rainbow.warrior 08.01.10, 11:03 Niech spoczywa w pokoju. Jego filmy były oknem na świat w szarym świecie komuny. Odpowiedz Link Zgłoś Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
zamek Re: Zmarł Stanisław Szwarc-Bronikowski 08.01.10, 11:34 RIP. Smutno. Wspaniały dokumentalista. Odpowiedz Link Zgłoś
podziwiajacy Zmarł Stanisław Szwarc-Bronikowski 08.01.10, 13:26 Jeśli chcielibyście przeczytać wiecej o Nim, znalazłem stronę internetową www.szwarcbronikowski.com.pl Ostatnie kikla słów Mistrza. Pokój jego Duszy. Odpowiedz Link Zgłoś
podziwiajacy Więcej informacji poniżej- niesamowita postać 08.01.10, 14:25 Wczoraj w godzinach popołudniowych zmarł w wieku 93 lat nestor polskich podróżników Stanisław Szwarc-Bronikowski. Przez wszystkie lata swojego życia zawsze szedł po prąd, wyłamywał się ze schematów i osiągał zamierzone cele bez naginania własnych zasad. W trakcie realizowanych za własne pieniądze niezależnych wypraw wyreżyserował ponad setkę filmów i seriali popularnonaukowych, które emitowane były przez telewizje na całym świecie. Napisał też kilka książek. Był człowiekiem wybitnym, choć w szkole nie szło mu najlepiej. Urodził się w 1917 r. w Górkach na Sandomierszczyźnie. Ukończył renomowaną męską szkołę średnią w Sandomierzu, a następnie prawo na Uniwersytecie Warszawskim. Studiował też w Wyższej Szkole Dziennikarskiej. „Ale trzeba powiedzieć, że za nauką nie przepadałem” – opowiadał. „W gimnazjum w Mielcu musiałem nawet repetować przez dwójkę z geografii! A kłopoty miałem też z historią”. Teledysk Podróżowaniem i robieniem filmów zajął się – jak to często bywa – trochę przez przypadek. „W okresie stalinowskim byłem dwukrotnie więziony” – wspomina. „W 1956 roku na fali odwilży darowali mi życie. Mój adwokat powiedział, żebym jak najszybciej zgłosił się gdzieś do pracy. Zatrudniłem się więc w redakcji Dookoła Świata jako fotoreporter”. Pierwszą wyprawą, jaką odbył, był wyjazd do Grecji z grupą pracowników naukowych. „Byłem tam jedynym dziennikarzem. Zrobiłem swój pierwszy film, właściwie teledysk. Tak to się zaczęło” – mówił. Zawód reportera bardzo mu odpowiadał, bo przez lata młodości i okupacji nie przywykł do systematycznej pracy. Burzliwe lata W młodości wiele czasu spędzał na długich pieszych wędrówkach po Górach Świętokrzyskich, do których pozostał mu ogromny sentyment. „To był taki rozśpiewany okres burzy i naporu” – wspomina. „A Góry Świętokrzyskie i Sandomierszczyzna były wtedy naprawdę piękne”. Gdy miał 22 lata, wybuchła wojna. Od jej początku Stanisław Szwarc- Bronikowski aktywnie włączył się w walkę z okupantem w ramach ZWZ- AK. Od 1939 roku – najpierw w Klimontowie, a następnie w Sandomierzu – współredagował antyniemieckie pismo „Komunikat”. Został odznaczony Krzyżem Walecznych i Krzyżem Srebrnym Orderu Virtuti Militari „Oprócz tego całą okupację spędziłem w siodle. Zupełnie się przez to odzwyczaiłem od uporządkowanego życia” – wspomina. W latach 1945-1946 działał w antykomunistycznym podziemiu – w organizacji „Wolność i Niezawisłość”. Aresztowany w roku 1946 doświadczył piekła stalinowskich represji. Kilka kolejnych lat spędził w więzieniu. Koniec koszmaru nastąpił dopiero w 1956 roku. Na własny rachunek Niemal wszystkie swoje poważne przedsięwzięcia Stanisław Szwarc- Bronikowski zorganizował samodzielnie. Chociaż przez 35 lat (1960- 1995) pracował dla Telewizji Polskiej, kręcąc dla niej filmy, nigdy nie był tam zatrudniony na etacie i nie korzystał z pomocy państwa. „Jeden raz dostałem delegację do Senegalu, by spotkać się tam z Leonidem Teligą, który w 1969 roku jako pierwszy Polak w historii samotnie opłynął Ziemię jachtem” – opowiadał. „Poza tym zawsze sam znajdowałem środki na wyprawy”. W podróż dookoła świata wybrał się mając w kieszeni zaledwie 200 dolarów. Współpracował z Ligą Żeglugi Morskiej, z telewizjami z całego świata zawierał umowy na filmy, wyświadczał ludziom przysługi, a oni odwzajemniali mu się pomocą. Na Nową Gwineę zaproszony został przez polskich misjonarzy, a w Mongolii samowolnie odłączył się od grupy oficjeli i konno podróżował po całym kraju. Uważa, że jeśli się chce, to przyjaciół można znaleźć wszędzie. „Na Kubie byli tak zaskoczeni, że ktoś chce przejść szlak Fidela Castro po Sierra Maestra, że wszystko mi ułatwili” - śmiał się. Kolekcjoner W swych reportażach Szwarc-Bronikowski podejmował tematykę przyrodniczą, ekologiczną, etnograficzną, archeologiczną, paleontologiczną, geologiczną oraz religioznawczą. Unikał za to problematyki społecznej i politycznej, bo znacznie silniej ciągnęło go do natury niż do cywilizacji. Był na wszystkich kontynentach i zwiedził setki ciekawych miejsc. Najlepiej wspomina te wciąż dzikie i nieskalane przez człowieka: „Jeśli miałbym gdzieś wrócić, to do Amazonii. Tam jest inny świat, prawdziwe życie. Wszystko takie naturalne – wspaniałe i niepowtarzalne. Nigdzie indziej na świecie nie można obserwować, jak w ciągu zaledwie dwóch minut poczwarka zamienia się w przepięknego motyla”. Przez wiele lat kolekcjonował przedmioty znalezione i kupione podczas podróży. To jego hobby. Swoje zbiory zdeponował w Muzeum Azji i Pacyfiku w Warszawie. W jego kolekcji znalazły się m.in. przypominające filc strzępki odzieży wykonanej z ubitej kory drzewnej z Ameryki Południowej, wiele odłamków skał i kamieni czy służące aborygenom do polowań bumerangi z XIX wieku (oryginalne, tzn. takie, które nie wracają). Ponadto mnóstwo motyli, które także były jego pasją. Uznanie Nigdy nie szukał popularności, a wręcz przed nią stronił. Do wszelkiej maści gwiazdorstwa i blichtru awersję ma tak silną, że – jak twierdzi jego żona – przez ostatnich czterdzieści lat udało się go jej zaciągnąć do kina najwyżej dwa razy. Popularność znalazła go jednak sama – biorąc pod uwagę to, jak dobre robił filmy, nie mogło być inaczej. Jego reportaże cieszyły się i cieszą wielkim uznaniem, czego wymiernym efektem były liczne nagrody, jakie za nie otrzymał, m. in. na festiwalach filmowych w La Chapelle-Vercour w 1988 r. oraz w Barcelonie rok później. Dostał też Grand Prix na festiwalu „Ekofilm ‘92” oraz Nagrodę Specjalną „Ekofilm ‘94”. W 2008 roku część z ogromnego dorobku Bronikowskiego zrealizowanego dla Telewizji Polskiej ściągnął z archiwalnych półek i pokazał widzom Wojciech Cejrowski w swoim autorskim programie „Boso przez świat”. Okazało się, że te stare dokumenty, kręcone w nieco archaiczny dziś sposób, wciąż zaskakują świeżością spojrzenia, pomysłowością i głębią refleksji. Że mimo upływu czasu nadal są aktualne i interesujące. Super Kolos Znakomity reporter, pisarz i podróżnik był silnie związany z Kolosami i to od samego początku istnienia tej nagrody. Współtworzył pierwszy skład Kapituły i zasiadał w niej do roku 2003. W marcu 2004 roku, w Teatrze Miejskim im. Witolda Gombrowicza w Gdyni odebrał statuetkę Super Kolosa, którą przyznano mu za całokształt dorobku i osiągnięć, w szczególności zaś – jak sformułowano to w uzasadnieniu werdyktu – za „wędrowanie ku źródłom, ku poznaniu całości, ku syntezie”. Dwa lata później sam wręczał to wyróżnienie – z jego rąk odebrał je nieżyjący już dziś Kazimierz Kowalski, wybitny taternik, grotołaz i odkrywca. Na scenie Kolosów spotkało się wówczas dwóch wielkich ludzi. Stanisław Szwarc-Bronikowski był również członkiem wielu prestiżowych organizacji międzynarodowych, m.in. National Geographic Society oraz The Explorers Club. Odpowiedz Link Zgłoś