Dodaj do ulubionych

Wojna o telewizory w Kalifornii

20.11.09, 07:29
komuna wrocila. chyba, ze ktos ma akcje firmy rzucajacej na rynek aparaty
energo-oszczedne.
Obserwuj wątek
    • levy Wojna o telewizory w Kalifornii 20.11.09, 07:32
      Bosacki, ty nieuku!

      Wat (W) jest jednostką mocy, która jest wartością niezmienną w
      czasie i określa jak wielką pracę może wykonać urządzenie w
      jednostce czasu. Nie można powiedzieć, że coś "zużyje x watów na
      godzinę" tylko, że coś "ma moc x watów". A zużyć może x
      kilowatogodzin (kWh)!

      Urządzenie o mocy 1000W (jeden kilowat - kW) w ciągu jednej godziny
      zużyje, jak łatwo się domyśleć, jedną kilowatogodzinę energii
      elektrycznej, o mocy 100W - 0.1kWh.

      W tych przepisach chodzi pewnie o ograniczenie maksymalnej mocy
      telewizorów.

      A potem GW dziwi się, że np. ludzie nagminnie źle używają pojęcia
      procenta zamiast punktów procentowych itp.
      • koham.mihnika.copyright nie ma nic nielogicznego 20.11.09, 09:59
        w zdaniu - ...zuzyje x watow na godzine. Podstaw "przez" w miejsce "na" i
        wszystko jasne. To sprawa jezyka gietkiego, ...... ktos tak kiedys napisal.
        • levy Re: nie ma nic nielogicznego 20.11.09, 11:31
          koham.mihnika.copyright napisał:
          > w zdaniu - ...zuzyje x watow na godzine. Podstaw "przez" w
          > miejsce "na" i wszystko jasne.

          Owszem, jest. Czyżbyś, tak jak pan Bosacki, nie uważał w szkole na
          fizyce? Watów się NIE ZUŻYWA! Waty można co najwyżej mieć a
          właściwie to można mieć w danej chwili moc wyrażoną za pomocą watów.
          I będzie ona zawsze mniejsza lub równa mocy maksymalnej w zależności
          od tego czy praca jest wykonywana "na pełnych obrotach" czy nie.

          Jak niżej ktoś słusznie zauważył to tak jakbyśmy mówili, że samochód
          zużywa na godzinę np. sto koni mechanicznych. Nonsens, samochód ma
          silnik o mocy 100KM (czyli ~74kW, bo dla przypomnienia 1KM=736W) i
          to oznacza jaką maksymalną pracę może wykonać w ciągu jakiegoś czasu
          i więcej nie może bo gdybyś próbował z niego więcej wycisnąć to
          pewnie byś go rozwalił. Do wykonania tej pracy potrzebuje ENERGII,
          którą pozyskuje, w zależności od rodzaju napędu, albo ze spalania
          paliwa albo z akumulatorów a to przekłada się na ZUŻYCIE odpowiednio
          paliwa, wyrażone np. w litrach na 100km, lub prądu - w
          kilowatogodzinach.

          Jeśli jakiekolwiek urządzenie będzie pracować sekundę, minutę,
          godzinę, rok czy wieczność to jego maksymalna moc jest STAŁA,
          oczywiście pomijając starzenie się materiału co powoduje spadek
          mocy. I nie bedzie zużywać watów tylko dżule energii, dostarczone za
          pomocą odpowiedniego nośnika.

          Chyba jaśniej się już nie da.
          A jeśli jeszcze nie rozumiesz to obejrzyj sobie dokładnie
          jakikolwiek rachunek z elektrowni - czy płacisz za sumę mocy
          wszystkich urządzeń elektrycznych w Twoim domu czy może jednak za
          zużyte kilowatogodziny?
    • mick_0why Wojna o telewizory w Kalifornii 20.11.09, 07:38
      proszę wnieść poprawkę do tekstu: nie 183W/h tylko 183W.
      (Wat oznacza własnie ilość energii w danej jednostce czasu J/s)
      komętaż se odpószcze

      Za Fox News:
      "Under the rules adopted Wednesday, all new 42-inch TV sets must use less
      than 183 watts by 2011
      and less than 116 watts by 2013.

      That is considerably more efficient than flat-screen TVs placed on the market
      in recent years. A 42-inch Hitachi plasma TV sold in 2007 uses 313 watts,
      while a 42-inch Sharp Liquid-crystal display, or LCD, TV draws 232 watts,
      according to the Energy Commission."
      • bronek77 Ja skomentuję 'wiedzę' dziennikarza 20.11.09, 12:02
        Szanowny panie dziennikarzu.

        Jak dziś pamiętam lekcję, na której mówiliśmy, jakie są jednostki energii, jakie
        są jednostki mocy.

        To zdarzenie miało miejsce w podstawówce.
        Wydawałoby się, że żeby zostać dziennikarzem trzeba podstawówkę skończyć.

        Jak mam ku***a wierzyć w jakikolwiek słowo w tej gazecie, wierzyć, że ktoś
        weryfikuje informacje, wierzyć, że ludzie wiedzą, o czym piszą - jeżeli wasz
        autor pokazuje, że ma braki w wiedzy na poziomie szkoły podstawowej. I nikt po
        nim tego nie sprawdził.

        Bardziej żenujące jest to, że tu wystarczyło dobrze przetłumaczyć, nawet tej
        wiedzy nie trzeba był mieć.

        Droga gazeto - wyślijcie swoich dziennikarzy do podstawówki, wrócą z nową
        wiedzą, która podniesie jakość artykułów do nieosiągalnych dotąd poziomów.
    • grzegorz.kasprzyk Wojna o telewizory w Kalifornii 20.11.09, 07:57
      Amerykanie są uzależnieni od TV więc bunt musi być. Niestety w Polsce zaczyna
      się robić podobnie. "Telewizor trumną dla umysłu" szczególnie obecnie gdy
      poziom telewizji sięgnął dna.
    • piotrpits Nie tylko w Polsce politykom odbija władza 20.11.09, 07:57
      Niestety tak jest wszędzie. Choć prawdą jest, że polski parlament od
      lat przoduje w bezmyślnych i niedopracowanych ustawach i przepisach.
    • zdzisiek66 A tak narzekamy na eurokołchoz 20.11.09, 08:18
      Okazuje się, że oni tylko kopiują rozwiązania z państwa przodującego, jeśli
      chodzi o osobistą wolność obywateli :)
    • xezaq suszarki? 20.11.09, 08:30
      Autor powinien doprecyzować, że NIE chodziło o suszarki do włosów.
    • yav-anna Będą dalsze zmiany 20.11.09, 08:52
      Unia wycofuje energochłonne żarówki, następne w kolejności są sprzęty AGD. Nowe świetlówki zużywają 50x mniej energii, niż poczciwe żarówki, to duża różnica. Polecam ciekawy wywiad z Wojciechem Stępniewskim na temat: "Dlaczego 100 W żarówki znikają ze sklepów?" na www.chronmyklimat.pl. Pan Stępniewski opowiada, dlaczego muszą zostać wycofane nieenergooszczędne urządzenia.

      • osmin.1 Re: Będą dalsze zmiany 20.11.09, 09:10
        yav-anna napisała:

        > Unia wycofuje energochłonne żarówki, następne w kolejności są sprzęty AGD. Nowe świetlówki zużywają 50x mniej energii, niż poczciwe żarówki, to duża różnica.

        Ciekawe zatem, dlaczego nikt (bez przymusu) nie chce ich kupować, skoro to taka oszczędność.

        > Polecam ciekawy wywiad z Wojciechem Stępniewskim na temat:

        Na szczęście wykupiłem zapas (ok. 30) żarówek 100W. Problem w tym, że dzisiejsze żyrandole i tak nie wytrzymują więcej niż 75W. :)
        • wj_2000 Re: Będą dalsze zmiany 20.11.09, 09:44
          osmin.1 napisał:

          > Na szczęście wykupiłem zapas (ok. 30) żarówek 100W. Problem w tym, że dzisiejsz
          > e żyrandole i tak nie wytrzymują więcej niż 75W. :)

          Skąd się biorą ludzie tacy jak Ty? Z innej planety?

          Jeśli do dowolnego żyrandola wkręcisz lampę energooszczędną (np. świetlówkę -
          mógłby też być LED) o jasności równoważnej nawet 300 watom tradycyjnej żarówki,
          to zużywany prąd będzie taki jak przez starą 6o-tkę, a ciepła wydzieli się
          jeszcze mniej. Więc się żyrandol nie przegrzeje.
          Ale to teoria. Wystarczy (z zapasem) do normalnego domu świetlówka równoważna
          stu czy 120 watowej żarówce, a więc o mocy elektrycznej 20 - 24W. A taka
          pozostaje dużo mniej gorąca niż stara 40-tka. (Nie mówiąc o LED, które są
          praktycznie zimne).
          A ile oszczędzasz na rachunkach!!! Kupując zapas strzeliłeś sobie w
          stopę!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!

          A ludzie "nie kupują" bo, albo są tak niedoinformowani jak Ty, albo nie mają
          tych 12 złotych by najpierw wyłożyć i cieszyć się zarówno niskim rachunkiem za
          prąd i DŁUGIM okresem żywotności. Nim przepali się świetlówka, tradycyjnych
          żarówek trzeba wymienić z 5 lub więcej.
          Ty na inwestycje masz, bo ...kupiłeś szajsu na zapas!!!!!!!!!!!!!!!!!!
          • osmin.1 Re: Będą dalsze zmiany 20.11.09, 10:41
            wj_2000 napisał:

            > Skąd się biorą ludzie tacy jak Ty? Z innej planety?

            Nerwowość w Twojej wypowiedzi świadczy o tym, że nie masz przemożnych argumentów.

            > Jeśli do dowolnego żyrandola wkręcisz lampę energooszczędną (np. świetlówkę -
            > mógłby też być LED) o jasności równoważnej nawet 300 watom tradycyjnej żarówki,
            > to zużywany prąd będzie taki jak przez starą 6o-tkę, a ciepła wydzieli się
            > jeszcze mniej. Więc się żyrandol nie przegrzeje.

            Ja mówiłem tylko o tym, że w porównaniu do komunistycznych żyrandoli, produkuje się teraz szajs, który raczej nie wytrzyma 100 watowych żarówek.

            > Ale to teoria. Wystarczy (z zapasem) do normalnego domu świetlówka równoważna
            > stu czy 120 watowej żarówce, a więc o mocy elektrycznej 20 - 24W. A taka
            > pozostaje dużo mniej gorąca niż stara 40-tka. (Nie mówiąc o LED, które są
            > praktycznie zimne).
            > A ile oszczędzasz na rachunkach!!! Kupując zapas strzeliłeś sobie w
            > stopę!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!

            Bez przesady. Lodówka, pralka, komputer i inne nadal zżerają po staremu, więc nie ogłaszajmy przedwcześnie sukcesu. :)

            > A ludzie "nie kupują" bo, albo są tak niedoinformowani jak Ty, albo nie mają
            > tych 12 złotych by najpierw wyłożyć i cieszyć się zarówno niskim rachunkiem za
            > prąd i DŁUGIM okresem żywotności.

            Nie sądzę.

            > Nim przepali się świetlówka, tradycyjnych
            > żarówek trzeba wymienić z 5 lub więcej.

            Mam dokładnie przeciwne doświadczenia. W domu zwykle światła nie świeci się 24h na dobę; wchodzi się, wychodzi z pokoju itd. Żarówka zwykła potrafi działać nawet 1-1,5 roku. Te świetlówki, których próbowałem potrafiły się zepsuć po 2 miesiącach.

            > Ty na inwestycje masz, bo ...kupiłeś szajsu na zapas!!!!!!!!!!!!!!!!!!

            Tak czy siak, nie wolno mi być "głupim"?!
            Jak zaproponujesz mi żarówkę świecącą stale (a nie mrugającą z częstotliwością ileśtam herców), o ciągłym widmie i o zaletach, które tu wymieniłeś, kupię. A do tego czasu pozwól mi wybierać. ;)
            LEDy rozwiązują problem mrugania, ale nadal widmo nie jest ciągłe. W kiblu, kuchni, czy łazience to pewnie LEDa zamontuję. Ale nie tam gdzie czytam, czy pracuję na komputerze.
            • wj_2000 Re: Będą dalsze zmiany 20.11.09, 13:45
              osmin.1 napisał:

              > Nerwowość w Twojej wypowiedzi świadczy o tym, że nie masz przemożnych argumentów.

              Chętnie wymienię konkretne argumenty, gdy widzę, że druga strona jest nimi, choć
              trochę zainteresowana. Naprawdę mi ich nie brakuje. Po kolei.
              piszesz:
              > Ja mówiłem tylko o tym, że w porównaniu do komunistycznych żyrandoli, produkuje
              > się teraz szajs, który raczej nie wytrzyma 100 watowych żarówek.

              Kontekst dyskusji wskazywał na to, iż ograniczenia żyrandoli na moc żarówki mają
              podtrzymywać Twoją wolę używania klasycznych "setek" zamiast reklamowanych
              energooszczędnych. Po zastanowieniu widać, że był to jakiś wtręt nie na temat.
              Ja twierdzę (na podstawie doświadczenia), że kinkiety w domu, jakie mam od
              dawna, nie wytrzymujące więcej jak 60W, które były dla mnie za ciemne, teraz, po
              nastaniu świetlówek i wstawieniu tam 24 watówek są pięknie jasne i nie
              przegrzewają się.

              > Bez przesady. Lodówka, pralka, komputer i inne nadal zżerają po staremu, więc n
              > ie ogłaszajmy przedwcześnie sukcesu. :)
              Mógłbym zeskanować swoje rachunki sprzed 10 lat i obecnie by Ci pokazać iż
              znacznie mniej kilowatogodzin miesięcznie zużywam. Pralka pracuje krótko,
              lodówka to jest 8 zł/miesiąc (tyle było 4 lata temu - obecnie prąd może jest
              nieco droższy). Włącza się ona tylko na jakiś czas, a jej moc w okresie pracy
              agregatu nie jest wielka.
              Od zawsze lubiłem, gdy w mieszkaniu jest jasno. Gdy się tylko ściemniało
              zapalałem 5 75-tek w dużym pokoju, setkę w kuchni, dwie 75-tki w swoim pokoju,
              100-tkę w przedpokoju. Żona świeciła w swoim pokoju. Ciemno było tylko w pokoju
              z którego wyprowadził się dorosły syn. To było razem około 700 W. Zimą przez
              9-10 godzin. (Nie liczę rano, albo nawet cały dzień przy ponurej pogodzie). To
              co najmniej 200kWh miesięcznie. Świetlówki pozwalają zaoszczędzić z tego 80%,
              czyli 160kWh.

              > Mam dokładnie przeciwne doświadczenia. W domu zwykle światła nie świeci się 24h
              > na dobę; wchodzi się, wychodzi z pokoju itd. Żarówka zwykła potrafi działać na
              > wet 1-1,5 roku. Te świetlówki, których próbowałem potrafiły się zepsuć po 2 mie
              > siącach.

              No a ja mam przeciwne! I to przy dużej statystyce, bo zacząłem używać świetlówek
              kompaktowych, gdy tylko się pojawiły! Typowo 5 lat co najmniej wytrzymują.
              Tylko raz, w Pułtusku, przy jakichś zakupach w czasie wakacji spędzanych w
              miejscowości nieopodal, połakomiłem się na promocję i kupiłem bardzo tanio
              świetlówkę do nowej lampy w chałupie. Rzeczywiście przepaliła się po 2
              miesiącach!!!! Przy okazji kolejnej obecności w Pułtusku im odwiozłem. Oddali
              pieniądze bez dyskusji.
              Wiedzieli zapewne że sprzedają jakąś wybrakowaną partię. Może i Ty miałeś akurat
              pecha?

              Co do gaszenia. Tu masz oczywiście rację. Sam w łazience mam LEDa, a w kibelku
              starą 60-tkę. Bo tam się wchodzi na chwilę. Do łazienki na dłużej, ale jednak
              też wypada gasić przy wychodzeniu.

              A w innych pomieszczeniach? Tam świeci się długimi przedziałami. W pokoju z
              komputerem od 15-24. Jak wychodzę na kwadrans do kuchni, czy na godzinę do
              telewizora, to zwyczajnie nie gaszę. Przez to stopień oszczędności jest,
              powiedzmy nie 5-krotny, a 4-krotny. W zamian mam komfort stałej jasności.
              (Gaszenie i zapalanie przy przemieszczaniu się z pokoju do pokoju, co robią
              ludzie oszczędni, naraża wzrok na szoki oświetlenia. Ja tego nie lubię).

              > Jak zaproponujesz mi żarówkę świecącą stale (a nie mrugającą z częstotliwością
              > ileśtam herców), o ciągłym widmie i o zaletach, które tu wymieniłeś, kupię. A d
              > o tego czasu pozwól mi wybierać. ;)

              Z tym mruganiem, to jest totalne nieporozumienie z Twojej strony!!! Mrugały (w
              sposób wyraźny) świetlówki w latach 50-tych. Takie długie. Obecne zasilane są
              prądem, który jeśli ma tętnienia niewielkie, to z częstotliwością dziesiątków
              kiloherców. Wobec skali czasowej procesów widzenia w oku, jest to zupełnie
              zacierane i do mózgu dociera sygnał wygładzony.
              Jest wręcz na odwrót. Mrugają zwykłe żarówki!!!!!!!!!!!!!!!!
              Pamiętam z dawnych lat gramofon na korbkę. By odtworzyć prawidłowo zapis na
              płycie, należało utrzymywać stałe obroty. Do kontroli służyła kartonowa nakładka
              na środek płyty, z wymalowanymi dookólnie paskami. Oświetlona żarówką owa
              nakładka, wskutek efektu stroboskopowego albo wydawała się stać nieruchomo (przy
              prawidłowej prędkości), albo kręcić powoli w jedną lub drugą stronę. Z
              dzisiejszą świetlówką efektu tego nie ma.
              No i wreszcie, mityczne dobrodziejstwo widma ciągłego.
              Oko ma trzy receptory barwne i wrażenie barwne, ogólny komfort oświetlenia,
              zależy od proporcji pobudzenia owych trzech receptorów. Każdy receptor ma swoje
              widmo czułości, ale to co wychodzi do mózgu to jedynie wartość
              pobudzenia
              . Może ona być osiągnięta na nieskończenie wiele sposobów - tak
              jak dana suma, np 1000 może być zrealizowana na wiele sposobów: albo 1000 i nic,
              albo 500+500, albo 200+450+350, albo....
              Różne kombinacje długości fal ( z zakresu czułości danego receptora) mogą
              wykonać identyczną pracę. Ani nasz mózg, ani my sami, tego nie odróżnimy!
              To powyżej dotyczy ogólnie oświetlenia białej ściany. Pewne znaczenie, skład
              widmowy może mieć dla postrzegania kolorów różnych przedmiotów poddanych temu
              oświetleniu. No, ALE. Widmo najnaturalniejszego światła do którego dostosował
              się nasz wzrok, czyli światła słonecznego jest widmem (niemal dokładnie widmem
              Plancka) o temperaturze ok. 6000 stopni.
              Żarówka ma poniżej 3000 stopni. A natężenie poszczególnych barw zmienia się
              bardzo gwałtownie z temperaturą. Światło żarówki ma znikomą ilość światła
              fioletowego, niewiele niebieskiego i nadmiar czerwonego w porównaniu ze
              słonecznym!!!!!! Jest to kwestia energii i wzoru E=h*niu. Wysokie energie fotonu
              (krótkie fale) wymagają dużej energii ładunku świecącego, a w "zimnym" w
              stosunku do Słońca włóknie żarówki jest takich elektronów mało.
              Co innego w świetlówce! Zamiast termicznie (a temperatura Słońca to dopiero
              0.5eV) elektrony pobudza się napięciem! Wystarczy ok. 3-5V, by wyprodukować (w
              LED) bliski nadfiolet. W świetlówce świeci pobudzana elektrycznie (a nie
              termicznie) rtęć dająca bliski nadfiolet. W luminoforze owe bogate w energię
              kwanty zamieniane są z łatwością na kwanty widzialne i to - w zależności od
              luminofora - w dowolnych założonych przez konstruktora proporcjach. Widmo
              świetlówki jest dużo bliższe widmu słonecznemu niż światło ze źródła żarzonego
              (z wyjątkiem łuku węglowego).
      • b-lukas Re: Będą dalsze zmiany 20.11.09, 09:36
        Jeżeli dysponujesz źródłem światła, które zużywa 50x mniej energii niż tradycyjne żarówki i mimo to daje ona taki sam strumień świetlny, to zgłoś się do któregoś z producentów żarówek, nie będziesz musiała pracować do końca życia...
    • qazokm Wojna o telewizory w Kalifornii 20.11.09, 09:00
      Nie mozna zuzywać "wata na godzinę", bo wat to jednostka mocy, a nie energii.
      • koham.mihnika.copyright drogi lingwisto 20.11.09, 10:03
        mozna, co innego gdyby napisal - zuzywac x watogodzin.
        czepiacie sie jak piach mokrej dvpy.
        • bronek77 Re: drogi lingwisto 20.11.09, 12:03
          sory, ale jeszcze gorszą głupotę palnąłeś, niż dziennikarzyna

          do podstawówki wracajcie, tam się naprawdę ciekawych rzeczy można dowiedzieć.
    • sunday waty na godzinę...? konie mechaniczne na minutę? 20.11.09, 09:02
      Waty na godzinę!? A ile koni mechanicznych na minutę ma polonez?
      • osmin.1 Re: waty na godzinę...? konie mechaniczne na minu 20.11.09, 09:07
        sunday napisał:

        > Waty na godzinę!? A ile koni mechanicznych na minutę ma polonez?

        ROTFL.

        Sam miałem skrytykować ignorancję tego, kto to pisał...
      • maoz2 Re: waty na godzinę...? konie mechaniczne na minu 20.11.09, 09:13
        Trudniejsze pytanie do autora tekstu brzmi : ile minut trwała lekcja
        fizyki w szkole podstawowej?
    • szechteroff "W USA zakazali sprzedaży telewizorów i rozpętała 20.11.09, 09:22
      Widzialam na wlasne oczy jak bojowki zwolennikow telewizorow zaatakowaly Kongres
      Stanow Zjednoczonych krzyczac: "GW_no GW-niarzy GW-nianej", "GW_no GW-niarzy
      GW-nianej", itd, itp
    • ampernr1 Wojna o telewizory w Kalifornii 20.11.09, 09:25
      Pamiętam, jak kiedyś w sklepach były radzieckie telewizory marki "Rubin" (sam
      miałem taki w domu). Były one ciężkie i bardzo prądożerne. Co ciekawe żaden
      urzędnik nie musiał ich wycofywać z rynku, bo po prostu umarły śmiercią
      naturalną i zastąpiły je telewizory lepsze - z lepszym obrazem, lżejsze, mniej
      prądożerne i przede wszystkim nie podlegające samozapłonowi (mi się raz
      "Rubin" zapalił). Podobny los spotkał stare lampowe radia i lampowe
      telewizory, które wprost żłopały prąd, oraz wiele innych produktów, mniej lub
      bardziej szkodliwych i mniej lub bardziej energochłonnych (samochody "Ził" też
      paliły co najmniej 30 litrów benzyny na 100 km i prawie nikt już tym nie
      jeździ). Zmierzam do tego, że w normalnym kapitalistycznym państwie żaden
      urzędnik, prezydent, czy premier nie decyduje o tym jaki sprzęt AGD, albo
      jakikolwiek inny (nie licząc broni masowej zagłady, sprzętu do produkcji
      narkotyków i innych paskudztw, które zabronione są z oczywistych względów
      bezpieczeństwa) będę mógł używać, a jeśli sprzęt ten jest mało ekonomiczny (co
      zazwyczaj wiąże się z mało ekologiczny), to prędzej czy później umiera
      śmiercią naturalną, jak wymienione wyżej "Rubiny".
      Jakiś czas temu wzniosłem gorzki toast "Niech żyje Związek Socjalistycznych
      Republik Europejskich". Jeśli będę musiał go wznieść za "Związek
      Socjalistycznych Republik Amerykańskich", to myślę, że świat czeka to, co
      opisuje Ayn Rand w swojej powieści "Atlas Zbuntowany" i świat absolutnie
      będzie na to zasługiwał. Tylko, czy jest na świecie jakiś John Galt?
      • koham.mihnika.copyright chociaz jeden normalny wpis, dzieki bracie 20.11.09, 10:06
        ale skad pisbojowki maja wiedziec o Ayn Rand?
        • j-50 Re: chociaz jeden normalny wpis, dzieki bracie 20.11.09, 13:07
          A skąd macie wiedzieć o przyszłościowych technologiach ekranów
          półprzewodnikowych?
      • j-50 Re: Wojna o telewizory w Kalifornii 20.11.09, 13:05
        Rubiny b. często same się zapalały. Pamietam, jak mi gość opowiadał
        o takim zapłonie rubina w pewnej wsi. Zapalił się i rozjarał tak
        szybko, że dwaj goście musieli go widłami z chałupy wytaczać
        (podnieść się go na dwóch widłach nie dało. Jak się całkiem na
        podwórzu rozjarał, to słup ognia sięgał szczytu domu.
      • malkontent6 Re: Wojna o telewizory w Kalifornii 20.11.09, 19:45
        Masz racje ale spora część Kalifornii to lewicowe oszołomstwo.
    • karolarat Dwója z fizyki 20.11.09, 10:22
      Maturę pan Bosacki dostał?
      Ponadto telewizory LCD z podświetlaniem LED zużywają znacznie mniej
      bo 40% prądu co poprzednie wersje, od kilku miesięcy są powszechnie
      dostępne na rynku również w Polsce. Dla 42 cali to ok. 100 W.
      • j-50 Re: Dwója z fizyki 20.11.09, 12:51
        Za jakiś czas będą ekrany zużywające pojedyncze waty. W Polsce już
        jest patent na alon - nowy półprzewodnik świecący kolorowo jak LED,
        ale dający się nakładać warstwami. Rozmiar punktu może być wtedy
        sprowadzony do najwyżej pojedynczych mikrometrów. Niepotrzebnie się
        pan kalifornijski Terminator nabzdycza.
    • j-50 Wojna o telewizory w Kalifornii 20.11.09, 12:42
      I pomyśleć, że mój kumpel juz kilkanaście lat temu opanteował w
      Polsce nowy półprzewodnik świecący róznymi kolorami i całą
      powierzchnią. Nazwał go alon. Jest bardzo tani i niemal całą energię
      zamienia na światło (jak LED - ale daje się nakładać warstwą na
      dowolne powierzchnie). Widziałem to w działaniu (w wersji świecącej
      na rubinowo, w wykonaniu w postaci rurki plastikowej). Z małej
      bateryjki metrowa rurka świeciła jak sto ch... pardon - diod. Plazmy
      i lcd pójdą na śmietnik. To nie są przyszłościowe technologie.
      • turbo-liberal Re: Wojna o telewizory w Kalifornii 20.11.09, 19:16
        Wiesz, że ten twój kumpel (nieistniejący zresztą) to głupek?
        A wiesz, dlaczego?
    • drakoniusz 183 waty na... godzinę? 20.11.09, 18:46
      Panu redaktoru sugeruję wizytę na lekcji fizyki w pierwszej klasie gimnazjum.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka