Dodaj do ulubionych

Wyższa szkoła zachwytu

    • mimbla.londyn wykłady prowadził profesor nieboszczyk 19.10.09, 09:16

      "w jednej ze szkół wykłady prowadził profesor nieboszczyk - nagrany na wideo."






      ---
      "Żaden człowiek nie jest dostatecznie dobry, żeby rządzić drugim człowiekiem bez jego zgody. A jak wam się to nie podoba, to macie pecha. Pamiętajcie, że ja tu jestem prezydentem.”Abraham Lincoln
      ---
      • zdzislaw_dyrman_zasadniczo_1 Re: wykłady prowadził profesor nieboszczyk 19.10.09, 10:41
        > mimbla.londyn napisała:
        > "w jednej ze szkół wykłady prowadził profesor nieboszczyk -
        > nagrany na wideo."

        Widocznie wśród żywych nie było nikogo lepszego i tańszego.
        Zasadniczo :-)
    • katmoso Re: Wyższa szkoła zachwytu 19.10.09, 09:22
      ok, sytuacja jest kiepska, ale proponowane remedia jej de facto nie
      zmienią. uniwersytety nie mają kształcić specjalistów w konkretnych
      zawodach. robią to politechniki, i do niedawna robiły tak wyższe
      szkoły zawodowe i akademie pedagogiczne - ostatnio hurtowo
      zamieniane na uniwersytety.
      studia uniwersyteckie mają przede wszystkim rozwijać. przekazywać
      wiedzę oraz pewne umiejętności, które zdolnym absolwentom pozwolą
      odnaleźć się na rynku pracy.
      nie możemy kierować się rynkiem pracy przy wspieraniu badań
      naukowych, co się proponuje. ani mierzyć poziomu studiów liczbą
      absolwentow pracujących w zawodzie. jaki jest zawód absolwenta
      filologii niemieckiej? nauczyciel? o ile ma ukończony blok
      pedagogiczny? tłumacz? zależy od predyspozycji. specjalista do spraw
      obsługi klienta niemieckojęzycznego (często pojawiająca się oferta
      pracy)? po to się uczył gramatyki opisowej, historii literatury i
      filmu? zaraz podniosą się głosy, że te przedmioty są niepotrzebne,
      bo potem nie są wykorzystywane w pracy. pora chyba się opamiętać i
      zastanowić się, po co młodzi ludzie idą na uniwersytety. i po co są
      uniwersytety...
      • madorot Re: Wyższa szkoła zachwytu 19.10.09, 10:05
        Zgadza się - uniwersytet to nie PWSZ, ma uczyć czegoś więcej niż zawód, tylko
        rozwijać studentów do myślenia. Co do poziomu studentów, to w obniża się stale,
        ale wystarczy porównać liczby - gdy ja zaczynałem studia w latach 80-tych, to na
        studia szło ok. 20 % osób po LO, a do LO szło ok. 20% po SP - teraz wszyscy idą
        do LO, 90% na studia - czyżby ludzie tak nagle zmądrzeli??? Wydaje mi się, że
        raczej nie...., a reszta jest milczeniem.
        Drodzy redaktorzy, poziom Waszego dziennikarstwa jest żenujący - czyżbyście
        skończyli studia zaoczne z wykładami nieboszczyków??? Już mam dość biadolenia
        nt. poziomu nauki polskiej, czy ktoś uwzględnia przy tym nakłady na tę naukę -
        stale są obcinane, pensje są może nie głodowe, ale w stosunku do oczekiwań-
        rozwój naukowy, za który w znacznym stopniu trzeba płacić z własnej kieszeni, bo
        literatury nie ma (brak środków na zakupy), za konferencje trzeba płacić z
        własnej kieszeni. Czy jest w porządku, że lekarz może pracować 26 godzin na dobę
        (w rzeczywistości urwie się tu i tam z paru godzin, tu się spóźni, tam prześpi
        itd.), a naukowcom zabrania się pracy na wielu etatach - ok, ale niech
        zaproponuje się za to godziwe pieniądze....
        • d_jak_zupa PZPN 20.10.09, 01:08
          No tak nic nierobia, poziom wzgledem swiata do niczego, ale jest
          samozachwyt.

          Teraz tylko jeszcze kasa, kasa i kasa, i bedziemy mieli drugi PZPN.
          Widac ze korporacje lekarskie jak i naukowe z zadroscia patrza na
          tamte towarzycho wzajemnej adoracji.

          Cel, zrownac PAN z PZPN.
    • al_bandi Gdzie można zaocznie studiować medycynę ? 19.10.09, 09:28
      Na to pytanie znam odpowiedź - nigdzie. Wobec powyższego całe te zaoczne
      studiowanie można o kant d.... pobić.
    • mamaningin Ja wolę nawet się nie chwalic, że jestem studnetką 19.10.09, 09:31
      Mam wrażenie, że więcej nauki miałam w liceum niż na studiach (a je niedługo
      kończę). Prowadzący już na samym początku dali nam do zrozumienia, że nie musimy
      się starać i tak też, pomimo początkowego zapału, zaczął podchodzić do zajęć
      ogół roku. Tak naprawdę poziom zależy od tego czy nauczycielowi akademickiemu
      się chce czy nie. Można stosować "wejściówki" i wszyscy będą przygotowani do
      zajęć i się uczyć na bieżąco. Mozna po prostu zacząć wymagać i nie zaliczać prac
      na 3. Studenci dadzą tyle z siebie ile będzie się od nich wymagać, ale prawda
      jest taka, że nikomu się to nie opłaca. Uczelnie zarabiają na studentach, więc
      chcą ich przyjmować jak najwięcej.
      • hexon Re: Ja wolę nawet się nie chwalic, że jestem stud 19.10.09, 09:40
        Gdybym był "studnetką" też bym się nie chwalił... ;)
        • mamaningin studnetka zamiast studentka, wow, ale mi dogadałeś 19.10.09, 09:57
          literówka się przytrafiła. Ale oczywiście osobom, które piszą literka po literce
          paluszkiem wskazującym 5 minut jedno słowo literówki się nie przytrafiają... ja
          niestety piszę nieco szybciej.
    • karagandak Re: Wyższa szkoła zachwytu 19.10.09, 09:35
      I pomyśleć,że przed chwilką "wybitny Naukowiec" Miecugow ( znany
      prezenter TVN) przechwalał się na ekranie,że jego studentką jest
      Pati Koti - znana Figura z TVP.
    • optelwb Wyższa szkoła zachwytu 19.10.09, 09:40
      Jako pracodawca, zatrudniający absolwentów kierunków ścisłych i technicznych,
      reprezentujący firmę tworzącą nowe produkty, a także mający liczne kontakty z
      naukowcami różnych uczelni polskich i zagranicznych mogę powiedzieć w oparciu
      o moje doświadczania, że sytuacja jest taka:
      - Bardzo trudno obecnie jest znaleźć absolwenta, który naprawdę jest przydatny
      do pracy w zawodzie, ale nie wynika to tylko z niewątpliwie kiepskiego poziomu
      polskich uczelni, lecz głównie ze znikomego zaangażowania samych studentów i
      absolwentów. Większość studentów zdaje się studiować nie wiadomo po co.
      Niektórzy nawet sami to deklarują.
      - Szkoły wyższe najwyraźniej są przeciążone taką ilością przypadkowych
      studentów, ale zależy im na nich też, bo rozliczane są z ilości.
      - Cała nauka polska (ale oczywiście nie tylko) jest niewątpliwie swego rodzaju
      towarzystwem wzajemnej adoracji, co pokazują wspomniane w artykule statystyki.

      Dziwić się temu nie należy, bo struktury zarówno szkolnictwa wyższego, jak też
      nauki powstały w zupełnie innych czasach dla zasadniczo innych celów i dzisiaj
      po prostu znacznie odbiegają od potrzeb społeczeństwa. Niewątpliwie należałoby
      wiele rzeczy "przewietrzyć", ale na to u nas nie należy liczyć, bo za wiele
      jest rzeczy do "przewietrzenia", za mało takich, którym byłoby na tym
      zależało, za duży tych, którzy mogliby na tym za dużo stracić.
      • makova_panenka Re: Wyższa szkoła zachwytu 19.10.09, 09:53
        Poziom komplikacji dzisiejszej techniki nie zachęca do zajmowania się nią. O ile
        nie wisi ci siwa broda pamiętasz zapewne jak za komuny stosowano "wprowadzenie
        do techniki" poprzez programy w stylu "Sondy", "Zrób to sam" czy całej masy
        magazynów o tematyce komputerowej. W dobie 8 bitowych komputerów pierwsza rzecz
        która pokazywała się po ich włączeniu to interpreter BASIC -> wezwanie do próby
        sił sprowadzającej się nawet do 10-krotnego wypisania na ekranie "Ala ma Asa".
        Dziś tylko w wyjątkowych przypadkach można liczyć na to, że ktoś zetknie się z
        programowaniem, bo to po prostu stało się zbyt skomplikowane.
        • osmin.1 Re: Wyższa szkoła zachwytu 19.10.09, 10:12
          makova_panenka napisała:

          > Poziom komplikacji dzisiejszej techniki nie zachęca do zajmowania się nią.

          Bez przesady. To właśnie kiedyś, kiedy komputery nie były tak rozpowszechnione, zajmowanie się naukami inżynierskimi (ale też ekonomicznymi) było trudniejsze. Trzeba było umieć sobie wyobrazić pewne rzeczy; dziś wszelkie CADy "myślą" za człowieka.

          > Dziś tylko w wyjątkowych przypadkach można liczyć na to, że ktoś zetknie się z
          > programowaniem, bo to po prostu stało się zbyt skomplikowane.

          Wtedy też stykali się z tym pasjonaci. Gdyby twórcy komputerów nie dostosowali łatwości użytkowania do poziomu przeciętnego użytkownika, komputery nie rozpowszechniłyby się w takim stopniu.
          Co do skomplikowania dzisiejszych języków programowania też się nie zgodzę. Asembler jest znacznie trudniejszy w operowaniu, niż wszelkie C++, Javy i Dotnety.
        • optelwb Re: Wyższa szkoła zachwytu 19.10.09, 10:19
          makova_panenka napisała:

          > Poziom komplikacji dzisiejszej techniki nie zachęca do zajmowania się nią.

          To jest zwykłe złudzenie. Zajmowanie się techniką i nauką na wyższym poziomie
          zawsze wymagało wysiłku i zamiłowania.

          To, co dzisiaj mamy w Polsce, a co pokazują statystyki to jest pauperyzacja
          dyplomów wyższych uczelni. I oczywiście brak starań o wzbudzenie motywacji i
          zamiłowania do tworzenia nowej techniki. Wiąże się to oczywiście i niewątpliwie
          z faktem, że w ramach "transformacji ustrojowej" Polska praktycznie zrezygnowała
          z rodzimego przemysłu, tworzącego oryginalne produkty, stawiając na montownie
          obcych koncernów, którym potrzeba techników wykonawców rozkazów.

          Szkoły się - co najwyżej - dopasowują do tego trendu. A popularyzacja nauki i
          techniki, wzbudzanie zainteresowania takimi rzeczami stoją na bardzo niskim
          poziomie.
        • fan_pani_minister Re: Wyższa szkoła zachwytu 19.10.09, 13:56

          > Dziś tylko w wyjątkowych przypadkach można liczyć na to, że ktoś zetknie się z
          > programowaniem, bo to po prostu stało się zbyt skomplikowane.

          Ta, a programy się już teraz piszą same :)
          A tak na poważnie to tylko potwierdza tezę że NIE WSZYSCY muszą studiować.
          Wymóg wyższych studiów w sklepach doprowadził do absurdów.
          Ja już nie wiem jak rozmawiać ze studentami, to są matematyczni analfabeci,
          żadnego przedmiotu ścisłego nie da się wyłożyć bez elementarnej matematyki
          (pochodne i całki to jest elementarna matematyka). Jak ktoś nie rozumie
          podstawowych zależności to potem uczy się wszystkiego na pamięć... i za chwilę
          zapomina.
          Dla większości z nich mógłbym prowadzić wykład po włosku, tyle samo by
          zrozumieli. Po prostu pewnych spraw nie da się powiedzieć prościej. Nie znając
          słów nie zbuduje się zdania.
          Jak mam nauczyć kogoś że dla (wyidealizowanej) sprężyny wydłużenie jest
          proporcjonalne do przyłożonej siły jak on nie wiec co to siła, wydłużenie, a tym
          bardziej co znaczy proporcjonalny!
    • mary_an Re: Wyższa szkoła zachwytu 19.10.09, 09:46
      Studiowalam na dwoch prestizowych uczelniach zagranicznych, teraz mam tez
      calkiem niezla prace. Kierunki wcale nie techniczne, tylko te najmniej powazane
      w Polsce, ale mam teraz niesamowite mozliwosci i bardzo ciesze sie z decyzji o
      wyjezdzie na studia za granice. Bo pare lat temu, jak zaczynalam, Polska nie
      byla jeszcze w Unii i wcale nie bylo to takie proste.

      Tak wiec jestem teraz za granica, mam dobra prace, perspektywy na przyszlosc i
      ogolnie jestem zadowolona z zycia. Ale jak tylko sprobuje powiedziec to komus po
      studiach w Polsce, to zaraz slysze, jakie te studia za granica proste, ze
      wypuszczaja tepakow, ze niczego nie ucza, ze kazdy zalicza, ze wiekszosc czasu
      studenci za granica spedzaja na piciu i imprezowaniu, ze poziom na piatym roku
      studiow jest taki jak w Polsce w liceum.

      Nawet mi sie nie chce takich uwag komentowac - bo i co mam powiedziec? Ze bardzo
      ciezko pracowalam, uczylam sie po nocach, zeby sobie poradzic? To mi powiedza,
      ze jestem jakas glupia, bo przeciez studia za granica sa takie proste. Jak
      musialam sie uczyc na takich prostych studiach to swiadczy o tym, ze jestem
      idiotka. Logiczne. To, ze mam teraz dobra prace i perspektywy? Toz to chamstwo,
      tylko dlatego, ze studiowalam na znanej uczelni zagranicznej mam lepsze
      mozliwosci niz genialni absolwenci po polskich uczelniach, ktorzy i tak sa ode
      mnie tysiac razy lepsi. Itp. itd.

      Polacy uwazaja, ze sa najlepsi we wszystkich a cala reszta swiata to debile i
      idioci. Wystarczy pogadac z ludzmi, albo poczytac opinie na forum. Tylko
      pogratulowac wiary w siebie. Szkoda, ze ta najlepszosc nie przeklada sie na
      jakies konkretne korzysci dla kraju - ze nie jestesmy potega gospodarcza, ze
      nasi profesorowie i uczelnie nie sa slawne na calym swiecie.

      Odrobina samokrotycyzmu i moze udalo by sie popracowac nad problemami
      szkolnictwa wyzszego w Polsce. Ale skoro status quo jest najlepsza z najlepszych
      mozliwosci, to nic dziwnego, ze zadnych reform nie ma i nie bedzie.
      • dzoana_jot Re: Wyższa szkoła zachwytu 19.10.09, 09:54
        Masówka pseud akademii „produkuje” pseudo mgr. Ale na każdej uczelni
        są studenci, którzy uczyć się chcą, a czasem z przyczyn finansowych
        nie stać ich na „prestiżową” państwową uczelnię, której poziom
        nauczania często pozostawia wiele do życzenia. Nie każdy ma też
        komfort studiowania dziennie. Nie można więc generalizować.
        Często owe „prestiżowe” uczelnie, w tym jeden z najlepszych w kraju
        wydziałów UW, przyjmuje 2 razy więcej studentów, niż miejsc na
        największej auli. Studenci płacąc naprawdę niemałe pieniądze
        (oczywiście dużo więcej niż za ten sam kierunek na uczelni
        prywatnej), siedzą na schodach, bo uczelnia przede wszystkim
        nastawiona jest na kasę. Władze wydziału, nie wiedząc w tym
        procederze nic złego, usprawiedliwiając się tym, że przecież na
        zajęcia i tak nie wszyscy studenci chodzą!!!!
        Poziom nauczania i godne ku temu warunki, nie mówiąc o poważnym
        traktowaniu studentów, to ...ino bajka.
        W Polsce jest tak, skoro jeśli można na czymś (kimś - studentach)
        zarobić, to ciągnie się ile się da, tylko to się liczy. Smutne, ale
        niestety prawdziwe. A tzw. prestiżowe uczelnie wykorzystują to
        doskonale.

    • zdzichudyrma bzdurny artykuł od dupy strony napisany 19.10.09, 09:57
      skostniały system? ok
      tak tylko co z tym wspólnego maja studenci?

      ktos kto to pisał mysli ze jak jest nudno to jest łatwiej? 90 % studentów
      wyprówa flaki zeby sie wyedukawac w miare mozliwosci jakie mają, wiele uczelni
      cisnie niemiłosiernie,poniewaz musi nadrabiac darmowe studia, ukrytymi opłatami,
      jhak powtarzanie przedmiotów,warunki, dziekanki itp.
      jesli ktos pisze ze studenci maja labę to sie grubo myli
      oczywiscie ucza sie niepotrzebnych przedmiotów, kadra jest postkomunistyczna i
      zabetonowana, ale zaliczxac mimo to trzeba czy sie chce czy nie i wcale nie jest
      łatwo

      piszcie o władzach uczelni,spoko.
      ale studentów zostawcie w spokoju bo ci nie mają nic do gadania, robia co moga,a
      sa tylko niewolnikami systemu, biora to CO SIE IM OFERUJE
      juz nie mówiac o sytuacji materialnej wiekszosci polaków,rynku pracy otwartego
      na dorabianie(nie ma wrecz czegos takiego,bo za taka kase nawet student sie nie
      utrzyma) taze studenci robią co moga, ale kraj jest pojebany, uczelnie są
      komunistyczne
      takze nie porównujmy sytuacji polskiej do tego jak to wygląda na zechodzie,
      gdzie student dorabiając na pół etapu,niezadko juz w zawodzie moze sie utrzymac
      i kontynuowac studia
      • mikelondon Re: bzdurny artykuł od dupy strony napisany 19.10.09, 10:56
        Dlaczego żaden z gryzipórków GW nie zastanowił się nad jednym - jaki
        jest wpływ "dorabiania" wykładowców na poziom wszystkiego co
        związane ze studiami wyższymi? Zapytajcie wykładowców na
        politechnice - uczciwy przyzna wprost, ze nie ołaca mu się siedzenie
        nad skryptami/podręcznikami bo nie ma z tego zbyt wiele kasy. Lepiej
        zrobić ekspertyzę - i dostać uczciwe pieniądze. Efekt? Student musi
        uzywać skryptów/podręczników wydanych w latach 80tych (bo wtedy to
        sie jeszcze opłacało). Podręczniki "nowe" to w zasadzie w większości
        uaktualnienia starych. Poziom tego co wydaje się obecnie też
        pozostawia sporo do życzenia. Efekt - student powinien sobie sam
        chyba napisać podręczniki, bo jeśli tego nie zrobi skazany jest na
        wykopaliska...
    • ami_lii Wyższa szkoła zachwytu 19.10.09, 10:25
      Uczelnia w Lublinie :

      Psychologia : wykładowca stwierdził że na egzaminie możemy ściągać,
      bo poprawki to dla niego tylko więcej roboty. Znaczna część roku
      dostała oceny 5 z egzaminu, nieliczni 4 i 3.

      W planie mamy wykłady które w żaden sposób nie są związane z naszym
      kierunkiem studiów, formalnie mamy chodzić i dostać zaliczenie za
      100% obecności, oficjalnie bardzo mało ludzi chodzi (obowiązuje
      tkz. "wpisywanie" kilku nieobecnych osób na listę) a zaliczenia i
      tak dostajemy. Pan profesor stwierdził że jemu to zupełnie nie
      przeszkadza.

      Historia : pani profesor na 1 zajęciach oświadczyła że mamy sobie
      zostawić warunek na jej przedmiot, ponieważ napewno go nie zdamy.
      70% studentów oblało jej egzamin za 1 podejściem, za drugim
      zdało...20 osób. Reszta ma warunki

      Kolejna pani profesor domaga sie by co roku kupować ćwiczenia do
      przedmiotu jej autorstwa, mimo że ani razu z nich nie korzystamy.
      Jedynie czasami sprawdza czy są kupione a nie skserowane.

      Kolejny wykładowca ma tendecję do oblewania studentów z ćwiczeń.
      Żeby je zaliczyć musimy chodzić na konsultacje na które...pan doktor
      sie notorycznie spóźnia, czasami nawet 3 godziny.


      • miss_paradox Re: Wyższa szkoła zachwytu 19.10.09, 10:50
        jaka to "uczelnia'?
      • karw123 Re: Wyższa szkoła zachwytu 19.10.09, 11:55
        Halo, dziecko, dzień dziecka się skończył, witamy w prawdziwym świecie!

        Przyzwyczajaj się, że wielu ludzi chce cię po prostu wy... w du....

        Ktoś cię zmuszał, aby iść na tą uczelnię, na ten kierunek? Na "porządną"
        uczelnię się nie dostaliśmy?

        Nie ma obowiązku studiowania, nie ma obowiązku chodzenia na zajęcia, tym
        bardziej, że po takich studiach i tak droga stanie otworem tylko na zmywak w UK.
    • irysek75 Artykuł w stylu tabloidu 19.10.09, 10:36
      Aby rzetelnie uchwycić temat trzeba do niego podejść z wielu różnych
      perspektyw: poziomu edukacji (zwłaszcza od etapu gimnazjum), systemu
      finansowania nauki w Polsce, wreszcie opinii studentów i wykładowców zarówno z
      państwowych jak i prywatnych uczelni.
      Tak na marginesie... Czego natomiast nauczyli się na studiach dziennikarze GW?
      Na pewno nie tego jak się układa pytania do ankiet - błędem jest pytanie o
      dwie rzeczy za jednym zamachem tzn. czy student kupiłby pracę mgr i za ile...

      Jestem nauczycielem akademickim.Satysfakcję czuje tylko wtedy gdy kończę
      zajęcia z przygotowaną i rozmowną grupą. Reszta spraw budzi we mnie złość i
      gniew - warunki pracy na uczelni, obładowanie dydaktyką, podejście dużej
      części studentów do zajęć, stosunek profesorów do młodych naukowców, zarobki
      (bez dorabiania nie da się wyżyć, samo dorabianie wcale nie jest przyjemne).
    • demolca Najpierw głąby dostają maturę bo 19.10.09, 10:38
      mają dys coś tam coś tam, a potem to już równia pochyła w wyższych szkołach
      lansu i dansu
    • patrykjaworski Wyższa szkoła zachwytu 19.10.09, 10:39
      Konczyłam Uniwersytet Warszawski, oraz prywatną uczelnię. Obie -
      dziennikarstwo. Na uczelni prywatnej miałam praktyki w redakcjach,
      uczyłam się "zywego" slowa i zawodu w praktyce. Na uniwersytcie
      warszawskim słuchałam przez rok profesora czytającego na wykładzie
      swoją książkę. Uważam, ze zmarnowałam swoj czas, gdyż jego książkę
      mogłam przeczytać w domu. Z żalem stwierdzam, że wiecej nauczyłam
      się na uczelni prywatnej. Profesorowie siedzący na katedrze od
      dwudziestu lat mają wiedzę "martwą". W moim zawodzie kompletnie
      nieprzydatną. Uniwersytet dał mi wyłącznie tzw "prestiż" skończonej
      uczelni.
    • osmin.1 Re: Wogóle nauka to strata czasu 19.10.09, 10:44
      mikelondon napisał:

      > ale zrozum przygłupku, ze większośc nie ma potrzeby poznania tych
      > równań - bo będą uzywać gotowych programów.

      To technikum Ci wystarczy.

      > Dlatego większość
      > wyższej maty powinno zostać usunięte z programu studiów
      > inżynierskich na rzecz umiejętności korzystania z odpowiednich
      > narzędzi.

      Takie rzeczy to w szkole policealnej. Inżynier oprócz "umienia" powinien też rozumieć, skąd się dana metoda wzięła i jak działa. To że komputer wyliczy nie ma tu nic do rzeczy.
      • mikelondon Re: Wogóle nauka to strata czasu 19.10.09, 11:04
        osmin.1 napisał:

        > mikelondon napisał:
        >
        > > ale zrozum przygłupku, ze większośc nie ma potrzeby poznania
        tych
        > > równań - bo będą uzywać gotowych programów.
        >
        > To technikum Ci wystarczy.

        g. prawda - po technikum nie dostanę uprawnień projektowych - jak to
        Ty określasz? ciasny móżdżku?
        >
        > > Dlatego większość
        > > wyższej maty powinno zostać usunięte z programu studiów
        > > inżynierskich na rzecz umiejętności korzystania z odpowiednich
        > > narzędzi.
        >
        > Takie rzeczy to w szkole policealnej. Inżynier oprócz "umienia"
        powinien też ro
        > zumieć, skąd się dana metoda wzięła i jak działa. To że komputer
        wyliczy nie ma
        > tu nic do rzeczy.

        Powiedz to tym, którzy uknuli, ze do uprawnień projektowych
        ograniczonych potrzebny jest inż przed nazwiskiem. I nie pluj na
        innych bo winne są absurdy produkowane przez wszelkiej maści sejmy,
        izby itp zebrania "wiedzących inaczej"
        • osmin.1 Re: Wogóle nauka to strata czasu 19.10.09, 11:20
          mikelondon napisał:

          > > To technikum Ci wystarczy.
          >
          > g. prawda - po technikum nie dostanę uprawnień projektowych - jak to
          > Ty określasz? ciasny móżdżku?

          LOL. Aż strach byłoby mieszkać w domach budowanych przez inżynierów o takich horyzontach myślowych. :)

          > > Takie rzeczy to w szkole policealnej. Inżynier oprócz "umienia"
          > powinien też ro
          > > zumieć, skąd się dana metoda wzięła i jak działa. To że komputer
          > wyliczy nie ma
          > > tu nic do rzeczy.
          >
          > Powiedz to tym, którzy uknuli, ze do uprawnień projektowych
          > ograniczonych potrzebny jest inż przed nazwiskiem. I nie pluj na
          > innych bo winne są absurdy produkowane przez wszelkiej maści sejmy,
          > izby itp zebrania "wiedzących inaczej"

          Skoro są to absurdy, to tym bardziej wypada podtrzymać twierdzenie, że wystarczy ci technikum.
          • mikelondon Re: Wogóle nauka to strata czasu 19.10.09, 11:54
            osmin.1 napisał:

            > mikelondon napisał:
            >
            > > > To technikum Ci wystarczy.
            > >
            > > g. prawda - po technikum nie dostanę uprawnień projektowych -
            jak to
            > > Ty określasz? ciasny móżdżku?
            >
            > LOL. Aż strach byłoby mieszkać w domach budowanych przez
            inżynierów o takich ho
            > ryzontach myślowych. :)

            Dla Twojej informacji - mieszkasz (lub do niedawna mieszkałeś) w
            domu lub mieszkaniu w którym instalację np elektryczną zaprojektował
            byc może projektant posiadający wykształcenie średnie techniczne...
            Kiedyś to wystarczalo. Jakoś świat się nie skończył z tego powodu.
            Problem w tym, że najwyraźniej ktoś stwierdził, że warto byłoby
            ograniczyć dostęp do zawodu.
            Kolejny "kwiatek" - na studiach inżynierskich za zupełnie
            wystarczające uznawane są stare podręczniki z techników. Dlatego, że
            byly solidnie opracowane. Słabo? Chyba trochę tak... Poziom
            nauczania zjechał więc dośc mocno w dół...
            Wygląda niestety na to, ze kiedyś rzeczywiście wystarczałoby
            technikum do pracy w pewnych zawodach. Obecnie sztucznie narzucono,
            że konieczne są studia, gdzie większość tej wiedzy nie będzie
            potrzebna. Wbrew temu co twierdzisz, w wielu sytuacjach wyższa
            matematyka nie jest potrzebna. Bardziej przydałaby się praktyka na
            budowie połączona z dobrą znajomością norm. Naprawde należałoby się
            chyba zastanowić nad tym, co będzie ludziom potrzebne w zawodzie.
            Osoba, która będzie się zajmowała projektowaniem nowych urządzeń
            będzie potrzebowała całej wiedzy z wyższą matematyką/fizyką,
            mechaniką itp. Osoba, która będzie te urządzenia wykorzystywała np
            jako element projektu korzysta przecież z gotowego produktu, który
            obliczył/zaprojektował ktoś inny. Po kiego więc tej drugiej osobie
            tyle niepotrzebnych informacji? żeby sprawdzić prawidłowość
            obliczeń? Dlaczego na naszych studiach technicznych tak mało mówi
            sie o obowiązujących normach? Prawda jest taka, ze osoba po studiach
            z jej szeroką znajomością "wszystkiego" jest tak naprawde
            specjalistą do niczego...

            Dodaj do tego sytuację, kiedy doktorant prowadzący ćwiczenia w
            sadystycznym dążeniu do pognębienia studenta zadaje pytanie, na
            które nie jest w stanie udzielić odpowiedzi? Jak byś taką sytuację
            okreslił? Proba podniesienia kwalifikacji doktoranta???

            Dlaczego potem inzynierowie są pośmiewiskiem, bo we własnym (i tylko
            własnym) mniemaniu sa specami m.in. w zagadnieniach prawnych?

            A - tak przy okazji - przez przypadek "dostałeś ciepłym słowem" za
            kogoś innego - przepraszam. Osoba, która zamieściła swój komentarz
            przed tobą szczodrze dzieliła dość obraźliwymi sformuowaniami, które
            nijak się nie miały do dyskucji. Błednie przypisalem tobie ich
            autorstwo. Przepraszam za pomyłkę.
            • osmin.1 Re: Wogóle nauka to strata czasu 19.10.09, 12:27
              Well, być może masz rację, że pewne ograniczenia wprowadzono sztucznie. Nie zmienia to faktu, że nie można z tego powodu ze szkoły wyższej robić zawodówki/technikum. Bo odwracając sytuację, gdzie mają się kształcić ci, którzy chcą czegoś więcej niż otrzymać uprawnienia zawodowe.
              Mówisz także o normach - kto miałby je opracowywać, jeśli byśmy produkowali inżynierów nie znających podstaw fizycznych i matematycznych technologii?
    • piotrek_og Wyższa szkoła zachwytu 19.10.09, 10:53
      Reklama radiowa dzisiejszego wydania zrobiła na mnie duże wrażenie (ironicznie
      nacechowana przemowa przy rozdaniu dyplomów). Czy gdzieś w internecie można ją
      spotkać? Byłbym wdzięczny za odpowiedź.
    • nieprawomyslny rynek pracy 19.10.09, 10:54
      na szczęscie to wszystko weryfikuje. Taki "absolwent" po "wyższej
      szkole grzybobrania" moze zostać dziadkiem parkingowym..
    • stawo73 wykształciuchy 19.10.09, 11:21
      Gdy 3 lata temu mówił o tym Ludwik Dorn, używając
      określenia „wykształciuchy”, to salonowe media na czele z Wyborczą
      poddały go za to ostrej krytyce. Sami zaś zainteresowani, w znacznej
      mierze wychowani na tych mediach, chcąc udowodnić, bardzo wówczas
      modną, antypisowskość oraz „nowoczesność”, a także nie rozumiejąc
      pejoratywności tego określenia, sami poczęli się tak nazywać, a
      nawet dumnie nosić koszulki z napisem „Jestem wykształciuchem”.

      Co się stało Gazeto?
    • jbest Beznapletkowcy,sracie we własne gniazdo 19.10.09, 11:55
      Przecież to wasz wykształcony, młody, proeuropejski, nowoczesny elektorat jedynie słusznej partii
    • witajwrozaliowie Wyższa szkoła żenującej zaściankowości 19.10.09, 11:57
      Genialny komentarz do sondażu, gratuluję artykułu - jako studentka 2. już
      kierunku (czyli niebawem mgr kwadrat) elitarnej rzekomo uczelni UAM ubawiłam
      się do łez.

      Właśnie system kółka wzajemnej adoracji (w relacjach: wykładowcy-wykładowcy
      ale i studenci-wykładowcy) opisany w artykule i obserwowany przeze mnie od
      lat, który świadczy o strasznej zaściankowości i UNIEMOŻLIWIA JAKIKOLWIEK
      ROZWÓJ I POSTĘP NAUKOWY NA POLSKICH UCZELNIACH sprawił, że nie zdecydowałam
      się na doktorat na moim 1. kierunku.

      Zadziwia też fakt, że tak ogromna część wykładowców ORAZ STUDENTÓW (sic!
      studere = myśleć krytycznie rzekomo również) nie dostrzega kompletnego
      zacofania polskich uczelni w stos. do zachodnioeuropejskich (co do otwartości
      umysłu, gotowości krytycznej analizy NOWYCH tendencji i teorii w nauce,
      SAMOROZOWOJU etc.). Dziwne, że więkoszść moich przyjaciół dostrzega i oburza
      się nadal pokutującym w Polsce systemem CZYTANIA ARCYNUDNYCH NOTATEK PRZEZ
      WYKŁADOWCĘ NA WYKŁADZIE oraz odsyłania studentów do publikacji z roku... `72
      np.... itp. Wielu wykładowców UAM też bardzo to bawi i to ich zajęcia są
      jedynymi ciekawymi, również naukowo.
      Potwierdza to tylko moją dość dawną już teorię:
      WSZYSTKICH POPADAJĄCYCH W SAMOZACHWYT WYRZUCIĆ! i wykładowców i studentów.
      Prosta recepta, dzięki której może wreszcie zrobiłoby się NAUKOWO a nie co
      najwyżej NAUKAWO... haha.

      ze studenckim pozdrowieniem,

      PS już lepiej idźcie wszyscy na browara.
    • simr1979 Re: Wyższa szkoła zachwytu 19.10.09, 15:48
      lai21 napisał:


      > pierwsze przedmioty ktore jako tako wykorzystuje w mej pracy (a pracuje w
      > zawodzie) pojawily sie dopiero na IV roku


      Jeśli nie używasz wiedzy z przedmiotów ogólnotechnicznych (I-III rok KAŻDEGO
      wydziału Politechniki), tzn. że nie używasz mózgu - może go po prostu nie masz.
      Trudno o lepszą ilustrację tez artykułu ;)
      • lai21 Re: Wyższa szkoła zachwytu 20.10.09, 12:15
        simr1979 napisał:

        > lai21 napisał:

        > Jeśli nie używasz wiedzy z przedmiotów ogólnotechnicznych (I-III rok KAŻDEGO
        > wydziału Politechniki), tzn. że nie używasz mózgu - może go po prostu nie masz.
        > Trudno o lepszą ilustrację tez artykułu ;)

        tak uzywam na codzien (core CS w mobile networks - konfiguracja R99, R4) wiedzy
        nabytej na fizyce, analizie matematycznej I-III, tudziez na drutach. nie ma
        lepszej ilustracji do artykulu niz twoja wypowiedz polglowku.
      • lai21 Re: Wyższa szkoła zachwytu 20.10.09, 12:21
        simr1979 napisał:

        > Jeśli nie używasz wiedzy z przedmiotów ogólnotechnicznych (I-III rok KAŻDEGO
        > wydziału Politechniki), tzn. że nie używasz mózgu - może go po prostu nie masz.
        > Trudno o lepszą ilustrację tez artykułu ;)
        a zebys sie jeszcze ch u j o wo poczul to wspomne ze nie dzieki wiedzy nabytej
        na pierwszych 3 latach siedze sobie teraz na delegacji w Doha, gdzie ty
        prawdopodobnie nigdy nie bedziesz (moze widac to po moim IP, moze nie)
    • winniepooh Re: Wogóle nauka to strata czasu 19.10.09, 17:37
      Z perspektywy użytkownika programów Business Intelligence twoja
      teoria o nieprzydatności matmy jest fałszywa. Zupełnie inaczej
      posługuje się oprogramowaniem analitycznym osoba znająca tylko kilka,
      czy nawet kilkaset komend i taka, która rozumie w jaki sposób
      zostały wykonane obliczenia.
      Może w elektronice jest inaczej? Jednak wątpię.
    • maryinchains raport a reklama na stronie obok 19.10.09, 18:10
      Poziom uniwersytetu na którym studiuję, to rzecz, która od dawna mnie
      denerwuje, dlatego też z zainteresowaniem przejrzałam artykuł. Jednakze
      jeszcze bardziej zaskoczyła mnie reklama na str. 13 - oto Gazeta, która
      podjęła ważny i trudny temat reklamuje uczelnię/ kurs dający tytuł MAGISTRA w
      2(!!!!) lata. Ręce i gacie opadają
      • tomiczek7 Re: raport a reklama na stronie obok 19.10.09, 19:58
        Nie wiem czy zauważyłeś, ale od kilku lat W Polsce jest boloński
        sytem studiów 3 lata dawngo licencjajtu (obecnie studia I stopnia) i
        2 lata studiów magisterskich - studia II stopnia
        • maryinchains Re: raport a reklama na stronie obok 19.10.09, 20:59
          tomiczek7 napisał:

          > Nie wiem czy zauważyłeś, ale od kilku lat W Polsce jest boloński
          > sytem studiów 3 lata dawngo licencjajtu (obecnie studia I stopnia) i
          > 2 lata studiów magisterskich - studia II stopnia
          Oczywiście, że zauważyłam, bo sama tak studiuję, ale jak sie przyjrzeć tej
          reklamie, to oferuje ona tytuł mgr w lata po maturze - oto link
          www.szybkimagister.pl
    • seo_magik Wyższa szkoła zachwytu 19.10.09, 18:22
      hmmm... muszę przyznać, że byłem pod wrażeniem tego artykułu. wczoraj
      widziałem reklamę w telewizji tegoż artykułu - co nawet skłoniło mnie do kupna
      gazety ;)

      a sam artykuł bardzo mnie ucieszył - pomyślałem sobie oglądając reklamę
      "nareszcie ktoś powie kilka słów prawdy"

      ale może od początku. skończyłem niedawno uniwersytet ekonomiczny (uczelnia
      państwowa). na studia poszedłem w roku 2004 - był to rok mojego wielkiego
      zdziwienia i zderzenia z rzeczywistością jeśli chodzi o studia, okres
      studencki, uczelnię, sposób studiowania, etc - generalnie cała moja wizja
      studenckiego świata legła w gruzach

      już opisuję moją wizję - zawsze myślałem, że studia to już nie liceum - studia
      to miał być czas tworzenia, wzbogacania wiedzy, zdobywania praktycznej wiedzy
      - zawsze uważałem to za miejsce, gdzie "kształtuje" się elita tego kraju.

      no i niestety - jedyne co w dzisiejszych czasach można spotkać na studiach to
      olewactwo, pijaństwo, brak kompetencji i samozachwyt. niestety ów atrybuty
      dotyczą zarówno studentów jak i kadry szkoleniowej...
      egzaminy polegają na pokazaniu umiejętności ściągania, kombinatorstwa oraz
      "przebiegłości". niestety uczelnie w dzisiejszych czasach stały się modą -
      studiowanie stało się po prostu modne - "wszyscy idą na studia, to i ja
      pójdę!", a nie miejscem, gdzie idą osoby, które chcą faktycznie zdobyć wiedzę,
      umiejętności, kulturę (tego powinniśmy się uczyć całe życie).
      no ale co tu dużo mówić - nasze uczelnie dostosowują się poziomem do mas -
      "dla każdego coś miłego" - dla każdego znajdzie się jakiś kierunek! a gdzie
      elitarność uczelni? gdzie poziom? niestety o tym wszyscy zapomnieli
      nie twierdzę oczywiście, że ów problemy dotyczą wszystkich - jak wszędzie są
      wyjątki, ale tu chyba na tym polega problem - to pozytywne przykłady stanowią
      wyjątki a nie odwrotnie. niestety jest to smutny fakt - uczelnie stały się
      miejscem kombinacji specjalizacji w kombinatorstwie o wyższe stopnie, a nie
      miejscem, gdzie zdobywa się wiedzę.
      no a później wielkie zdziwienie, że to firma upadła, że to bank upadł, że to
      kredyt przyznany komuś, kto go dostać nie powinien, że kraj się nie rozwija...
      jak ma się rozwijać skoro, edukacja w tym kraju jest w tak opłakanym stanie? z
      jednej strony nakłady na edukację w Polsce są na wręcz żenującym i komicznym
      poziomie, a z drugiej - zaangażowanie "elity" tego kraju na jeszcze gorszym
      poziomie

      ale i tak najważniejsze, że m jak love ma taką oglądalność! seriale zawsze w
      tym kraju były najważniejsze! hej!
      :)
    • tomiczek7 Wyższa szkoła zachwytu 19.10.09, 19:56
      Wykładowcy nie tolruja sćiagania, lecz w żaden sposób nie można
      powstrzymac studentów przed ściąganiem. Więc najlepszym roziwązaniem
      jest rezygnacja z pisemnych egzaminów i zaliczeń na studiach. To
      jedyne rozwiąznie - zaliczenie i egzamin ustny.
    • tomiczek7 Wyższa szkoła zachwytu 19.10.09, 20:02
      Kudrycka sie tak podnieca, takie ochy achy, a sama rękami swoich
      urzędników zezwala na żenujące cięcia w programach studiów, bo z
      jednej s trony żada oszczędności, a z drugiej żaa rozozju,A wszysycy
      ministerialni urz ędnicy łacznie z Kydrycką podpisuja się obiema
      rękami pod ci ęciami buydżetowymi w dydyaktyce i badaniach. A od
      pracowników naukowych wymaga czasami cudów, skoro na studia
      przychodzą maturzy ści pozbawieni czami jakiekilwiek kultury pracy
      umysłowej - podsatwiowoej nie potrafia pracować z liertura
      przedmiotu i podręcznikaimi akademickami.
    • monii79 Ten tekst to żenada dziennikarska 19.10.09, 20:12
      Nie rozumiem jak to się dzieje, że tak słaby i tendencyjny artykuł
      trafia do druku w gazecie o takiej renomie. Brak choćby krzty
      rzetelności dziennikarskiej. Wyniki badań mówią jedno, a
      dziennikarze drugie. Wyniki pozytywne, komentarz dziennikarzy
      zjadliwy, co drugie zdanie przepełnione ironią. Czy to jest sposób
      autorów tekstu, żeby trafić na pierwszą stronę? Czy gdyby autorzy
      napisali rzetelny komentarz tych badań - trafiliby na pierwszą
      strone? Oczywiście, że nie, bo nie byłoby "szoku". Oczywiście,
      szkolnictwo wyższe ma swoje problemy. Ale w tym tekście żadenz nich
      nei został nawet muśnięty. Cały tekst to jedna wielka manipulacja
      danymi. ŻENADA.
      • chilly Re: Ten tekst to żenada dziennikarska 19.10.09, 23:05
        To akurat jest proste do zrozumienia. Ukazały się "Założenia do nowelizacji
        ustawy – Prawo o szkolnictwie wyższym oraz ustawy o stopniach naukowych i
        tytule naukowym oraz o stopniach i tytule w zakresie sztuki" - projekt z dnia
        16 października 2009 r. uwzględniający zalecenia stałego Komitetu
        Rady Ministrów z dnia 15 października 2009 r.
        GW po prostu przygotowuje grunt do zmian. Na swój sposób. Bo to ghazeta z
        ambicjami zmieniania świata, a co najmniej współrządzenia w Polsce. Dlatego
        przestałem ją kupować.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka