Dodaj do ulubionych

Pomaturalne refleksje nauczycielki polskiego - ...

16.07.10, 15:55
Pocieszę autorkę - będą zarówno młodzi ludzie, których zapewne nie zawaha się
Pani określić mianem "prawdziwych humanistów", jak i w ich domach będą czytane
książki, o których Pani wspomina.
Zasmucę autorkę i siebie jednocześnie - ta grupa nie będzie nawet w części tak
szeroka, jak mogłaby być.

Nie dysponuję danymi statystycznymi, ale zaryzykuję tezę, że ta wspominana
"prawdziwa inteligencja" w czasach przedwojennych stanowiła znikomy ułamek
społeczeństwa.
PRL znacznie rozszerzył możliwość wstąpienia w jej szeregi, przejmując z
jednej strony etos inteligencki, z drugiej kompletnie reorganizując system
oświaty i stwarzając szansę zmiany statusu społecznego. Teraz jednak złoty sen
się skończył i po prostu wracamy do czasów przedwojennych - tyle, że ta grupka
przed wojną znacząca, teraz ulega roztopieniu w masie, dla której samodzielna
ciekawość intelektualna jest zbyt dużym wysiłkiem, a która wcześniej nie była
widoczna przez brak dostępu do mediów.

Co do samego systemu oświaty i egzaminów - autorka niesłusznie oskarża go o
produkcję niehumanistów czy nieinteligentów. Oskarżenie byłoby słuszne, gdyby
taki był jego cel, a nie jest.
To autorka znalazła się nie na swoim miejscu i przez to cierpi. Polecam zmianę
zawodu lub szkoły, a już na pewno pozostawienie egzaminowania tym, dla których
jego poziom został przeznaczony.
Obserwuj wątek
    • dominik_jwp Pomaturalne refleksje nauczycielki polskiego - ... 17.07.10, 19:33
      nie rozumiem tej kobiety.. każdy robi w życiu to co lubi.. jedni lubia jezyk
      polski inni np matematyke lub fizyke. Jesli na jej lekcjach nikt nie uważa to
      niech zacznie uczyc tylko klasy humanistyczne.
      • prezi777 Re: Pomaturalne refleksje nauczycielki polskiego 17.07.10, 20:03
        Nie rób sobie jaj. Uczniowie o których mowa w tym liście idą po maturze na studia.
        • kemer2 Re: Pomaturalne refleksje nauczycielki polskiego 17.07.10, 20:22
          "Uczniowie o których mowa w tym liście idą po maturze na studia". W ortografii
          nie pomoże im nawet "super nowoczesny komputer".
          Niektóre naczelne porozumiewają się za pomocą kilkunastu dźwięków. Być może za
          kilka lat, aby zobrazować procesy intelektualne, wystarczy Polakom wielotonowe
          popierdywanie i jeden wyraz - ku....
          • erroid Re: Pomaturalne refleksje nauczycielki polskiego 19.07.10, 03:50
            w ortografii akurat pomocny jest byle jaki komputer i programy, które zwykły
            błędy ortograficzne na czerwono podkreślać -.- sam mam przypadłość jaką jest
            dysortografia i są to dla mnie dosyć pomocne narzędzia choć i bez nich wielu
            błędów nie robię, ważnym jest żeby mówić poprawne ale jeszcze ważniejszym jest
            mieć o czym mówić (innymi słowy, lepiej jak ktoś powie coś mądrego choć lekko
            niegramatycznie i z błędem ortograficznym, niż ktoś kto w pełni poprawnie
            językowo będzie o farmazonach biadolić, przy czym - oczywista sprawa -
            najlepszym wariantem jest poprawnie po polsku, logicznie, sensownie i z głową)
            • anonym_anonym Rozumiem ,że "co my robimy jest jedynie słuszne" 19.07.10, 06:01
              chyba z tego punktu widzenia wychodzi pani nauczycielka :) Ja czytam - Wy też
              musicie , ja czytam więc jak chcecie być inteligentami też musicie robić to co
              ja , ja , ja ... Mimo wszystko są też ludzie dla których czytanie krzyżaków czy
              innych bubli! nie przypada do gustu. Ja nie zabieram książeczek do podusi by
              wylewać łezki nad losem zbysia i danusi i z tego powodu jakoś nie czuję
              dyskomfortu. A może pani nauczycielka weźmie choć raz do łóżeczka "Chemię
              Kwantową" i sprawdzi swoją "inteligenckość" ?
              • aramba Re: Rozumiem ,że "co my robimy jest jedynie słusz 19.07.10, 08:42
                Być może dlatego właśnie nie zrozumiałeś przesłania dość prostego
                tekstu.
                • jacek_dp Re: Rozumiem ,że "co my robimy jest jedynie słusz 19.07.10, 10:16
                  Zrozumiał ale nie widzi powodu by się z jej zdaniem zgadzać.
                • lmblmb W Polsce jest za dużo humanistów. 19.07.10, 10:53
                  aramba napisał:

                  > Być może dlatego właśnie nie zrozumiałeś przesłania dość prostego
                  > tekstu.

                  Być może, ale jeśli rozumie chemię kwantową, to wystarczy. W Polsce jest za dużo
                  humanistów.

                  Razi mnie bezczelność tej nauczycielki, której wydaje się, że stoi na jakimś
                  piedestale. Że jej przedmiot jest ważny.
                  • aaannemarie Re: W Polsce jest za dużo humanistów. 19.07.10, 15:28
                    Wypowiadająca się egzaminatorka nie jest bezczelna. Nie jest jej
                    obojętny poziom wiedzy ogólnej kończących szkołę. To dobrze. Wielu
                    nauczycielom jest obojętne co wiedzą uczniowie. Nie traktują swojej
                    pracy jak misji. Pozytywnie odbieram jej uwagi, to punkt wyjścia do
                    dyskusji.
                    • lmblmb To punkt do dyskusji nad niedojrzałymi polonistkam 19.07.10, 18:49
                      aaannemarie napisała:

                      > Wypowiadająca się egzaminatorka nie jest bezczelna. Nie jest jej
                      > obojętny poziom wiedzy ogólnej kończących szkołę. To dobrze.

                      Ona nie wypowiada się na temat *wiedzy ogólnej*, a jedynie literackiej. Nie
                      widzę nic w jej wypowiedziach na temat np. baletu, czy historii sztuki.

                      > Wielu nauczycielom jest obojętne co wiedzą uczniowie.

                      Wielu nie jest. Wielu się irytuje, że studenci mają wiedzę, ale nie potrafią
                      myśleć.

                      > Nie traktują swojej pracy jak misji.

                      Czego, przepraszam?

                      > Pozytywnie odbieram jej uwagi, to punkt wyjścia do
                      > dyskusji.

                      To punkt do dyskusji nad światopoglądem niedojrzałych polonistek.
                  • korektor11 Re: W Polsce jest za dużo humanistów. 19.07.10, 17:41
                    Synku, "bezczelność tej nauczycielki" nie może Cię razić, bowiem ona bezczelna
                    nie jest – odpowiedz sobie sam (jeśli potrafisz) na pytanie, kto z Was dwojga
                    jest bezczelny! Piszesz, jak mówi prezes K. – demagogicznie i bez sensu.
                    • lmblmb Re: W Polsce jest za dużo humanistów. 19.07.10, 18:49
                      korektor11 napisał:

                      > Synku, "bezczelność tej nauczycielki" nie może Cię razić, bowiem ona bezczelna
                      > nie jest – odpowiedz sobie sam (jeśli potrafisz) na pytanie, kto z Was dw
                      > ojga
                      > jest bezczelny! Piszesz, jak mówi prezes K. – demagogicznie i bez sensu.

                      Wyraź jakieś argumenty ad meritum, bo nie mam na co odpowiedzieć.
              • intelligo Re: Rozumiem ,że "co my robimy jest jedynie słusz 19.07.10, 16:12
                A ja interesuję się fizyką kwantową i czytam do podusi Wernera Heisenberga - co
                mi absolutnie nie przeszkadza nazywać siebie humanistką, czytać Kuczoka albo
                interesować się np. tym, co ostatnio napisał Salman Rushdie. Wszystko do podusi.
                Bo humanista to nie jest tylko i wyłącznie miłośnik literatury. I nie powinien
                być tylko czytającym do podusi sentymentalnym idiotą. Humanista to ktoś w typie
                Leonarda da Vinci, którego fascynowało coś tak "bezużytecznego" jak sztuka, a
                zarazem projektował maszyny latające. Ale humanista projektujący takie maszyny
                od mechanika różni się właśnie wrażliwością. Pasją. Otwarciem na przyszłe,
                nieznane możliwości ludzkiego umysłu. Czego o Tobie chyba nie można powiedzieć...
          • lmblmb potrzeba mniej humanistów 19.07.10, 11:01
            kemer2 napisał:

            > "Uczniowie o których mowa w tym liście idą po maturze na studia". W ortografii
            > nie pomoże im nawet "super nowoczesny komputer".

            Chorujesz na pryncypializm: ortografia sama w sobie nie jest celem. Język służy
            do wymiany myśli, ortografia nie może w tym przeszkadzać.

            A propos, czas na reformę naszego chorego języka.

            > Niektóre naczelne porozumiewają się za pomocą kilkunastu dźwięków.

            Niektórzy ludzie nie potrafią wykonać najprostszych działań matematycznych, i
            nad tym niestety rzadko się ubolewa.

            > Być może za kilka lat, aby zobrazować procesy intelektualne,
            > wystarczy Polakom wielotonowe
            > popierdywanie i jeden wyraz - ku....

            Innym nacjom już to dzisiaj starcza, i jakoś nikt nad tym nie ubolewa. Przejedź
            się po USA czy Kanadzie, zobaczysz jak jest źle na tym zgniłym zachodzie.

            (Ponieważ Polacy cierpią na pewną przypadłość związaną z identyfikowaniem
            wygłaszanej opinii z osobą wygłaszającą ową opinię, muszę dodać post scriptum
            dla Polaków: ta sytuacja mi się nie podoba, ale co można zrobić? To naturalna
            kolej rzeczy)
        • arnold19 [...] 19.07.10, 00:22
          Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
        • paranormalny Re: Pomaturalne refleksje nauczycielki polskiego 19.07.10, 07:56
          prezi777 napisał:
          > Nie rób sobie jaj. Uczniowie o których mowa w tym liście idą po
          maturze na studia
          .... i zostają aktorami, jak np.Brzydula:P
      • pklimas Re: Pomaturalne refleksje nauczycielki polskiego 17.07.10, 23:31
        Panie - a po co komus jakas Rzeczpospolita. Tereny rolnicze miedzy
        Niemcai a Rosja sie zaora a ludzie przeniosa sie na zachod - tam
        teraz ujemny przyros naturalny wkrotce bedzie potrzeba rąk do pracy -
        prosze nie mylic z imigrantami z krajow arabskich - im sie pracowac
        nie chce, oni tylko potrzebuja "socjalu".
      • andriejrublow Re: Pomaturalne refleksje nauczycielki polskiego 18.07.10, 13:41
        No właśnie, drogi Dominiku, tej pani chodzi o to, czego nie
        rozumiesz i że nie rozumiesz. Ubolewa nad tym i ja ją rozumiem.
      • makova_panenka Re: Pomaturalne refleksje nauczycielki polskiego 19.07.10, 00:56
        Nauczyciele nie byliby sobą gdyby nie narzekali. Artykuł wpisuje się w ten nurt.
        Wzorem przedmówców zalecam rezygnację z oceniania w przyszłym roku.
    • quadrifoglio Pomaturalne refleksje nauczycielki polskiego - ... 17.07.10, 20:00
      Autorka listu ma jak najbardziej rację pod każdym względem. Nie bierze jednak pod uwagę faktu, że bardzo często za taki stan odpowiadają także nauczyciele. Wnioskuję, że autorka jest osobą uczącą z pasją i zaangażowaniem, ale ilu jest nauczycieli, którzy swój zawód traktują jak przykry obowiązek, nie wkładając w swoją pracę minimum zaangażowania, nie dokształcając się, nie rozwijając się, również w kierunku nowych technologii? Myślę, że akurat jeśli chodzi np. o nauczanie historii, nauczyciele mają tu wielkie pole do popisu. Pytanie tylko czy im się chce. Czy może lepiej dyktować notatki z podręcznika, a potem narzekać, że uczniowie nic nie wiedzą. Historia to fascynujący przedmiot, tylko trzeba umieć go wyłożyć tak, by zainteresować uczniów. Nie ma co się obrażać na dzisiejszą rzeczywistość, tylko trzeba iść z jej duchem. Myślę, że autorka listu to rozumie. Pytanie czy rozumieją to także jej koleżanki i koledzy po fachu. Poprawę standardów trzeba zacząć od siebie...
      • prezi777 Re: Pomaturalne refleksje nauczycielki polskiego 17.07.10, 20:07
        Człowieku o czym ty mówisz? Spotkałem studenta, który tłumaczył mi, że
        Niemcy są stałym członkiem Rady Bezpieczeństwa NZ bo wygrały II Wojnę Światową.
        Jak miałyby wyglądać lekcje historii w tym zakresie? Nauczycielka miała wystąpić
        topless?
        • kemer2 Re: Pomaturalne refleksje nauczycielki polskiego 17.07.10, 21:11
          Topless to za mało, zblazowaną progeniturę niedawno wyzwolonych niewolników
          zainteresowałby może peep-show.
        • quadrifoglio Re: Pomaturalne refleksje nauczycielki polskiego 18.07.10, 13:19
          Proszę sobie darować kpiny i przeczytać jeszcze raz ze zrozumieniem. Ja mówiłam
          o multimediach. Proszę zaproponować jakieś inne rozwiązanie, które pomoże
          uczniów zainteresować historią i zmieni obecny żałosny stan. Ja spotkałam
          nauczycielkę historii, która wystawiała uczniom oceny za ładnie prowadzony
          zeszyt (to nie żart). Fajnie się krytykuję innych, ale samemu też się nie ma
          żadnego godnego uwagi rozwiązania...
          • tjaryma6 Re: Pomaturalne refleksje nauczycielki polskiego 19.07.10, 00:17
            żadne multimedia się nie sprawdzą bez dobrego nauczyciela zapewniam. A
            bardzo często są to gadżety, którymi się nauczyciele wyręczają, jak im
            się nie chce nic robić (np tablice multimedialne). Szkoły wyższę
            prywatne zamiast języków na żywo wprowadzają e-learningi, żeby
            zaoszczędzić i robi się fikcja, szkoła udaje, że uczy a studenci się
            cieszą bo uczyć się nie trzeba.
          • viking2 Re: Pomaturalne refleksje nauczycielki polskiego 19.07.10, 01:36
            quadrifoglio napisała:
            > o multimediach. Proszę zaproponować jakieś inne rozwiązanie, które pomoże
            > uczniów zainteresować historią i zmieni obecny żałosny stan.

            Takie rozwiazanie jest mozliwe, ale - niestety - istnieje tylko teoretycznie,
            przynajmniej jak dotad.
            Zrewidowana musialaby zostac struktura nauczania historii. Powinnismy dac sobie
            spokoj ze szczegolowymi analizami sredniowiecza czy renesansu, z wkuwaniem na
            pamiec dat, nazwisk i miejscowosci. Wiek XVI czy XVII jest juz na tyle odlegly w
            czasie, ze zaszle wydarzenia mozna omowic daleko bardziej ogolnie i pobieznie.
            Osobiscie uwazam, ze takze i wiek XVIII nie zasluguje na jakies szczegolne
            wzgledy, bo to byla epoka tak odlegla w pojeciu rzeczywisctosci, ze rownie
            dobrze mozna opowiadac "Basn o Zelaznym Wilku". Zamiast tego wszystkiego,
            zaoszczedzony czas i energie nalezaloby poswiecic na wiek XIX i XX. To wtedy
            mialy swoje poczatki wszystkie - owczesne i pozniejsze - wydarzenia, ktore w
            decydujacy sposob zawazyly na tym, w jakim swiecie zyjemy dzisiaj.
            Nieodzowne byloby takze zmodyfikowanie samej historii jako przedmiotu nauczania:
            to nie moze byc przedmiot sam w sobie, osobny punkt programu nauczania. Historia
            powinna byc czescia skladowa nowego przedmiotu, ktorego zreszta jeszcze (mam
            nadzieje!) nie ma, a ktory obejmowalby zagadnienia ekonomiczne w polaczeniu z
            historycznymi - lub historyczne w polaczeniu z ekonomicznymi, kolejnosc w koncu
            dowolna. Jak doskonale wiemy, nic nie dzialo sie bez przyczyny, a u zrodel
            wszystkich bez wyjatku przyczyn wydarzen historycznych lezala ekonomia, a
            dokladniej mowiac, chec zysku.
            Nauka ekonomii jako przedmiotu obowiazkowego jest juz zreszta i tak opozniona,
            bo jako przedmiot powinna byla zaistniec juz dobre -nascie lat temu. Dowod jest
            bardzo prosty: Spytaj przechodniow na ulicy, skad ich rodzice dostaja emerytury,
            albo kto utrzymuje szpital, w ktorym ich tesciowej wlasnie wycieto wyrostek
            robaczkowy. 8 osob na 10 odpowie "jak to, kto? Panstwo!". A potem sprobuj
            wytlumaczyc im, ze panstwo, jako twor polityczny, zwyczajnie nie ma wlasnych
            pieniedzy (bo niby skad? Ministrowie z domu przyniosa?), to wszystko sa
            pieniadze podatnika.
            Ogranym juz od dawna powiedzonkiem "od rzemyczka do koziczka" operujac,
            przewazajaca wiekszosc tych, ktorzy uwazaja, ze "panstwo im da" lub "zapewni"
            cokolwiek, chetnie glosuje pozniej na politykow obiecujacych najbardziej
            fantastyczne apanaze i korzysci, zlote gory w sferze socjalnej i astronomiczne
            wydatki budzetowe. Malo kto z tej grupy - jesli ktokolwiek - zapyta "wszystko to
            bardzo piekne, ale kto za to zaplaci?".
            Analfabeci ekonomiczni wyrzadzaja tez wiele szkody sobie samym, na,
            indywidulanie rzecz biorac, daleko mniejsza, ale jednoczesnie masowa, skale.
            Ostatecznie, nie uwierze, ze wszyscy popadajacy w tarapaty finansowe i
            zaciagajacy coraz to nowe i wieksze pozyczki (na splacenie poprzednich i "zeby
            jeszcze cos zostalo") robia to w zamysle popelnienia oszustwa. Przewazajaca
            wiekszosc z nich po prostu nie ogarnia zagadnien ekonomicznych, nie zdaje sobie
            sprawy z tego, co to jest oprocentowanie (i jak ono dziala) lub terminy platnosci.
            Wiem, ze koncentruje sie tu na jednym tylko przedmiocie (albo, w najlepszym
            razie, dwoch: historii i ekonomii), nie zas na zrewidowaniu calego systemu
            nauczania wiedzy ogolnej (nigdy nie twierdzilem, ze mam gotowa recepte na
            wszystko), ale poczatkowe pytanie dotyczylo historii. Rzeczywistosc jest
            brutalna: sposob nauczania, ktory dawal wyniki w czasach szkolnych naszych
            rodzicow czy dziadkow, przestal dzialac. I taki jest fakt.
            • isobe Re: Pomaturalne refleksje nauczycielki polskiego 19.07.10, 06:20
              Brawo! Popieram te opinie, zarówno dotyczące zmiany sposobu
              nauczania, żeby było bardziej "na czasie" i wykorzystywało język i
              narzędzia współczesne młodzieży, jak i sam program. Doskonale
              pamiętam jak uczylismy sie histori na "3Z - zakuć, zdać, zapomnieć",
              bo dla profesora ważniejsze było czy wyrecytujemy z pamięci daty niż
              to, czy rozumiemy dlaczego coś sie wtedy wydarzyło i jakie to miało
              znaczenie. Albo porządnie prowadzony zeszyt - naprawdę! Skończyliśmy
              szkołe z wzorowymi cenzurkami, głową pełną suchych faktów i z brakiem
              pojęcia o prawach żądzących rzeczywistoscią. Dopiero fascynujace
              programy na kanałach typu Discovery, Historical, National Geographic,
              otwierały umysły i pokazywały "co jest grane i dlaczego." Szkoda, że
              lekcje w szkołach nie są tak ciekawe i wszechstronne. A przecież
              zagadnienia te same...
            • tanczacy.z.myslami Zmienić program nauczania historii 17.09.10, 10:31
              viking2 napisał:

              > Osobiscie uwazam, ze takze i wiek XVIII nie zasluguje na jakies szczegolne
              > wzgledy, bo to byla epoka tak odlegla w pojeciu rzeczywistosci, ze rownie
              > dobrze mozna opowiadac "Basn o Zelaznym Wilku". Zamiast tego wszystkiego,
              > zaoszczedzony czas i energie nalezaloby poswiecic na wiek XIX i XX.

              Wiek XIX = okres rozbiorów Polski. Ale przyczyny rozbiorów i sam ich fakt = wiek XVIII. A zatem nie da rady pominąć wieku XVIII. Quod erat demonstrandum :)

              > sposob nauczania, ktory dawal wyniki w czasach szkolnych naszych
              > rodzicow czy dziadkow, przestal dzialac. I taki jest fakt.

              A na pewno działał już wtedy? Bo ja historii uczyłem się lata a mój tata jeszcze wcześniej, temu ale zagadnienia ekonomiczne były wtedy poruszane tak samo rzadko jak teraz; po prostu w Polsce uczyło się głównie historii "militarnej" (bitwy - kampanie - dowódcy) i czasem "politycznej" (traktaty - układy).
        • tomek854 Re: Pomaturalne refleksje nauczycielki polskiego 19.07.10, 01:06
          prezi777 napisał:

          > Człowieku o czym ty mówisz? Spotkałem studenta, który tłumaczył mi, że
          > Niemcy są stałym członkiem Rady Bezpieczeństwa NZ bo wygrały II Wojnę Światową.

          Ja spotkałem studenta historii, studiów post-graduate na University of
          Strathclyde, który się bardzo ucieszył, że jestem Polakiem bo pracę semestralną
          miał własnie o powojennej Europie Wschodniej i będę mu mógł coś podpowiedzieć.

          Po pierwszym pytaniu podziękowałem. Pytanie to brzmiało "czy skoro Polska nie
          jest już częścią Związku Radzieckiego, to czy dalej z przyzwyczajenia mówimy po
          rosyjsku, czy już się przerzuciliśmy na angielski".

          To jest autentyczna historia.

          Mnie po prostu nic już niezdziwi, a kretynizm i nieuctwo jest ponad podziałami.
          • self-mademan Re: Pomaturalne refleksje nauczycielki polskiego 19.07.10, 06:30
            Ja spotkałem kilku niemców którzy mówili z przekonaniem iż obozy
            koncentracyjne to amerykanie kazali im budować po wojnie!!
      • makova_panenka Re: Pomaturalne refleksje nauczycielki polskiego 19.07.10, 00:57
        Może i historia to ciekawy przedmiot, ale historia Polski jest generalnie
        nieciekawa. Sprowadza się jedynie do obserwacji, że w tutaj wszystko było na
        odwrót niż na świecie.
        • tanczacy.z.myslami Historia Polski - nieciekawa?! 17.09.10, 10:18
          makova_panenka napisała:

          > historia Polski jest generalnie
          > nieciekawa. Sprowadza się jedynie do obserwacji, że w tutaj wszystko było
          > na odwrót niż na świecie.

          I właśnie dlatego jest taka ciekawa! :)
    • makaron1234 Pomaturalne refleksje nauczycielki polskiego - ... 17.07.10, 20:12
      No coz, tak sie konczy kiedy nad jakosc przekladana jest ilosc. A prawda jest
      taka, ze za wszzelka cene rzad Polski stara sie dorownac stystycznie krajom UE
      i USA pod wzgledem wyksztalcenia. Przed wojna jak i za czasow komuny, system
      kasztalcenia opieral sie na scislej selekcji osob, ktore poziomem
      inktelektualnym beda w stanie sprostac wymaganiom szkoly sredniej i wyzszej.
      Stad powszechny wowcazs wymog egazminow wstepnych do szkoly sredniej czy na
      uczelnie. Oczywiscie mailo to tez swoj wymiar ekonomiczny. Edukacja jest
      inwestycja dosc kosztowna, stad skoro ktos, kto nie jest wstanie zdac egzaminu
      wstepnego do liceum, zamiast tracic czas lepiej aby nauczyl sie zawodu w
      szkole zawodowej. Dlatego wyksztalcenie srednie mailo swoja wratosc, a matura,
      rzeczywiscie byla tym czym byla, czyli egazminem dojrzalosci. Podobnie sprawa
      wygladala z egzaminami wstepnymi na wyzsze uczelnie. Tyle, ze wowczas
      przekladalo sie jakosc na ilosc, a oswiata nie zarzadzaly miernoty w stylu
      obecnej minister Hall. I tyle - chcemy Polski niedouczonych matolow, to ja mamy.
      • makova_panenka Re: Pomaturalne refleksje nauczycielki polskiego 19.07.10, 00:59
        Tyle, że w IV RP ktoś kto nie powinien iść na studia nie ma możliwości
        kształcenia zawodowego, bo odpowiednich szkół już po prostu nie ma.
      • wezyronly Re: Pomaturalne refleksje nauczycielki polskiego 19.07.10, 11:04
        Zgadzam się całkowicie. Poziom wiedzy absolwentów każdej szkoły w Polsce jest
        żenujący - zaczyna się to już od szkoły podstawowej. Żeby zdać egzamin
        kompetencji po podstawówce i gimnazjum wystarczy przyjść na egzamin! Od
        nauczycieli wymaga się jedynie tzw. wierności i bierności - a zasadniczym
        kryterium jego oceny jest zdanie rodziców i manipulacja dyrektora. Nie wolno się
        wychylić, postawić oceny niedostatecznej, narazić rodzicom, robić coś więcej,
        niż minimum programowe - nauczyciel wybitny jest zwalniany ze szkoły pod byle
        pretekstem - doswiadczyłam tego na własnej skórze. Szkoła jest po to, aby jak
        najmniejszym kosztem zarobić pieniądze - i jak najmniejszym kosztem zdobyć
        "papierek", czyli świadectwo. Kto wymyslił hasło, że oswiata jest dla
        wszystkich? PRzecież to miało być: dostęp do oswiaty, a nie ona sama! Jeżeli nie
        będziemy mieć sita do odsiewania matołów, to wkrótce będą oni szczycić się
        dyplomami szacownych uczelni wyższych, które przez to stracą swój prestiż
        zupełnie. I jeśli nie powstanie w Polsce sieć dobrych, prywatnych szkół
        państwowych, to będziemy mieli do czynienia tylko z matołami - wszędzie.
    • tekstynazamowienie Pomaturalne refleksje nauczycielki polskiego - ... 17.07.10, 20:16
      W zupełności zgadzam się z refleksjami polonistki. Zauważmy, że w
      ostatnich latach, właśnie w ramach wyrównywania szans, coraz więcej
      osób idzie do liceum, zdaje maturę, potem idzie na jakieś tam studia.
      Pozornie mamy więc coraz więcej ludzi wykształconych. Ale tylko
      pozornie. Jakieś 15 lat temu, kiedy zaczynałam naukę w liceum,
      sytuacja wyglądała zupełnie inaczej. Do liceum nie szli wszyscy:
      prężnie funkcjonowały szkoły zawodowe i technika, których teraz jest
      niewiele. Obecnie wszyscy uczniowie kończący gimnazjum idą do liceum,
      nawet Ci bardzo słabi, którzy po prostu sobie tam nie radzą. W
      związku z tym poziom nauczania oraz poziom matury siłą rzeczy musiał
      zostać obniżony. Do czego to prowadzi doskonale przedstawiła autorka
      listu.
      w jednym z komentarzy pojawiło się stwierdzenie, że za taki stan
      rzeczy odpowiadają często nauczyciele, którzy uczą byle jak. Z tym
      trudno się zgodzić. Zawsze byli tacy, którzy uczyli z pasją i tacy,
      którzy nie przykładali się do pracy, a jednak poziom nauczania był
      wyższy. Moim zdaniem za taki stan odpowiadają Ci, którzy tak
      "wspaniałomyślnie" zreformowali" system edukacji. Dzięki nim obecnie
      maturę można zdać nie przeczytawszy ani jednej książki!!!
      • apas13 Re: Pomaturalne refleksje nauczycielki polskiego 17.07.10, 20:45
        Trudno wskazać, KTO jest winny takiej sytuacji. Nauczyciele? Tak, wszak to profesjonaliści, mający uczyć i promować uczniów czyniących postępy - nadal chyba można w Polsce nie otrzymać promocji do następnej klasy? Skoro promują uczniów nieprzygotowanych, są winni. Bo ukrywają własne zawodowe porażki za zasłoną, "złego" systemu. Systemu, który wszak sami współtworzą.
        Winni są rodzice, którzy zostawiją ciężar edukacji szkole i - przygnieceni codziennością - rzadko mają czas, by edukować dzieci w domu.
        Winne jest społeczeństwo, w którym prestiż wykształcenia jako takiego, humanistycznego w szczególności, jest bardzo niski, etos inteligenta zaś zastąpił etos cwaniaka. Sukcesem jest zarabianie pieniędzy, nie zdobycie wykształcenia. Czy jest coś złego w zarabianiu pieniędzy? Nie, o ile decyzja o karierze naukowej nie będzie jednoznaczna z postawieniem się poza ekonomicznum marginesem społeczeństwa. Na dziś jest.
        Winne są elity. Znam pewien specjalistyczny, piszący po polsku portal internetowy, którego zespół składa się z osób z doktoratami i habilitacjami w dziedzinach nauk ścisłych. W pisanych przez nich tekstach roi się od błedów stylistycznych i interpunkcyjnych (ortografię zapewne "załatwia" autokorekta), zaś próba zwrócenia uwagi kończy się oskarżeniem o "trollowanie"... Wszyscy znamy polityków, którzy nie potrafią poprawnie się po polsku wysłowić. Dziennikarzy, którzy nie rozumieją, o czym piszą. Nauczycieli akademickich publikujących plagiaty... Czego więc mamy wymagać od licealistów?
        Jeszcze o historii. W polskiej rzeczywistości historia stała się narzędziem indoktrynacji. Owszem, każdy naród "kreuje" swój etos poprzez interpretację historii, ale w Polsce proces ten osiągnął skalę wręcz przerażającą. Historia jest zakłamywana i odkłamywana poprzez kolejne zakłamania, jest narzędziem walki politycznej, jest przedmiotem manipulacji. W dyskusji społecznej istnieje jako zestaw haków, straszak, podręczny przybornik symboli na każdą okazję... Tak, piszę o historii najnowszej, ale czyż taki jej obraz nie wypacza znaczenia tego przedmiotu, tej dziedziny wiedzy, taj nauki w oczach młodego pokolenia? Młodzi ludzie widzą, że historia nie jest obiektywna, że służy doraźnym celom i manipulacji. Czemu maja wierzyć, że manipuluje się tylko obrazem III i IV RP, tylko okresem PRL, tylko historią Solidarności? Czemu mają wierzyć, że istnieje historia obiktywna, niezmanipulowana?
      • sir_fred Re: Pomaturalne refleksje nauczycielki polskiego 17.07.10, 21:13
        A z drugiej strony: ilu humanistów narzeka na obowiązkową maturę z matematyki?
        Przecież to też napawa zgrozą, zważywszy na poziom trudności, który nie
        przekracza możliwości ucznia 2 klasy gimnazjum.
        Co do matury z polskiego, to swoje zrobiło rozluźnienie zasad oceny ortografii.
        Kiedyś trzeba było napisać te kilka stron wypracowania, a trzy ortografy
        oznaczały pałę. I to było dobre. Człowiek, który nie czytał, miał bardzo małe
        szanse, by zdać.
        • tymon99 Re: Pomaturalne refleksje nauczycielki polskiego 18.07.10, 16:10
          sir_fred napisał:

          > A z drugiej strony: ilu humanistów narzeka
          > na obowiązkową maturę z matematyki?

          odpowiedź: zero. żaden (prawdziwy) humanista nie narzeka
          na obowiązkową maturę z matematyki.
          • kobietoniewariuj Re: Pomaturalne refleksje nauczycielki polskiego 19.07.10, 06:44
            tymon99 napisał:

            > sir_fred napisał:
            >
            > > A z drugiej strony: ilu humanistów narzeka
            > > na obowiązkową maturę z matematyki?
            >
            > odpowiedź: zero. żaden (prawdziwy) humanista nie narzeka
            > na obowiązkową maturę z matematyki.
            >

            a skąd takie idiotyczny wniosek?????
            • tymon99 Re: Pomaturalne refleksje nauczycielki polskiego 19.07.10, 17:43
              jeśli "wniosek", to "taki". jeśli "takie", to "wnioski". albo
              "przekonanie".
              to się nazywa związek zgody.
    • tymon99 Re: Pomaturalne refleksje nauczycielki polskiego 17.07.10, 21:35
      autorka powinna pretensję skierować przede wszystkim do siebie i swych
      kolegów po fachu.
      • pochodnia_nerona Re: Pomaturalne refleksje nauczycielki polskiego 17.07.10, 21:57
        Niekoniecznie. Nauczyciel, owszem, może zabić pęd do wiedzy, albo rozleniwić
        ucznia podsuwaniem gotowych formułek. Niejeden nauczyciel np. matematyki,
        odpowiada za nienawiść do przedmiotu i niewiedzę uczniów, bo błędy popełnione w
        procesie nauczania przedmiotów ścisłych nawarstwiają się i nie dadzą prędko
        naprawić, kiedy jedno wynika z drugiego. Nauka języka polskiego oparta jest
        jednak na samodzielnym myśleniu i interpretacji, której można dokonać, mając
        odpowiednią wiedzę wyniesioną z lektur, nie tylko obowiązkowych.
        Jednak wcześniej też bywali kiepscy nauczyciele języka polskiego, a mimo to, ich
        uczniowie byli błyskotliwi i oczytani, bowiem sami zdobywali i pogłębiali
        wiedzę. Nikt Ci nie broni usiąść z książką spoza listy lektur, na pewno nie
        głupia pani od języka polskiego. Moja koleżanka miała nauczycielkę - debilkę, a
        jednak i ona, i kilka osób z klasy, wybiło się dzięki zamiłowaniu do czytania.
        • tymon99 Re: Pomaturalne refleksje nauczycielki polskiego 18.07.10, 00:55
          a potrafisz to ująć jakoś bardziej zrozumiale?
          • pochodnia_nerona Re: Pomaturalne refleksje nauczycielki polskiego 18.07.10, 12:49
            Może zabrakło Ci umiejętności czytania ze zrozumieniem? Książek się nie czyta? ;-)
            Więc jeszcze raz: nie zwalaj winy na innych za swoje lenistwo - takie jest
            przesłanie mojego postu ;-)
            • tymon99 Re: Pomaturalne refleksje nauczycielki polskiego 18.07.10, 16:01
              pochodnia_nerona napisała:

              > Może zabrakło Ci umiejętności czytania ze zrozumieniem? Książek się
              > nie czyta?

              napisanych językiem mętnym na podobieństwo twego się nie czyta.
              zresztą, to chyba największa zbrodnia nauczycieli polskiego: nie uczą
              klarowności stylu. w efekcie cała proza polska cierpi na jej brak. to
              chyba jedyna taka literatura na świecie, że poeci piszą jasno, a
              prozaicy mętnie. jeśli przesłanie twego postu jest jasne i proste -
              dlaczego nie napiszesz jasno i prosto, jeno brniesz w jakiś bełkot?

              PS. miło mi, że się zgadzamy: niech autorka nie zwala winy za swoje
              lenistwo na innych.
              • pochodnia_nerona Re: Pomaturalne refleksje nauczycielki polskiego 18.07.10, 18:06
                Ale czego Ty nie zrozumiałeś?
                A poza tym, już od razu oskarżasz nauczycielkę i jeszcze cynicznie usiłujesz
                wmówić mi (niby taki ironiczny jesteś), że się zgadzamy. Otóż nie.
                Ale jasne, najlepiej zwalić winę na nauczyciela za to, że się samemu w domu
                książek nie czyta, że się prozy nie rozumie, itd., itp. Nie zapominaj, że
                wychowanie i edukacja zaczynają się w rodzinie. Może tam skieruj swoje pretensje?
                • tymon99 Re: Pomaturalne refleksje nauczycielki polskiego 18.07.10, 21:43
                  zaraz, chwileczkę. niby kto w domu nie czyta książek, ja?
              • nomina Re: Pomaturalne refleksje nauczycielki polskiego 19.07.10, 00:19
                tymon99 napisał:

                >
                > zresztą, to chyba największa zbrodnia nauczycieli polskiego: nie uczą
                > klarowności stylu. w efekcie cała proza polska cierpi na jej brak. to
                > chyba jedyna taka literatura na świecie, że poeci piszą jasno, a
                > prozaicy mętnie.
                >

                Nie uczą, ponieważ stylistyki nie ma nawet na studiach polonistycznych, i to co najmniej od piętnastu lat.

                Swoją drogą, w liście nauczycielki są błędy (interpunkcyjny, składniowy i gramatyczne widać już po pobieżnej lekturze).
                >
          • dymna Re: Pomaturalne refleksje nauczycielki polskiego 24.07.10, 19:31

            Tymon, ja na zrozumiałam. Dziwne...
            • dymna Re: Pomaturalne refleksje nauczycielki polskiego 24.07.10, 19:32

              " na" się wkradło podstępnie.
    • czywolno Pomaturalne refleksje nauczycielki polskiego - ... 17.07.10, 22:48
      Od lat jestem przekonany, ze zaden Polak, ktory nIe spedzil wielu lat na
      obczyznie, nie jest w stanie docenic zaszczytu bycia Polakiem, docenic piekna
      jezyka polskiego, docenic polskiej kultury, historii i tradycji, a tez
      dostrzec w prawdziwie szerokiej perspektywie, jak te wartosci sa Polsce
      trwonione i jak sie nimi pomiata i ma za nic na tak zwanym wlasnym podworku!
      Ci, ktorzy - jak autorka artykulu - budza sie co pewien czas, na
      przyklad przy okazji matury, z nieprzyjemnym przeswiadczenim, ze
      edukacja w Polsce stacza sie po rowni pochylej, a wyniki nauczania sa
      coraz bardziej mizerne - maja chyba na co dzien stycznosc z
      uczniami, z ich wypowiedziami i wypracowaniami pisemnymi i nie
      powinno to byc dla nich kompletnym, przezywanym raz na rok
      zaskoczeniem czy odkryciem!
      Zreszta to oni sami sa z tytulu wykonywanego zawodu zobowiazani
      codziennie stymulowac ciekawosc i zainteresowania uczniow i popychac
      ich ku wiedzy przez podsuwanie odpowiednich lektur, filmow, wydarzen
      artystycznych godnych obejrzenia czy wysluchania! No i codziennie
      prezentowac tym uczniom swoja nieustannie zywa i rozwijajaca sie
      osobowosc, o ile ja maja!!!
      Inna sprawa, ze to dom rodzinny powinien spelnic te wszystkie
      funkcje i osiagnac te cele, przynajmniej w jakiejs zalazkowej formie
      i na podstawowym poziomie, i powinien to uczynic wtedy, gdy jeszcze
      dziala prawo pierwszych polaczen, czyli w wieku od 0 do 5-8 lat!
      Jednak domy, w ktorych na scianie wisiala jedna polka o dlugosci 45
      cm, na ktorej staly dwa stare tomy "Kalendarza robotniczego", czasem
      "Pan Tadeusz", "Pismo Swiete", ksiazka kucharska, trzy numery
      "Przyjaciolki" z przepisem na syrop zywokostowy i radami, jak
      hodowac pelargonie, i jeden zeszloroczny numer "Magazynu Polskiego" z
      do polowy rozwiazana krzyzowka (mowie tu o latach szescdziesiatych,
      gdy dostep do edukacji i kultury byl darmowy lub bardzo tani), a
      polka ta wisiala najczesciej w kuchni lub przedpokoju i przy okazji
      kladlo sie tam klucze i stala puszka na drobne - takie domy nie
      byly w stanie z przyczyn oczywistych zapewnic dzieciom rownego
      startu, a rodzicom nawet nie przychodzilo do glowy, ze oto aktywnie
      (nieaktywnie!) uczestnicza w katastrofie psychologicznej i edukacyjnej!
      Takie "domy" - scisle rzecz ujmujac - nie byly w stanie zapewnic
      dzieciom zadnego startu! A jesli dziecko z takiego domu uzyskalo
      jakims bocznym kanalem lacznosc z cywilizacja i "wyszlo na ludzi"
      czy wrecz przebilo sie do "gornych 10 tysiecy" - to bylo to cos
      na pograniczu cudu!!!
      Nie wiem, jak dzis wyglada w wiekszosci domow odpowiednik tamtej
      polki sprzed lat! Jedno jest pewne, a mianowicie elektronizacja zycia
      codziennego i upowszechnienie wielu gatunkow muzyki i dostepnosc jej
      nosnikow spowodowaly przechylenie proporcji czytania i sluchania na
      rzecz tej ostatniej aktywnosci, co wiaze sie ze zmiana proporcji
      czasu poswiecanego na jedno i drugie!
      O ile w latach szescdziesiatych w polskch domach rzadko mozna bylo
      zobaczyc lepszej klasy adapter - o tyle teraz w kazdym jest co
      najmniej jeden odtwarzacz CD! Inna sprawa, ze kiedys kolo "Bambino"
      lezal nierzadko pokazny zbior plyt z dzielami Szopena, jakies
      "Mazowsze", "Blekitna Rapsodia", a dzisiaj konia z rzedem temu
      maturzyscie, ktory wie, kto te "Rapsodie" skomponowal! Dzisiaj
      dominuje niestety "rap", ktory z muzyka nie ma praktycznie (oprocz
      rytmu) nic wspolnego, lub "disco-polo", ktorego zwiazek z muzyka jest
      nader luzny!
      Na ekranach kin PRL-owskich kiedys bywaly filmy typu "Ostatnie
      akordy", "Preludium slawy" czy "Symfonia Pastoralna" i mlodzi ludzie
      ludzie za 2,25 lub 4,50 mieli choc szanse czegos sie dowiedziec,
      cos uslyszec, cos zobaczyc i cos przezyc!!! Dzis "Chlopcy z Placu
      Broni" to dla mlodych taka zabawna nazwa zespolu i nawet nie
      wiedza, skad ta nazwa sie wziela, a o "Wspomnieniach Niebieskiego
      Mundurka" prawie nikt nie slyszal, choc to ksiazka gigantyczna w
      porownaniu z "Harry Potterem". Ale niestety na takich ksiazkach,
      podobnie jak na "Sercu" De Amicisa, nie da sie zarobic, a panstwo sie
      nie kwapi, zeby takie ksiazki w tanich wydaniach dostarczac na
      rynek, choc one wlasnie ksztaltowalyby postawy, kregoslupy moralne,
      charaktery, wiez spoleczna i szacunek dla drugiego czlowieka i nie
      trzeba by wydawac dodatkowych miliardow na policje, straz miejska,
      tysiace kamer, na wymiar sprawiedliwosci, system penitencjarny czy
      usuwanie skutkow wandalizmu, nie mowiac o innych spolecznych kosztach
      kryminalnych zachowan!
      Co by nie mowic zlego o PRL-u - to jednak nie mozna zaprzeczyc,
      ze dostarczala wszystkim chetnym dobra literature swiatowa, i ze te
      ksiazki, wydawane w nakladach 100-150 i wiecej tysiecy mozna
      bylo kupic juz za 2,40zl przy podobnych nominalnych zarobkach jak
      dzisiaj, a ksiazeczki serii "Poczytaj mi Mamo" byly jeszcze tansze!!!
      Z tej perspektywy patrzac - mozna dojsc do wniosku, ze jest to
      nieslychanie zaniedbane pole do popisu dla panstwa, a dyskusja zamiast
      nad refundowaniem "in vitro" powinna sie raczej toczyc nad
      "refundowaniem przyszlosci kraju" i refundowaniem zdolnosci nastepnych
      pokolen do pomnazania i utrwalania sily Polski w Europie!!!
      c.d.n.

      • czywolno Re: Pomaturalne refleksje nauczycielki polskiego 17.07.10, 23:05
        To oczywiscie temat rzeka i wszystko jest tu ze wszystkim powiazane,
        a rola nauczycieli powinna tez polegac na intensywnych wlasnych
        przemysleniach i dochodzeniu do oryginalnych, atrakcyjnych i przy tym w
        miare "lekkostrawnych" dla mlodziezy koncepcji i konkluzji, ktorymi z
        ta mlodzieza nieustannie trzeba sie dzielic w sposob dowcipny i
        pouczajacy zarazem.
        Wystarczy zmierzyc dzisiejszy poziom umyslowy mlodych autorow wypowiedzi
        na tym forum i przyjrzec sie uzywanemu przez nich jezykowi i nie
        trzeba wielkiej spostrzegawczosci ani przenikliwosci, zeby stwierdzic,
        ze wiekszosc z nich czyta mniej niz jedna ksiazke na rok, ze
        wiekszosc z nich to ci, co pozostawiaja smiecie na ulicy, a w
        publicznej ubikacji nie spuszczaja po sobie wody, bo to "nie ich
        byznes"!!!
        Ale madrzyc sie z pozycji swej "wszechwiedzy" potrafia wszyscy rowno!
        Nikt im widocznie nigdy nie powiedzial ze ludzie nalezacy do
        poprzednich pokolen tez kiedys mieli lat 10, 14, 19, 27, 31, 53, 68
        itd. i ze wszystko to, co ci mlodzi (osiagajac te kolejne szczeble)
        dopiero z wielka duma "odkrywaja" i chelpliwie oglaszaja calemu
        swiatu, a co ich tak utwierdza w przekonaniu o tejze "wszechwiedzy" -
        najczesciej juz od czasow Sokratesa stalo sie udzialem wszystkich w
        danym momencie starszych niz oni, ze ci starsi znaja to wszystko z
        pierwszej reki na pamiec i na wylot i gdyby chcieli i mieli takie
        zapedy - to mogliby tych mlodych zjesc w kaszy podczas kazdej
        dyskusji na dowolny temat!!!
        Mysle, ze dawka tego rodzaju wiedzy podana mlodym od czasu do czasu
        w charakterze szczepionki, poparta rzetelnym wysilkiem intelektualnym i
        przytomnoscia umyslu nauczyciela, uchronilaby tych mlodych przed
        megalomania, totalnym olewaniem wszystkiego, nauczylaby ich jesli nie
        pokory i umiaru - to przynajmniej szacunku dla siebie i innych oraz
        umiejetnosci postrzegania rzeczy swiata tego we wlasciwych proporcjach!!!
        Ale niestety nauczyciel musialby zdobyc sie na nadazanie za swiatem,
        na dyscypline intelektualna i kazda inna oraz miec wole przeprowadzenia
        calosciowego i spojnego planu dydaktyczno-wychowawczego w odniesieniu do
        kazdego ucznia z osobna!
        Niektorzy pewnie uznaja takie zadanie za niewykonalne, ale zapewniam,
        ze tak nie jest! Mlodziez jest chetna, chlonna i czeka na impulsy i
        chcialaby kogos starszego i bardziej doswiadczonego moc polubic i
        chciec zasluzenie docenic! Ale zeby tak sie moglo stac - my tez
        musimy pamietac, jacy bylismy majac lat 10, 14 czy 27! A jesli sie
        komus nie chce lub ma krotka pamiec - to niech lepiej sprzedaje w
        sklepie buty!
        Bo choc panstwo w natloku wszelkich nowych zadan systemowych,
        reorganizacyjnych czy biezacych oraz niespodziewanych klesk mniejszych i
        wiekszych wydaje sie zapominac o swych powinnosciach wobec mlodziezy
        "i jej chowania", a wiec w istocie o swych powinnosciach wobec samego
        siebie - to jednak nie sa tu winne kolejne rezymy czy systemy, gazety,
        telewizja czy premierzy!
        Polacy od wiekow spontanicznie i indywidualnie zaniedbuja swoje dzieci1
        panuje powszechnie zludne przekonanie, ze dzieci chowaja sie same, a
        nawet w samym sformulowaniu: "wychowywac dzieci" tkwi paradoks, bo mamy
        przeciez wychowywac doroslych i wartosciowych czlonkow spoleczenstwa,
        przyszlych partnerow, ktorzy tylko czaowo sa dziecmi!!!
        Polacy spontanicznie i calkiem dobrowolnie pluja na swa kulture i
        historie, pluja na samych siebie i na bliznich, wszystko totalnie olewaja
        lub postponuja, wszedzie wesza podstep, nie ufaja nikomu, nie ufaja wlasnym
        zmyslom i zdrowemu rozsadkowi, a jednoczesnie strzelaja sami sobie w noge przy
        kazdej okazji! A dzieci przy tym wszystkim rodza sie, w tym wzrastaja,
        patrza na to i oczywiscie widza! No i takie wlasnie zachowania uznaja
        za norme, przyswajaja sobie i utrwalaja!
        Juz nie wspomne o tym, by Polacy probowali zauwazyc koniecznosc czy chocby
        mozliwosc zyskania szerszej perspektywy, a wraz z ta perspektywa zyskania
        zdolnosci do analizy tego, co sie naprawde w Polsce dzieje, co ich otacza i w
        czym uczestnicza, z pominieciem i zdecydowanym odrzuceniem plew, belkotu i
        ogolnego niechlujstwa umyslowego oraz braku wszelkiej dyscypliny na co dzien! na
        co dzien niestety najcesciej "mysla" absurdalnymi "strulturami"
        logicznymi, skladniowymi i gramatycznymi rodem z SMS-u!!!
        I niestety caly ten zysk, jaki staje sie udzialem niewielu, ktorzy
        zdecydowali sie rozszerzyc swoj horyzont i na dlugie lata zmienic swoj
        punkt obserwacyjny i zyskali dzieki temu niewatpliwy komfort
        intelektualny wynikajacy z osiagniecia jakiegos akceptowalnego poziomu
        swiadomosci i samoswiadomosci - nie moze sie stac dobrem wspolnym, a
        wiec w pewnym sensie cala Polska jako panstwo i wszyscy Polacy jako narod
        traci ten dorobek, bo ci, co by mogli po powrocie sluzyc Jej w Warszawie,
        Krakowie czy Poznaniu - w ciezkim znoju dorabiaja sie tej swiadomosci na
        obczyznie, a kiedy wracaja - caly ten ich dorobek okazuje sie w sensie
        praktycznym i w wymiarze uniwersalnym totalnie bezwartosciowy! Przy
        jakiejkolwiek probie rzetelnej oceny zjawisk, jakie zastaja, lub probie
        argumentacji w jakiejkolwiek sprawie - natrafiaja na totalny sprzeciw, negacje
        i odrzucenie ze strony tych, co "widza bezposrednio i z bliska", a wiec
        "oczywiscie" "wiedza lepiej" nie wychylajac nosa z grajdolka!
        Ksenofobia wobec innych swiatopogladow, odmiennych racji, nawet (a moze
        nawet zwlaszcza) tych swietnie udokumentowanych i racjonalnie
        uzasadnionych jest tak w Polsce powszechna i ogniotrwala, ze
        najczesciej ci, co wracaja, po prostu milkna, bo nie ma z kim zamienic slowa!
        I nie mowie tu o dziwacznych propozycjach "kochania inaczej" czy
        paradach, bo to sa sprawy malo dla przyszlosci Polski istotne i mozna
        by je (a nawet chyba - jako sprawy intymne - trzeba!!!) pomijac
        milczeniem, zeby nie odwracaly naszej uwagi i energii od problemow
        naprawde waznych i alarmujacych, jak chocby to kilkaset lat juz
        liczace, a wciaz nie zrealizowane haslo w sprawie mlodziezy naszej
        chowania!!!
        • vandermerwe Re: Pomaturalne refleksje nauczycielki polskiego 18.07.10, 08:54
          "Ksenofobia wobec innych swiatopogladow, odmiennych racji, nawet (a
          moze nawet zwlaszcza) tych swietnie udokumentowanych i racjonalnie
          uzasadnionych jest tak w Polsce powszechna i ogniotrwala, ze
          najczesciej ci, co wracaja, po prostu milkna, bo nie ma z kim
          zamienic slowa!"

          Biorac pod uwage doswiadczenia ososbiste czy tez rodzinne, moge
          powiedziec, ze to "swiete slowa". Wspominane postawy wynikaja chyba
          z przyczyn bardziej zlozonych niz sama edukacja.
          Problem "splycania" wiedz mlodych pokolen nie jest problemem tylko
          polskim - mozna powiedziec, ze jest to powszechny problem obecnych
          czasow. Jesli jednak mlody czlowiek slyszy,ze szkola/uniwersytet
          zle przygotowuje do pracy ( o poglebianiu wiedzy i wzbogacaniu
          osobowosci ani slowa!!!), zas z drugiej strony kreauje sie medialny
          ( w sumie dosyc prymitywny ) obraz "czlowieka sukcesu", trudno
          dziwic sie, ze wybor miedzy praktyka (czyli przyslowiowym "waleniem
          mlotkiem") a poszerzeniem wiedzy i obrazu swiata jest korzystny
          dla "mlotka".


          Pozdrawiam
        • roztoka Re: Pomaturalne refleksje nauczycielki polskiego 30.07.10, 11:37
          Niestety nie masz racji zwalając wyłacznie na nauczycieli niechęc do
          uczenia się humanistyki. Obecnie taki a nie inny sposób nauczania,
          najczęściej wyjątkowo nudny, wymuszaja odgóne rozporządzenia, w tym
          głównie NOWA MATURA i testowy system egzaminowania. Nauczyciel nie
          może ciekawie uczyć, bo i uczniowie, i rodzice, i szkoła rozlicza go
          z wyników na maturze i w konsenwencji z dostania się na pożądany
          kierunek.

          NOWA MATURA i przygotowanie do niej to nie nauka myślenia, to nie
          przygoda intelektualna, to nie zdobywanie wiedzy - to musztra, to
          konformizm dopasowania się do do jedynej obowiązujacej słusznej i
          stereotypowej wypowiedzi. Dysponuje nią anonimowy egzaminator,
          wyposażony w odpowiedni maturalny klucz.

          Żaden nawet najlepszy nauczyciel nie jest w stanie cos sensownego
          zdziałać w takim narzuconym systemie nauczania. Chyba że będzie
          uczył poza godzinami pracy jakichs wyjątkowych entuzjastów.

          NOWA MATURA i NOWA PODSTAWA PROGRAMOWA - to świadome, celowe
          zabójstwo polskiej szkoły, polskiej kultury, polskiej inteligencji

      • tymon99 Re: Pomaturalne refleksje nauczycielki polskiego 20.07.10, 09:39
        może warto byłoby zacząć od umiejętności zainstalowania sobie polskiej
        klawiatury i posługiwania się nią?
    • rita.1 Pomaturalne refleksje nauczycielki polskiego - ... 18.07.10, 09:43
      A to podobno w PRL produkowano na kopy półgłówki i ćwierćinteligentów.
      • makova_panenka Re: Pomaturalne refleksje nauczycielki polskiego 19.07.10, 01:04
        Pani która narzeka w artykule na pewno była oszalałą solidarnościówką i też
        przykładała rękę do demolki systemu edukacji polegające przede wszystkim na
        dopuszczaniu łatwizny.
    • panbuchman Pomaturalne refleksje nauczycielki polskiego - ... 18.07.10, 10:21
      Przed ok. 30 laty, mój znajomy był na spotkaniu rektorów
      uniwersytetów europejskich w Bolzano. Gospodarz powiedział: Europa
      zmierza do rozdawnictwa dyplomów! Jego słowa stały się ciałem.
      • makova_panenka Re: Pomaturalne refleksje nauczycielki polskiego 19.07.10, 01:05
        To nie jest wyłącznie przypadłość europejska. W podobny sposób radzą sobie Chiny.
    • ggm Re: Pomaturalne refleksje nauczycielki polskiego 18.07.10, 11:33
      "Co do samego systemu oświaty i egzaminów - autorka niesłusznie oskarża go o
      produkcję niehumanistów czy nieinteligentów. Oskarżenie byłoby słuszne, gdyby
      taki był jego cel, a nie jest.
      "
      To jaki cel przyświeca twórcom nowego systemu oświaty? Czy mają w ogóle jakiś?
      Czy tylko jest to radosna twórczość nowo mianowanych urzędników?
      • makova_panenka Re: Pomaturalne refleksje nauczycielki polskiego 19.07.10, 01:06
        Chodzi o to żeby było tanio i nauczyciele nie dali mordy przy byle okazji.
        Władza tego nie lubi.
    • jar-ry Pomaturalne refleksje nauczycielki polskiego - ... 18.07.10, 12:59
      A ja tam troche arytmetyki.
      Na maturze miałem ale była łatwa.
      Pani pisze że 4(czwarty) raz ocenia Pani matury.
      4x18+ 25lat(na tyle oceniam Pani studia).
      Jaki to wynik?
      Czyli ostatnią maturę z "polskiego" oceniała Pani mając?
      No nie śmiem podać wyniku bo każdy ma tyle lat na ile wygląda a
      kobieta w szczególności!
      No chyba że to były tylko cztery prace w ostatnim roku sprawdzania...
      • jar-ry Re: Pomaturalne refleksje nauczycielki polskiego 18.07.10, 13:04
        PS.
        "Oto do jakich refleksji skłoniła mnie tegoroczna matura z
        polskiego, matura, przy której pracowałam jako egzaminator już po
        raz czwarty. Matura, po której pozostały mi też po raz czwarty,
        moralny dyskomfort i niesmak, pomimo rzetelnie i odpowiedzialnie
        wykonanej pracy"
        O ile przeczytałem "bez zrozumienia tekstu" to z góry PRZEPRASZAM!


        Więcej...
        wyborcza.pl/1,76842,8146303,Pomaturalne_refleksje_nauczycielki_polskiego___list.html#ixzz0u1xufsOA
      • jar-ry Re: Pomaturalne refleksje nauczycielki polskiego 18.07.10, 13:21
        Albo inaczej 25 lat po studiach plus 20 lat aby można oceniać.
        Czyli tak czy siak około 50 lat pracy w tzw szkolnictwie.
        No to gratuluję i życzę duużej emerytury i to tej wcześniejszej.
      • befanka0106 Re: Pomaturalne refleksje nauczycielki polskiego 19.07.10, 02:31
        jar-ry napisał:

        > A ja tam troche arytmetyki.
        > Na maturze miałem ale była łatwa.
        > Pani pisze że 4(czwarty) raz ocenia Pani matury.
        > 4x18+ 25lat(na tyle oceniam Pani studia).
        > Jaki to wynik?

        Zupelna pomylka!
        Nauczycielka ukonczyla studia w wieku 24 lat (19+5), cztery lata pracy w liceum - to cztery kolejne matury! Bo mature zdaja kolejne roczniki co roku! I kazdego roku w maju nauczyciele poprawiaja prace maturalne!

        Widac, ze ta Twoja arytmetyka byla na poziomie klas 1-3 ;)~
        • jar-ry Re: Pomaturalne refleksje nauczycielki polskiego 22.07.10, 14:46
          Arytmetycznie bez zarzutu.
          Ale z logiką mi się porąbało.
          Ale "przecież mam 60 lat"
          Przepraszam Panią Nauczycielkę.
          Chciałem dokopać a kopniety zostałem!
          I słusznie!
          Za dużo piwa w tej mineralce, ale szczerze przepraszam.

    • piotr228 Fizyka i matematyka też są "niepotrzebne"!!! 18.07.10, 16:38
      Młodzież uważa za potrzebne tylko przedmioty bezpośrednio związane z
      zarabianiem pieniędzy. Z takiej perspektywy historia, język polski,
      matematyka, fizyka, chemia i biologia są przedmiotami potrzebnymi tylko
      wąskiemu gronu specjalistów, a ich uczenie się ma sens tylko wtedy jeśli ktoś
      zamierza zostać specjalistą w tej dziedzinie. Młodzi ludzie nie obawiają się
      tego że ignorując wiedzę o świecie, będą (nie ma co ukrywać) durniami. Dla
      młodego człowieka nie ma nic złego w byciu durniem. Jest za to dużo złego w
      byciu biednym bądź niebogatym. Zaradzić temu można jedynie w jeden sposób.
      Społeczeństwo musi wypracować system pozytywnego współzawodnictwa. Najlepsze
      uczelnie powinny dawać szansę bardzo dobrej pensji, zaś uzyskanie indeksu
      prestiżowej uczelni powinno wiązać się z koniecznością zdobycia bardzo
      szerokiej wiedzy. Minima na wszystkich uczelniach powinny być podnoszone, tak
      aby poziom kształcenia wrócił do poziomu z lat 80tych i wcześniejszych.
      Pierwszy krok został zrobiony w postaci obowiązkowej matury z matematyki.
      Poziom tego egzaminu powinien być z roku na rok podnoszony.
      W przypadku nauk humanistycznych nowe pomysły są potrzebne. Pokolenia
      studiujące w czasach komuny przyswajały wiedzę o historii jako efekt instynktu
      samozachowawczego. Do tego Papież, Wałęsa, Wolna Europa... Teraz tego nie ma.
      Jest za to internet, który nie pomaga.
      • makova_panenka Re: Fizyka i matematyka też są "niepotrzebne"!!! 19.07.10, 01:09
        Diagnoza dobra, pomysł przeciętny, wykonanie będzie tragedią.
        Polskie społeczeństwo jest w stanie pokonać dowolne bariery. To tylko kwestia ceny.
    • wieza_babel1 Szkoła ogłupia - polecam teksty w Nowym Państwie: 18.07.10, 18:55
      W miesięczniku "Nowe Państwo" (nr 3/2010) są teksty na temat
      współczesnego szkolnictwa w Polsce. Okładka pisma zdominowana jest
      przez rysunek wielu uczniów - każdy z nich ma kapuścianą głowę (w
      typowym miejscu ludzkiej głowy).

      www.e-kiosk.pl/numer,4023,niezalezna_gazeta_polska_nowe_panstwo

      Warto zapoznać się z przedstawionymi tam poglądami i uczynić je
      przedmiotem reflekcji o współczesnym szkolnictwie w Polsce.
      Niżej prezentuję teksty, wraz z wybranymi cytatami.

      - Andrzej Waśko, "Szkoła po polsku"
      * "Dzisiejsza matura nie przygotowuje do prawdziwych studiów
      wyższych."

      - Piotr Jaworski, "Reforma, czyli zamykanie umysłów"
      * "Młody człowiek jest w szkole przygotowywany do myślenia jedynie
      kategoriami skuteczności. Myślenie kategoriami słuszności,
      niepoddające się logice zysku, nie jest brane pod uwagę."

      - Wywiad Grzegorza Wierzchowskiego z Barbarą Nowak, "Szkoła ma uczyć"
      * "Szkoły po reformie Handkego nie dostarczają wiedzy, lecz
      przysposabiają do rozwiązywania testów."
      * "Pojawiła się nowa funkcja szkoł: deprawująca. Nowy system
      edukacji demoralizuje uczniów, utwierdza ich w przekonaniu, że
      najważniejsza nie jest wiedza, ale cwaniactwo."
      • bru-xa Re: Szkoła ogłupia - polecam teksty w Nowym Państ 19.07.10, 00:32
        Wszystko fajnie, i tekst pani nauczycielki, i post powyżej, tylko skąd ci
        uczniowie tacy ograniczeni się biorą? I kto tę głupkowatą maturę zaprojektował?
        I czy ktoś przeciw niej protestował? Nauczyciele może? Rodzice?

      • self-mademan Re: Szkoła ogłupia - polecam teksty w Nowym Państ 19.07.10, 06:41
        wieza_babel1 napisała:

        > W miesięczniku "Nowe Państwo" (nr 3/2010) są teksty na temat
        > współczesnego szkolnictwa w Polsce. Okładka pisma zdominowana jest
        > przez rysunek wielu uczniów - każdy z nich ma kapuścianą głowę (w
        > typowym miejscu ludzkiej głowy).
        > * "Pojawiła się nowa funkcja szkoł: deprawująca. Nowy system
        > edukacji demoralizuje uczniów, utwierdza ich w przekonaniu, że
        > najważniejsza nie jest wiedza, ale cwaniactwo."
        w 100% zgadzam się!!
        Komuś zależy a tym abyśmy byli "kapustą"!!
    • mam.problem Re: Pomaturalne refleksje nauczycielki polskiego 19.07.10, 00:18
      A guzik prawda!

      Jestem tym calym scislowcem, mature zdawalem 5 lat temu.
      Historia w LO to byly suche fakty (data, kto z kim, gdzie i wynik).
      Natomiast lektur nie czytalem - bylo za duze tempo i polonistka, ktora widziala
      tylko jezyk polski i zyla sobie wlasnie w takim domu wypelnionym wartosciowymi
      ksiazkami.

      Licze, ze nadrobie zaleglosci gdy bede spokojnie pracowal! :)
    • tjaryma6 Pomaturalne refleksje nauczycielki polskiego - ... 19.07.10, 00:26
      Przejdźcie się do wyższych szkół prywatnych tych z niższej półki,
      gdzie studiują ci, którzy w normalnym kraju nie dostaliby się na
      studia.Uczyłem tam języka obcego, Wiem jak to wygląda. Ludzie ci
      często mają problemy z jakimś tekstem nie dlatego, że nie rozumieją
      języka, ale dlatego, że po prostu nie umieją czytać ze zrozumieniem.
      Zero refleksji na jakiekolwiek tematy, dyskusja z nimi to jak
      mówienie do obrazu. Czasami wydawało mi się, że mówię do nich innym
      językiem (wiadomo, że angielskim ale o kwestiach, o których oni nie
      mieli żadnej refleksji. Do tego zerowa wiedza ogólna. Dyrekcja
      dyskretnie lub mniej dyskretnie mówi, żeby zaniżać poziom. Miałem
      obowiązek dopuścić do zaliczenia studenta, którego nie widziałem ani
      razu na ćwiczeniach. Wiem z innych szkół, że zdarzają się ćwiczenia z
      języka zaliczane w ciągu jednego zjazdu np. 20 godzin przez dwa dni
      na końcu zaliczenie. Ciekawe co na to ministerstwo.
      • sadra53 Re: Pomaturalne refleksje nauczycielki polskiego 19.07.10, 00:47
        za to wszyscy w Polsce maja magistra
    • northyorkshire A może spójżmy na ten temat 19.07.10, 00:39
      z innej strony.
      Jaki wkład w dzisiejsze życie, w planowanie przyszłości młodego
      człowieka (ja wiem kiedyś, za młodości Pani Polonistki takich głupot
      się nie robiło - za mojej też nie) ma wielka literatura rodem z
      prawieków. Nie mylmy proszę ignorancji i niedouczenia, bo jeżeli
      maturzysta pisze że, Pan Marek Edelmann był esesmanem, to powinien
      ten egzamin oblać, gdyż wyraża swoje opinie (na papierze) za które w
      dorosłym życiu poszedłby do pierdla (edukacyjna rola szkoły -
      edukacja to przystosowanie do pełnienia ról społecznych, a co za tym
      idzie odpowiedzialności za słowa). Jeżeli Pani Polonistka ma jakieś
      pretensje, to powinna je skierować w jednym tylko kierunku: do tzw.
      grona pedagogicznego i ludzi z tym systemem związanych. To oni są
      temu winni, nie młodzież. Ona przyjmuje co im podacie. jezeli im
      podacie historię w sposób niestrawny i odgrzewany jak stary kotlet
      mielony, to co się dziwicie zmianie stołówki na McDonalda?
      A jak są przedmioty humanistyczne nauczane (w gimnazjum i liceum
      powinny być już WYKŁADANE - drodzy Państwo nauczycielstwo)to akurad
      wiem, bo mam córkę, która na bieżąco informowała co i jak dzieje się
      w szkole. Jednej z lepszych w miescie Odzi, co roku w pierwszej
      trójce rankingu GW.
      A co do telewizora na pół ściany. Hmmmm... co on zawinił? Przecież
      to jest takie samo NARZĘDZIE jak np. młotek.
      Chyba lepiej jest oglądać DOBRE filmy w dobrej jakości, z dobrym
      dźwiękiem, czyż nie? Czyż nie uraża twórcy słuchanie jego dzieła na
      magnetofonie ZK140 (młodzież tego wehikułu dźwięku nie pamięta, a
      szkoda)?
      Tak więc o co chodzi? O czytanie? Nie twierdzę że, czytanie klasyków
      literatury jest stratą czasu. Często sięgam po pozycje z tej półki:
      Odyseję, Iliadę... pieknie przetłumaczone. Sięgam dla odrodzenia,
      odnowienia języka. To jednak wpoił mi dom rodzinny (wyrażać się
      jasno, dobrą polszczyzną bez przerywników i substytutów
      emocjonalnych, cytuję: ęęęęęęęęęę, ku.....wa, uuuuuuuuuuuu, etc,
      etc) i moi tutorowie.
      Bądźcie dobrymi tutorami, a młodzież sama wychwyci i spacyfikuje
      chamstwo w swoich domach.
      W internecie też można znaleźć mnóstwo wartościowych rzeczy,
      wiadomości. Nauczyciele. Rozejżyjcie się dookoła, świat ucieka,
      podaje nowe technologie. TO WY MUSICIE ZA NIMI NADĄŻYĆ, TO WY
      MUSICIE BYĆ PIERWSI. Inaczej odstawią Was i włożą kible na głowy.
      Pokażcie swoim uczniom dobrą stronę nowych technologii, a zapewniam,
      nie zawiedziecie się. Ta gównarzeria jest z gruntu dobra, naprawdę.

      PS. Nie jestem nawiedzonym młodym pedagogiem. Nie dokończyłem
      studiów na tym kierunku, a może i szkoda (tak mówiły koleżanki
      córki: "Masz fajnego jareckiego", hi, hi, hi).
      Teraz mam pięćdziesiątkę na karku i pracuję jako fizol.
      • godeep Re: A może spójżmy na ten temat 19.07.10, 12:28
        > Teraz mam pięćdziesiątkę na karku i pracuję jako fizol.

        Czyli - ujmując to inaczej, przegrałeś życie?
    • andok777 Sama prawda: kopiuj-wklej 19.07.10, 00:40
      Tak to niestety wygląda. Niestety pani minister Hal tu nie pomaga. Przyszłość polskiej inteligencji to schematy myślowe Gazeta-TVN24 i koniec demokracji. Publikowane sondarze zastąpią krytyczne myślenie. "Autorytety" (znani aktorzy, piosenkarze, satyrycy itp. ) wskażą na kogo głosować. Rodzi się puste społeczeństwo z pseudodemokracją, gdzie poprawność polityczna i "nie-obciach" są ważniejszymi wartościami niż prawda, godność człowieka. Czy redaktor Michnik to widzi?
    • terrenet Pomaturalne refleksje nauczycielki polskiego - ... 19.07.10, 00:45
      Artykul napisany na poziomie maturzysty. Polskie spoleczenstwo jest niewyedukowane i nieswiadome, ok, ale argumenty na to autorka ma takie same jak zwykla polonistka. gazeta.pl schodzi na psy z takimi artykulami
      • babaqba Re: Pomaturalne refleksje nauczycielki polskiego 19.07.10, 01:04
        Nie zrozumiałeś artykułu? To jest polonistka a ty sam jesteś znakomitym
        przykładem :) Zresztą poziom Gazety zniża się, bo stara się ona
        dotrzymać kroku w dół czytelnikom. W twoim wypadku jej się nie udało.
    • sadra53 Pomaturalne refleksje nauczycielki polskiego - ... 19.07.10, 00:46
      o tym jaki jest poziom polszczyzny mozna sie przekonac czytaja posty pod
      jakimkolwiek artykolem
      • makova_panenka Re: Pomaturalne refleksje nauczycielki polskiego 19.07.10, 01:15
        To już nie jest polszczyzna i bardzo dobrze, bo trzeba trupi język pamiętający
        jeszcze Napoleona I przewietrzyć.
    • tyrranus Pomaturalne refleksje nauczycielki polskiego - ... 19.07.10, 00:51
      uśmiałem się setnie

      no dobra, maturę zdałem lat temu 10. Z polskim czy historią nigdy nie miałem
      znaczących problemów, ale....

      gloryfikacja polskiego i historii jako nauk najważniejszych i najlepiej
      opisujących społeczeństwa i całą resztę wzbudzają we mnie pusty śmiech
      • jezyk7 Re: Pomaturalne refleksje nauczycielki polskiego 19.07.10, 01:06
        W końcu ktoś to napisał!

        Ja się zgadzam, że młodziez powinna czytac. Ja się zgadzam, że czytanie ubogaca.
        Ale niech skonam: nie każdy musi! Dlaczego ten nieszczęsny telewizor i komputer
        są takie złe? Kiedyś nie było możliwości oglądania tv czy grania w gry
        komputerowe i tylko dlatego nikt tego nie robił.

        Pani nauczyciel (tak naprawdę) narzeka, że juz nie jest tak łatwo, że już nie
        wystarczy przyjść i przez 45 minut opowiadać, że Słowacki wielkim poetą był.
        Teraz nauczyciele powinni wziąc się w garść i zacząć się dokształcać. W każdym
        zawodzie trzeba.

        pzdr.

        jezyk7
    • everysmith Re: Pomaturalne refleksje 19.07.10, 00:51
      Przeczytałem wykrzykniki w nagłówku artykułu autorki i się kompletnie zdziwiłem.
      Wręcz przeraziłem. Ad rem.
      Maturę napisałem dwa lata temu. Klasa humanistyczna. Polski rozszerzony, ponad
      80%. Pierwsza piątka wyników w najstarszym liceum w Polsce. Mogę zatem, jako
      adresat słów autorki niejako odpowiedź, co o tym myślę, a zarazem, przedstawić
      choć ułamek zdania uczniów/absolwentów a może nawet i studentów i abiturientów.
      Pyta pani o etos inteligencki. Erudytów. Czy będą tacy, czy odnowią oblicze, czy
      humaniści - tysiące pytań. Z tego co wyżej napisałem, można powiedzieć, że w
      jakimś stopniu jestem humanistą, a przynajmniej humanistą na pewnym etapie,
      który się uczy, poznaje, doświadcza i inne bzdety. Humanistą będąc odpowiem - po
      co komu humaniści? Osoby piszące świetnie polski, znające historię, rozumiejące
      estetykę, oglądający ambitniejsze, przepraszam za nieskromność, filmy niż Pani,
      posiadający o wiele bardziej wyszukaną płytotekę, niż Pani posiada, czytający
      momentami tuziny książek. Pytam się, na co komu dziś tacy ludzie? Czy
      snobistyczni erudyci, nie potrafiący przejść od teorii do praktyki, są dziś na
      coś potrzebni? To nie będzie pytanie retoryczne, wyprzedzę odpowiedź - potrzebni
      są ludzi o ścisłych umysłach, wyspecjalizowani w danym kierunku. To oni są
      najistotniejszymi pracownikami, odkrywcami. To oni są światli. Dobrze, niech
      będzie kilku erudytów-geniuszy (w tym idealnym świecie) stojących na czele
      specjalistów, aby pokazywać najlepszą stronę danego zawodu.
      Humanistyczny umysł momentami myślę, że jest bardzo ograniczony. Wstępujemy na
      kolejny szczebel cywilizacji, gdzie najistotniejsi są inżynierzy, biolodzy,
      informatycy. Na co komu oczytany mężczyzna dyskutujący o wyższości Kierkegaarda
      nad Heideggerem? Na co komu dwudziestolatek z ortografią za pan brat, a nie
      znający podstawowych zagadnień fizyki? Wolę, by człowiek znał internet, i za
      jego pomocą chłonął pasje i wiedzę, niż wkuwał że pisze się gżegżółka. I
      bynajmniej nie jestem przeciwnikiem języka polskiego, historii Polski.Nic z tych
      rzeczy. Staram się po prostu zrozumieć tok myślenia ludzi, którzy swój przedmiot
      widzą jako jedyny i najważniejszy, a nie potrafiacy zrozumieć, że czasy się
      zmieniają, że inteligent nabiera pejoratywnego znaczenia.
      Nie zakończę tej odpowiedzi, zostawię ją otwartą. Zakończy się po literacku,
      nagle, niespodziewanie. I znowu pytanie po co to komu, jeśli
      • mirkrup Re: Pomaturalne refleksje 19.07.10, 06:37
        Lepiej bym tego nie ujął! Maturę zdałem 28 lat temu. Z matmy pisemnej i ustnej
        otzrymałem5. Jestem informatykiem. Niestety, ostatnio miałem "przyjemność"
        poznać Panią nauczycielkę po 2 fakultetach. 28 lat temu, z jej wiedzą, NIKT nie
        dopuściłby jej do zdawania matury.

        Pozdrawiam
      • aaannemarie Re: Pomaturalne refleksje 19.07.10, 15:42
        Na co komu erudyta? Dla samego siebie. Dla ciekawości świata. Dla
        ujrzenia potęgi ludzkiego umysłu. Przyjemnie jest wiedzieć jak
        najwięcej.
      • eruve.elen Re: Pomaturalne refleksje 19.07.10, 19:55
        Czy snobistyczni erudyci, nie potrafiący przejść od teorii do praktyki, są dziś na coś potrzebni? To nie będzie pytanie retoryczne, wyprzedzę odpowiedź - potrzebni są ludzi o ścisłych umysłach, wyspecjalizowani w danym kierunku. To oni są najistotniejszymi pracownikami, odkrywcami. To oni są światli. Dobrze, niech będzie kilku erudytów-geniuszy (w tym idealnym świecie) stojących na czele specjalistów, aby pokazywać najlepszą stronę danego zawodu.
        Humanistyczny umysł momentami myślę, że jest bardzo ograniczony. Wstępujemy na kolejny szczebel cywilizacji, gdzie najistotniejsi są inżynierzy, biolodzy, informatycy.


        :)
        Dobrze, młodzieńcze, że się zgodziłeś na istnienie tych paru erudytów. Teraz tylko trzeba stworzyć instytucję przydzielającą im 'etaty', zagwarantować prawnie stosowny certyfikat i zamknąć dla ochrony i utrzymania gatunku w zoo, między australijskimi reliktami.


        Proponuję Ci (już bez ironii), byś zachował sobie swojego posta w miejscu, do którego wrócisz za 10 lat.
        Do tego czasu kontynuuj drogę, o której pisałeś - może młodzieńcza wzniosłość i przekonanie o nowej jakości tego, co się teraz dzieje trochę już sobie zweryfikujesz.
        Wróć do swojego posta za te parę lat i zastanów się wtedy, czy aby nie przedkładałeś (pardonnez moi) małpy sprawnie stukającej w ultranowoczesny młotek nad człowieka myślącego ORAZ działającego na wielu innych polach. Nad człowieka w ogóle.

        Poczytaj o etosie inteligenckim (i zmień wyobrażenie podsuwające Ci zaraz 'snobizm' do tego). Przeczytaj np. "Bunt mas" Ortegi y Gasseta, jeśliś jeszcze nie czytał - książka miejscami zabawna, ale może Cię trochę... 'odpowietrzy', wybacz sformułowanie ;).
    • agamat6 Pomaturalne refleksje nauczycielki polskiego - ... 19.07.10, 00:58
      Dziękuję Pani serdecznie za ten tekst!
      Dobrze jeśli dotarł do sybarytów.
      Dobrze,jeśli prócz strachu i dyskomfortu ma Pani tez Nadzieję
      Pozdrawiam martwiąc się o szkołę własnych dzieci
    • zaytzev Pomaturalne refleksje nauczycielki polskiego - ... 19.07.10, 01:05
      > Ze szczątkową wiedzą humanistyczną, czyli de facto, wiedzą o
      > człowieku, świecie, zjawiskach i procesach rządzących
      > społeczeństwami, ludzkiej naturze, historii, własnej tożsamości.

      Ciekawe jak zestaw lektur szkolnych, które ktoś zdecydował się nam wciskać ma się do tej wiedzy o której pani pisze. Dla nas dzisiaj są nudne i nieżyciowe. Jednak jakiś "specjalista - humanista" uznał, że są to niezbędne nam dzieła.
      Moim skromnym zdaniem program "języka polskiego" w polskich szkołach jest tym co najskuteczniej zniechęca młodych ludzi do czytania. Wlewa się im beton do głowy, narzuca "opinie" i "wrażliwość" z jaką mają do tego podchodzić. A potem nauczyciele się dziwią, że ich uczniowie nie chcą czytać, a jeżeli już czytają to bez zrozumienia. Przecież sami ich skutecznie zniechęcili!
      • eruve.elen Re: Pomaturalne refleksje nauczycielki polskiego 19.07.10, 19:58
        Problem z 'nieżyciowością' jest dzisiaj taki, że ogólnie wartości są 'nieżyciowe' wg nowoczesnego postrzegania ludzkości.

        A 'betonowość' nauczycieli to jest od tego tematu zupełnie odrębna kwestia, której w kraju nikt chyba nie neguje :).
    • goral27 Pomaturalne refleksje nauczycielki polskiego - ... 19.07.10, 01:06
      Kiedys czytalem ksiazki.

      Teraz mam xboxa. :)
    • draziw Re: Pomaturalne refleksje nauczycielki polskiego 19.07.10, 01:06
      Pierwsza sprawa:
      Kto dzisiaj idzie na nauczyciela? Odpowiem na swoim przykładzie, bo
      znajomych z czasów liceum trochę mam, nie wszystkim się udało dostać
      tam gdzie chcieli (czyt. większości się nie udało). I jak już
      kompletnie nie mieli pomysłów co ze sobą zrobić - to co wybierali?
      Nauczyciel. To nie był/jest nowy problem. Sam jestem rocznikiem 86 i
      ja już załapałem się na ten nowy "styl" nauczycieli i w porównaniu do
      starego pokolenia - a miałem kontakt z takim - były to lata świetlne.
      Pani wychowawczyni udawała że uczy nas porządnie biologii a my
      udawaliśmy że się go uczymy, efekt na maturze był powalający. Z klasy
      biolchem na 30 chętnych na medycynę poszły 2 osoby. Miasto 70 tys, w
      drugim LO podobnie.
      Po drugie:
      O dzisiejszej szkole - a mówię to ze swojego wcale nie świeżego
      doświadczenia - można powiedzieć wiele, ale na pewno nie to że jest
      a)efektywna b) twórcza a przede wszystkim otwarta na zmiany. Tu nie
      chodzi o maturę, bo ona i tak wyszła na przeciw wymaganiom ludzi,
      tworząc wreszcie jednolity system rekrutacji na studia. Chodzi o
      fakt, że w szkole jest sztywny program, wiele zagadnień się dubluje,
      ale przede wszystkim mimo olbrzymiego postępu nauki (i podstawy
      programowej jednocześnie) nikt nie wpadł na pomysł by jednak
      zrewidować podstawy kształcenia.

      A tego z kolei nikt nie zrobi przez owy mit "humanisty" człowieka
      który wie wszystko i zarazem nic. To może dawało radę, kiedy
      społeczeństwo było feudalne, podzielone na klasy, ale nie dzisiaj.

      A w naszym społeczeństwie ciągle pokutują paradygmaty z dwóch wieków
      wstecz: humanista, studia, inteligencja(=elita). A życie jest
      prozaiczne. By chodzić do teatru/opery trzeba mieć na bilet, by
      czytać książki trzeba mieć czas na to. A tym czasem od polskiego
      ucznia wymaga się wiedzy 3x większej od przeciętnego dziecka
      amerykańskiego i to tylko po to by za 10-15 lat zarabiał 6-9x miej
      pieniędzy od niego.
      Jednak u nas zamiast zapalić lampkę ostrzegawcza że coś jest nie tak,
      to my wolimy dalej tkwić przy swoich mitach. Bo skoro z jednej strony
      mamy tak olbrzymie wymagania w programie względem uczniów/studentów z
      drugiej strony idzie się na taka masówkę w naborze ludzi na studia
      wyższe - a wynik jest taki że Uniwerek w warszawie jest na końcu 4
      setki najlepszych uczelni na świecie a UJ w 5 setce - to coś
      faktycznie jest nie tak.

      Ale my zamiast pomyśleć, usunąć to co jest nie potrzebne - czyli
      zdemontować mity i paradygmaty humanisty, intelektualisty, po to by
      zbudować go później od podstaw, to woli trwać dalej w tych
      idiotyzmach, że matura za łatwa, zróbmy ją trudniejszą.
      Dla mnie ten program raz że jest za trudny, dwa uczy młodego
      człowieka wszystkiego oprócz tego co go spotka za murami swojego
      mieszkania/domu w obcym mieście - czyli studia, praca, słowem życia.
      Nie ma na polskim nauki pisania podań, cv, nie ma przedmiotów o
      asertywności, przygotowujących do podjęcia pracy, uczących jak się
      zachować w trakcie rozmów kwalifikacyjnych. A to co zostało
      wprowadzone (podstawy "pożal się boże" Przedsiębiorczości) nawet nie
      stara się spełnić pokładanych w takich czy innych przedmiotach
      nadziei.
      My nie dość że nie tworzymy "yntelektualistów", to nie tworzymy nawet
      ludzi pazernych i skutecznych. A to widać na każdym kroku.

      Mój dziadek mówi, że to co jest dzisiaj w kraju to powinno się
      zrównać z ziemią i zaorać. Kiedyś uważałem to za przejaw skrajności,
      jednak im więcej lat mi przybywa na karku tym coraz bardziej zaczynam
      dostrzegać mądrość w tym stwierdzeniu.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka