zbyszek.bejach
24.05.10, 08:12
Panie redaktorze. Nie istnieje coś takiego jak szkolnictwo wyższe.
Instytucje państwowe weryfikujące te nowe szkoły wyzsze nie
wypełniaja swojej roli. Pracownicy tych uczelni to latające holendry,
które albo firmują swą osobą taką szkołę, albo nie mają czasu dla
studentów. Moje dzieci już pokończyły uczelnie z tradycjami, ale
klęły w żywe kamienie bo na zajęciach był tłok(studenci płatni i
niepłatni) , nie było konsultacji mimo wyznaczonych godzin,
wykładowcy się spieszyli bo musieli zdążyć do innej szkoły. Zniknął
etos uniwersytetu czy politechniki. Ten kształt szkolnictwa wyższego
przewidział w latach bodajże 60-tych Lem w opowiadaniu w którym prof.
dr hab. cieszy się z posady motorniczego. Te struktury odpowiedzialne
za weryfikację szkół wyższych powinny weryfikować nie założenia
istnienia szkoły, ale realizację jej zadań. Mam nadzieję, że nie
dożyję czasów w których sprzątaczka z całym szacunkiem dla jej pracy
będzie musiała mieć habilitację.