Gość: Tiffany Aching
IP: *.wroclaw.mm.pl
07.09.05, 02:40
Depczę po piętach pewnemu opowiadaniu, którego pamiętam jedynie treść, a
tytułu ani autora niestety nie mogę sobie przypomnieć.
Czy może pamiętacie taką sprawę: baza na obcej planecie, robot pilnuje żeby
nie weszli nieziemcy. Nasz bohater wyszedł z bazy i pod jego nieobecność
zmieniono hasło, więc robot nie chce go wpuścić. Żeby jednakowóż się tam
dostać, bo warunki środowiska nie pozwoliłyby mu przeżyć, próbuje udowodnić
robotowi, że jest człowiekiem (wszakże tylko nieziemców miał nie wpuszczać).
Ucieka się do różnych definicji (m.in. nieopierzony dwunóg o płaskich
paznokciach) i podstępów, ale robot tego nie łyka. Robot też nie wyciąga
wniosków z poprzednich sytuacji, dlatego można próbować w kółko od początku,
czysta tabula. W koñcu, na skraju wyczerpania nie tylko fizycznego, przekracza
linię demarkacyjną jako zwierzę - na czworakach, ubrudzony i z obłędem w oku.
Ktoś ma może jakies sugestie? Bardzo będę wdzięczna!
Pozdrówka,
Tiffany