sekwana2005
08.09.07, 08:49
Szanowny księże katecheto
Tak na marginesie, zwracam uwagę, iż nie przewiduje pan zadnej
alternatywy dla katolickiej katechezy. Jak uczeń na "religię" nie
chodzi, to najwyżej ma premię w postaci dodatkowych wolnych dwóch
godzin tygodniowo...
Żadnej etyki, religioznawstwa, katechezy w innych obrządkach
chrześcijańskich i niechrześcijańskich...
Ja mam nieco ponad 50 lat, pochodzę z rodziny katolickiej. Na lekcje
religii chodziłem na plebanię, nie tak "wypasioną" jak dzisiejsze.
Sympatyczny ksiądz tolerował nawet i to, iż czasem na te lekcje z
moim pieskiem przychodziłem. Chyba do 6 klasy na świadectwach
z "religii" miałem same celujace (choć taka ocena w państwowej
oświacie nie istniała). Zanim zwątpiłem w Pana Boga, najpierw
straciłem zaufanie do Pana Księdza. Po ciężkiej chorobie jako
dzieciak leczyłem się w Krynicy, gdzie troszkę mi przeszkadzali nad
ranem wracający z dancingów księża, zwykle mocno "radioaktywni", tj.
pijani, często w towarzystwie. Właścicielka pensjonatu jednego tylko
broniła, tłumacząc iż dwa razy do roku z tą samą panią pojawia się...
Moja żona pochodzi z rodziny protestanckiej, półżartem na pytanie
mojej mamy, czy będzie ślub kościelny odpowiedziałem, że ew. w
ramach "kompromisu" prawosławny, bo najładniejszy...
Moje dzieci usłyszały, że mogą same religię wybrać. Bo np
od "naszego" przykazania "nie pożądaj żony bliźniego swego, konia,
osła albo innej rzeczy która jego jest" wolę zalecenie Hindusów "nie
uprawiaj seksu krzywdzącego innych".
Córka w pierwszym roku szkoły wyzywana była od Żydów, potem inni
uczniowie jej zazdrościli, bo nie podlegała przymusowi spotkań
z "dolną częścią krzywej Gaussa". W dodatku zainteresowaną uczniami
w ich dolnej części, więc wracała ze szkoły z całymi majtkami...
Zanim urodziła się, w czasie moich studiów na UJ mieszkałem w
akademiku z chłopakami z Oazy. Ze trzy razy w tygodniu czytanie
Nowego Testamentu.
"Otwórzcie na stronie 178 i przeczytajcie wers piąty od góry. Jaka
cechę Jezusa Chrystusa tu poznajemy?" "MILOSIERDZIE".
Wkurzyłem się i odszukałem cytaty w dwóch ewangeliach, jak Jezus
zatrzymał się pod drzewem oliwnym, na którym nie było owoców, "bo
nie była pora ku temu" - więc przeklnął drzewo, a ono uschło.
"Jaką cechę charakteru poznajemy z tego cytatu?"
Chłopaki się nie przejęły - jeden poszedł do kolegów (uważał, że gra
w brydża to wprawdzie ciężki kawałek chleba, ale pewny), pozostali
wyciągnęli wódeczkę i o dupie Maryni zaczęli dyskutować...
Są na pewno katecheci uczący "ruskiej" triady: Wiera, Nadieżda,
Ljubow. Są "wykształciuchy" w sutannach. No i jest ta "ciemna strona
Księżyca"...
Każda z tych "frakcji" dziś będzie decydować o szansach na studia
licealistów - w oparciu o oceny z "pobożności". Moja córka studia
zdążyła skończyć bez "chodzenia na religię". Ale jeszcze w
podstawówce, nie z pielgrzymką, a rodzicami, pochylała głowę by
wejść do światyni w Betlejem, w Jerozolimie była i na Drodze
Krzyzowej, i pod Ścianą Płaczu, i poszliśmy do Meczetu na Skale.
Odwiedziliśmy Klasztor św. Katarzyny na Synaju, krzak gorejący
oglądając. Ale też egipską Dolinę Królów i muzeum kairskie.
Tylko w Moskwie z nią nie byłem. W ramach moich wczesniejszych
podróży, gdy mnie pytano, czy byłem w mauzeleum Lenina,
odpowiedziałem, iż mimo wszystko wolę go czytać niż oglądać...
Pewnie córka by dwóję dostała z religii, za zainteresowanie i
szacunek dla różnych "pogan". Bo w Warszawie nawet na spotkanie z
Dalaj Lamą poszła...
Gdy odwiedzam synagogę - coś na głowę wkładam, przed meczetem buty
zdejmuję. W Indiach próbuję lotos zrobić i kontem pluję.
W kościele katolickim - DAJĘ NA TACĘ.
Jak Karol Marks mawiał "każdemu wedle potrzeb"