quant34
31.01.10, 15:02
Troszkę naiwnie to wszystko zostało przedstawione. Nie kwestionuję wkładu
profilerów w niektóre śledztwa, ale to, co opowiada bohater artykułu, to w
większości przypadków wywarzanie otwartych drzwi. Przykładowo profiler wkłada
ogromny wysiłek aby ustalić, że sprawcą zabójstwa mógł być tylko pracownik
papierni, tymczasem już podstawowe ustalenia Policji pozwalają na taki
wniosek. Ustalenie jakie są zasady wchodzenia na teren zakładu musiały być
jednymi z pierwszych ustaleń w śledztwie i profiler nie był do tego potrzebny.
Podobnie zabranie prezerwatywy przez sprawcę gwałtu - naprawdę trzeba myśleć
całymi dniami aby wpaść na to, że było to zacieranie śladów przestępstwa? Poza
przypadkami skłonienia podejrzanego do przyznania do winy, opisywane w tym
artykule działania nie mają wiele wspólnego z psychologią. To zwyczajne
logiczne rozumowanie na podstawie zebranych dowodów. To nie jest zadanie dla
profilera, ale dla śledczych. Podstawowym zadaniem profilera jest sporządzenie
profilu psychologicznego sprawcy, który pozwoli zakreślić krąg potencjalnych
podejrzanych, ale w oparciu o wiedzę z zakresu psychologii, a nie w oparciu o
fakty, które są dostępne dla śledczych. W istocie bohater artykułu nie
wykonuje pracy profilera, ale właśnie śledczego, a jeżeli musiał wyręczać
śledczych w tak podstawowych ustaleniach, to nie byli to chyba zbyt lotni
śledczy.