antropoid
16.09.10, 12:55
Jeśli wtedy prezes był w szoku (co absolutnie zrozumiałe), to w czym jest teraz? Poczekajmy jeszcze trochę (najlepiej do wyborów) i dowiemy się od niego, że ciało przywieziono na furmance, zrzucono je w błoto, a obok stali Tusk z Putinem i zanosząc się śmiechem pstrykali zdjęcia.
Niech się lepiej przyzna krętacz, o czym rozmawiał z bratem przez telefon, na krótko przed katastrofą i że wspólnie ustalili lądowanie we mgle. Większym ryzykiem dla zacietrzewionych w walce z rządem bliźniaków była kompromitacja - czyli spóźnienie się na uroczystości, których sami zawzięcie się domagali...