andrzejberlin
08.08.10, 15:44
Igor Janke
Dobry premier zadbał o nas. Luzak z niego, fajny chłop. Nie to co ci
nudziarze. Wie, czego nam trzeba. Zwłaszcza w wakacje, kiedy
słoneczko tak pięknie nam świeci
W telewizorze usłyszałem, że dla naszego dobra, „dla dobra ludzi
żyjących tu i teraz”, nie przeprowadzi żadnych radykalnych reform.
No i dobrze, po co nam reformy. Buzek je robił, tylko zamieszanie
było. Na własne uszy słyszałem, jak nasz premier mówił: „Reformy
mają tylko wtedy sens, gdy przy elementarnej odpowiedzialności za
budżet dają ludziom satysfakcję z życia tu i teraz, a nie
satysfakcję doktrynerom albo wyłącznie przyszłym generacjom”.
Uff. Nie będzie tak źle. Ja też lubię „tu i teraz”, a nie jakieś
bajanie o przyszłości, co to się nigdy nie sprawdzi. Dzieci mam tu i
teraz, żonę też. O, nawet ogródek mam tu i teraz. To lubimy.
Wreszcie ktoś o nas dba. Do wyborów nic przykrego mnie nie spotka.
Bogu dzięki.
Wszyscy tyle plotą na temat nieodpowiedzialności Greków. A ile trwa
ta ich cywilizacja? W szkole mówili, że tam nasze korzenie. Cały
świat tam pędzi na wakacje i podziwia. I morze ciepłe, i widoki
ładne. Literaturę i sztukę nawet mają piękną. I ludzie jacyś tacy
mniej zestresowani. Winko, plaża, luz. Nie to co u nas.
Nie mogę, jak ci ekonomiści chcą mnie Grecją straszyć i uczyć, jak
mamy się tu ustawić. Jakiś Gomułka listy pisze, młody Rybiński się
wymądrza, jak ten tytuł dostał. Profesorki nie będą nam tu głowy
zawracać, my o Grekach swoje wiemy. My posłuchamy Kory i będzie git.
Fajna muza, zgoda i zabawa. Chcemy wina i słońca, a nie żeby o
szóstej do drzwi łomotać. Co to to nie.
O jutro to niech się mądrale martwią, jak nie mają nic lepszego do
roboty. O lepszym jutrze to komuna nam gadała. Teraz w Europie
jesteśmy. I lubią nas wszędzie, bo jesteśmy tacy okropnie fajni.
Rząd nie jest od tego, by swoich ludzi straszyć i żeby się z
sąsiadami kłócić. Z sąsiadami żyć miło trzeba. Ein kleines Beer i
gra gitara, a nie marudzić o jakichś gazociągach, co pod wodą mają
leżeć, to i tak ich nikt nie widzi. Gaz jest nam potrzebny,
oczywiście. Bo lubimy gaz do dechy wciskać. A skąd płynie, co za
różnica? Po co stękać, jęczeć i krzyczeć ludziom nad uchem. Życie
takie piękne jest.
Po co grozić, że na emerytury później pójdziemy albo rolnikom każemy
takie same ubezpieczenia płacić jak tym z miasta. Rząd jest od tego,
by o obywateli dbać, a nie ich męczyć.
Bawmy się więc i radujmy. Kiedy już po niezbudowanych drogach
dojedziemy do siebie, spotkamy się w rodzinnym czy przyjacielskim
kręgu przy rozpalonym naszym narodowym grillu ukochanym, to niech
nam nikt nie truje.
I żeby się nie nudzić, bo nuda jest najgorsza. Kto się nudzi
spieczony słońcem, ten ma zapewnionego Palikota. Co dzień coś
zabawnego powie ten niesforny Januszek. Czasem to nie mogę, jak go
słucham. Przesadza? No i co z tego? Może czasem i przesadza, ale
pośmiać się fajnie można. Wakacje są przecież, wyluzujmy trochę.
A jak Palikot się znudzi, to władza coś innego fajnego wymyśli. W
wakacje to lubię popatrzeć, jak w telewizorze coś ciekawego się
dzieje. Nowy prezydent, ten z wąsem, w pierwszym wywiadzie słówko o
krzyżu powiedział, a ci wariaci już wylecieli na ulice. Jezu, jaki
odlot, nie mogę, ale oszołomy… Wesoły ten kraj... ja cię, bracie,
nie mogę...
Ej, nudziarze ekonomiści, dajcie spokój. Nie marudzić. Jeść i pić
nie lubicie? Popuśćcie pasa, tak kiedyś się mówiło... pamiętam z
historii. I jeszcze to, jak to było… A: „zasłużyliśmy na więcej”.
Właśnie. Na Kylie Minogue, dobrze wypieczoną kiełbaskę i takiego
fajnego zimnego lecha. No nie?