214.35.67.coditel.net 05.02.07, 22:37
ludzie nie przyjezdzajcie tutaj zostawiaja partnerow gdzie indziej, to nie
funkcjonuje na dluzsza mete, nie osukujmy sie, prosze nie oszukujcie sie to
nie bedzie funkcjonowac i te pieniadze naprawde nie sa tego warte. sorry za
osobiste wynurzenia, ale wlasnie zycie kopnelo mnie prosto w twarz... takie
ostrzezenie dla jeszcze naiwnych
Obserwuj wątek
    • Gość: anbxl Re: zwiazek na odleglosc IP: *.31-240-81.adsl-dyn.isp.belgacom.be 05.02.07, 23:19
      Choc nigdy sama nie bylam w takiej sytuacji to znam wiele takich par-nawet tu
      na forum i..........jakos trzymaja sie i moim zdaniem zadnej pary nie mozna
      porownywac do innej bo ludzie to ludzie a nie bezmyslne maszyny....C'est la
      vie...........
      • do.ki tez tak mysle 05.02.07, 23:46
        jak anbxl. Wiecej powiem- sam to przezylem.
        • Gość: Kasia Re: tez tak mysle IP: 136.173.62.* 06.02.07, 09:08
          A jak dlugo do.ki? Ja tez to przechopdzilam, przez 6 miesiecy i nie mielismy z
          tym problemu. Maz musial podokanczac sprawy w Polsce i te pol roku nam szybko
          zlecialo. Momentami bylo samotnie, ale wszystko jest to przejscia:-))
          • do.ki Re: tez tak mysle 06.02.07, 10:07
            Gość portalu: Kasia napisał(a):

            > A jak dlugo do.ki?

            Niech policze... Jakies poltora roku. Jeden samochod zajezdzilem smigajac na weekendy do lubej (jak mialem wolny weekend rzecz jasna), ale warto bylo. :-)
            • Gość: mama Re: tez tak mysle IP: *.cec.eu.int 06.02.07, 10:18
              mam w tym wzgledzie spore doswiadczenie i mimo, ze moj zwiazek przetrwal, to
              uwazam takie rozwiazanie na dluzsza mete do dupy.
            • Gość: kontraktowiec Re: tez tak mysle IP: *.cec.eu.int 06.02.07, 10:19
              a ja z kolei mysle, ze nie warto przyjezdzac
              bo zmiana kraju i otoczenia moze dzialac destrukcyjnie
              i tez "kopnac w twarz"
            • kiniox Re: tez tak mysle 06.02.07, 10:20
              Ja też półtora roku. Da się to zrobić, ale nie bezboleśnie.
              • ella111 Re: tez tak mysle 06.02.07, 11:12
                Ja przez 4,5 roku, w tym rok z dzieckiem - ja w Strasburgu, maz w Brukseli.
                Bylo ok.
                • Gość: mama Re: tez tak mysle IP: *.cec.eu.int 06.02.07, 12:45
                  ja z dzieckiem dwa lata. Bylo do dupy
            • do.ki no i musze zamiescic sprostowanie 06.02.07, 18:28
              Moja malzonka przeczytala caly ten watek i stwierdzila: "te poltora roku to tylko liczac od naszego slubu, a przedtem tez mielismy zwiazek na odleglosc. Wszystkiego razem nazbieraloby sie 3 lata"

              Faktycznie.

              No to prostuje.

              Tym bardziej warto bylo.
              • paczula8 Re: no i musze zamiescic sprostowanie 06.02.07, 18:34
                > Tym bardziej warto bylo.

                Sorry Doki, ale nie widze zwiazku przyczynowo skutkowego:)
                • do.ki Re: no i musze zamiescic sprostowanie 06.02.07, 18:53
                  > Sorry Doki, ale nie widze zwiazku przyczynowo skutkowego:)

                  Nie szkodzi. Wystarczy, ze ja widze. :-)
                  • paczula8 Re: no i musze zamiescic sprostowanie 06.02.07, 19:06
                    do.ki napisał:

                    > > Sorry Doki, ale nie widze zwiazku przyczynowo skutkowego:)
                    >
                    > Nie szkodzi. Wystarczy, ze ja widze. :-)


                    W to nie watpie:) i wybacz, ze sie czepiam, ale od Ciebie chyba mam prawo
                    oczekiwac, ze wywod bedzie spojny i logiczny ... ;)
                    • sil.bi Re: no i musze zamiescic sprostowanie 06.02.07, 19:13
                      U mnie malzenstwo na odleglosc przez poltora roku. To JEST mozliwe,ale, jak
                      zauwazyla Kiniox,nie bez bolu. Widywalismy sie srednio raz na 2-3 tygodnie
                      przez kilka dni, komorki i skype codziennie rozgrzane do czerwonosci,generalnie
                      kontakt non-stop. Jednak gdyby nie swiadomosc,ze to sytuacja przejsciowa,byloby
                      ciezko.
                      • do.ki Re: no i musze zamiescic sprostowanie 06.02.07, 20:06
                        No widzisz, a moje doswiadczenia pochodza sprzed epoki internetu. Komorki to jeszcze wtedy nie mialem, a w Polsce jedynym operatorem byl Centertel i jego ceglowki. Jak sie chcialo zadzwonic, to sie do budki dymalo po zmroku.

                        I obeszlo sie bez kontaktu non stop. Za to kazde z nas ma tak z pol kilo listow od drugiego. I te listy sa lepsze niz skype i komorki razem wziete.
                        • sil.bi Re: no i musze zamiescic sprostowanie 06.02.07, 20:14
                          > I obeszlo sie bez kontaktu non stop. Za to kazde z nas ma tak z pol kilo
                          listow
                          > od drugiego. I te listy sa lepsze niz skype i komorki razem wziete.

                          Zgadzam sie, ale majac w zasiegu reki mozliwosc kontaktu 'z glosem', nie
                          umialabym powstrzymac sie od skorzystania z niej. My zamiast listow
                          poprzestalismy na zabawnych pocztowkach od czasu do czasu,ale to juz temat na
                          inna historie,bo zaraz tu na mnie naskocza,ze to ckliwe i kiczowate;-).
                          • Gość: asiunia Re: no i musze zamiescic sprostowanie IP: *.dyn.luxdsl.pt.lu 06.02.07, 21:16
                            Tez mam za soba jeden rok na odleglosc...
                            Jak Doki, komorki zadnej oczywiscie tez nie mialam, bo zarabialam wtedy w Wawie
                            1000 zl, wiec nie bylo mnie na nia stac. Cala kase praktycznie przeznaczalam na
                            wyjazdy. Spotykalismy sie mniej wiecej raz na miesiac na przedluzony week-end:
                            albo u mnie, albo u niego, albo gdzies posrodku, albo jeszcze gdzies indziej:)
                            I cztery razy w ciagu tego roku spedzilismy wspolny tygodniowy urlop.
                            Sytuacja ta nie byla dla mnie problemem, bo wiedzielismy, ze to przejsciowe.
                            No i oczywiscie nie mielismy jeszcze wtedy dzieci, bo wyobrazam sobie, ze to
                            utrudnia sytuacje... a tak?
                            Pamietam, ze raz za prawie cala pensje kupilam sobie bilet lotniczy, bo
                            spontanicznie zachcialo nam sie spotkac. Padlo wtedy na Monachium bo na ten lot
                            byl najtanszy tiket na dany dzien (o tanich liniach wtedy jeszcze nie
                            slyszalam). Zamierzchle to czasy co prawda, ale baaardzo milo je wspominam:))

                            Sil, meza masz juz przy sobie? ;))
                            Pzdr!
                            • sil.bi Re: no i musze zamiescic sprostowanie 06.02.07, 21:24
                              >
                              > Sil, meza masz juz przy sobie? ;))


                              No już prawie,prawie...;-) Buźka!
    • Gość: kika Re: zwiazek na odleglosc IP: *.cec.eu.int 06.02.07, 13:25
      zgadzam sie. albo razem, albo w ogole.
      • do.ki Re: zwiazek na odleglosc 06.02.07, 13:50
        Gość portalu: kika napisał(a):

        > albo razem, albo w ogole.

        To sie nazywa szantaz.
        • dyzurna Re: zwiazek na odleglosc 06.02.07, 14:50
          ja bylam bez meza prawie 3 lata i tez dzielnie znieslismy rozlake. wszystko
          zalezy od nastawienia. kursowalismy do siebie raz w miesiacu na tydzien.
        • Gość: epsik nie ma reguly IP: *.cec.eu.int 06.02.07, 14:52
          to chyba jednak zalezy od zwiazku a nie od uwarunkowan zewnetrznych: znam
          przyklady w kazda strone, zwiazki takich co partnerow przywiezli tez sie
          porozpadaly, ... moze po prostu przed wyajzdem lub wspolnycm przyjazdem warto
          obie w zwiazku powyjasniac czy my naprawde wszystko dla siebie znaczymy i
          chceby byc razem whateverhappen....
    • Gość: Arwydd Re: zwiazek na odleglosc IP: *.bulldogdsl.com 06.02.07, 22:10
      U nas rozlaka trwala rok i nie bylo jakos bardzo zle, choc wyjechalam z
      dwulatkiem. Widywalismy sie przez tydzien na miesiac-dwa plus wspolne wakacje.
      Dla zwiazku o solidnych podwalinach taki rok to na pewno nie jest koniec swiata.
    • Gość: Al Re: zwiazek na odleglosc IP: *.cdif.cable.ntl.com 08.02.07, 20:26
      A czy taki zwiazek na odleglosc wymusza wieksza tolerancje wobec ewentualnych skokow w bok?
      • Gość: . Re: zwiazek na odleglosc IP: *.214.35.67.coditel.net 08.02.07, 21:42
        tak
      • Gość: Doki Re: zwiazek na odleglosc IP: *.246-200-80.adsl-static.isp.belgacom.be 09.02.07, 07:36
        Gość portalu: Al napisał(a):

        > A czy taki zwiazek na odleglosc wymusza wieksza tolerancje wobec ewentualnych skokow w bok?

        W zadnym wypadku. Niby dlaczego?
    • Gość: zenobiusz trOMbka Re: zwiazek na odleglosc IP: *.bmly.cable.ntl.com 12.02.07, 20:24


      a ja nie meza & zony i tez jestem przerazony.

      pozdrawiam wszystkich emigrantuf i emigrantki, tych zaoobraczkowanych i wolne
      ptaki tez

      milych walentynek :)
    • Gość: zenobiusz trOMbka Re: zwiazek na odleglosc IP: *.bmly.cable.ntl.com 12.02.07, 20:26
      a ja nie mam meza & zony i tez jestem przerazony.

      pozdrawiam wszystkich emigrantuf i emigrantki, tych zaoobraczkowanych i wolne
      ptaki tez

      milych walentynek :)
      • Gość: michu57 Re: zwiazek na odleglosc IP: *.11.15.vie.surfer.at 13.02.07, 10:54
        To wszystko to wypadkowa - odległości, czasu spędzanego razem, solidności
        podstaw związku i faktu posiadania dzieci! Rozłąka w młodym związku może być do
        przejścia gdy ma się świadomość tymczasowości układu. Gdy się jednak ma dzieci,
        które potrzebuja na stałe drugiego rodzica, a odległość jest 1200 km i nie da
        się przylecieć co tydzień bo miasto leży poza zasięgiem tanich linii lotniczych,
        a na normalne to nawet EPS splajtuje to sprawa się robi nieciekawa. Jeżeli druga
        połówka ma w Polsce dobrą pracę, przyjaciół i szczęśliwe życie, a do tego wie co
        może oznaczać złota klatka w urzędniczej enklawie to problem jest jeszcze
        większy i nie byłbym tu już taki optymistyczny i rozumiem że nasz przedmówca w
        wątku ma podstawy do tego by sugerować przemyślenie ryzyka utraty parntera za
        pracę w UE - bo do tego to się sprowadza. Rzczywiście chyba nie warto za forsę
        tego oddawać, ale z drugiej strony to zawsze można coś pokombinować gdy się chce
        związek utrzymać.
        Znacie opowieść o klątwie grobu Jagielończyka - wszyscy którzy byli przy jego
        otwarciu zmarli w krótkim okresie, jednak każdy na inną chorobę. W grobie była
        bakteria która atakowała najsłabszy organ. TAka rozłąka sprawdza nasze
        najsłąbsze oragany w związku - i trzeba być piekielnie zdrowym by to przetrwać -
        na dłuższą metę nie jest to jednak możliwe, gdzieś w jakimś terminie musi być
        perspektywa zjednoczenia - albo w Brux albo rezygnacja - nie wyobrażam sobie
        związku który przetrwa 20 lat na dwa domy.
        Ale sobie popisałem...
        • sil.bi Re: zwiazek na odleglosc 13.02.07, 12:09
          Nie przesadzajmy juz w ta odlegloscia i dziecmi. A co z rodzinami marynarzy?
          Sama z takiej pochodze, cala meska czesc mojej rodziny to w domu praktycznie
          tylko goscie,a jednak zadne relacje nie sa zaburzone a i malzenstwa szczesliwe:-
          ).
          • Gość: nie no Re: zwiazek na odleglosc IP: *.cec.eu.int 13.02.07, 12:21
            ile jest kobiet na statku? (no chyba ze to liniowiec jakis) bo to troche co
            inego moim zdaniem
            • sil.bi Re: zwiazek na odleglosc 13.02.07, 14:27
              To nie ma nic do rzeczy. Odpowiadalam Michowi,ktory napisal:
              >Gdy się jednak ma dzieci,
              >które potrzebuja na stałe drugiego rodzica, a odległość jest 1200 km i nie da
              >się przylecieć co tydzień bo miasto leży poza zasięgiem tanich linii
              >lotniczych,
              >a na normalne to nawet EPS splajtuje to sprawa się robi nieciekawa.
              • Gość: michu57 Re: zwiazek na odleglosc IP: *.11.15.vie.surfer.at 14.02.07, 10:55
                No nie wiem - nigdy się z czymś takim nie zetknąłem, ale dużo słyszałem o żonach
                marynarzy...NO ale takie opowieści to na pewno są przesadzone. myślę jednak że
                jakiś koszt tego jest nawet jak dzieci tego nie widzą bo są tak przyzwyczajone
                jak dzieci marynarza do tego że ojca nie ma. To nie znaczy że zaraz z nich
                jacyś psychopaci wyrosną ale bezpieczniej jest być razem.
    • Gość: maja Re: zwiazek na odleglosc IP: *.upc.chello.be 21.02.07, 19:41
      Wszystko zalezy od odpornosci na ewentualne skoki w bok partnera(ki) i
      przypadek ktory pozwala te skoki w bok odkryc. U nas wszystko bylo ok, dopoki
      przez przypadek nie odkrylam tych wyskokow. A mialo byc dobrze....ale on nie
      wytrzymal. I pewnie gdybym udawala ze nic sie nie stalo i nic nie zauwazala
      byloby ok, ale moja odpornosc na tego typu wybryki jest ponizej zera. Przykro,
      nawet bardzo, ale nie potrafie sie z nikim dzielic. Z drugiej strony wspolczuje
      osobom, ktore w to weszly, dziewczynom ktore wyobrazily sobie ze poznaly
      fajnego faceta. Zrobil to mi, zrobi i Tobie. Ten typ tak ma.
      • Gość: michu57 Re: zwiazek na odleglosc IP: *.11.15.vie.surfer.at 22.02.07, 09:24
        Wyskok wyskowkowi nie rowny Maja! Jak nie masz wztrzymalosci na zaden wyskok to
        nusisz miec faceta atywyskokowego - a co to za facet bez wyskokow ...
        To oczywiście spore uproszczenie ale coś w tym jest
        Zgadzam się jednak że jeżeli gościu kombinuje z kochankami i okłamuje
        permanentnie swoją kobietę to będzie to robił i rzeczywiście takiego typa
        lepiej spuścić na drzewa jak się nie jest masochistką
    • marekggg Re: zwiazek na odleglosc 22.02.07, 14:22
      a moze sie tak zastanowia ci co narzekaja dlaczego nie wyjechali z partnerami?
      • kiniox Re: zwiazek na odleglosc 22.02.07, 15:56
        O, zapewniam Cię, że ci co nie wyjechali z partnerami, zastanowili się nad tym
        setki i tysiące razy. Jest tyle samo powodów, co związków na odległość.
        • Gość: pav Re: zwiazek na odleglosc IP: *.201-200-80.adsl-dyn.isp.belgacom.be 22.02.07, 21:37
          yep, pecunia non olet
          • epska_zenobia Re: zwiazek na odleglosc 22.02.07, 22:14
            a nawet jesli olet to jest na omlet ;)
            • Gość: pav Re: zwiazek na odleglosc IP: *.201-200-80.adsl-dyn.isp.belgacom.be 22.02.07, 22:57
              ale jaja
              • marekggg Re: zwiazek na odleglosc 23.02.07, 01:07
                parlujemy o omlecie a nie o jajach?
                • do.ki Re: zwiazek na odleglosc 23.02.07, 06:54
                  Ale nie da sie zrobic omletu bez uderzenia w jaja czy jakos tak...
                  • Gość: pav Re: zwiazek na odleglosc IP: *.201-200-80.adsl-dyn.isp.belgacom.be 23.02.07, 13:24
                    no a przedtem nalezy jaja sparzyc bo salomeja siedzi na jajach zwykle
    • Gość: misza Re: zwiazek na odleglosc IP: *.eranet.pl 24.02.07, 11:41
      Zgadzam się z autorem. Mieszkałem w BXL ponad rok. Pracowałem w jednej z
      organizacji pozarządowych. Pieniądze nie największe, praca bardzo ciężka
      (codziennie od 9 do 19-20 + wiele weekendów) i brak rodziny.
      Po roku sobie darowałem i wróciłem do Polski. Pieniądze mam dokładnie te same a
      mieszkam we własnym domu i z własną żoną. Oczywiście z perspektywy czasu patrzę
      na ten rok bardzo miło - nabrałem doświadczenia, zwiedziłem Belgię, Francję,
      nauczyłem się francuskiego itp. Ale pod względem rodzinnym katastrofa - praca,
      mieszkanie, praca, mieszkanie dzień w dzień. Rok wyjęty z życia.
      Teraz już nie jeżdzę do BXL tak często, ale jak jestem to zawsze spotykam
      takich jak ja kilka lat temu - wielkie nadzieje, oczekiwania, stolica Europy
      itp. Tyle że oni jeszcze nie wiedzą ze z tą ulotna karierą wiąze sie wiele
      wyżeczeń w życiu prywatnym.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka