sekwana2005
09.06.10, 07:31
" - Jeśli dyrektywa miałaby zdestabilizować system opieki zdrowotnej
w Polsce, to możemy specjalnymi przepisami ograniczyć zakres jej
stosowania - uspokaja Kozierkiewicz."
Pan K. uspokaja pacjentów, lekarzy czy księgowych?
Jeśli w twoim mieście w tym i przyszłym roku lekarz specjalista nie
może cię zbadać a szpital leczyć - byś ratunku nie szukał w innym
mieście, innym kraju wydamy przepis zakazujący szukania ratunku...
Chore w naszym kraju szpitalne limity - kolejnego pacjenta nie wolno
ratować, bo przyznano pieniądze tylko na pierwszych sto sztuk. Więc
pacjentów dalej nie można przyjmować, a jedynie płacić pensje od
profesora po sprzątaczkę, za prąd, wodę etc. A "rachunek
ekonomiczny" wskaże że taki oddział bez pacjentów należy zlikwidować.
Sam czekam na szpital specjalistyczny i operację serca. Gdy "pod
tlenem" pogotowie zawiozło mnie do zwykłego szpitala, gdzie nieco
podratowano, usłyszałem że albo szybko postaram się o operację
zastawki, albo mam przyzwyczajać się do myśli o kolejce do
transplantacji całego serca. To było 2-3 miesiące temu...
Nawiasem mówiąc, w dokumentacji medycznej jest opinia, iż serce i
wątrobę rozwaliły mi leki w nadmiernej ilości zapisywane na inną
chorobę.
Bez kolejki dostałem tylko druczek, w którym mogę wskazać kogo
upoważniam w przypadku mojej śmierci do uzyskania dokumentacji
medycznej.
Postaram się nie destabilizować systemu i umrzeć przed zamknięciem
roku finansowego.