eva15
17.09.06, 08:11
"Wygraliśmy wybory prezydenckie" - powiedział w sobotę do tłumu lewicowy
kandydat, który do tej pory nie uznał decyzji komisji wyborczej, a następnie
trybunału wyborczego. Po wielokrotnych przeliczeniach głosów ogłosił on przed
kilkoma tygodniami, że wybory z 2 lipca niewielką różnicą 234 tys. głosów na
41 mln oddanych wygrał rywal Lopeza Obradora, konserwatysta Felipe Calderon. "
_______________________
PAP otwarcie kłamie. CAŁY problem i cała awantura są dlatego, że prawica NIE
chciała się zgodzić na przeliczenie głosów. Wyborów dokonano więc metodą "US-
demokracji" - prawicowy sąd "wybrał" prawicowego kandydata.
Zupełnie jak w USA.