Dodaj do ulubionych

Chińscy robotnicy żądają podwyżek

10.06.10, 16:17
Jak już pisałam, jeszcze ze 3-4 takie podwyżki i pierwsi Polacy wyruszą na
zmywak do Chin. Z Anglii. A po paru dalszych podwyżkach mieszkańcy Europy
Zachodniej. W EU zostanie Barroso ze sforą aparatczyków prostującą banany i
zabraniającą żarówek.
Obserwuj wątek
    • mara571 czyzbys nie zrozumiala zasad globalnego dzialania 10.06.10, 17:21
      korporacji?
      Po 3-4 podwyzkach zlecenia pojda do innych krajow, najprawdopodobniej do Wietnamu.
      Nie wykluczalabym Polski: Foxconn juz kupil od Della fabryke w Lodzi.
    • rk111 Re: Chińscy robotnicy żądają podwyżek 10.06.10, 17:54
      Jeszcze 2 - 3 takie podwyżki i koncernom nie będzie się opłacało
      produkować w Chinach a wtedy ten kolos na glinianych nogach który
      jest od środka przeżarty korupcja która w komunistycznym państwie
      jest oczywistością padnie na pysk . Ale to wyjdzie tylko na zdrowie
      UE, USA czy Indiom bo zniknie nieuczciwa konkurencja.
      • macqbat Smok padnie na pysk 10.06.10, 19:15
        i zadławi się tym gazem, którym strzyka co dwie minuty w powietrze na koszt
        krakusów..
      • swiety_76 Re: Chińscy robotnicy żądają podwyżek 10.06.10, 19:20
        > a wtedy ten kolos na glinianych nogach który
        > jest od środka przeżarty korupcja która w komunistycznym państwie
        > jest oczywistością padnie na pysk

        Komunistyczne państwo - dobre sobie. Chiny to obecnie jedno z
        najbardziej kapitalistycznych państw na świecie. Komunistyczna jest
        tylko fasada.
        Ewidentna korupcja i inne plagi jakoś do tej pory nie przeszkadzała
        tam przez poprzednie dziesięciolecia w osiąganiu dwucyfrowego
        wzrostu rocznie.

        Nawet jeśli podwyżki płac i prawa socjalne spowodują że koszty
        produkcji w Chinach nie będą już tak korzystne dla zachodnich
        koncernów, to koncerny nie będą mogły sobie pozwolić na wycofywanie
        się z Chin z prostej przyczyny - Chiny to potężny coraz większy
        rynek zbytu a nie tylko fabryka eksportowa świata.

        To co Chiny stracą na zmniejszonym eksporcie w dużej części
        odzyskają na zwiększonym rynku wewnętrzym.

        A co do kolosów na glinianych nogach. Chiny z największymi bankami,
        największymi rezerwami walutowymi na świecie, z prężnie rozwijającą
        się infrastruktura i innymi rzeczami napewno mają mniej gliniane
        nogi niż USA czy EU.
        • tornson Re: Chińscy robotnicy żądają podwyżek 11.06.10, 14:37
          swiety_76 napisał:

          > Komunistyczne państwo - dobre sobie. Chiny to obecnie jedno z
          > najbardziej kapitalistycznych państw na świecie. Komunistyczna jest
          > tylko fasada.
          > Ewidentna korupcja i inne plagi jakoś do tej pory nie przeszkadzała
          > tam przez poprzednie dziesięciolecia w osiąganiu dwucyfrowego
          > wzrostu rocznie.
          Chodzi o to że patologie kapitalizmu (kapitalistyczny wyzysk) właśnie dobiegają
          w Chinach końca. :)
          No a gospodarka oparta o państwowe koncerny, plus przestrzeganie praw
          pracowniczych (co mam nadzieję rychło nastąpi) oznacza że Chiny staną się już
          niemal w pełni komunistyczne. :)
          • imw Chińczycy nie są tacy głupi jak Ty 12.06.10, 13:25
            i dobrze wiedzą, że komunizm prowadzi do biedy
      • eva15 Re: Chińscy robotnicy żądają podwyżek 11.06.10, 01:16
        rk111 napisał:

        > Jeszcze 2 - 3 takie podwyżki i koncernom nie będzie się opłacało
        > produkować w Chinach

        Tak się składa, że i USA i stara EU największymi potęgami były wtedy, gdy
        koszty pracy były u nich relatywnie wysokie.
        Ciekawe, prawda? Może rzecz w
        tym, że zamożne i zadowolone społeczeństwo jest podstawą zamożnego i silnego
        państwa?

        Naturalnie, że drenujące dziś własne społeczeństwa USA, czy EU będą uciekać
        dalej do Wietnamu czy Bangladeszu, by tam produkować dalej po niskich cenach i
        sprzedawać te produkty swemu zpauperyzowanemu społeczeństwo. ALE: ta ucieczka
        ma nturalne granice. Pozostałe kraje azjatyckie są za małe, by być fabryką
        światowego kapitalizmu, tak jak były dotąd nią Chiny, poza tym mając przykład
        Chin pod bokiem i ich ekspansję kapitałową będą mniej spolegliwe. Koniec końców,
        to Chiny będą tam nadawć ton i dyktować trendy.
      • tornson Re: Chińscy robotnicy żądają podwyżek 11.06.10, 14:34
        rk111 napisał:

        > Jeszcze 2 - 3 takie podwyżki i koncernom nie będzie się opłacało
        > produkować w Chinach a wtedy ten kolos na glinianych nogach który
        > jest od środka przeżarty korupcja która w komunistycznym państwie
        > jest oczywistością padnie na pysk . Ale to wyjdzie tylko na zdrowie
        > UE, USA czy Indiom bo zniknie nieuczciwa konkurencja.
        Buuuuuahahahahaha!!! Neoliberalny niedorozwoju! :D
        Rosną pensje, więc i wzrasta siła nabywcza chińskiego obywatela. Chiny to nie jakaś tam Polska skąd byle korporacyjna łajza może ot tak zabrać sobie linie produkcyjne. Zagraniczne koncerny się wyniosą, ale całą infrastrukturę przejmą koncerny chińskie i będą kontynuować produkcję, technologię mają. A coraz lepiej zarabiający chińscy obywatele staną się niebywałym rynkiem zbytu. :]
    • macqbat 250 euro! Im się chyba w głowach poprzewracało! 10.06.10, 19:13
      Jeszcze może chcą w tej galerii kupować! Na basen chodzić!? Po 14h dziennie w
      pracy fajnie się pływa...
    • popijajac_piwo Jeszcze parę podwyżek 10.06.10, 19:41
      i nikt chińskiego szajsu nie będzie kupował, bo będzie za drogi. Mam
      nadzieję, że nastąpi to jak najszybciej.
      • rijselman12.0 Re: Jeszcze parę podwyżek 10.06.10, 19:56
        Im szybciej , tym lepiej...dla calego swiata.
        • jednorazowy3 Re: Jeszcze parę podwyżek 10.06.10, 20:42
          Cały świat korzysta z taniej elektroniki więc czy to lepiej, że będzie droższa?
    • nowotka1 Chińscy robotnicy żądają podwyżek 10.06.10, 20:01
      No, nareszcie. Być może, że to początek końca ChRL.
      • vladexpat Re: Chińscy robotnicy żądają podwyżek 10.06.10, 21:11
        nowotka1 napisał:

        > No, nareszcie. Być może, że to początek końca ChRL.
        A chcesz płacić 20 zł za najtańsze skarpetki i 200 za
        podkoszulkę? A może 10000 za prosty notebook? Bo jak się Chińczycy
        postawią to tak będzie. Teraz to oni zaczynają trzymać nas za
        gardło bo Europa i USA tam przeniosły niemal całą produkcję
        WSZYSTKIEGO. Więc może lepiej niech nadal robią za miskę ryżu?
        • mara571 troche pomysl 10.06.10, 21:28
          taka podkoszulke jednorazowego uzytku uszyja w Wietnamie lub Bangladesz jeszcze
          taniej.
          A gdybys nie kupowal taniochy caly czas to pracy nie starcilyby szwaczki w
          Turcji, Grecji, Portgali i w Polsce. Kasy panstwowe i emerytalne nie mialyby
          deficytu.
          Biedniejsi byliby akcjonariusze wielkich korporacji, a ich menadzerowie
          dostawliby kwoty mniejsze o jedno zero na konto.
          Czy swiat by sie zawalil?
          • komercyjny02 (Pisownia oryginalna) 10.06.10, 21:57
            "> A gdybys nie kupowal taniochy caly czas to pracy nie starcilyby
            szwaczki w > Turcji, Grecji, Portgali i w Polsce."

            Zapewne gdybyś nie pił taniego portugalskiego wina, to pracę
            zachowaliby nasi krajowi winiarze.
            Natomiast gdybyś nie rzucał się na pomarańcze z Hiszpanii i Izraela,
            to polskie szklarnie by przeżyły. Wprawdzie polskie pomarańcze
            byłyby nieco mniejsze, nieco mniej słodkie, powiedzmy wręcz
            brutalnie: byłyby kwaśne jak cytryny. Wprawdzie polskie cutrusy
            byłyby nieco (tak gdzieś ze dwadzieścia razy) droższe. Ale byłyby
            nasze! I właściciele szklarnii zachowaliby pracę!
            • eva15 Re: (Pisownia oryginalna) 11.06.10, 01:20
              Tak to już jest, że ci, którzy nie nadążają za wywołaną przez siebie
              globalizacją nawołują ostro do jej zakończenia. Jeszcze trochę a USA pierwsze
              wystąpią z WTO, bo przestanie im się ta stworzona przez nie organizacja opłacać.
              • komercyjny02 Re: (Pisownia oryginalna) 11.06.10, 08:45
                A KTÓŻ tu nawołuje do odwrotu od globalizacji?
                Jeśli w moim żalu za polskim kwaśnym winem oraz polskimi mikro-
                pomarańczami nie dostrzegłaś oczywistej ironii - to wyłącznie twój
                problem.

                Politykom Zachodu zdarza się, w różnych drobnych i mniej drobnych
                kwestiach, zachowywać w sposób nerwowy. Ale dla globalizacji
                alternatywy nie ma.
                • eva15 Re: (Pisownia oryginalna) 11.06.10, 11:56
                  komercyjny02 napisał:

                  > A KTÓŻ tu nawołuje do odwrotu od globalizacji?
                  > Jeśli w moim żalu za polskim kwaśnym winem oraz polskimi mikro-
                  > pomarańczami nie dostrzegłaś oczywistej ironii - to wyłącznie twój
                  > problem.

                  Nie odnosiłam tego do ciebie lecz do osoby z którą dyskutowałeś. Nie załapałeś.
                  • komercyjny02 Re: (Pisownia oryginalna) 11.06.10, 12:04
                    Najwyraźniej to ty nie załapałaś jak odpowiedzieć "marze" i jak się
                    podczepić pod jego/jej post.
                  • mara571 no widzisz wstraszylas polskiego 12.06.10, 23:00
                    "byznesmena", ktory zyje z importu chinskiego badziewia (to takie nowe okrelenie
                    towarow niskiej jakosci uzywane przez mlodszyc forumowiczow).
                    I pewnie niezle zyje.
            • mara571 nieczego nie zrozumiales 12.06.10, 22:51
              polemizujac z moimi tezami wybierasz absurdalne przyklady. Wino z Polski,
              pomarancze ze szklarni czy to kiedykolwiek bylo?
              Byly natomiast buty firmy Gabor z Niemiec, Austrii i Portugalii.
              Obecnie produkowane sa w Chinach i ich jakosc jest kiepska. Sa jescze na rynku
              resztki dobrych europejskich firm, ktore tutaj produkuja, wiec nie musze chodzic
              boso. Mnie stac na nie, ale bezrobotna byla pracownica Addidasa z zamknietego
              zakladu produkcyjnego moze kupic buty z Chin.
              Podobnie jest z innymi produktami konsupcyjnymi. Wiekszosc kiepskiej jakosci,
              uzywa sie to krotko i potem wyrzuca. Niestety surowcow i energii zuzytej do ich
              produkcji nie da sie juz odzyskac.
              Bylam dzisiaj na zakupach. Bardzo dokladnie ogladam metki wszyte w odziez.
              Stwierdzilam, ze rosnie ilosc towarow produkowanych w Bangladesz. Tam jest
              jeszcze taniej niz w Chinach.
              Pocieszajace jest, ze wrocily towary z Turcji i Tunezji. I to o niezlej jakosci.

              • komercyjny02 Zrozumiałem aż za dobrze 13.06.10, 07:48
                1 Oczywiście, iż celowo posłużyłem się przykładami absurdalnymi. No
                bo jak długo można słuchać narzekań w stylu "kiedyś było to & tamto
                i było to bardzo dobre a teraz..." Ech te NIEGDYSIEJSZE ŚNIEGI!
                Żyje się tu i teraz, myśli się o przyszłości, przeszłość to tylko
                wspomnienie. Rzeczywistość jest dynamiczna - jakby powiedzieli
                marksiści.
                W dyskusji poszło między innymi o zachowanie miejsc pracy w Polsce/w
                Europie/w świecie rozwiniętym. Ależ ich zachowanie zależy tylko i
                wyłącznie od utrzymania lub zdobycia określonych przewag
                konkurencyjnych nad towarami z Chin i skądinąd. Naturalnie, polskie
                wina i polskie pomarańcze nigdy jakichkolwiek competitive advantages
                nie posiadały. Buty z wielkich kombinatów obuwniczych - być może
                niegdyś posiadały, ale to było dawno.
                Świat jest pełen przykładów na to, że jakiś kraj był kiedyś w czymś
                potęgą, zaś dziś się w danej dziedzinie w ogóle nie liczy. Są też
                oczywiście przykłady odwrotne. Niegdyś największym wytwórcą
                samochodów w Europie była Wielka Brytania; dziś nie posiada ona tak
                na dobrą sprawę ani jednej w pełni własnej marki samochodu. Dla
                odmiany, kto kiedyś słyszał o Hyundai-KIA - obecnie piątym
                największym koncernie samochodowym świata?

                2 Przykro mi, ale nigdy nie słyszałem o butach marki Gabor. Jeśli
                ich jakość jest kiepska i się nie poprawia, to przecież nie ma
                jeszcze obowiązku ich kupowania. Nawet osoba bezrobotna (szczególnie
                taka?) powinna umieć porównać cenę do jakości i zadać sobie
                elementarne pytanie: "Czy mnie biednego/ą stać na taniochę?"

                3 Chińszczyzna jako synonim czegoś taniego a kiepsko zrobionego
                powoli (przyznaję: bardzo powoli) odchodzi w zapomnienie. Od ładnych
                paru lat posiadam zegarek Casio oraz aparat fotograficzny Canon.
                Obydwa Made in China i obydwa bardzo przyzwoitej jakości. Zresztą,
                japońszczyzna też kiedyś uchodziła za chłam, a dziś...

                4 W Turcji montuje się na przykład śliczne Hondy Civic 4D. I owo
                miejsce montażu jakoś nie rzutuje negatywnie na jakość. O
                jakichkolwiek towarach z Tunezji, ani dobrych ani złych, jeszcze nie
                słyszałem.
        • komercyjny02 Wiadomość: "Informacje o moim upadku są zdecydowa- 10.06.10, 21:46
          nie przedwczesne" Podpisano: ChRL.

          Gospodarka Japonii nie upadła gdy siła robocza przestała tam być
          tania. Ma ona dziś z pewnościa swoje problemy, odmienne niż pół
          wieku temu. Ale jeszcze długo potrwa, nim nastąpi upadek.
          Podobnie było z Koreą Południową, Tajwanem czy Singapurem.

          No a kto będzie nam teraz dostarczał tanie tekstylia i prostą
          elektronikę? Znajdzie się jeszcze parę miejsc tańszych od Chin a
          zarazem dających możliwość sensownego organizowania procesów
          produkcyjnych. Na wschodzie i południu Azji wciąż setki milionów
          chętnie podejmą pracę "za miskę".
          Szczęśliwie dla ponadnarodowych korporacji, owa utrata pewnych
          przewag konkurencyjnych przez Chiny nie będzie aktem jednorazowym,
          lecz procesem. Będą miały dość czasu, iżby sie zaadaptować do zmian.
          • vladexpat Re: Wiadomość: "Informacje o moim upadku są zdecy 10.06.10, 22:40
            komercyjny02 napisał:

            > nie przedwczesne" Podpisano: ChRL.
            >
            > Gospodarka Japonii nie upadła gdy siła robocza przestała tam być
            > tania. Ma ona dziś z pewnościa swoje problemy, odmienne niż pół
            > wieku temu. Ale jeszcze długo potrwa, nim nastąpi upadek.
            > Podobnie było z Koreą Południową, Tajwanem czy Singapurem.
            >
            Problemem tkwi własnie w tym, że Chiny nie padają a rosną. Wzrost gospodarczy prędzej czy później przełoży się na wzrost płac a ten spowoduje odcięcie reszty świata od taniej chińskiej produkcji. Ja bym za bardzo nie liczył na zastąpienie Chin Wietnamem, czy Laosem. Teraz Chiny to głównie producent, ale kiedyś staną się też konsumentem i to one bedą głównym odbiorcą "chińszczyzny" z tegoż Wietnamu czy Laosu. Oczywiście nie nastapi to od razu a potrwa dekady. Więc jest czas by pomyśleć o odrodzeniu produkcji dóbr materialnych w Europie, bo instrumentami finansowymi to ani się wyżywić ani ogrzać nie da.
            • komercyjny02 Re: Wiadomość: "Informacje o moim upadku są zdecy 11.06.10, 08:36
              1 A niby dlaczego w Wietnamie albo Indonezji nie da się ulokować
              masowej produkcji wszelakiej taniochy? Ludzie tam mniej zdolni czy
              co?
              2 Same Chiny, nie zaś rynki obce, już dziś stanowią największy
              rynek zbytu dla "chińszczyzny" (która niekoniecznie oznacza li-tylko
              tanie t-shirty). Tamtejsza klasa średnia, acz w proporcji do liczby
              ludności nieliczna, w liczbach bezwzględnych przewyższa już chyba
              klasę średnią w którymkolwiek państwie europejskim.
              3 Nie wiem czy wiesz, ale roczna produkcja przemysłowa w Europie
              wciąż ma wartość kilku tysięcy miliardów euro. Jeśli przez
              jej "odrodzenie" rozumiesz powrót do Manchesteru przędzalni bawełny
              czy rewitalizację czesko-słowackich oraz polskich potężnych
              kombinatów obuwniczych - to ja w tym nie widzę przyszłościowego
              myślenia.
              • vladexpat Re: Wiadomość: "Informacje o moim upadku są zdecy 11.06.10, 14:25
                komercyjny02 napisał:

                > 1 A niby dlaczego w Wietnamie albo Indonezji nie da się
                ulokować
                > masowej produkcji wszelakiej taniochy? Ludzie tam mniej zdolni
                czy
                > co?

                No przecie piszę, że właśnie tam zostanie przeniesiona produkcja
                "chińszczyzny". Na razie Europa i USA mają Chińczyków za gardło
                technologiami. Jednak inżynierów Chiny wykształcą własnych lub,
                jak to zwykle robili Amerykanie, kupią za granicą.

                > 2 Same Chiny, nie zaś rynki obce, już dziś stanowią największy
                > rynek zbytu dla "chińszczyzny" (która niekoniecznie oznacza li-
                tylko
                > tanie t-shirty). Tamtejsza klasa średnia, acz w proporcji do
                liczby
                > ludności nieliczna, w liczbach bezwzględnych przewyższa już
                chyba
                > klasę średnią w którymkolwiek państwie europejskim.
                > 3 Nie wiem czy wiesz, ale roczna produkcja przemysłowa w
                Europie
                > wciąż ma wartość kilku tysięcy miliardów euro. Jeśli przez
                > jej "odrodzenie" rozumiesz powrót do Manchesteru przędzalni
                bawełny
                > czy rewitalizację czesko-słowackich oraz polskich potężnych
                > kombinatów obuwniczych - to ja w tym nie widzę przyszłościowego
                > myślenia.

                Ktoś mi mówił, że Zelmer to ostatni w UE wytwórca (w sensie
                lokalizacji fabryk) drobnego sprzętu gospodarstwa domowego?
                Kiedyś byłem w USA i usiłowałem na sklepowych półkach zobaczyc jak
                wyglądają miejscowe produkty. Nie dało rady. Co biorę coś do ręki
                to na metce "made in... cokolwiek tylko nie USA". Znaczy pewnie
                coś było miejscowego, ale ja na to nie trafiłem. Czy to normalne?
                Ile można żyć w wirtualnym świecie. Zresztą w nie tak dawnej
                historii była już jedna taka wirtualna potęga, co się na swojej
                mocy nie opartej o wytwarzanie materialnych dóbr przejechała.
                Hiszpania.
                Ale mam nadzieję, że się mylę i wszystko wróci do normy. USA będą
                produkować dolary, UE dyrektywy a my będziemy kupować tanie
                chińskie buty i komputery.
                • komercyjny02 Południowo-wschodnia Azja 12.06.10, 09:09
                  1 Bo niby gdzie miałaby ta produkcja być przeniesiona?
                  (a) Czarna Afryka jako znaczący dostawca raczej odpada. Poza
                  nielicznymi wyjątkami (Kenia - duży eksporter kwiatów plus
                  przemysł przetwórczy w RPA) ludzie tam nie dorośli mentalnie do
                  włączenia się w gospodarkę globalną a i lokalni władcy nie umieją
                  wszcząć żadnych zmian organizacyjno-edukacyjnych.
                  (b) Ameryka Łacińska też potrafi to&owo wyprodukować, z tym, że
                  tamtejsze średnie płace nierzadko równają się albo wręcz
                  przekraczają to, co mamy w Europie Środkowo-Wschodniej.
                  (c) Skoro pozostajemy w Azji, to pamiętajmy, iż wielkie obszary
                  chińskiego interioru są wciąż niemal pozbawione przemysłów
                  eksportowych. Nie wykluczone że, gdy w Szanghaju i Shenzhenie bądzie
                  się już żyło i pracowało zupełnie jak w Tokio czy Seulu, to duża
                  część produkcji nieskomplikowanej zostanie przeniesiona właśnie do
                  wewnątrz Chin.

                  2 Poziom kształcenia na chińskich uczelniach technicznych uchodzi
                  za nienajgorszy. Vide: międzynarodowe rankingi szkolnictwa wyższego,
                  w których ichnie uczelnie się liczą zaś polskie - prawie wcale.
                  W ogóle to przecież jest rzeczą widoczną gołym okiem, iż ChRL
                  powtarza sprawdzony pattern rozwojowy kapitalistycznych braci z
                  Tajwanu. Trochę szkoda, że z 30-letnim opóźnieniem, gdyż pierwsze
                  trzy dekady w znacznej mierze zmarnowano na różne tam zwalczanie
                  kompradorskiej burżuazji, na Wielkie Skoki (mały wielki piecyk na
                  każdym podwórku!), na ogólnonarodowe walki ze szkodnikiem-wróblem,
                  na okrutne rewolucje kulturalne. No ale obecny kurs wydaje się
                  słuszny i skazany na sukces. Tak więc Chiny za 30 lat to po prostu
                  dzisiejszy Tajwan, z tym, że pomnożony razy pięćdziesiąt (plus
                  korekty wynikające ze zmian technologicznych dziś jeszcze
                  nieznanych). A co się dziś eksportuje z Tajwanu? Wciąż tkaniny i
                  odzież? To także, ale tylko za 12 mld dol. rocznie. Natomiast
                  maszyny i środki transportu - za 73,9 mld dol. rocznie, urządzenia
                  biurowe i telekomunikacyjne za 66,7 mld dol., elektronikę za 46,4
                  mld, produkty chemiczne za 16,2 mld (dane za rok 2004).

                  3 Być może z młynkami do kawy i odkurzaczami jest tak, jak mówisz,
                  czyli designed by Philips/Moulinex, by Ericsson, by Siemens, by AEG,
                  by Bosch, but made/assembled in PRC. Jeśli jednak nawet tak jest, to
                  ja bym tak łatwo nie ekstrapolował sytuacji w sektorze małych
                  urządzeń elektrycznych na cały sektor wytwórczy.
                  Jeśli już się silić na jakieś uogólnienie, to Chiny w największej
                  mierze skoncentrowały się na dostawach półproduktów i podzespołów,
                  nie zaś gotowych wyrobów (acz oczywiście gotowe wyroby są również).
                  Znany jest przykład pewnej brytyjskiej fanki Dalaj Lamy, która w
                  proteście przeciwko temu, co się teraz dzieje w Tybecie postanowiła
                  sobie sklecić swą własną workstation - bez użycia jakichkolwiek
                  komponentów z Chin. Najpierw myślała, że po prostu zapłaci wyższą
                  cenę za sprzęt z innych krajów. Wkrótce jednak się przekonała, że
                  nawet brak napisu "Made in PRC" nie chroni ją przed pośrednim
                  wspieraniem pekińskiego reżimu.

                  4 Nie wiem o jakim to "upadku wirtualnej potęgi Hiszpanii" waść
                  piszesz. Taż Hiszpania, która podobno "nic ale to nic własnego nie
                  produkuje", jednak w roku 2005 wyeksportowała towarów (nie usług
                  turystycznych!) za 188,1 mld dol. W tym: samochody i motocykle oraz
                  części do nich - za 42,4 mld dol., maszyny za 32,9 mld, produkty
                  chemiczne za 19,5 mld, urządzenia biurowe i telekomunikacyjne za
                  10,3 mld, owoce i warzywa świeże i konserwowe za 9,4 mld, sprzęt
                  elektryczny za 8,3 mld, tkaniny i odzież za 7,6 mld, żelazo i stal
                  za 6,2 mld, pochodne ropy naftowej za 4,9 mld, farmaceutyki za 4,9
                  mld, papier za 3 mld, materiały dla przemysłu kosmicznego (sic!) za
                  2,7 mld itd, itp. Powyższe wartości dotyczą tylko produkcji
                  wyeksportowanej, a przecież duża jej część z pewnością sprzedała się
                  wewnątrz Hiszpanii. I coż z tego, że większość powyższych kategorii
                  towarowych to akurat dobra, których prości ludzie nie znajdą na
                  półkach w sklepach nie-dla-idiotów? One też mają określoną wartość,
                  czyż nie?

                  Chyba nie utożsamiasz obecnych przedsięwzięć na rzecz konsolidowania
                  finansów publicznych z totalnym upadkiem gospodarki. O takie
                  upraszczanie spraw bym cię nie podejrzewał...
                  • vladexpat Re: Południowo-wschodnia Azja 12.06.10, 10:24
                    Czy naprawdę uważasz, że o XX-wiecznej Hiszpanii mogłem napisać
                    "imperium"? Mi się wydało oczywistym, że czytelnik powinien
                    zrozumieć, że chodziło o Hiszpanię XVI-XVII w., która z potęgi
                    opartej na finasach (złoto z kolonii) szybciutko zamieniła się w
                    europejską prowincję bez większego znaczenia.

                    A odnośnie pozostałych tez, to potwierdzają one to co wczesniej
                    pisałem.
                    • komercyjny02 Spain 12.06.10, 21:55
                      "... w nie tak dawnej historii była już jedna taka wirtualna potęga,
                      co się na swojej mocy nie opartej o wytwarzanie materialnych dóbr
                      przejechała."
                      No jasne, że to musiało chodzić o Hiszpanię z okresu Konkwisty oraz
                      tuż po. Każdy by się domyślił.
                      Cztery stulecia wstecz - to rzeczywiście "nie tak dawno" (w stosunku
                      do otchłani wieczności). To przecież nic, że całe zjednoczone
                      królestwo Hiszpanii w ogóle istniało wtedy od raczej niedawna...
    • maryjan_pazdzioch Chińscy robotnicy żądają podwyżek 10.06.10, 20:18
      I bardzo dobrze. Skur*wysyny z korpow chcieliby, zeby ludzie zapierd* calymi dniami za miske ryzu, spali w barakach, a gdy juz straca sily zeby dalo sie ich wyrzucic na smietnik i na ich miejsce wstawic nowych niewolnikow.

      A Jobs to juz szczyt bycia prawdziwym skur*wysynem. Menda ma kolonie niewolnikow za pare $ na dzien i jeszcze bezczelnie pierd* jak im tam jest dobrze. Co za kawal ch*ja. A pozniej wciska produkty Appla sekcie fanbojow z przebitka kilkaset procent, jesli nie wiecej.
    • panzlanowina Ulala, sami eksperci od Chin ;D 10.06.10, 20:22
      Widzieliście kiedyś Chiny poza fotką na Google i kolorową plamą w atlasie?
      Dziubaski :)
    • sprzeniewierzenie cicho tam żółtki! do roboty 10.06.10, 21:32
      świat czek na wasze tanie wyroby
    • 5p-factory z jednego USD na 1,68 USD??? fiu fiu :-))) 10.06.10, 21:53
      eva15,
      nie masz racji,
      podwyżka płac o 68% oznacza w przypadku fabryki płyt głównych Foxconn (zresztą
      trzeba powiedzieć że to całkiem przyzwoite płyty, zwłaszcza w wielu notebookach
      acera i innych) podwyżkę z 1 dolara za godzinę na 1,68 USD. Czy ty podejmiesz
      się w Chinach pracy za 1400zł miesięcznie?
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka