sharn1 30.04.10, 10:01 Na Unii najbardziej zależało tym którzy tam dostali stołek. Jeszcze rok temu działało tam 3500 komisji (każdy europoseł dostaje za tzw. pracę tam pieniądze). Ogólnie paradoidalna idea. Odpowiedz Link Zgłoś Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
princealbert Re: Unia po przejściach 30.04.10, 10:20 stalych komisji jest w Parlamencie europejskim ok. 25, tymczasowych drugie tyle. W sumie kolo 50. Nie wiem skad wytrzasnales te 3500 komisji. A co do wieku emerytalnego - w Islandii jest to 70 lat i nikt nie mysli, ze to niesprawiedliwe. Grecy srednio przechodza na emeryture w wieku 53 lat. To daje do myslenia. Odpowiedz Link Zgłoś
jacggg Unia po przejściach 30.04.10, 18:25 To jest ważny artykuł, niestety trochę w cieniu spraw bieżącej polityki - przedwyborczych podchodów, etc. Ludzi przestały niepokoić pewne wcale nie usunięte problemy, odkąd odtrąbiono koniec kryzysu (zwłaszcza w Polsce, "zielonej wyspie"...)... Pytanie dosyć zasadnicze odnośnie stwierdzenia: "a skuteczny środek na chorobę będzie jeszcze trudniejszy do przełknięcia". Skuteczny? Skąd ta pewność, że wpompowanie miliardów (Grecja chce dużo więcej, niż te krocie zamrożone w obligacjach, o których mowa w artykule) w Helladę nauczy Greków uczciwej sprawozdawczości finansowej, po wsze czasy usunie gigantyczną korupcję oraz zwyczajne nieróbstwo z ojczyzny demokracji?... I jak to spłacą? Jeżeli nie spłacą, to przed czym i kogo chroni taka "pomoc" (rzucenie gruuubo, znacznie więcej niż sto mld EUR w czarną dziurę...)? Na ile sytuacja południa Europy ma związek z być może przedwczesnym wprowadzeniem euro w ogóle (bywały w wielu mediach artykuły na temat braku spójności UE niezbędnej do wprowadzenia wspólnej waluty)? Tutaj jeszcze głos niemiecki z "The New York Times'a" na temat partykularyzmu innych krajów europejskich ze szczególnym uwzględnieniem Francji (nieprzypadkowo...): biznes.interia.pl/szukaj/news/czekalismy-na-europe-zbyt-dlugo,1471591 Choć moim zdaniem Niemcy też bardzo dbają o swoje interesy w UE bez oglądania się na interes ogólnoeuropejski, co uderza w słabsze kraje (te nadwyżki i rozmiary handlu zagranicznego, o North Stream ze Schroederem w zarządzie nie wspominając...). Od dłuższego czasu widać, że wcale nie są takimi "Europejczykami", za jakich chcieliby ciągle uchodzić... Może uda się przezwyciężyć szereg narastających problemów (raczej nie mamy innego wyjścia), ale po prostu być może czas na uświadomienie sobie, że UE może być federacją (nawet ścisłą - z własną dyplomacją prowadzącą skuteczną i jednolitą politykę zagraniczną, Prezydentem, ARMIĄ - składającą się z narodowych kontyngentów ujednoliconych poprzez powszechną standaryzację i dobrą znajomość j. angielskiego) lecz coś takiego, jak europejska tożsamość, "Eurosojuz" z człowiekiem "unijnym" (na wzór ludzi "radzieckich" b. ZSRR) jako obywatelem jest raczej niemożliwe, zbyt sztuczne i wymuszone. I na tym tle wspólna waluta może być poważnym wyzwaniem (trudno wyobrazić sobie np. masowe przepływy ludności między poszczególnymi krajami ze względów ekonomicznych, dochodzą różnice mentalności także odnośnie kultury życia gospodarczego, gospodarki budżetowej właśnie - np. te greckie malwersacje trwające od dekad, wpływy socjalistów czy wręcz eurokomunistów choćby we Francji czy Hiszpanii, o Grecji nie wspominając... S&D to druga co do wielkości frakcja w Parlamencie Europejskim, dochodzą GUE/NGL...)... pl.wikipedia.org/wiki/Frakcje_w_Parlamencie_Europejskim Europa potrzebuje wspólnej waluty, wspólnej dyplomacji, wspólnej armii - pytanie, czy jest w stanie wznieść się ponad partykularne podziały by tym potrzebom sprostać? I to nie jest pytanie do Polaków - bo my musimy obecnie bardzo skupić się na własnych interesach (w polityce wewnętrznej, jak też w instytucjach europejskich) oraz wzmacnianiu więzi między krajami Europy Środkowo-Wschodniej dopóki ogromna nierównowaga między Zachodem i Wschodem kontynentu (szalenie rozczłonkowanym, podzielonym) chociaż w części nie zostanie zniwelowana. To jest problem Zachodu Europy: FRANCJI, NIEMIEC, WŁOCH, WIELKIEJ BRYTANII. Te państwa mają z czego ustępować i powinny to zrobić - a niektóre mają przerażająco rozdęty sektor "urzędniczo-socjalny (Francja...). Polski na to obecnie nie stać. Europa nie będzie stabilna, nie będzie dobrze funkcjonować nawet jako federacja - dopóki Wschód nie zyska prawdziwie skutecznego rzecznika interesów całego regionu w postaci rzeczywiście silnej Polski oraz sam region postkomunistyczny (między Odrą i najlepiej Dnieprem oraz Bałtykiem, a Morzem Śródziemnym) nie zreintegruje się ze sobą na nowych zasadach. Bo nie będzie geopolitycznej równowagi na kontynencie. To jest post pisany trochę na kolanie, na podstawie odczuć ogólnych po kilkuletniej lekturze pewnej ilości dosyć wyrywkowo czytywanych artykułów dotyczących tej tematyki. Luźne uwagi bez pretensji nawet do "naukawości". Notatki, uprawnione chyba na forum. Odpowiedz Link Zgłoś
amado80 Re: Unia po przejściach 01.05.10, 19:02 Chyba paranoidalna... Może jednak chodzi o dojenie tej idei? Odpowiedz Link Zgłoś