Dodaj do ulubionych

Rosjanie ujawnią kolejne materiały dot. zbrodni...

23.04.10, 18:02
Zabawny tekst o Putinie komuszka z SLD. :)

gadzinowski.bloog.pl/id,5802136,title,IDEALNY-KANDYDAT-NA-POLSKIEGO-PREZYDENTA,index.html

Nie zgodzę się tylko z ostatnią konkluzją Gądżinowskiego.
Problemy są DWA. Putin musiał by się najpierw ZGODZIĆ na
kandydowanie. :) Wiem, że większości obywateli RP trudno jest to
sobie wyobrazić, ale Polska nie jest pępkiem świata.

Obawiam się, że nawet długotrwałe namowy połączone z rękoczynami nie
zmusiłyby go, czyli Putina W.W. do objęcia polskiego tronu.
Obserwuj wątek
    • anitasz30 Re: Rosjanie ujawnią kolejne materiały dot. zbrod 23.04.10, 18:24
      Dobre:D Nawet ubezwlasnowolniony i w kaftanie bezpieczenstwa - podejrzewam ze
      tez byloby go trudno zmusic :D
      • wujcio44 Re: Rosjanie ujawnią kolejne materiały dot. zbrod 27.04.10, 15:06
        anitasz30 napisała:

        Nawet ubezwlasnowolniony i w kaftanie bezpieczenstwa - podejrzewam ze
        > tez byloby go trudno zmusic :D

        Czy ja dobrze zrozumiałem, że jesteś ubezwłasnowolniony i w kaftanie
        bezpieczeństwa i podejrzewasz, że też byłoby go trudno zmusić?
    • czlowiek_ksiazka i jeszcze jeden ciekawy, krótki tekst 23.04.10, 18:27
      Tym razem od innych neokomuszków. Tak ich nazywam, tych młodych
      lewicowców europejskich...

      www.lewica.pl/blog/foltyn/21508/
      Interesujący punkt widzenia, z którym identyfikuję się praktycznie w
      całej rozciągłości.

      Zmieniłbym/dodał kilka punktów:

      "Dlaczego więc z równą siłą Polacy nie szukają "zemsty" na oprawcy
      hitlerowskim"

      -
      • kacap_z_moskwy Re: i jeszcze jeden ciekawy, krótki tekst 23.04.10, 19:12
        Calkowicie z tym "Rosjanie" zgadzam. Bo kto to Rosjanie? Dzugaszwili? Beria? Mikojan? Czy inni zydzi, ukraince czy dziesiatki narodowosci? No nie trzeba zaberac bochaterow u tych narodow.
        • ad_amo Re: i jeszcze jeden ciekawy, krótki tekst 23.04.10, 19:31
          No dobrze, ale to akurat Rosjanie nie potrafią sobie z tym dziedzictwem
          poradzić. Mam do Ciebie pytanie: czy u was ktokolwiek kiedykolwiek zastanawiał
          się, jak potężna byłaby dziś Rosja gdyby nie komuna? Czy jednak wszyscy żyją
          wspomnieniem o minionym imperium?
          • vaclavnewyork Re: i jeszcze jeden ciekawy, krótki tekst 23.04.10, 19:44
            Czy Ukraincy Gruzini Lotysze etc pchali sie drzwiami i oknami do
            Rosji?Polacy gdyby nie 19280 tez by slawili z calych sil swoich
            Sojuz?
            • vaclavnewyork Re: i jeszcze jeden ciekawy, krótki tekst 23.04.10, 19:46
              ERRATA:Mialo byc oczywiscie 1920
              • kacap_z_moskwy Re: i jeszcze jeden ciekawy, krótki tekst 23.04.10, 20:06
                Jak by nie wojna domowa, to by nigdy nie napadlis cie by :) Na tyle tylko i starczylo. Moze dlatego jest taka milosc u Ukraincow, Bialorusinow czy Litwinow do "wyzwolicieli" z Polski?
                • vaclavnewyork Re: i jeszcze jeden ciekawy, krótki tekst 23.04.10, 20:25
                  Nie licytuj sie do Was jest jeszcze wieksza
                  • kacap_z_moskwy Re: i jeszcze jeden ciekawy, krótki tekst 23.04.10, 20:54
                    U kogo? U normalnych ukraincow? Nie mysle. U bialorusinow? Odpowiadac? A u litwinow tez nie wiadomo co przewaza... :) Jak sie mowi: "bylem, slyszalem".
            • kacap_z_moskwy Pchali sie. 23.04.10, 20:02
              Pchali sie. I jeszcze jak!!! A naiwiecej cos chceli bolszewicy, w wiekszosci zydowskiej narodowosci. Choc swego panstwa wtedy nie mieli. A szkoda.
              • vaclavnewyork Re: Pchali sie. 23.04.10, 20:09
                Chachachachaaaaaaaaaaaaaaaaaaaa!
                • kacap_z_moskwy Re: Pchali sie. 23.04.10, 20:51
                  A obywatelam Rosji, roznych narodowosci nie do smiechu....
          • kacap_z_moskwy Re: i jeszcze jeden ciekawy, krótki tekst 23.04.10, 19:52
            A jak to Rosjanie nie moga poradzic?

            Oczywiscie ze u nas caly czas sie zastanawiaj jak by Rosja byla potezna gdyby nie bolszewicy i pomoc im Niemec. Przesralismy swoje panstwo. Dostalismy krwawe rewolucyjne rzady zydow z roznymi dolaczeniami narodowymi (dlatego nie ufamy dzisiejszej "opozycji". Bo jest w wiekszosci jednonarodowa w naszym wielenarodowym panstwie. A dobze pomietamy co bylo juz po 17, po idejach co glosili ludzie tej samej narodowosci). W tym i rosyjskimi (jako narodowosc). W wojnie domowej duzo i Rosjan sie "wyruznilo". O tym tez wiemy. I nie pisze ze Rosjanie nic nie robili, a byli wylacznie ofiarami. Nie. Ale i nie oni jedni cos robili starsznego. Do lat 50 to w bylo ich nie tak duzo na wysokich stanowiskach, a w nkwd tylko po wojnie znaczaco wzrosla ilosc Rosjan. A juz z powstaniem kgb zydow i innych w nim stalo realnie nie duzo.

            I w wiekszosci nie zyja u nas wspomnieniami. A raciej patrza do przodu. Dlatego nie grzebiemy sie w historii. A raciej wiedzac co i jak staramy sie isc dalej. W tym chyba zaduzo sie roznimy z wami. Choc niektorzy mowia ze Krym jest nasz, polnocny Kazachstan czy jeszcze cos, ale wiekszosc nie jest wojownicza, a raciej patrzy na swiat spokojnie :)
            • ad_amo Re: i jeszcze jeden ciekawy, krótki tekst 23.04.10, 21:10
              A wiesz dlaczego różnimy się w postrzeganiu historii? Bo komuna powstała u was,
              to był WASZ błąd. Wyobraź sobie co by było gdyby żołnierze z innego kraju
              przynieśli wam komunizm na czołgach i bagnetach. Druga sprawa, nikt w Polsce nie
              potępia tych zwykłych chłopaków, którzy oddali życie walcząc z Hitlerem. Wasze
              media lubią o tym głośno krzyczeć (bo na przykład gdzieś pomnik usunięto). A nie
              pamiętają że z Rosjanami ze wschodu szli również Polacy.
              • kacap_z_moskwy Re: i jeszcze jeden ciekawy, krótki tekst 23.04.10, 21:44
                A nikt u nas nie mysli ze sami zafundowalis cie sobie komune. I kazdy wie ze rzadzili na poczatku z Moskwy na calego. Pozniej juz jednak mialiscie bardziej samodzielne swoje panstwo. W duzo czym rozne niz zsrr. Choc by wlasnosc prywatna mialiscie. U nas czegos takiego nie do pomyslenia.

                Zsrr to nie Rosja. I komune wam dostarczyli nie Rosjanie. Ze wschodu przyszlo wojsko wszystkich narodow zsrr. Tam byli wszystcy. I walczyli o swoj dom, o swoja ziemie. Nie o komune. Nie ich wina ze za nimi szli komuniaki roznych narodowosci i robili swoje. Dlatego jak sie usuwa pamiec tych ludzi glosno o tym mowimy i niekedy krzyczymy, fakt. Bo inaciej nas wogule nie uslysza. A ze usuwaja pomniki, a stawiaja zbrodniarzam z SS, to wkurza jeszcze wiecej.

                U nas pomietaja wszystkich co walczyli z faszyzmem na naszym froncie. W Riazaniu jest plac dywizji im Kosciuszko, na przyklad. Nie tylko tam, zreszta. Potem u nas nie rozruzniaja na narodowosci walczacych na froncie wschodnim. Sa to radzieckie zolnierze. I mowia - sowieckij soldat. Nie rosyjski, ukrainski czy gruzinski. A tez polowa estonczykow, walczacych w tej wojnie byla po stronie zsrr, dla przykladu :) Wiec nie jest tak wszystko proste. Dzisiaj prawie nie ma (no moze po za Azerbajdzanem i Gruzija, choc ta ostatnia ma rejony ormianskie i azerskie, ktore moga niedlugo wybuchnac, ale to nie duzo w porownaniu do panstwa) monoetnicznych panstw poradzieckich. Wszystko sie nameszalo. Nawet w Azji Sr miedzy soba nameszali tak, ze teraz jest im dosyc trudno. I to trzeba rozumiec. Nie moze byc ukrainskiego panstwa. Bo nie stanowia tam ukraincy wiekszosci narodowej. To moze byc panstwo Ukraina, panstwo skupiajace swoich obywateli roznych narodowosci. A ze stosowali za Juszczenko statystyki, ze niby 30% tylko mowia po-rosyjsku, jest smieszne. Dlatego miali klopoty z tak ogromna liczba ludzi, polowa kraju. W tym problem. A mogli by miec spojne panstwo wszystkich ludzi Ukrainy. Niestety. U was jest monoetniczne panstwo. I patrzycie na swiat wlasnie oczami na mono. Ale w innych czesciach swiata jest inaciej. Bardzo inaciej. Na przyklad, w Smolensku w komisji siedzieli polowa nie rosjan kolo Putina. A glowny od ratowania Szojgu jest wogule ekzotycznym tuwincem :) To na granicy z Chinami mamy taka mala republike Tuwa :) Ale juz ponioslo mnie nie w ten step. Dlatego wlasnie uwarzam ze nie trzeba uwarzac slowa Rosjanie. W odnieseniu do zsrr - radzieckie, czy do Rosji - obywateli Rosji. U nas sie rozruznia - russkij - to rosjanin, rossijanin - to obywatel Rosji kazdej narodowosci.
                • ad_amo Re: i jeszcze jeden ciekawy, krótki tekst 23.04.10, 22:27
                  No właśnie mówię o tym, że ze wschodu szli również Polacy. U nas jest jednak
                  tak, że ktokolwiek kto miał coś wspólnego z komuną jest napiętnowany i
                  automatycznie budzi nieufność. W Rosji to nie jest ważne.

                  Putin powiedział w Gdańsku, że powinniśmy patrzeć do przodu, a nie do tyłu.
                  Powiedział, że chciałby aby między Polską a Rosją zapanowały pragmatyczne
                  biznesowe stosunki jakie Rosja ma z Niemcami. Wtedy przypomniała mi się sprawa
                  Możejek i natychmiastowej "awarii" rury, do dziś z resztą nie naprawionej, tuż
                  po tym jak polski Orlen przejął tam rafinerię. Trudno jest komuś ufać gdy słowa
                  są zupełnie różne niż czyny. Co o tym myślisz?
              • pendrek_wyrzutek Gdzie powstała komuna? 24.04.10, 06:16
                ad_amo napisał:

                > A wiesz dlaczego różnimy się w postrzeganiu historii?
                > Bo komuna powstała u was,
                > to był WASZ błąd.

                Komuna powstała na Zachodzie, została wymyślona
                przez Karola Marksa, Engelsa i innych. Rozwijała
                się w Niemczech, Anglii, Francji a w Rosji
                osłabionej przez wojne przejęła władzę za wsparciem
                głównie z Niemiec. Dlatego Lenin nazwał Rosję
                "najsłabszym ogniwem".

                Rosjanie walczyli długo w Białej Armii porzuceni przez
                sojuszników z Zachodu, sami Polacy w 1919 przyczynili się
                do porażki Białych.

                Komuniści pod wodzą Beli Kuna zdobyli też władzę na
                Wegrzech i Wegrzy zostali ujarzmieni łatwiej niż
                Rosjanie. Ratunek przyszedł z zewnątrz - przez
                interwencję armii rumuńskiej. Jakos nasi eksperci
                od "pamięci" historycznej Węgrom tego nie wypominają.

                Komuniści byli blisko ujarzmienia Hiszpanii, zostali
                pokonani pod długiej wojnie domowej dzięki pomocy
                z zewnątrz od Hitlera i Mussoliniego.

                Gdy komunizm zdobył władzę w Kambodży, Khmerowie
                nie byli w stanie się mu oprzeć. Uratowała ich
                interwencja wojsk wietnamskich (w Wietnamie jest
                komunizm ale w późnej, złagodzonej formie z dominującym
                elementem nacjonalizmu co zapobiega wymordowywaniu
                narodu). Pol Pot przyniósł czerwoną zarazę
                z Zachodniej Europy.
            • z_klifow Re: i jeszcze jeden ciekawy, krótki tekst 23.04.10, 23:46
              Na pewno roznimy sie spojrzeniem na pewne sprawy, ale to milo Ciebie
              goscic na tym forum. Mysle, ze wielu jest tu mlodych forumowiczow,
              czesto o radykalnych pogladach... a moze bardziej radykalnych w
              zajadlej dyskusji niz w rzeczywistosci. Wiesz, ze lubimy ostro
              dyskutowac... Kazdemu sie przy tym dostaje. Tak na marginesie
              mniejszosci narodowe byly jednym z najwazniejszych elementow gry
              Stalina. To prawda tez, ze wsrod bolszewikow bylo bardzo wielu Zydow.
              Nie obciazalbym ich jednak pelna wina. To wyalienowany wtedy i ciezko
              skrzywdzony przez carat narod. Poza tym jednak jest cos takiego jak
              tradycja wladzy i dyskurs historyczny narodu... w Rosji zwykle
              tyrania... w Niemczech tez militarna tyrania. Oba kraje nie mialy
              tradycji pelnego parlamentaryzmu... zreszt moze dlatego emanowaly sila
              militarna i nie byly na lasce sasiadow, ale w koncu musialy za to
              zaplacic... W kazdym razie, to intertesujace poznac jak sprawy widzi
              ktos z tamtej strony granicy. Poza tym calkiem niezle wypowiadasz sie
              po polsku. Pozdrawiam.
        • wujcio44 Re: i jeszcze jeden ciekawy, krótki tekst 27.04.10, 15:08
          Masz rację kacap. Broń Boże nie "zaberać bochaterów"
      • kapitan.kirk Re: i jeszcze jeden ciekawy, krótki tekst 24.04.10, 08:09
        czlowiek_ksiazka napisała:

        > Co z ofiarami na Kresach!??? Dlaczego nie szukamy "zemsty" na
        > ideologicznych dziedzicach zbrodniarza Bandery, czyli towarzyszach
        > broni eks-prezydenta Juszczenki, wielkiego i prozachodniego,
        > szczerego demokraty, piewcy Dobra oraz Mądrości!???

        A dlaczego mielibyśmy szukać jakiejś "zemsty" na kimś? Czy Twoim zdaniem chodzi
        w tym wszystkim o jakąś "zemstę"? Jaką niby???

        > Dlaczego medialna i polityczna (to jest to samo) elyta naszego
        > Narodu z równą pasją nie walczy o pamięć pomordowanych dzieci i
        > kobiet??? Wniosek nasuwa się jeden, straszliwy i prosty:

        A wniosek ten brzmi: nie znasz podstawowych faktów z historii. Zbrodnie
        ukraińskie na Wołyniu i w okolicach - w przeciwieństwie do hitlerowskich i
        sowieckich - nie były dziełem żadnego aparatu państwowego ani żadnej
        sformalizowanej organizacji.

        > -
    • gandalph Rosjanie ujawnią kolejne materiały dot. zbrodni... 23.04.10, 18:59
      katyńskiej.


      Chciałbym w to wierzyć, ale jakoś nie bardzo wierzę.
      Ujawnią teczki osobowe poszczególnych jeńców?
      Ujawnią dane osobowe katów?
      Ujawnią szczegóły, kto, gdzie i kiedy został stracony?
      Ujawnią motywy, jakimi kierowali się przy selekcji?
      Pożywiom, uwidim.

      Ale wszystkiego i tak nie ujawnią; nie ujawnią np. nazwisk ok. 100 kapusiów z
      Ostaszkowa, Kozielska i Starobielska, o których wspominała kiedyś Natalia
      Lebiediewa, a których nazwiska są już, podobno, znane historykom.
      Katyń - Katyniem, ale mnie bardziej interesuje to, skąd tylu jeńców w ogóle
      znalazło się w niewoli sowieckiej; jednak tego nie dowiemy się, a szkoda!
      Chciałbym wiedzieć, co kryło się za dziwnym zachowaniem np. gen. Langnera,
      gen. Smorawińskiego, płk Skorobohatego-Jakubowskiego we wrześniu 1939, albo za
      niektórymi niewytłumaczalnymi epizodami po 17 września...
      • lubat Re: Rosjanie ujawnią kolejne materiały dot. zbrod 23.04.10, 20:00
        gandalph napisał:

        > Chciałbym w to wierzyć, ale jakoś nie bardzo wierzę.
        > Ujawnią teczki osobowe poszczególnych jeńców?
        > Ujawnią dane osobowe katów?
        > Ujawnią szczegóły, kto, gdzie i kiedy został stracony?


        A co ty takie ograniczone cele sobie stawiasz? A nie interesuje cię, czy
        więźniowie przed egzekucją się zsikali a może sesr..li, a może uprawiali homoseks?
        To już jest chore i brak elementarnego szacunku dla ofiar.


        > Ale wszystkiego i tak nie ujawnią; nie ujawnią np. nazwisk ok. 100 kapusiów z
        > Ostaszkowa, Kozielska i Starobielska, o których wspominała kiedyś Natalia
        > Lebiediewa, a których nazwiska są już, podobno, znane historykom.

        Na to bym nie wpadł, ale najsłodszą trucizną Stalina by było, że polscy
        "patrioci" teraz zaczną sądzić ofiary z Katynia i pozostałych miejsc kaźni. Już
        i tam sięgnie jad ducha IPN.
        Ciekawe, czy Rosjanie na to wpadną. Było by to uderzenie w splot słoneczny
        polskiego kołtuństwa.
        • gandalph Re: Rosjanie ujawnią kolejne materiały dot. zbrod 23.04.10, 21:58
          lubat napisał:

          > gandalph napisał:
          >
          > > Chciałbym w to wierzyć, ale jakoś nie bardzo wierzę.
          > > Ujawnią teczki osobowe poszczególnych jeńców?
          > > Ujawnią dane osobowe katów?
          > > Ujawnią szczegóły, kto, gdzie i kiedy został stracony?
          >
          >
          > A co ty takie ograniczone cele sobie stawiasz? A nie interesuje cię, czy
          > więźniowie przed egzekucją się zsikali a może sesr..li, a może uprawiali homose
          > ks?

          To akurat w ogóle mnie nie interesuje, wyobraź sobie!

          > To już jest chore i brak elementarnego szacunku dla ofiar.
          >

          Nie zgadzam się z tym.
          >
          > > Ale wszystkiego i tak nie ujawnią; nie ujawnią np. nazwisk ok. 100 kapusi
          > ów z
          > > Ostaszkowa, Kozielska i Starobielska, o których wspominała kiedyś Natalia
          > > Lebiediewa, a których nazwiska są już, podobno, znane historykom.
          >
          > Na to bym nie wpadł, ale najsłodszą trucizną Stalina by było, że polscy
          > "patrioci" teraz zaczną sądzić ofiary z Katynia i pozostałych miejsc kaźni.

          Trochę racji w tym jest ale tylko trochę. Rosjanie mogą zrobić nam takiego
          psikusa, że będzie się nam odbijać czkawką przez następne 50 lat.

          Już
          > i tam sięgnie jad ducha IPN.
          > Ciekawe, czy Rosjanie na to wpadną. Było by to uderzenie w splot słoneczny
          > polskiego kołtuństwa.

          Patrz wyżej.
          Jednakże mnie osobiście nie interesują sprawy z gatunku plotkarstwa. Znacznie
          ważniejsze są inne sprawy: kto, po stronie polskiej, jest odpowiedzialny za
          działania, które w konsekwencji, może niezamierzonej, doprowadziły do zbrodni
          katyńskiej - szeroko pojętej?
          Krótko mówiąc: historia Kampanii Wrześniowej jest dokładnie zafałszowana, nie
          tylko przez propagandę Goebbelsa i komunistów w czasie wojny i później. Byli też
          rodzimi fałszerze. Jednym z zafałszowanych wątków jest ten, którego końcem był
          Katyń. Ale tego Rosjanie nie ujawnią, bo musieliby w tym celu ujawnić swoją
          ówczesną agenturę.
          • viking2 Re: Rosjanie ujawnią kolejne materiały dot. zbrod 24.04.10, 04:24
            gandalph napisał:
            > ważniejsze są inne sprawy: kto, po stronie polskiej, jest odpowiedzialny za
            > działania, które w konsekwencji, może niezamierzonej, doprowadziły do zbrodni
            > katyńskiej - szeroko pojętej?
            > Krótko mówiąc: historia Kampanii Wrześniowej jest dokładnie zafałszowana,

            Kto jest odpowiedzialny? Uwazam, ze w znacznym stopniu ci, ktorzy - miast objac
            dowodzenie obrona kraju - juz po tygodniu od wybuchu wojny spakowali walizki,
            zabrali do samochodow zony, srebra stolowe, porcelane, kochanki, bizuterie i
            pierzyne - zaczeli uciekac do Rumunii. W znacznym stopniu, ale nie calkowicie -
            bo przed nimi byli jeszcze i ci, ktorych zadaniem bylo opracowac plan obronny
            kraju i okreslic potrzeby armii. Udalo im sie to tak swietnie, ze juz od
            trzeciego dnia wojny to, co nazywamy "kampania wrzesniowa", bardziej
            przypominalo powstancza ruchawke, niz dzialania wojenne.
            Brak lacznosci, brak spojnego planu, brak uzbrojenia, technika wojskowa na
            poziomie I wojny swiatowej, polaczone z niefrasobliwoscia, mitomania i
            zadufaniem ("nie oddamy ani guzika", "za tydzien nasza kawaleria bedzie w
            Berlinie") - kto przyczynil sie do takiego stanu rzeczy?

            > rodzimi fałszerze. Jednym z zafałszowanych wątków jest ten, którego końcem był
            > Katyń. Ale tego Rosjanie nie ujawnią, bo musieliby w tym celu ujawnić swoją
            > ówczesną agenturę.

            No wlasnie nie jestem pewny, czy pozostala ona taka dla nich wazna? Jesli w
            latach 30-tych mieli mozliwosc "zmacenia umyslow" i skierowania polityki
            obronnej na niewlasciwe tory, to przeciez nie jest mowa o nastolatkach. Kto z
            tej agentury jeszcze zyje? Zreszta, Stalin nie pozostawilby przeciez tak waznych
            swiadkow.
            A struktura agenturalna chyba jednak rozpadla sie: pamietajmy, ze po wojnie
            zostala zastapiona calkiem nowa.
            • gandalph Re: Rosjanie ujawnią kolejne materiały dot. zbrod 24.04.10, 13:38
              viking2 napisał:

              > gandalph napisał:
              > > ważniejsze są inne sprawy: kto, po stronie polskiej, jest odpowiedzialny
              > za
              > > działania, które w konsekwencji, może niezamierzonej, doprowadziły do zbr
              > odni
              > > katyńskiej - szeroko pojętej?
              > > Krótko mówiąc: historia Kampanii Wrześniowej jest dokładnie zafałszowana,
              >
              > Kto jest odpowiedzialny? Uwazam, ze w znacznym stopniu ci, ktorzy - miast objac
              > dowodzenie obrona kraju - juz po tygodniu od wybuchu wojny spakowali walizki,
              > zabrali do samochodow zony, srebra stolowe, porcelane, kochanki, bizuterie i
              > pierzyne - zaczeli uciekac do Rumunii. W znacznym stopniu, ale nie calkowicie -
              > bo przed nimi byli jeszcze i ci, ktorych zadaniem bylo opracowac plan obronny
              > kraju i okreslic potrzeby armii. Udalo im sie to tak swietnie, ze juz od
              > trzeciego dnia wojny to, co nazywamy "kampania wrzesniowa", bardziej
              > przypominalo powstancza ruchawke, niz dzialania wojenne.
              > Brak lacznosci, brak spojnego planu, brak uzbrojenia, technika wojskowa na
              > poziomie I wojny swiatowej, polaczone z niefrasobliwoscia, mitomania i
              > zadufaniem ("nie oddamy ani guzika", "za tydzien nasza kawaleria bedzie w
              > Berlinie") - kto przyczynil sie do takiego stanu rzeczy?
              >

              I tu właśnie powtarzasz frazesy ukute przez propagandę!
              Właśnie m.in. dlatego, historię II W. Św. oraz kampanii wrześniowej należy
              napisać na nowo.
              Przy okazji: tak się dziwnie złożyło, że ci, którzy najszybciej wiali, zostali
              potem "gwiazdami" rządu na emigracji; np. płk/gen. Paszkiewicz.

              > > rodzimi fałszerze. Jednym z zafałszowanych wątków jest ten, którego końce
              > m był
              > > Katyń. Ale tego Rosjanie nie ujawnią, bo musieliby w tym celu ujawnić swo
              > ją
              > > ówczesną agenturę.
              >
              > No wlasnie nie jestem pewny, czy pozostala ona taka dla nich wazna?
              Agentura zawsze jest ważna wedle zasady: "nigdy, nikomu!".

              Jesli w
              > latach 30-tych mieli mozliwosc "zmacenia umyslow" i skierowania polityki
              > obronnej na niewlasciwe tory, to przeciez nie jest mowa o nastolatkach. Kto z
              > tej agentury jeszcze zyje? Zreszta, Stalin nie pozostawilby przeciez tak waznyc
              > h
              > swiadkow.
              > A struktura agenturalna chyba jednak rozpadla sie: pamietajmy, ze po wojnie
              > zostala zastapiona calkiem nowa.
              To prawda, ale wystarczy raz naruszyć zasadę "N/N" (patrz wyżej), jak zrobił to
              Macierewicz...
              • viking2 Re: Rosjanie ujawnią kolejne materiały dot. zbrod 24.04.10, 19:15
                gandalph napisał:
                > I tu właśnie powtarzasz frazesy ukute przez propagandę!
                > Właśnie m.in. dlatego, historię II W. Św. oraz kampanii wrześniowej należy
                > napisać na nowo.
                > Przy okazji: tak się dziwnie złożyło, że ci, którzy najszybciej wiali, zostali
                > potem "gwiazdami" rządu na emigracji; np. płk/gen. Paszkiewicz.

                Nie wiem, czy fakt masowej ucieczki rzadu RP w obliczu najazdu Niemiec
                hitlerowskich jest propaganda. Na ktoryms z forow, przy okazji zupelnie innej
                dyskusji, postawilem dobrze uzasadniona teze o czasie "zbierania sie ucieczki"
                mniej wiecej po tygodniu od wybuchu wojny. Nie chce mi sie wszystkiego
                powtarzac, ale liczylem wstecz od czasu przekroczenia granicy rumunskiej (iles
                tam dni na zgode na wjazd, przedtem iles tam dni na podroz, iles na zebranie
                zaopatrzenia, iles na pakowanie i liwidacje spraw itd). Nikt tej tezy nie byl w
                stanie obalic.
                Nie wiem, czy zauwazyles, ale osobiscie jestem zwolennikiem nazwania rzeczy po
                imieniu i tam, gdzie ucieczka wladz cywilnych jest istotnie ucieczka, ucieczka
                wladz wojskowcyh i sztabu powinna byc nazwana dezercja. A ci, ktorzy byli jej
                winni, powinni byli zostac "gwiazdami" niemilego, ale uswieconego odwiecznym
                prawem wystepu o wschodzie slonca, pod murem koszar a przed plutonem egzekucyjnym.

                Cywilne wladze, ktore dopuscily sie ucieczki i osamotnienia kraju w obliczu
                wojny, rowniez powinny zostac osadzone i napietnowane hanba i dozywotnim zakazem
                pelnienia wszelkich funkcji panstwowych.
                Wiem, zaraz podniosa sie glosy pytajace kto w takim razie mialby w koncu tworzyc
                ten rzad emigracyjny, skoro jednych rozwalilem, a innych wypedzilem do cholery -
                ale realia byly wlasnie takie, jakie byly i sytuacja polityczno-militarna
                zmuszala albo do relatywizmu etyczno-moralnego, albo do wybrania o wiele
                trudniejszej drogi. Mozna dyskutowac, jaka by ta trudniejsza droga mogla byc i
                spekulowac, dokad by zaprowadzila. Jednakze wybrano relatywizm.
                Nie jest rowniez mitem niezorganizowana, chaotyczna i pozbawiona lacznosci - a
                co za tym idzie, takze i zbornego dowodzenia - obrona wrzesniowa. Fakty mowia
                same za siebie: 40-milionowy europejski kraj, spolecznie, politycznie i
                technologicznie aspirujacy do miana cywilizowanego, poniosl druzgocaca kleske w
                ciagu dwoch tygodni.
                A rzeczy tej miary nie dzieja sie ani bez przyczyny, ani tez ot, tak sobie. Tak,
                jak na sukces, tak i na porazke zapracowuje sie latami. I odbrazowienie mitow II
                RP i wrzesnia powinno zawierac w sobie nazwanie tych, ktorzy na taki wlasnie
                wynik zapracowali.

                > Agentura zawsze jest ważna wedle zasady: "nigdy, nikomu!".

                Zgadzam sie. Zle sie wyrazilem: mialem na mysli, ze ta struktura przypuszczalnie
                jest juz od dawna nieaktywna: od dziesiecioleci juz nie ma ludzi, ktorzy ja
                stworzyli, a sama struktura zostala 65 lat temu zastapiona inna - o wiele
                skuteczniejsza, taka, ktora przetrwala 45 lat.
                • gandalph Re: Rosjanie ujawnią kolejne materiały dot. zbrod 24.04.10, 21:22
                  viking2 napisał:

                  > gandalph napisał:
                  > > I tu właśnie powtarzasz frazesy ukute przez propagandę!
                  > > Właśnie m.in. dlatego, historię II W. Św. oraz kampanii wrześniowej należ
                  > y
                  > > napisać na nowo.
                  > > Przy okazji: tak się dziwnie złożyło, że ci, którzy najszybciej wiali, zo
                  > stali
                  > > potem "gwiazdami" rządu na emigracji; np. płk/gen. Paszkiewicz.
                  >
                  > Nie wiem, czy fakt masowej ucieczki rzadu RP w obliczu najazdu Niemiec
                  > hitlerowskich jest propaganda.

                  To nie była ucieczka "w obliczu najazdu Niemiec hitlerowskich", lecz w 18 dniu
                  wojny, w sytuacji, gdy w zasięgu prezydenta, rządu i NW było jedno jedyne
                  przejście graniczne z Rumunią w Wyżnicy, a sowieckie czołgi stały w odległości
                  +/- 50 km (w Śniatyniu). (Mało tego, potem się okazało, że raz po raz naruszały
                  granicę Rumunii, dlatego np. kompania zamkowa nie została rozbrojona).

                  Na ktoryms z forow, przy okazji zupelnie innej
                  > dyskusji, postawilem dobrze uzasadniona teze o czasie "zbierania sie ucieczki"
                  > mniej wiecej po tygodniu od wybuchu wojny. Nie chce mi sie wszystkiego
                  > powtarzac, ale liczylem wstecz od czasu przekroczenia granicy rumunskiej (iles
                  > tam dni na zgode na wjazd, przedtem iles tam dni na podroz, iles na zebranie
                  > zaopatrzenia, iles na pakowanie i liwidacje spraw itd). Nikt tej tezy nie byl w
                  > stanie obalic.
                  > Nie wiem, czy zauwazyles, ale osobiscie jestem zwolennikiem nazwania rzeczy po
                  > imieniu i tam, gdzie ucieczka wladz cywilnych jest istotnie ucieczka, ucieczka
                  > wladz wojskowcyh i sztabu powinna byc nazwana dezercja.
                  Dezercja w kampanii wrześniowej, owszem była, ale nie chodzi o Naczelnego Wodza
                  i jego sztab. Rydzowi-Śmigłemu nie wolno było zrobić jednego: dostać się do niewoli!
                  A tak przy okazji: w ramach sojuszu z Rumunią to właśnie Rydz był wyznaczony na
                  wodza połączonych sił. Niewielu o tym pamięta!


                  A ci, ktorzy byli jej
                  > winni, powinni byli zostac "gwiazdami" niemilego, ale uswieconego odwiecznym
                  > prawem wystepu o wschodzie slonca, pod murem koszar a przed plutonem egzekucyjn
                  > ym.
                  >

                  Plutony egzekucyjne powinny były mieć pełne ręce roboty; "klientów" miałyby
                  wielu: Rómmel, Piskor, Bortnowski, Langner, Paszkiewicz, Rowecki, Dojan-Surówka,
                  Smorawiński (w tym przypadku ów pluton wyręczyli Sowieci w Katyniu),
                  Skorobohaty-Jakubowski, kmdr Kłoczkowki. Wymieniam tylko tych, których pamiętam
                  ad hoc. Byłoby tego znacznie więcej.

                  > Cywilne wladze, ktore dopuscily sie ucieczki i osamotnienia kraju w obliczu
                  > wojny, rowniez powinny zostac osadzone i napietnowane hanba i dozywotnim zakaze
                  > m
                  > pelnienia wszelkich funkcji panstwowych.
                  > Wiem, zaraz podniosa sie glosy pytajace kto w takim razie mialby w koncu tworzy
                  > c
                  > ten rzad emigracyjny, skoro jednych rozwalilem, a innych wypedzilem do cholery
                  > -
                  > ale realia byly wlasnie takie, jakie byly i sytuacja polityczno-militarna
                  > zmuszala albo do relatywizmu etyczno-moralnego, albo do wybrania o wiele
                  > trudniejszej drogi. Mozna dyskutowac, jaka by ta trudniejsza droga mogla byc i
                  > spekulowac, dokad by zaprowadzila. Jednakze wybrano relatywizm.
                  > Nie jest rowniez mitem niezorganizowana, chaotyczna i pozbawiona lacznosci - a
                  > co za tym idzie, takze i zbornego dowodzenia - obrona wrzesniowa. Fakty mowia
                  > same za siebie: 40-milionowy europejski kraj, spolecznie, politycznie i
                  > technologicznie aspirujacy do miana cywilizowanego, poniosl druzgocaca kleske w
                  > ciagu dwoch tygodni.
                  > A rzeczy tej miary nie dzieja sie ani bez przyczyny, ani tez ot, tak sobie. Tak
                  > ,
                  > jak na sukces, tak i na porazke zapracowuje sie latami. I odbrazowienie mitow I
                  > I
                  > RP i wrzesnia powinno zawierac w sobie nazwanie tych, ktorzy na taki wlasnie
                  > wynik zapracowali.


                  Cały czas powtarzasz propagandę ostatnich 70 lat: niemiecką, sowiecką,
                  "sikorszczacką", komunistyczną itd. Jestem jednak pewien, tak na 99%, że kiedyś
                  poznamy całą prawdę, a wtedy trzeba będzie odszczekać te wszystkie kalumnie,
                  jakimi obrzucono Rydza-Śmigłego itd.; przy okazji spadnie też parę pomników.
                  Może my tego nie doczekamy...
                  Pierwszym kandydatem do "odbrązowienia" to dla mnie Sikorski. Nie mam "twardych"
                  dowodów, ale parę poszlak, które bardzo brzydko pachną.

                  >
                  > > Agentura zawsze jest ważna wedle zasady: "nigdy, nikomu!".
                  >
                  > Zgadzam sie. Zle sie wyrazilem: mialem na mysli, ze ta struktura przypuszczalni
                  > e
                  > jest juz od dawna nieaktywna: od dziesiecioleci juz nie ma ludzi, ktorzy ja
                  > stworzyli, a sama struktura zostala 65 lat temu zastapiona inna - o wiele
                  > skuteczniejsza, taka, ktora przetrwala 45 lat.
                  • viking2 Re: Rosjanie ujawnią kolejne materiały dot. zbrod 26.04.10, 01:53
                    gandalph napisał:
                    > To nie była ucieczka "w obliczu najazdu Niemiec hitlerowskich", lecz w 18 dniu
                    > wojny, w sytuacji, gdy w zasięgu prezydenta, rządu i NW było jedno jedyne
                    > przejście graniczne z Rumunią w Wyżnicy

                    No i widze, ze musze wrocic do swoich wyliczen. Na poczatku, drobna niescislosc:
                    rzad przekroczyl granice Rumunii nie 18-go wrzesnia, tylko 17-go. Nastepnego
                    dnia, czyli 18-go, rzad polski zostal w Rumunii internowany (niespecjalnie
                    surowo i restryktywnie zreszta, skoro udala im sie wkrotce dalsza ucieczka, ale
                    to jest obok tematu). Zanim te granice przekroczono - co w koncu stalo sie w
                    sposob oficjalny - musiala nastapic jakas akcja dyplomatyczna, jakas prosba o
                    wize wjazdowa, jakies negocjacje dyplomatyczne. Nie odbywaly sie tez one przy
                    udziale jakiegos poruczniczyny z posterunku granicznego, tylko na szczeblu
                    rzadowym. Zanim taka decyzja udzielenia wizy wjazdowej, polaczona ze zgoda
                    strony polskiej na internowanie, zapadla, musialo uplynac co najmniej 2, moze 3
                    dni na negocjacje. Czyli, ze nad granice dotarli, powiedzmy, 14 wrzesnia. Ile, w
                    realiach wrzesnia 1939, potrwala jazda z Warszawy do Zaleszczyk? Nalezy tu
                    uwzglednic zatloczone drogi, jazde w nocy (by uniknac rajdow Luftwaffe, ktora
                    panowala na polskim niebie), poszukiwanie po drodze benzyny, spedzanie noclegu -
                    i tak dalej. Nie moglo to potrwac krocej, niz jakies 3, moze 4 dni. Czyli, ze z
                    Warszawy wyjezdzano juz 10-go wrzesnia. Kiedy ogarnieci panika dygnitarze
                    postanowili uciekac, nalezalo spakowac dobytek, wymienic zlotowki na dolary,
                    uprzedzic kochanke, pozegnac sie z rodzina zony, zorganizowac albo dogadac sobie
                    samochod (bo prywatne zarekwirowano, a wojskowy nie kazdemu przyslugiwal),
                    kierowce i zapas benzyny. Potrwalo to ze 3 dni? Jak w morde dal, ze potrwalo.
                    Czyli, ze zabrali sie za uciekanie po tygodniu? Jak byk wychodzi, ze tak.

                    > Dezercja w kampanii wrześniowej, owszem była, ale nie chodzi o Naczelnego Wodza
                    > i jego sztab. Rydzowi-Śmigłemu nie wolno było zrobić jednego: dostać się do nie
                    > woli!

                    Stawiam teze, ze ewentualna niewola Smiglego-Rydza nie zmienilaby niczego. W
                    rzeczy samej, wodz naczelny (i w jego przypadku celowo pisze to z malych liter),
                    ktory uciekl, przestaje byc wodzem, a zaczyna byc dezerterem. W tych kategoriach
                    trudno jest rozwazac, co jest "lepsze" - raczej nalezaloby chyba powiedziec
                    "mniej zle". Osobiscie uwazam, ze niewola (niemiecka oczywiscie, nie sowiecka)
                    bylaby mniej zla i niehononorowa, niz ucieczka.

                    > Plutony egzekucyjne powinny były mieć pełne ręce roboty

                    Tutaj nic dodac, nic ujac, trafiles w sedno!

                    > Cały czas powtarzasz propagandę ostatnich 70 lat: niemiecką, sowiecką,
                    > "sikorszczacką", komunistyczną itd. J

                    Nie, moj drogi. Jesli juz, to powtarzam "propagande bohunowska". Jezeli czytales
                    wspomnienia pulkownika Bohuna i wypowiedzi niektorych dzialaczy WiN-u, to nie
                    mogles nie zauwazyc bardzo niechetnego, by nie rzec pogardliwego, stosunku do
                    skompromitowanych ucieczka politykow wogole i do rzadu londynskiego w
                    szczegolnosci. Nie mogles tez nie dostrzec zdumienia, jakie w tych srodowiskach
                    wzbudzal fakt, ze zolnierze konspiracji - po gorzkim doswiadczeniu wrzesniowym -
                    ponownie oddaja sie pod rozkazy tych, ktorzy juz raz najpierw doprowadzili ich
                    do kleski, a potem zdradzili poprzez dezercje.
                    Jak juz napisalem, realia byly takie, jakie byly i dlatego nie powtarzam
                    bezkrytycznie zarzutow i oskarzen, formulowanych przez WiN i Bohuna, ale z
                    koniecznosci - bo nie bylo mnie wtedy na swiecie i nie bylem swiadkiem wydarzen
                    - musze opierac sie na relacjach tych, ktorzy brali udzial w owczesnej grze
                    polityczno-militarnej. Opieranie sie na relacjach "historii" przepisanej na nowo
                    w PRL, i to kilkakrotnie, odrzucam z zalozenia. "Prawda historyczna" spisana w
                    Londynie przez ludzi winnych dezercji tez nie wydaje mi sie byc specjalnie
                    wiarygodna. To na czym sie mam opierac? Na doniesieniach sowieckiego wywiadu,
                    czy na hitlerowcach?
                    • gandalph Re: Rosjanie ujawnią kolejne materiały dot. zbrod 26.04.10, 23:13
                      viking2 napisał:

                      > gandalph napisał:
                      > > To nie była ucieczka "w obliczu najazdu Niemiec hitlerowskich", lecz w 18
                      > dniu
                      > > wojny, w sytuacji, gdy w zasięgu prezydenta, rządu i NW było jedno jedyne
                      > > przejście graniczne z Rumunią w Wyżnicy
                      >
                      > No i widze, ze musze wrocic do swoich wyliczen. Na poczatku, drobna niescislosc
                      > :
                      > rzad przekroczyl granice Rumunii nie 18-go wrzesnia, tylko 17-go.

                      Prezydent, rząd i NW przekroczyli most w Wyżnicy ok. 4-5 rano 18 września. W
                      Kutach został szef sztabu gen. Stachiewicz (do 20 września, 21 września Kuty
                      zostały zajęte przez Sowietów).

                      Nastepnego
                      > dnia, czyli 18-go, rzad polski zostal w Rumunii internowany (niespecjalnie
                      > surowo i restryktywnie zreszta, skoro udala im sie wkrotce dalsza ucieczka, ale
                      > to jest obok tematu). Zanim te granice przekroczono - co w koncu stalo sie w
                      > sposob oficjalny - musiala nastapic jakas akcja dyplomatyczna, jakas prosba o
                      > wize wjazdowa, jakies negocjacje dyplomatyczne. Nie odbywaly sie tez one przy
                      > udziale jakiegos poruczniczyny z posterunku granicznego, tylko na szczeblu
                      > rzadowym. Zanim taka decyzja udzielenia wizy wjazdowej, polaczona ze zgoda
                      > strony polskiej na internowanie, zapadla, musialo uplynac co najmniej 2, moze 3


                      Stop, to wszystko prawda, ale te sprawy załatwiano "na wszelki wypadek"
                      wcześniej. A załatwiano m.in. dlatego, że - wbrew powszechnej opinii - agresja
                      sowiecka nie była dla strony polskiej zaskoczeniem. Nie był znany jedynie
                      termin, wielokrotnie zresztą przekładany.

                      > dni na negocjacje. Czyli, ze nad granice dotarli, powiedzmy, 14 wrzesnia. Ile,
                      > w
                      > realiach wrzesnia 1939, potrwala jazda z Warszawy do Zaleszczyk?

                      Rząd i Prezydent nie mogli ewakuować się przez Zaleszczyki, nota bene zajęte
                      przez Sowietów ok. południa 17 września, czyli na wiele godzin wcześniej. Tamtą
                      drogą ewakuował się jedynie korpus dyplomatyczny i drobne oddziały wojska.

                      >Nalezy tu
                      > uwzglednic zatloczone drogi, jazde w nocy (by uniknac rajdow Luftwaffe, ktora
                      > panowala na polskim niebie), poszukiwanie po drodze benzyny, spedzanie noclegu
                      > -
                      > i tak dalej. Nie moglo to potrwac krocej, niz jakies 3, moze 4 dni. Czyli, ze z
                      > Warszawy wyjezdzano juz 10-go wrzesnia. Kiedy ogarnieci panika dygnitarze
                      > postanowili uciekac, nalezalo spakowac dobytek, wymienic zlotowki na dolary,
                      > uprzedzic kochanke, pozegnac sie z rodzina zony, zorganizowac albo dogadac sobi
                      > e
                      > samochod (bo prywatne zarekwirowano, a wojskowy nie kazdemu przyslugiwal),
                      > kierowce i zapas benzyny. Potrwalo to ze 3 dni? Jak w morde dal, ze potrwalo.
                      > Czyli, ze zabrali sie za uciekanie po tygodniu? Jak byk wychodzi, ze tak.
                      >
                      To są bzdury. Ewakuacja rządu z Warszawy odbywała się bez paniki i bez tobołów
                      oraz kochanek. Powtarzasz brednie przydupasów Sikorskiego i komunistów po
                      wojnie. Reszt nie chce mi się komentować.

                      > > Dezercja w kampanii wrześniowej, owszem była, ale nie chodzi o Naczelnego
                      > Wodza
                      > > i jego sztab. Rydzowi-Śmigłemu nie wolno było zrobić jednego: dostać się
                      > do nie
                      > > woli!
                      >
                      > Stawiam teze, ze ewentualna niewola Smiglego-Rydza nie zmienilaby niczego.

                      Zmieniłaby wszystko! Dokładnie wszystko!
                      Gdyby Wódz Naczelny dostał się do niewoli, obojętne której, zostałby zmuszony do
                      podpisania kapitulacji wojska a to oznaczałoby koniec podmiotowości Polski wedle
                      prawa międzynarodowego. Czytałem kiedyś wyjaśnienie, w GW, wiele lat temu,
                      specjalisty od prawa międzynarodowego, jakie znaczenie miało opuszczenie kraju
                      przez Rydza (problem jest zresztą szerszy). Ponieważ właśnie tak się stało,
                      została zachowana ciągłość państwowości polskiej.Rzecz jasna, w 1939 roku nikt
                      nie mógł przewidzieć Jałty i Teheranu.
                      Krótko mówiąc: Rydz, wybierając niesławę, zachował się niezwykle odpowiedzialnie.

                      W
                      > rzeczy samej, wodz naczelny (i w jego przypadku celowo pisze to z malych liter)
                      > ,
                      > ktory uciekl, przestaje byc wodzem, a zaczyna byc dezerterem. W tych kategoriac
                      > h
                      > trudno jest rozwazac, co jest "lepsze" - raczej nalezaloby chyba powiedziec
                      > "mniej zle". Osobiscie uwazam, ze niewola (niemiecka oczywiscie, nie sowiecka)
                      > bylaby mniej zla i niehononorowa, niz ucieczka.
                      >
                      > > Plutony egzekucyjne powinny były mieć pełne ręce roboty
                      >
                      > Tutaj nic dodac, nic ujac, trafiles w sedno!
                      >
                      > > Cały czas powtarzasz propagandę ostatnich 70 lat: niemiecką, sowiecką,
                      > > "sikorszczacką", komunistyczną itd. J
                      >
                      > Nie, moj drogi. Jesli juz, to powtarzam "propagande bohunowska". Jezeli czytale
                      > s
                      > wspomnienia pulkownika Bohuna i wypowiedzi niektorych dzialaczy WiN-u, to nie
                      > mogles nie zauwazyc bardzo niechetnego, by nie rzec pogardliwego, stosunku do
                      > skompromitowanych ucieczka politykow wogole i do rzadu londynskiego w
                      > szczegolnosci.

                      Mogę żywić pogardę do rządu emigracyjnego ale z zupełnie innych powodów: 1. z
                      powodu okoliczności, w jakich powstał, 2. z powodu jego składu, 3. z powodu
                      niejasnych powiązań niektórych osobników z tego rządu.

                      Nie mogles tez nie dostrzec zdumienia, jakie w tych srodowiskach
                      > wzbudzal fakt, ze zolnierze konspiracji - po gorzkim doswiadczeniu wrzesniowym
                      > -
                      > ponownie oddaja sie pod rozkazy tych, ktorzy juz raz najpierw doprowadzili ich
                      > do kleski, a potem zdradzili poprzez dezercje.
                      > Jak juz napisalem, realia byly takie, jakie byly i dlatego nie powtarzam
                      > bezkrytycznie zarzutow i oskarzen, formulowanych przez WiN i Bohuna, ale z
                      > koniecznosci - bo nie bylo mnie wtedy na swiecie i nie bylem swiadkiem wydarzen
                      > - musze opierac sie na relacjach tych, ktorzy brali udzial w owczesnej grze
                      > polityczno-militarnej. Opieranie sie na relacjach "historii" przepisanej na now
                      > o
                      > w PRL, i to kilkakrotnie, odrzucam z zalozenia. "Prawda historyczna" spisana w
                      > Londynie przez ludzi winnych dezercji tez nie wydaje mi sie byc specjalnie
                      > wiarygodna. To na czym sie mam opierac? Na doniesieniach sowieckiego wywiadu,
                      > czy na hitlerowcach?
                      A to ostatnie, to bardzo dobre pytanie! Tę historię należy napisać od nowa.
                      Trzeba jednak włączyć myślenie i kojarzenie oraz bardzo duży krytycyzm.
                      • viking2 Re: Rosjanie ujawnią kolejne materiały dot. zbrod 27.04.10, 04:53
                        gandalph napisał:
                        > Zmieniłaby wszystko! Dokładnie wszystko!
                        > Gdyby Wódz Naczelny dostał się do niewoli, obojętne której, zostałby zmuszony
                        do podpisania kapitulacji wojska

                        I wowczas by nie podpisal. Co mu zrobia? Rozstrzelaja? Mozna polemizowac, ze
                        rozstrzelaliby tak, czy owak - wprawdzie we wrzesniu '39 jeszcze nikt nie
                        spodziewal sie hekatomby na zaistniala skale, ale to nie zmienia faktow.
                        Tym niemniej, nie bylo przymusu zostawania wodzem naczelnym i ktos, kto takie
                        stanowsiko obejmuje - w tym wypadku Smigly-Rydz - musi, zwyczajnie MUSI!, liczyc
                        sie z taka mozliwoscia, ze ktoregos dnia trzeba bedzie polozyc na szali wlasne
                        zycie. A jesli sie boi, to moze zamiast kariery wojskowej nalezalo zostac
                        urzednikiem pocztowym w Wolkowysku. Fakt, nie byloby adiutantow, sluzbowych
                        samochodow, willi w Alejach Ujazdowskich, gabinetu z sekretariatem, ocierania
                        sie lokciami o ministrow, premiera i innych "moznych tego swiata", przywilejow i
                        korzysci - ale nie trzeba by bylo klasc glowy za sprawe Kraju. A w zyciu jest
                        zawsze cos za cos i darmowy obiad nie istnieje. Takze i w wojsku.
                        To samo zreszta odnosi sie i do wielu innych owczesnych dygnitarzy, tak
                        wojskowych, jak i cywilnych.
                        Przypuszczalnie stad wziela sie nieufnosc i niechec Bohuna i WiN-u do srodowisk
                        londynskich, ale uwazam, ze merytorycznie mieli sporo racji, zadajac niewygodne
                        pytania (i tak zreszta pozostawione w wiekszosci bez odpowiedzi).

                        > A to ostatnie, to bardzo dobre pytanie! Tę historię należy napisać od nowa.
                        > Trzeba jednak włączyć myślenie i kojarzenie oraz bardzo duży krytycyzm.

                        O to sie wlasciwie nie spieram, o tyle, ze jestem zdania, iz historie wrzesniowa
                        (i przed-wrzesniowa) nalezy z cala pewnoscia "odbrazowic" i ujac z niej patosu.
                        Calkiem mozliwe, ze trzeba ja napisac od nowa, bo tuszowanie niewygodnych faktow
                        i "zamiatanie smieci pod dywan" zaszlo juz tak daleko, ze inaczej sie nie da.
                        Jednakze ponawiam pytanie: na czym sie oprzemy? Jestesmy tu w fatalnej sytuacji,
                        i spiesze wyjasnic, dlaczego tak uwazam:
                        Znamy fakty. Wiemy, co nastapilo, wiemy, ze kraj rzekomo "silny, zwarty i
                        gotowy" poniosl straszna kleske w krotkim czasie. Wiemy, ze rzad uciekl, a sztab
                        zdezerterowal.
                        I dalej, "zaczynaja sie schody". Wiadomo, ze w wiekszosci - jesli nie calkowicie
                        - mozna odpuscic sobie studiowanie "historii" napisanej kilkakrotnie w PRL-u.
                        Nie bedzie tam nic sensownego, tylko belkot na temat "wyzysku robotnika" przez
                        sanacje i "wyzwolenia klasy robotniczej" przez socjalizm. Nie ma tez sensu
                        studiowac "historii" napisanej (i przepisanej o wiele wiecej razy) przez
                        Sowietow, bo tam znow bedzie o "polskich panach", wyzysku i "wyzwoleniu
                        bratniego narodu". Siegnijmy wiec do zrodel przeciwnych. Co mamy z obozu
                        londynskiego? Coz, w naturalny sposob, ludzie skompromitowani doprowadzeniem
                        kraju do kleski i wlasna ucieczka, beda probowali ukryc ten niemily fakt w
                        przekazach historycznych, a przycisnieci do muru zweksluja odpowiedzi na boczny
                        tor, koncentrujac sie na sowieckim nozu w plecy w polowie wrzesnia. Istotnie,
                        bedzie to przytoczenie faktu historycznego, ale niekoniecznie wyjasniajace
                        wszystko, co przed tym czasem spieprzono,
                        ukradziono, roztrwoniono, zmarnowano i zaprzepaszczono. Moze w mysl starego
                        przyslowia, ze sukces i zwyciestwo maja wielu ojcow, ale kleska jest zawsze
                        sierota. Nie zmienia to jednak mojego pogladu, ze wiarygodnosc wiekszosci tych
                        interpretacji historii jest nadszarpnieta, czasem bardziej, a czasem mniej.
                        Idzmy dalej: srodowiska patriotyczne niezwiazane (lub bardzo luzno zwiazane) z
                        obozem londynskim, czyli wlasnie Bohun, WiN, NSZ - te ostatnie zreszta tez dosc
                        dyskusyjne, bo nie wszystkie karty ich historii zapisano czysto i wyraznie.
                        Niemniej, ich stanowisko to nie cala historia, a tylko jej wycinek.
                        Interpretowany merytorycznie z sensem (w moim odczuciu), ale pozbawiony
                        szerokiego spojrzenia, z definicji. Przekazy historyczne innych krajow
                        (anglosasi, Francja, nie wiem kto jeszcze, Chiny i Japonia moze) sa szczatkowe i
                        sprowadzaja sie do odkrywczych stwierdzen typu "we wrzesniu 1939 Niemcy
                        hitlerowskie zaatakowaly Polske i okupowaly jej terytorium przez nastepne 5 lat".
                        Dotarcie do sedna sprawy wymagac bedzie zmudnego wysilku, dlugiego czasu i
                        ogromu pracy. A nie mozna bedzie isc "na skroty", bo wtedy uzyskamy jeszcze
                        jedna "przepisana na nowo" wersje, a nie prawdziwa historie.
                        • gandalph Re: Rosjanie ujawnią kolejne materiały dot. zbrod 27.04.10, 14:29
                          viking2 napisał:

                          > gandalph napisał:
                          > > Zmieniłaby wszystko! Dokładnie wszystko!
                          > > Gdyby Wódz Naczelny dostał się do niewoli, obojętne której, zostałby zmus
                          > zony
                          > do podpisania kapitulacji wojska
                          >
                          > I wowczas by nie podpisal. Co mu zrobia? Rozstrzelaja?

                          Mozna polemizowac, ze
                          > rozstrzelaliby tak, czy owak - wprawdzie we wrzesniu '39 jeszcze nikt nie
                          > spodziewal sie hekatomby na zaistniala skale, ale to nie zmienia faktow.
                          > Tym niemniej, nie bylo przymusu zostawania wodzem naczelnym i ktos, kto takie
                          > stanowsiko obejmuje - w tym wypadku Smigly-Rydz - musi, zwyczajnie MUSI!, liczy
                          > c

                          Nie rozumiesz niczego! Dopóki nie było kapitulacji wojska (którą mógł podpisać
                          tylko wódz naczelny), podmiotowość Polski trwała. Poza tym, w ramach sojuszu
                          polsko-rumuńskiego Rydz-Śmigły był wodzem połączonych sił, a udawał się do
                          SOJUSZNICZEJ Rumunii. Nie przewidział tylko intrygi francusko-sikorszczackiej.
                          Po drugie, po 17 września nie było już ważniejszej sprawy niż ratowanie
                          ciągłości konstytucyjnej państwa, dlatego tak ważna była osoba prezydenta i
                          wodza naczelnego.
                          Poza tym, wielu wodzów wcześniej i później uciekało z pola walki: Piotr I spod
                          Narwy w 1701 roku, czym uratował Rosję, gen MacArthur z wyspy Corregidor (na
                          wezwanie Roosevelta zresztą), Kazimierz Wielki spod Płowiec (na rozkaz
                          Władysława Łokietka), Tadeusz Kościuszko po przegranej wojnie 1792 roku, Jan
                          Kazimierz w 1655 roku, Jan III Sobieski podczas pierwszej bitwy pod Parkany w
                          1683 itd. W pewnych sytuacjach są sprawy ważne i ważniejsze, jak ratowanie
                          ciągłości państwa choćby.
                          Zginąć jest najłatwiej, ale to zwykle niczego nie rozwiązuje. Ot, zwykły kult
                          bohaterszczyzny. Taka mentalność jest dobra na szczeblu dowódcy batalionu, a nie
                          wodza.

                          > sie z taka mozliwoscia, ze ktoregos dnia trzeba bedzie polozyc na szali wlasne
                          > zycie. A jesli sie boi, to moze zamiast kariery wojskowej nalezalo zostac
                          > urzednikiem pocztowym w Wolkowysku. Fakt, nie byloby adiutantow, sluzbowych
                          > samochodow, willi w Alejach Ujazdowskich, gabinetu z sekretariatem, ocierania
                          > sie lokciami o ministrow, premiera i innych "moznych tego swiata", przywilejow
                          > i
                          > korzysci - ale nie trzeba by bylo klasc glowy za sprawe Kraju. A w zyciu jest
                          > zawsze cos za cos i darmowy obiad nie istnieje. Takze i w wojsku.
                          > To samo zreszta odnosi sie i do wielu innych owczesnych dygnitarzy, tak
                          > wojskowych, jak i cywilnych.
                          > Przypuszczalnie stad wziela sie nieufnosc i niechec Bohuna i WiN-u do srodowisk
                          > londynskich, ale uwazam, ze merytorycznie mieli sporo racji, zadajac niewygodne
                          > pytania (i tak zreszta pozostawione w wiekszosci bez odpowiedzi).

                          Wielu wykazywało nieufność do rządu londyńskiego, ale pamiętaj o tym, kto go
                          tworzył: m.in. ci, którzy uciekli z kraju jako pierwsi, nawet przed 17 września,
                          a nie ci, którzy w 1939 roku ponosili ciężar decyzji. Przykład pierwszy z
                          brzegu: gen. Orlik-Rueckemann w ogóle nie dostał żadnego przydziału, za to
                          "gwiazdami" Sikorskiego był gen. Modelski, Paszkiewicz i paru innych.
                          >
                          > > A to ostatnie, to bardzo dobre pytanie! Tę historię należy napisać od now
                          > a.
                          > > Trzeba jednak włączyć myślenie i kojarzenie oraz bardzo duży krytycyzm.
                          >
                          > O to sie wlasciwie nie spieram, o tyle, ze jestem zdania, iz historie wrzesniow
                          > a
                          > (i przed-wrzesniowa) nalezy z cala pewnoscia "odbrazowic" i ujac z niej patosu.
                          > Calkiem mozliwe, ze trzeba ja napisac od nowa, bo tuszowanie niewygodnych fakto
                          > w
                          > i "zamiatanie smieci pod dywan" zaszlo juz tak daleko, ze inaczej sie nie da.
                          > Jednakze ponawiam pytanie: na czym sie oprzemy? Jestesmy tu w fatalnej sytuacji
                          > ,
                          > i spiesze wyjasnic, dlaczego tak uwazam:
                          > Znamy fakty. Wiemy, co nastapilo, wiemy, ze kraj rzekomo "silny, zwarty i
                          > gotowy" poniosl straszna kleske w krotkim czasie. Wiemy, ze rzad uciekl, a szta
                          > b
                          > zdezerterowal.

                          Dopóki nie spojrzysz na problem z innej strony, co wymaga m.in. innego
                          spojrzenia na "ucieczkę rządu" i na "dezercję sztabu, niczego nie zrozumiesz.
                          Postawmy inne pytanie: w dniu 16 września 1939 WP liczyło ok. 750 tys. ludzi pod
                          bronią (czyli więcej niż 1 września), mobilizacja dalszych jednostek trwała w
                          województwach wschodnich. Od około 10-12 września Niemcy stali na Wiśle, pod
                          Lwowem i gdzie indziej stały unieruchomione całe kolumny - z braku paliwa i
                          amunicji, aktywność lotnictwa spadła z braku paliwa i bomb, pod Lwowem niemieccy
                          żołnierze głodowali, 15 i 16 września WP odnotowało szereg lokalnych sukcesów i
                          nagle, po 17 września wszystko się zawaliło. Okazuje się, że do niewoli
                          sowieckiej poszło znacznie więcej jeńców niż przed 17 września do niemieckiej.
                          Jak to wytłumaczyć?
                          Od próby odpowiedzi na to pytanie zacznijmy wyjaśnianie białych/czarnych plam.

                          > I dalej, "zaczynaja sie schody". Wiadomo, ze w wiekszosci - jesli nie calkowici
                          > e
                          > - mozna odpuscic sobie studiowanie "historii" napisanej kilkakrotnie w PRL-u.
                          > Nie bedzie tam nic sensownego, tylko belkot na temat "wyzysku robotnika" przez
                          > sanacje i "wyzwolenia klasy robotniczej" przez socjalizm. Nie ma tez sensu
                          > studiowac "historii" napisanej (i przepisanej o wiele wiecej razy) przez
                          > Sowietow, bo tam znow bedzie o "polskich panach", wyzysku i "wyzwoleniu
                          > bratniego narodu". Siegnijmy wiec do zrodel przeciwnych. Co mamy z obozu
                          > londynskiego? Coz, w naturalny sposob, ludzie skompromitowani doprowadzeniem
                          > kraju do kleski i wlasna ucieczka, beda probowali ukryc ten niemily fakt w
                          > przekazach historycznych, a przycisnieci do muru zweksluja odpowiedzi na boczny
                          > tor, koncentrujac sie na sowieckim nozu w plecy w polowie wrzesnia. Istotnie,
                          > bedzie to przytoczenie faktu historycznego, ale niekoniecznie wyjasniajace
                          > wszystko, co przed tym czasem spieprzono,
                          > ukradziono, roztrwoniono, zmarnowano i zaprzepaszczono. Moze w mysl starego
                          > przyslowia, ze sukces i zwyciestwo maja wielu ojcow, ale kleska jest zawsze
                          > sierota.
                          To prawda. Pytanie pomocnicze: dlaczego generał Szylling nie opublikował za
                          życia swoich pamiętników? Co było takiego, że nie chciał ujawnić? Mogę się tylko
                          domyślać: nie chciał pogrążać "bohaterów narodowych" (przy okazji mogłoby się
                          okazać, że inni, "opluci", przedstawiają się w zupełnie innym świetle.

                          Nie zmienia to jednak mojego pogladu, ze wiarygodnosc wiekszosci tych
                          > interpretacji historii jest nadszarpnieta, czasem bardziej, a czasem mniej.
                          > Idzmy dalej: srodowiska patriotyczne niezwiazane (lub bardzo luzno zwiazane) z
                          > obozem londynskim, czyli wlasnie Bohun, WiN, NSZ - te ostatnie zreszta tez dosc
                          > dyskusyjne, bo nie wszystkie karty ich historii zapisano czysto i wyraznie.
                          > Niemniej, ich stanowisko to nie cala historia, a tylko jej wycinek.
                          > Interpretowany merytorycznie z sensem (w moim odczuciu), ale pozbawiony
                          > szerokiego spojrzenia, z definicji. Przekazy historyczne innych krajow
                          > (anglosasi, Francja, nie wiem kto jeszcze, Chiny i Japonia moze) sa szczatkowe
                          > i
                          > sprowadzaja sie do odkrywczych stwierdzen typu "we wrzesniu 1939 Niemcy
                          > hitlerowskie zaatakowaly Polske i okupowaly jej terytorium przez nastepne 5 lat
                          > ".
                          > Dotarcie do sedna sprawy wymagac bedzie zmudnego wysilku, dlugiego czasu i
                          > ogromu pracy. A nie mozna bedzie isc "na skroty", bo wtedy uzyskamy jeszcze
                          > jedna "przepisana na nowo" wersje, a nie prawdziwa historie.

                          Zgadza się! Tym bardziej należy wstrzymać się z osądami, bo: 1. wpisujemy się
                          tym w nurt propagandy, 2. kiedyś będziemy to odszczekiwać.
                          A przy okazji, kiedyś o Rydzu-Śmigłym myślałem podobnie jak Ty, ale zmieniłem
                          zdanie. Marszałek działał w stanie najwyższej konieczności!
                          • viking2 Re: Rosjanie ujawnią kolejne materiały dot. zbrod 28.04.10, 03:44
                            gandalph napisał:
                            > Nie rozumiesz niczego! Dopóki nie było kapitulacji wojska (którą mógł podpisać
                            > tylko wódz naczelny), podmiotowość Polski trwała.

                            Czarodzieju, zrozum: ja stawiam teze, ze Smigly-Rydz w niewoli niemieckiej NIE
                            PODPISUJE KAPITULACJI, nawet jesli zagroza mu rozstrzelaniem i grozbe wykonaja.
                            Armia NIE PODDAJE SIE i podmiotowosc Polski pozostawalaby nienaruszona.
                            Poza tym, wydaje sie, ze ratowanie ciaglosci konstytucyjnej niekoniecznie
                            musialo byc priorytetem. Pisze to z pewna rezerwa, bo koronnym argumentem jest
                            tu, ze po Jalcie, Teheranie i Poczdamie, ta ciaglosc nic nam w koncu nie
                            pomogla, ale - z drugiej strony - zgodze sie, jesli wysuniesz argument, ze we
                            wrzesniu '39 nikt jeszcze nie snil o Jalcie czy Teheranie, wiec nie mozna bylo
                            tego przewidziec.
                            Niemniej, uzywajac chocby przykladu Francji - ktora skapitulowala i okryla sie
                            daleko wieksza hanba, niz polscy dygnitarze - brak ciaglosci konstytucyjnej (a
                            moze tylko jej "zawieszenie" na czas wojny) w niczym nie przeszkodzilo legionowi
                            Wolnych Francuzow i DeGaulle'owi, ktory zreszta ugral na tym o wiele wiecej, niz
                            nalezalo sie i jemu, i Francji. Wiem, warunki geopolityczne i polozenie
                            geograficzne, ale mowilismy o ciaglosci konstytucyjnej.

                            > żołnierze głodowali, 15 i 16 września WP odnotowało szereg lokalnych sukcesów i
                            > nagle, po 17 września wszystko się zawaliło. Okazuje się, że do niewoli
                            > sowieckiej poszło znacznie więcej jeńców niż przed 17 września do niemieckiej.
                            > Jak to wytłumaczyć?

                            A otoz wlasnie, to jest bardzo dobre pytanie. I przyznam, ze chetnie
                            przeczytalbym jakas teze odpowiedzi, a takze pospekulowalbym na temat przyczyn
                            (jesli sie czujesz na silach).

                            Piszesz o kulcie bohaterszczyzny i zwiazanej z nim "smierci na polu chwaly", a
                            tymczasem salwowanie sie ucieczka jest - moim zdaniem - tym pomniejszym, wtornym
                            zarzutem, jaki mozna postawic wladzom II RP. Nie, dla mnie najgorszy jest sam
                            fakt doprowadzenia do sytuacji militarno-politycznej, w ktorej alternatywa staje
                            sie tylko bohaterszczyzna albo dezercja. Inaczej mowiac, moze jestem dociekliwa
                            bestia, ale skoro juz takie realia wojenne zaistnialy, to ja stawiam pytanie
                            "jak do tego doszlo?" Celowo nie rzucam nazwiskami (poza Smiglym), bo po
                            pierwsze nie znam calej odpowiedzi na to pytanie (mimo, ze - znajac fakty -
                            czesci moge sie domyslac, a w czesci moge opierac sie na domniemaniach,
                            konjekturach i dedukcjach), a po drugie, co z tego wynika, nie moge napietnowac
                            winnych, wiec wole wstrzymac sie z rzucaniem oskarzen.
                            Jesli chcesz, mozemy wdac sie w polemike o czasach wrzesniowych i
                            przed-wrzesniowych (od nich chyba nalezaloby zaczac) - potrwa nam pewnie do
                            konca roku, ale przeciez piszemy w miare zbornie (mam nadzieje!), a jednoczesnie
                            nietypowo dla forum, w tym sensie, ze nie obrzucamy sie wzajemnie obelgami, wiec
                            chyba nikomu nie bedziemy przeszkadzali.
                            • gandalph Re: Rosjanie ujawnią kolejne materiały dot. zbrod 28.04.10, 12:49
                              viking2 napisał:

                              > gandalph napisał:
                              Widzę, że potrzebny jest dłuższy wstęp teoretyczny.
                              Strona polska w 1939 roku, tj. Prezydent, Wódz Naczelny, min. Beck, zdawali
                              sobie sprawę z tego, że Polska sama, w ówczesnym układzie politycznym,
                              strategicznym, kształcie granic, nie da rady długo opierać się najazdowi
                              Niemiec, jakkolwiek przewaga Niemiec nie była tak miażdżąca, jak to się
                              przedstawia, ich przygotowanie do wojny też pozostawiało wiele do życzenia.
                              (Moczulski w "Wojnie polskiej" przytacza raport szefa służb uzbrojenia
                              Wehrmachtu z ok. 13 września o alarmująco niskich stanach paliwa, amunicji
                              artyleryjskiej i bomb lotniczych). Ale to jest temat w tej chwili uboczny.
                              Wracając do wątku: były (na zdrowy rozum) dwie koncepcje obrony przed Niemcami w
                              1939 roku (patrz mapa) - 1. zostawienie na zachód od Wisły słabych sił
                              osłonowych i oparcie obrony na linii rzek: Sanu-Wisły-Narwi. (Wisłę w dolnym i
                              górnym biegu Niemcy mogli łatwo przejść na własnym terytorium). Podstawowa wada
                              takiego wariantu była taka, że Hitler praktycznie bez wystrzału mógł zająć
                              połowę Polski i ogłosić zakończenie kampanii, bo Niemcy odzyskały straty
                              poniesione w Wersalu. I nikt by palcem w bucie nie kiwnął.
                              2. Wariant, który ostatecznie wybrano, więc nie będę go opisywać. O co w tym
                              chodziło? Przede wszystkim o względy polityczne. W tym miejscu dygresja natury
                              ogólnej: prawo międzynarodowe już wtedy przewidywało dwie sytuacje: a) zwykła
                              agresja, która jeśli skończyła się kapitulacją sił zbrojnych np. państwa
                              napadniętego, oznaczała zdanie go na łaskę i niełaskę najeźdźcy, z utratą
                              podmiotowości włącznie. Do tego nie wolno było dopuścić. Ale istniała sytuacja
                              b) wojny koalicyjnej (w naszym przypadku w sojuszu z Anglią i Francją). W tym
                              przypadku, nawet całkowita okupacja Polski nie oznaczała końca jej
                              podmiotowości, o ile siły zbrojne nie skapitulowały. Drugim warunkiem
                              sine qua non było wypowiedzenie wojny Niemcom przez sojuszników, wtedy izolowany
                              konflikt właśnie stawał się wojną koalicyjną i zaczął działać tzw. "precedens
                              belgijski". To się stało 3 września i tylko dlatego, że Polska stawiła twardy
                              opór od samego początku. Od tego momentu Niemcy nie mogli już niczego
                              "zaklajstrować", zakończenie wojny wymagało konferencji pokojowej, warunków itd.
                              itd. (Zapominamy w tej chwili o Teheranie i Jałcie, bo Rydz i Beck duchami
                              świętymi nie byli).
                              Około połowy września impet niemiecki znacznie osłabł i pojawiły się szanse na
                              przetrwanie do czasu ofensywy francuskiej; tak przynajmniej sądzili Beck i Rydz.
                              Wszystko wzięło w łeb 17 września. W tym momencie zasadniczą sprawą stało się
                              właśnie ratowanie ciągłości konstytucyjnej państwa, stąd ewakuacja prezydenta do
                              Rumunii, on był wtedy najważniejszy z racji specjalnych prerogatyw.
                              I jeszcze jedno: w traktach z Anglią i Francją też były tajne protokoły, w
                              których Niemcy były określane jako przeciwnik, nie Rosja. Inwazja sowiecka
                              bardzo skomplikowała sprawę, również politycznie.
                              Sprawa ewakuacji Rydza: gdyby dostał się do niewoli, to mógłby nawet niczego nie
                              podpisywać, "producentów dokumentów" ani Niemcom, ani Sowietom nie brakowało.
                              Okazuje się, że jedna z wersji tzw. "dyrektywy ogólnej" marsz. Rydza jest
                              właśnie fałszywką, stąd dezorientacja w wielu oddziałach z racji sprzecznych
                              informacji po 17 września! Rydz owszem nakazał unikać walki z Sowietami, o ile
                              to możliwe, ale nie kazał poddawać się ani demobilizować oddziałów, tymczasem w
                              wielu miejscach tak się stało.
                              Rydz i Beck zlekceważyli chyba jednak doniesienia o spisku
                              francusko-sikorszczackim, który doprowadził do internowania w Rumunii. Ale to
                              osobny wątek.

                              > > Nie rozumiesz niczego! Dopóki nie było kapitulacji wojska (którą mógł pod
                              > pisać
                              > > tylko wódz naczelny), podmiotowość Polski trwała.
                              >
                              > Czarodzieju, zrozum: ja stawiam teze, ze Smigly-Rydz w niewoli niemieckiej NIE
                              > PODPISUJE KAPITULACJI, nawet jesli zagroza mu rozstrzelaniem i grozbe wykonaja.
                              > Armia NIE PODDAJE SIE i podmiotowosc Polski pozostawalaby nienaruszona.
                              > Poza tym, wydaje sie, ze ratowanie ciaglosci konstytucyjnej niekoniecznie
                              > musialo byc priorytetem. Pisze to z pewna rezerwa, bo koronnym argumentem jest
                              > tu, ze po Jalcie, Teheranie i Poczdamie, ta ciaglosc nic nam w koncu nie
                              > pomogla, ale - z drugiej strony - zgodze sie, jesli wysuniesz argument, ze we
                              > wrzesniu '39 nikt jeszcze nie snil o Jalcie czy Teheranie, wiec nie mozna bylo
                              > tego przewidziec.
                              > Niemniej, uzywajac chocby przykladu Francji - ktora skapitulowala i okryla sie
                              > daleko wieksza hanba, niz polscy dygnitarze - brak ciaglosci konstytucyjnej (a
                              > moze tylko jej "zawieszenie" na czas wojny) w niczym nie przeszkodzilo legionow
                              > i
                              > Wolnych Francuzow i DeGaulle'owi, ktory zreszta ugral na tym o wiele wiecej, ni
                              > z

                              To prawda, ale wcale tak być nie musiało!


                              > nalezalo sie i jemu, i Francji. Wiem, warunki geopolityczne i polozenie
                              > geograficzne, ale mowilismy o ciaglosci konstytucyjnej.
                              >
                              > > żołnierze głodowali, 15 i 16 września WP odnotowało szereg lokalnych sukc
                              > esów i
                              > > nagle, po 17 września wszystko się zawaliło. Okazuje się, że do niewoli
                              > > sowieckiej poszło znacznie więcej jeńców niż przed 17 września do niemiec
                              > kiej.
                              > > Jak to wytłumaczyć?
                              >
                              > A otoz wlasnie, to jest bardzo dobre pytanie. I przyznam, ze chetnie
                              > przeczytalbym jakas teze odpowiedzi, a takze pospekulowalbym na temat przyczyn
                              > (jesli sie czujesz na silach).


                              Moim zdaniem odpowiedź jest jedna: Hitler zdecydował się na wojnę ze względu na
                              to, że wpakował się w polityczną pułapkę, mimo że do wojny w ogóle nie był
                              przygotowany.

                              >
                              > Piszesz o kulcie bohaterszczyzny i zwiazanej z nim "smierci na polu chwaly", a
                              > tymczasem salwowanie sie ucieczka jest - moim zdaniem - tym pomniejszym, wtorny
                              > m
                              > zarzutem, jaki mozna postawic wladzom II RP. Nie, dla mnie najgorszy jest sam
                              > fakt doprowadzenia do sytuacji militarno-politycznej, w ktorej alternatywa staj
                              > e
                              > sie tylko bohaterszczyzna albo dezercja. Inaczej mowiac, moze jestem dociekliwa
                              > bestia, ale skoro juz takie realia wojenne zaistnialy, to ja stawiam pytanie
                              > "jak do tego doszlo?" Celowo nie rzucam nazwiskami (poza Smiglym), bo po
                              > pierwsze nie znam calej odpowiedzi na to pytanie (mimo, ze - znajac fakty -
                              > czesci moge sie domyslac, a w czesci moge opierac sie na domniemaniach,
                              > konjekturach i dedukcjach), a po drugie, co z tego wynika, nie moge napietnowac
                              > winnych, wiec wole wstrzymac sie z rzucaniem oskarzen.

                              Jak do tego doszło? Dlatego, że Polska nie była w stanie wydawać na zbrojenia
                              tyle, ile wydawali sąsiedzi: Niemcy faszerowani pomocą amerykańską w latach
                              20-ych, z rozbudowanym potencjałem przemysłowymi,i Rosja, w której Stalin nie
                              zawahał się zagłodzić parę milionów ludzi, byle tylko rozbudowywać armię. Plus
                              kształt granic, plus sytuacja ogólna: słabość Anglii i Francji, ekspansjonizm
                              japoński oraz wredna polityka Roosevelta. (Te dwa ostatnie czynniki znajdowały
                              bardzo silne przełożenie na sytuację w Europie, a mało kto bierze je pod uwagę).
                              Wreszcie, spóźniony - z powodu kryzysu gospodarczego początku lat 30-ych - plan
                              rozbudowy i modernizacji sił zbrojnych w Polsce (w 1939 dopiero połowa planu
                              budowy COP). Nie widzę istotnych błędów politycznych popełnionych przez czynniki
                              rządzące w Polsce.

                              > Jesli chcesz, mozemy wdac sie w polemike o czasach wrzesniowych i
                              > przed-wrzesniowych (od nich chyba nalezaloby zaczac) - potrwa nam pewnie do
                              > konca roku, ale przeciez piszemy w miare zbornie (mam nadzieje!), a jednoczesni
                              > e
                              > nietypowo dla forum, w tym sensie, ze nie obrzucamy sie wzajemnie obelgami, wie
                              > c
                              > chyba nikomu nie bedziemy przeszkadzali.
                              • gandalph Re: Rosjanie ujawnią kolejne materiały dot. zbrod 28.04.10, 17:08
                                > Jesli chcesz, mozemy wdac sie w polemike o czasach wrzesniowych i
                                > przed-wrzesniowych (od nich chyba nalezaloby zaczac) - potrwa nam pewnie do
                                > konca roku, ale przeciez piszemy w miare zbornie (mam nadzieje!), a jednoczesni
                                > e
                                > nietypowo dla forum, w tym sensie, ze nie obrzucamy sie wzajemnie obelgami, wie
                                > c
                                > chyba nikomu nie bedziemy przeszkadzali.

                                Podyskutować można, czemu nie. Tyle, że oprócz Forum mam jeszcze parę innych
                                rzeczy do roboty, a więc trochę to potrwa.
                              • viking2 Re: Rosjanie ujawnią kolejne materiały dot. zbrod 29.04.10, 04:58
                                gandalph napisał:
                                > Widzę, że potrzebny jest dłuższy wstęp teoretyczny.
                                > Strona polska w 1939 roku, tj. Prezydent, Wódz Naczelny, min. Beck, zdawali
                                > sobie sprawę z tego, że Polska sama, w ówczesnym układzie politycznym,
                                > strategicznym, kształcie granic, nie da rady długo opierać się najazdowi
                                > Niemiec,

                                No wlasnie. Ja, w swojej dociekliwosci, od lat staram sie znalezc odpowiedz na
                                samonasuwajace sie pytanie "dlaczego?". Opieram sie przy tym na powszechnie
                                znanym zjawisku "przestarzalosci" - z braku lepszego slowa - polskiej doktryny
                                wojennej, brakach w lacznosci i niedostatecznych stanach nowoczesnego
                                uzbrojenia. Zaczne od opinii, nazwijmy ja, anegdotycznej - wprawdzie z pierwszej
                                reki, ale rowniez i dosc, moim zdaniem, zawezonej. Otoz znalem w swoim czasie
                                pewnego weterana, przedwojennego podporucznika wojsk pancernych, ktory wzial
                                udzial w zmaganiach wrzesniowych, a potem (grudzien 1940) uciekl, poczatkowo do
                                Francji (gdzie nie dane mu bylo zasiasc w czolgu), by wreszcie wyladowac u
                                Maczka i skonczyc wojne juz w stopniu kapitana i dowodcy plutonu Shermanow. Z
                                wlasnych obserwacji glosil bardzo krytyczna opinie o wrzesniowym stanie techniki
                                wojskowej w WP. Na argumenty braku funduszy na modernizacje armii mial natomiast
                                dosc celna odpowiedz: WP stac jednak bylo na utrzymywanie 55 pulkow kawalerii.

                                Dalej, juz na swoja reke, znalazlem informacje o stanie i cenach koni: pulk
                                kawalerii mial na stanie 879 koni, a ceny koni wahaly sie od 300 do 1000
                                przedwojennych zlotych. Istotnie, wskazywaloby to na laczny etat ponad 48 tys
                                koni w 55 pulkach, o lacznej cenie (uzyjmy sredniej) blisko 31.5 mln zlotych.
                                Przeciwstawmy to cenom sprzetu: tankietka TKS (slaby sprzet, malo przydatny)
                                kosztowala okolo 48 tys, francuski czolg renault R-35 (o wiele przydatniejszy
                                wowczas niz TKS) kosztowal 197 tys, samolot mysliwski PZL P24 (sprzedawany do
                                Turcji i dlatego zabraklo go na polskim niebie) - od 185 do 200 tys, bombowiec
                                Los - 580 tys.

                                Oczywiscie wywody mojego znajomego mialy pewna wartosc, bo osobiscie byl
                                uczestnikiem wydarzen - ale moje zastrzezenia opieraly sie na tym, ze jako
                                mlodszy oficer broni pancernej, operowal dosc zawezona perspektywa wlasnego
                                podworka. Nie mial dostepu do szczegolowych informacji na temat mozliwosci
                                produkcyjnych, terminow dostaw, logistyki i calej reszty, ktora wchodzi w gre,
                                kiedy chcesz kupic czolg, nie wspominajac juz nawet o samolocie.

                                Charakterystyczne jednak jest, ze we wszystkich chyba wspomnieniach wetranow
                                wrzesnia wystepuje watek braku organizacji i lacznosci. Doktryna wojenna
                                przewidywala role lacznikow i goncow tam, gdzie nalezaloby posluzyc sie
                                radiostacja. W niedostateczny sposob opracowane byly plany obronne i skupienie
                                dowodzenia w rekach ludzi, ktorzy mieliby dostateczna informacje o biezacych
                                wydarzeniach. Ruchy wojsk oparto na forsownym marszu, a w najlepszym razie na
                                kolejach - tak, jakby zaskoczeniem bylo, ze nieprzyjaciel w pierwszym rzedzie
                                postara sie o unieruchomienie linii kolejowych, co jest dosc w koncu latwe.
                                Wystarczy jedna bomba w torowisko i pociag juz nie pojedzie - w odroznieniu od
                                kolumny ciezarowek, ktora lej po bombie moze ominac. Uzbrojenie przeciwpancerne
                                tez stalo sie swego rodzaju blogoslawienstwem w przebraniu: karabin p-panc
                                (karabin Maroszka, od nazwiska konstruktora, znany rowniez jako karabin UR)
                                okazal sie bardzo przydatny w zwalczaniu lzejszych pojazdow opancerzonych - ale
                                do jednostek wojskowych dotarlo tych karabinow niewiele, a wiekszosc zolnierzy
                                nie byla na nich przeszkolona (z uwagi na scisla tajemnice). Armaty ppanc
                                37mm(ktorych znow bylo zwyczajnie za malo) natomiast byla w stanie zatrzymac
                                absolutnie kazdy z owczesnych czolgow.

                                To jest dopiero poczatek calej wyliczanki niedociagniec i brakow, i jak na razie
                                tylko w samej materii militarnej. Moge to ciagnac jeszcze dlugo, a potem
                                przyjdzie kolej na lekcewazenie doniesien wywiadu, bledy polityki wewnetrznej
                                kraju, pewne niefortunne posuniecia polityki zagranicznej, uwarunkowania
                                spoleczne, planowanie ekonomiczne - i glownie w tym kierunku ida moje
                                dociekania. W koncu, ktos rzadzil tym krajem w 20-leciu miedzywojennym, rzeczy
                                nie dzialy sie przypadkowo. Ktos podejmowal okreslone decyzje, kierujac sie -
                                wlasnie, czym?

                                Oczywiscie, ze dzisiaj - z perspektywy czasu, kiedy wszyscy mamy wzrok 20/20 -
                                pozostaja juz tylko spekulacje "co by bylo gdyby", ale ja probuje dociec, jak to
                                sie stalo, ze rozwoj wydarzen wojennych byl tak niepomyslny dla Polski, jak to
                                sie stalo, ze dostawalismy lanie wystarczajace do tego, by sklonic Stalina do
                                przejscia granicy 15 wrzesnia. Stawiam teze, ze gdyby armia niemiecka odbijala
                                sie jak
                                pilka od linii obrony polskiej w zachodnich regionach kraju, Stalin bylby daleko
                                mniej odwazny.

                                I zdaje sobie sprawe, ze to, co napisalem nie wyczerpuje przeciez jeszcze calego
                                tematu - to dopiero poczatek i naprawde potrwa dlugo, jesli wezmiemy sie za to.
                                • gandalph Re: Rosjanie ujawnią kolejne materiały dot. zbrod 29.04.10, 13:01
                                  Ja również zadaję sobie nawet nie jedno pytanie "Dlaczego", tyle że w innym
                                  kontekście.
                                  Rzecz jasna, było po stronie polskiej, w zakresie szeroko pojętej logistyki,
                                  wiele niedociągnięć, ale nie była to bynajmniej polska specyfika. Prosty
                                  przykład: ze Stawów k. Dęblina Niemcy wywieźli podczas lub po zakończeniu
                                  kampanii wrześniowej od 350 do 600 wagonów amunicji (zależnie od źródeł).
                                  Tymczasem sami cieniutko przędli, zwłaszcza po 10-12 września. Gdzieś znalazłem
                                  informację (nie mogę sobie w tej chwili przypomnieć źródła), że Polska miała
                                  zapasy paliwa na 6 miesięcy, Niemcy mieli na 3-4 tygodnie; oczywiście inna była
                                  skala potrzeb.
                                  Moje pytanie "dlaczego" dotyczy zupełnie innego problemu, zwłaszcza po tym, jak
                                  z upływem lat zacząłem docierać do źródeł przedstawiających zupełnie inny obraz
                                  wydarzeń, poprzedzających 17 września, niż prezentowany np. w czasach PRL.
                                  Dlatego tym mniej rozumiem, co się właściwie stało. To bodaj Moczulski napisał
                                  "Opór polski tężał, zaś impet niemiecki słabł". Pytaniem pomocniczym do tego
                                  jest jeszcze jedno, o dziwne, bardzo dziwne zachowanie niektórych dowódców
                                  wyższych i śrenich szczebli: Rómmla, Sosnkowskiego, Piskora, Langnera,
                                  Roweckiego, Skorobohatego-Jakubowskiego, Smorawińskiego, nawet Andersa, dziwne
                                  konszachty Sosnkowskiego ze spiskowcami: Sikorskim, Hallerem, Strońskim,
                                  Popielem itd., o czym wiadomości docierały i do Rydza, i do Sławoja. Odnoszę
                                  wrażenie, na podstawie lektury różnych publikacji, jak gdyby po stronie polskiej
                                  wystąpił swego rodzaju paraliż zahaczający o coś znacznie gorszego, co brzydko
                                  pachnie; nie mam na to dowodów, po prostu kojarzę fakty: według wersji
                                  oficjalnej gen. Sikorski jeździł po kraju i szukał kontaktu z Wodzem Naczelnym.
                                  Hehehe. Ale gdzie tylko się pojawił, zaraz potem wystąpił ów dziwny "paraliż":
                                  Lublin - Rowecki, Lwów - Langner, Fr. Sikorski, Sosnkowski; Włodzimierz Wołyński
                                  - Smorawiński, Dubno - Skorobohaty-Jakubowski i tzw. legion oficerski, Tarnopol
                                  (16.09.1939) - komunikat władz cywilnych przez megafony o wkroczeniu Sowietów
                                  (jako sojuszników!) w dniu następnym. O konszachtach Sikorskiego z Francją
                                  wiadomo od dawna, do jego znajomych zaliczał się też ex-generał Żymierski;
                                  łącznikami Frontu Morges z krajem byli bracia tego ostatniego: Józef i
                                  Stanisław, oficerowie WP; potem zostali oficjalnymi kurierami rządu
                                  emigracyjnego... (przy okazji: minister lotnictwa w rządzie Daladiera, Pierre
                                  Cot, dostał bodaj w 1953 roku Nagrodę Stalinowską, pytanie za co?). Czy mam
                                  ciągnąć swoje obserwacje dalej? Moim zdaniem odpowiedź jest jedna: spisek!
                                  Spisek podczas wojny! Spisek podczas wojny z udziałem czynnika/czynników obcych!
                                  W każdym razie Francji na pewno.
                                  Aha, jeden pozornie niezwiązany drobiazg - okoliczności śmierci Walerego Sławka.
                                  Jedna z hipotez zakładała spisek mający na celu usunięcie prezydenta Mościckiego
                                  (początek 1939), w który zamieszane miały być osoby z kręgu Sławka. Wchodziło w
                                  grę otrucie. Podobno odstąpiono od tego, jednak... Jak pisze Sławoj w swoich
                                  wspomnieniach, bodaj w lutym Mościcki przeszedł skręt jelit, stan był
                                  dramatyczny. Konsultowałem się z lekarzem - strychnina! Może to tylko domysły,
                                  może zbieg okoliczności, ale coś za dużo tego...
                                  Krótko mówiąc, nawet najlepiej wyposażona armia nie da rady, jeśli dowódcy
                                  zajmują się czymś innym.
                                  • gandalph Zapomniałem dopisać 29.04.10, 20:41
                                    Mówi się, że gen. Fabrycy zdezerterował... Tymczasem znalazłem informację, że w
                                    nocy 12/13 września został zdjęty z dowództwa armią "Karpaty" przez generała
                                    Sosnkowskiego. Dziwnym trafem parę godzin wcześniej Sosnkowski i Sikorski długo
                                    rozmawiali we Lwowie.
                                    Fabrycy natychmiast zameldował o tym, osobiście, Rydzowi. To jaka to dezercja?
                                    Mniej więcej w tym samym czasie meldował Sławojowi dziwne postępowanie
                                    Sikorskiego i innych wojewoda lwowski Biłyk, a także dyrektor Zyborski z MSWew.
                                    Jeszcze dziwniejszym trafem, bodaj w dwa dni później gen. Piskor zdjął gen.
                                    Szyllinga z dowództwa armią "Kraków"; gen. Szylling nigdy za życia nie
                                    opublikował pamiętników...
                                    19 września wojewoda Biłyk popełnił samobójstwo w Munkaczu. (a może popełniono
                                    na nim samobójstwo?)
                                    Nie wiem, o co tu biega, ale coś śmierdzi...
                                    • viking2 Re: Zapomniałem dopisać 30.04.10, 04:12
                                      gandalph napisał:
                                      przykład: ze Stawów k. Dęblina Niemcy wywieźli podczas lub po zakończeniu
                                      kampanii wrześniowej od 350 do 600 wagonów amunicji (zależnie od źródeł).

                                      No widzisz. Ja natychmiast - mimo, ze sie powtarzam - zadam pytanie jak to sie
                                      stalo, ze ta amunicja nie znalazla sie w rekach zolnierzy frontowych, w ich
                                      ladownicach i karabinach, a jak przypuszczam rowniez i w ich armatach ppanc i
                                      dzialach plot.
                                      Piszesz dosc ciekawe rzeczy, i moze na to akurat pytanie odpowiedz jest dostepna
                                      miedzy wierszami. Wspominasz spisek czasu wojny - jesli juz, to podejrzewam, ze
                                      jajo weza, z ktorego sie wyklul, zlozono na dlugo przed wojna.
                                      Z cala pewnoscia bardzo ciekawym - i jednoczesnie nie w pelni zrozumialym -
                                      zjawiskiem jest to, ze spisek, jesli zaistnial, zataczal bardzo szerokie kregi,
                                      co mozna wnioskowac z wymienianych przez Ciebie nazwisk. Wydaje mi sie tez, ze
                                      zwalenie wszystkiego na "miedzynarodowy spisek bolszewicki" jest zbyt proste:
                                      nie mam watpliwosci co do tego, ze sowiecka agentura istniala i dzialala bardzo
                                      wydajnie, takze i w wysokich warstwach owczesnych dygnitarzy. Ale, z drugiej
                                      znow strony, nie wydaje mi sie, zeby mozna to bylo skwitowac prostym
                                      stwierdzeniem "sami szpiedzy i dywersanci Polska rzadzili". Jestem zdania, ze po
                                      stronie polskiej rowniez istnialy kliki, towarzystwa wzajemnej adoracji i
                                      "zwiazki niezadowolonych", a oportunisci i kombinatorzy dogadywali sie w nich i
                                      wspaniale nawzajem uzupelniali ze zdeklarowanymi fanatykami takiego czy innego
                                      autoramentu. Niekoniecznie bolszewickiego. Jak przypuszczam, istnialo - i
                                      dzialalo - kilka spiskow i podczas, gdy ten sowiecki okazywal sie byc raczej
                                      dobrze zakonspirowany a jednoczesnie bardzo sprawny, inne - albo "rdzennie"
                                      polskie, albo skierowane na Zachod - niezalezne od Sowietow, okazaly sie byc
                                      godne konkurencji.

                                      Dlatego dociekam kulisow rozmaitych przedrzesniowych wydarzen i epizodow, ktore
                                      - pozornie nieznaczne i wynikajace z glupoty, niekompetencji, czy zlodziejstwa -
                                      okazaly sie brzemienne w skutkach nawet w kilka lat pozniej. I - jak mozna
                                      podejrzewac - mogly kryc sie za nimi przyczyny daleko powazniejsze, niz zwykla
                                      nieudolnosc czy korupcja.
                                      • gandalph Re: Zapomniałem dopisać 30.04.10, 23:53
                                        Najpierw kilka wyjaśnień natury ogólnej i metodologicznej.
                                        Nie chciałbym, aby moje posty ktoś zaszufladkował jako uprawianie spiskowej
                                        teorii dziejów, bo jestem daleki od tego. Ale równie daleki jestem od
                                        marksistowskiego ujmowania historii jako mas, walki klas itd.
                                        Historią interesuję się od kilkudziesięciu lat (więcej lat niż liczy sobie
                                        większość uczestników Forum) i nauczyłem się paru rzeczy:
                                        1. Historykom (tym zawodowym, a zwłaszcza tzw. publicystom nie mówiąc o
                                        „nadwornych historykach”, przy czym nie chodzi tylko o historyków na dworach
                                        dawnych władców i arystokratów) należy patrzeć na ręce; zdarzyło mi się
                                        przyłapać na mniejszych i większych błędach nawet zawodowych historyków. Nie
                                        chodzi przy tym o nieistniejący w rzeczywistości dylemat
                                        „obiektywny-subiektywny”, lecz o rzetelność i uczciwość.
                                        2. Jak napisał Vladimir Bukowski, b. dysydent w ZSRR, w przedmowie do książki
                                        Pierre’a de Villemarest „Untouchable. Who protected Bormann and
                                        Gestapo-Mueller after 1945?
                                        ”: „Prawda jest zawsze pierwszą ofiarą wojny.
                                        Historię wojny piszą zwycięzcy
                                        ” i „Systemy totalitarne starały się
                                        zawładnąć przeszłością po to, aby zdobyć przyszłość
                                        ”.
                                        3. Nigdy niczego nie przyjmuję „na wiarę”, co najwyżej uznaję – roboczo – za
                                        prawdę, staram się to w jakiś sposób zweryfikować a także wkomponować w już
                                        istniejące, choć dziurawe, puzzle. Nie będąc zawodowym (czytaj: zarobkowym)
                                        historykiem nie mam możliwości sięgnięcia do dokumentów źródłowych/archiwaliów,
                                        dlatego konfrontuję różnych autorów.
                                        4. W uprawianiu, nawet amatorskim, historii bardzo się przydaje moje
                                        wykształcenie fizyka. Dla mnie jest czymś oczywistym, wręcz intuicyjnym,
                                        samoczynna zmiana punktów widzenia: spojrzenie na ten sam problem z dwóch lub
                                        więcej punktów widzenia, doszukiwanie się alternatywnej interpretacji, rzut oka
                                        z lotu ptaka (spojrzenie ogólne) oraz z „perspektywy żaby” (zagłębienie się w
                                        szczegóły), spojrzenie przekrojowe, tj. ewolucji w czasie, obserwacja
                                        równoczesna różnych wydarzeń, w tym sekwencji czasowej, wreszcie odwoływanie się
                                        do innych dziedzin.
                                        5. W historiografii nic nigdy nie jest ustalone ostatecznie, zawsze mogą pojawić
                                        się nowe fakty, bywa że po paruset latach. Przykład niemal anegdotyczny: na
                                        początku lat 90-ych wyczytałem o znaleziskach przy okazji „wykopków” budowlanych
                                        w jakimś mieście na Kujawach – odnaleziono wielkie, kamienne kule armatnie z
                                        czasów krzyżackich. Trzeba było zrehabilitować komendanta pewnego zamku (nie
                                        pamiętam, o jakie miasto chodziło), którego w czasach Jagiełły oskarżono o
                                        małoduszność, z racji której poddał w 1409 roku zamek Krzyżakom (spotkała go za
                                        to banicja). Kule armatnie dowodziły, że mury zamkowe nie mogły oprzeć się
                                        krzyżackiej artylerii. Historycy dotąd nie wiedzieli, że Krzyżacy dysponowali
                                        działami takiego kalibru. Inny przykład to bitwa pod Kliszowem w 1702 roku;
                                        padały oskarżenia o nieudolność dowodzenia hetmana Lubomirskiego, wręcz o
                                        zdradę. Dopiero jakiś historyk wojskowości zwrócił uwagę na to, że szwedzka
                                        piechota posiadała już karabiny skałkowe, których ogień zmasakrował polską
                                        kawalerię z husarią włącznie. Gdyby wierzyć latopisom, to pod Grunwaldem
                                        walczyły półmilionowe armie. Stefan Kuczyński, bodaj pułkownik i historyk
                                        wojskowości, oszacował możliwości mobilizacyjne Zakonu i Polski, wraz z
                                        zasobnością skarbców, i po prostu wyśmiał te dane. Po każdej ze stron walczyło
                                        plus/minus około 30-35 tysięcy ludzi.
                                        6. Praca historyka pod wieloma względami przypomina działalność detektywa albo
                                        agenta wywiadu (bądź centrali wywiadu): ze strzępów informacji ma złożyć całe
                                        puzzle, ale musi pamiętać o tym, że jeśli jakiś kawałek nie pasuje do całości,
                                        to są trzy możliwości: albo informacja jest fałszywa, albo jest nie do tych
                                        puzzli, albo całe puzzle są do kitu.

                                        Otóż śledząc historię XX w. odnoszę wrażenie, że właśnie całe puzzle są
                                        zafałszowane, jednak od czasu do czasu wyłazi na jaw coś, co nie pasuje do tego
                                        obrazka i staram się, na własny użytek, odtworzyć właściwy. Zdaję sobie przy tym
                                        sprawę, że jest jeszcze wiele pomników do zrzucenia i wiele oplutych postaci do
                                        postawienia na pomnikach. I to staram się robić w miarę swoich skromnych możliwości.
                                        • viking2 Re: Zapomniałem dopisać 01.05.10, 04:04
                                          gandalph napisał:

                                          > Najpierw kilka wyjaśnień natury ogólnej i metodologicznej.
                                          > Nie chciałbym, aby moje posty ktoś zaszufladkował jako uprawianie spiskowej
                                          > teorii dziejów,

                                          Nie, ja nie oceniam ludzi w ten sposob. To znaczy, w oczywistych przypadkach
                                          owszem, ale nie tam, gdzie ktos ma watpliwosci i potrafi je bardzo odbrze
                                          uzasadnic, chociazby poprzez zadawanie bardzo istotnych pytan, na ktore slychac
                                          jakos malo odpowiedzi. Szczegolnie od "zawodowych" apologetow polskiej historii,
                                          piewcow "Mesjasza narodow", antologow "bohaterstwa bez wyjatku" i na pol
                                          fanatycznych zwolennikow "przedmurza chrzescijanstwa".

                                          > 3. Nigdy niczego nie przyjmuję „na wiarę”, co najwyżej uznaję ̵
                                          > 1; roboczo – za
                                          > prawdę, staram się to w jakiś sposób zweryfikować a także wkomponować w już
                                          > istniejące, choć dziurawe, puzzle.

                                          Uzywam troche innej metody - jestem zwolennikiem ustalenia w pierwszej
                                          kolejnosci niezaprzeczalnych faktow, bo to one tworza rzeczywistosc. Nie zawsze
                                          jest to mozliwe ze 100%-wa pewnoscia, bo fakty z przeszlosci moge poznac tylko z
                                          opisow, a te tworza ludzie. I tu zaczyna sie dylemat oceny wiarygodnosci
                                          kronikarza: jest-ze on tylko rejestratorem faktow, czy rowniez ich "tworca" -
                                          dla wlasnych ambicji, czy moze na zlecenie?
                                          Kiedy zas przychodzi do interpretacji faktow, to do teorii odnosze sie juz
                                          daleko bardziej sceptycznie. Nawet do interpretacji relacjonowanych
                                          slowo-w-slowo, bo nawet jesli relacjonujacy zapisal co do ostatniego przecinka
                                          wszystko to, co mu powiedziano, to w koncu i tak nie wiadomo, czy ten
                                          relacjonowany mowil prawde.

                                          > Otóż śledząc historię XX w. odnoszę wrażenie, że właśnie całe puzzle są
                                          > zafałszowane,

                                          Osobiscie przypuszczam, ze sa raczej zlepkiem prawd, pol-prawd i falszerstw,
                                          niektorych bardzo zrecznie zmontowanych. I chyba dlatego jest dosc trudno w tym
                                          wszystkim odsiac plewy od ziarna.

                                          > sprawę, że jest jeszcze wiele pomników do zrzucenia i wiele oplutych postaci do
                                          > postawienia na pomnikach. I to staram się robić w miarę swoich skromnych możliw
                                          > ości.

                                          I niezle Ci idzie, jesliby kto byl ciekaw mojej skromnej opinii...
                                          • gandalph Re: Zapomniałem dopisać 02.05.10, 00:40
                                            Całkowicie zgadzam się z tym, że takie określenia jak:
                                            1. "Mesjasz narodów"
                                            2. "Bohaterstwo bez wyjątków"
                                            3. "Przedmurze chrześcijaństwa"
                                            i parę innych, to wierutne bzdury. To ostatnie to był "chwyt marketingowy" w
                                            wieku XVII po to, aby wydębić pomoc, choćby Rzymu, przeciwko Turkom; niektórzy
                                            wzięli to za dobrą monetę i pokutuje to to do dzisiaj.
                                            "Bohaterstwo bez wyjątków" jest totalną bzdurą, bo również w czasie XX w.
                                            światowej (a i przedtem) mieliśmy bohaterów (często niedocenianych) i totalne
                                            kanalie (niektóre z nich zajmują nawet miejsca na cokołach pomników). Powtarza
                                            się mantrę jak za panią matką, że "w Polsce nie było Quislingów". Jest to
                                            paplanina bezmyślna w dwóch wymiarach, bo zdrajcy byli, ale niekoniecznie tam,
                                            gdzie się ich szuka, po drugie: co ogół wie o Quislingu? Ja pogrzebałem trochę w
                                            Internecie, aby znaleźć informacje na jego temat i mam bardzo mieszane uczucia.
                                            Niestety, nie znam norweskiego, ale to, co przeczytałem, rzuciło nieco inne
                                            światło na tę postać.
                                            Piszesz, że starasz się ustalić w pierwszej kolejności niezaprzeczalne fakty. W
                                            zasadzie teoretycznie słusznie, ale... Ileż to już "niezaprzeczalnych faktów"
                                            takimi być przestało? Do dzisiaj pokutuje pogląd, że wojna na Pacyfiku zaczęła
                                            się od ataku na Pearl Harbour. Tu już nie chodzi nawet o umowność z racji wojny
                                            w Chinach trwającej wiele lat wcześniej. Okazuje się, że kilka godzin przed
                                            Pearl Harbour nastąpił atak na brytyjskie lotniska na Malajach.
                                            Za niezaprzeczalny fakt uchodziła bitwa GO "Polesie" pod Kockiem. Wygląda jednak
                                            na to, że takiej bitwy w ogóle nie było. Do tego czasu (6.10.1939) grupa gen.
                                            Kleeberga walczyła wyłącznie z Sowietami i dywersantami. Pod Kockiem
                                            parlamentariusze Generała dopędzili Niemców, aby się poddać im a nie Sowietom. W
                                            dniach 3-6.X.1939, jak wynika z raportu płk Eplera opublikowanego w 1943 roku, w
                                            rejonie Stoczka, Łukowa itd. zniszczono 100 czołgów n-pla. Wszystko ładnie,
                                            tylko nie napisano, którego! Chodziło o czołgi sowieckie; w tym czasie Niemców
                                            już tam prawie nie było, bo wycofali się za Wisłę, zgodnie z pierwotnymi
                                            ustaleniami. Zaczęli wracać po wizycie Ribbentropa w Moskwie 28 września. I bądź
                                            tu mądry, co jest "niezaprzeczalnym faktem"!
                                            (Ba, nie są w 100% wiarygodnymi Kroniki Długosza, jak się okazuje; Długosz nie
                                            znosił Jagiełły i odpowiednio podbarwiał swoje teksty, a niektórzy dalej w to
                                            wierzą!)
                                            Mówisz o zlepku prawd, pół-prawd i fałszerstw. Fałszerstwo, aby "ciemny lud je
                                            połknął", nie może być całkowicie fałszywe.
                                            Zastanawia mnie np. taka sprawa: w powojennych procesach b. AK-owców padały
                                            oskarżenia o kolaborację z Niemcami (tak, jakby AL, GL, PPR itd. były pod tym
                                            względem czyściutkie). Oczywiście można to interpretować jako zabieg
                                            socjotechniczny - zohydzenia przeciwników politycznych w oczach opinii. Ale jest
                                            i inna interpretacja; odsyłam do wywiadu sprzed paru lat z prof. Stańczykiem z
                                            Inst. Hoovera:
                                            www.dziennik.com/www/dziennik/kult/archiwum/07-12-02/pp-09-13-02.html
                                            Kontakty z Niemcami miały miejsce, tzn. z Abwehrą, Sowieci mogli coś niecoś o
                                            tym wiedzieć. Stawiając, może i na oślep, zarzuty o kolaborację mogli liczyć na
                                            to, że ten i ów podsądny "przymknie dziób" i nie powie czegoś, co mogłoby być
                                            kłopotliwe dla PZPR-owskiej bandy.
                                            A wracając do kampanii wrześniowej, to dochodzę do wniosku, że nic mi się tu
                                            kupy nie trzyma. Podstawowe założenie "Fall Weiss" - okrążenia polskich sił na
                                            zachód od Wisły - wzięło w łeb. Założenie "Fall Weiss II" - okrążenie polskich
                                            sił między Wisłą i Bugiem - wzięło w łeb, na kolejną korektę Niemcom zabrakło
                                            sił, a właściwie paliwa i amunicji. Mało tego, 16 września Polska miała pod
                                            bronią ok. 600-750 tysięcy ludzi i jeszcze formowane były dalsze jednostki z
                                            przeznaczeniem na Przedmoście Rumuńskie. Wedle ocen OKW Niemcy potrzebowaliby
                                            ok. 40 dywizji, aby osiągnąć ostateczne zwycięstwo. (Przy okazji: wygląda na to,
                                            że Hitler w ogóle nie planował podboju Polski, lecz tylko rozbicie jej sił
                                            zbrojnych tak, aby nie przeszkadzała w rozprawie z Francją).
                                            W związku z tym można powiedzieć, że Rydzowi udało się pokrzyżować plany
                                            Hitlera, Wojsko Polskie nie było rozbite, łączność z Rumunią utrzymana,
                                            przegrupowanie na Przedmoście w toku. I nagle, po 17 września, niczym za
                                            dotknięciem czarodziejskiej różdżki, wszystko runęło, 18 września Sowieci byli
                                            już pod Lwowem. Ten Lwów nie daje mi spokoju. Cofnijmy się jednak parę lat
                                            wstecz; w 1936 roku powstał Front Morges (Paderewski, Witos, Korfanty, Haller,
                                            Sikorski, Stroński, Popiel itd.). Cały chwast polityki polskiej! Na
                                            emigracji, żadnych wpływów w kraju! Wokół Frontu Morges kręcił się Michał
                                            Żymierski (o jego ówczesnej roli od dawna wiadomo). Łącznikami FM z krajem są
                                            Stanisław i Józef, oficerowie WP i braciszkowie Michała, tak samo jak on
                                            "umoczeni", o czym obecnie też już wiadomo.
                                            Od początku września Frontowcy spotykają się raz po raz a to ze sobą, a to z
                                            amb. Noelem. Od 10 do ok. 15 września we Lwowie jest już cały sabat czarownic:
                                            oprócz wyżej wymienionych (z wyjątkiem Paderewskiego, Witosa i śp. Korfantego)
                                            Żeligowski, Modelski i paru innych. Sosnkowski z doskoku. Stroński jest w
                                            Rumunii już 16 września, po czym wyjeżdża do Paryża.
                                            Tymczasem Sosnkowski (który wcześniej odmówił stanowiska w rządzie, bo chciał
                                            liniowe) ignoruje rozkazy Rydza, podobnie jak Piskor, Langner, Rowecki i inni, i
                                            razem skupiają oddziały pod Lwowem, miast maszerować na płd-wsch.
                                            Potem towarzystwo rozjeżdża się, dalszy ciąg znany. Langner poddaje Lwów
                                            Sowietom, po czym, po wizycie w Moskwie, jak gdyby nigdy nic, wyjeżdża do
                                            Rumunii, potem do Francji i Anglii. I nikt go nigdy o nic nie pytał? A może po
                                            prostu miał zdać relację? Pytanie tylko, gdzie i komu ją zdawał: w Moskwie, czy
                                            w Paryżu?
                                            Pytanie: co z jego podkomendnymi? Znaleziono ich 50 lat później w Piatichatkach!

                                            I jeszcze parę szczegółów: gen. Piskor - na początku lat 30-ych szef Sztabu Gł.,
                                            odszedł ze stanowiska do GISZ (niby awans) po aferze szpiegowskiej, w jaką
                                            wplątała się jego żona,
                                            Sikorski dobrze znał się z Żymierskim (a także płk Lepiarzem nakrytym w latach
                                            30-ych jako agent GRU), potem, będąc w USA, otaczał się takimi osobnikami jak
                                            Lange, Arski, Gebert itd. Łatwo wyszukać w necie, co to za ptaszki,
                                            Haller dobrze znał się z Żymierskim jeszcze z czasów Polskiego Korpusu Posiłkowego,
                                            pertraktacje z Rumunami w sprawie droit de passage, prowadził wicemin.
                                            Arciszewski, odwołany rok wcześniej z Bukaresztu po wykryciu afery
                                            szpiegowskiej, w którą była zamieszana jego żona, Rosjanka z "białych".
                                            Jak mam to wszystko rozumieć?
                                            • viking2 Re: Zapomniałem dopisać 02.05.10, 04:59
                                              gandalph napisał:
                                              > takimi być przestało? Do dzisiaj pokutuje pogląd, że wojna na Pacyfiku zaczęła
                                              > się od ataku na Pearl Harbour. Tu już nie chodzi nawet o umowność z racji wojny
                                              > w Chinach trwającej wiele lat wcześniej. Okazuje się, że kilka godzin przed
                                              > Pearl Harbour nastąpił atak na brytyjskie lotniska na Malajach.

                                              Ach, w tym wypadku winna jest ignorancja ludzi i ich chec (nadzwyczajna
                                              zdolnosc?) do przekrecania roznych sformulowan. Wiadomo, ze chodzi o amerykanska
                                              wojne - czyli przystapienie USA do II wojny swiat. po stronie sprzymierzonych.
                                              Japonskie ataki na terytoria brytyjskie czy chinskie nic Amerykanow nie
                                              obchodzily, z dwoch glownych wzgledow: powszechna ignorancja niedoksztalconego
                                              geograficznie i historycznie spoleczenstwa (co zreszta pokutuje i do dzisiaj), a
                                              takze doktryna "Splendid Isolation", czyli doskonalego odizolowania sie od spraw
                                              innych krajow i nie mieszanie sie w konflikty innych. Mozna, oczywiscie,
                                              dyskutowac czy to krotkowzroczne czy nie, ale chodzi o to, ze Amerykanie
                                              zwyczajnie nie chcieli mieszac sie w polityke miedzynarodowa.
                                              Istnieje zreszta teoria (plotka?), ktorej nie udalo mi sie - jak dotad - ani
                                              potwierdzic, ani obalic, ze Roosevelt z radoscia powital japonskie posuniecie,
                                              bo ono pozwolilo mu szybko i latwo przekonac amerykanskie spoleczenstwo do
                                              udzialu w wojnie. Podobno wlasnie od Rossevelta adm Kimmel uslyszal "porade", by
                                              wyprowadzil lotniskowce "na manewry" - i dlatego Pearl Harbor udowodnil, ze era
                                              pancernikow wlasnie sie skonczyla.
                                              • gandalph Re: Zapomniałem dopisać 03.05.10, 16:28
                                                Cóż, wydaje się jednak, że taka wersja jest tylko kamuflażem. Wedle Picknett,
                                                Prince, Prior, autorów "Od własnej kuli. Tajna wojna między aliantami", nie
                                                takie były wyobrażenia i zamiary Roosevelta. Przyłożyć tu jednak mieli swoją
                                                rękę Brytyjczycy, wskutek czego Japonia skierowała swoją agresję w nieco innym
                                                kierunku.
                                                Inna rzecz, czy Brytyjczycy (Churchill?) tu czegoś nie "przekombinowali", choć
                                                właściwie jaki mieli wybór?
                                                Tak przy okazji: zauważyłem dziwne analogie, dotyczące II W.Św., między Polską i
                                                Wielką Brytanią, oraz między generałem Sikorskim i Churchillem (oczywiście
                                                toutes proportions gardees).
                                                1. I Polska, i Wielka Brytania zostały wmanewrowane w wojnę, chociaż i jedna, i
                                                druga jej nie chciała.
                                                2. Polska została podbita, Brytania pobita.
                                                3. Polska została "wyzwolona" przez wielkie mocarstwo, Brytania wsparta przez
                                                wielkie mocarstwo
                                                W efekcie:
                                                4. Polska utraciła suwerenność, Brytania w pewnej mierze też, a w każdym razie
                                                została zdegradowana z pozycji mocarstw.

                                                A teraz Sikorski i Churchill
                                                1. Obaj przed wojną nie byli już młodzikami
                                                2. Obaj przed wojną byli politycznymi outsiderami/bankrutami; Churchill był
                                                nawet bankrutem w sensie dosłownym
                                                3. Obu KTOŚ, z zewnątrz, pomógł.
                                                4. Obaj doszli do funkcji premiera w dość dziwnych/niezbyt jasnych okolicznościach.
                                                5. Rok 1943: fiasko linii politycznej: Churchilla (Casablanca), Sikorskiego
                                                ("sprawa katyńska"). W zasadzie obaj powinni byli podać się do dymisji.
                                                6. Rok 1943, lipiec: zamach na Churchilla (2-ego, nieudany), zamach na
                                                Sikorskiego (4-ego, udany).

                                                Dygresje do p. 4: mówi się, że gen. Sikorski był "ostatnią ofiarą Katynia". Mam
                                                nieodparte wrażenie, dlatego drążę różne wątki, że związek między tymi dwoma
                                                zdarzeniami może istnieć, ale jest on (ten związek) zupełnie innej natury,
                                                mianowicie zważywszy "lwowskie konwentykle" z 1939 roku, dziwne postępowanie
                                                gen. Langnera wraz z dalszym ciągiem oraz fakt, że "Muszkieterowie" raportowali
                                                Sikorskiemu już w czerwcu 1940 o Katyniu, zatem od dawna było mu to wiadome,
                                                nasuwa się samo przez się podejrzenie, czy Sikorski - mimowolnie (?) - nie
                                                przyczynił się do tej zbrodni. A jeśli było tak, że poszło inaczej niż Sikorski
                                                zakładał, czego efektem była zbrodnia? A jeśli w ogóle miało być inaczej, a
                                                zdarzyło się coś, o czym nie wiemy, w efekcie czego Sowieci podjęli taką
                                                decyzję, jaką podjęli? Jeśliby od początku chcieli tych jeńców potraktować
                                                standardowo, po stalinowsku, to po co zadali sobie tyle trudu z wielogodzinnymi
                                                przesłuchaniami? Po to, żeby w Kozielsku "złapać na lep" 20 (!) kapusiów? Jakieś
                                                imienne listy wywózkowe/egzekucyjne były przesyłane z Moskwy (czyli tam zapadały
                                                decyzje, a może jeszcze gdzieś indziej? Może KTOŚ jeszcze to konsultował?).
                                                Przecież "przepustką" do rządu Sikorskiego były rzeczywiste lub urojone krzywdy
                                                ze strony sanacji; przykładów na to jest mnóstwo: od samego Sikorskiego, latami
                                                trzymanego na smyczy - bez przydziału ale w armii (Pytanie o powody!), przez
                                                Arciszewskiego (Mirosława), odwołanego z Bukaresztu wskutek afery szpiegowskiej,
                                                w jaką była zamieszana jego żona Eugenia, aż po Modelskiego, którego Piłsudski
                                                wyrzucił z wojska. Cóż to za "Mąż Opatrznościowy" z Sikorskiego, który dochodzi
                                                do władzy drogą zamachu stanu przy współudziale obcych, cóż to za "Wielki
                                                Polityk", który spartolił układ z Majskim, w efekcie czego świat uznał, że
                                                sprawy sporne z Sowietami albo nie istniały, albo zostały załatwione? Cóż to za
                                                "Wielki Polityk", który w 1939/40 roku nawet nie znał treści układu
                                                sojuszniczego z Francją? Cóż to za "Wielki Wódz", który Brygadę Podhalańską,
                                                ewakuowaną z Norwegii, kazał wyładować w Breście czy Hawrze prosto w łapy
                                                Niemcom; żeby było śmieszniej, Brygada po drodze z Norwegii stała dwa dni na
                                                redzie w Scapa Flow? Cóż to za "Wielki Wódz", który szefem ZWZ na okupację
                                                sowiecką mianował gen. Karaszewicza-Tokarzewskiego, którego we Lwowie znało
                                                każde dziecko? Itd. Itd.
                                                Krótko: we wrześniu 1939 zerwał się ze "smyczy polskiej", po upadku Francji
                                                zerwał się ze "smyczy francuskiej", z jakiej jeszcze smyczy zerwał się, że ktoś
                                                go w końcu dopadł?
                                                Może to są spekulacje, oby tak było, ale moje podejrzenia chyba nie są bezzasadne...
                                            • viking2 Re: Zapomniałem dopisać 02.05.10, 05:41
                                              gandalph napisał:
                                              > już pod Lwowem. Ten Lwów nie daje mi spokoju. Cofnijmy się jednak parę lat
                                              > wstecz; w 1936 roku powstał Front Morges

                                              Ciag dalszy:

                                              Chyba trzeba cofnac sie o wiecej, niz pare lat. Organizacje czy zwiazki takie,
                                              jak Front Morges nie powstaja w koncu pod wplywem impulsu chwili, kiedy to przy
                                              obiedzie paru pijanych oficerow pospiewa sobie ulanskie piosenki, poklepie po
                                              tylku kelnerke, wypije kawe i dojdzie do wniosku, ze dobrze byloby zalozyc
                                              zwiazek. Odnosze wrazenie, ze ci ludzie - w koncu jednak dygnitarze, osoby "ze
                                              swiecznika" - odrzucajacy wspolczesna im istniejaca koncepcje polityczna, dla
                                              uproszczenia nazwijmy ich "niezadowolonymi", musieli gryzc sie w swoim
                                              niezadowoleniu przez czas jakis, zanim rozpoczelo sie dzialanie. Takie dzialanie
                                              zwykle rozpoczyna sie dwojako: albo ktos jest niezadowolony, ale rzutki,
                                              przedsiebiorczy i jednak - mimo wszystko - piekielnie inteligentny, albo tez
                                              ktos jest niezadowolony biernie i "widac to po niz z daleka", ale jego
                                              krytycznych wypowiedzi slychac niewiele. Ci rzutcy i przedsiebiorczy zostaja
                                              zwykle inspiratorami spiskow, a sposrod tych biernych rekrutuja swoja ekipe.
                                              I wracamy znow do zagadnienia jakie byly fakty. Po pierwsze, co sklonilo i
                                              jednych i drugich do niezadowolenia? Wlasna inicjatywa? Obca inspiracja (jesli
                                              tak, to czyja i co ten obcy inspirator spodziewal sie osiagnac)? Agentura i
                                              szantaz? Znow, jaki i kto kogo szantazowal czym? Kto byl inspiratorem, a kto
                                              rekrutem?
                                              Dalej: jakie srodki dzialania mieli w swoim zasiegu spiskowcy? Skad? Wlasne, czy
                                              ich im dostarczono? Kto dostarczyl i dlaczego? Bo - celowo uzywajac nazw z
                                              sufitu, by nie sugerowac odpowiedzi - mozliwe jest, ze inspirowali ich agenci
                                              Rurytanii, ale kiedy juz spisek sie zaczal, agenci Boremustanu dostrzegli jedyna
                                              w swoim rodzaju mozliwosc i "podpieli sie" pod spisek, dostarczajac srodkow,
                                              agentury, falszerzy dokumentow itd. Oczywiscie w jakims celu. Co chciala uzyskac
                                              Rurytania, a co Boremustan? Obaj dostali, co chcieli, czy tez w trkacie
                                              przedsiewziecia jedni wykiszkowali drugich? I kto kogo i na ile?

                                              Tak, ze dotarcie do sedna bedzie chyba dosyc trudne, tym bardziej, ze w gre
                                              wchodzila wewnetrzna walka nawzajem sobie wrogich kregow w wywiadach kilku
                                              panstw. A te sluzby maja to do siebie, ze rzadko kiedy oglaszaja publicznie co
                                              robily, w jaki sposob i za czyim posrednictwem. A kiedy juz oglaszaja - w formie
                                              "informacji szeptanej" i rozprzestrzenianych spekulacji - to informacja jest to,
                                              co ludzie "maja wiedziec", znow dla jakis kolejnych dalej czy blizej siegajacych
                                              celow. Poniewaz na domiar zlego w gre wchodza czasy wojenne, obawiam sie, ze
                                              niektore wydarzenia nigdy nie zostaly zarejestrowane (nie wspominajac juz nawet
                                              o ich szczegolach), a ich swiadkowie nie zyja.
    • jk2007 Rosjanie ujawnią kolejne materiały- tej "lapszy" 23.04.10, 19:39
      dla Polakow wystarczy na kolejne 70 lat...
    • vaclavnewyork Warszawa lzom nie wierzy! 23.04.10, 19:40
      Pozyjemy zobaczymy
      • kacap_z_moskwy Dlatego ucieklez za Atlantyk? 23.04.10, 20:09
    • jk2007 40 mld $ za Katyn! 23.04.10, 20:08
      Таким образом, исход выборов в Польше пока остается неясным, однако
      как бы ни пошла избирательная кампания, едва наладившимся отношениям
      между Москвой и Варшавой еще предстоят серьезные испытания, так как
      они связаны не с политикой, а с правовым аспектом урегулирования
      катыньской проблемы.
      Это может создать новые проблемы, опасаются российские эксперты.
      Например, выдвижение потомками расстрелянных в Катыни требований о
      выплате Россией компенсаций. При этом Николай Бухарин утверждает,
      что некоторые польские деятели уже подсчитали сумму – около $40 млрд.
      www.rosbalt.ru/2010/04/22/731018.html
      • raffus Re: 40 mld $ za Katyn! 23.04.10, 21:08
        i 300 mld USD za radziecką okupację po 45r.
    • andrzejberlin Re: Rosjanie ujawnią kolejne materiały dot. zbrod 23.04.10, 21:40
      czlowiek_ksiazka napisała:

      > Zabawny tekst o Putinie komuszka z SLD. :)

      politruk zabełkotał na "temat"
      • gandalph Masz ciekawą sygnaturkę... 23.04.10, 22:02
        andrzejberlin napisał:

        Niestety prawdziwą!

        Pozdro

        gandalph

        > czlowiek_ksiazka napisała:
        >
        > > Zabawny tekst o Putinie komuszka z SLD. :)
        >
        > politruk zabełkotał na "temat"
        >
    • konbar Rosjanie ujawnią kolejne materiały dot. zbrodni... 23.04.10, 22:28
      -znaczy sie tej ostatniej z 10-tego?
      • z_klifow Re: Rosjanie ujawnią kolejne materiały dot. zbrod 23.04.10, 23:14
        Rozumiem, ze ta paranoja jest wynikiem wychowania otrzymanego od
        proboszcza, w jakims odleglym kolchozie... prawdziwy triumf Stalina.
    • z_klifow Rosjanie ujawniaja... a inni? 23.04.10, 23:06
      I co teraz? Rosjanie ujawnia swoje archiwa... a nasi 'alianci' z czasu
      wojny. To zrozumiale, ze Rosjanie nie chcieli ujawnic prawdy na temat
      swojej zbrodni... ale dlaczego nasi zachodni 'alianci' nie chca ujawnic
      swojej wiedzy na temat tego, co sie stalo podczas wojny?...
      • wi42 Re: Pytanie prosto w dziesiatke 24.04.10, 01:36
        Bez brakujacych fragmentow trudno ulozyc "puzzle".
        Rosjanie juz ujawnili 60% czy okolo nt. Katynia, niechze nasi
        przyjaciele z NATO, szczegolnie Anglicy ujawnia przynajmniej polowe
        tego. Kto ma odwage o to spytac oficjalnie?


        z_klifow napisał:

        > I co teraz? Rosjanie ujawnia swoje archiwa... a nasi 'alianci' z
        czasu
        > wojny. To zrozumiale, ze Rosjanie nie chcieli ujawnic prawdy na
        temat
        > swojej zbrodni... ale dlaczego nasi zachodni 'alianci' nie chca
        ujawnic
        > swojej wiedzy na temat tego, co sie stalo podczas wojny?...
        • kapitan.kirk Re: Pytanie prosto w dziesiatke 24.04.10, 08:12
          wi42 napisał:

          > Bez brakujacych fragmentow trudno ulozyc "puzzle".
          > Rosjanie juz ujawnili 60% czy okolo nt. Katynia, niechze nasi
          > przyjaciele z NATO, szczegolnie Anglicy ujawnia przynajmniej polowe
          > tego.

          Połowę czego? Anglicy też zamordowali kilkadziesiąt tysięcy polskich jeńców? To
          rzeczywiście warto byłoby ujawnić.
          Pzdr
    • kylax1 Przeciez na polskim tronie siedzi Dziwisz. 23.04.10, 23:48
      I na razie nie ma zamiaru abdykowac.
    • rooboy excuse my ignorance... 24.04.10, 02:03
      ktora zbrodnie katynska maja rosjanie na mysli???
    • sowa_46 Rosjanie ujawnią wszystkie stare zbrodnie by ... 24.04.10, 03:47
      zatrzeć ślady zbrodni smoleńskiej.
      Tyle lat chronili doopę Stalinowi i jego przydoopasom do dzisiaj
      żyjącym a teraz ni z gruchy, ni z pietruchy chcą wszystko ujawnić.
      Jak są tacy święci to niech ujawnią kto doprowadził do zbrodni na
      Polskim TU-154.
      • rooboy eee, sowa, nie przesadzaj... 24.04.10, 03:52
        przeciez od 2 tygodni bardzo sie nawzajem kochamy i pojednujemy...
      • ojciecrydzyk1 Re: Rosjanie ujawnią wszystkie stare zbrodnie by 24.04.10, 05:37
        To akurat wiadomo , do katastrofy Tutki doprowadzili urzędnicy z
        kancelarii prezydenta Kaczyńskiego.
      • tagen Re: Rosjanie ujawnią wszystkie stare zbrodnie by 24.04.10, 07:19
        Sowa_46.Zdziwisz sie bardzo jak niedlugo ujawnia i co wtedy
        powiesz(napiszesz)?Zamilkniesz?Bedzie Ci wstyd?Ale najprawdopodobniej bedziesz
        mial omamy i wymuslisz nowa historyjke.A tak miedzy nami,jak ujawnia to w naszym
        kraju bedzie placz i zgrzytanie zebow.
    • kibic_rudego A kiedy Etos "ujawni" Rzez Wołyńska ? 24.04.10, 05:49

    • kapitan.kirk Krok w dobrą stronę 24.04.10, 07:54
      Trzymajmy kciuki za tych ludzi po rosyjskiej, którzy wreszcie chcą raz na
      zawsze zakończyć całą bolesną sprawę - czy to z potrzeby serca i poczucia
      moralności, czy to po prostu z pragmatyzmu. Tak trzymać, Sąsiedzi!
      Pzdr
    • emeryt21 Rosjanie ujawnią kolejne materiały dot. zbrodni... 24.04.10, 09:16
      Obiecanki - cacanki.Okazji do ujawnienia dokumentow mieli juz az
      nadto,70 lat.Nie wierze w ich dobra wole....
    • johnny-kalesony Putin nie ma doświadczenia w rządzeniu państwem 24.04.10, 09:36
      Zarówno Gadzinowski jak i autor pierwszego komentarza przeoczyli podstawowy
      problem. Jest nim brak doświadczenia Putina w rządzeniu państwem. To prawda -
      Putin ma doświadczenie w sprawowaniu władzy nad wspólnotą plemienną, jaką jest i
      była Rosja. Jednak na pewno - nie nad państwem, z jego instytucjami, umocowanymi
      prawnie i strukturalnie. Putin ma doświadczenie w ręcznym (czytaj: siłowym)
      rozwiązywaniu problemów, jednak nie ma żadnej wiedzy oraz obycia we współpracy z
      państwem, które funkcjonuje w oparciu o zasady prawa. Innymi słowy - z państwem
      jako takim.


      Pozdrawiam
      Keep Rockin'
    • podkanclerzy ruskim targiem za prezydenta świstki ludobójców.. 24.04.10, 09:58
      za następny pakiet świstków kogo poproszą ?
    • asmall4 Rosjanie ujawnią kolejne materiały dot. zbrodni... 26.04.10, 16:20
      1 kartka co roku przez 100 lat ,a dowiemy się wszystkiego w końcu ;)
    • przyjacielameryki Do Kacapa! 29.04.10, 14:07
      Ty chyba żartujesz tymi wywodami, że Rosjanie za nic nie odpowiadają i że są
      takimi samymi ofiarami stalinizmu i różnych wyczynów ZSRR jak Polacy, Litwini
      czy Czesi! Rosjanie jako zdecydowanie dominujący ilościowo naród ZSRR są
      przede wszystkim odpowiedzialni za stworzenie represyjnego i bandyckiego
      ustroju sowieckiego. Amerykę stworzyli Anglosasi i to oni mieli zasadniczy
      wpływ na ustrój i funkcjonowanie państwa a nie np. Meksykanie, Kubańczycy,
      Słowianie czy Chińczycy.
      Te Twoje pokrętne wyjaśnienia są pewnym obrazem Rosji - zakompleksionej,
      bojącej się swojej historii, niekompetentnej, zakłamanej a jednocześnie
      udającej mocarstwo!
      • pendrek_wyrzutek Re: Do Kacapa! 01.05.10, 18:07
        przyjacielameryki napisał:

        > Ty chyba żartujesz tymi wywodami, że Rosjanie
        > za nic nie odpowiadają

        Bolszewicy nie zostali wybrani tylko
        przejęli władzę w drodze zamachu stanu przeciw
        demokratycznemu Rządowi Tymczasowemu.

        Aby władzę utrzymać musieli stosować masowy
        terror bez precedensu w całej historii.

        Podobnie Węgrzy nie wybierali Beli Kuna ani
        Kambodżanie Pol-Pota i nie byli w stanie
        uwolnić sie sami (wyzwoliły ich interwencje
        z zagranicy)

        Kto nie widzi podstawowego faktu, że bolszewizm
        był antynarodowy i anty-rosyjski jest albo ignorantem
        albo jest zaślepiony nienawiścią.
    • maureen2 Rosjanie ujawnią kolejne materiały dot. zbrodni... 01.05.10, 04:20
      podniecajcie się dalej sukcesem uzysku dokumentów,he,he

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka