Dodaj do ulubionych

Poroniłam. Pochowaliśmy

20.07.07, 09:27
Dziękuję za ten artykuł. Myślę, że to bardzo ważne, by w godny sposób
pożegnać swoje dziecko -niezależnie czy żyło w łonie matki tydzień, czy kilka
miesięcy, ból po stracie jest ogromny. Dobre pożegnanie jest potrzebne
rodzicom, jak i rodzinie, która często zdążyła już przywitać Maleństwo żyjące
w brzuszku Mamy. Z poważaniem, Anna
Obserwuj wątek
    • marta1108 Poroniłam. Pochowaliśmy 21.07.07, 15:47
      Moje szczęście trwało parę dni. Dowiedziałam się w 4 tygodniu, straciłam na
      początku 6. Nie planowałam ciąży, ale od razu ją zaakceptowałam. Mimo, że
      przewróciłoby mi życie do góry nogami cieszyłam się i pokochałam tego bombla. Po
      stracie czuję pustkę i żal. Myślę o moim Aniołku. Tęsknota jest trudna do
      opisania. Nie zdecydowałam się pochować mojego bombelka. Czas leczy rany. Chcę
      zapomnieć o traumie, jaką przeżyłam i postarać się kiedyś o dziecko. Nie znaczy
      to,że zapomnę o moim Aniołku. Tego się nie da zapomnieć. Kiedy mam potrzebę idę
      do kościoła - mimo, że nie jestem praktykująca. W ciszy i spokoju myślę o nim i
      to mi bardzo pomaga. Szanuję i w pełni rozumiem kobiety, które chcą chować swoje
      nienarodzone dzieci. Nawet , jeśli są wielkości orzeszka. Więzi emocjonalnej
      jaka powstaje między matką a dzieckiem nie można mierzyć w centymetrach ani
      gramach. Mama Aniołka.
      • fi-ma1 Re: Poroniłam. Pochowaliśmy 22.07.07, 02:07
        Może to nie był właściwy czas. Jestem pewna, że Twoje maleństwo jeszcze do
        Ciebie wróci. Pozdrawiam! M.
        • mark.parker Urodziłem się w tej klinice 23.07.07, 07:25
          wiele, wiele lat temu
          • anka1 Re: Urodziłem się w tej klinice 23.07.07, 08:34
            dobrze, ze wreszcie cos sie zmienilo w tej sprawie. ale przydaloby sie jeszcze
            inne podejscie do mam, ktore stracily dziecko. do dzis stoi mi przed oczami
            Dziewczyna, ktora po smierci Dzieciatka lezala na oddziale z mamami karmiacymi
            swoje nowonarodzone maluszki.a w szpitalu nawet psychologa na godziny nie
            bylo...
    • rockawy Re: Poroniłam. Pochowaliśmy 23.07.07, 15:17
      Wspolczuje przyszlym matka,rodzicom, ktorzy stracili dziecko.Jedno mnie troche
      zdziwilo to urlop macierzyniski,ktory przysluguje na wychowanie/odchowanie/
      maluszka wiec zasadnosc wylacania/przebywania na urlopie jest bezzasadna.Zgodze
      sie na zwolnienie lekarskie a powrod do normalnego zycia,prcy wskazany dla
      zdrowia psychicznego kobiety .Nigdzie na swiecie nie spotkalem sie z urlopem
      macierzynskim / wyplacanym z pieniedzy spolecznych/na dziecko
      nienarodzone.Polska to bardzo bogaty kraj ,wbrew wszystkiemu co sie pisze i
      oglada.Zasilki pogrzebowe na zarodki/2u tygodniowe/ w probowkach to juz przsada.
      • ziutap1 Re: Poroniłam. Pochowaliśmy 24.07.07, 10:09
        Urlop macierzyński służy też temu, żeby kobieta mogła powrócić do normalnego
        stanu zdrowia. Każda ciąża, nawet ta która trwa tylko tydzień i kończy sie
        poronieniem, przestawia organizm kobiety na zupełnie inne tory. Powrót do stanu
        poprzedniego jest rodzajem rekonwalescencji. Jeżeli sam tego nie doświadczyłeś,
        to trudno będzie Ci zrozumieć. Ze swojego doświadczenia wiem, że otoczenie
        często wymaga od ciężarnych kobiet odrobinę za wiele zapominając, że ciąża i
        wychowywanie małego dziecka, choćby tylko w sensie biologicznym jest
        gigantycznym wysiłkiem dla organizmu. Kobiety same o tym nie zawsze pamiętają,
        eksploatują sie bez pamięci, a potem się dziwią, że wpadają w depresję.
        Post Bodzia pominę milczeniem. Dziwię się tylko, że przy zaprezentowanym
        poziomie inteligencji i wyrobienia cywilizacyjnego w ogóle zdołał nauczyć się
        pisać.
        • pillow-book Re: Poroniłam. Pochowaliśmy 27.07.07, 19:56
          Sprawy pogrzebów nie hccę komentować bo to bardzo prywatna i osobista sprawa. ALE...

          Poroniłam w 3 miesiącu ciąży. Na szczęście wydarzyło się to w Amsterdamie.
          Miałam więc swojego psychologa (mój pratner miał swojego) a lekarze dokładnie
          mnie o wszystkim informowali.

          I definitywnie nie potrzebowałam urlopu macierzyńskiego, żeby wrócić do zdrowia.
          Tydzień wystarczył na pełną rekonwalescjencję fizyczną, dwa tygodnie na uporanie
          się z psychiką. Sprawy hormonalne ustabilizowały się w ciągu miesiąca. Według
          mnie zamiast finansowania urlopów lepiej byłoby sfinansować profesjonalną pomoc
          psychologiczną dla każdej kobiety, która poroniła. Wyjdzie tajniej i bardziej
          efektywnie.

          Kilka lat później urodziłam zdrowe dziecko. Uważam, że takie cackanie się ze
          sobą podczas prawidłowo przebiegającej ciąży jest przegięciem - ciąża NIE jest
          stanem patologicznym, jest stanem naturalnym. Przypomnijcie sobie ile kobiet
          rodziło na polach, w trakcie prania, etc. Im większy postęp cywilizacyjny tym
          dalej od natury. To jest przerażające.
    • bodzio231 Re: Poroniłam. Pochowaliśmy 23.07.07, 16:56
      daczego matki sa takimi egoistkami?! jak urodzą to wszyscy muszą się zachwycać
      ich bachorem. jak poronią to wszyscy mają z nimi rozpaczać. zamiast brać sie do
      robienia następnego, histeryzują.
    • kla18 Poroniłam. Pochowaliśmy 25.07.07, 22:13
      mam tylko nadzieje ze nigdy tego niedoswiadcze... i obiecuje ze bede sie modlic
      za te dzieci...i ich bliskich...
      wlasciwie to nigdy niemyslalam o problemie pochowania czy tez nie takiego
      Aniolka... artykul uwrazliwia...
      jak widac niewszystkich... Bodzio bezmyslny komentarz.. rozumiem ze jest
      demokracja ale w niektore tematy trzeba sie wczuc, niekoniecznie przezyc...i
      nieszukac kontrowersji... radze przeczytac artykul jeszcze raz..
      • tajemnicazywnosci Re: Poroniłam. Pochowaliśmy 26.07.07, 04:07
        No przeciez to co sie dzieje w macicy kobiety do ktoregos tam tygodnia to nie czlowiek, tylko zygota, a
        jak mozna czuc emocjonalna wiez z zygota?

        Jak dobrze rozumiem wszyscy ktorzy podpisuja sie pod tym artykulem na czele z autorka uwazaja
        aborcje za zabojstwo (niemowie przeciw czy za, tylko o uznanie aborcji za fakt zabicia istnienia
        ludzkiego), niezaleznie od czasu ktorzy od uplynal od zaplodnienia?

        Bo jesli nie, to jak rozumiem, jedne plody sa warte pochowania i "ludzkie", a inne to zaledwie zygoty,
        ktorymi mozna sobieporozporzadzac i jesli sie okaze ze jednak dziecka sobie nie zyczymy to jest jak
        najbardziej wskazane ot tak je wyskrobac, czy moze sie myle?

    • senaid Re: Poroniłam. Pochowaliśmy 26.07.07, 14:35
      Jest taki dziwny obyczaj na całym prawie świecie - jeśli się o czymś nie mówi,
      to problem nie istnieje. Mam nadzieję, że autorka pierwszego wpisu już tego nie
      przeczyta, ale czas to nie chirurg, który wycina z pamięci wydarzenia z życia,
      zwłaszcza takie. Po tragedii (każdej) człowiek pomału zaczyna żyć jak inni,
      śmiać się, pracować. Osobom "z zewnątrz" wydaje się, że już wszystko w porządku,
      że zapomniał, pogodził się... Guzik prawda. Po prostu nauczył się żyć na nowo,
      ukrywać dobrze swoje uczucia za fasadą uśmiechów.
      Mądralom z tego forum życzę tylko jednego: żeby nigdy nie przekonały się o tym
      na własnej skórze.
      • pillow-book Re: Poroniłam. Pochowaliśmy 27.07.07, 20:00
        Ukrywanie uczuć za fasadą uśmiechu jest najgorszym z możliwych rozwiązań
        prowadzącym do poważnych zaburzeń psychicznych. Żałoba jest po to, żeby ją
        przeżyć. Żegnanie się z tymi, którzy odeszli bardzo pomaga w uporaniu się z
        bólem i żalem ale tak czy inaczej ten ból i żal po stracie trzeba przeżyć,
        trzeba go doświadczyć do głębi trzewi. I gdy się to zrobi to się żyje dalej,
        zupełnie normalnie, niosąc w sercu najlepsze wspomnienia. A nie ukrywając
        uczucia za fasadą uśmiechu.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka