Dodaj do ulubionych

Biskup zły za aborcję, która uratowała życie

    • grundol1 Re: Biskup zły za aborcję, która uratowała życie 18.05.10, 10:35
      > Chore kościelne towarzystwo skazało na stos Galileusza

      ??? Coś ci się baranku pomerdało.
    • przylaszczynski Wiarę każdy ma od Boga a nie od biskupa! 18.05.10, 10:38
      • articibol Re: Wiarę każdy ma od Boga a nie od biskupa! 18.05.10, 11:04
        Ale ekskomunika nie zbiera wiary.
        Ekskomunika to stwierdzenie: nie żyjesz wobec zasad naszego zgromadzania, nie
        chcemy abyś był w naszym zgromadzeniu.
    • nikodem_73 Biskup zły za aborcję, która uratowała życie 18.05.10, 10:38
      No ale o co chodzi? Czy gazeta podniecałaby się gdyby szef lokalnego klubu
      filatelistów groził wydaleniem z klubu wszystkim, którzy puszczają wiatry w
      miejscach publicznych?

      Przecież ekskomunika to nie są sankcje prawne. To wykluczenie ze
      wspólnoty. I tyle. Chcąc tam przynależeć do jakiejś organizacji godzisz się z
      jej statutem. Łamiesz statut - wylatujesz.

      O ile mi wiadomo bycie katolikiem nie jest obowiązkowe, a wystąpienie z
      Kościoła nie jest obecnie związane ryzykiem pozbawienia życia, zdrowia lub
      majątku.

      Jesteś katolikiem, a opowiadasz się za prawem do aborcji? To łamiesz statut
      organizacji. I tyle. Wystąp - to nie boli (naprawdę - wystąpiłem i nadal żyję).
      • tlenek_wegla Re: Biskup zły za aborcję, która uratowała życie 18.05.10, 10:48
        Przecież ekskomunika to nie są sankcje prawne. To wykluczenie ze
        > wspólnoty. I tyle. Chcąc tam przynależeć do jakiejś organizacji godzisz się z
        > jej statutem. Łamiesz statut - wylatujesz.

        W Polsce to nie takie proste...

        Czytaj nizej:
        • nikodem_73 Re: Biskup zły za aborcję, która uratowała życie 18.05.10, 11:04
          No popatrz, a ja się wypisałem z 10 lat temu i takich przebojów nie było.
          Musiałem tylko trochę proboszcza pomolestować bo mi drań uciekał i udawał, że go
          nie ma.
          • tlenek_wegla Re: Biskup zły za aborcję, która uratowała życie 18.05.10, 11:07
            10 lat temu nie bylo instrukcji KEP jak zniechecac ludzi do apostazji.
      • mus-zek0 Re: Biskup zły za aborcję, która uratowała życie 18.05.10, 11:21
        nikodem_73 napisał:


        >
        > Jesteś katolikiem, a opowiadasz się za prawem do aborcji? To łamiesz statut
        > organizacji. I tyle. Wystąp - to nie boli (naprawdę - wystąpiłem i nadal żyję).
        >
        I nie robili Ci żadnych problemów?
        • nikodem_73 Re: Biskup zły za aborcję, która uratowała życie 18.05.10, 14:05
          Musiałem tylko nachodzić proboszcza (ale tlenek_węgla mnie uświadomił, że to
          było zanim KC KK uchwaliło jakieś instrukcje nt. takich jak ja).
          • mus-zek0 Re: Biskup zły za aborcję, która uratowała życie 19.05.10, 09:32
            nikodem_73 napisał:

            > Musiałem tylko nachodzić proboszcza (ale tlenek_węgla mnie uświadomił, że to
            > było zanim KC KK uchwaliło jakieś instrukcje nt. takich jak ja).
            >
            Musiałeś też mieć dwóch świadków?
            • nikodem_73 Re: Biskup zły za aborcję, która uratowała życie 19.05.10, 15:31
              Nie. Wystarczyła pisemna deklaracja o wystąpieniu ze wspólnoty potwierdzona
              przez proboszcza (dlatego tak za nim ganiałem). Zawiozłem, a po mniej-więcej
              roku dostałem list z informacją o wykreśleniu.
              • mus-zek0 Re: Biskup zły za aborcję, która uratowała życie 20.05.10, 08:44
                nikodem_73 napisał:

                > Nie. Wystarczyła pisemna deklaracja o wystąpieniu ze wspólnoty potwierdzona
                > przez proboszcza (dlatego tak za nim ganiałem). Zawiozłem, a po mniej-więcej
                > roku dostałem list z informacją o wykreśleniu.
                >
                Dzięki za informacje.
      • tezas To nie lekarz-katolik ryzykuje zdrowiem czy zyciem 18.05.10, 11:48
        Problem nie w tym czy kobieta wystapi z kosciola czy nie. Zawsze na
        zyczenie moze umrzec niezaleznie od prawnego statusu aborcji.

        Problemem jest to, czy kobieta trafi na lekarza-katolika, ktory jest
        gotow w imie swoich przekonan ja posiwiecic (no bo przeciez nie
        siebie) czy nie.

        ---------------------------------
        Alicja Tysiąc: "57 organizacji katolickich wysłało list do
        Strasburga przeciwko mnie i wyrokowi. Ale nigdy żadna z nich nie
        zapytała, czy ja i dziecko nie potrzebujemy pomocy"
        • nikodem_73 Re: To nie lekarz-katolik ryzykuje zdrowiem czy z 18.05.10, 14:10
          A nie widzę powodu dla którego należy przymuszać kogokolwiek do podjęcia decyzji
          o czyimś życiu lub śmierci. AFAIR to w stanach nawet sędziowie mogą odmówić
          prowadzenia sprawy powołując się na klauzulę sumienia jeśli może zapaść wyrok
          śmierci.

          To aborcję koniecznie należy wykonać w minutę osiem, a najbliższy lekarz mogący
          wykonać zabieg znajduje się po ciemnej stronie księżyca?
          • tezas Praca w szpitalu, na oddziale ginekologii 19.05.10, 00:19
            >dla którego należy przymuszać kogokolwiek
            Praca w szpitalu, na oddziale ginekologii nigdzie nie jest obowiazkowa. O
            przymuszaniu katolikow nie ma zatem mowy :).

            > To aborcję koniecznie należy wykonać w minutę osiem
            Owszem, czasem nalezy dzialac szybko, zwlaszcza jesli poprzednio czekalo sie do
            ostatniej chwili liczac na cud.
            ---------------------------------
            Alicja Tysiąc: "57 organizacji katolickich wysłało list do Strasburga przeciwko
            mnie i wyrokowi. Ale nigdy żadna z nich nie zapytała, czy ja i dziecko nie
            potrzebujemy pomocy"
            • nikodem_73 Re: Praca w szpitalu, na oddziale ginekologii 19.05.10, 15:36
              > Praca w szpitalu, na oddziale ginekologii nigdzie nie jest obowiazkowa. O
              > przymuszaniu katolikow nie ma zatem mowy :).

              Tak samo jak nikt nie musi być żołnierzem. A jednak żołnierz odmawiający
              strzelania do np. nieuzbrojonego tłumu, lub (jak pisałem wcześniej) dziecka może
              liczyć na zrozumienie.

              Podobnie nie każdy musi być sędzią, ale jednak im pozwala się nie prowadzić
              spraw, które mogą zakończyć się wyrokiem śmierci.

              > Owszem, czasem nalezy dzialac szybko, zwlaszcza jesli poprzednio czekalo sie do
              > ostatniej chwili liczac na cud.

              No to wybacz, ale jeśli "ktoś" czeka na "cud", to ten "ktoś" także powinien
              ponosić konsekwencje tego, że zaniedbał sytuację gdy "cud" się nie wydarzył.

              Dlaczego konsekwencjami decyzji/zaniedbań jednej osoby chcesz obciążać drugą?
              • tezas Re: Praca w szpitalu, na oddziale ginekologii 19.05.10, 18:46
                > żołnierz odmawiający strzelania do np. nieuzbrojonego tłumu, lub (jak pisałem
                wcześniej) dziecka może liczyć na zrozumienie.
                Zolnierz odmawiajacy wykonania rozkazu moze liczyc na sad wojskowy.
                A zolnierz strzelajacy do nieubzrojonego tlumu owszem, moze liczyc na
                zrozumienie, tez ze strony wojskowego kapelana.

                > No to wybacz, ale jeśli "ktoś" czeka na "cud", to ten "ktoś" także powinien
                ponosić konsekwencje tego, że zaniedbał sytuację gdy "cud" się nie wydarzył.
                Owszem - i mam szczera nadzieje (chociaz niestety na to nie licze) ze krakowscy
                lekarze zostana surowo ukarani. [Vide:
                krakow.gazeta.pl/krakow/1,39245,7856779,Znani_lekarze_krakowscy_stana_przed_sadem.html
                Na przyklad lekarze nie-zajmujacy sie Agata Lamczak pozostali bezkarni.

                > Dlaczego konsekwencjami decyzji/zaniedbań jednej osoby chcesz obciążać drugą?
                No wlasnie: dlaczego konsekwencjami decyzji/zaniedban lekarza maja byc obciazane
                pacjentki?
                ---------------------------------
                Alicja Tysiąc: "57 organizacji katolickich wysłało list do Strasburga przeciwko
                mnie i wyrokowi. Ale nigdy żadna z nich nie zapytała, czy ja i dziecko nie
                potrzebujemy pomocy"
                • nikodem_73 Re: Praca w szpitalu, na oddziale ginekologii 19.05.10, 19:47
                  tezas napisała:

                  > Zolnierz odmawiajacy wykonania rozkazu moze liczyc na sad wojskowy.
                  > A zolnierz strzelajacy do nieubzrojonego tlumu owszem, moze liczyc na
                  > zrozumienie, tez ze strony wojskowego kapelana.

                  Może się zdziwisz, ale żołnierz może odmówić wykonania rozkazu. Nawet w
                  trakcie wojny. I tylko w trakcie wojny za to stanie przed sądem. W trakcie
                  pokoju stanie do raportu.

                  Dokładnie tak samo jak sędziowie (których milusio pominąłeś) i żołnierze i
                  lekarze są ludźmi. Takimi co mają swoje przekonania.

                  Można być doskonałym ginekologiem, który nie wykonuje aborcji.

                  > Owszem - i mam szczera nadzieje (chociaz niestety na to nie licze) ze krakowsc
                  > y
                  > lekarze zostana surowo ukarani. [Vide:
                  > krakow.gazeta.pl/krakow/1,39245,7856779,Znani_lekarze_krakowscy_stana_przed_sadem.html
                  > Na przyklad lekarze nie-zajmujacy sie Agata Lamczak pozostali bezkarni.

                  No to o co Ci chodzi - staną przed sądem. Widać to co zrobili przekraczało (nie
                  miało nic wspólnego?) klauzulę sumienia.

                  > No wlasnie: dlaczego konsekwencjami decyzji/zaniedban lekarza maja byc obciazan
                  > e
                  > pacjentki?

                  O ile mnie pamięć nie myli to pacjentka podejmuje decyzję o usunięciu ciąży
                  (zakładam, że nie ma przeszkód prawnych), lub zdawaniu się na "cud". Jeśli
                  pacjentka zdaje się na "cud" to jest to jej decyzja i to ją dotykają konsekwencje.

                  Lekarz może odmówić wykonania zabiegu, ale nie może go zabronić (czyli podjąć
                  decyzji za kogoś).
                  • tezas Re: Praca w szpitalu, na oddziale ginekologii 19.05.10, 21:37
                    > Może się zdziwisz, ale żołnierz może odmówić wykonania rozkazu. Nawet w
                    > trakcie wojny. I tylko w trakcie wojny za to stanie przed sądem. W trakcie
                    pokoju stanie do raportu.
                    Zatem konsekwencje jednak poniesie.

                    > Dokładnie tak samo jak sędziowie (których milusio pominąłeś) i żołnierze i >
                    lekarze są ludźmi. Takimi co mają swoje przekonania.
                    Ktorych nie maja prawa narzucac innym. Decydujac w dodatku o owych innych zyciu
                    i zdrowiu. Masz przekonania - gin za nie sam!

                    > Można być doskonałym ginekologiem, który nie wykonuje aborcji.
                    Nie mozna byc dobrym lekarzem leczac pacjenta zgodnie ze swoimi przekonaniami
                    religijnymi, nie sztuka medyczna.

                    > No to o co Ci chodzi - staną przed sądem.
                    Owszem. Byc moze przed sedzia-katolikiem. Takim, ktory jak sam zauwazasz, ma
                    swoje przekonania :).

                    > O ile mnie pamięć nie myli to pacjentka podejmuje decyzję o usunięciu ciąży.
                    Nie, podejmuja ja lekarze. To znaczy pacjentka moze oczywiscie domagac sie
                    aborcji, ale jesli lekarz odmawia - nastepny lekarz odmawia - itd., bo w okolo
                    sami katolicy, to pacjentka sobie moze 'decydowac'.
                    Ciezarne sie czasem nawet leczenia doprosic nie moga - Agata Lamczak, mowi ci to
                    cos?
                    ---------------------------------
                    Alicja Tysiąc: "57 organizacji katolickich wysłało list do Strasburga przeciwko
                    mnie i wyrokowi. Ale nigdy żadna z nich nie zapytała, czy ja i dziecko nie
                    potrzebujemy pomocy"
                    • nikodem_73 Re: Praca w szpitalu, na oddziale ginekologii 19.05.10, 23:14
                      tezas napisała:

                      > Zatem konsekwencje jednak poniesie.

                      Niekoniecznie.

                      > Ktorych nie maja prawa narzucac innym. Decydujac w dodatku o owych innych zyciu
                      > i zdrowiu. Masz przekonania - gin za nie sam!

                      Znowu wrócę do owych sędziów. Oni odmawiają prowadzenia spraw w których mógłby
                      zapaść wyrok śmierci. To jest właśnie klauzula sumienia.

                      Sumienie nie pozwala im na to aby egzekwować prawo. To jak - są złymi
                      sędziami?

                      > Nie mozna byc dobrym lekarzem leczac pacjenta zgodnie ze swoimi przekonaniami
                      > religijnymi, nie sztuka medyczna.

                      Bzdury pleciesz. Leczy zgodnie ze sztuką, a nie poglądami.

                      Dokładnie na tej samej zasadzie niektórzy lekarze odmawiają wykonania
                      wazektomii. Czy to oznacza, że są złymi chirurgami? Albo, że leczą nie zgodnie
                      ze sztuką, lecz z poglądami?

                      Że wazektomia to coś nieporównywalnego, bo na skutek braku nikt nie umrze?
                      Wybacz - mechanizm jest ten sam - ja chcę zabiegu, a lekarz mi go odmawia ze
                      względu na swoje poglądy.

                      I ma do tego prawo. Bo z jakiej racji moje poglądy mają być lepsze od
                      jego własnych? Dlaczego przymuszać go do porzucenia swoich poglądów i
                      przyjęcia moich? Bo co? Bo moje racje są najmojsze?

                      > Owszem. Byc moze przed sedzia-katolikiem. Takim, ktory jak sam zauwazasz, ma
                      > swoje przekonania :).

                      No. I nic na to nie poradzisz. KAŻDY ma przekonania.

                      > Nie, podejmuja ja lekarze. To znaczy pacjentka moze oczywiscie domagac sie
                      > aborcji, ale jesli lekarz odmawia - nastepny lekarz odmawia - itd., bo w okolo
                      > sami katolicy, to pacjentka sobie moze 'decydowac'.

                      No to niech pojedzie tam gdzie nie ma tylu katolików.

                      To nieetyczne przymuszać kogoś do porzucania własnych poglądów. M.in.
                      dlatego uważam obowiązującą ustawę antyaborcyjną za nieetyczną. Narzuca ona
                      wszystkim obywatelom pogląd, że człowiekiem się jest od momentu zapłodnienia.

                      Wg mnie aborcja powinna być dozwolona "na życzenie", przy czym lekarz powinien
                      mieć pełne prawo odpowiedzieć "proszę znaleźć kogoś innego do tej roboty".

                      Przymuszanie lekarzy do wykonywania zabiegów jest jedynie pogłębianiem
                      istniejącej patologii. Jedni są przymuszani do uznawania "zbioru komórek" za
                      człowieka, a inni mają być przymuszani do "zabicia człowieka". To chore.

                      > Ciezarne sie czasem nawet leczenia doprosic nie moga - Agata Lamczak, mowi ci t
                      > o
                      > cos?

                      Tak. Mówi, że państwowa służba zdrowia to nieefektywna, zbiurokratyzowana
                      struktura, gdzie pacjent nie jest człowiekiem, a daną statystyczną.

                      A klauzula sumienia w tym wypadku to jeno zasłona dymna aby uniknąć
                      odpowiedzialności za błąd w sztuce.
                      • tezas Re: Praca w szpitalu, na oddziale ginekologii 20.05.10, 00:07
                        > Niekoniecznie.
                        Z duzym prawdopodobienstwem.

                        > Znowu wrócę do owych sędziów. Oni odmawiają prowadzenia spraw w których mógłby
                        zapaść wyrok śmierci. To jest właśnie klauzula sumienia.
                        A ja wroce do lekarzy. Oni odmawiaja kobietom zabiegow ratujacych kobiet zdrowie
                        i zycie. To tez jest klauzula sumienia.

                        > Bzdury pleciesz. Leczy zgodnie ze sztuką, a nie poglądami.
                        Bzdury pleciesz. Powinno sie leczyc zgodnie ze sztuka, a nie z pogladami
                        (vide klauzula sumienia wlasnie - gdyby niezgodny z lekarskim sumieniem nie byl
                        zalecany zgodnie ze sztuka medyczna, klauzula nie bylaby wszak potrzebna). To
                        niestety nie to samo.

                        >Czy to oznacza, że lekarze odmawiajacy wasektomii są złymi chirurgami?
                        Sa zlymi lekarzami - nie maja prawa narzucac pacjentowi swoich pogladow. Co de
                        facto robia wlasnie poprzez odmowe. Doprawdy, zakres obowiazkow przy danej
                        specjalizacji jest chyba znany i jesli ktos wie ze bez wzgledu na okolicznosci
                        nie bedzie przeprowadzal aborcji, ograniczal plodnosci itp - zawsze moze zostac
                        dermatologiem czy inzynierem. Wiele jest pieknych zawodow na swiecie.
                        To tak, jakby ekolog zatrudnil sie w Oplu i odmowil produkcji aut.

                        > I ma do tego prawo. Bo z jakiej racji moje poglądy mają być lepsze od
                        jego własnych? Dlaczego przymuszać go do porzucenia swoich poglądów i
                        przyjęcia moich? Bo co? Bo moje racje są najmojsze?
                        Pisalam juz wielokrotnie - niech kazdy ma poglady jakie chce, o ile sam
                        ponosi ich konskwencje. Chirurg nie chce wykonywac wasektomii? Super, miejmy
                        prawo go zwolnic, a on niech sie zatrudni tam gdzie nie bedzie to oczekiwane.
                        Albo zmieni zawod.

                        Oczywiscie sytuacja ciezarnej ktorej ciaza jakos zagraza jest znacznie
                        powazniejsza niz nie ubezplodnionego faceta. Postepowanie wobec lekarza powinno
                        byc zatem stosowane bardzo konsekwentnie.

                        > No. I nic na to nie poradzisz. KAŻDY ma przekonania.
                        A w Polsce wielu ma katolickie. I dlatego nie wierze, ze lekarze poniosa
                        odpowiedzialnosc za smierc pacjentki.

                        > No to niech pojedzie tam gdzie nie ma tylu katolików.
                        I wiele Polek wyjechalo i wyjedzie :). Ale przeciez nie wszystkie, a kobiety np.
                        nikaraguanskie mozliwosci emigracji maja znacznie mniejsze.
                        Poza tym ja jestem nastawiona patriotycznie i bardzo bym chciala aby w naszej
                        Ojczyznie zapanowal prawdziwy szacunek do zycia. Kobiet.
                        ---------------------------------
                        Alicja Tysiąc: "57 organizacji katolickich wysłało list do Strasburga przeciwko
                        mnie i wyrokowi. Ale nigdy żadna z nich nie zapytała, czy ja i dziecko nie
                        potrzebujemy pomocy"
                        • nikodem_73 Re: Praca w szpitalu, na oddziale ginekologii 20.05.10, 00:57
                          > A ja wroce do lekarzy. Oni odmawiaja kobietom zabiegow ratujacych kobiet zdrowi
                          > e
                          > i zycie. To tez jest klauzula sumienia.

                          Tak jest! Bo w ich mniemaniu płód jest człowiekiem. Zatem w ich
                          mniemaniu aborcja jest morderstwem.

                          A oni nie chcą brać udziału w morderstwie.

                          > Bzdury pleciesz. Powinno sie leczyc zgodnie ze sztuka, a nie z pogladami
                          > (vide klauzula sumienia wlasnie - gdyby niezgodny z lekarskim sumieniem nie byl
                          > zalecany zgodnie ze sztuka medyczna, klauzula nie bylaby wszak potrzebna). To
                          > niestety nie to samo.

                          O nie. On leczy zgodnie ze sztuką. W niektórych wypadkach odmawia
                          wykonania zabiegu
                          . Odmawia czegoś co wg niego nie jest leczeniem.

                          Tak samo lekarz może odmówić np. eutanazji (nawet tam gdzie jest to legalne),
                          czy wazektomii.

                          > Sa zlymi lekarzami - nie maja prawa narzucac pacjentowi swoich pogladow. Co de
                          > facto robia wlasnie poprzez odmowe. Doprawdy, zakres obowiazkow przy danej
                          > specjalizacji jest chyba znany i jesli ktos wie ze bez wzgledu na okolicznosci
                          > nie bedzie przeprowadzal aborcji, ograniczal plodnosci itp - zawsze moze zostac
                          > dermatologiem czy inzynierem. Wiele jest pieknych zawodow na swiecie.
                          > To tak, jakby ekolog zatrudnil sie w Oplu i odmowil produkcji aut.

                          Po pierwsze - odmowa nie jest narzuceniem poglądu. Lekarz nie ma jak zabronić
                          wykonania zabiegu. Jeśli chcę dokonać wazektomii i lekarz mi powie "nie"
                          (załóżmy, że wazektomia w Polsce jest legalna) to idę do innego lekarza. I tyle.

                          Po drugie - zapewniam Cię, że nawet w Oplu pracują ludzie, którzy nie produkują
                          samochodów. Sądzę, że ekolodzy też by się tam znaleźli.

                          Po trzecie - czemu narzucasz swój pogląd grubemu, łysemu i pijanemu kolesiowi w
                          knajpie mówiąc "nie", skoro on uważa, że wspólny seks to świetny pomysł?
                          Przecież seks generalnie nie jest zabroniony. A Ty jesteś istotą seksualną. W
                          końcu nie musisz tam być. Jest tyle innych pięknych miejsc na świecie.

                          > Pisalam juz wielokrotnie - niech kazdy ma poglady jakie chce, o ile sam
                          >
                          ponosi ich konskwencje. Chirurg nie chce wykonywac wasektomii? Super, miejm
                          > y
                          > prawo go zwolnic, a on niech sie zatrudni tam gdzie nie bedzie to oczekiwane.
                          > Albo zmieni zawod.

                          Ale dlaczego on ma się zwalniać i/lub przekwalifikowywać? A nie Ty poszukać
                          lekarza który to zrobi?

                          Jak wchodzisz do monopolowego i chcesz kupić flaszkę, a sprzedawca Ci mówi "nie
                          - pijanym nie sprzedajemy" to też zażądasz aby zaczął handlować pietruszką?

                          > A w Polsce wielu ma katolickie. I dlatego nie wierze, ze lekarze poniosa
                          > odpowiedzialnosc za smierc pacjentki.

                          Twoja wiara nie ma dla mnie znaczenia.

                          > I wiele Polek wyjechalo i wyjedzie :).

                          No i dobrze. Skoro komuś nie odpowiada miejsce gdzie żyje to powinien się
                          przenieść, a nie przymuszać wszystkich dookoła aby stali się podlegli jego woli.

                          > Ale przeciez nie wszystkie, a kobiety np
                          > .
                          > nikaraguanskie mozliwosci emigracji maja znacznie mniejsze.

                          No popatrz, a ja żyłem w przekonaniu, że mówimy o Polsce.

                          > Poza tym ja jestem nastawiona patriotycznie i bardzo bym chciala aby w naszej
                          > Ojczyznie zapanowal prawdziwy szacunek do zycia. Kobiet.

                          No to szkól się na ginekologa. Będziesz mogła spokojnie wykonywać wszystkie
                          zabiegi aborcji jakie tylko zechcesz. I namawiaj wszystkich o poglądach
                          zbieżnych do Twoich aby szli na ginekologię.

                          Wbrew pozorom to nie jest sarkazm. Po prostu - przymus należy zmniejszać, a nie
                          zwiększać.
                          • tezas Re: Praca w szpitalu, na oddziale ginekologii 20.05.10, 19:25
                            > Tak jest! Bo w ich mniemaniu płód jest człowiekiem. Zatem w ich
                            mniemaniu aborcja jest morderstwem.A oni nie chcą brać udziału w morderstwie.
                            I nie musza. Jak juz pisalam - praca w szpitalu na oddziale ginekologii nie jest
                            obowiazkowa. Sami powinni ponosic konsekwencje swego "mniemania" [czytaj:
                            zmienic miejsce pracy} a nie przerzucac je na pacjentki.

                            > O nie. On leczy zgodnie ze sztuką. W niektórych wypadkach odmawia
                            wykonania zabiegu
                            . Odmawia czegoś co wg niego nie jest leczeniem.
                            Tak krotki fragment a niekonsekwencja :. Znow: "wg niego". Otoz jest sztuka
                            medyczne, wg ktorej w pewnych warunkach aborcja jest kobiecie potrzebna -
                            inaczej wszak nie istnialoby pojecie aborcji ze wzgledow medycznych. A jesli
                            ktos jest lekarzem-encyklikiem a nie lekarzem-medykiem i "wg niego" jest inaczej
                            - patrz wyzej.

                            > Po pierwsze - odmowa nie jest narzuceniem poglądu. Lekarz nie ma jak zabronić
                            wykonania zabiegu. Jeśli chcę dokonać wazektomii i lekarz mi powie "nie"
                            (załóżmy, że wazektomia w Polsce jest legalna) to idę do innego lekarza. I tyle.

                            Otoz w przypadku aborcji nie jest to takie proste z powodow, o ktorych juz
                            pisalam. Czesto potrzebna jest ona kobiecie ktora z roznych powodow jest juz w
                            szpitalu (czasem wrecz jest nieprzytomna) i nie ma mozliwosci swobodnego
                            poszukiwania. Czesto potrzebna jest ona kobiecie spotykajacej odmowe za odmowa -
                            bo w Polsce "sumienia" maja nie lekarze, ale cale szpitale pod wodza ordynatora.
                            A czas plynie, co w przypadku aborcji akurat ma znaczenie.
                            Kwestia podstawowa pozostaje oczywiscie, dlaczego to kobieta ma pielgrzymowac po
                            kolejnych gabinetach i ubiegac sie o nalezna jej usluge medyczna. Jesli ktos
                            jest lekarzem-encyklikiem... - patrz wyzej.

                            > Po drugie - zapewniam Cię, że nawet w Oplu pracują ludzie, którzy nie
                            produkują samochodów. Sądzę, że ekolodzy też by się tam znaleźli.
                            To byl tylko przyklad :) - chociaz ja akurat nie sadze.

                            > Po trzecie - czemu narzucasz swój pogląd grubemu, łysemu i pijanemu kolesiowi
                            w knajpie mówiąc "nie", skoro on uważa, że wspólny seks to świetny pomysł?
                            Przecież seks generalnie nie jest zabroniony. A Ty jesteś istotą seksualną. W
                            końcu nie musisz tam być. Jest tyle innych pięknych miejsc na świecie.
                            Znow, przyklad nieudany. Wyjscie do knajpy nie idzie w pakiecie z oblesnym
                            narzucajacym sie facetem. Natomiast akceptujac kontrakt pracy dokladnie wiem,
                            jakie obowiazki beda z tym zwiazane.

                            > Przecież seks generalnie nie jest zabroniony.
                            Nie jest tez przymusowy. Natomiast akceptujac kontrakt pracy dokladnie wiem,
                            jakie obowiazki powinnam wykonywac.

                            > Ale dlaczego on ma się zwalniać i/lub przekwalifikowywać? A nie Ty poszukać
                            lekarza który to zrobi?
                            Jak wyzej - kazdy sam powinien ponosic konsekwencje swoich przekonan, a
                            nie przerzucac je na innych.

                            > Jak wchodzisz do monopolowego i chcesz kupić flaszkę, a sprzedawca Ci mówi
                            "nie - pijanym nie sprzedajemy"
                            Skad - to akurat jest zgodne z prawem i przekonania sprzedawcy nie maja
                            znaczenia. Podobnie jak sprzedaz alkoholu nieletnim. Jesli natomiast sprzedawca
                            w supermarkecie odmowi sprzedania mi kielbasy bo jest wegetarianinem - owszem,
                            zazadam rozmowy z managerem.

                            > Twoja wiara nie ma dla mnie znaczenia.
                            A dla mnie nie ma znaczenia wiara lekarza. I miec nie powinna :).

                            Zegnam.
                            ---------------------------------
                            Alicja Tysiąc: "57 organizacji katolickich wysłało list do Strasburga przeciwko
                            mnie i wyrokowi. Ale nigdy żadna z nich nie zapytała, czy ja i dziecko nie
                            potrzebujemy pomocy"
                            • nikodem_73 Re: Praca w szpitalu, na oddziale ginekologii 20.05.10, 21:47
                              tezas napisała:

                              > I nie musza. Jak juz pisalam - praca w szpitalu na oddziale ginekologii nie jes
                              > t
                              > obowiazkowa. Sami powinni ponosic konsekwencje swego "mniemania" [czytaj
                              > :
                              > zmienic miejsce pracy} a nie przerzucac je na pacjentki.

                              I zgodnie z obowiązującym prawem mają prawo odmówić zabiegu powołując się na
                              klauzulę sumienia. Co więcej - mogą sobie taki przywilej zastrzec w
                              kontrakcie/umowie o pracę. I co wtedy? Zabronisz zawierania tego rodzaju
                              kontraktów/umów?

                              Właśnie o to chodzi, że tego rodzaju akcja nie przyniesie żadnej
                              korzyści. Wyeliminowanie klauzuli sumienia zaowocuje jedynie tym, że tego
                              rodzaju zastrzeżenia pojawią się w umowach.

                              > Tak krotki fragment a niekonsekwencja :. Znow: "wg niego". Otoz jest sztuka
                              > medyczne, wg ktorej w pewnych warunkach aborcja jest kobiecie potrzebna -
                              > inaczej wszak nie istnialoby pojecie aborcji ze wzgledow medycznych. A jesli
                              > ktos jest lekarzem-encyklikiem a nie lekarzem-medykiem i "wg niego" jest inacze
                              > j
                              > - patrz wyzej.

                              Owszem, tyle, że wg niego ten sam zabieg powoduje śmierć innego
                              człowieka. A primum non nocere - prawda?

                              Wszystko rozbija się o definicję człowieka (jak pisałem dużo wcześniej).

                              > Otoz w przypadku aborcji nie jest to takie proste z powodow, o ktorych juz
                              > pisalam. Czesto potrzebna jest ona kobiecie ktora z roznych powodow jest juz w
                              > szpitalu (czasem wrecz jest nieprzytomna) i nie ma mozliwosci swobodnego
                              > poszukiwania. Czesto potrzebna jest ona kobiecie spotykajacej odmowe za odmowa
                              > -
                              > bo w Polsce "sumienia" maja nie lekarze, ale cale szpitale pod wodza ordynatora

                              No to idź na ginekologię, otwórz szpital i jeździj karetką. Bo jeszcze chwila i
                              się okaże, że kobieta w ogóle jest w śpiączce, została podczas pobytu w szpitalu
                              zgwałcona, a teraz ciąża zagraża jej życiu i dlatego należy wszystkich
                              lekarzy przymusić do wykonywania czegoś co jest niezgodne z ich poglądami.

                              Doprawdy - nieliczenie się z innymi ludźmi i pogarda dla ich poglądów, u obu
                              stron tego konfliktu mnie po prostu przeraża. "Wszyscy mają sądzić tak jak ja i
                              już".

                              > A czas plynie, co w przypadku aborcji akurat ma znaczenie.
                              > Kwestia podstawowa pozostaje oczywiscie, dlaczego to kobieta ma pielgrzymowac p
                              > o
                              > kolejnych gabinetach i ubiegac sie o nalezna jej usluge medyczna. Jesli ktos
                              > jest lekarzem-encyklikiem... - patrz wyzej.

                              Jaką "należną"? Prawo dopuszcza aborcję w pewnych wypadkach, a nie ją
                              gwarantuje.

                              > Znow, przyklad nieudany. Wyjscie do knajpy nie idzie w pakiecie z oblesnym
                              > narzucajacym sie facetem. Natomiast akceptujac kontrakt pracy dokladnie wiem,
                              > jakie obowiazki beda z tym zwiazane.

                              No dokładnie - wiesz, że możesz odmówić. Tak samo jak możesz w kontrakcie
                              zawrzeć, że np. nie będziesz obsługiwać pacjentek powyżej 40 roku życia. I jak
                              pracodawca na to pójdzie to wola pacjentki jest hmmm... bez znaczenia? (mała
                              podpowiedź - należy zmienić placówkę)

                              A poza tym ty narzucasz swój pogląd temu obleśnemu facetowi, bo on
                              przyszedł wyrwać laskę, a ona (w ogóle wszystkie!) mu odmawia. No coś z tym
                              trzeba zrobić! Trzeba je przymusić do tego aby wybrana musiała się
                              z nim przespać - czy jej się to podoba czy nie. :> Bo jak się nie podoba to
                              niech nie przychodzą. :>

                              > Jak wyzej - kazdy sam powinien ponosic konsekwencje swoich przekonan, a
                              > nie przerzucac je na innych.

                              I nie przerzuca. Przecież taki lekarz nie chce (nie może) wsadzić owej pacjentki
                              do więzienia za morderstwo (bo aborcja jest wg niego morderstwem). On po prostu
                              nie bierze w tym udziału.

                              > Skad - to akurat jest zgodne z prawem i przekonania sprzedawcy nie maja
                              > znaczenia.

                              Wikłasz. Odmowa lekarza też jest zgodna z prawem. I podobnie jak lekarz
                              sprzedawca wg własnego poglądu (bo wg niego np. po jednym piwie jest się
                              pijanym) odmawia.

                              > > Twoja wiara nie ma dla mnie znaczenia.
                              > A dla mnie nie ma znaczenia wiara lekarza. I miec nie powinna :).

                              Może Cię zaskoczę, ale są lekarze ateiści, którzy są przeciwnikami aborcji.
    • przylaszczynski A ten biskup to z prawego czy lewego łoża? 18.05.10, 10:39
      • articibol Re: A ten biskup to z prawego czy lewego łoża? 18.05.10, 11:01
        Jakie to ma znaczenie?
        Dzielisz ludzi w ten sposób?
    • articibol Re: Biskup zły za aborcję, która uratowała życie 18.05.10, 10:53
      Udzielam odpowiedzi koledze, bo trochę zbłądził w gniewie:
      1) Galileusz nie został skazany na stos, umarł śmiercią naturalną, co prawda w
      areszcie domowym, ale pracę naukową prowadził do końca życia.
      2) Usunięcie dziecka jest grzechem ciężkim, który jest zagrożony wyłączeniem ze
      wspólnoty kościoła (ekskomuniką).
      • zlomas1 Re: Biskup zły za aborcję, która uratowała życie 18.05.10, 11:17
        > 1) Galileusz nie został skazany na stos, umarł śmiercią naturalną, co prawda w
        > areszcie domowym, ale pracę naukową prowadził do końca życia.

        Po tym jak sie pokajał mając w perspektywie zgnicie w lochu.
        • articibol Re: Biskup zły za aborcję, która uratowała życie 18.05.10, 11:47
          Oczywiście, że tak.
          Z pewności otrzymał odpowiednią dawkę "perswazji".
    • ajatollah_rydzyk Ekskomunika za pedofilię i homoseksualizm! Subito! 18.05.10, 11:21
      Za dopuszczanie się homoseksualizmu i (szczególnie!) zbrodni pedofilii, jak
      również ukrywanie i tuszowanie tych przestępstw, powinna następować
      natychmiastowa ekskomunika! Tylko problem w tym, że kościół Katolicki zostałby
      pozbawiony niemal 100% "pasterzy" !
    • wojtek45-1 Biskup zły za aborcję, która uratowała życie 18.05.10, 11:28
      Taak, nie należało robić aborcji, kobieta by zeszła, a z nią nienarodzone
      dziecko i byłoby z głowy.
      Uratowano kobietę, a fuj. Powinna iść do piachu razem z nienarodzonym. Można
      by powiedzieć: Bóg tak chciał. i już.
      I byłoby po katolicku, choć bez sensu.
      • nikodem_73 Re: Biskup zły za aborcję, która uratowała życie 18.05.10, 14:18
        Ależ dokładnie tak.

        To jest zaj*biście proste - jesteś katolikiem? To nie przykładasz ręki do
        aborcji. I już. Koniec i kropka. Bycie katolikiem to nie jest obowiązek!
    • astygmatyk Ciekawe, ze w USA mozna.... 18.05.10, 11:42
      Ciekawe, ze w USA mozna przerywac ciaze zgodnie z prawem nawet w
      katolickich szpitalach... nawet przy sprzeciwie jakiegos klechy.
      Ciekawe, ze KK ma tam do wyboru.. Respektowac obowiazujace prawo
      albo postawic na ekstremizm i skazac sie na byt poza nawiasem
      spolecznego dialogu...
    • i_am_keyser_soze Biskup zły za aborcję, która uratowała życie 18.05.10, 12:27
      Następny dowód na to, że religia jak religia, ale ludzie którzy wyznają tą
      religię robią jej generalnie koło pióra.
    • i_am_keyser_soze Biskup zły za aborcję, która uratowała życie 18.05.10, 12:49
      Btw. ekskomunika? Mamy XXI wiek, kto w dzisiejszych czasach dba o takie bzdety?
      • plorg Re: Biskup zły za aborcję, która uratowała życie 18.05.10, 22:53
        i_am_keyser_soze napisał:

        > Btw. ekskomunika? Mamy XXI wiek, kto w dzisiejszych czasach dba o
        > takie bzdety?
        -----------------
        Gazeta. Jest za, a nawet przeciw.
    • rm429 Biskup zły za aborcję, która uratowała życie 18.05.10, 13:52
      Nie wiem jak nazwać takie stanowisko kk. Ale nie mieści się w głowie aby w 21
      wieku było to możliwe. Toż to średniowiecze w najgorszym wydaniu. Hipokryzja
      kk osiąga szczyty. Z jednej strony tuszowanie pedofilii i łamanie celibatu
      przez duchownych,blokowanie aborcji dla ratowania życia a z drugiej hasła o
      miłosierdziu i moralności.
      • nikodem_73 Re: Biskup zły za aborcję, która uratowała życie 18.05.10, 14:19
        Oj warto by o średniowieczu coś poczytać...
    • mhm6 Biskup zły za aborcję, która uratowała życie 18.05.10, 14:13
      ten biskup moralnie jest na poziomie SS-manów, od których widzi-mi-się też
      zależało życie dorosłych ludzi. Gdyby ta kobieta umarła, miałby krew na
      rękach. Tak tylko zrobił z siebie idiotę. Aha, zastraszył też zapewni ekipę w
      szpitalu.
      • nikodem_73 Re: Biskup zły za aborcję, która uratowała życie 18.05.10, 14:29
        Argumentum ad hitlerum.
    • radtwardowski Biskup zły za aborcję, która uratowała życie 18.05.10, 14:54
      Aborcja z definicji zabrala i zniszczyla zycie. "Prawdopodobne
      uratowanie" zycia kobiecie jest typowym klamliwym wybiegiem
      zwolennikow aborcji, by ciagle tlumaczyc "zasadnosc"
      i "legitymowalnosc" tego procederu, zagluszajac swoje sumienie co do
      prawdy okropnosci tego czynu.
      • critto Re: Biskup zły za aborcję, która uratowała życie 18.05.10, 20:38
        zastrzelenie napastnika również odbiera mu życie. Czy to znaczy, że napadnięty
        nie ma do tego prawa? Powiem więcej: czy jakiekolwiek znaczenie ma to, czy
        sprawca np. jest poczytalny? NIE. Dziecko w łonie matki też nie jest poczytalne
        i nie wywołuje zagrożenia dla swojej matki celowo, ale mimo wszystko zagraża
        jej. Więc pełnym prawem matki w takiej sytuacji jest usunąć takie dziecko, aby
        ratować siebie, nawet gdy oznacza to jego śmierć. Swoją drogą medycyna mogłaby
        pójść do przodu i umożliwić bezpieczne usuwanie płodu z łona matki, po którym
        można by go przeszczepić innej kobiecie albo umożliwić mu dojrzewanie w inkubatorze.
        • radtwardowski Re: Biskup zły za aborcję, która uratowała życie 19.05.10, 15:36
          Nienarodzone dziecko NIGDY nie jest "napastnikiem". Wybacz, ale
          Twoje "wynalazki medyczne" pachna jakas zmodyfikowana eugenika, sa
          dziwaczne. Potrzeba nam wiecej etyki, troski o innych przy decyzji
          podejmowania wspolzycia seksualnego, a nie liczeniu na cuda i
          manipulacje medyczne. Nie pisze to jako "klecha" czy wszystko
          wiedzacy, ale czlowiek, ktory popelnil bledy i staral sie od nich
          odwrocic.
          • critto Re: Biskup zły za aborcję, która uratowała życie 16.09.10, 13:39
            zaraz zaraz... Nie uratowałbyś życia DWOJGA LUDZI (matki i dziecka) tylko dlatego, że stosowana metoda "pachnie ci eugeniką"?? To co z Ciebie za obrońca życia? Prawdziwy obrońca życia skumałby się z samym diabłem, aby ratować ludzkie życie.
            Z drugiej strony takie demonizowanie eugeniki, w którym jawi się ona jako przysłowiowy diabeł z rogami, jest oznaką zwykłej niewiedzy. Owszem, stosowane wcześniej metody eugeniki, takie jak przymusowa sterylizacja osób "niepożądanych" (w wielu krajach, również po II wojnie), czy wręcz ich zabijanie (w III Rzeszy - tzw. Akcja T4), były zbrodnicze, odrażające i nieludzkie. Dzisiaj jednak możemy prowadzić inną eugenikę - poprawianie genów w celu ratowania ludzkiego zdrowia i życia. Już niedługo za pomocą manipulacji genetycznych w organizmie płodu ludzkiego, czy wręcz w genach rodziców przed poczęciem dziecka, można będzie wyeliminować straszne przypadłości, takie jak zespół Downa i inne formy upośledzenia, wrodzone wady serca, zmniejszyć zapadalność na nowotwory, białaczkę, skłonność do niszczących nałogów, itd. Taką eugenikę należy jak najbardziej rozwijać i wychwalać pod niebiosa, bo to jest nadzieja dla tysięcy ludzi; pomyśl sobie, dziecko, które dziś cierpi przez całe życie z powodu zespołu Downa, mogłoby się urodzić zdrowe i żyć normalnie. Dziecko, które dziś choruje na białaczkę, też mogłoby być zdrowe. Wszystko, co służy zdrowiu i życiu ludzkiemu należy WSPIERAĆ, niezależnie od tego, czy nazywa się to medycyna, eugenika, medycyna alternatywna, czy czary i magia. Pozdrawiam!
      • plorg Re: Biskup zły za aborcję, która uratowała życie 18.05.10, 22:34
        radtwardowski napisał:

        > "Prawdopodobne uratowanie" zycia kobiecie jest typowym klamliwym
        > wybiegiem zwolennikow aborcji, by ciagle tlumaczyc "zasadnosc"
        > i "legitymowalnosc" tego procederu, zagluszajac swoje sumienie co
        > do prawdy okropnosci tego czynu.
        ---------------------
        O ewentualnej śmierci kobiety w wyniku powikłań po dokonanej aborcji
        i nadciśnienia płucnego, raczej w Gazecie nie przeczytamy. Tylko
        peany na temat udanej aborcji "ratującej życie".
        • tezas Jest zdecydowana roznica 19.05.10, 00:38
          Jest zdecydowana roznica miedzy smiercia 'ewentualna' a 'pewna', jaka wg lekarzy
          czekala kobiete w przypadku braku zabiegu.

          Bardzo liczysz na to ze teraz umrze, co?

          ---------------------------------
          Alicja Tysiąc: "57 organizacji katolickich wysłało list do Strasburga przeciwko
          mnie i wyrokowi. Ale nigdy żadna z nich nie zapytała, czy ja i dziecko nie
          potrzebujemy pomocy"
          • plorg Re: Jest zdecydowana roznica 19.05.10, 07:55
            tezas napisała:

            > a 'pewna', jaka wg lekarzy
            > czekala kobiete w przypadku braku zabiegu.
            ------------------
            "Stan chorej pogarsza się w wyniku ciąży i czasem może prowadzić
            nawet do śmierci. Tak, jak wynika z oświadczenia szpitala, miało być
            też w wypadku kobiety ze Szpitala Św. Józefa,"

            Czasem może prowadzić do śmierci, no rzeczywiście pewne jak cholera.

            > Bardzo liczysz na to ze teraz umrze, co?
            ------------------
            Nie liczę, że w swoim zacietrzewieniu pójdziej po rozum do głowy.
            • tezas Re: Jest zdecydowana roznica 19.05.10, 18:57
              > Czasem może prowadzić do śmierci, no rzeczywiście pewne jak cholera.
              Ktory to juz raz [westchnienie] - no, ale coz:

              "If there had been a way to save the pregnancy and still prevent the death of
              the mother, we would have done it," the letter says. "We are convinced there was
              not."

              > > Bardzo liczysz na to ze teraz umrze, co?
              > ------------------
              > Nie liczę, że w swoim zacietrzewieniu pójdziej po rozum do głowy.
              A nie? Mialbys argument, ze aborcja nie uratowala zycia.
              www.foxnews.com/us/2010/05/15/nun-phoenix-hospital-rebuked-allowing-abortion/
    • papyr Zamiast 2 ludzi zmarl 1 - o czym dyskutujecie? 18.05.10, 17:41
      Ten, kto popiera teze, ze lekarze powinni zostawic kobiete smierci w
      przypadku, kiedy ciaza zagraza jej zyciu, ma zamiast serca tylko
      ksiazke i nie zasluguje ani na swoje zycie. Oto moja opinia. I dosc!
      Dziecko i tak nie przezyloby, gdyby matka zmarla.
      • plorg Re: Zamiast 2 ludzi zmarl 1 - o czym dyskutujecie 18.05.10, 22:47
        papyr napisał:

        > Dziecko i tak nie przezyloby, gdyby matka zmarla.
        --------------
        Cóż tego nigdy się nie dowiemy, bo nie ma pewności czy akurat by
        zmarła w czasie ciąży. A czy kobieta przeżyje po aborcji i z
        nadciśnieniem płucnym, to też nie jest jeszcze takie pewne.
        • tezas Lekarze w szpitalu maja akurat taka 19.05.10, 00:35
          > Cóż tego nigdy się nie dowiemy, bo nie ma pewności czy akurat by
          > zmarła w czasie ciąży.

          Lekarze w szpitalu maja akurat taka pewnosc. Ale wg ciebie oczywiscie nalezalo
          poczekac az umrze, i wtedy mozna sie zastanawiac czy jednak nie nalezalo dokonac
          aborcji.

          Nie wiem doprawdy skad u katoli tyle nienawisci i pogardy wobec kobiet.

          ---------------------------------
          Alicja Tysiąc: "57 organizacji katolickich wysłało list do Strasburga przeciwko
          mnie i wyrokowi. Ale nigdy żadna z nich nie zapytała, czy ja i dziecko nie
          potrzebujemy pomocy"
          • plorg Re: Lekarze w szpitalu maja akurat taka 19.05.10, 08:01
            tezas napisała:

            > Lekarze w szpitalu maja akurat taka pewnosc.
            ----------------
            Jedyną osobą mającą pewność jesteś tu TY.

            > Nie wiem doprawdy skad u katoli tyle nienawisci i pogardy wobec
            > kobiet.
            ----------------
            Nie wiesz jeszcze wielu rzeczy dziecko, ale jak pożyjesz dłużej to
            może czegoś się nauczysz.
            • tezas Re: Lekarze w szpitalu maja akurat taka 19.05.10, 18:54
              > Jedyną osobą mającą pewność jesteś tu TY.
              Nie. I znowu:
              "If there had been a way to save the pregnancy and still prevent the death of
              the mother, we would have done it
              ," the letter says. "We are convinced
              there was not
              ."

              www.foxnews.com/us/2010/05/15/nun-phoenix-hospital-rebuked-allowing-abortion/
              > Nie wiesz jeszcze wielu rzeczy dziecko, ale jak pożyjesz dłużej to może czegoś
              się nauczysz.
              Pozylam dluzej i odeszlam od kosciola kat. - moze z czasem sie czegos nauczysz i
              pojdziesz w me slady :)
              • plorg Re: Lekarze w szpitalu maja akurat taka 19.05.10, 20:09
                tezas napisała:

                > We are convinced there was not
                --------------
                Byli przekonani, że "być może"...

                > moze z czasem sie czegos nauczysz i pojdziesz w me slady
                --------------
                Czy twierdziłem gdzieś, że jestem katolikiem? :-))))
                • tezas Re: Lekarze w szpitalu maja akurat taka 19.05.10, 21:45
                  Nie. Byli przekonanie ze nie bylo innej mozliwosci uratowania zycie kobiety i
                  zachowania ciazy
                  . Jesli nie znasz dobrze angielskiego, skorzystaj z translatora.

                  > Czy twierdziłem gdzieś, że jestem katolikiem? :-))))
                  Kazdy twoj post o tym swiadczy :)))

                  ---------------------------------
                  Alicja Tysiąc: "57 organizacji katolickich wysłało list do Strasburga przeciwko
                  mnie i wyrokowi. Ale nigdy żadna z nich nie zapytała, czy ja i dziecko nie
                  potrzebujemy pomocy"
                  • plorg Re: Lekarze w szpitalu maja akurat taka 19.05.10, 22:04
                    "The condition limits the ability of the heart and lungs to function
                    and is made worse, possibly even fatal, by pregnancy."
                    --------------------
                    possibly = być może, takiego samego zdania jest translator.

                    > Kazdy twoj post o tym swiadczy :)))
                    --------------------
                    To tylko twoje wyobrażenia o katolicyzmie w połączeniu z nieodpartą
                    chęcia szufladkowania ludzi. Dzięki temu świat wydaje się być
                    prostszy.
                    • tezas Re: Lekarze w szpitalu maja akurat taka 19.05.10, 23:40
                      "possibly" odnosi sie do schorzenia jako takiego. ["The condition limits the
                      ability of the heart and lungs to function and is made worse, possibly even
                      fatal, by pregnancy."] Pacjentka cierpiala na schorzenie w stopniu ciezkim ["was
                      seriously ill"] i lekarze nie maja watpliwosci ze terminacja ciazy byla jedyna
                      nadzieja na ratowanie kobiety. ["If there had been a way to save the pregnancy
                      and still prevent the death of the mother, we would have done it. We are
                      convinced there was not."]

                      > To tylko twoje wyobrażenia o katolicyzmie w połączeniu z nieodpartą chęcia
                      szufladkowania ludzi. Dzięki temu świat wydaje się być prostszy.
                      Byc moze. Nie wydaje mi sie wprost mozliwe aby ktokolwiek uwazal usmiercenie
                      kobiety, w dodatku gdy oznacza to i tak automatycznie smierc plodu, bez powodow
                      religijnych.
                      ---------------------------------
                      Alicja Tysiąc: "57 organizacji katolickich wysłało list do Strasburga przeciwko
                      mnie i wyrokowi. Ale nigdy żadna z nich nie zapytała, czy ja i dziecko nie
                      potrzebujemy pomocy"
                      • plorg Re: Lekarze w szpitalu maja akurat taka 20.05.10, 07:36
                        tezas napisała:

                        > Nie wydaje mi sie wprost mozliwe aby ktokolwiek uwazal usmiercenie
                        > kobiety, w dodatku gdy oznacza to i tak automatycznie smierc
                        > plodu, bez powodow religijnych.
                        ---------------------
                        Żeby zkończyć tę bezsensowną dyskusję przedstwię pewną prawdziwą
                        historię którą miałem okazję poznać w najbliższym swoim otoczeniu. U
                        mojego kolegi, byłego palacza, wykryto dość wcześnie raka płuc w
                        początkowym stadium. Wcześniej oczywiście rzucił palenie (zanim
                        dowiedział się o raku), bo przecież palenie possibly mogło
                        doprowadzić go do przedwczesnej śmierci. O tym przeczytamy na każdej
                        paczce papierosów. Palenie zabija!
                        Po wykryciu raka jego jedyną nadzieją była szybka operacja - im
                        wcześniej tym lepiej! Lekarze nie mieli najmniejszych wątpliwości!
                        Operacja, oczywiście udana! Po dwóch dniach pacjent zmarł. A teraz
                        możesz sobie dalej p...ć: "terminacja jedyną nadzieją na uratowanie
                        życia".
                        Pozdro.
                        • tezas Re: Lekarze w szpitalu maja akurat taka 20.05.10, 19:28
                          Dyskusja na poziomie pojedynczych znanych przykladow jest bez sensu - jak moge
                          napisac tak o kobiecie, ktora namowiona przez lekarza donosila ciaze i zmarla 2
                          tygodnie pozniej w wieku 29 lat, jak i wujka ktoremu blyskawiczna operacja
                          uratowala zycie.

                          Wiec zegnam.

                          ---------------------------------
                          Alicja Tysiąc: "57 organizacji katolickich wysłało list do Strasburga przeciwko
                          mnie i wyrokowi. Ale nigdy żadna z nich nie zapytała, czy ja i dziecko nie
                          potrzebujemy pomocy"
    • deci Kult płodów 18.05.10, 20:17
      Kobieta służy widocznie według biskupa i jemu podobnych wyłącznie do rodzenia
      dzieci, więc jak nie jest w stanie przeżyć ciąży, to niech zdycha. Ważniejszy
      jest płód, który po śmierci matki w sposób cudowny przeżyje, pomimo, że ma
      tylko 11 tygodni.

      Czy faceci w sutannach naprawdę są tak głupi, że nie wiedzą, iż śmierć kobiety
      w ciąży przed 7 miesiącem to również śmierć dziecka? Nie sądzę. Po prostu
      życie płodu jest dla nich święte, a życie człowieka już urodzonego, dorosłego,
      zwłaszcza kobiety, już nie. Potępiają zabicie dwumiesięcznego płodu, a
      domagają się śmierci dojrzałego człowieka.

      Przypominam panom księżom, którzy tak chętnie cytują Jana Pawła, że ogłosił on
      świętą kobietę, która wybrała śmierć w ciąży, aby dać szansę dziecku. Zatem
      nie uznawał jej wyboru za obowiązek katoliczki, tylko za niezwyczajny heroizm,
      na który nie każdego stać i do którego nie można nikogo zmuszać.
      • plorg Re: Kult płodów 18.05.10, 21:59
        deci napisała:

        > ... pomimo, że ma tylko 11 tygodni.
        > ...Potępiają zabicie dwumiesięcznego płodu
        ---------------
        W jaki sposób 11 tygodni = dwa miesiące?
        • deci Re: Kult płodów 18.05.10, 22:31
          11*7 = 77
          77/30.5 = 2.52

          zatem dla Twojego spokoju poprawiam się: "dwu-i-półmiesięcznego płodu".
          • plorg Re: Kult płodów 18.05.10, 22:42
            Dla ścisłości, w życiu płodu jeden tydzień, to być albo nie być, w
            przypadku np. przedwczesnego porodu. Pół miesiąca to różnica
            między "zlepkiem komórek" (jak nietórzy lubują się nazywac płód), a
            wykształtowaną istotą ludzką. To tyle.
            • deci Re: Kult płodów 19.05.10, 01:20
              Tydzień w jedną lub w drugą stronę w kwestii przeżycia dziecka zaczyna być
              istotny najoptymistyczniej licząc od 25 tygodnia, więc o czym w ogóle dyskutujemy.

              A co do "zlepku komórek" to może wyjaśnisz, kiedy w takim razie według Ciebie
              zaczyna się istnienie owej istoty ludzkiej? Jak komórek jest sto? Tysiąc? A
              wcześniej co to było?
              • plorg Re: Kult płodów 19.05.10, 08:08
                deci napisała:

                > Tydzień w jedną lub w drugą stronę w kwestii przeżycia dziecka
                > zaczyna być istotny najoptymistyczniej licząc od 25 tygodnia,
                -----------------
                Abstrahując od konkretnego przypadku z artykułu, zwróciłem uwagę na
                istotną rolę precyzyjnego datowania wieku płodu. To wszystko.

                > A co do "zlepku komórek" to może wyjaśnisz, kiedy w takim razie
                > według Ciebie zaczyna się istnienie owej istoty ludzkiej? Jak
                > komórek jest sto? Tysiąc? A wcześniej co to było?
                -----------------
                Ty najwyraźniej nigdy nie przestałaś być zlepkiem komórek, więc
                rodzi się poważna wątpliwość czy dyskutuje z człowiekiem.
                • deci Re: Kult płodów 19.05.10, 15:56
                  > > A co do "zlepku komórek" to może wyjaśnisz, kiedy w takim razie
                  > > według Ciebie zaczyna się istnienie owej istoty ludzkiej? Jak
                  > > komórek jest sto? Tysiąc? A wcześniej co to było?
                  > -----------------
                  > Ty najwyraźniej nigdy nie przestałaś być zlepkiem komórek, więc
                  > rodzi się poważna wątpliwość czy dyskutuje z człowiekiem.
                  >

                  Może zaraz zaczniesz przekonywać, że człowiekiem można nazwać kogoś dopiero, jak
                  nauczy się mówić? A może pójść jeszcze dalej? Może dopiero po skończeniu 18 lat?
                  I tylko jednostki w pełni sprawne fizycznie i umysłowo?

                  Negując fakt, że życie człowieka zaczyna się w momencie zapłodnienia cofasz całą
                  wiedzę o biologii i genetyce do czasów sprzed średniowiecza, kiedy można było
                  bezkarnie zabić noworodka, bo nie był uznawany za pełnowartościową istotę. Z
                  Twojego "zlepku komórek" powstać może tylko i wyłącznie człowiek. I już na
                  etapie owego "zlepku" wiadomo, jaki będzie miał kolor oczu itp. Ciekawe, co?
                  • plorg Re: Kult płodów 19.05.10, 16:29
                    deci napisała:

                    > Może zaraz zaczniesz przekonywać, że człowiekiem można nazwać
                    > kogoś dopiero, jak nauczy się mówić?
                    ------------------
                    To twoje metody. Jeżeli płód nazywamy zlepkiem komórek, to każdy
                    człowiek jest takim zlepkiem.

                    > Negując fakt, że życie człowieka zaczyna się w momencie
                    > zapłodnienia cofasz całą wiedzę o biologii i genetyce...
                    ------------------
                    Poczytaj sobie swoje teksty o wyższości człowieka urodzonego nad
                    płodem:
                    forum.gazeta.pl/forum/w,904,111618448,111659129,Kult_plodow.html
                    • deci Re: Kult płodów 19.05.10, 20:08
                      Przypominam, że to właśnie Ty napisałeś, że różnica tygodnia w rozwoju dziecka
                      to różnica między "zlepkiem komórek", a człowiekiem, co, szczerze mówiąc, trochę
                      mnie zszokowało. Więc pytam, kiedy w takim razie według Ciebie zaczyna się
                      życie? Na to dostaję odpowiedź, że ja też jestem nie-człowiekiem, zlepkiem komórek.

                      Z kolei teraz odnoszę wrażenie, że usiłujesz wywrócić kota ogonem i przypisać mi
                      swoje poglądy; ponadto twierdzisz, że staram się wartościować życie jednostek.
                      Nie wartościuję. Dlatego twierdzę, że gdy nie da się uratować dwóch żyć, trzeba
                      starać się uratować choć jedno. Niestety niektórzy wartościują życia i uważają,
                      że w takiej sytuacji obydwoje ludzi powinno umrzeć.
                      • plorg Re: Kult płodów 19.05.10, 20:11
                        Z biologicznego punktu widzenia, wszyscy jesteśmy tylko zlepkami
                        komórek.
                        • tezas Re: Kult płodów 19.05.10, 21:47
                          > Z biologicznego punktu widzenia, wszyscy jesteśmy tylko zlepkami
                          Na roznym etapie rozwoju i o roznej swiadomosci.

                          Nieboszczyk tez jest zlepkiem komorek.
                          • plorg Re: Kult płodów 19.05.10, 22:08
                            > Na roznym etapie rozwoju i o roznej swiadomosci.
                            --------------------
                            Czy to ma znaczenie dla samej zlepkowości?

                            > Nieboszczyk tez jest zlepkiem komorek.
                            --------------------
                            Tylko że nieboszczyk jest martwy, więc to raczej tylko kupa martwego
                            mięsa.
                            • deci Re: Kult płodów 19.05.10, 23:33
                              Biologia postrzega człowieka jako żyjący zlepek komórek o bardzo ściśle
                              określonych funkcjach, obdarzony również możliwością interakcji z otoczeniem.
                              Można zadać pytanie, co to w zasadzie znaczy "żyjący" i czy nie powinno się
                              jeszcze dodać "obdarzony świadomością", tylko, znowu, co to jest ta "świadomość"?

                              Ów wyżej wspomniany "zlepek komórek" po amputacji ręki pozostaje człowiekiem -
                              OK. Bez płuc i serca, oddychający dzięki sztucznemu płuco-sercu pozostaje
                              człowiekiem - OK. Czy taki sam "zlepek" bez centralnego układu nerwowego, żyjący
                              dzięki płuco-sercu i karmieniu dożylnemu jest człowiekiem? To jest właśnie
                              pytanie o świadomość, a raczej o możliwość posiadania świadomości.
                              • plorg Re: Kult płodów 20.05.10, 07:20
                                Czy biologia definiując życie, w ogóle wspomina coś o jakiejś
                                "świadomości"? Czy pantofelek to życie? Czy mrówka to życie? Czy
                                mrówka ma świadomość? Czy jeżeli stwierdzimy, że stułbia nie ma
                                świadomości, oznaczać to będzie, że jest martwa?
                                • jk1962 Re: Kult płodów 22.05.10, 21:12
                                  plorg napisał:
                                  Czy jeżeli stwierdzimy, że stułbia nie ma świadomości, oznaczać to
                                  będzie, że jest martwa?
                                  .............................
                                  Nie świadomość czy jej brak ale zdolność do odczuwania jest
                                  kryterium "wartości" życia. Tak właśnie: "wartości". Twierdzenia
                                  biskupów o najwyższej wartości każdego życia są nic nie znaczącymi
                                  sloganami. Życie niektórych ludzi ma zadziwiająco niską wartość.
                                  Przecież wystarczy kilka dolarów dziennie żeby uratować człowieka
                                  przed śmiercią głodową, a codziennie umiera ich kilka tysięcy z
                                  głodu. Jaką wartość mają słowa biskupów o najwyższej wartości życia
                                  kiedy wyżej cenią luksusy dostatniego życia ponad śmierć dzieci
                                  umierających z głodu. Bo gdyby było odwrotnie to powinni chodzić w
                                  łachmanach i niedojadać, a każdy grosz przeznaczać na ratowanie
                                  umierających z głodu i chorób. Ale widocznie wyżej cenią dobre
                                  żarcie i inne uciechy dobrobytu ponad "najwyższą wartość życia".
                                  A skoro tak to jakim prawem żądają od kobiet poświęceń? Skoro te
                                  zapasione wieprze mają prawo wybierać miedzy golonką a głodową
                                  śmiercią jakiegoś dziecka to z jakiego zasranego powodu odmawiają
                                  tego prawa innym?
            • jk1962 Re: Kult płodów 22.05.10, 20:51
              plorg napisał:
              Pół miesiąca to różnica między "zlepkiem komórek" (jak nietórzy
              lubują się nazywac płód), a wykształtowaną istotą ludzką.
              .................................
              Zamiast udowadniać że zlepek komórek to człowiek napisz z jakiego
              powodu jego życie ma mieć większą wartość niż życie kobiety która
              nosi go w macicy?
    • critto Cieszę się, że NIE jestem katolikiem 18.05.10, 20:33
      jestem zdecydowanie przeciwny aborcji na życzenie, bo jako panteista uważam
      życie - zwłaszcza ludzkie - za świętość i wartość samą w sobie. Niemniej każdy
      ma prawo bronić swojego życia przed osobą czy inną istotą, która mu zagraża.
      Dlatego trudno, jeśli trzeba zabić taki płód czy dziecko, to trzeba - nie można
      odmawiać kobiecie prawa do samoobrony tylko dlatego, że zagrażającym (nie powiem
      agresorem) jest jej własne dziecko w jej własnym łonie. Tak samo nie można jej
      odmówić prawa do poświęcenia swojego życia dla dziecka. Tak czy inaczej, to
      kobieta jest podejmującą ryzyko ciąży i nie ma powodu, by nie mogła się z niego
      wycofać, gdy zagrożone jest jej życie.\

      Poza tym niezależnie od tego, czy płód jest człowiekiem od pierwszych chwil, nie
      ma żadnego powodu, aby prawo musiało chronić życie ludzkie od samego początku.
      Sensowne i rozsądne jest ustawienie granicy ochrony na poziomie, na którym płód
      ma chociażby już wytworzone organy wewnętrzne lub moment, w którym zaczyna
      funkcjonować mózg. Nie ma żadnego powodu, aby zapłodnioną komórkę jajową w
      początkowej fazie ciąży zrównywać z dzieckiem mającym mózg, oczy, rączki, nóżki,
      żołądek, serce, itp.
      Tak czy inaczej, cieszę się, że nie jestem katolikiem. Nie dokonałem formalnej
      apostazji, bo mi się nie chciało, ale głoszę wartości i idee sprzeczne z
      doktryną katolicką, a moje wartości moralne - jak najbardziej konserwatywne -
      uważam za lepsze od katolickich.
      • plorg Re: Cieszę się, że NIE jestem katolikiem 18.05.10, 22:19
        critto napisał:

        > Niemniej każdy ma prawo bronić swojego życia przed osobą czy inną
        > istotą, która mu zagraża... zagrażającym jest jej własne dziecko w
        > jej własnym łonie...
        -------------------
        Wg artykułu, kobiecie zagrażała choroba zwana nadciśnieniem płucnym.
        Nie dziecko. Następnie, aborcja "prawdopodobnie uratowała ona
        kobiecie życie". W najlepszym wypadku fifty-fifty, czyli uratowała
        albo nie. Dla ogólnego przesłania artykułu zakłada się, że uratowała.

        > Nie ma żadnego powodu, aby zapłodnioną komórkę jajową w
        > początkowej fazie ciąży zrównywać z dzieckiem mającym mózg, oczy,
        > rączki, nóżki, żołądek, serce, itp.
        -------------------
        No ładne rozważania teoretyczne, ale w tym konkretnym przypadku płód
        miał 11 tygodni, co znaczy, że miał wszystkie wymienione przez
        ciebie "parametry".

        > Tak czy inaczej, cieszę się, że nie jestem katolikiem.
        -------------------
        Ja też się cieszę, że nie jesteś.

        > Nie dokonałem formalnej apostazji, bo mi się nie chciało, ale
        > głoszę wartości i idee sprzeczne z doktryną katolicką,
        -------------------
        No i masz do tego prawo. Tylko po co się z tym kryć i udawać dalej
        katolika. Więcej odwagi!
        • zdanka1 Re: Cieszę się, że NIE jestem katolikiem 19.05.10, 20:25
          > Wg artykułu, kobiecie zagrażała choroba zwana nadciśnieniem
          płucnym.
          > Nie dziecko.

          Nie. Wg artykułu kobiecie zagrazała śmierc, bo ciąża dramatycznie
          pogarsza ZAWSZE paramentry choroby zwanej nadcisnieniem płucnym .
          A dlaczego ? A dlatego , ze dodatkowo je podwyzsza i wymusza
          szybsze przepompowywanie krwi w i tak słabo działającej prawej
          komorze serca - kazda kobieta w ciazy przetacza krew i tlen dla
          dwóch osób, wiec i serce i płuca są dodatkowo obciązone , w wypadku
          nadcisnienia płucnego to tak jakby jedno serce przetaczało
          natlenioną w połowie krew dla czterech osób w górach.

          I własnei dlatego panie mega specjalisto to ciąza zagrazała jej
          zyciu bezposrednio, bo w miare jej rozwoju, serce pracuje coraz
          ciezej, a cisnienie rosnie . W efekcie skazŁBYŚ RADOSNIE A
          ZUMIECHEM NA SWIOŃSKEIJ GĘBIE KOBIETĘ NA SMIERC PRZEZ uduszenie./
          • plorg Re: Cieszę się, że NIE jestem katolikiem 19.05.10, 21:50
            zdanka1 napisała:

            > W efekcie skazŁBYŚ RADOSNIE A
            > ZUMIECHEM NA SWIOŃSKEIJ GĘBIE KOBIETĘ NA SMIERC PRZEZ uduszenie
            -----------------
            Uważaj żeby by od nadciśnienia żyłka w d*pie ci nie pękła.
            • iluminacja256 Re: Cieszę się, że NIE jestem katolikiem 20.05.10, 10:55
              I to jest własnie twój poziom, kolego, prostak, mizogin i frustrat.
              Jak ktoś napisze ci prawdę, to od razu zostają tylko wyzwiska.
              • plorg Re: Cieszę się, że NIE jestem katolikiem 20.05.10, 12:18
                iluminacja256 napisał:

                > Jak ktoś napisze ci prawdę, to od razu zostają tylko wyzwiska.
                --------------
                Twoją "prawdę" czy "g*wno prawdę"? W zasadzie żadna różnica.
                Żebyś chociaż intelygencie wiedział co to wyzwiska... hehehe...
        • jk1962 Re: Cieszę się, że NIE jestem katolikiem 22.05.10, 20:40
          plorg napisał:
          Wg artykułu, kobiecie zagrażała choroba zwana nadciśnieniem płucnym.
          Nie dziecko.
          ......................
          Zakłamane katolickie brednie. Na dodatek zbrodnicze, nieludzkie i
          niemoralne brednie. Kłamstwa za kłamstwem. Sugerujesz że kobiety nie
          umierają z powodu ciązy? Oczywiście że umierają. I Ty o tym
          doskonale wiesz. Z Twoich wywodów wynika że jeteś oczytany i
          inteligentny. Nie jestem w stanie zrozumieć skąd te zakłamanie. Czy
          palenie ludzi żywcem też było moralnie uzasadnione? A co można
          powiedzieć o moralnych wyborach ludzi gwałcących dzieci?
          Gdybyś jednak upierał się że kobiety nie umierają z powodu ciąży
          proponuję to:

          www.newsweek.pl/artykuly/sekcje/swiat/latynoskie-pieklo-kobiet,11357,1
    • krzych.ayanami Biskup zły za aborcję, która uratowała życie 18.05.10, 20:35
      Innymi słowy biskup popiera morderstwo dwóch osób przez zaniechanie.
      Bo życie płodu jest ważne, ale aż tak bardzo, aby ratować matkę więc lepiej
      obydwoje skazać na śmierć.

      Chyba wolę ideologie, które nie różnicują życia zależnie od okoliczności.
      • plorg Re: Biskup zły za aborcję, która uratowała życie 18.05.10, 22:27
        krzych.ayanami napisał:

        > Chyba wolę ideologie, które nie różnicują życia zależnie od
        > okoliczności.
        ---------------
        A jaka to ideologia? Nie jest nią chyba ideologia reprezentowana
        przez Gazetę? Oto jaką wartość ma ludzkie życie dla dziennikarzy
        Gazety:
        wyborcza.pl/1,76842,7842210,Snajperski_rekord.html
        Mniej więcej coś na poziomie Auschwitz.
    • mal111 "partial birth" 18.05.10, 20:51
      "brutalna metoda aborcji przez 'częściowe urodzenie'" - trzeba być
      osobą skrajnie nieprawą i agresywnie, obezwładniająco niemądrą, żeby
      napisać coś takiego.
      "Partial birth" abortion, Bezmyślny Autorze, jest metodą stosowaną w
      później ciąży w przypadkach, kiedy zagrożone jest życie kobiety, a
      także w przypadkach drastycznych a późno wykrytych wad płodu:
      bezmózgich, bezgłowych, niezdolnych do życia.
      Czytać, zanim się coś napisze. Można to było sprawdzić w wikipedii
      chociażby.

      Jedyna "brutalność" w tym temacie to odrażająca kwintesencja
      podłości, czyli zbrodnicze stanowisko kościoła wobec kobiet,
      uznające dopuszczalność przerywania każdej ciąży, w dowolnym
      terminie, pod warunkiem, że odbędzie się to metodą zabicia
      ciężarnej.

      Bo choćby nie wiem jak bardzo miłosnicy Pinocheta chcieli, nie da
      się utrzymać ciąży w trupie.
    • lehoo Biskup zły za aborcję, która uratowała życie 18.05.10, 22:10
      Zabawne są te urojenia starych kawalerów w śmiesznych kolorowych ponczach o
      ich szczególnej roli w świecie.
    • o-666-o Kiecuch zły za aborcję, która uratowała życie 23.05.10, 16:39
      A mogłoby sie wydawać, że największe katolickie oszołomy w kieckach żyją tylko w Rio i w PL.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka