Dodaj do ulubionych

Postęp nas nie zbawi

02.12.07, 02:52
Jak papież rozumie wolność?

Czy to jest w niczym niezakorzeniony, "równoprawdopodobny" wybór
pomiędzy wszystkim, co akurat możliwe?

Tak sobie wolność wyobrażali egzystencjaliści. Że w sumie mogę
równie łatwo zjeść jabłko, co otworzyć okno i zastrzelić przechodnia.

Tylko przy takim rozumieniu wolności można uznać lewicową nadzieję
na szczęśliwe społeczeństwo za niemożliwość, bo "człowiek zawsze
będzie wolny".

Ale wolność człowieka nie tak wygląda. Nie jest on automatem, to
pewne, ale jednakowoż "byt kształtuje jego świadomość".

Inne są statystycznie wybory dzieci wychowanych w patologicznych
rodzinach alkoholików, a inne w rodzinach serdecznych i dostatnich.

A przecież gdyby człowiek wybierał arbitralnie
i "równoprawdopodobnie" z wszystkich dostępnych mu możliwości - nie
powinno być tych statystycznych różnic.

A tymczasem jakoś tak jest, że dzieci kibola są najczęściej
kibolami, a dzieci ciapowatego wykształciucha - ciapowatymi
wykształciuchami.

I dlatego uważa się, że istnieje kultura, która nie jest rozłożonym
przed człowiekiem jak przedmioty "dorobkiem przeszłych pokoleń" (jak
zdaje się sądzić Benedykt), ale tkanką, w której kształtuje się cała
nasza świadomość i wybory.

Kształtowanie tej kultury w kierunku humanizacji - byłoby więc
realnym etycznym postępem społeczeństwa.

Tak jak w patologicznym społeczeństwie większość członków jest
niemal z konieczności charakteropatami, tak można sobie wyobrazić
społeczeństwo, w którym kształtowanie się wartościowych osobowości
będzie właściwie czymś powszechnym.

Skoro nie jest tak, by każdy człowiek 'budowę siebie' zaczynał "od
zera".

Można mu więc znacząco pomóc być człowiekiem - ulepszając ten punkt
startowy.

Dlatego Benedykt się myli, że lewica jest utopią.
Obserwuj wątek

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka