Dodaj do ulubionych

Szkoły wyższe w oparach kampanii

05.11.09, 12:47
"środowisko akademickie nie zaakceptuje likwidacji autonomii"
a kto chce zlikwidować autonomię środowiska ? Środowisko
beneficjentów akademickich PRL ma się dobrze i nie chce zmian.
Autonomicznie uchroniło się przed lustracją więc TW i tow na
uczelniach mogą dalej uczyć w przeciwieństwie do ich ofiar. Po 89 r.
odwilż na uczelniach nie nastąpiła !
Obserwuj wątek
    • nfajw Szkoły wyższe w oparach kampanii 05.11.09, 12:48
      A co poziomu polskiej humanistyki i autonomii do rozpowszechniania
      bredni por.
      blogjw.wordpress.com/2009/11/04/list-otwarty-do-prezesa-
      polskiej-akademii-umiejetnosci/
      • anuszka_ha3.agh.edu.pl Dobra dobra 11.11.09, 11:17
        Trudno jednak wyobrazić sobie, by ktoś na serio namawiał niemieckich
        historyków, filozofów, socjologów lub językoznawców, żeby swoje książki we
        własnym kraju pisali i publikowali po angielsku.


        Dobra dobra. Tu jest porównanie nauki polskiej i niemieckiej z uwzględnieniem
        dziedzin. Instytut Thomsona mierzył liczbę cytowań na artykuł.

        Polska:
        jaktodziala.blox.pl/resource/nauka.png
        Niemcy:
        jaktodziala.blox.pl/resource/nauka_niemcy.png
        Więcej na
        swiat-jaktodziala.blog.onet.pl/Polska-nauka-w-rankingach-swia,2,ID382864983,n
        • mr_kagan Re: Dobra dobra 11.11.09, 17:18
          Publikowanie po polsku nie ma dzis sensu w nauce, gdyz nikt tego poza Polska nie
          przeczyta, a i w Polsce tez malo kto sie tym zainteresuje...
    • danuta49 W systemie bolońskim Polska świętsza od papieża;-) 05.11.09, 13:04
      W krajach UE podzial licencjat/magisterium wcale nie jest obowiązkowy.
      Np.w UK równolegle są jednolite studia magisterskie(po szkole) oraz system
      licencjat i następnie studia magisterskie.I tak być powinno być!
      • elbanita Re: W systemie bolońskim Polska świętsza od papie 06.11.09, 20:04
        Nie wazne, czy studia sa jedno, dwu czy n-stopniowe, ale czy sa dobre
        czy tez zle
        . A na razie, to nie ma zadnej polskiej wyzszej uczelni w
        czolowce swiatowej, a z kolei w Polsce nie uznaje sie dyplomow z najlepszych
        uczelni swiata. Ale o tym prof. Modzelewski milczy.
    • nfajw List do prof. Karola Modzelewskiego[ 05.11.09, 13:12
      List do prof. Karola Modzelewskiego w sprawach lustracyjnych
      forum.gazeta.pl/i/16/forum/wyslijBtn.gif
      www.nfa.alfadent.pl/articles.php?id=376
      Prawda, że nadal aktualny ?
    • kontakt-gw Falszywa autonomia 05.11.09, 14:47
      Zapraszam serdecznie do zapoznania sie z artykulem Falszywa Autonomia autorstwa prof. Andrzeja Jajszczyka, laureata polskiego Nobla w 2008 r., czlonka zespolu opracowujacego Strategie dla polskiego szkolnictwa wyzszego do 2020 r.

      Wiecej o sytuacji nauki i szkolnictwa wyzszego w kraju i planowanych reformach mozna dowiedziec sie na stronie Centrum Informacji FIAP.

      Esse est percipi Panie Profesorze. Tak jakos sie sklada, ze postrzega sie inaczej z zewnatrz to, co dla ponad 90% spolecznosci akademickiej jest powodem do samozadowolenia.

      • elbanita Re: Falszywa autonomia 06.11.09, 20:02
        Oddanie szkol wyzszych pod zarzad profesury to tak jak oddanie kurnika pod opieke lisa...
        lech.keller@gmail.com
    • barnaba.kita Kim jest nfajw? 05.11.09, 19:08
      Dość wstydliwe - z mojego punktu widzenia - jest to co pisze nfajw. Argumenty K.
      Modzelewskiego są rozsądne i nie idą po linii politycznej poprawności. Elitaryzm
      postulowany przez Autora jest - co warto podkreślić - racjolany w zarządzaniu
      nauką, lecz anty-socjalityczny, w trywialnym rozumieniu tej idei jako pochwały
      równości.
      A mieszanie do aktualnej dyskusji o Uczleniach spraw lustracyjnych jest dowodem
      na istnienie pewnej obsesji, ludzi, którzy nie myślą o meritum, lecz kanalizują
      swe zainteresowania w tej tylko - z biologicznych przyczyn coraz mniej aktualnej
      - kwestii.
      • elbanita Re: Kim jest nfajw? 06.11.09, 19:17
        1. Prof. Modzelewski zwyczajnie nie rozumie tego, ze zle studia sa gorsze niz zadne. Nie zycze mu byc np. leczonym przez zlego lekarza (a szczegolnie dentyste albo byc operowanym przez zlego chirurga) i nie zycze mu tez mieszkac w domu zaprojektowanym przez zlego architekta a zbudowanym pod kierownictwem zlego inzyniera budowlanego z materialow z wytworni prowadzonej przez innego zlego inzyniera.
        2. P. dr Wieczorek (nfajw) ma swe obsesje, np. antykomunistyczne, i zapedy cemzorskie na tzw. Niezaleznym Forum Akademickim, (NFA), ale ma racje w tym, ze potrzebna jest nam w Polsce lustracja na wyzszych uczelniach i w PAN, gdyz inaczej nie usunie sie z nich kadry wyksztalconej i uformowanej w PRLu, ktora obecnie bardzo skutecznie zamyka droge do nich osobom z zachodnimi doktoratami, takimi np. jak jak, co prowadzi do dalszej marginalizacji i dalszego zacofania polskiej nauki.
        lech.keller@gmail.com
        CETRAD/UTAD, Portugalia
    • charioteer1 Szanowny Panie Profesorze! 06.11.09, 01:53
      Kompleksem prowincjusza jest myslenie, ze polska humanistyka i nauki spoleczne
      nie moga wniesc niczego wartosciowego do nauki swiatowej, ze naszymi, polskimi
      sprawami nikt na swiecie sie nie zainteresuje, poniewaz nie maja one charakteru
      uniwersalnego ani nie dotycza spraw ogolnoludzkich. Kompleksem prowincjusza jest
      myslenie, ze humanistyka i nauki spoleczne w Polsce musza zajmowac sie tylko i
      wylacznie sprawami polskimi. Gdyby to wszystko bylo prawda, Czeslaw Milosz nie
      zostalby profesorem na amerykanskim uniwersytecie na dlugo przedtem, zanim
      otrzymal nagrode Nobla.

      Tylko niewielka czesc humanistyki i nauk spolecznych ma charakter narodowy. Noam
      Chomsky nie dlatego jest slawny, ze zajmuje sie jezykoznawstwem angielskim, ale
      dlatego, ze mial cos waznego do powiedzenia o jezyku jako waznej czesci
      czlowieczenstwa. To tylko w Polsce jezykoznawcow pochlaniaja bez reszty
      rozwazania, czy lepiej powiedziec forumista, czy forumowicz. Ani filozof, ani
      psycholog nie zajmuje sie rzeczami unikalnymi dla polskosci i polskiej kultury.

      Nikt na swiecie nie oczekuje od humanistow, ze beda publikowali we wlasnym kraju
      po angielsku. Blad tkwi w zalozeniu, ze humanista ma publikowac we wlasnym
      kraju. Publikuje sie w wydawnictwach miedzynarodowych. Wydawnictwo
      miedzynarodowe to nie jest po prostu wydawnictwo zagraniczne. Wydawnictwo
      miedzynarodowe to wydawnictwo, ktore dociera na rynek miedzynarodowy, a nie
      tylko na rynek danego kraju. W humnanistyce takich wydawnictw jest bez liku.
      Publikuja w nich Anglicy, Niemcy, Szwedzi, Dunczycy. Dlaczego Polacy nie moga?

      Pan Profesor nie pisze o szeroko pojetej humanistyce i naukach spolecznych. Pan
      Profesor pisze o bardzo wasko pojmowanej humanistyce.

      Nie ukrywajmy, ze w calej tej plomiennej retoryce chodzi o pieniadze i zasady
      oceny parametrycznej jednostek. Przyjeta przez Pana Profesora opcja obrony
      polskosci w humanistyce jest dla znacznej czesci humanistyki szkodliwa. Dla tej
      czesci humanistyki i nauk spolecznych, ktore potrafia nawiazac kontakt naukowy z
      miedzynarodowa spolecznoscia akademicka.
      • elbanita Re: Szanowny Panie Profesorze! 06.11.09, 19:25
        Po prostu P. prof. Modzelewski slabo albo wcale zna jezyk angielski (nie znam zadnej jego publikacji w tym jezyku) a to co mu przetlumacza z polskiego na angielski i tak sie nie nadaje do publikacji poza Polska. P. prof. Modzelewski jest VVIP w Polsce (vice-prezes PAN, prof. belw. dr hab. itp. itd.). ale poza granicami Polski to jest on nikim i stad te jego kompleksy pisania w Polsce o Polsce i po polsku. Najczesciej cytowanym jego dzielem jest "List otwarty do Partii" napisany wspolnie z J. Kuroniem, ktory naukowo jest po prostu niczym...
        lech.keller@gmail.com
    • ford.ka Szkoły wyższe w oparach kampanii 06.11.09, 10:10
      No i mam kolejny tekst pisany z perspektywy "nie jestem w stanie
      oderwać wzroku od swojego pępka, ale przecież widzę tam niezmierzone
      przestrzenie!" Autor jest niezwykle wybitnym mediewistą. Jako
      specjalista od okresu przed powstaniem uniwersytetów, wie najlepiej,
      jak powinny funkcjonować w XXI wieku i nie zawaha się podzielić tym
      z każdym, kto chce słuchać.
      Trudno się kłócić, że w wielu dziedzinach nauk humanistycznych
      (jeśli odnieść ten artykuł do przyrodniczych, Modzelewski się
      jedynie ośmiesza) niezbędna jest znajomość odpowiednich języków
      (n.p. historyk sztuki zajmujący się chińską porcelaną musi znać
      chiński, ale jeśli robi w szafach gdańskich niemiecki przyda się
      bardziej), ale trzeba mieć daleko posuniętą starczą ślepotę, że
      angielski jest dzisiejszą łaciną "sine qua non" i tyle. Może mu się
      nie podobać, że nauka funkcjonuje po angielsku, ale tak jest i
      koniec. Oczywiście, można komunikować się jedynie z kolegami i mieć
      za złe całej reszcie świata.
      O reszcie mi się nie chce pisać - rozdział drugi to komunały i
      Modzelewski nic nowego nie jest tu w stanie powiedzieć. Rozdział
      trzeci zaczyna się od bzdur o habilitacjach, które nas ratują
      (głównie przed dopuszczeniem młodszych do decydowania o czymkolwiek
      na uniwersytetach), po czym następuje mało odkrywcze stwierdzenie,
      że uczony powinien być też nauczycielem.
      Z końcówką o nikłej wierze w urzędników pewnie bym się zgodził, ale
      po tym, co Modzelewski zdążył już w tej debacie powiedzieć, chyba
      już wolę dać się reformować Kudryckiej niż tkwić w Okopach św.
      Trójcy z Modzelewskim.
      • elbanita Re: Szkoły wyższe w oparach kampanii 06.11.09, 19:31
        Mamy wiec do wyboru kompletna ignorantke Kudrycka i stetryczalego Modzelewskiego z jego fobia na tle jezyka angielskiego i habilitacji, ktory bedzie robic wszystko, aby polska nauka byla dalej na marginesie swiatowej... :(
        lech.keller@gmail.com
    • elbanita Czemu nie moge pracowac w Polsce? 06.11.09, 19:07
      Panie Profesorze Modzelewski!
      Urzedowanie w Palacu Kultury i Nauki (d. im. Jozefa Stalina) zrobilo (jak widac) z Pana typowego homo sovieticusa, ktory wbrew oczywistym faktom bedzie walczyl nie tylko z jezykiem angielskim, ale tez i z cala anglosaska nauka, jako typowo "zgnilo-burzuazyjna". Wiec zamiast tej smiesznej walki z wiatrakami, niech mi Pan Profesor moze wytlumaczy, czemu nie moge pracowac w Polsce? Czemu moj doktorat z nauk politycznych z Monash University nie zostal nostryfikowany w Polsce na UW? Przeciez Monash jest w scislej czolowce swiatowej, szczegolnie jesli chodzi o naki spoleczne, a UW na szarym koncu swiatowych i europejskich rankingow. Czemu tez moj doktorat z Monash jest uznawany wszedzie w Europie na zachod od Odry i Nysy Luzyckiej, a nie jest uznawany w Polsce? Czemu jako Polak jestem dyskryminowany w Polsce, a nie jestem dyskryminowany w tzw. starej Unii, gdzie bez wiekszego trudu znalazlem stanowsiko naukowe na uniwersytecie, stanowisko, ktorego mi odmowiono w Polsce z tego wzgledu, ze moj doktorat i wiekszosc mych publikacji zostala napisana po angielsku.
      lech.keller@gmail.com
      CETRAD/UTDAD, Portugalia
      • jg_gw Re: Czemu nie moge pracowac w Polsce? 07.11.09, 23:43
        @elbanita: nie za bardzo rozumiem do czego mialby doprowadzic taki sposob prowadzenia polemiki. Argumenty ad personam najbardziej sie sprawdzaja, jak chcemy sobie pofolgowac, ale pozytek z nich w prowadzeniu merytorcznego sporu jest zaden. W przypadku problemu poruszanego w bardzo dobrych na ogol artykulach z cyklu "Szkola wstydu" nic takie wypowiedzi nie wnosza. Mozna tylko sie utwierdzic - zakladajac, ze dyskutanci sa czlonkami srodowiska - ze jest z nim gorzej niz sie w tych artkulach pisze. Skoro odczuwamy problem stanu uczelni jako wazny, a z pewnoscia jest on wazny, i dla tych ktorzy pracuja w nauce i nie spoczywaja w akademickich senatach, pewnie osobiscie dolegliwy, to dyskutujmy merytorycznie.
        @ all: I moze darujmy sobie pomysly "reformatorskie" w rodzaju lustrowania, bo po doswiadczeniach IV RP, nikogo przy zdrowych zmyslach to nie zainteresuje. Peerelowskie uwiklania czesci kadry to pewnie jest jakis problem, ale np. popisy niektorych ipeenowskich historykow od siedmiu bolesci (chocby tego slawnego ostanimi czasy magistranta, z pewnoscia biograficznie w PRL nie uwiklanego) pokazuja, ze niekoniecznie jest to istota i przyczyna problemow naszej humanistyki i nauki w ogole. Nie jest tez problemem, czy i w jakim stopniu prof. Modzelewski wlada j. angielskim. Bardziej juz to, że nie ma on racji w swojej obronie jezykow narodowych w literaturze naukowej (wyjawszy polonistyke, oczywiscie). Latwo to sprawdzic zajmujac sie chocby relacjami z naszymi przez dlugi czas sasiadami z poludnia - Wegrami. To przyklad "kliniczny" - oba jezyki narodowe sa wzajemnie hermetyczne i takiez same dla innych nacji (no, moze my mamy troche lepiej). Najwiekszy jednak problem, to jakis prowincjonalizm srodowisk i zdominowanie przez lokalne uklady nie majace zwiazku z sama nauka (szeroko rozumiana). Ze stolecznej perspektywy prof. Modzelewskiego moze to nie wygladac tak zle, ale bedac np. we Wroclawiu, z ktorym i K. Bachamann ma stycznosc, nie ma sie zludzen. Dlatego opis Bachamanna wydaje sie byc znacznie blizszy realiom. I takze jego brak wiary w to, ze krajowa nauka sama w swojej autonomii jest w stanie wydobyc sie z dolka, tez wydaje sie byc zasadny. Cwiczenia praktyczne z tego co znaczy autonomia prowicjonalnego uniwersytetu, ktorego egzystencja nie zalezy w praktyce od zadnych okoliczności poza dotacja z miniesterstwa, to mam na codzien. Pracuje w instytucji jescze bardziej niz sam uniwersytet dotknietej dolegliwosciami jego sytuacji, na granicy tzw. nauki i infrastruktury naukowej, tj. w bibliotece tego uniwersytetu i tu doswiadczenia sa jeszcze ostrzejsze. Jak zaczynalem jakis czas temu prace, to odzial rekopisów (nb. jedna z najcenniejszych pod kazdym wzgledem kolekcji tego rodzaju w kraju) byl calkiem "naukowa" instytucja i nawet produkowal katalogi, niedoceniane, a nader uzyteczne prokukty, jednak naukowe. Teraz, jak zawladnela nim zona lokalnego, ongis waznego, polityka, ktorej kwalifikacje chyba do tej koneksji sie spowadzaja, i dostosowala prace w nim do swojego poziomu, stal sie swoja karykatura i katalogow juz nie wydaje. I to nie jest wcale zabawne, jak sie w tym osobiscie tkwi, bo taka sytuacja oczywiscie nie budzi tu niczyjego zdziwienia, wrecz przeciwnie. I wyglada na to, że stan ten bedzie trwały. To tylko jednostkowy przyklad, ale za to z autopsji i moze wcale nie niereprezntatywny. Zatem, choć bywało inaczej, stan obecny wydaje sie byc calkiem naturalną konsekwencja autonomicznego rozwoju naszego szkolnictwa wyzszego i, niezaleznie od optymizmu prof. Modzelewskiego, realnie w tej dziedzinie pomoc moga raczej rozwiazania w stylu pruskim, czyli pragmatyczne dzialania, zdecydowanie odgorne, wymuszajace zachowanie pewnych standardów. Z pewnością wymuszenie pisania rozpraw w bardziej komunikatywnych jezykach (czyli kongresowych) moglo by miec znaczny skutek, bo po prostu zaczeły by być one szerzej czytane. W epoce kultury globalnej nie jest niczym niecodziennym zajmowanie się egzotycznymi nawet zjawiskami kulturowymi. Tak więc praktyczne propozycje Bachmanna - wymuszenie stosowania zrzumialego dla innych jezyka wywodow, wprowadzenie obiektywnych systemow oceniania pracy, nawet ow rozdział na dydaktyke i sfere badań. to chyba - jak dotad - najsensowniejsze pomysly na szybka poprawe niewesolego stanu rzeczy. Po prostu, niech ta nasza nauka trzyma jakiś akceptowalny poziom. Pozdrowienia. Jan Gromadzki, Wroclaw.
        • mr_kagan Re: Czemu nie moge pracowac w Polsce? 08.11.09, 18:32
          Szanowny Panie,
          Nie widze nic zlego w pokazaniu korupcji i zgnilizny w polskiej
          nauce na swoim przykladzie. Przeciez prof. Modzelewskiemu bossowie z
          PZPR pozwalali pracowac naukowo w PRLu, a mnie dzis mafia
          profersorska, w skald ktotrej wchodzi przeciez tez prof.
          Modzelweski, nie pozwala w ogole pracowac naukowo w Polsce, nie
          uznajac mego doktoratu z Monash University, czolowej uczelni wyzszej
          swiata. A Pan uwaza, ze to jest OK, i ze nie powiniem byl o tym
          pisac. A ja uwazam, ze to jest skandal, ze Polak z najwyzszymi
          kawlifikacjami akademickimi musi pracowac za granica, bo mu mafiosi,
          ktorzy po roku 1989 objeli kontrole nad polska nauka, zamykaja
          dostep do polskich wyzszych uczelni i PAN +p+tzez nieuznanie
          kwalifikacji naukowych zdobytych na czolowych uczelniach swiata. Kto
          na tym traci? Ja nie trace finansowo, ale traci Polska!
      • mamula66 Re: Czemu nie moge pracowac w Polsce? 10.11.09, 15:07
        "stanowsiko naukowe na uniwersytecie, stanowisko, ktorego mi
        odmowiono w Polsce z tego wzgledu, ze moj doktorat i wiekszosc mych
        publikacji zostala napisana po angielsku."

        Za duza kunkurencje Pan stanowi, a przez to stanowi Pan zagrozenei
        dlka "uczonych" publikujacych raz do roku w "Dorocznych Zeszytach
        Uniwersytetu X", naklad 200 egzemplarzy. Gdy ja, przebywajac i
        pracujac w USA nagle dostalem chcicy aby w Polsce zrobic
        habilitacje, zapytalem urzednikow czy moze byc po angielsku. "Jak
        jest taka dobra ze jest po angielsku, to czemu nie moze byc po
        polsku?" dostalem odpowiedz. Nie chcialo mi sie przepisywac 200
        stron na polski
        • mr_kagan Re: Czemu nie moge pracowac w Polsce? 10.11.09, 15:34
          Witam! Jak widac, jedziemy na tym samym wozku. Ciekawe, ze moj doktorat jest dobry wszedzie na swiecie, ale nie w Polsce. Stad tez podatki (i to wysokie), place nie w Polsce, ale poza nia. Traci na tym wiec Polska, a nie ja. Ciekawe tylko, ze nikt w Polsce nie postawi przed sadem takiego prof. M. za te straty finansowe, ktore ponosi Polska na skutek jego wyraznie przestepczej, mafijnej dzialalnosci.
          lech.keller@gmail.com
    • elbanita Modzelewski - relikt PRLu 07.11.09, 16:33
      Co z tego, ze w PRlu bylo on tzw. dysydentem, zreszta, jak by nie bylo,
      pieszczochem systemu (tyle lat dostawal on byl pensje profesora, a mial zerowe
      pensum - wiekszosc polskich profesorow by tak chciala)...
      • jg_gw Re: Modzelewski - relikt PRLu 08.11.09, 00:02
        @elbanita: to, ze byl dysydentem, to jednak dobrze o nim swiadczy, ale, oczywiscie, teraz jest to kwestia drugorzedna. Teraz pozycji prof. Modzelewskiego swiadcza jego prace naukowe. Jesli zajmujesz sie podobna dzialalnoscia, to zycze ci choc w polowie tak udanych. JG
        • mr_kagan Re: Modzelewski - relikt PRLu 08.11.09, 18:36
          Modzelewski to w nauce nie liczy sie w ogole poza Polska. A
          dysydentem byl, aby zdobyc sobie ciepla posadke, co mu sie w 100%
          udalo, i teraz blokuje on dostep do polskich wyzszych uczelni i PAN
          lepszym od siebie. Skandalem jest, jak on sie wyraza o mlodych
          polskich naukowcach, ktorzy zdobyli kwalifikacje w USA... :(
          lech.keller(at)gmail.com
    • mr_kagan Modzelewski to zwykly szkodnik! 08.11.09, 18:41
      Za to, co on napisal o mlodych polskich naukowcach wracajacych z
      USA, to powinni mu odebrac prawo do piastowania jakiegokolwiek
      urzedu, a szczegolnie vice-prezesa PAN. A mlodym polskim
      naukowcom, ktorzy przebywaja za granica radze: NIE WRACAJCIE
      !
      Takie osobniki jak Modzelweski zniszcza was z zazdrosci, ze znacie
      angielski i wiecie jak sie robi prawdziwa nauke na prawdziwych
      uczelniach...
      • jg_gw Re: Modzelewski to zwykly szkodnik! 08.11.09, 22:52
        nie wiem co takiego pisal p. Modzelewski o powracajacych z USA, ale cokolwiek pisal, to jakie to ma znaczenie, skoro - o ile wiem - zadnym waznym decydentem nie jest. Wzywanie do represji za poglady to, jak na ludzi nauki, osobliwa reakcja na tekst dyskusyjny, wcale zreszta interesujacy, choc kontroweresyjny. Wyglada jak by tu niektorym ow profesor wyrzadzil osobista krzywde. Czy to aby nie zawisc? Co do jego dorobku naukowego, to zyczylbym malkontentom choc polowy tego. Jak tak wyglada dyskusja o stanie nauki krajowej, to sprawa rysuje sie w nader ciemnych kolorach. Bardzo watpie, czy jak "starych" zmienia tacy "mlodzi", nawet wracajacy z zagranicy, to cokolwiek sie poprawi.
        • mr_kagan Re: Modzelewski to zwykly szkodnik! 09.11.09, 14:20
          1. Oto co on napisal o modych polskich naukowcach
          "Angielski kompleks prowincjusza. Nie jest to pogląd nowy ani odosobniony, lecz obiegowy: krąży po ministerialnych korytarzach i często pojawia się na łamach gazet, gdzie polscy adiunkci powracający z amerykańskich college'ów żalą się na krajowy zaścianek."
          https://wyborcza.pl/1,75515,7224189,Szkoly_wyzsze_w_oparach_kampanii.html
          Obraza on tym samym mlodych polskich naukowcow, oraz myli uniwersytety z collegami, ktore w USA sa odpowiednikiem polskich Wyzszych Szkol Zawodowych. I obrazil tez mnie, choc ja wrocilem z Australii, i nie z Collegu, a z The University of Melbourne i Monash University (ich miejsca w rankigach - patrz www.australian-universities.com/rankings/).
          2. Jest on decydentem: prof. belwederskim i przede wszystkim wiceprezesem PAN.
          3. Wzywam do ukarania go nie za jego poglady, a za jego czyny: za znieslawienie mnie i wielu polskich adiunktow.
          4. Jego dorobek naukowy nie liczy sie w ogole poza Polska, a wiec praktycznie to on go nie ma.
          5. Ludzie tacy jak ja, niedopuszczani przez Modzelewskiego i ske do pracy naukowej w Polsce, wiedza dobrze jak sie robi nauke i jak sie nowoczesnie zarzadza wspolczesnymi wyzszymi uczelniami, czyli wiedza to, o czym tacy Modzelewscy pojecia nie maja...
          • jg_gw Re: Modzelewski to zwykly szkodnik! 09.11.09, 19:00
            @mr_kagan: rozumiem, ze masz jakies osobiste pretensje do prof. M. w takim razie lepiej je jednak jakos jasno wyrazic, albo pominac, a nie snuc ogolne insynuacje, Skoro sie juz jest absolwentem nienajgorzej szkoly, to warto tez zachowac jakis poziom argumentacji.
            ad 1): nie wiem co w cytowanym kawalku artykulu prof. M. moze byc obrazliwe, jest tam tylko wzmianka o adiunktach po college'ach a ogolnie mowa o rzekomym kompleksie prowincjusza i konczy sie to raczej demagogiczna teza, ze nie nestesmy byla angielska kolonia, zeby uzywac tego jezyka. Prof. M. (skracam nazwisko, bo mam niewygodna klawiature, sorry) ceni bardzo ojczysty jezyk, ale nie zmienia to faktu, ze w komunikacji bardziej powszechnej stracil on znaczenie jakies 3 wieki temu i teraz nie jest duzo skuteczniejszym medium niz np. wegierski. Zreszta tego rodzaju degradacja dotknela tez ostatnimi czasy nawet j. francuski. ktory przeciez ma zdecydowanie wiekszy zasieg.
            Ad 2) i co z tego ze jest belwederskim profesorem? z samego tego faktu niewiele prezeciez wynika dla kwestii reformy naszej nauki. Za prof. M. przemawia to, ze zabral glos w dyskusji. Twierdzi, ze autonomia nauki pozwoli jej samej pokonac obecny kryzys. Z jego PAN-owskiej perpektywy moze tak to wygladac, ale od strony uczelni z prowincji juz to tak optymistyczne nie wyglada, tutaj nauka to czasem tylko pretekst, to tu mamy swoiste mafie profesorskie.
            Ad3) - to juz bylo, nie widac, zeby akurat ten Profesor znieslawial adiunktow. Adiunkt to etap w karierze, chyba trzeba to przejsc po prostu. Osobna i pewnie powazna kwestia, to podnoszony tu problem nostryfikacji zagranicznych dyplomow. To jest biurokracja i, jak to u nas, wymaga ucywilizowania.
            Ad 4) kwestionowanie dorobku prof. M., to zajecie ryzykowne, bo osmieszajace (a juz zupelnie koltunskie sa wywody nt. profitow z bycia dysydentem). Nie wiem jak z recepcja prac Profesora poza granicami (nie zajmuje sie wczesnym sredniowieczem), ale w kraju to maja one status czesto dosc fundamentalny - chodzi o kwestie merytoryczne, nie prestizowe. Humanistyka wielkich osrodkow, jesli by pomijala takie prace a wypowiadala sie o naszych stronach, przez samo to pominiecie skazywala by sie na powane merytoryczne uchybienia.
            Ad 5) to, ogolnie, o tzw. mafii profesorskiej i ogolniej o nadmiernej biurokratyzacji (i innych podobnych dopustach) nauki; ogolnie chyba racja, aczkolwiek byc moze to szerszy, cywilizacyjny problem. Z cywilizacja mamy po prostu problemy. Po krotkim czasie uniesien sprawy grzezna w niejasnych ukladach, za ktorymi kryja sie pewnie rozgrywki o lokalne pieniadze. Proza zycia.
            • mr_kagan Re: Modzelewski to zwykly szkodnik! 09.11.09, 20:17
              Na zaczepki personalne nie odpowiadam, tylko zaczynam ad rem:
              1. Prof. Modzelewski albo nie odroznia collegu od uniwersytetu, albo tez celowo poniza adiunktow, w tym i mnie, bo w Polsce bylem i jestem adiunktem, sugerujac im, ze sa najwyzej na poziomie collegu. No coz, prof. Modzelewski ma calkiem zrozumiale kompleksy zacofanego prowincjusza.
              2. Zgoda co do tego, ze j. polski nie jest jezykiem o swiatowym zasiegu, i ze angielski to wspolczesna lacina. I na to prof. M. nic nie poradzi... Szkoda tylko, ze nie wie o tym i nie chce wiedziec!
              3. Prof. M. broni wladzy swej i swych kolegow. Ale zapomina, ze jest on utrzymywany przez podatnikow, ktorzy z obecnej polskiej nauki zadnego pozytku nie maja. Autonomia uniwerytecka czy tez PAN nie moze oznaczac pozwolenia na pasozytowanie na ciezko pracujacych podatnikach, ktorw Polsce to nie jest biurokracja. Biurokracja to mi uznala moj polski dyplom w Australii w 2 miesiace a w USA w trzy miesiace. W Polsce to jest zwykle, chamskie ponizanie osob z zachodnimi doktoratami, takze tymi z najlepszych uczelni swiata. I to dyskwalifikuje obecna polska profesure z prof. M. i min. Kudrycka na czele. Czemu np. w Portugalii czy w Niemczech albo w UK nikt ode mnie nie wymaga nostryfikowania dyplopmow z Melbourne i Monash?
              5. Aby zweryfikowc prace historyka, nie trzeba byc historykiem. Przeciez od razu widac, jak sie zajrzy do baz danych, ze prof. M. wyjechal tylko na swym "dysydenctwie" i znajomosciom swego ojca i ze poza Polska jest on jednym, i to niewielkim, zerem...
              6. Korupcje i kolesiostwo trzeba ogniem i mieczem wytrzebic z polskiej nauki. Inaczej bedziemy sie dalej staczac, na poziom Albanii i jeszcze nizej... :(
              Pozdr.
              lech.keller@gmail.com
            • sanmartino Re: Modzelewski to zwykly szkodnik! 09.11.09, 23:19
              jg_gw nie rozumiem czym się tak tu ekscytować.
              Wszyscy, którzy mają choć trochę coś wspólnego z naukami humanistycznymi doskonale wiedzą, że prof. M. ma bardzo mało publikacji i od lat nie prowadzi żadnych nowatorskich badań. Swoją pozycję zawdzięcza niewątpliwemu intelektowi, który wykorzystuje z powodzeniem w polityce, a nie w nauce. Nawet w tym artykule podaje się przede wszystkim jego zasługi politycznie, a nie akademickie!!
              Trudno o nim mówić jak o jakimś wielkim autorytecie naukowym, a jego poglądy wyrażone w artykule dokładnie świadczą o tym jak wygląda polska humanistyka. Święte krowy, kompleksy wobec świata i jego nieznajomość. Ciekawe ile z "wybitnych" polskich habilitacji po przetłumaczeniu miałoby szanse obronić się zagranicą...
              Utrzymywanie polskiej nauki z grupą żywych trupów na górze, karykaturalną habilitacją i jeszcze bardziej żenującą profesurą prezydencką to właśnie zaścianek, gdzie wszyscy sobie przyznają habilitacje (trudno mówić tu o do końca przejrzystej procedurze), nagrody naukowe wlepiają, ale o ich badaniach nikt poza grajdołem nie słyszał, i raczej nie usłyszy.
              • jg_gw Re: Modzelewski to zwykly szkodnik! 10.11.09, 01:41
                @ sanmartino: co do prof. M., to troche kiepsko trafiles - nie kazdego publikuja w "Annales". Najprosciej uzyc jakiegos dobrego katalogu w Sieci. Fakt, polowa z wynikow bedzie dotyczyc publikacji politycznych, ale reszta - katalogi wykazuja kilka - to sa to dziela z gatunku fundamentalnych, zatem moje zyczenia dla malkontentow, zeby udalo sie im choc cos podobnego napisac pozostaja w mocy. Mysle wiec, ze nawet jak prof. M. konserwuje obecny uklad, to przynajmniej od strony naukowej trudno miec do niego pretensje - jego publikacje w branzy sa raczej znane w swiecie. BTW. osobiscie wole goscia, ktory publikuje kilka a dobrych rzeczy, niz setki, ale bez znaczenia albo o tym samym - to uczciwsza praktyka pod kazdym wzgledem, zwlaszcza wobec czytelnikow. W tym artykule nie ma nic o publikacjach politycznych prof. M., ani zadnych innych zreszta, bo to jest przeciez jego artykul o stanie edukacji wyzszej. CO DO RESZTY to zgoda, sytuacja dobra nie jest (mowiac oglednie), z tym sie zgadza nawet prof. M. Trudno doprawdy stwierdzic, czy habilitacja i profesura belw. sa tu winne (TA OSTATNIA jednak jest podejrzana). Mysle, ze niekoniecznie - to tylko szczebel w hierarchii stopni naukowych, ktora przeciez od poczatku uniwersytetow istnieje (NB. amerykanski college, to bardzo tradycyjna instytucja uniwersytecka, ktora utrzymala sie do dzis wlasnie dzieki Oxfordowi itp.). Problem naszej nauki wydaje sie byc zlozony, poza dolegliwosciami natury kulturowej, skladaja sie nan z pewnoscia niedomagania calej struktury organizacyjnej. Tak, czy siak, z przedstawionych analiz i recept wg. mnie najblizej sedna jest chyba Bachmann - to jest prowincjonalizm i pogon za mamona (wcale nie na badania), co zreszta wobec poziomu wynagrodzen w tej branzy dziwic specjalnie nie moze.
                • sanmartino Re: Modzelewski to zwykly szkodnik! 10.11.09, 11:30
                  jg_gw nie będziemy się spierać o prof. M, bo to nie ma sensu.
                  Fakt jest jednak taki, że jego pozycja wynika przede wszystkim z polityki, a nie z nauki. Przybrany syn stalinowskiego ministra, a potem polityczny solidarnościowy dysydent. W komentowanych artykule, w stopce po: mediewista, pojawia się od razu informacja o działalności politycznej: "W PRL więzień polityczny, członek władz pierwszej „Solidarności”, senator „S” po wyborach 1989 r." Jakby to miało cokolwiek do rzeczy. To samo z resztą na stronach Polskiej Akademii Nauk., gdzie ponad połowa biogramu dot. roli politycznej: www.instytucja.pan.pl/index.php?option=com_content&view=article&id=21&Itemid=28
                  Prof. M jest więc przede wszystkim politykiem i jako wiceprezes PAN ma olbrzymi wpływ na to co i jak w polskiej nauce się dzieje.
                  Niestety konserwowanie systemu, w którym wszystko zależy od starych układów, w którym nagrody i zaszczyty rozdawane są po znajomości, jest psuciem tej nauki. I tu jednak chodzi o władzę, kontrolę - i tyle można z tej wypowiedzi wnioskować.
                  TO MY KONTROLUJEMY, KTO JEST DOBRY W POLSKIEJ NAUCE I MY O TYM DECYDUJEMY. WARA INNYM Z ZEWNĄTRZ. NIECH RZĄD DA WIĘCEJ KASY, A MY JĄ SŁUSZNIE ROZDYSPONUJEMY. NIKT NAM NIE BĘDZIE MÓWIŁ JAK PRACOWAĆ.
                  • mr_kagan Re: Modzelewski to zwykly szkodnik! 10.11.09, 15:30
                    Otoz to. Prof. M. wyjechal na koneksjach swego tatusia, wysokiego stalinowskiego aparatczyka, a pozniej zostal tzw. dysydentem, jak zobaczyl, ze ten bolszewicki system musi sie zalamac w Polsce.
                    Niestety, prof. M. to typowy mafioso, jeden z capo di tutti capi mafii profesorskiej, ktora kontroluje polska nauke. Tak wiec nalezy zaczac od rozwalenia tej mafii profesorskiej, jesli naprawde chcemy uzdrowic polska nauke!
                • mr_kagan Re: Modzelewski to zwykly szkodnik! 10.11.09, 15:26
                  Prof. M. publikuja na zasadzie Walesy - wazne jest we tym przypadku nie to, co jest napisane (bo to sa glownie brednie), ale kto to napisal...
                  I prof. M. wyraznie broni status quo i wysmiewa tych, co to przyjechali z Zachodu i chca w polskiej nauce wprowadzac zachodnie, zgnile przeciez, zwyczaje...
                  Problemem nr 1 polskiej nauki jest mafia profesorska, ktora ja kontroluje, a ze w sklad tej mafii wchodzi prof. M.j ako jeden z capo di tutti capi, to... :(
              • mr_kagan Re: Modzelewski to zwykly szkodnik! 10.11.09, 15:20
                Niestety, ale masz 100% racji, sanmartino. Prof. M. jest bez watpienia inteligentny, ale tak samo, jak nie bardziej inteligentni byli jego koledzy z UW: Kuron i Michnik, ktorzy jednak mieli wiecej sprytu niz prof. M., aby sie za naukowcow nie podawac. Naukowo prof. M, za granica nie istnieje, i stad sie biora te jego kompleksy, ze on, wieli wiceprezes PAN za granica mi Polski jest nikim...
                I masz racje: z polskich habilitacji to moze kilka procent mialo by szanse byc uznane za doktoraty na czolowych uczelniach swiata. Reszta to opracowania najwyzej na poziomie tzw. Honours Thesis, czyli cos podobnego do polskiego magistra (bo anglosaski Master to stopien posredni miedzy polskim magistrem a doktorem).
                Tak wiec przylaczem sie do twej opinii: Utrzymywanie polskiej nauki z grupą żywych trupów na górze, karykaturalną habilitacją i jeszcze bardziej żenującą profesurą prezydencką to właśnie zaścianek, gdzie wszyscy sobie przyznają habilitacje (trudno mówić tu o do końca przejrzystej procedurze), nagrody naukowe wlepiają, ale o ich badaniach nikt poza grajdołem nie słyszał, i raczej nie usłyszy.
                lech.keller@gmail.com
    • flamengista "Być może lepsze są studia liche niż żadne" (?!) 10.11.09, 11:36
      No z tym zdaniem nie można się zgodzić. Młodzi ludzie tracą niepotrzebnie czas,
      spędzając najlepsze lata swojego życia częstokroć na pseudo-wykładach na
      pseudo-uczelniach, gdzie wykładowcy udają, że uczą, a studenci udają, że tego
      słuchają i to rozumieją.

      W wyniku umasowienia studiów wyższych mamy do czynienia z co najmniej 50-60%
      ogółu studentów, którzy idą po prostu po dyplom jak po kolejny papierek, obok
      prawa jazdy. Ci ludzie nie mają nawet kompetencji umysłowych, by skończyć
      normalne studia na średnio-trudnym poziomie.

      Efekty tego są następujące:
      1. Porządne uczelnie (państwowe i prywatne) i porządni studenci tracą, bo
      następuje deprecjacja wyższego wykształcenia - każdy może być magistrem.
      2. Pracodawcy mają mętlik w głowie - wcześniej wymagając wyższego wykształcenia
      na rozmowie kwalifikacyjnej wiedzieli przynajmniej, że kandydat nie jest
      analfabetą. Teraz nie wiedzą nic.
      3. Część tych, którzy kupili dyplom naprawdę uwierzyła, że coś umie. Rosną więc
      ambicje zawodowe tej grupy, a w sytuacji gdy brak kompetencji ostatecznie
      wychodzi na jaw - pojawia się frustracja.

      Zamiast pseudo-wyższego wykształcenia na kiepskich uczelniach o wiele
      korzystniejsze byłoby porządne wykształcenie zawodowe, od którego najwyraźniej
      odeszliśmy. Naprawdę, nie wszyscy muszą mieć maturę i magistra. Może zamiast
      przez 8 lat udawać, że się uczy, by dostać upragniony dyplom, lepiej nauczyć się
      kłaść kafelki albo robić tipsy? To jest konkretny zawód!

      Powstaje też pytanie: dlaczego to pseudo-nauczanie mają finansować podatnicy?
      Wszystko ok, jeśli na uczelniach państwowych poziom jest wysoki i ich dyplom coś
      znaczy. Niestety, nie jest tak na wszystkich uczelniach, co gorsza uczelnie
      prywatne też domagają się dotacji z budżetu. I nie jest to tylko elita typu SWPS
      o której pisze prof. Modzelewski, ale typowe fabryki dyplomów pokroju AHE.

      Dlatego docelowo powinno upaść jakieś 40-60% z obecnych 450 uczelni - zarówno
      państwowych, jak i prywatnych. Uczelni jest po prostu za dużo, sporo z nich nie
      ma nawet własnej kadry a poziom nauczania woła o pomstę do nieba. PKA nie ma sił
      i środków by wszystko wychwycić, niech to zrobi rynek i niż demograficzny.

      Może wtedy poziom studiów w Polsce trochę się podniesie.
      • jg_gw Re: "Być może lepsze są studia liche niż żadne" ( 10.11.09, 14:59
        no fakt, ten koncept to esencja obecnej patologii (lub istotnego jej aspektu). Giertych ze swoja matura dla kazdego niewiele juz tu zmienia. A zaczelo sie to w sposob widoczny, kiedy zrezygnowano z matematyki na maturze. Pechowo, egalitaryzm jakos nie zgadza sie z Natura, ktora nie rowno obdarza talentami. A DO TEGO DOCHODZa rozne ciekawe czynniki kulturowe, no i mamy problem.
        • mr_kagan Re: "Być może lepsze są studia liche niż żadne" ( 10.11.09, 15:37
          A tu zgoda z ja_gw.
          jg_gw napisał: no fakt, ten koncept to esencja obecnej patologii (lub istotnego
          jej aspektu). Giertych ze swoja matura dla kazdego niewiele juz tu zmienia. A
          zaczelo sie to w sposob widoczny, kiedy zrezygnowano z matematyki na maturze.
          Pechowo, egalitaryzm jakos nie zgadza sie z Natura, ktora nie rowno obdarza
          talentami. A DO TEGO DOCHODZa rozne ciekawe czynniki kulturowe, no i mamy problem.
      • mr_kagan Re: "Być może lepsze są studia liche niż żadne" ( 10.11.09, 15:36
        Tez sie zgadzam, ze mamy w Polsce za duzo studentow i za duzo wyzszych uczelni,
        a za malo dobrych szkol zawodowych: zasadniczych i technikow, w tym technikow
        pomaturalnych.
        • przekorny_plus Re: "Być może lepsze są studia liche niż żadne" ( 11.11.09, 18:27
          Racja, likwidacja szkół zawodowych i udawanie, że wszystkich umysłowo stać na
          maturę i studia, to największy błąd naszej reformy oświaty. Ale podobnie jest ze
          szkołami wyższymi. Zawodowe powinny dobrze kształcić do zawodu. W szczególności
          nauczycielskie. Dlaczego zamiast przygotowywać do zawodu nauczyciela matematyki,
          któremu na nic wkuwanie funkcji analitycznych i analizy funkcjonalnej, produkuje
          się pseudo-magistrów matematyki? Z matematyki wyższej wiedzą i rozumieją
          niewiele, a o nowoczesnym nauczaniu matematyki w szkole podstawowej i gimnazjum
          mają blade pojęcie.
          • mr_kagan Re: "Być może lepsze są studia liche niż żadne" ( 11.11.09, 20:06
            Niestety, ale masz racje. Potrzebne nam sa Wyzsze Szkoly Nauczycielskie,
            ksztalcace licencjatow w trybie 3-letnim i przygotowujace ich do zawodu
            nauczyciela, a nie kolejne pseudo-uniwersytety. A poziom nauczycieli (i
            wykladowcow) matematuki to prawie na calym swiecie jest tragedia, ale to osobna
            sprawa...
            • przekorny_plus Re: "Być może lepsze są studia liche niż żadne" ( 11.11.09, 21:32
              "A poziom nauczycieli (i wykladowcow) matematuki to prawie na calym swiecie jest
              tragedia".
              Prawie, ale nie na całym. Inaczej jest w Chinach, Skandynawii, Holandii, pewnie
              jeszcze gdzie indziej. Szkoda, że nasi decydenci zamykają oczy na resztę świata...
              • mr_kagan Re: "Być może lepsze są studia liche niż żadne" ( 12.11.09, 15:19
                Studiowalem tylko w Polsce i Australii. Ale pracowalem z ludzmi z prawie calego
                swiata i mialem tez studentow prawie ze wszystkich wazniejszych panstw swiata
                (poza Japonia). Prawie wszyscy ci studenci mieli klopoty z matematyka, a byli to
                czesto studenci ekonomii i zarzadzania...
                Pozdr.
                LK
    • kadykianus Proszę Pana, to środowisko stanowi problem 10.11.09, 15:10
      Właśnie sęk w tym, że ludzie, którzy przez lata wypracowali ten system, wypracowali go nie po to, by on ich gnębił, tylko system, w którym będzie im dobrze. Dzisiaj profesor na państwowej uczelni ma dobrze. Nic nie musi robić. Po godzinach "wykłada" w Wyższej Szkole Gotowania, i jest git.

      Nie rozumie Pan tego? To środowisko stanowi problem i będzie broniło status quo. Nie można robić reformy pytając środowisko naukowe, czy zrobić reformę i jak. To, co Pan pisze to nonsens. Ten cały Kalus ma rację.

      Zakichana habilitacja. Towarzystwo wzajemnej adoracji. A gdy w Polsce chce uczyć i prowadzić badania jakiś geniusz zza granicy, który publikuje w najlepszych czasopismach naukowych na świecie (był taki przypadek ostatnio), to może zostać szeregowym adiunktem, co najwyżej, i podlegać jakiemuś skretyniałemu, polskiemu profesorowi, albo doktorowi habilitowanemu, który do pięt mu nie dorasta wiedzą, doświadczeniem i dorobkiem. Człowieku obudź się.
      • mr_kagan Re: Proszę Pana, to środowisko stanowi problem 10.11.09, 15:39
        Tez pelna zgoda, to środowisko czyli MAFIA PROFESORSKA stanowi glowny problem polskiej nauki.
        kadykianus napisał: Nie można robić reformy pytając środowisko naukowe, czy zrobić reformę i jak. (...) Zakichana habilitacja. Towarzystwo wzajemnej adoracji. A gdy w Polsce chce uczyć i prowadzić badania jakiś geniusz zza granicy, który publikuje w najlepszych czasopismach naukowych na świecie (był taki przypadek ostatnio), to może zostać szeregowym adiunktem, co najwyżej, i podlegać jakiemuś skretyniałemu, polskiemu profesorowi, albo doktorowi habilitowanemu, który do pięt mu nie dorasta wiedzą, doświadczeniem i dorobkiem.
    • mr_kagan Szkoły wyższe w oparach kampanii 10.11.09, 15:44
      Zaoraszam tez na:
      forum.gazeta.pl/forum/f,93974,Doktoraty_naukowcy_i_uczeni.html
    • adam02138 do obroncow Prof Modzelewskiego, jak jg 12.11.09, 17:53
      Oto osiagniecia Prof Modzelewskiego wedlug kryterow swiatowych:

      5 publikacji na liscie Web of Science (lista filadelfiska), zero
      cytwan.


      Historia srednioweicza nie jest dziedzina hermetyczna, jest wiele
      historykow publikujacych na ten temat na wielu dobrych wydzialach.
      wedlug tych osob, Modzelewski nie jest wart cytowania.

      Inna sparawa sa argumenty merytoryczne. Prof. Modzelewski jest
      ostrym zwolennikiem poglady ze pantwo ma dawac pieniadze na nauke, a
      naukowcy sami najlepiej beda zarzadzac tymi funduszami. Pod tym
      wzgledem PAN Modzelewskiego przypomina PZPN, dawajcie kase i wara.

      Obrona zeby prace z humanistyki mialy jak najmniejsza cyrkulacje nie
      ma nic wspolnego z zasciankowoscia. Jest to narzucanie kaganca na
      potencjalna konkurencje. Pozbawia sie motywacji polskich humanistow
      by otwierali sie na swiat, tu nie chodzi tylko o habilitacje i
      doktoraty w j. angielskim, ale tez o punktowanie publikacji
      zagranicznych, etc. Moga pisac po angielsku, ale na krajowym
      podworku sie nie oplaca. Dodtatkowo tworzenie kolejnych barier
      dostepu do korporacji (jak habilitacja) nie podnosi poziomu
      humanistyki, dorobek samego profesora o tym swiadczy, a jedynie
      sluzy jako forma kontroli.

      Niestety niektorzy naukowcy u steru polskiej nauki beda hamowac jej
      rozwoj, by chronic swoja pozycje.

      Wypis z web of science na temat dorobku Porf. K. Modzelewskiego.

      Title: ECONOMIC-HISTORY AND CONTEMPORARY POLITICAL IMAGINARY
      Author(s): MODZELEWSKI K
      Source: RIVISTA STORICA ITALIANA Volume: 105 Issue: 2 Pages:
      604-617 Published: MAY 1993
      Times Cited: 0
      Context Sensitive Links

      2. Title: THE MEDIEVAL POLAND OF KOSSMANN,OSKAR - POLEMICAL
      REMARKS
      Author(s): MODZELEWSKI K
      Source: ACTA POLONIAE HISTORICA Issue: 65 Pages: 171-210
      Published: 1992
      Times Cited: 0
      Context Sensitive Links

      3. Title: THE ORGANIZATION OF THE NEIGHBORHOOD IN PIAST POLAND
      Author(s): MODZELEWSKI K
      Source: ACTA POLONIAE HISTORICA Issue: 57 Pages: 43-76
      Published: 1988
      Times Cited: 0
      Context Sensitive Links

      4. Title: FOR A SELF MANAGED REPUBLIC - DISCUSSION OF
      SOLIDARITY NATIONAL COMMISSION 25 JULY 1981
      Author(s): CELINSKI A, KURON J, GIL M, et al.
      Source: TEMPS MODERNES Volume: 40 Issue: 445- Pages: 406-426
      Published: 1983
      Times Cited: 0
      Context Sensitive Links

      5. Title: THE SYSTEM OF THE IUS-DUCALE IN POLAND AND IDEA OF
      FEUDALISM
      Author(s): MODZELEWSKI K
      Source: ANNALES-ECONOMIES SOCIETES CIVILISATIONS Volume: 37
      Issue: 1 Pages: 164-185 Published: 1982
      Times Cited: 0
      Context Sensitive Links
      • mr_kagan Re: do obroncow Prof Modzelewskiego 12.11.09, 20:40
        Otoz to. Nikt poza Polska go nie cytuje, choc to przeciez, jakby nie bylo, prof.
        zw. belw. dr hab. I przeciez pochodzi on ze srodowiska PZPRowskiego, wiec czego
        sie mozna po nim spodziewac?
        Prof. Modzelewski to jeden z tych, ktorzy blokuja mi dostep do pracy w polskiej
        nauce, stad zmuszony jestem pracowac i zyc na obczyznie. Kto go wreszcie
        rozliczy za te szkodliwa dla polskiej nauki dzialalnosc?
        • jg_gw Re: do obroncow Prof Modzelewskiego 13.11.09, 12:26
          @mr_kagan: sorry, ale pieprzysz bzdury, weź poczytaj sobie to co piszesz zanim to wyślesz, parę razy najlepiej. Nie czytałeś w tych artykułach, ze tu każde doktorskie ręce są potrzebne do pracy, bo tu już wszyscy prawie "studiują"? Trzeba zdążyć przed niżem demograficznym, który się już zaczyna. Sądząc po tym co wypisujesz, będziesz świetnym kandydatem na kadrę.
          • mr_kagan Re: do obroncow Prof Modzelewskiego 13.11.09, 13:30
            To ty wypisujesz tu kompletne brednie. Nie interesuje mnie praca w prywatnych
            szkolkach pseudowyzszych, ktore handluja pseudodyplomami, a praca naukowa na
            prawdziwej wyzszej uczelni (mogla by byc jak najbradziej prywatna, gdyby takowa
            byla w Polsce). A do pracy naukowej w Polsce to ja dostepu nie mam, gdyz blokuje
            mi go mafia profesorska z prof. M. na czele...
            • jg_gw Re: do obroncow Prof Modzelewskiego 13.11.09, 16:14
              > A do pracy naukowej w Polsce to ja dostepu nie mam, gdyz blokuj
              > e
              > mi go mafia profesorska z prof. M. na czele...

              Wygląda na to, ze zostali tu sami osobiści wrogowie prof. M. a może nawet jeden wróg w kilku postaciach. Nie wiem czy mr_kagan próbował faktycznie zajmować się działalnością naukową, ale mozna go pocieszyć, że przykład prof. M., ale i innych rewolucjonistów również, pokazuje, że naukę można uprawiać w najtrudniejszych nawet warunkach (weźmy choćby takiego Bronisława Piłsudzkiego, który do dziś pozostaje światowym ekspertem od ludności Sachalinu - jego prace ma się rozumieć). Sorry, ale bredzenie o mafii profesorskiej uniemożliwiającej uprawianie nauki nie ma szans sublimacji w jakąś nową jakość.
              Niestety, we wszystkich dziedzinach wiedzy, tajemnej i otwartej są i zawasze były różne szczeble wtajemniczenia i posiadanej wiedzy i tego się chyba łatwo nie zmieni. Nawet mimo wysiłków naszych reformatorów oświaty, którzy po uczynieniu matury zdawalną dla wszystkich, poszli dalej (vide Giertych; BTW, dlaczego to prof. prof. Giertych i Nowak (ten z Radyja) nie budzą, żadnych emocji reformatorów) i gdyby nie knowania wiadomych sił, dziś pewnie i magisterium już by każdemu przysługiwało z tytułu urodzenia się Polakiem (ale jeszcze nie wszystko stracone). Mafie profesorskie pewnie są, ale tak raczej po senatach naszych świetnych uczelni. Jak mr_kagan ma dyplom renowanego uniwersytetu i pracuje naukowo za granicą, to powinien się cieszyć, bo u nas to dopiero trzeba będzie wszystkie lokalne mafie profesorskie, i inne w nauce, zmusić do zajmowania się nauką, co nieśmiało proponował niejaki Bachmann w innym artykule z tej serii. Życzę zdrówka. JG
              • mr_kagan Re: do obroncow Prof Modzelewskiego 13.11.09, 18:54
                No coz, prof. M. zasluzyl sobie widac na taka ilosc nieprzyjaciol. I jaki tam z
                niego rewolucjonista? Raczej antyrewolucjonista, a teraz aparatczyk nowego
                rezymu...
                I owszem, zajmowalem sie bylem nauka w trudnych polskich warunkach, ale trzeba
                tez przeciez z czegos zyc. B. Pilsudskiemu nie zabraniano przeciez pracy
                naukowej, tylko mu kazano ja, jak mnie, wykonywac na zeslaniu, poza Polska.
                A ja, mimo wszystko, wolalbym pracowac w Polsce, bo sie w Polsce urodzilem i
                wychowalem...
                Pozdr. :)
                Kagan
              • adam02138 osobisty wrog pogladow Prof. Modzelewskiego 13.11.09, 20:27
                1. Nie jestem Panen L.K. Jakbys popatrzyl na posty to bys wiedzial.

                2. Nie znam Pana Prof. Modzelewskiego, i nie jestem jego osobistym
                wrogiem, jego osoba mowiac oglednie mi wisi. Za to jestem wrogiem
                jego pogladow bo uwazam ze sa wyjatkowo szkodliwe.

                3. Podalem wypis z web o science zeby pokazac ze osoba o dorobku
                Prof. Modzelewskiego moze miec dodatkowe motywy by polska
                humanistyka nie byla rozliczana na forum miedzynarodowym. Taka
                publiczna ocena polskiej humanistyki by ukazala mizerie jego
                osobistego dorobku.

                4. Nie wiem czy jest mafia profesorkska, widac jednak niesamowity
                lobbying przeciwko przejzystym ocenom wszystkich naukowcow. Te oceny
                musza miec charakter miedzynarodowy, gdyz nauka nie jest narodowa,
                nawet humanistyka.

                Niestety dyskusje na ten temat czesta koncza sie pyskowkami, lub
                dziwacznymi postami na temat jak ktos tam byl pokrzywdzony przez
                kogos.

                jg_gw napisał:

                > > A do pracy naukowej w Polsce to ja dostepu nie mam, gdyz blokuj
                > > e
                > > mi go mafia profesorska z prof. M. na czele...
                >
                > Wygląda na to, ze zostali tu sami osobiści wrogowie prof. M. a
                może nawet jede
                > n wróg w kilku postaciach. Nie wiem czy mr_kagan próbował
                faktycznie zajmować s
                > ię działalnością naukową, ale mozna go pocieszyć, że przykład
                prof. M., ale i i
                > nnych rewolucjonistów również, pokazuje, że naukę można uprawiać w
                najtrudniejs
                > zych nawet warunkach (weźmy choćby takiego Bronisława
                Piłsudzkiego, który do dz
                > iś pozostaje światowym ekspertem od ludności Sachalinu - jego
                prace ma się rozu
                > mieć). Sorry, ale bredzenie o mafii profesorskiej
                uniemożliwiającej uprawianie
                > nauki nie ma szans sublimacji w jakąś nową jakość.
                > Niestety, we wszystkich dziedzinach wiedzy, tajemnej i otwartej są
                i zawasze by
                > ły różne szczeble wtajemniczenia i posiadanej wiedzy i tego się
                chyba łatwo nie
                > zmieni. Nawet mimo wysiłków naszych reformatorów oświaty, którzy
                po uczynieniu
                > matury zdawalną dla wszystkich, poszli dalej (vide Giertych; BTW,
                dlaczego to
                > prof. prof. Giertych i Nowak (ten z Radyja) nie budzą, żadnych
                emocji reformato
                > rów) i gdyby nie knowania wiadomych sił, dziś pewnie i magisterium
                już by każde
                > mu przysługiwało z tytułu urodzenia się Polakiem (ale jeszcze nie
                wszystko stra
                > cone). Mafie profesorskie pewnie są, ale tak raczej po senatach
                naszych świetn
                > ych uczelni. Jak mr_kagan ma dyplom renowanego uniwersytetu i
                pracuje naukowo z
                > a granicą, to powinien się cieszyć, bo u nas to dopiero trzeba
                będzie wszystkie
                > lokalne mafie profesorskie, i inne w nauce, zmusić do zajmowania
                się nauką, co
                > nieśmiało proponował niejaki Bachmann w innym artykule z tej
                serii. Życzę zdró
                > wka. JG
                • jg_gw Re: osobisty wrog pogladow Prof. Modzelewskiego 14.11.09, 14:53
                  @adam02138: Ad 1) sorry, ale skupienie sie dyskusji na osobie a nie pogladach prof. M. wydalo niespecjalnie zdrowym objawem. Mysle, ze nawet gdyby byl prezesem PAN, to i tak oskarzenie go o szefowanie mafii profesorskiej, zwlaszcza na podstawie dyskutowanego tekstu, wydaje sie malo zasadne.
                  Ad 3) No tak, ale mozna tak powiedziec o kazdym innym prof., niekoniecznie nawet belwederskm; w ogole skupianie sie na prof. M. pachnie jakas psychoza maniakalna rodem z IPN lub Radyja np. Tym bardziej, ze PAN nie ma studentow, a problemem, o ktorym tu dyskutujemy jest upadek poziomu ksztalcenia wyzszego i bezposrednich tego konsekwencji dla uprawiania nauki. Ludzie z PAN maja pewnie z tym zwiazek tylko wtedy, kiedy sie zatrudniaja w tym edukacyjnym procederze, ale naprawde obciazajace jest to dla tych, co biora w nim udzial " by default" - na uczelniach. Wydaje sie, ze ci, ktorzy widza w obecnej sytuacji problem i probuja dyskutowac o tym, jak to zmienic, to mniejszosc. I to taka, co sobie moze jedynie o tym podyskutowac. RESZCIE widac to odpowiada.
                  Ad) 4: tu pelna zgoda, poglady prof. M. w tej mierze sa bardzo dyskusyjne. Publikacje humanistyczne powinny funkcjonowac ponadnarodowo. I powinno sie wypracowac jakis system sensowny system oceny tej tworczosci. Tylko, ze z tym ostatnim jest problem. I pokazuje to zacytowana wyzej lista filadejfijska. O ile bowiem matematyka jest dyscyplina geograficznie i kulturowo obojetna, to taka historia juz zdecydowanie taka nie jest. I ta lista najlepszym dowodem - nie pokazuje polskich publikacji prof. M., co latwo zrozumiec, ale brak tam tez wcale licznych publikacji francuskich, co juz powinno zastanowic (nawet gdyby mialy zero cytowan). Francja bowiem ze swoim CNRS, to wazny osrodek w dziedzinie badan sredniowiecza, w tym wczesnego jego okresu. Jesli wiec ten filadejfijski indeks faktycznie tyle pokazuje, to plyna stad rozne wnioski, m. in. taki, ze nie w kazdej dziedzinie jest on miarodajny. Pozdrowienia. JG
                  • adam02138 Re: osobisty wrog pogladow Prof. Modzelewskiego 15.11.09, 09:05
                    No tak ale to Prof. Modzelewski postanowil wlaczyc sie do dyskusji.
                    Nikt mu nie kazal. I nikt go nie przesladuje. To ze ktos tam sobie
                    cos wypisuje na jego temat, zadna krzywda mu sie nie dzieje. Do
                    przesladowania daleko.

                    Mowie o Modzelewskiego pogladach, bo to on napisal artykul, a nie
                    dlatego ze jego nie lubie, czy mysle ze jest jakims tam mafioso.

                    Pokaz mi miarodajny miernik wedlug ktorego Prof. Modzelewski jest
                    uznanym historykiem. Wniosek ze LF jest niemiarodajne, bo Prof.
                    Modzelewski wypada zle, jest wlasnie odwracanie kota ogonem. Na
                    razie wyglada to tak. Profesor o niewiadomo jakim dorobku glosno
                    agituje by humanisci byli poddawani jedynie lokalnej polskiej
                    weryfikacji. Tej samej dzieki ktorej sam profesor osiagnal duzy
                    status, w odroznieniu od klasyfikacji miedzynarodowej, w ktorej juz
                    tak swietnie nie wypada.

                    Producent kawy bedzie chwalil kawe, ze zdrowa. Ja z natury takim nie
                    wierze. Nawet jezeli zdrowa.

                    • jg_gw Re: osobisty wrog pogladow Prof. Modzelewskiego 15.11.09, 19:59
                      Co do prof. M., to rzecz nie w przesladowaniu, tylko w tym, ze zamiast dyskutowac z jego pogladami z tego artykulu, wiekszosc postow, to zalosne ataki personalne, najwiecej szkody czyniace ich autorom. Przygnebiajace jest to, ze autorzy tego nie pojmuja. Prof. M. To stary wyga, opluwala go juz komuna z cala swoja ubecja i jakis marny adiunkt wrazenia na nim pewne nie zrobi.
                      Kwestia listy filadejfijskiej jest juz powazniejsza. Bede sie upieral, ze mam racje - jezeli twoj wyciag z niej jest wiarygodny, a brak w nim publikacji francuskich prof, M., nb. w "Annales", pismie dosc fundamentalnym, to ma ona powazne braki. Poza tym lokalna historiografia zachowuje znaczenie nawet, jesli nie jest znana poza granicami - coz, tak juz jest, ze historia i kultura krajow naszego regionu zajmuje glownie lokalnych badaczy. Zatem w tej dziedzinie ow indeks nie jest miarodajny - czy sie to komu podoba, czy nie, to tu na miejscu dokonuja sie badania i z tego wzgledu zle jest, ze ich wyniki nie sa publikowane w szerzej w swiecie znanych jezykach. A problemem podstawowym jest, zeby one w ogole w miare efektywnie sie odbywaly, bo to co sie dzieje obecnie moze doprowadzic do paradoksalnej sytuacji, w ktorej polowa narodu bedzie miala wyzsze wyksztalcenie, wszyscy mature, a ludnosc bedzie mimo to zajmowac sie wkrecaniem srubek itp. ambitnymi przedsiewzieciami.
                      To wcale nie jest nierealne - pracuje w oddziale rekopisow biblioteki, ktora ma najwieksze zbiory zabytkowe w kraju. To powinna byc calkiem naukowa komorka, dostarczajaca niezbednych dla innych publikacji o charakterze informacyjnym. Zreszta kwalifikacje, ktore trzeba miec, zeby tu pracowac teoretycznie wykraczaja daleko poza to, co mozna uzyskac po zakonczeniu jakiegokolwiek pojedynczego kierunku studiow, w praktyce zdobywa sie je juz w trakcie pracy. Z tej m. in. przyczyny w calym kraju tylko w Bibl. Jagiellonskiej taki oddzial efektywnie funkcjonuje. U nas tez zaczal dzialac, ale trwalo to krotko, dopoki mial sensownego organizatora tej roboty. W ostatnich latach, po odejsciu od zasady kompetencji, doszlo do tego, ze rzadzi tu niewiasta,ktorej jedyna kwalifikacja jest to, ze jest zona lokalnego polityka. I to jest dopiero bol, bo kobita polubila swoja role i to ze nie rozumie czym zarzadza wcale jej nie zraza - to ja musze sprawozdawac jej z godzinowa dokladnoscia co robie i tak te sprawozdania pisac, zeby ta swiatla niewiasta sie nie czepiala, co nie zawasze sie udaje, bo jednak jej fachowosc niewiele poza umiejetnosc rownego ustawienia na polce ksiazek wykracza, ale skrupulow zadnych nie ma, ma za to dyplom z bibliotekoznawstwa, co czyni ja formalnym fachowcem bibliotecznym. Przykroila wiec caly oddzial do swojego horyzontu przez co zrobila sie z tego niezla karykatura, bo zupelnie formalnie z kompetencji pracownikow wycieto opracowanie zbiorow, co dotad bylo glownym celem istnienia oddzialu. Nie jest to wcale opis afery w jakiejs bibliotece gminnej, tylko w teoretycznie jednej z najwiekszych krajowych bibliotek uniwersyteckich. Stalo sie to wszysko za zgoda dyrekcji tejze BU, wie o tym nawet rektor uczelni (sam mu o tym donioslem, jak sie zorientowalem co jest grane). I nic, i tak pewnie juz zostanie, bo uklad jest taki, ze nie kompetencje i sensownie wykonywana praca sa istotne, a jakies inne, pozaakademickie czynniki. Dotyczy to zreszta calej biblioteki, ktora permanentnie jest w kryzysie (gg: mobbing w bibliotece uniwersyteckiej). Na wydzialach i w instytutach jest jak wszedzie, czyli tak jak o tym teraz sie od czasu do czasu pisze. Biblioteczny przyklad pokazuje jednak, ze moze byc jeszcze gorzej i, jezeli zwiazek tego co na dyplomie z faktycznymi umiejetnosciami bedzie sie in minus powiekszal, to zacznie byc w koncu dramatycznie. A chroni to wszytko autonomia uczelni - dopoki ministerstwo daje pieniadze obecny stan nikomu poza takimi pionkammi jak ja nie przeszkadza. Dlatego, odmiennie niz prof. M. nie wierze, ze akurat autonomia uczelni pozwoli im wyjsc z obecnej sytuacji. Nauka u nas to czesto tylko okazja do zdobycia prestizowej lokalnie posady i takiegoz tytulu. Pieniadze sa najczesciej raczej marne, ale obrotni i na to znajduja sposoby - rozmaite granty, z ktorych nie trzeba sie specjalnie drobiazgowo roliczac np., no i "wyzsze nauczanie". To jest problem. Jak pokazuje w mikroskali praktyka instytucji, w ktorej pracuje, jest to prawie perpetuum mobile - zadne czynniki z zewnatrz nie sa konieczne (prawie, bo pieniadze na utrzymanie tego sa jednak z zewnatrz) - noble i wskazniki cytowan sa tez zbedne. Reasumujac,golym okiem widac, ze dobrze nie jest, a co do reform, to najwiecej sensu ze zgloszonych maja chyba propozycje pragmatycznych reform K. Bachmanna, ktore krytykowal prof. M. Gdyby oczywiscie dalo sie je przeprowadzic. Pozdrowienia. JG
                      • japoxxx Re: osobisty wrog pogladow Prof. Modzelewskiego 16.11.09, 20:45
                        1. Ten "marny adiunkt", o ktorym piszesz, ma sto razy wiecej wiedzy niz prof.
                        M.
                        Co z tego, ze prof. M. byl "przesladowany" przez "komune", jak mu
                        pozowolono pracowac naukowo? Jakie to byly przesladowania? Jak widac, zadne.
                        Natomiast to prof. M. przesladuje dzis polskich naukowcow, nie uznajac
                        np. zagranicznych kwalifikacji, a wiec dziala na szkode polskiej nauki, a wiec i
                        Polski. I za to powinien byc on rozliczony...
                        2. Zamiast narzekac na zagranice, ze nie docenia polskiej nauki, spojrzmy
                        prawdzie w oczy: polska nauka nie zaluguje dzis na uznanie, bowiem na jej czele
                        stoja tacy szkodnicy jak prof. M.

                        3. I teraz to ty wylewasz swe zale. Czemu nie zmienisz pracy, jesli ci jest
                        tak zle?
                        Przypominasz mi dr Wieczorka z NFA - on tez tylko narzeka wciaz, ze
                        go nie chca przyjac znow na UJ, zamiast poszukac sobie pracy. Naucz sie jakiegos
                        obcego jezyka, i poszukaj sobie pracy, jak ja, za granica, zamiast narzekac na
                        "uklady", ktore sa przeciez wszedzie!
                    • japoxxx Re: osobisty wrog pogladow Prof. Modzelewskiego 16.11.09, 20:36
                      Prof. M. broni swego stolka. Umiedzynarodowienie polskiej nauki wyslalo
                      by bowiem jego, jego kumpli z UW i PAN oraz jego uczniow na tzw. zielona trawke.
                      A tak, to prof. M. pobiera spore pensje (UW, PAN etc.), czyli ze zyje jak
                      pasozyt na podatnikach, ktorzy nic przeciez nie maja z jego i jemu podobnych
                      "profesorow" pesudonaukowej dzialnosci.
                  • japoxxx Re: osobisty wrog pogladow Prof. Modzelewskiego 16.11.09, 20:33
                    1. Prof. M. jest "tylko" jednym z capo di tutti capi, ale nie jest najwyzej w hierarchii polskiej mafii profesorskiej, choc jest blisko jej szczytu.
                    2. Prof. M. szkodzi polskiej nauce, uniemozliwiajac jej umiedzynarodowienie. To tak, jakby sie cieszyc, ze Legia (Lech, Wisla, Ruch) zostala mistrzem Polski, ale nie mowic o tym, ze w miedzynarodowej konkurencji liczy sie tyle, co kluby z Albanii albo Moldawii...
                    3. To, ze lista filadelfijska nie jest idealna, to truizm. Ale to nie znaczy, ze mamy zrezygnowac z umiedzynarodowienia polskiej nauki! Znow analogia z futbolem - to, ze niektorzy miedzynarodowi sedziowie sa przekupni nie znaczy, ze mamy zrezygnowac z meczow miedzynarodowych, bo tylko one pokazuja prawdziwy stan naszej pilki kopanej, a nie rywalizacja wewnatrzkrajowa, gdzie klub bardzo slaby wedlug kryteriow europejskich (a szczegolnie swiatowych) moze zostac mistrzem... I nie cieszmy sie, ze wygralismy z Moldawia, cieszmy sie raczej z remisu z Brazylia!
                • japoxxx Re: osobisty wrog pogladow Prof. Modzelewskiego 16.11.09, 20:24
                  Otoz to - prof. M. poza Polska jest nikim, wiec nie zyczy sobie
                  umiedzynarodowienia polskiej nauki
                  . To chyba oczywiste... Skandalem jest
                  tylko, ze tacy ludzie jak prof. M. trzesa dzis polska nauka, i w zwiazku z tym,
                  kazda zlotowka wydana dzis w Polsce na nauke, to zlotowka stracona... :(
                  • jg_gw Re: osobisty wrog pogladow Prof. Modzelewskiego 17.11.09, 11:24
                    Ale kolega tam w tych zamorskich krajach ma pewnie lepszą opiekę lekarską, miejmy nadzieję.
                    • mr_kagan Re: osobisty wrog pogladow Prof. Modzelewskiego 17.11.09, 18:14
                      To bylo do mnie? Mieszkam w Europie a nie za oceanem. A opieki medycznej na
                      razie (odpukac w niemalowane drzewo) nie potrzebuje. Ale w razie czego,
                      to moj pracodawca oplaca extra ubezpieczenie...
            • zue2 Re: do obroncow Prof Modzelewskiego 13.11.09, 18:03
              mr_kagan napisała:

              > To ty wypisujesz tu kompletne brednie. Nie interesuje mnie praca w prywatnych
              > szkolkach pseudowyzszych, ktore handluja pseudodyplomami, a praca naukowa na
              > prawdziwej wyzszej uczelni (mogla by byc jak najbradziej prywatna, gdyby takowa
              > byla w Polsce).

              To AHE nie jest już najlepszą uczelnią w Polsce? No popatrz Kaganku tyle miesięcy pisania na temat wspaniałości AHE ,a teraz taka nieładna zmiana zdania.
              • mr_kagan Re: do obroncow Prof Modzelewskiego 13.11.09, 18:56
                AHE jest wciaz jedna z najlepszych prywatnych wyzszych uczelni w Polsce, ale to
                nie znaczy, ze jest dobra uczelnia, jesli przyjac standardy swiatowe. Zreszta
                ministerstwo robi wszystko, aby AHE nie zostala dobra uczelnia!
                • zue2 Re: do obroncow Prof Modzelewskiego 13.11.09, 19:15
                  mr_kagan napisała:

                  > AHE jest wciaz jedna z najlepszych prywatnych wyzszych uczelni w Polsce, ale to
                  > nie znaczy, ze jest dobra uczelnia, jesli przyjac standardy swiatowe. Zreszta
                  > ministerstwo robi wszystko, aby AHE nie zostala dobra uczelnia!


                  A czy jest w Polsce dobra uczelnia publiczna? Dotychczas na forach twierdziłeś ,że takich nie ma.
                  • mr_kagan Re: do obroncow Prof Modzelewskiego 13.11.09, 19:52
                    Tez nie ma. Ale czolowe panstwowe wyzsze uczelnie sa w Polsce na wyzszym
                    poziomie niz prywatne, gdyz otrzymuja one, i to od lat, olbrzymie (jak na
                    polskie warunki) pieniadze z budzetu. Ze je w wiekszosci marnuja, to inna
                    sprawa, ale maja zapewniony dochod, nie to co uczelnie prywatne...
                    • zue2 Re: do obroncow Prof Modzelewskiego 13.11.09, 20:32
                      mr_kagan napisała:

                      > Tez nie ma. Ale czolowe panstwowe wyzsze uczelnie sa w Polsce na wyzszym
                      > poziomie niz prywatne, gdyz otrzymuja one, i to od lat, olbrzymie (jak na
                      > polskie warunki) pieniadze z budzetu. Ze je w wiekszosci marnuja, to inna
                      > sprawa, ale maja zapewniony dochod, nie to co uczelnie prywatne...

                      To po cholerę chciałeś pracować na złej uczelni( no chyba ,że z chwilą zatrudnienia Ciebie stałaby się dobrą uczeklnią)
                      • japoxxx Re: do obroncow Prof Modzelewskiego 16.11.09, 20:48
                        Przeciez nie mam wstepu na panstwowe uczelnie w Polsce, bo mam doktorat z
                        Australii, a nie Albanii! Nie rozumiesz tego? Przeciez jest oczywiste, ze
                        wolabym pracowac na SGH czy UW albo na UJ niz na AHE, ale po prostu nie mialem
                        wyboru, gdyz mafia profesorska (ta, ktorej jedenym z bossow jest wlasnie prof.
                        M.) zamknela mi mozliwosc pracy naukowej w Polsce!
                        • zue2 Re: do obroncow Prof Modzelewskiego 16.11.09, 21:34
                          japoxxx napisała:

                          > Przeciez nie mam wstepu na panstwowe uczelnie w Polsce, bo mam doktorat z
                          > Australii, a nie Albanii! Nie rozumiesz tego? Przeciez jest oczywiste, ze
                          > wolabym pracowac na SGH czy UW albo na UJ niz na AHE, ale po prostu nie mialem
                          > wyboru, gdyz mafia profesorska (ta, ktorej jedenym z bossow jest wlasnie prof.
                          > M.) zamknela mi mozliwosc pracy naukowej w Polsce!

                          To nie jest odpowiedź na zadane pytanie. Pan się nauczy i przyjdzie odpowiedzieć jeszcze raz.
                          • mr_kagan Re: do obroncow Prof Modzelewskiego 17.11.09, 18:12
                            1. Nie jestem (na szczescie) twoim studentem.
                            2. To byla odpowiedz na pytanie, czemu zatrudnilem sie na AHE - po prostu nie
                            mialem dostepu do SGH, UW czy UJ. Jesli tego nie rozumiesz, to juz nie jest moja
                            wina, ze Bozia ci poskapila rozumu...
                            • zue2 Re: do obroncow Prof Modzelewskiego 17.11.09, 18:47
                              mr_kagan napisała:


                              > 2. To byla odpowiedz na pytanie, czemu zatrudnilem sie na AHE

                              Mikt Cię nie pytał dlaczego pracowałeś na AHE tylko dlaczego wychwalałeś . Drobna róznica ,ale jednak różnica.

                              >- po prostu nie mialem dostepu do SGH, UW czy UJ.

                              Ale poco chciałeś pracować na SGH skoro twierdziłeś ,że jest gorsza od AHE?

                              Nadal "bystrzaku" nie odpowiedziłś na pytanie. Dlaczego tak strasznie chciałeś pracować na złej ( wg Ciebie) Polskiej uczelni publicznej?


                              • mr_kagan Re: do obroncow Prof Modzelewskiego 17.11.09, 19:25
                                1. Nie wychwalem, a bronilem, przed nieslusznym atakiem ze strony GW. A to jest spora roznica!
                                2. Gdzie twierdzilem, ze SGH jest gorsza niz AHE? Po prostu dawalem przyklady, ze SGH to np. handluje dyplomami. Ale jest wciaz, mimo to, lepsza uczelnia niz AHE, chocby dla tego, ze SGH, w odroznieniu od AHE, otrzymuje olbrzymia pomoc z budzetu panstwa! I ma np. olbrzymia biblioteke, odziedziczona po przedwojennej, prawdziwej SGH i powojennej SGPiS.
                                3. Rozumiesz teraz?
                                • zue2 Re: do obroncow Prof Modzelewskiego 17.11.09, 20:17
                                  zgadnij Kaganku czyje to słowa:
                                  "AHE jest tak samo dobra, i tak samo
                                  zla, jak pozostale polskie wyzsze uczelnie."
                                  • mr_kagan Re: do obroncow Prof Modzelewskiego 18.11.09, 13:53
                                    I co z tego? Nie zrozumiales tych slow? Polskie uczelnie sa w trzeciej, a nawet czawrtej lidze swiatowej, wiec roznice miedzy nimi sa po prostu nieistotne. I co to, co ty tu wypisujesz, ma do tematu tego watku?
                                    • zue2 Re: do obroncow Prof Modzelewskiego 18.11.09, 18:03
                                      mr_kagan napisała:

                                      > I co z tego? Nie zrozumiales tych slow?

                                      Zrozumiałem co przeczytałem ,ale to ty chyba nie rozumiesz co napisałeś w zacytowanej przeze mnie wcześniej twojej wypowiedzi (bo to była twoja wypowiedź, nieporawdaż?}

                                      Polskie uczelnie sa w trzeciej, a nawet czawrtej lidze swiatowej, wiec roznice miedzy nimi sa po prostu nieistotne.

                                      No to wkońcu się zdecyduj istotne , czy nieistotne( i czemu tak strasznie chciałes pracować na czwartoligowej uczelni?)

                                      > I co to, co ty tu wypisujesz, ma do tematu tego watku?

                                      Nasza dyskusja dotyczy twojego tekstu " Nie interesuje mnie praca w prywatnych szkolkach pseudowyzszych, ktore handluja pseudodyplomami, a praca naukowa na prawdziwej wyzszej uczelni (mogla by byc jak najbradziej prywatna, gdyby takowa byla w Polsce).", Więc to ty zacząłeś pisać nie na temat.
                                      • mr_kagan Re: do obroncow Prof Modzelewskiego 18.11.09, 18:16
                                        Znow sie czepiasz? Chcialem pracowac w Polsce, aby podniesc poziom polskich
                                        uczelni, ale tacy jak prof. M. mi to skutecznie uniemozliwili!
                                        • zue2 Re: do obroncow Prof Modzelewskiego 18.11.09, 18:42
                                          mr_kagan napisała:

                                          > Znow sie czepiasz?

                                          A gdzie to ja się niby czepiam?

                                          >Chcialem pracowac w Polsce, aby podniesc poziom polskich
                                          > uczelni,

                                          Wszystkich Polskich uczelni? O Herkulesie ! (ale jakoś poziomu AHE nie udało Ci się podnieść)

                                          >ale tacy jak prof. M. mi to skutecznie uniemozliwili!

                                          Bo to głupi ludzie są co niedostrzegają Twojego geniuszu

                                          • mr_kagan Re: do obroncow Prof Modzelewskiego 18.11.09, 18:50
                                            Skad wiesz? Uwazam, ze znacznie podnioslem poziom AHE. Zreszta w Lodzi byl on
                                            zawsze b. dobry, jak na polskie warunki - problemem byly tylko niektore file w
                                            miastach powiatowych...
                                            • zue2 Re: do obroncow Prof Modzelewskiego 18.11.09, 19:47
                                              mr_kagan napisała:

                                              > Skad wiesz? Uwazam, ze znacznie podnioslem poziom AHE.

                                              Opinia jest jak dupa, kazdy ma własną

                                              >Zreszta w Lodzi byl on zawsze b. dobry, jak na polskie warunki

                                              I tk wracamy do pytania " po co chciałeś pracować na złej uczelni (SGH ,UJ, UW) skoro pracowałeś na bardzo dobrej (jak na polskie warunki)
                                              • mr_kagan Re: do obroncow Prof Modzelewskiego 18.11.09, 21:30
                                                Ccialem pracowac blizej miejsca zamieszkania. Wystarczy? Choc sie bowiem w
                                                miescie Lodzi urodzilem, to mieszkanie mam z powodow rodzinnych w Warszawie...
                                                • zue2 Re: do obroncow Prof Modzelewskiego 18.11.09, 22:10
                                                  mr_kagan napisała:

                                                  > Ccialem pracowac blizej miejsca zamieszkania. Wystarczy? Choc sie bowiem w
                                                  > miescie Lodzi urodzilem, to mieszkanie mam z powodow rodzinnych w Warszawie...

                                                  hmm ... i dlatego chciałeś pracować na UJ? Bo Kraków bliżej Warszawy od Łodzi?
                                                  Panie DOKTORZE wymyśli Pan coś mądrzejszego bo to co Pan mówi ma dziury jak ser szwajcarski.
                                                  • mr_kagan Re: do obroncow Prof Modzelewskiego 19.11.09, 15:45
                                                    Krakow ma b. dobre polaczenia kolejowe z Warszawa. Poaz tym UJ dostaje olbrzymia
                                                    pomoc ze skrabu panstwa, o ktorej AHE nawet pomarzyc sobie nie moze!
                                                    I prosze bez chamskich atakow ad personam, bo sie tylko tu
                                                    kompromitujesz, tubo prasowa polskiej mafii profesorskiej!
                                                  • zue2 Re: do obroncow Prof Modzelewskiego 19.11.09, 18:34
                                                    mr_kagan napisała:

                                                    > Krakow ma b. dobre polaczenia kolejowe z Warszawa.

                                                    Przejazd z Warszawy do Łodzi 1,5 godz, Przejazd z Warszawy do Krakowa prawie 3 godziny.Rozumiem ,że to jedna z tych róznic bez znaczenia

                                                    >Poaz tym UJ dostaje olbrzymia pomoc ze skrabu panstwa, o ktorej AHE nawet pomarzyc sobie nie moze!

                                                    A u mnie na obiad pomidorowa

                                                    > I prosze bez chamskich atakow ad personam, bo sie tylko tu kompromitujesz,


                                                    Weź słownik , sprawdź znaczenie "atak ad personam" jeżeli nadal będziesz uważał ,że moje teksty spełniają kryteria takiego ataku , przeczytaj drugi raz. Jeżeli nadal będziesz uważał ,że masz rację to trudno , używanie słów i zwrotów które się rozumie nie jest obowiązkowe (aczkolwiek mile widziane)

                                                    >tubo prasowa polskiej mafii profesorskiej!

                                                    O.. tu masz przykład "ataku ad personam"
                                                  • mr_kagan Re: do obroncow Prof Modzelewskiego 19.11.09, 18:44
                                                    1. Tyle, ze do Krakowa jezdza IC, a do Lodzi nie... W drugiej klasie ED74 mozna
                                                    szybko dostac skurczow...
                                                    2. Dobry uniwersytet musi byc koniecznie bogaty, choc nie na odwrot!
                                                    3. Atakujesz ciagle mnie, zamiast pisac na temat. Zalosny jestes!
                                                    I podawanie faktow nie jest atakiem ad personam, jesli te fakty lacza sie
                                                    scisle z tematem dyskusji! To najwyzej atak ad hominem!
                                                  • zue2 Re: do obroncow Prof Modzelewskiego 19.11.09, 19:15
                                                    mr_kagan napisała:

                                                    > 1. Tyle, ze do Krakowa jezdza IC, a do Lodzi nie... W drugiej klasie ED74 mozna szybko dostac skurczow...

                                                    ..a do Portugalii nawet sypialne,

                                                    > 2. Dobry uniwersytet musi byc koniecznie bogaty, choc nie na odwrot!

                                                    Ale wszystkie uczelnie w Polsce są tak samo dobre /złe- twoje słowa

                                                    > 3. Atakujesz ciagle mnie, zamiast pisac na temat. Zalosny jestes!

                                                    Nie atakuję Ciebie. Piszę na temat który ty poruszyłeś..


                                                    > I podawanie faktow nie jest atakiem ad personam, jesli te fakty lacza siescisle z tematem dyskusji! To najwyzej atak ad hominem!

                                                    Fakty mylą ci się z podejrzeniami (czas na tabletkę)
                                                  • mr_kagan Re: do obroncow Prof Modzelewskiego 19.11.09, 20:21
                                                    1. Do Portugalii jechalem kuszetka z Warszawy do Kolonii, pozniej Thalys/TGE do
                                                    Irun i znow kuszetka do Lizbony. Sypialnymi jechachalem z Lizbony do Madrytu i z
                                                    Barcelony do Paryza. A z Madrytu do Barcelony AVE, miejscami 300 km7h. Z Lizbony
                                                    do Porto zas Alfa Pandular, 200 km/h.
                                                    2. Sa tak samo zle, z punktu widzenia rankingow swiatowych, ale sa one przeciez
                                                    mniej lub bardziej zle. Mimo wszystko, UW, UJ czy SGH sa jednak nieco lepsze niz
                                                    "Sorbony" z Siedlec, "Cambridge" z Kielc czy "Oxfordy" z Opola.
                                                    3. Chamskich odzywek nie komentuje.
                                                  • zue2 Re: do obroncow Prof Modzelewskiego 19.11.09, 20:43
                                                    mr_kagan napisała:

                                                    > 1. Do Portugalii jechalem kuszetka z Warszawy do Kolonii, pozniej Thalys/TGE doIrun i znow kuszetka do Lizbony. Sypialnymi jechachalem z Lizbony do Madrytu i z Barcelony do Paryza. A z Madrytu do Barcelony AVE, miejscami 300 km7h. Z Lizbony do Porto zas Alfa Pandular, 200 km/h.

                                                    No widzisz, to po co starałeś się o pracę na UW skoro lepszy dojazd masz Warszawy do Lizbony ? Od razu trzeba było startować na uczelnie w Portugalii i zostawić te Polskie ze złym, dojazdem. Wiesz ile czasu spędziłbyś w korkach w Warszawie jadąc do pracy.A tak to nawet mozesz się przespać przed wykładem

                                                    > 2. Sa tak samo zle, z punktu widzenia rankingow swiatowych, ale sa one przeciez mniej lub bardziej zle. Mimo wszystko, UW, UJ czy SGH sa jednak nieco lepsze niz"Sorbony" z Siedlec, "Cambridge" z Kielc czy "Oxfordy" z Opola.

                                                    ... i niż AHE z Łodzi?
                                                  • mr_kagan Re: do obroncow Prof Modzelewskiego 20.11.09, 14:50
                                                    1. Glupiego udajesz? Gdybym mogl pracowac w Polsce, to bym sie z niej nigdy nie
                                                    ruszyl! Do Portugalii jezdzil bym tylko jako turysta, a nie jako "gastarbajter"
                                                    z przymusu.
                                                    2. Oczywiscie, ze lodzka AHE nie moze konkurowac uczciwie z UW, UJ, czy SGH,
                                                    skoro rzad RP pomaga UW, UJ i SGH, a przeszkadza, jak moze, lodzkiej AHE.
                                                  • zue2 Re: do obroncow Prof Modzelewskiego 20.11.09, 18:04
                                                    mr_kagan napisała:

                                                    > 1. Glupiego udajesz? Gdybym mogl pracowac w Polsce, to bym sie z niej nigdy nie ruszyl! Do Portugalii jezdzil bym tylko jako turysta, a nie jako "gastarbajter" z przymusu.

                                                    To już nic nie rozumiem . Myślałem ,że szukasz uczelni z dogodnym i co najważniejsze wygodnym połączeniem .

                                                    > 2. Oczywiscie, ze lodzka AHE nie moze konkurowac uczciwie z UW, UJ, czy SGH,skoro rzad RP pomaga UW, UJ i SGH, a przeszkadza, jak moze, lodzkiej AHE.

                                                    Pytanie nie brzmiało czy może konkurować tylko czy jest lepsza, gorsza, taka sama. A nawiasem mówiąc kto jej przeszkadzał przed lipcem 2009?
                                                  • mr_kagan Re: do obroncow Prof Modzelewskiego 20.11.09, 18:08
                                                    1. Chyba to jest zrozumiale, ze wole uczelnie polozona blisko mego mieszkania, certeris paribus?
                                                    2. Przed lipcem roku 2009 byla ona (AHE) tez ciagle kontrolowana przez agentow MNiSW. I jesli rzad wyraznie faworyzuje jedne uczlenie, a zwalcza inne, to nie ma mowy o uczciwej konkurnencji, gdyz nie ma tzw. level playing field... To przypomina mi mecz pilki kopanej, w ktorej goscie maja pod gorke...
                                                  • zue2 Re: do obroncow Prof Modzelewskiego 20.11.09, 18:54
                                                    mr_kagan napisała:

                                                    > 1. Chyba to jest zrozumiale, ze wole uczelnie polozona blisko mego mieszkania,

                                                    Czyli wolałbys pracować na AHE niż na UJ?

                                                    certeris paribus?

                                                    Ależ drogi DOKTORZE w twoim przypadku "wszystkie stałe są zmienne"

                                                    > 2. Przed lipcem roku 2009 byla ona (AHE) tez ciagle kontrolowana przez agentow MNiSW. I jesli rzad wyraznie faworyzuje jedne uczlenie, a zwalcza inne, to nie ma mowy o uczciwej konkurnencji, gdyz nie ma tzw. level playing field... To przypomina mi mecz pilki kopanej, w ktorej goscie maja pod gorke...

                                                    Może cięzko Ci to zrozumieć ale nie tylko AHE była kontrolowana. Inne uczelnie (w tym publiczne )również .A więc wszyscy grali pod górkę/ z górki/ na płaskim (wybierz sobie który wariant podoba Ci się najbardziej)
                                                  • mr_kagan Re: do obroncow Prof Modzelewskiego 20.11.09, 19:03
                                                    1. Nie wszystkie.
                                                    2. AHE byla kontrolowana w szczegolny sposob. Nie udawaj, ze tego nie wiesz.
                                                  • mr_kagan Re: do obroncow Prof Modzelewskiego 20.11.09, 16:54
                                                    100 postow.
                                                  • zue2 Re: do obroncow Prof Modzelewskiego 20.11.09, 18:05
                                                    mr_kagan napisała:

                                                    > 100 postow.

                                                    Nareszcie masz sukces na swoją miarę. Gratuluję Panie DOKTORZE.
                                                  • mr_kagan Re: do obroncow Prof Modzelewskiego 20.11.09, 19:03
                                                    To dzieki TOBIE!
                                                  • mr_kagan Re: do obroncow Prof Modzelewskiego 24.11.09, 13:37
                                                    ;)
                      • mr_kagan Re: do obroncow Prof Modzelewskiego 16.11.09, 21:02
                        Wycieto mi tu post, w ktorym pisze o tym, ze zamknieto mi w Polsce dostep do
                        czolowych panstwowych uczelni, nie uznajac mego australijskiego doktoratu! Pytam
                        sie: czemu mi ten post wycieto?
    • przemek05 Slusznie prawi... 15.11.09, 22:14
      Moje spostrzezenia w zasadzie potwierdzaja opinie
      prof.Modzelewskiego.
      Co do jezyka angielskiego, to bylem kiedys w jednej ze wspomnianych
      grandes ecoles i mialem tam wyglosic referat. Powiedziano mi jednak
      (pol zartem pol serio), zebym posluzyl sie jez. francuskim, gdyz, w
      przeciwnym przypadku, czesc osob nie przyjdzie :-)
      Co do autonomii, to najbardziej jaskrawym jej naruszeniem bylo
      skierowanie do uczelni komisarzy w stanie wojennym. Jesli teraz rzad
      zechce przyslac rektora - spadochroniarza, to skojarzenie z
      komisarzem bedzie oczywiste i takiez bedzie traktowanie tej osoby.
      A co do dydaktyki w uczelniach prywatnych, to niekoniecznie bym sie
      zgodzil. Prowadzac niekiedy zajecia w takiej szkole (na zlecenie)
      wkladam w to tyle samo wysilku co w prowadzenie zajec na mojej
      macierzystej uczelni.
      • japoxxx Re: Slusznie prawi... 16.11.09, 20:51
        1. Francuzi od czasow Wellingtona nie za bardzo lubia Anglikow. Widze, ze tego
        nie rozumiesz...
        2. Podatnicy finansuja panstwowe uczelnie, wiec maja prawo do mianowania rektora
        i dziekanow. Jesli tego nie rozumiesz, to znaczy, ze masz rozumek jak prof. M.,
        czyli taki sobie malutki...
        3. Czemu bronisz szkodnika, jakim jest przeciez prof. M.?
      • sanmartino wykłady po francusku 16.11.09, 23:52
        Język angielski na uczelniach francuskich używany jest niechętnie, ale ja bym tego nie porównywał do polskiej sytuacji. To chyba oczywiste...
        Fakt jest taki, że prawdziwi naukowcy jak mają coś do przedstawienia to publikują w ważnych pismach naukowych, żeby konfrontować się z zagranicą.
        Polskie towarzystwo wzajemnej adoracji nic nie wnosi, a szkodzi. Przecież wiadomo jak są rozdawane nagrody naukowe w humanistyce - nie jest to na pewno klucz excellence... No naprawdę nie żartujmy.
        A propos PAN. Instytucja ta ma wciąż strukturę sowiecką, której póki co nie da się rozbić. To nie dyrektorzy instytutów decydują o losach Akademii, ale jej członkowie, profesorowie-pampersy, komiczne wydziały w Pałacu Kultury i Nauki im. Józefa Stalina. Ta starcza wierchuszka pochłania niezły budżet i nie dopuszcza zmian, działając na zasadzie "dziel i rządź". W takim układzie prof. M świetnie się sprawdza - to przecież w końcu sprawny polityk. Tak więc wystarczy trzymać się władzy, a i habilitacja spadnie..., a potem kto wie - może prof. belwederski...
        O Wydziale Historii UW też można wiele powiedzieć co do przejrzystości procedur... Wystarczy trochę pokopać w sieci i zobaczyć protokoły z rad wydziału. Konkursy otwierane i zamykane na tym samym posiedzeniu rady. Jeden możliwy kandydat itp., itd.
        • mr_kagan Re: wykłady po francusku 17.11.09, 18:20
          No coz, PAN to kopia radzieckiej Akademii Nauk, tyle, ze tam musieli miec prawdziwych akademikow, np. Korolewa, a u nas to zostala tylko forma bez tresci naukowej. A to, ze byly tzw. dysydent czyli prof. M. zasiada na czele owej typowo sowieckiej instytucji, i ma gabinet w Pałacu Kultury i Nauki im. Józefa Stalina, to juz jest tylko chichot historii i dowod na moralne bankructwo prof. M.
          A co do ukladow na Wydziale Hoistorii UW - obawiam sie, ze sa one podobne na kazdym wydziale UW i nie tylko UW, ale na kazdym polskim uniwerytecie...
    • billert Szkoły wyższe w oparach kampanii 16.11.09, 23:28
      Starzy ludzie pamiętają, że obecny system studiów jest wynikiem reformy
      stalinowskiej z 1951 roku. Ta reforma wyizolowała polski system studiów od
      systemu jeszcze dzisiaj istniejącego na wyższych uczelniach europejskich. Nic
      więc nie pomoże podział studiów na licencjackie i magisterskie. System,
      dzisiaj jeszcze w Polsce istniejący, nie jest systemem wolnych studiów, ale
      produkcją absolwentów na nieistniejący już, państwowy rynek pracy. W między
      czasie już dwa pokolenia profesorów nie wie co oznacza studiowanie. Wie
      natomiast co oznacza posiadanie prestiżu z racji pozycji w ramach instytucji,
      umożliwiającej odkurzanie notatek co rok i co semestr. Dzięki Bogu studenci
      czytają dzisiaj więcej od profesorów i tylko ze strachu przed represyjnym
      systemem studiów nie mówią tego co widzą i słyszą. Warto przypomnieć hasło
      rewolucji studenckiej w Niemczech i Francji w roku 1968:
      "Pod profesorskimi togami, wieje stęchłością, jak przed wiekami".
      Studenci! Zainteresujcie się rewolucją z 1968 roku, albo studiujcie za granicą!
      • jg_gw Re: Szkoły wyższe w oparach kampanii 17.11.09, 17:49
        billert napisał:
        > Starzy ludzie pamiętają, że obecny system studiów jest wynikiem reformy
        > stalinowskiej z 1951 roku. Ta reforma wyizolowała polski system studiów

        To chyba racja - wtedy się to, co teraz widzimy się zaczęło.

        > Nic
        > więc nie pomoże podział studiów na licencjackie i magisterskie.

        Niekoniecznie. Taki podział poziomu studiów wytworzył się w początkowym okresie funkcjonowania uniwersytetów i teraz też mógłby się sprawdzić, gdyby go dobrze zaimplementować. Pozwoliłby też odpowiedzieć sensownie na zwiększone zapotrzebowanie na dyplomy dające status wykształcenia wyższego i zresztą z tego powodu ten system u nas reaktywowano. Tylko, z powodów zasadniczych błędów w systemie finansowania szkół wyższych, wyszła z tego karykatura.

        > System,
        > dzisiaj jeszcze w Polsce istniejący, nie jest systemem wolnych studiów, ale
        > produkcją absolwentów na nieistniejący już, państwowy rynek pracy.

        Nawet krócej: jest produkcją absolwentów w ilościach hurtowych, olewając przy tym zupełnie jakość. Ale uniwersytety z rynkiem pracy związek mają luźny.

        > W między
        > czasie już dwa pokolenia profesorów nie wie co oznacza studiowanie. Wie
        > natomiast co oznacza posiadanie prestiżu z racji pozycji w ramach instytucji,
        > umożliwiającej odkurzanie notatek co rok i co semestr.

        Gratulacje! ten opis wydaje się być blisko esencji problemu (IMHO).

        > Dzięki Bogu studenci
        > czytają dzisiaj więcej od profesorów i tylko ze strachu przed represyjnym
        > systemem studiów nie mówią tego co widzą i słyszą.

        Z tym się nie zgodzę zasadniczo - choć na pewno są tacy studenci co czytają więcej od swoich profesorów. Niedawny eksperyment GW pokazał, że wszystkim chodzi jednak o dyplomy. Wiedza, to sprawa drugorzędna, co zreszta widać również po wpisach na tym i innych forach - na ogół nikt nie uważa się za mało wyksztalconego i niegodnego posady profesora, mimo, że różne dziwne wywody są tu przecież utrwalone i tkwią w Sieci, czarno na białym, wszystko widać.

        > Warto przypomnieć hasło
        > rewolucji studenckiej w Niemczech i Francji w roku 1968:
        > "Pod profesorskimi togami, wieje stęchłością, jak przed wiekami".
        > Studenci! Zainteresujcie się rewolucją z 1968 roku, albo studiujcie za granicą!

        Jakoś nie widzę, żeby się zanosiło na rewolucję. Nawet z intensywności dyskusji (raczej nikłej i w dużej części o czym innym) na róznych forach na ten temat wynika, że najwiekszym zainteresowaniem cieszy sie co najwyżej idea zastapienia na posadach "starych". Niestety, także po wpisach sądząc, pewnie nie za wiele by to zmieniło. W dodatku pokolenie, które odeszło na emerytury lub jest w trakcie, miało przynajmniej porządne matury. O młodych gniewnych tego powiedzieć nie można, więc zasadniczo może być nawet gorzej.

        Powtarzając trochę wywody Bachmanna, problem tkwi chyba w nonsensownym finansowaniu szkolnictwa wyższego, co w sytuacji gdy istniały różne inne czynniki niekorzystne, powodujące, że kadra tych szkół traciła zapał do badan naukowych (lub go nigdy nie miała), zrobił się w koncu bajzel jaki teraz mamy. Trzeba by jakoś wymusić na kadrze uprawianie nauki i tu zobiektywizowany system ocen wyników pracy byłby cennym narzędziem. Z pewnościa trzeba, żeby prace naukowe (poza filologicznymi, nie tylko klasycznymi), były publikowane w językach kongresowych, używanych w danych dyscyplinach. Jednak taka operacja byłaby z pewnością bolesna i jestem przekonany, że nie ma w żadnym senacie uczelnianym zapału, nawet niewielkiego, do niej. Wygląda na to, ze stan obecny jest jednak dla zainteresowanych nader wygodny.
        Problemem senatów, czy PAN, nie jest to, ze zasiadaja tam starzy profesorowie, bo w akademiach tak na ogół jest, problemem jest pewniej poziom merytoryczny tych profesorów (aczkolwiek nie sądzę, żeby ten potwór, prof. M., reprezentował niski poziom naukowy, zresztą w chwili wolnej to sprawdzę, bo już od pewnego czasu mam w planie poczytać sobie o wczesnopiastowskich chłopach i innych współczesnych barbarzyńcach).

        • mr_kagan Re: Szkoły wyższe w oparach kampanii 17.11.09, 18:28
          No coz, zasadniczo sie zgadzam, tyle ze uwazam, iz poniewaz prof. M. nigdy
          naukowcem nie byl, a tylko politykiem, wiec nie moze reprezentowac zadnego
          naukowego poziomu... A poza tym, to historia (poza specjalistycznymi jej
          dzialami, np. gospodarcza) nie jest nauka, a literatura, na dodatek typowo
          propagandowa...
      • mr_kagan Apel do studentow 17.11.09, 18:22
        Powtatzam za kol. billertem: Studenci! Zainteresujcie się rewolucją z 1968 roku, albo studiujcie za granicą! I zostajcie za granica po skonczeniu studiow, bo w Polsce sie wasze dyplomy liczyc nie beda!
        Albowiem "Pod profesorskimi togami, wieje stęchłością, jak przed wiekami".
        • mr_kagan Re: Apel do studentow 17.11.09, 18:23
          forum.gazeta.pl/forum/w,93974,103120963,103120963,Pseudoreforma_czyli_Nohil_novi_sub_sole.html
    • chilly Szkoły wyższe w oparach kampanii 17.11.09, 22:58
      "... trzeba, żeby prace naukowe (...) były publikowane w językach
      kongresowych, używanych w danych dyscyplinach".
      A kto zadecyduje, które języki kongresowe są tymi "używanymi w
      danych dyscyplinach"? Pewien instytut z Filadelfii?
      A na razie jest tak, że wypracowanie w czasopiśmie spoza listy
      ministerialnej napisane po angielsku jest dwukrotnie więcej warte
      niż w dowolnym innym języku, także kongresowym.
      • mr_kagan Wishfull thinking prof. M. 18.11.09, 13:57
        Glownym jezykiem kongresowym jest dzis na calym swiecie jezyk angielski, i zadne zaklecia mamrotane przez prof. M. tego nie zmienia (nawet zarzniecie czarnego koguta o polnocy na rozstajnych drogach o pelni ksziezyca nic nie pomoze)... Zostaje wiec prof. M. tylko tzw. wishfull thinking in a fools' paradise (i.e. in the Polish Academy of Sciences).
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka