rs_gazeta_forum
16.07.10, 15:55
Pocieszę autorkę - będą zarówno młodzi ludzie, których zapewne nie zawaha się
Pani określić mianem "prawdziwych humanistów", jak i w ich domach będą czytane
książki, o których Pani wspomina.
Zasmucę autorkę i siebie jednocześnie - ta grupa nie będzie nawet w części tak
szeroka, jak mogłaby być.
Nie dysponuję danymi statystycznymi, ale zaryzykuję tezę, że ta wspominana
"prawdziwa inteligencja" w czasach przedwojennych stanowiła znikomy ułamek
społeczeństwa.
PRL znacznie rozszerzył możliwość wstąpienia w jej szeregi, przejmując z
jednej strony etos inteligencki, z drugiej kompletnie reorganizując system
oświaty i stwarzając szansę zmiany statusu społecznego. Teraz jednak złoty sen
się skończył i po prostu wracamy do czasów przedwojennych - tyle, że ta grupka
przed wojną znacząca, teraz ulega roztopieniu w masie, dla której samodzielna
ciekawość intelektualna jest zbyt dużym wysiłkiem, a która wcześniej nie była
widoczna przez brak dostępu do mediów.
Co do samego systemu oświaty i egzaminów - autorka niesłusznie oskarża go o
produkcję niehumanistów czy nieinteligentów. Oskarżenie byłoby słuszne, gdyby
taki był jego cel, a nie jest.
To autorka znalazła się nie na swoim miejscu i przez to cierpi. Polecam zmianę
zawodu lub szkoły, a już na pewno pozostawienie egzaminowania tym, dla których
jego poziom został przeznaczony.