titus_flavius
12.03.10, 21:15
O dziwo, reżyserowi udało się bardzo dobrze uchwycić atmosferę
schyłku świata starożytnego.
To był dziwny świat. Chrześcijanie, helleni (trafniejszy termin niż
poganie), żydzi mordowali się. Opcja religijna, która dominowała
tępiła innowierców - ci rzewnie błagali o tolerancję religijną. Gdy
chwytali władzę, nie pamiętali, jak wołali o wolnosć religijną.
To był świat, w którym helleni i chrześcijanie tworzyli w istocie
bardzo podobne i równoległe nuty religijne. W 400r. nie było nawet
pewne, który zwycięży.
Chrześcijaństwo dominowało w Imperium już od 313r., ale
chrześcijanie bardziej niż hellenów nienawidzili konkuremcyjnych
sekt wewnątrzchrześcijańskich. Doszło wręcz do tego, że przeciwko
chrześcijańśkiemu, ale ariańskiemu cesarzowi Konstantynowi,
ortodoksi katoliccy poparli w 361r. żarliwego poganina Juliana
Apostatę. A to w myśl zasady: lepszy cesarz poganin niż arianin, bo
poganin przynajmniej uszanuje autonomię religijną ortodoksów.
30 lat później cały Zachód bez specjalnych oporów uznał władzę
uzurpatora poganina Eugeniusza - decydująca bitwa w 394r. nad rzeką
Frigidus miała romantyczną oprawę. Eugeniusz za swoją armią ustawił
gigantyczne posągi bogów. NIestety, po zwycięzkim pierwszym starciu
zaniedbał rozstawienia straży i zreorganizowane wojska cesarza
Teodozjusza rozbiły armię uzurpatora.
A gdyby to Teodozjusz wygrał bitwę?