eva15
10.02.10, 15:28
Mogę tylko powtórzyć, co już napisałam, bo temat ten sam:
po co Janukowicz miałby fałszować wybory i to w dodatku tam, gdzie ludzie
stoją za nim murem?
Jeśli ktoś mógł je fałszować, to raczej Timoszenko mająca jako szefowa
administracji państwowej duże większe po temu możliwości i bardziej ulgową niż
Janukowicz taryfę ze strony zachodnich obserwatorów. Za tym wariantem
przemawia zadziwiająco duża różnica między wynikami sondaży i exit polls a
wynikami wyborów. Przewaga Janukowicza rzędu 10-15% stopniała nagle do 3%.
To, że Zachód NATYCHMIAST, na gorąco uznał wybory za prawidłowe świadczy
najwyraźniej o tym, że chciano tak małej różnicy osłabiającej pozycję startową
Janukowicza. Nikt nie będzie więc popierał teraz ponownego liczenia głosów, bo
wynik mógłby być odwrotny od tego, na który liczy Timoszenko i nieprzyjemny
dla obserwatorów.
Czyżby Timoszenko straciła z nerwów poczucie rzeczywistości i zakładała na
siebie sidła? To, że zniknęła z radaru może świadczyć o tym, że jest poddawana
usilnej obróbce, by dała sobie spokój.
Powołując się na 2004 r. Timoszenko żąda ponoć nawet 3. tury wyborów, co jak
wiadomo jest nielegalne. 5 late temu Zachód przyczynił się walnie do złamania
ukraińskiego prawa wyborczego, bo było mu to wtedy na rękę. Ale teraz już nie
jest. Pomarańczowi zbyt rozczarowali.
W cieniu rządów Janukowicza będzie teraz raczej hodować sobie w dłuższej
perspektywie nowych, prawdopodobnie Tihipkę i/lub Jarceniuka. Zmienią się też
metody.