maruda.r
09.11.09, 10:36
"Zwolennicy ustawowego zakazu aborcji mówią o 7-14 tys. rocznie. Zwolennicy
prawa wyboru - nawet o 200 tys. Do tej pory za jedyne pewne dane uchodziły
rządowe statystyki legalnych aborcji..."
*************************
Prawdopodobnie szpitale kwalifikują zabiegi inaczej. Jeżeli tak, to odkrywamy
kolejny dowód no to, że ustawa jest fikcją. Czym innym zresztą być nie może.
Podejrzewam, że bardzo wiele osób, której w jakiś sposób osobiście zetknęło
się z koniecznością aborcji publicznie da wyraz swojej niechęci do tego
zabiegu. Gdy jednak problem będzie dotyczył konkretnej znanej osobiście osoby,
to nie tylko nie potępi aborcji, ale nawet pomoże czy choćby poprze decyzję.
Nie ma niczego odkrywczego w tym stwierdzeniu - bo tak właśnie postępujemy w
bardzo wielu sprawach.